Według producenta Roborock Qrevo Edge 2 Pro to nie tylko solidny robot sprzątający, ale przede wszystkim specjalista w odkurzaniu dywanów. Czas to sprawdzić!
Spis treści
Na naszym blogu dawno nie było testu robota marki Roborock z wyższej półki. Na przełomie października i listopada 2025 roku testowałem niedrogiego Roborocka Qrevo 5AE (to piekielnie opłacalny model), a tak to trzeba się cofnąć do czerwca 2025 roku i testu innowacyjnego Roborocka Saros Z70 z ramieniem biotycznym lub do marca 2025 roku i recenzji Roborock Saros 10R (mojego nadal ulubionego robota).
Konkurencja w tym czasie wypuściła roboty myjące rolką (iRobot Roomba Max 705 Combo, Dreame Aqua10 Roller Ultra, MOVA Z60 Roller Ultra, Ecovacs X11 OmniCyclone) lub trackpadem (Narwal Flow, Dreame Aqua10 TrackPad Ultra), a nawet modele mające stacje potrafiące wymieniać w robocie pady między trzema kompletami do wyboru i dozujące różne rodzaje detergentów (Dreame Matrix 10 Ultra i MOVA Mobius 60).
Roborock nieco przespał drugą połowę 2025 roku i dopiero w pierwszej połowie tego roku wprowadzi swój pierwszy model z rolką – Roborocka Qrevo Curv 2 Flow. W sprzedaży już niedługo pojawi się też nowy Roborock Saros 20 z ulepszonym systemem pokonywania progów podwójnych do 8,8 cm, funkcją ignorowania zasłon i firan oraz kosmiczną siłą ssania 36 kPa. Co ciekawe, Roborock nie rezygnuje z robotów z mopami sonicznymi – szykuje premierę Roborocka Saros 20 Sonic.
Ofertę w średniej półce mają uzupełnić zaawansowane modele Roborock Qrevo Edge 2 Pro i Roborock Qrevo Curv 2 Pro, będące praktycznie klonami i to tego pierwszego Roborock podesłał nam na testy.
Roborock Qrevo Edge 2 Pro ma być połączeniem dobrze już znanych technologii z kilku serii, a dodatkowo specjalizować się w super dokładnym odkurzaniu dywanów. Sprawdźmy to!
Seria Roborock Qrevo Edge – czym się różnią roboty?
Liderzy rynku robotów sprzątających mają bardzo rozbudowaną ofertę. Połapać się w różnicach między robotami w ramach jednej marki to już wyzwanie, a co dopiero porównać je szerzej rynkowo.
Na polskim rynku o pozycję lidera walczą dwie firmy – Dreame i Roborock. Dalsze miejsce zajmuje MOVA, a także Xiaomi, dla którego roboty produkuje nie kto inny, jak… Dreame. Warte uwagi są też konstrukcje takich firm, jak Ecovacs, EZVIZ, DJI i Narwal.
Roborock na początku 2026 roku utrzymuje sześć serii robotów: flagową Saros, S z mopowaniem sonicznym, Qrevo Curv ze stacją w kształcie jajka, Qrevo Edge ze stacją w starym designie, najliczniejszą serię Qrevo i najprostszą Q.
Nasz testowy model to przedstawiciel serii Qrevo Edge, która zawiera aktualnie trzy modele: Roborock Qrevo Edge 2 Pro, Roborock Qrevo EdgeT, Roborock Edge 5V1/S5A.
W teorii jest jeszcze zwykły Roborock Qrevo Edge, ale jego dostępność jest żadna i od roku po Internetach latają informacje na temat modelu Roborock Qrevo Edge C – ten ostatni to model widmo, więc do tabelki porównawczej kluczowych funkcji wstawiłem cztery pierwsze roboty.
| Parametr | Edge 2 Pro | EdgeT | Edge | Edge 5V1/S5A |
| Siła ssania | 25 kPa | 18,5 kPa | 18,5 kPa | 18,5 kPa |
| Podwójny system zapobiegający plątaniu: | TAK | TAK | TAK | TAK |
| Wysuwana boczna szczotka | TAK | TAK | TAK | TAK |
| Automatyczne odłączanie mopa | TAK | NIE | NIE | NIE |
| System AdaptiLift | TAK | NIE | TAK | NIE |
| Wysokość robota | 7,98 cm | 7,98 cm | 9,8 cm | 9,8 cm |
| Unikanie przeszkód | Reactive AI+VertiBeam | Reactive AI (kamera) | Reactive AI (kamera) | ReactiveTech (światło str.) |
| Mycie mopa gorącą wodą | 100°C | 75°C | 75°C | 75°C |
| Asystent głosowy Rocky | TAK | TAK | TAK | NIE |
Żeby tego było mało, jest też taki robot jak Roborock Qrevo Curv 2 Pro, czyli klon testowanego modelu, lecz ze stacją w kształcie jajka, a jedyną różnicą funkcjonalną, typową dla modeli Curv jest brak automatycznego dozowania detergentów.
Specyfikacja i co w zestawie
Typowo dla Roborocka w zestawie nie dostajemy nic poza robotem gotowym do pracy i stacją z zamontowanym już workiem na kurz. Tę drugą ciężko nazwać gotową do pracy, bo w kartonie nie znajdziemy nawet małej próbki detergentu, więc na poczet testu wlałem to, co miałem od innych robotów.
Zapasową szczotkę boczną, główną, nowy filtr, czy worki do stacji trzeba sobie kupić osobno, a obstawiam, że w pierwszej kolejności potrzeby będzie worek na kurz.
Specyfikacja Roborock Qrevo Edge 2 Pro:
- Siła ssania: 25 000 Pa;
- Moc znamionowa: 60 W;
- Głośność maksymalna: 64 dB w trybie zrównoważonym;
- Wbudowany asystent głosowy Rocky;
- Pojemność zbiornika na wodę: 67 ml z autouzupełnianiem;
- Pojemność zbiornika na kurz: 245 ml z autoopróżnianiem;
- Pojemność zbiornika na detergent: 550 ml;
- Temperatura podgrzewania wody w stacji: 100 stopni;
- Temperatura suszenia mopów: 55 stopni;
- Pokonywanie programów: do 3 cm progi jednowarstwowe, do 4 cm przy dwuwarstwowych;
- Możliwość odkurzania dywanów: do 3 cm długości włosia;
- Wysokość: 7,98 cm LDS schowany, 9,35 cm LDS wysunięty;
- Średnica: 35,2 cm;
- Podnoszenie mopa i zespołu szczotek: 10-22 mm (pad z mopami może być pozostawiony w stacji);
- Rodzaj filtra EPA: E11;
- 5 poziomów mocy odkurzania;
- 30 poziomów dozowania wody:
- System mopowania Mop FlexiArm: pady obracające się 200 razy na minutę z dociskiem 12 N (ok. 1,2 kg) i wysuwaniem prawego do boku;
- Nawigacja: radar laserowy LDS 360 stopni w chowanej kopułce RetractSense (100 stopni po schowaniu) + zespół czujników Reactive AI 3.0 z kamerą rozpoznającą ponad 200 obiektów;
- Pojemność baterii: 6400 mAh;
- Deklarowany czas pracy: 220 minut odkurzanie lub 190 minut odkurzanie z mopowaniem;
- Czas ładowania: poniżej 4 h;
- Maksymalna powierzchnia sprzątniętej podłogi: 299 m2;
- Maksymalna powierzchnia mytej podłogi: 380 m2;
- Pojemność worka w stacji: 2,5 l;
- Pojemność zbiornika wody czystej: 4 l;
- Pojemność zbiornika wody brudnej: 3 l;
- Szerokość zespołu szczotek: 16 cm.
- Wymiary stacji: 48,8 cm wysokości, 38,1 cm szerokości, 47,5 cm głębokości z najazdem.
Cyferki nowego modeli prezentują się porządnie – w paru punktach może nie są aż tak dobre, jak we flagowcach serii Saros czy najdroższej konkurencji od Dreame i MOVA, ale to ścisła topka rynkowa.
Zaryzykuję stwierdzenie, że Roborock Qrevo Edge 2 Pro to brakujące ogniwo w ofercie chińskiej marki. Konstrukcyjnie sam robot bazuje na Roborocku Saros 10 (bez R w nazwie).
Ma ten sam zespół szczotek głównych DuoDivide, szczotkę boczną bez plątania włosów na wysuwanym ramieniu, wysuwaną kopułkę radaru laserowego RetractSense i podobny, ale jednak nie taki sam zespół kamery Reactive AI do rozpoznawania i omijania przeszkód. Różni się jednak systemem mopowania, gdyż zamiast mopa wibracyjnego ma mopy obrotowe z funkcją zdejmowania i zakładania ich w stacji.
Nie zabrakło też systemu AdaptLift pomagającego pokonywać wysokie progi do 4 cm, asystenta głosowego Rocky, zgodności z protokołem Matter i masy praktycznych funkcji w aplikacji Roborock – najlepiej ocenianym i najpopularniejszym środowisku do sterowania robotami na świecie.
Występuje w kolorze całkowicie białym, a nie tylko czarnym, jak Saros 10R lub biało-szarym jak Saros 10. Parametrami i funkcjami przebija wszystkie pozostałe modele Roborocka z serii Qrevo Edge, jak i Qrevo Curv, a o niższych seriach Qrevo i Q już nie wspominając. Na dodatek trzeba zaznaczyć, że Roborock promuje ten model jako specjalistę od odkurzania dywanów – to duży wyróżnik.
Konstrukcja i jakość wykonania
Robot, jak i stacja są całkowicie białe – i to śnieżno-białe. Góra robota i front stacji to plastik w połysku, a resztę konstrukcji wykonano z matowego materiału. Całość sprawia dobre wrażenie – zwłaszcza robot. Wszystko zostało porządnie spasowane, nic nie lata, nie trzeszczy, nie wydaje z siebie żadnych dziwnych dźwięków.
Może to kwestia gustu, ale tak dobrane materiały i całkowicie biała kolorystyka podobają mi się – obstawiam, że znajdą się fani bieli, mimo iż to czerń jest dziś w modzie.
Małym minusem może być to, że stacja Qrevo Edge 2 Pro nie ma tak ładnego frontu, jak Saros 10 czy Saros 10R, które miały naklejone dekory imitujące szkło (możliwe, że to nawet było szkło – materiały sprawiały wrażenie premium).
Trzeba jednak pamiętać, że Qrevo Edge 2 Pro nie próbuje konkurować z flagowcami z własnej stajni czy najdroższymi robotami innych marek – to model ze średniej półki, więc drobne oszczędności gdzieś się pojawić musiały.
Pierwsze, co od razu rzuca się w oczy to wysokość robota – ma tylko 7,98 cm, więc przy właściwym ustawieniu aplikacji może wjeżdżać w nisze podmeblowe o wysokości od 8 cm. Konkurencja radzi sobie z meblami mającymi niszę od 9 cm do 10 cm, więc Roborock jest tu liderem, przynajmniej do premiery Dreame X60 Max Ultra Complete, mającego 7,95 cm, czyli o 4 mm mniej.
Z tyłu robota mamy opuszczaną kopułkę RetractSense z radarem laserowym (w pozycji górnej ma pokrycie 360 stopni, a w dolnej 100 stopni), styki ładowania i otwór uzupełniania wody do wewnętrznego mini zbiornika.
Z przodu znalazł się starszy generacyjnie zespół kamery ReactiveAI z diodą doświetlającą i jakimś sensorem wspomagającym, najprawdopodobniej światłem strukturalnym – ma radzić sobie z wykrywanie przedmiotów o wymiarach 5×3 cm. Z boku mamy sensor VertiBeam do śledzenia ścian, przeszkód i przewodów. Od spodu mamy 5 sensorów wysokości i czujnik dywanów.
Przedni zderzak, koła i ramię szczotki bocznej są porządnie gumowane, więc nie ma ryzyka rysowania mebli czy listew przyściennych. Od spodu zaślepka zespołu szczotek DuoDivide ma cztery wysepki z włosiem dystansujące ją od podłoża i gumową uszczelkę.
Zespół szczotek, jak i mopy mają system unoszenia, więc w trybie samego odkurzania mopy nie dotykają podłóg, a w trybie samego mopowania, szczotki główne nie brudzą podłóg. Jednie szczotka boczna nie ma unoszenia, ale to tylko dwa blisko siebie umieszczone wąsy. Szerokość robocza szczotek głównych to ok. 16 cm.
Dostęp do zbiornika kurzu mamy po podniesieniu górnej klapki, w zbiorniku znalazł się filtr EPA, typowo dla robotów tej marki bez filtra wstępnego, więc kurz czy drobne zabrudzenia wbijają się między lamele filtra, ale tym razem system automatycznego opróżniania kurzu z robota do worka w stacji potrafi oczyścić jego powierzchnię w ponad 90%!
Przy jedynych dwóch przyciskach (włącznik/wyłącznik, przywołanie do bazy) mamy też trzy dziurki mikrofonów asystenta głosowego. Niestety, nie działa on w języku polskim, ale jeśli z niego zrezygnujemy robot może gadać po naszemu. Jest też opcja podpięcia robota pod asystentów głosowych Google, Amazon, a także systemu smart home zgodnymi z protokołem Matter.
Co do mopowania, to mamy tu dwa pady obrotowe, z czego jeden wysuwa się do boku w celu minimalizowania martwej strefy mycia przy meblach i ścianach.
Mopy mają funkcję automatycznego zdejmowania i zakładania w stacji, więc Roborock musiał nieco zmienić ich materiał – z typowego dla tej marki z grubymi frędzlami, na drobniejszy. Średnica robota jest standardowa – 26 cm obszaru mytego.
Stacja, podobnie jak w modelach serii Saros jest wyposażona kompletnie – grzeje wodę do 100 stopni C, suszy gorącym powietrzem, uzupełnia robota w ciepłą wodę, odbiera z niego kurz do worka w stacji, pojemności są dobrym kompromisem między wielkością stacji.
Konstrukcyjnie nie ma tu praktycznie żadnych braków, a jakość wykonania to rynkowa topka.
Jak odkurza Roborock Qrevo Edge 2 Pro?
Jeśli jesteś na bieżąco z naszymi testami robotów firmy Roborock to nie zaskoczę Cię. Mamy tu ten sam zespół szczotek, co w Saros 10R, Saros 10, Qrevo Curv, Qrevo Curv 5A1, Qrevo EdgeT czy Qrevo Edge 5V1, czyli dzieloną na dwie części szczotkę DuoDivide i boczną szczotkę z dwoma wąsami, na wysuwanym ramieniu.
Zespół szczotek nie plącze włosów i to jest dla mnie bardzo ważne – jedna z domowniczek ma włosy o długości nawet 70 cm, a to zmora dla większości robotów, gdyż systemy usuwania włosów zazwyczaj mają gwiazdkę w opisach i info, że radzą sobie z włosami do 20-30 cm.
Roborock zrobił to na tyle dobrze, że po tygodniu pracy znalazłem w szczotce bocznej dosłownie jeden pojedynczy włos, w szczotkach głównych też jeden, lecz nie na powierzchni sprzątającej, a na mocowaniu czerwonej szczotki.
Zdecydowanie Roborock ma jeden z najlepszych zespołów szczotek na rynku pod tym względem, lepszy od podobnego projektu firmy DJI w robotach Romo, równie dobry, jak podwójny zespół szczotek pływających w Dreame i MOVA, czy pojedynczej w Narwalu.
Robot oferuje w teorii 5 poziomów mocy ssania, ale realnie tylko w trybie samego odkurzania. Tryby łączące odkurzanie i mopowanie ograniczają moc do 4 poziomów, więc w nich nie włączymy maksymalnych 25 kPa. Poziom pierwszy nadaje się jedynie do bardzo małych zabrudzeń na podłogach twardych – usunie lekki kurz.
Na co dzień warto korzystać z poziomu drugiego standardowego – radzi sobie z większością typowych zabrudzeń, zwłaszcza gdy robot pracuje regularnie, powiedzmy co 2-3 dni. Poziom trzeci turbo przyda się, gdy na podłogach twardych zabrudzeń jest nieco więcej.
Jeśli masz starsze kafelki z głębokimi fugami i w nich będzie sporo brudu, to trzeba odpalić poziom czwarty maksymalny. Ostatni poziom max+ sprawdza się przy największych zabrudzeniach, a także na wycieraczkach, dywanach czy wykładzinach.
Robot pracuje w miarę cicho, choć nie jest to poziom flagowych modeli Saros Z70 i Saros 10R – prawie każdy parametr jest o kilka dB głośniejszy, zwłaszcza opróżnianie kurzu w stacji, ale nie ma co też przesadzać – to wartości na dobrym poziomie, a dodatkowych dźwięków nie ma. Nic nie piszczy, nie ma żadnych nieprzyjemnych dźwięków wysokich, czy niskich – sam szum turbiny ssącej i delikatnie słychać napęd kół, silniczki mopów są niesłyszalne.
Głośność pracy:
- Cichy: 56,1 dB
- Zrównoważony: 58,1 dB;
- Turbo: 61 dB;
- Maksymalny: 64,9 dB;
- MAX+: 69,6 dB;
- Suszenie: 38,6 dB;
- Mycie mopów: 57,7 dB;
- Opróżnianie zbiornika kurzu: 71,8 dB.
Tradycyjnie dla robotów marki Roborock mamy filtr EPA E11 bez zabezpieczenia filtrem wstępnym z siateczki czy gąbki, więc kurz i drobne zabrudzenia wbijają się w jego powierzchnię. Na szczęście proces automatycznego opróżniania zbiornika kurzu w stacji oczyszcza jego powierzchnię w mniej więcej 90%. Coś tu musiało się zmienić w stosunku do Sarosa 10R – ten ma taki sam zbiornik kurzu, filtr i ogólną konstrukcję stacji, ale proces opróżniania kurzu nie doczyszczał filtra w moim teście.
Roborocka trzeba za to pochwalić w sprawie dopracowania nawigacji i algorytmów poruszania się. Robot nie kluczy, jeździ dynamicznie, ale bezpiecznie dla przeszkód, a nawet jakby w coś wjechał, to cały front i cześć boków jest gumowana. Testowany model zawsze wie, gdzie ma jechać, jak tam dotrzeć najkrótszą drogą i optymalnie wykorzystać prąd w akumulatorze.
Fajnie widać to na mapie sprzątania całego parteru. Robot miał włączone wszystkie ulepszacze sprzątania i omijania przeszkód, a ogarnął cały parter 158 m2 podłogi w 161 minut, więc wydajność jest bliska 1 m2 na minutę – to znacznie lepszy wynik od Dreame i MOVA (a także Ecovacs), podobny do Eufy i Narwala.
Na mapie z tego cyklu można zobaczyć, że robot stara się sprzątać pomieszczenia wzdłuż dłuższego boku, jedynie korytarz sprzątnął w poprzek, gdyż to zwiększa wydajność – cwane!
Sprzątanie pod kanapą z IKEA, mającą 8 cm przestrzeń, Roborock Qrevo Edge 2 Pro / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Super sprawą jest to, że najlepsze Roborocki potrafią sprzątać pod meblami z niszą od 8 cm – mają 7,98 cm wysokości i jeśli w aplikacji włączymy funkcję wciskania się w maksymalnie niskie nisze, to robot sprząta nawet pod kanapą z IKEA.
Jak na razie jest to jedyna firma z taką zdolnością, aż do czasu premiery nowych robotów Dreame z serii X60 – te mają mieć 7,95 cm. Dodatkowo obok testowanego Roborocka postawiłem dwa roboty z wałkami myjącymi: Ecovacs X11 OmniCyclone i eufy Omni S1 Pro – jak widać sporo im brakuje, żeby zmieścić się pod kanapą.
W poprzednich testach wspominałem, że mechanizm wysuwania bocznej szczotki nie zawsze działa, gdy to jest potrzebne. Przykładowo prawie zawsze wysuwał się w narożnikach składających się z dwóch ścian, ale gdy narożnikiem jest już ściana i jakiś meblem, zazwyczaj nie chciał się wysunąć.
Widać Roborock coś poprawił w sofcie, gdyż w Roborocku Qrevo Edge 2 Pro boczna szczotka wysuwała się w 100% przypadków, w których powinna się wysunąć. Na dodatek widać, jak robot identyfikuje narożniki – najeżdża na nie, wykonuje minimalny ruch jazdy w dalszym kierunku, ale zatrzymuje się na ułamek sekundy, lekko wycofuje, patrzy kamerą na narożnik, upewnia się, że należy tam jednak posprzątać z wysuniętym ramieniem i właśnie to robi. Tak to powinno działać od początku.
Robot dostosowuje wysokość zawieszenia do wysokości włosia dywanów, Roborock Qrevo Edge 2 Pro / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Softowo mamy mnóstwo ulepszeń sprzątania i kluczowymi są te dotyczące sprzątania dywanów. Roborock mocno promuje ten model jako specjalistę od czyszczenia dywanów, gdyż poza już dobrze znanymi funkcjami, dodano tu tryb adaptacji wysokości prześwitu podwozia do dywanu.
W apce nazywa się to „podnośnikiem adaptacyjnym” i polega na tym, że robot po identyfikacji dywanu unosi się na 3 cm i powoli obniża w dół, tak aby dobrać idealną wysokość prześwitu do wysokości włosia dywanu.
Poza tym mamy funkcję wykrywania dywanów – robot ma osobny czujnik, może czyścić dywany na krzyż z maksymalną mocą ssania, czy unikać czyszczenia przewodów znajdujących się w bliskości do rantów dywanów. Stację wyposażono w magnetyczny mechanizm zdejmowania i zakładania mopów, więc nie ma ryzyka pomoczenia dywanów z wyższym włosiem.
Na mapach sami możemy nanieść dywany, nadać im kształt i indywidualnie przypisać strategię sprzątania – jeden dywan może wymagać maksymalnie intensywnego czyszczenia, a inny wręcz nie powinien być przez robota dotykany – wszystko sobie ustawisz.
Test zbierania suchej kawy z dywanu shaggy, Roborock Qrevo Edge 2 Pro / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Skoro Roborock tak mocno promuje funkcję czyszczenia dywanów, postanowiłem zrobić test usuwania sypkich zabrudzeń. Dotychczas nie robiłem takich testów, gdyż nie uważam ich wyników za jakość super miarodajne, ale zobaczmy jak to wyszło w przypadku Roborocka Qrevo Edge 2 Pro.
Odmierzyłem 30 g kawy mielonej, wysypałem na dywanie i puściłem robota na sprzątanie dogłębne z maksymalną mocą i zagęszczeniem trasy „intensywne”, czyli 1/3 robota jedzie po czystym, 2/3 po brudnym, więc każdy kawałek dywanu został odkurzony aż 6 razy.
Jak widać na powyższym gifie, robot wyciągnął prawie wszystkie, zostało jedynie przebarwienie materiału i minimalna ilość kawy. Zważyłem to, co znalazło się w zbiorniku – 26 g, kurzu prawie nie było, ale w filtrze EPA i samym zbiorniku zostało jeszcze trochę kawy, więc do wyniku dodałbym 2 g. To oznacza, że z 30 g wysypanej kawy, robot usunął 28 g, co daje 93,3% skuteczności.
Sprzątanie mocno zniszczonego dywanu shaggy o 3 cm włosiu nie jest łatwym zadaniem dla robotów, więc tym bardziej wynik ten trzeba uznać za bardzo dobry.
Z drugiej strony trzeba mieć świadomość, że żaden robot nie jest w stanie tak dobrze odkurzyć dywanu, jak odkurzacz pionowy z elektroszczotką dedykowaną do takich powierzchni, a ten nie zrobi tego tak dobrze, jak odkurzacz piorący…
Wysypałem ścieżkę większych elementów na kafelkach gresowych z głębokimi i szerokimi fugami. Robot wciągnął 98% za pierwszym przejazdem, minimalną ilość sypkich elementów zostawił w fugach, a usunął je w drugim przejeździe na krzyż. Oczywiście zasuwał w trybie maksymalnej mocy 25 kPa.
Stan robota po tym zadaniu jest niezły – małe ślady mąki na kołach i to tyle, nadał się do dalszej pracy, choć warto wiedzieć, że zbiornik na kurz nie ma klapki zwrotnej, więc jeśli będziemy mieć pełny zbiornik takich większych elementów, jak musli, kawa ziarnista, czy płatki i podniesiemy robota przechylając go, co nieco może nam wypaść.
Automatyczne opróżnianie zbiornika jest piekielnie skuteczne – widać na zdjęciu, jak mocno filtr EPA jest zapaskudzony mąką, a po jednym cyklu opróżniania został oczyszczony mniej więcej w 95%.
Robot korzysta ze starszego generacyjnie systemu omijania przeszkód ReactiveAI – najnowsze roboty mają już ten system generacji 3., najlepsze Sarosy Z70 i 10R korzystają z jeszcze lepszego StarSight 2.0, a wszystkie wymienione są i tak lepsze od podstawowego ReactiveTech korzystającego ze światła strukturalnego, bez kamery. System omijania przeszkód był włączony, a czułość ustawiona na maksymalne unikanie zderzeń.
Rozłożyłem na podłodze świeczkę w białym naczyniu, pudełko zapałek, kaczkę z masy solnej i pad od PS4. Paczka zapałem jakby dla niego nie istniała – przepchał ją przed sobą, więc wychodzi na to, że prawdą jest wymagana wielkość przedmiotów 5×3 cm. Świeczkę wykrył idealnie objechał wokół, choć parę razy tryknął ją zderzakiem przesuwając o parę milimetrów – zapewne to z uwagi na przeźroczystość szkła.
Kaczka z masy solnej też została prawidłowo wykryta, ale z uwagi na swój nieregularny kształt, robot obrócił nią parę razy. Najlepiej Roborock poradził sobie z czarnym padem od PS4 – ani razu go nie dotknął. Jak widać, system omijania przeszkód z tego modelu wypada gorzej od wszystkich modeli z serii Saros, a lepiej od wszystkich znanych mi robotów serii Qrevo, w tym Qrevo MaxV czy Qrevo Curv.
Omijanie białego przewodu rozdzielacza, Roborock Qrevo Edge 2 Pro / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Robot zaczął od czarnego, cienkiego przewodu ładowarki smartfona zakończonego samą ładowarką – ominął go idealnie, ani razu nie dotknął, objechał w dość sporej odległości, z uwagi na włączony tryb unikania kolizji. Bez niego jeździłby bliżej przeszkód.
Z grubym przewodem od rozdzielacza w białym kolorze poradził sobie też dobrze, choć w trakcie samego sprzątania, zdarzyło się dwa razy, że przez niego przejechał, więc z tego rodzajem kabli bywa różnie. Dla najlepszych efektów usuwania zabrudzeń z podłóg i tak warto przed odurzaniem podnieść kable.
Podobnie, jak z omijaniem przeszkód, Roborock Qrevo Edge 2 Pro jest lepszy od innych modeli serii Qrevo, ale gorszy od wszystkich Sarosów.
Nie zabrakło w Edge 2 Pro systemu AdaptiLift, czyli zdolności do pokonywania progów. Pojedyncze mogą mieć wysokość do 3 cm, a podwójne do 4 cm (3+4). Pod ręką miałem deskę z równymi 3 cm – robot pokonał ją bez większych problemów, ale już drugą deskę do progu podwójnego o wysokości 4,1 cm, więc niby o 1 mm więcej niż deklaruje producent. Nie było to problemem, zestaw dwóch progów 3+4,1 cm robot też pokonał.
Roborock Qrevo Edge 2 Pro to zdecydowanie jeden z najlepszych robotów odkurzających. Może nie jest idealny i szkoda, że zastosowano starszą generację systemu omijania przeszkód, co w teście przełożyło się na niezłe, ale jednak dalekie od tego, co zaprezentował Saros 10R możliwości wykrywania.
Za to najlepiej ze wszystkich dotychczasowych Roborocków radzi sobie z dywanami. Obojętnie z płaskim włosie, czy długimi frędzlami 3 cm – każdy odkurzy z wysoką skutecznością.
W oprogramowaniu mamy wszystko, czego można chcieć, a jedyne co powinno zostać poprawione, to nazwy trybów. Zgadnięcie bez wypróbowania czym jest „odk. i mop.” vs „odkurzanie i mop” nie jest możliwe – powinno być: „odkurzanie przed mopowaniem” oraz „odkurzanie i mopowanie”.
Fajnie, gdyby Rocky wreszcie zaczął gadać po naszemu, bo mogę się założyć, że większość użytkowników robi tak jak ja – wyłącza go i odpala zwykłe komunikaty głosowe po polsku.
Jak mopuje Roborock Qrevo Edge 2 Pro?
Tak, jak Roborock Saros 10R i Saros Z70, nowy Qrevo Egde 2 Pro dostał system zakładania i zdejmowania mopów, więc wymusiło to zmianę materiału mopów.
Nie mamy tu typowych dla Roborocka szmatek z grubymi, nieco szorstkimi frędzlami, które świetnie usuwają plamy, a bardziej delikatny i miękki materiał. Z jakiegoś powodu ten starszy materiał uniemożliwia magnetyczne zdejmowania i zakładanie padów w stacji.
Szmatki są grube, nieźle chłoną wodę, są w stanie usunąć ok. 80 ml rozlanego płynu. Mają szerokość roboczą 26 cm, a pady, do których przeczepią je rzepy, są na rantach gumowane. Oba pady mogą unosić się na min. 10 mm nad podłoże, a przy regulacji prześwitu robota nad dywanami nawet na 22 mm.
Apka daje nam sporo softowych ulepszeń mycia. Możemy wybrać 1 z 30 poziomów dozowania wody, ustawić podwójne sprzątanie na krzyż i zagęścić trasę ze standardowej z zakładką na pół (pół robota po czystym, pół po brudnym), do zakładki intensywnej na 3, czyli 1/3 robota jedzie po brudnym, 2/3 po czystym. Ustawimy też temperaturę przemywania w 3-stopniowej skali i tu zawsze polecam ustawić maksymalną, czyli „gorące”.
Da to efekt 3-krotnego przejechania mopem po każdym kawałku podłogi, a gdy włączymy sprzątanie na krzyż to i 6-krotne. Inne Roborocki z mopami obrotowymi oferują jeszcze tryb intensywny+ z zakładką na 4 – dziwne, że ten model go nie ma.
To, co zmieniło się na plus, to dodano w apce nowy poziom namoczenia mopów podczas przemywania w stacji. Dotychczas był to poziom dogłębny i dawał porządnie wyczyszczone i wilgotne szmatki. Teraz mamy jeszcze „moczenie”, które przekłada się na naprawdę mokry materiał – może jeszcze nie cieknie z niego woda, ale „mokrość” szmatek jest rekordowa. Roborock zaleca ten tryb do trudnych w usunięciu plam – super.
Dokładne mopowanie wzdłuż mebli i ścian, Roborock Qrevo Edge 2 Pro / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Mopy obracają się 200 razy na minutę i mają docisk 12 N do podłoża, czyli ok. 1,2 kg. Prawy mop wysuwa się do boku poza obrys robota, dochodzi do samych mebli, cokołów, listew przyściennych czy ścian, więc martwa strefa mycia jest wręcz minimalna, a często nawet zerowa. Mycie przy samych meblach jest bardzo dokładne.
Wokół nóg stołów robot zostawia małą martwą strefę – może nie tak małą, jak najlepsze modele Dreame i MOVA, które wykonują mopem ruch do nogi od każdej strony, ale realnie zostaje nam tylko kilka centymetrów suchej podłogi.
W narożnikach robot wsuwa mop tak daleko, jak to tylko możliwe, ale z uwagi na okrągły kształt szmatek i padów, sam narożnik nie zostanie umyty, a z czasem gromadzi się w nim nieco więcej brudu – to typowe dla wszystkich robotów sprzątających, także z rolką, zwykłą szmatką czy trackpadem.
Wykonałem dwa testy usuwania plam. Pierwszy to zaschnięta po 24 plama espresso 30 ml. Robot w dwóch przejazdach na krzyż, mając maksymalnie mokre szmatki, usunął 99% plamy. Kawa została tylko w okropnych w doczyszczeniu wzorkach gresowych.
Drugi test jest już z życia – w wejściu do domu pojawiło się sporo małych plam z roztopionego śniegu, naniesionego na butach. Tryb intensywny, czyli zakładka na 3, maksymalna ilość dozowanej wody 30/30, namoczenie szmatek maksymalnego i to gorącą wodą – efekt? Ani jedna plama nie przetrwała!
Jak widać Edge 2 Pro nie tylko dobrze odkurza podłogi twarde, świetnie radzi sobie z dywanami o długim włosiu, ale też porządnie myje podłogi i ma możliwość mopowania z bardzo mokrymi szmatkami, chyba z największym poziomem wilgotności wśród robotów z mopami obrotowymi.
Stacja dokująca Roborock Hygiene+ 3.0 i czyszczenie sprzętu
Pod względem projektu mamy tu podobną stację do tej z Saros 10R, ale bez dodatkowego, frontowego dekoru – całość wykonano z białego plastiku i przyznam, że mi się podoba. Jakościowo też nie ma do czego się przyczepić, za to szkoda, że za stacją zabrakło miejsca na nadmiar przewodu, mamy tylko możliwość ułożenia go w prawo lub lewo w rowku.
Stacja mieści dwa zbiorniki wody – 4 l czystej i 3 l brudnej, aż 550 ml zbiornik detergentu (którego nie ma w zestawie!) i 2,5 l worek na kurz. Pomiary głośności znajdziesz w rozdziale odkurzania – nie jest źle, choć nieco głośniej niż w Sarosach.
Nisza myjąca stacji to wyjmowana tacka z tarkami i elementem wyżymający materiał, a także wyjmowanym filtrem wstępnym, zatrzymujących elementy stałe.
Względem Sarosa 10R, nie ma tu specjalnych gumek, które oczyszczają powierzchnie pod tarkami, kierunkując brud na filtr wstępny, ale nie jest to problemem – tackę i tak trzeba co parę cykli wyjąć i przeczyścić ręcznie pod wodą bieżącą. Jest to łatwe, nie ma trudnych w dostępie zakamarków.
Ważne też, że w apce mamy dodatkowy tryb samoczyszczenia stacji, który prowadzi nas krok po kroku przez ten proces. O stacje trzeba dbać, podobnie jak o robota, więc warto poświęcić im te 10 minut, choć raz w tygodniu.
Na jedno przemycie szmatek w stacji, gdy ustawimy tryb czyszczenia dogłębny lub moczenie, zużywane jest od 170 do 200 ml wody, niezależnie czy jest to namoczenie szmatek przed cyklem, przemywanie ich w trakcie, czy czyszczenie po mopowaniu. Najbardziej ostry tryb czyszczenia mopów w stacji trwa 4 minuty, a suszenie jest skuteczne już po 3 h.
Sprawdziłem pirometrem firmy Benetech GT313D temperatury zaraz po przemyciu szmatek z maksymalną temperaturą podgrzania wody. Woda brudna w zbiorniku miała 41,5 stopnia C, materiał mopów 32,8 stopnia C, a tacka z tarkami w stacji 30,6 stopnia C – wszystko w dotyku było ciepłe.
To dowód na to, że podgrzewanie wody działa, a to, czy faktycznie w procesie mycia woda osiąga 100 stopni C jest już trudniejsze do sprawdzenia – para nigdzie się nie pojawia, obstawiam więc, że realna temperatura na samych szmatkach jest dużo niższa, a 100 stopni C to może być na elemencie podgrzewającym.
Wymiary stacji podawane przez producenta są zgodne z rzeczywistością: 48,8 cm wysokości, 38,1 cm szerokości, 47,5 cm głębokości z najazdem. Warto jednak dodać, że do wygodnego wyjęcia zbiorników wody od góry, należy zachować od podłogi 70 cm wolnej przestrzeni (min. 67 cm).
Zgodnie z instrukcją stacja wymaga pozostawienia wolnej przestrzeni z każdej strony – najlepiej po 50 cm, aby robot mógł swobodnie z niej wyjeżdżać i powracać bez problemów.
Czyszczenie mopów w stacji jest bardzo skuteczne, podgrzewanie wody faktycznie działa, choć jeszcze nie spotkałem robota, po którym byłoby widać lub czuć tą deklarowaną, wysoką temperaturę przemywania mopów (w tym przypadku 100 stopni C). Nie zmienia to faktu, że stacja jest zaprojektowana świetnie, praktycznie nie ma do czego się przyczepić, a czyszczenie jej nie sprawia problemów.
Aplikacja Roborock
Sterujemy robotem z poziomu aplikacji Roborock – najpopularniejszego na rynku środowiska do sterowania robotami sprzątającymi. Ma ponad 5 mln pobrań w Google Play, średnią ocenę 4,7/5 z 315 tysięcy opinii.
Testowałem robota na wersji 4.57.02, wydanej 14 stycznia 2026 roku. Soft robota był aktualizowany po wyjęciu z pudełka do wersji V02.38.08. Pod względem działania oprogramowania nie miałem żadnych problemów – wszystko działa płynnie, bez zacięć, restartów, czy długiego myślenia, ale to w Roborocku standard od lat.
Jeśli to Twój pierwszy kontakt z Roborockiem, instalujesz apkę, zakładasz konto, zatwierdzasz wymagane zgody i przechodzisz do połączenia z robotem. Sprzęt musi być podłączony do prądu, a robot stacji w stacji.
Połączyć robota z domową siecią Wi-Fi można na dwa sposoby – poprzez skanowanie kodu QR lub ręcznie wybierając model z listy wykrytych urządzeń. Cały proces zajmuje mniej niż 2 minuty, następnie apka sprawdza, czy są dostępne aktualizacje – warto je zainstalować przed mapowaniem domu.
Główny pulpit to widok naszych urządzeń ze skrótami do scenariuszy, powiadomienia z asystenta Rocky, ustawienia profilu i przejście do sklepu Roborock, gdzie kupisz potrzebne akcesoria (niestety, tanie nie są). Po wejściu w robota mamy standardowy dla większości chińskich robotów pulpit. Od góry nazwę robota, skrót do podglądu na żywo przez kamerę, edycję map, ustawienia, stan naładowania baterii w procentach i status robota.
Środek do duża mapa z opcją powiększania i pomniejszania, a dół to belka z wyborem tego, jak robot ma pracować: wszystko, pokój, strefa, przepływ pracy. Sam dół to pazua/start pracy, wybór parametrów pracy i działania w stacji dokującej. Przepływ pracy to zaawansowane harmonogramy, specjalne cykle sprzątania z podpowiedziami AI.
Wybór parametrów pracy pozwala na ustalenie jak robot ma sprzątać – mamy w trybie ogólnym: samo mopowanie, samo odkurzanie, odkurzanie przed mopowaniem i odkurzanie z mopowaniem, lecz oba ostatnie nazwano w sposób mylący: odkurzanie i mop lub odk. I mop. – na pierwszy rzut oka nie wiadomo, który to który. 5 poziomów mocy ssania dostępnych jest tylko w trybie samego odkurzania, pozostałe mają 4 poziomy, pozbawiono je maksymalnego.
Tryb odkurzanie i mopowanie nie ma opcji sprzątania podwójnego, tylko pojedyncze. W każdym z nich można ustawić zagęszczenie trasy intensywne, gdzie robot porusza się wolniej – 20 cm na sekundę i zagęszcza trasę do zakładki x3. Mamy też tryb AI Smart Plan, w którym to robot decyduje jak sprzątać, ucząc się naszych zwyczajów. Ostatni tryb to Dostosuj, czyli przypisujemy parametry do każdego pomieszczenia osobno.
Sekcja stacji dokującej ma dwie karty. Pierwsza z podglądem stanu zbiorników wody, dozownika detergentów i worka na kurz, przyciski opróżniania kurzu, mycia mopów i ich suszenia. Druga to ustawienia stacji dokującej, ale o nich później.
Gdy wjedziemy w ustawienia mamy od góry lupkę, ułatwiającą szukanie danej funkcji. Dalej jest historia sprzątania z podsumowaniem ostatniego cyklu, jak i całej eksploatacji. Każdy cykl sprzątania ma opcję podglądu mapy, czas i przejechane metry, info o ustawieniach i etapy cyklu.
Zegar to ustawienia harmonogramów pracy – tu ustawimy jak robot ma sprzątać, jeśli nie chcemy uruchamiać go ręcznie. Sekcja konserwacji to statystyki wszystkich części, info, kiedy je wymienić, jak to zrobić, przypomnienie czyszczeniu.
Ustawienia sprzątania dywanów pozwalają nam na wybór tego, jak robot ma traktować tego typu powierzchnie. Opcji mamy pięć: ignorowanie dywanów, układ krzyżowy, unikaj dywanów, podnoszenie mocować ściereczki mopa w celu odkurzania na dywanach, automatyczne odłączanie mocowań ściereczki mopa w celu odkurzania na dywanie w pierwszej kolejności.
Najlepsza opcja to oczywiście ta ostatnia, choć jeśli nie masz dywanów, warto całkowicie wyłączyć wykrywanie takich pomieszczeń.
W nim możemy włączyć tryb wykrywania dywanu, podnośnik adaptacyjny, czyli nową funkcję dostosowania prześwitu do wysokości włosia, głębokie czyszczenie dywanu (sprzątanie na krzyż) i unikanie czyszczenia przewodów/drobinek wzdłuż krawędzi dywanów.
Ustawienia sprzątania podłóg zaczyna się od ustalenia sekwencji sprzątania – można ustalić kolejność sprzątania pomieszczeń, przykładowo tak, aby najbardziej brudzące się obszary, robot czyścił na końcu. Wzorzec sprzątania to opcja sprzątania wzdłuż kierunku ułożenia podłóg, sprzątanie o mieszanych wzorcach dla zwiększenia wydajności lub inteligentne – ustawiam to ostatnie, niech robot sam decyduje.
Tu też włączymy automatycznego zdejmowania i zakładania padów obrotowych w stacji, opuszczanie czujnika lidar z ustaleniem w jak niskie przestrzenie ma się wciskać. Włączymy też wysuwanie ramienia szczotki bocznej, wysuwanie mopa do boku, sprzątanie szczelin z wysuniętym mopem (to akurat nie działa od zawsze).
Włączymy też funkcję ponownego mopowania obszarów mocno zabrudzonych, czy głębokie czyszczenie silnych zabrudzeń, choć to ostatnie jest nadal w fazie beta. Ostatnie ustawienie tej sekcji to głębokie czyszczenie produktów dla zwierząt.
Ustawienia stacji dokującej pozwalają na wybór tego, jak często robot ma wracać do stacji na przemycie mopów: inteligentnie, co pokój lub co czas (10/15/20/25 minut). Wybierzemy też tryb mycia mopów w stacji: inteligentnie, oszczędzanie wody, zrównoważone, dogłębne i nowość – moczenie.
Najlepiej ustawić tryb dogłębny, a dla podłóg wodoodpornych i wymagających dużych ilości wody nawet moczenie. Na koniec mamy wybór temperatury podgrzewania wody – pokojowa, ciepła, gorąca – zawsze ustawiam gorącą.
Ustalimy też kwestię dozowania detergentu do wody: brak, ogólne i dużą objętość – przy tej ostatniej detergent czuć, więc jest go na tyle dużo, że faktycznie może mieć wpływ na sterylność podłóg. Kolejne ustawienie to częstotliwość automatycznego powrotu do stacji – duży, zrównoważony, wyłączony, a także tryb opróżniana: inteligentny, lekki, zrównoważony i maksymalny.
Suszenie może włączać się automatycznie, ręcznie lub w zaplanowanych godzinach i może mieć różny czas trwania: eco, zrównoważony, głęboki. Ostatnie ustawienia to konserwacja stacji dokującej, a także opróżnianie wewnętrznego zbiornika wody w robocie – warto to wykonać, gdy wiemy, że robot będzie stał bezczynnie dłużej niż kilka dni lub na czas transportu.
W menu reaktywnego omijania przeszkód możemy włączyć ten tryb, wyrazić zgodę na robienie zdjęć przeszkód i załączanie ich do map. Wybierzemy czułość omijania przeszkód: wysoki zasięg lub mniej kolizji. Jeśli mamy zwierzaki, możemy zaznaczyć to w apce i zezwolić robotowi na wykonywanie zdjęć naszych pupili podczas sprzątania. Dalej mamy włącznik oświetlenia LED i rozpoznawanie otoczenia z SI.
W sekcji zarządzania mapami mamy podgląd pod wszystkie mamy, wybór układu domu (parterowy, wielopiętrowy). Możemy wybrać daną mapę, przywrócić ją lub edytować. Edycja to zmiana nazwy, podział lub łączenie pomieszczeń, wskazanie stref zabronionych, wskazanie rodzaju podłóg, kierunku ich ułożenia, rodzaju dywanów, edycja mebli, czy sekwencja sprzątania.
Ustawienia asystenta głosowego Rocky pozwalają na wyłączenie tej funkcji, zmianę języka na polski, ustawienie głośności komunikatów głosowych, podgląd pod historię czatu z Rockim. Kolejne menu to wideo – w czasie rzeczywistym możemy zdalnie podglądać co się dzieje w domu, nagrywać, robić zdjęcia i komunikować się dwukierunkowo. Jakość obrazu z kamery jest bardzo przeciętna, typowa dla robotów sprzątających.
Na końcu mamy możliwość podłączenia pod sieci Matter, ogólne ustawienia jak tryb nie przeszkadzać, wybór, kiedy robot ma się ładować, blokadę przycisków przed dziećmi, mapy offline, wyłącznik lampek w robocie, zdalne sterowanie robotem przez wirtualny drążek, wskazanie miejsca, gdzie robot ma pojechać, instrukcję obsługi, numer seryjny robota, udostępnianie robota innym domownikom, czy sekcję aktualizacji.
To tyle – nowy Roborock jest kompletnym urządzeniem na wszystkie funkcjonalności flagowych modeli, jedynie zabrano mu opcję zagęszczenia trasy x4 – intensywne+, a dodano tryb adaptacyjny do dywanów i opcję namoczenia mopów jeszcze większą ilością wody.
Cena, dostępność i koszty eksploatacji
Nowy model pojawił się w sprzedaży 16 lutego, cena sugerowana to 5099 zł, ale robota od razu można kupić o 500 zł taniej w Media Expert, czyli za 4599,99 zł.
Z jednej strony to sporo biorąc pod uwagę, że Roborock Saros 10R kosztuje teraz 3500 zł, a ma lepszy system nawigacji i omijania przeszkód, nieco mniejszą siłę ssania i o jedną funkcję ulepszającą sprzątanie dywanów mniej.
Z drugiej strony to nowość – Sarosy też na starcie sprzedaży kosztowały sporo, aby kilka miesięcy później zejść do dużo niższego poziomu.
Co do części i materiałów eksploatacyjnych, to wszystko, co potrzeba znajdziesz w sklepie własnym Roborocka – pasują te od Sarosa 10R. Dwie sztuki filtrów EPA E11 to koszt 127,46 zł, dwa komplety mopów to 110,46 zł, zestaw szczotek głównych to 128,99 zł, a detergent uniwersalny 1 l to 128,96 zł. Wszystko to można też kupić w zestawie za 299 zł, w którym znajdziemy dwa filtry, zestaw szczotek głównych, dwie szczotki boczne, dwa komplety mopów i trzy worki.
Tanio nie jest, ale na szczęście na rynku mamy pełno lepszych ofert, zarówno na części oryginalne, jak i zamienniki. Przykładowo na AliExpress kupisz za 41 euro zestaw z 12 workami, 6 kompletami mopów, 6 szczotkami bocznymi, 12 filtrami EPA i 2 kompletami szczotek głównych.
Czy warto kupić Roborock Qrevo Edge 2 Pro?
Nowy robot to bezsprzecznie jeden z najlepszych modeli wszystkomających. Nie jest rewolucyjny, to bardziej połączenie konstrukcji i technologii znanych z innych Roborocków z 2025 roku, z dodanymi dwoma dużymi ulepszeniami: odkurzania dywanów z adaptacyjną wysokością podwozia i namaczanie mopów dużą ilością wody (funkcja „moczenie”).
Cena na starcie sprzedaży może nie zachęca do zakupu, ale jeśli masz w domu dużo dywanów czy wykładzin, to raczej nic lepszego dziś nie znajdziesz.
Moim zdaniem najważniejsze jest to, że robot nie zalicza żadnej poważnej wpadki. Ze wszystkich powierzonych zadań wywiązuje się bardzo dobrze lub znakomicie, jedynie przyczepić się można do zastosowania nieco starszej generacji systemu Reactive AI, a nie stosowanego w Sarosie 10 Reactive AI 3. generacji lub najlepszego StarSight 2.0 z Sarosa 10R – różnicę w omijaniu małych przedmiotów widać, choć i tak na tle większości konkurentów jest nieźle.
Standardowo nie przepadam za praktyką Roborocka wyrzucania dodatków z zestawu sprzedażowego – brak choćby próbki detergentu w robocie za 4599 zł jest po prostu słaby. Chciałoby się też, aby asystent głosowy Rocky zaczął komunikować się z nami po polsku, ale to już mało znacząca kwestia.
Poza powyższymi „wadami” Roborock Qrevo Edge 2 Pro to sprzęt bliski perfekcji – genialnie mopuje podłogi, może dozować naprawdę duże ilości wody, a tryb maksymalnego namoczenia mopów sprawia, że idealnie nadają się na gres czy do usuwania mocno zaschniętych plam.
To jak sprząta dywany, dostosowuje sobie prześwit do wysokości włosia dla jeszcze lepszych efektów, robi ogromne wrażenie. Super sprawą jest też fakt, że poprawiono algorytm wysuwania szczotki bocznej w narożnikach – teraz działa w 100% przypadków.
Mimo wysokiej ceny, nowego Qrevo Edge 2 Pro mogę zarekomendować do zakupu z czystym sumieniem. Warto też pamiętać, że jeśli nie przypadła Ci do gustu stylistyka tego modelu, to w sprzedaży pojawi się też brat bliźniak Roborock Qrevo Curv 2 Pro, czyli model ze stacją w kształcie jajka, pozbawiony jedynie dozownika detergentów.
|
ZALETY
|
WADY
|
To również warto przeczytać!
Jeśli szukasz robota sprzątającego, warto zerknąć na nasz TOP-10 najlepszych robotów sprzątających.
Szukając natomiast dobrego odkurzacza koniecznie sprawdź naszą listę najlepszych pionowych odkurzaczy bezprzewodowych.
Zachęcam również do zerknięcia na maniaKalny TOP-10 najlepszych odkurzaczy na polskim rynku oraz zestawienie najlepszych odkurzaczy piorących.
Ceny Roborock Qrevo Edge 2 Pro
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.

























































































































I jak Pan postrzega bezobsługowość tego odkurzacza vs. DJI Romo P i Roborock Saros 10R? Z tego co widzę, tacka myjąca mopy wymaga tutaj czyszczenia co tydzień, a jak u innych? Słyszałem, że w DJI jest tutaj lepiej?
Na blogu mamy test DJI Romo P i w rozdziale o stacji, podsumowałem ją tak: ,,Nie przesadzę pisząc, że stacja DJI Romo to najlepszy projekt na rynku ze znanych mi robotów pod względem utrzymania w czystości. Po miesiącu nie wymagała ode mnie żadnej ingerencji – znalazłem w środku dosłownie jeden włos i tyle.” Faktycznie stacja jest świetnie zaprojektowana i mimo iż nie można wyjąc tacki z tarkami, pozostaje ona względnie czysta. W wysokich modelach Roborocka jest to po prostu zrobione inaczej – tacka jest wyjmowana i ma odczepiany filtr elementów stałych – z jednej strony nieco bardziej się brudzi, z drugiej jednak można ją wyjąć do wygodnego czyszczenia, bez kładzenia się na podłodze, aby zajrzeć do wnętrza stacji.
Czy jest różnica w sprzątaniu zwykłego dywanu/wykładziny z bardzo krótkiego włosia między tym odkurzaczem a DJI Romo P lub Roborock Saros 10R?
Ten model ma wśród Roborocków najwięcej funkcji dedykowanych dywanom i robi to po prostu znakomicie. Roborock Saros 10R korzysta z tego samego zespołu szczotek, jedynie ma nieco niższą moc i nie dostosowuje sobie prześwitu do wysokości włosia, a tak to zbliżony sprzęt. Co do DJI, to tak jak opisałem to w teście – jest nieźle, ale czasem na dywanach i ich rantach wariuje – z tej trójki to najmniej dopracowany sprzęt softowo.