Sądząc po specyfikacji, MOVA Mobius 60 to jeden z najlepszych robotów sprzątających i absolutna czołówka w kwestii mycia podłóg. Czy rzeczywiście tak jest? Czy robot ma jakieś wady? Czas to sprawdzić!
Spis treści
Na testy dotarł do mnie kolejny ciekawy robot. To MOVA Mobius 60, będący kuzynem Dreame Matrix10, ale z kilkoma zmianami – zarówno na plus, jak i na minus.
Dreame Matrix10 uznałem za najlepszego specjalistę od mycia podłóg, więc czy kosztujący kilkaset złotych mniej Mobius 60 też spisze się podobnie dobrze? Na to pytanie odpowie ten test. Postaram się też wskazać, którego robota z tej dwójki lepiej kupić.
MOVA Mobius 60 – specyfikacja i wyposażenie
Zestaw jest naprawdę porządny. Wraz z robotem gotowym do pracy dostajemy zapasowy worek na kurz, 200 ml detergentu uniwersalnego, 200 ml środka do pielęgnacji podłóg drewnianych i aż 6 par mopów, z czego 3 pary są już zamontowane fabrycznie, a kolejne 3 mamy na zapas, więc po 2 pary z każdego typu.
Pierwszy typ to mop ThermoHold, czyli utrzymujący temperaturę ok. 40 stopni C po nagrzaniu w stacji. Drugi to mop pluszowy o wysokiej chłonności, idealny do podłóg drewnianych. Trzeci to mop HyperClean – wielozadaniowy z włókien kompozytowych.
Parametry MOVA Mobius 60:
- Moc znamionowa robota: 75 W;
- Siła ssania: 30 000 Pa;
- Pojemność baterii: 6400 mAh;
- Czas pracy odkurzania: od 100 (MAX) do 205 minut (Cichy);
- Czas pracy mopowania z odkurzaniem: od 110 (MAX) do 150 minut (Cichy);
- Głośność pracy: do 70 dB;
- Stacja ma 2 zbiorniki: na wodę czystą 5,5 l i brudną 4 l;
- Pojemność worka na kurz w stacji: 3,2 l;
- Zbiornik na kurz o pojemności 300 ml (automatycznie opróżniany);
- Pojemność zbiornika wody w robocie: 70 ml czystej (automatycznie uzupełniany przez stację);
- 5 poziomów mocy – spokojnie, standardowy, turbo, max, max+;
- 32 poziomy dozowania wody na mopy;
- Sterylizacja stacji światłem UV: Tak;
- Temperatura podgrzewanej wody w stacji: 100 stopni;
- Temperatura suszenia: 70 stopni;
- 3 rodzaje szmatek z auto zakładaniem;
- Unoszenie zespołu szczotek głównych: BRAK;
- Unoszenie szczotki bocznej: 10 mm;
- Unoszenie padów myjących: 10,5 mm;
- Docisk padów do podłoża: 12 N (ok. 1,2 kg);
- Prędkość obrotowa padów myjących: 260 obr./min;
- Szerokość robocza mopowania: 26 cm;
- Pokonywanie progów: StepMaster 2.0 – do 8 cm przy dwustopniowym lub do 5 cm przy jednostopniowym;
- Filtracja: EPA;
- Wysokość robota: 8,95 cm z opuszczoną kopułką FlexScope (11,15 cm z wysuniętym);
- Średnica robota: 35 cm;
- Wymiary stacji: 46,7 cm głębokości z najazdem, 41,6 cm szerokości, 58,9 cm wysokości.
- Szerokość robocza szczotek głównych: 15 cm.
Parametrowo to typowy flagowiec na drugą połowę 2025 roku – wysoka siła ssania 30 kPa na razie nie została pobita, może pokonywać naprawdę wysokie progi do 5 cm wysokości, gdy są pojedyncze lub 8 cm podwójne.
Filtracja jest standardowa – nadal bez filtra wstępnego przed filtrem EPA, więc kurz wbija się między lamele. Stacja należy do jednych z największych na rynku – mieści ogromne pojemnościowo zbiorniki wody, duży worek na kurz, podwójny dozownik na detergenty i aż trzy komplety padów myjących.
MOVA Mobius 60 vs Dreame Matrix10 Ultra – różnice
MOVA deklaruje krótszy czas pracy w trybie cichym: 205 minut w odkurzaniu (vs 260 minut w Dreame) lub 150 minut w odkurzaniu z mopowaniem (vs 180 min w Dreame). Realnie czas pracy obu robotów jest zbliżony i to MOVA podaje bliższe prawdzie liczby.
MOVA Mobius 60 ma też o 10 ml mniejsze zbiorniki wody (70 vs 80 ml) i kurzu (300 vs 310 ml) wewnątrz robota. Kolejna różnica to dodanie w MOVA Mobius 60 światła UV-C do sterylizacji stacji dokującej, a także dodatkowy wysuwany element przed zespołem szczotek, którego celem jest uszczelnienie układu odkurzającego, zwiększenie podciśnienia ssania dla lepszych efektów odkurzania.
Za to MOVA nie ma systemu unoszenia i opuszczania zespołu głównych szczotek – moduł cały czas sunie po podłodze, obojętnie czy jest to tryb odkurzania, czy mopowania. Dreame jednak potrafi go unosić i w trybie mycia nie dotyka on podłoża.
Kolejne różnice mamy w docisku padów myjących do podłoża i ich obrotach. Dreame podawało, że ich Matrix 10 dociska pady z siłą 8 N do podłoża, co przekłada się na ok. 0,8 kg, a obroty padów to 165 na minutę. Mobius 60 ma docisk aż 1,2 kg (12 N) i obroty padów 260 na minutę, więc w teorii powinien jeszcze lepiej myć podłogi niż Dreame. Osobiście miałem wątpliwości, czy to prawda, ale temat potwierdziliśmy u producenta.
Mamy też dwie różnice w wymiarach – robot MOVA jest o 5 mm wyższy od Dreame. Według specyfikacji obu marek – Dreame ma mieć 8,9 cm z opuszczoną kopułką, a MOVA 8,95 cm.
Różnica jest też w deklaracjach pokonywania progów. Dreame twierdzi, że ich robot pokonuje progi pojedyncze 4,2 cm, a MOVA 5 cm. Realnie w teście Dreame wykazałem, że Matrix10 Ultra też radzi sobie z progami 5 cm wysokości, a różnicę w danych zrzuciłbym na inne bieżniki kół napędowych – Dreame ma drobny, super cichy bieżnik bez głębokich rowków, a MOVA korzysta ze starszego wzoru, który ułatwia zaczepie się koła o rant progu.
Może nie ma to większego znaczenia, ale MOVA gada nie tylko w wielu językach – tak jak Dreame – ale dodatkowo mamy też głos Luka Modrica :D.
Tak, robot ma komunikaty głosowe chorwackiego piłkarza, który doprowadził reprezentację tego kraju do wicemistrzostwa świata w 2018 roku, zdobył Złotą Piłkę w tym samym roku, a z Realem Madryt sięgnął 6-krotnie po Ligę Mistrzów. Dziś mimo 40 lat na karku, gra w AC Milanie i w 2025 roku został globalnym ambasadorem marki MOVA. Opcja komunikatów głosem Luki Modricia jest ciekawa, choć angielski w jego wydaniu jest czasem zabawny z uwagi na silny, chorwacki akcent.
W MOVA zamiast szorstkiego mopa dostajemy uniwersalny. Ostatnia różnica jest w samych stacjach. MOVA korzysta z prostszej wersji dozownika na detergenty – ma dwie komory na detergent uniwersalny i zamiennie Pet Odor Solution lub Wood Floor Solution. W Dreame znajdziemy aż trzy komory na każdy z tych detergentów – nie trzeba wybierać, z czego chcemy korzystać w komorze drugiej.
MOVA występuje na polskim rynku tylko w kolorze czarnym ze złotymi dekorami (nasz testowy egzemplarz jest przedprodukcyjny, więc ma półprzeźroczysty front stacji z lekko przyciemnianą szybką, przez którą widać wszystkie trzy komplety padów myjących – wersje sklepowe tej opcji nie mają). Sam robot jest wykonany w większości z matowego plastiku.
Dreame za to ma dwie wersje kolorystyczne do wyboru – czarną i białą, obie ze złotymi dekorami i różnice się designerskim dekorem frontu. Biała wersja ma front jakby ryflowany, a czarna coś na wzór skały.
Różnice między robotami
| MOVA Mobius 60 | Dreame Matrix 10 Ultra |
| Światło UV-C do sterylizacji stacji | Dłuższy, deklarowany czas pracy 260 vs 205 min |
| Dodatkowa osłona szczotek zwiększająca podciśnienie ssania | Większe pojemności o 10 ml zbiorników robota |
| Większa siła docisku padów do podłoża 1,2 vs 0,8 kg | Automatyczne unoszenie zespołu szczotek na 10 mm |
| Większe obroty padów myjących 260 vs 165 | Jest niższy o 5 mm |
| Pokonuje wyższe progi pojedyncze | Ma potrójny, a nie podwójny zbiornik detergentów |
| Komunikaty głosem Luki Modricia | Występuje w dwóch designerskich wersjach |
| Mopy: uniwersalny, pluszowy i nagrzewający się | Mopy: szorstki, pluszowy i nagrzewający się |
Jakość wykonania i budowa
Robot, jak i sama stacja zostały wykonane z porządnych materiałów – prawie wszystkie plastiki są czarne i matowe, jedynie front stacji to imitacja półprzeźroczystego szkła, przez które fajnie widać trzy zestawy padów myjących, co też daje możliwość obserwacji procesu ich zmiany.
Robot konstrukcyjnie jest typowym sprzętem MOVA i Dreame na 2025 rok – nie różni się specjalnie od MOVA Z50 Ultra, Dreame X50 Ultra, Dreame Matrix10 Ultra i całej masy modeli pobocznych. Mamy więc typowy krążek 35 cm średnicy i wysokości 8,95 cm po opuszczeniu kopułki z radarem laserowym, który kryje też mikrofony asystenta głosowego (nie działa po polsku).
Z frontu mamy gumowany zderzak i cały zespół sensorów do omijania przeszkód – z kamerą RGB i diodą doświetlającą. Z boku znajduje się sensor śledzenia ścian i przewodów, a z tyłu znajdziemy otwór odprowadzania kurzu, styki ładowania i otwór uzupełniania wody w robocie.
Szczotka boczna ma trzy wąsy i jest wysuwana do boku w narożnikach dla lepszych efektów sprzątania. Ma minimalizować plątanie włosów i faktycznie nie ma wokół niej ich zbyt wielu, choć nadal coś tam trzeba rozcinać – pod tym względem Roborock ma lepsze rozwiązanie.
Zespół szczotek głównych to dwie szczotki poruszające się w przeciwnych kierunkach, mocowane tylko z jednej strony, więc każdy włos zsuwa się z ich powierzchni do otworu zbiornika kurzu. Przednia rolka to paski gumy, a druga to przemiennie paski gumy i włosia.
W mojej ocenie jest to jeden z najlepszych projektów na rynku – nie plącze włosów, dobrze radzi sobie z dużymi elementami, dywanami, ale też z drobnym kurzem.
Nowością jest wysuwany element zasłaniający front zespołu dla zwiększenia podciśnienia ssania – ma jeszcze bardziej polepszać efekty odkurzania, ale szczerze pisząc nie widzę specjalnych różnic, bo co tu poprawiać, skoro już w MOVA V50 Ultra, czy MOVA Z60 Ultra te szczotki spisywały się genialnie.
Niestety, w tym modelu nie mamy systemu unoszenia zespołu na 10 mm w górę – przy mopowaniu sunie on po podłodze. Szerokość robocza zespołu szczotek to 15 cm, a same rolki mają po 18 cm długości. Plastikowa osłona zespołu szczotek ma trzy materiałowe zabezpieczenia przed rysowaniem podłóg i jedną gumową, która u mnie odpadła przy teście pokonywania progów.
System mycia to dwa pady obrotowe z trzema rodzajami szmatek do wyboru – zmieniają się automatycznie w stacji. Jeden z padów może wysuwać się do boku w celu minimalizowania martwej strefy mycia przy meblach, ścianach i nogach stołów. Docisk padów myjących do podłoża 1,2 kg należy do jednych z największych na rynku, podobnie jak 260 obrotów na minutę – standardem jest raczej 180-200 obrotów i docisk 0,8-1 kg.
Do wyboru mamy trzy rodzaje mopów: ThermoHold z nagrzewaniem się do 40 stopni C, do usuwania tłuszczu, zaschniętych plam; pluszowy z ultra miękkiego materiału o wysokiej chłonności, do podłóg drewnianych i delikatnych; mop HyperClean – wielozadaniowy z włókien kompozytowych.
Jak odkurzacza MOVA Mobius 60?
Podobnie, jak w przypadku modelu Dreame, czy starszych robotów MOVA z tym samym zespołem szczotek, można by przekleić sekcje odkurzania i jedynie dokonać kilku zmian w obszarze omijania przeszkód czy unoszenia zespołu szczotek głównych.
Największą zaletą tegorocznych konstrukcji marek Dreame i MOVA jest obniżenie wysokości całej konstrukcji. Stare modele miały 9,7-9,8 cm wysokości, aby w 2024 urosnąć do okolic 10,4 cm przez dodanie mikrofonów na kopułkę radaru laserowego. To sprawiło, że nie mieściły się już pod meblami z typową niszą 10 cm.
W 2025 roku obie marki dodały system opuszczania kopułki radaru, więc wysokość spadła do 8,9 cm – roboty mieszczą się pod meblami z niszą choćby 9 cm. Może i nie jest to tak dobry wynik, jak 7,98 cm jak w kilku modelach marki Roborock, ale to i tak lepiej od większości konkurentów, zwłaszcza tegorocznych iRobotów.
System omijania przeszkód MOVA AI SmartSight to odpowiednik AI Action z Dreame. Mamy z przodu diodę doświetlającą, kamerę RGB z podglądem na żywo i dodatkowe cztery sensory – dwa przy kamerze i dwa po bokach.
Mimo tego samego hardware, jak w Dreame Matrix10 Ultra, Dreame X50 Ultra, MOVA V50 Ultra czy MOVA P50 Pro Ultra, każdy z tych robotów nieco inaczej radzi sobie z wykrywaniem małych przedmiotów i podobnie w kwestii przewodów.
Biały przewód rozdzielacza robot wykrył i idealnie objechał zachowują mały dystans od przeszkody, a to dzięki wyłączeniu trybu unikania przeszkód – zwiększa od czułość i dystans, przez co większy obszar pozostaje niesprzątnięty.
Czarny, cienki przewód od ładowarki smartfona został przez robota ogarnięty już w inny sposób – nie objechał go wokół, a po prostu sprzątał przy nim liniowo. To zadanie robot wykonał perfekcyjnie, w trakcie 2-tygodniowego testu ani razu nie zaplątał się w jakiś kabel, a na podłogach mam ich sporo.
Standardowo ułożyłem na podłodze pad od PS4, świeczkę solną, pudełko zapałek z kontrastowym obrazkiem w stosunku do podłogi i figurkę z masy solnej. Robot zaczął sprzątanie strefowe od strony gdzie znajdowały się mniejsze przedmioty – paczka zapałek i świeczka – wykrył je i ominął perfekcyjnie, jednocześnie bardzo blisko się zbliżając.
Co dziwne, mimo wykrycia pada od PS4 na mapie przesunął go dość mocno, zahaczył też o figurkę z masy solnej, czyli lepiej poradził sobie z małymi przedmiotami niż z większymi.
Pewnym usprawiedliwieniem dla robota może być oświetlenie – za oknem świeciło słońce pod niskim kątem i świeczka z zapałkami były nieźle oświetlone, a pad wpadł w cień. Jeśli włączymy tryb unikania zderzeń, to sytuacja się poprawia – żaden ze wskazanych przedmiotów nie zostanie dotknięty, czy przesunięty, a objechany w odległości 20-30 cm.
Mimo tej samej platformy i maksymalnej siły ssania 30 kPa, Mobius 60 prezentuje zupełnie inne głośności na każdym z 5 biegów, niż Dreame Matrix10 Ultra.
Głośność pracy MOVA Mobius 60:
- 1 bieg „Spokojnie”: 56,5 dB;
- 2 bieg „Standardowy”: 57,2 dB;
- 3 bieg „Turbo”: 57,8 dB;
- 4 bieg „Max”: 59,6 dB;
- 5 bieg „Max+”: 62,7 dB;
- Głośność opróżniania kurzu przez stację: 66,4 dB;
- Głośność pompki w stacji: 53,2 dB;
- Głośność suszenia w stacji: 40,7 dB;
- Głośność suszenia worka na kurz: 36,9 dB.
Pomiar wykonany miernikiem Voltcraft SL-100 z odległości ok. 40-50 cm od stacji i ok. 60 cm od robota. Wychodzi więc na to, że na najniższej mocy MOVA jest o mniej więcej 3,5 dB głośniejsza od Dreame, ale na pozostałych ma mniejsze różnice głośności. I tak na ostatnim biegu, MOVA wypada o 4,1 dB ciszej od Dreame.
Cichsze jest też automatyczne opróżnianie zbiornika kurzu przez stację, działanie pompy odprowadzającej wodę z mycia mopów, a suszenie wypada podobnie i praktycznie go nie słychać.
To, co było naprawdę fajną funkcją w Dreame X40 Ultra, czyli ignorowanie zasłon, przestało działać we wszystkich robotach Dreame i MOVA w 2025 roku.
Męczyłem wszystkie w tym roku testowane roboty na każdy możliwy sposób – zasłony naniesione na mapę nawet nieco szerzej i dalej niż są w rzeczywistości, wyłączony tryb unikania zderzeń, włączony tryb wykrywania przeszkód z SI, a zasłony i tak są uznawane przez roboty obu marek jako przeszkody i objeżdżane wokół, zamiastzignorować materiał i odkurzyć pod nim. Nie mam pojęcia dlaczego coś, co działało w starym modelu z 2024, nie działa w każdym z 2025 roku…
Za to perfekcyjnie działa wysuwanie szczotki bocznej w narożnikach – obojętnie czy to narożnik pełny ze ścian, czy narożnik z mebli z niszą pod spodem, szczotka zawsze jest wysuwana i wymiata to, co w narożniku może leżeć.
Test odkurzania dywanu przebiegł tak jak powinien – robot już podczas pierwszego mapowania wykrył dywan i naniósł go na mapę. W edycji możemy wskazać jak długie ma włosie i ustalić, jak robot ma dywany traktować.
Jeśli chcemy, żeby je odkurzał, możemy ustalić, co ma robić z mopami – tylko unosić, czy zostawiać w stacji. Włączymy też ustawianie maksymalnej mocy po wykryciu materiału, priorytetowe odkurzanie dywanów na początku cykli i kilka innych, przydatnych funkcji dla specyficznych rodzajów dywanów.
Mobius 60 skutecznie odkurzył cały dywan na maksymalnej mocy i zebrał z niego oraz okolicy sporą ilość kurzu i włosów. Ani jeden włos nie zaplątał się wokół szczotek głównych, a szczotka boczna schowała się w niszy i nie plątała się w 3 cm włosie dywanu shaggy. W tym zadaniu pomagać ma też wysuwana przednia przegroda zwiększająca ciśnienie ssania.
Sprawdziłem też, jak robot radzi sobie z wjazdem pod niskie meble z IKEA – najpierw odkurzy cały obszar poza niszą, następnie zatrzymuje się, chwilę myśli, opuszcza kopułkę z radarem i wjeżdża pod mebel. Zadanie wykonane prawidłowo.
Kolejny test to zbieranie dużych elementów. Wysypałem ścieżkę na kafelkach gresowych z głębokimi fugami: musli, płatki owsiane, herbatę liściastą, cukier, mąkę, ryż, rozdeptany makaron rurki i kawę ziarnistą. Robot najechał na ścieżkę większych elementów szczotką boczną, więc nieco z nich przesunął sobie do boku, ale w następnym nawrocie zebrał prawie wszystko – jedynie zostało nieco mąki w fudze.
Efekty odkurzania są moim zdaniem tak samo dobre, jak w innych modelach Dreame i MOVA z tym zespołem podwójnych szczotek – nie widać w realnym użytkowaniu różnic między mocą 25 a 30 kPa.
Stan robota po takim zadaniu jest niezły – szczotki są w miarę czyste, a małe ilości mąki znajdziemy głównie na kołach. Jeden cykl samoopróżniania w stacji usuwa jakieś 97% zawartości.
To już praktycznie standard dla robotów MOVA, Dreame i Roborock – powroty do stacji są bezproblemowe, robot zawsze do niej trafia, nie woła o pomoc. Tak samo, gdy stację przeniesiemy, robot po wyjeździe z nowego miejsca, przeprowadza lokalizowanie – w 20-30 sekund naniesie stację na mapę, nic się nie zresetuje.
Robot MOVA, podobnie jak model MOVA Z60 Ultra czy Dreame Matrix10 Ultra, ma zdolność do pokonywania 8 cm progów podwójnych (8+5 cm maksymalnie) lub 5 cm progów pojedynczych.
Jak już wspominałem, Dreame w modelach flagowych, jak Matrix10 Ultra czy Aqua10 Ultra Roller wskazuje, że roboty mają zdolność do pokonywania progów pojedynczych do 4,2 cm, a nie 5 cm i taką samą maksymalną – 8 cm dla podwójnych. Wydaje mi się, że może to wynikać z zastosowanego bieżnika we flagowych Dreame – jest drobnym, z płytkimi rowkami, a ten z MOVA Mobius 60, MOVA V50 Ultra i Dreame X50 Ultra jest znacznie bardziej żłobiony i lepiej zaczepia się o rant progu.
Na powyższych filmikach możesz zobaczyć, jak robot radzi sobie z pokonywaniem progów na raz. W apce mamy wybór sposobu pokonywania – bieg przez płotki dla szyn przesuwnych lub na raz dla progów. Szyn nie mam, progów też, więc jako imitację, przygotowałem dwa progi z desek – 5 cm i 8 cm. Progi przechodnie trzeba nanieść na mapę, tylko wtedy robot podejmie próbę ich pokonania – w przeciwnym razie uzna je za przeszkodę uniemożliwiającą wjazd do pomieszczenia.
Robot podjeżdża do progu, lekko w niego uderza zderzakiem gumowanym, odsuwa się na kilkanaście centymetrów i rozpoczyna proces – zwiększa sobie prześwit, najeżdża na próg i odpala koła główne, które próbują wsunąć robota na próg. Pokonanie progu 5 cm zajęło robotowi ok. 24 sekundy – samodzielnie wykonał dwie próby, z czego pierwsza nie powiodła się, a druga była już w pełni skuteczna. Pokonanie progu podwójnego 5+8 cm też poszło gładko i zajęło łącznie 26 sekund.
Trzeba tu jednak zaznaczyć, że tak skrajnie wysokie progi mogą zostać uszkodzone przez robota podwoziem lub kołami, o ile nie są wykonane z twardego i odpornego materiału. Widać na filmikach po samej desce 5 cm, że odeszła od niej duża drzazga, a robot stracił jedyny ślizgacz zespołu szczotek – odkleił się i już go nie znalazłem, co skutkowało potencjałem na rysowanie podłóg drewnianych.
Tak wysokie progi to raczej rzadkość, a jak już takowe się ma to raczej będą wykonane z czegoś twardszego niż moje testowe deski sosnowe.
Do codziennego odkurzania podłóg bez dużych zabrudzeń w zupełności wystarczy bieg 2 z 5 – standardowy. Radzi sobie z kurzem, włosami, czy piaskiem, a przy tym pracuje cicho, więc da się oglądać przy pracy robota serial czy film.
Dla większych zabrudzeń warto odpalić 3 lub 4 bieg, a ostatni 5 idealnie sprawdza się na dywanach lub przy najgorszych zabrudzeniach, jak naniesione duże ilości piasku lub ziemi w wejściu do domu. Oczywiście z umiarem – to tylko robot z 300 ml zbiorniczkiem.
Sprzątać możemy całość domu, wybrane pokoje lub strefowo. Dla dwóch ostatnich można ustawić sprzątanie podwójne, a nawet potrójne dla stref. Na mapach możemy wskazać kierunek ułożenia podłóg i sprzątać wzdłuż desek, aby minimalizować ryzyko zarysowań spoin. Możemy też ustawić na mapie meble, choć nie ma ich za wiele do wyboru. Ze standardowych funkcji są też strefy zabronione, jak i wirtualne ściany.
W apce mamy sporo fajnych ulepszeń odkurzania – od tego, jak robot ma zachowywać się na dywanach, przez powracanie na koniec cyklu w miejsca, które były niedostępne przez blokujących ludzi lub zwierzęta, po funkcje laboratoryjne, jak wykrywanie mocno zabrudzonych obszarów.
W odkurzaniu możemy poza standardową trasą z zakładką na 2 (pół robota jedzie po brudnej podłodze) z objazdem obwodowym, wybrać też trasę szybką – bez objazdu obwodowego i bez wjeżdżania w zakamarki.
Fajnie działają harmonogramy sprzątania – można ustawić pracę robota tak, aby odkurzał lub mopował zawsze, gdy jesteśmy poza domem – w pracy, czy w szkole.
Robot pokazuje dokładne raporty sprzątania, nanosi zdjęcia wykrytych przeszkód i pozwala na komunikację dwukierunkową przez kamerę przednią z głośnikiem i mikrofonami. Można pogadać ze zwierzakiem, a nawet ustawić patrole domowe, podczas których robot wykonuje zdjęcia w ustawionych punktach kontrolnych, może też znaleźć naszego zwierzaka i stworzyć gify z tego, co ten robi.
MOVA Mobius 60 to robot prawie kompletny pod względem odkurzania – ma wszystkie flagowe technologie rozwiązania softowe i wybitnie dobrą specyfikację. Nie ma jedynie unoszenia zespołu szczotek głównych do mopowania.
Dobrze odkurza zarówno podłogi twarde, jak i dywany, radzi sobie dość dobrze z omijaniem małych przedmiotów i perfekcyjnie z przewodami. Pracuje w miarę cicho, dokładnie sprząta w narożnikach i potrafi wciągać nawet duże zabrudzenia.
Jak mopuje MOVA Mobius 60?
MOVA Mobius 60 to drugi na rynku robot po Dreame Matrix10 Ultra ze stacją zmieniającą automatycznie pady myjące. Nic w tym dziwnego, gdyż są to zbliżone konstrukcje. Pierwszy premierę miał robot Dreame.
MOVA z uwagi na półprzeźroczysty front bajerancko pokazuje nam cały proces wymiany padów z mopami, w Dreame za to fronty obu wersji kolorystycznych są bardziej designerskie.
Drzwi stacji otwieramy złotym przyciskiem na górze i od razu widzimy miejsce na trzy zestawy mopów. Montowane są magnetycznie, a przenosi je specjalna suwnica – do zmiany robot musi wysunąć się ze stacji – wszystko dzieje się automatycznie.
W zestawie są trzy rodzaje padów:
- Pomarańczowy A ThermoHold – z nagrzewaniem się do 40 stopni C, do usuwania tłuszczu, zaschniętych plam.
- Żółty B pluszowy – najgrubszy materiał do obszarów wilgotnych, czyli łazienek, ma mieć największą zdolność wchłaniania płynów.
- Niebieski C HyperClean – uniwersalne, wielozadaniowe z włókien kompozytowych.
W ustawieniach automatycznej wymiany mopa możemy zmienić domyślne ustawienia. Bazowo apka przypisała mop niebieski do korytarza, wejścia, wc i łazienki, mop pomarańczowy tylko do kuchni, a mop pluszowy do sypialni, salonu, jadalni, biura i gabinetu.
W Dreame zamiast mopa uniwersalnego mamy mop z 5 paskami szorstkiego materiału, do skuteczniejszego usuwania zaschniętych plam.
Nowością znaną jak dotąd z Dreame Matrix10 Ultra jest tryb pielęgnacji podłóg drewnianych – mamy w drugim dozowniku coś na wzór lekko rozwodnionego mleczka do drewna. Robot może, po wcześniejszym odkurzeniu i najlepiej umyciu podłóg, wykonać pielęgnację nadając lekki połysk – fajna opcja.
Funkcja ta nie jest nowością – podobną oferuje też Narwal Freo Z10 Ultra po dokupieniu dodatkowego modułu, a także flagowy DJI Romo P, który już niedługo zacznę testować.
Główny detergent A to MOVA Multi-Surface Floor Cleaner AWH6, środek do pielęgnacji podłóg B to MOVA Wood Floor Care Solution AWH16 – składy obu z nich znajdziesz w teście Dreame Matrix10 Ultra.
Mamy 32 poziomy dozowania wody, z czego na podłogach drewnianych i niezbyt wodoodpornych panelach używam poziomu 16, a na kafelkach maksymalnego 32. Nawet na tym skrajnym robot nie zostawia dużo wody, jej ilość jest w miarę dobrze dobra, może nawet mogłoby być jej nieco więcej – na pewno widać różnicę w dozowaniu względem Dreame Matrix10 Ultra.
Mniej wody zużywa też stacja na przemywanie mopów. Przy ustawieniu czyszczenia dogłębnego gorącą wodą 100 stopni C, stacja zużywa 170 ml wody na przemycie szmatek suchych i następnie 220 ml na przemycie szmatek mokrych w trakcie mopowania, jak i po nim.
Pierwsza wartość jest taka sama jak w Dreame, ale druga już sporo mniejsza – siostrzany model zużywa 300-330 ml wody na przemywanie szmatek.
Efekty mycia szmatek w stacji nadal są znakomite, co też widać na zdjęciu stanu wody z trzech kolejnych przemyć mopów, po mopowaniu mocno zabrudzonego wejścia do domu. Powroty do stacji na przemywanie to najważniejszy element systemu mycia – utrzymuje w czystości i najczęściej robot może wracać co 10 metrów kwadratowych, co 10 minut lub co pomieszczenie.
Nie obraziłbym się, gdyby parametr obszarowy lub czasowy były nawet jeszcze niższy – 6, czy 8 m2 lub minut, dla najbardziej brudnych obszarów. Szerokość robocza padów myjących to 26 cm bez wysuwania jednego z nich.
Względem Dreame mamy znacząco wyższe obroty padów obrotowych – aż 260 względem 165. Miałem oba roboty obok siebie z odpalonym mopowaniem i na oko nie zauważyłem różnicy w prędkości obrotowej, ale to jeszcze o niczym nie świadczy. Wzrósł też docisk mopów do podłoża z 0,8 kg do 1,2 kg.
Pady mają też opcję odchylenia o 5 stopni od płaszczyzny podłogi, przykładowo na płaskim listwach łączących dwa rodzaje materiału podłogowego.
Tak jak w teście Dreame pisałem, że pogorszenie docisku i obrotów padów myjących nie wpływa negatywnie na jakość mycia, tak w MOVA nie widzę żadnego wpływu zwiększenia tych parametrów – oba roboty po prostu świetnie myją podłogi, MOVA zużywa nieco mniej wody zarówno na dozowanie jej na mopy, jak i na przemywanie w stacji.
Standardowy sposób mycia podłóg to zakładka na pół, czyli połowa robota jedzie po już raz umytej podłodze, a druga po brudnej. Takim sposobem każdy kawałek podłogi powinien zostać umyty dwa razy. Najbardziej intensywnym sposobem mycia jest zagęszczenie zakładki. Opcja zagęszczenia na trzy to jazda w 1/3 po brudnej podłodze i 2/3 szerokości po już mytej, więc daje to efekt trzech przejazdów.
Jeszcze lepiej wypada zakładka na cztery – ¼ robota jedzie po brudnej podłodze, a ¾ po już przetartej, dając efekt czterech przejazdów po każdym kawałku podłogi. W trybie zakładki głębokiej x4 robot zwalnia – porusza się z prędkością 0,2 m/s, a nie standardowej 0,3 m/s.
Dodatkowo możemy włączyć powtórzenie na krzyż, czyli robot raz sprząta wzdłuż pomieszczenia i drugi w poprzek, dając na mapie ślad kratki – przy włączeniu tych wszystkich funkcji, każdy kawałek podłogi może być myty nawet do ośmiu razy w jednym cyklu sprzątania.
Wysuwanie mopa wzdłuż ścian czy mebli działa bardzo dobrze – robot zbliża się do samych krawędzi. Nawet w narożnikach robot mocno wysuwa pad, zostawiając minimalną martwą strefę wynikającą z kształtu padów.
To, co działa równie dobrze to mycie wokół nóg stołów – robot zawija wysuniętym mopem, zostawiając tam małą, martwą strefę, że dorównuje mu tylko Dreame.
Fajnym dodatkiem opcja wsuwania mopa na 4 cm w nisze podmeblowe, gdy robot taką wykryje bocznym czujnikiem. Aby to dobrze działało, trzeba utrzymywać czujniki w czystości, gdyż warstwa kurzu może dać błędne dane.
Dla formalności sprawdziłem też, jak robot radzi sobie z usuwaniem zaschniętej plamy po 30 ml espresso – wysychała 24 h i następnie ustawiłem małą strefę mycia intensywnego 1×1 metr, z 32 poziomem dozowania wody i 3 powtórzeniami. Jak widać na gifie, robot w dwa przejazdy usunął wszystko z wyjątkiem tego, co zostało we wzorkach – 99% plamy zniknęło.
Mopy po takim zadaniu nie nadają się do dalszej pracy, robot wraca do ich przemycia i robi to świetnie – ślad z kawy został dosłownie w jednym miejscu. Przemywanie w 100 stopniach C z detergentem robi robotę.
Po zakończeniu cyklu robot przechodzi do suszenia szmatek w 70 stopniach C, przez 3 h. Mycie dogłębne szmatek suchych w stacji przed nowym cyklem mopowania i z nagrzaniem padów trwa 4 minuty i 50 sekund. Przemywanie szmatek w trakcie mopowania zajmuje 3 minuty i 40 sekund – to znacznie krócej niż w Dreame i pewnie tu można upatrywać powodu mniejszego zużycia wody na ten proces.
Stacja dokująca sama zmienia pady obrotowe i tak do pełnego mycia kuchni wybrała mopy ThermoHold, czy te nagrzewające się do 40 stopni C. Za to, jeśli wyślemy robota do mycia strefowego w kuchni, to zmieni szmatki na uniwersalne HyperClean – dziwne, na logikę powinien nadal zostać przy dedykowanych kuchni.
Tak, jak sekcja odkurzania nie była żadnym zaskoczeniem, bo MOVA Mobius 60 ma wszystko, czego można oczekiwać od robota w tej półce cenowej, to jednak sekcja mopowania wypada nieco gorzej od Dreame Matrix10 Ultra.
Nie zrozum mnie źle – Mobius 60 pewnie znalazłby się w czołówce najlepiej mopujacych robotów myjących z padami obrotowymi, ale Dreame po prostu ma lepiej skonfigurowanego robota – dozuje więcej wody na szmatki, używa więcej wody na przemywanie szmatek w stacji i unosi zespół szczotek głównych w procesie mopowania.
Oceny końcowej mopowania nie uratowało podwyższenie parametru docisku mopów i obrotów padów – nie widzę różnicy w efektach mycia.
Stacja dokująca i czyszczenie
Stacja to dosłownie kompletne rozwiązanie. Ma ogromny 5,5 l zbiornik wody czystej i 4 l brudnej, mieści kurz w 3,2 l worku, a zbiorniki na detergenty są dwa – bazowo jeden uniwersalny, drugi na płyn do pielęgnacji podłóg drewnianych, ale można podmienić go na środek do usuwania zapachów po zwierzakach.
Gabaryty stacji należą do jednych z największych na rynku, ale nie można odmówić jej praktyczności. Ma 58,9 cm wysokości lub 67 cm z otwartą górną klapą – do wygodnego wyjmowania i wkładania zbiorników wody warto zostawić na wysokość 75 cm luzu. Z najazdem ma 46,7 cm głębokości, 41,6 cm szerokości, od spodu jest gumowana, a z tyłu ma miejsce na nadmiar przewodu.
Do przenoszenia dodano dwa boczne i jeden tylny uchwyt, a widać też, że stacja jest przystosowana do podłączenia pod dopływ i odpływ wody, po dokupieniu zestawu przyłączeniowego – na razie nic takiego rynek nie oferuje.
Działanie mechanizmy zmiany padów z mopami działa tak samo, jak w Dreame Matrix10 Ultra – trwa ok. 50-60 sekund i ani razu nie miało wpadki. Suwnica łapie pady magnetycznie i przenosi je na miejsce. Robot wraca do stacji, zakłada na siebie i przechodzi do namaczania/nagrzewania materiału.
Tacka, w której mopy są czyszczone ma właściwości samoczyszczące w 100 stopniach C i dodatkowy taki tryb w apce. Elementy stałe wpadają na wyjmowany filterek wstępny i realnie należy tu zaglądać rzadziej niż u większości konkurentów – po dwóch tygodniach, tacka z tarkami i filtrami była względnie czysta.
Podobnie, jak w teście Dreame Matrix10 Ultra, tu też mogę potwierdzić, że MOVA Mobius 60 ma razem z Dreame najlepszy system samoczyszczenia mopów, jak i stacji – to najwyższa skuteczność przemywania mopów i utrzymania stacji w czystości.
Worek w stacji wystarczy na 2-3 miesiące pracy robota – zawartość jest kompresowana siłą ssania, więc mieści się w środku pełno kurzu.
Zbiornik wody czystej o pojemności 5,5 l, w trybie najczęstszego powrotu do stacji co 10 m2 na przemycie padów powinien wystarczyć na umycie do 250 m2 podłogi. Robot ze stacją zużywają na namoczenie szmatek ok. 300 ml wody: 170 ml ląduje w zbiorniku, 80 ml jest dozowane do zbiornika w robocie i coś tam zostanie na padach – szacunkowo 50 ml.
Na pojedyncze przemycie w trakcie mopowania, robot potrzebuje 220 ml i pewna ilość wody zostanie zużyta na uzupełnianie zbiornika w robocie.
Do stacji ciężko mieć jakieś uwagi – jest dobrze spasowana, ma ciekawy design frontu i komplet funkcji.
Aplikacja i sterowanie flagowcem MOVA
Robota testowałem z apką MOVAhome w wersji 1.1.10.19, pobraną ją ponad 100 000 razy, a jej ocena w Google Play nie jest specjalnie wysoka – 3/5 z prawie 400 opinii. Robot zasuwał na sofcie w wersji 4.3.9_1138, który poprawiał głównie znane błędy i optymalizował cykle sprzątania.
Osobiście nie miałem żadnych problemów z apką MOVAhome, wszystko działało jak trzeba i mam wrażenie, że względem poprzednio testowanego MOVA Z60 Ultra Roller apka szybciej reagowała na polecenia.
Dodanie robota do apki wymaga założenia konta MOVA, najprościej połączyć się z robotem poprzez zeskanowanie kodu QR, można też zrobić to ręcznie. Podpinamy robota pod domową sieć Wi-Fi i przechodzimy do widoku głównego apki – za pierwszym razem zostanie pobrana wtyczka robota.
Główny pulpit to podgląd pod robota, sklep MOVA, ustawienia profilu, skróty do szybkiego sprzątania i powiadomienia. Gdy wejdziemy w robota, zobaczymy typowy pulpit, choć coraz bardziej różniący się do bliźniaczej apki Dreamehome. Od góry mamy nazwę robota (edytowalną), stan baterii w procentach i status robota.
Z boku 3 kropki przenoszące do ustawień, obok skróty edycji map i trybu podglądu na żywo, a na środku dużą mapę, którą można wyświetlać w 2D i 3D.
Poniżej mamy skrót do trybu pielęgnacji podłóg drewnianych, a dolna belka pozwala na wybór tego, jak chcemy sprzątać: strefowo, po całości, czy po pokojach. To tu mamy też start/stop pracy, ustawienia stacji dokującej, czy wybór trybu pracy z personalizacją.
W trybach z odkurzaniem ustawimy 1 z 5 poziomów mocy i ustawimy trasę szybką lub standardową – w szybkiej pomija niektóre obszary i nie wykonuje sprzątania krawędziowego. W trybach mopowania mamy dodatkowo możliwość zagęszczenia toru jazdy do zakładki na 3 lub na 4 i ten ostatni dodatkowo spowalnia poruszanie się robota.
To tu wybierzemy też, jak często robot ma wracać do stacji na przemywanie szmatek (co 10-20 minut, co 10-20 m2 lub co pomieszczenie), a także wybierzemy 1 z 32 poziomów dozowania wody na pady.
Dla osób nieprzepadających za grzebaniem w trybach jest CleanGenius – opcja automatycznego dobrania strategii sprzątania z AI. W ustawieniach stacji mamy opcje włączenia opróżniania zbiornika kurzu, prania szmatek, suszenia szmatek i suszenia pojemnika oraz worka na kurz.
Ustawienia edycji map pozwalają na zapisanie kilku map pięter. Mapy można nazywać, dzielić, łączyć pomieszczenia, zmieniać nazwy pokoi, wskazywać materiał podłogi z kierunkiem ułożenia, ustawiać wirtualne ściany, strefy zakazane. Na mapie warto wskazać wirtualne progi przejezdne i rampy, zasłony, obszary niskiego dostępu i dywany. To tu ustawimy też meble, choć nie ma ich zbyt wiele rodzajów.
Menu podglądu kamery wymaga każdorazowo wpisania pinu (sami go nadajemy). Jakość podglądu z kamery jest przeciętna, ale wystarczająca przy w miarę dobrym oświetleniu.
Możemy zdalnie sterować robotem, komunikować się dwukierunkowo przez głośnik i mikrofony, pogadać ze zwierzakiem, robić fotki, nagrania, zapisywać je. Na mapie można wskazać gdzie robot ma pojechać, możemy też zaplanować patrole domowe z punktami, w których robot wykona serię zdjęć.
W ustawieniach mamy od góry historię czyszczenia z ostatnimi 20 mapami i statystykami. Dalej mamy czyszczenie planowe, czyli zaawansowane harmonogramy pracy. Kolejne menu to ustawienia automatycznej wymiany mopów – to tu możemy ją włączyć i przypisać dany mop do konkretnego pomieszczenia, jednocześnie wybierając sekwencję sprzątania.
W nastawach dywanowych ustalimy, jak robot ma się zachowywać, gdy wykryje dywan – unikać, ignorować, przejeżdżać krzyżowo bez czyszczenia czy odkurzać. W ostatnim przypadku mamy jeszcze sporo opcji: zdjęcie mopów w stacji lub tylko ich uniesienie, funkcję najpierw czyść dywany, wspomaganie dywanowe, czyli maksymalną moc na dywanach, intensywne czyszczenie dywanu, czyli 2-krotne odkurzanie na krzyż, włączenie obracania się szczotki bocznej na dywanach.
Nastawy czyszczenia podłóg to włączenie wjazdów pod niskie meble po opuszczeniu kopułki radaru, wskazanie jak często robot ma sprzątać takie obszary. Tu też włączymy tryb unikania zderzeń, czyszczenie wzdłuż kierunku podłogi, czy dynamiczne czyszczenie obszarów z przeszkodami (wraca do pominiętych obszarów). Dalej mamy dwie funkcje laboratoryjne: inteligentne usuwanie plam i wzmocnienie dla dużych cząstek.
Sekcja pielęgnacji zwierzęcia to monitorowanie zwierzaka, uwiecznianie chwil, czyli robienie mu zdjęć i gifów, zaznaczanie stref aktywności, a także dodatkowe funkcje i strategie sprzątania dla posiadaczy zwierzaków: strategiczne czyszczenie wokół produktów dla zwierzaków, użycie detergentu do usuwania śladów/zapachów po zwierzakach, mopowanie z minimalną ilością wilgoci i parę innych.
W ustawieniach trybu MopExtend włączymy wysuwanie się szczotki bocznej w narożnikach, mopa przy meblach i ścianach, wciskanie mopa w szczeliny podmeblowe, czy intensywne czyszczenie nóg mebli, a także ustalimy częstotliwość stosowania tych opcji.
Ustawienia pokonywania przeszkód pozwalają na wskazanie sposobu pokonywania progów – synchronicznie do progów lub najpierw jednym kołem, potem drugim (jak w biegu przez płotki), co lepiej sprawdza się przy szynach drzwi przesuwnych.
W ustawieniach stacji dokującej mamy ustawienia prania, suszenia, automatycznego opróżniania, dozowania detergentu i samoczyszczenia. Ustawienia prania pozwalają wybrać tryb mycia szmatek w stacji, jego intensywność i temperaturę. Możemy też zdać się na tryb inteligentny. Ustawienia suszenia pozwalają wybrać czas suszenie od 1 do 3 h i włączyć sterylizację mopów światłem UV.
Ustawienia automatycznego opróżnia to wybór jak często ma robot opróżniać zbiornik kurzu w stacji: wysoka, standard, inteligentna, niska. Tu też włączymy kompresję włosów w zbiorniku robota. Ustawienia detergentu to wybór detergentu i częstotliwość jego stosowania.
Kolejna sekcja to inteligentne unikanie przeszkód – włączymy tę funkcję, wyrazimy zgodę na wykonanie zdjęć przeszkód (potrzebne do ich rozpoznawania i oznaczania).
Dalej włączymy asystenta głosowego. Na razie działa w języku angielskim, ale jak go wyłączymy, możemy mieć proste komunikaty głosowe po polsku lub głosem Luki Modricia :D. Kolejne menu to ustawienia kamery – nadanie kodu pin, polityka prywatności, planowanie rejsów i ich zapisy (patroli), czy ustawienia bezpieczeństwa.
Dalej są już mniej ważne opcja, jak tryb nie przeszkadzać, wyłącznik podświetlenia kopułki radaru, blokada rodzicielska, wyłącznik powiadomień, ustawienia Wi-Fi, pilot zdalnego sterowania i jego lokalizowanie. Nowością jest sekcja konserwacji urządzenia, gdzie uruchomimy opróżnianie zbiornika wody w robocie, resetowanie transportera mopa, czy ponownie sparujemy stację z robotem.
Na końcu mamy ustawienia akumulatora z opcją limitowania ładowania do 80 lub 90%, ładowanie poza szczytem, statystyki użycia akcesoriów z instrukcją ich czyszczenia lub wymiany, zakładkę pomoc, informacje o urządzeniu, sugestie, udostępnianie innym domownikom, czy aktualizacje softu.
Aplikacja MOVAhome zawiera dosłownie wszystko, co jest potrzebne.
Ile zapłacisz za MOVA Mobius 60? Aktualna cena i dostępność
Cena sugerowana robota to 6399 zł, ale już na starcie sprzedaży jest oferowany za 4599 zł – to na przełomie 2025 i 2026 roku najdroższy model marki MOVA.
Dużą zaletą jest 3-letnia gwarancja producenta i niezła dostępność części eksploatacyjnych. Robot dzieli szczotki i detergenty z innymi modelami MOVA, jak MOVA V50 Ultra czy MOVA Z60 Roller Ultra, a także kilkoma robotami Dreame, jak Dreame Aqua10 Roller, Dreame Aqua10 TrackPad Ultra, Dreame X50 Ultra czy Dreame Matrix10 Ultra.
Dreame Matrix10 Ultra, czyli odpowiednik modelu MOVA w najlepszych dotychczasowych przecenach kosztował 4699 zł, czyli o 100 zł więcej od MOVA.
Zarówno Dreame, jak i MOVA mają swoje sklepy z akcesoriami, więc warto sprawdzić przed zakupem, gdzie potrzebne elementy są aktualnie tańsze. Przykładowo w sklepie MOVA koszt zakupu szczotki bocznej to 57 zł, 1 l detergentu usuwającego zapachy lub do pielęgnacji podłóg drewnianych to koszt 129 zł, detergentu uniwersalnego 149 zł, 3 worków do stacji 63 zł, zespołu szczotek głównych 109 zł.
MOVA sprzedaje też zestawy – 3 komplety mopów, 2 filtry, 2 szczotki boczne, 2 worki, 1 l detergentu uniwersalnego i 1 komplet szczotek głównych mają po 337 zł. Na AliExpress znajdziesz też pełno zamienników, gdzie zestawy szczotek głównych, bocznych, filtrów i worków kosztują po kilkadziesiąt złotych.
Zalety i wady MOVA Mobius 60. Warto go kupić?
MOVA Mobius 60 to kolejny udany robot w ofercie tej młodej, nieco ponad rocznej marki i jednocześnie ścisły TOP robotów myjących z padami obrotowymi, właściwie zaraz po Dreame Matrix10 Ultra. Ten ostatni kosztuje tylko 100 zł więcej i w kwestii mopowania wygrywa z młodszym kuzynem.
Z dodatków mamy osłonę szczotek zwiększającą podciśnienie ssania na dywanach dla jeszcze lepszych efektów odkurzania i nieco inny komplet trzech szmatek myjących podłogi. Zdolność odkurzania należy do jednych z najlepszych na rynku, szkoda jedynie, że zespół szczotek głównych nie ma funkcji unoszenia się podczas mopowania.
Robot znakomicie pokonuje progi do 5 cm, gdy są pojedyncze, do 8 cm, gdy są podwójne, radzi sobie z każdym rodzajem podłóg, wciąga duże elementy i ma perfekcyjną stację dokującą z kompletem funkcji oraz ciekawym designem frontu. Rozpoznawanie i omijanie małych przedmiotów też wypada dobrze, a aplikacja to dziesiątki opcji do personalizacji pod siebie.
Przy różnicy w cenie między MOVA, a Dreame 100 zł, pewnie sam kupiłbym jednak tego drugiego, ale jeśli różnica ta wzrośnie do 500-600 zł to już pomyślałbym nad robotem MOVA.
|
ZALETY
|
WADY
|
To również warto przeczytać!
Jeśli szukasz robota sprzątającego, warto zerknąć na nasz TOP-10 najlepszych robotów sprzątających.
Szukając natomiast dobrego odkurzacza koniecznie sprawdź naszą listę najlepszych pionowych odkurzaczy bezprzewodowych.
Zachęcam również do zerknięcia na maniaKalny TOP-10 najlepszych odkurzaczy na polskim rynku oraz zestawienie najlepszych odkurzaczy piorących.
Ceny MOVA Mobius 60
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.








































































































Świetny test, ale. Wałek z Z60 czy jednak pady obrotowe z Mobius?
Temat już parę razy poruszałem – wałki to dopiero 1 generacja w większości markach i mają sporo niedoróbek, awarii, cieknącej wody, zapowietrzeń układów i nie mam tu na myśli jednej marki, a raczej całą kategorię.
Pady obrotowe w wydaniu Mova Mobius 60 , czy Dreame Matrix 10 to już chyba szczyt tego co można zrobić z ewolucją tej technologii mycia, bo raczej na podgrzewanie wody bezpośrednio w robocie, używanej do dozowania na pady, przy mocy odkurzaczy 75 W raczej nie ma co liczyć – tu musi totalnie zmienić się technologia aby to się pojawiło.
Właśnie z tych powodów wyżej, wolę dopracowane roboty z padami obrotowymi jak Roborock Saros 10R , czy właśnie te dwa Mova i Dreame, niż rolki wymagające jednak nieco pracy przy kolejnych generacjach. Nie można też zapominać o 3 typie mopów – track padach – niestety żadnego nie testowałem, ale jest szansa, że niwelują największą wadę rolki – wąski punkt styku z podłogą, a co za tym idzie, znacznie gorsze zdolności ścieralne od padów obrotowych, ale to jeszcze trzeba samemu sprawdzić.
Podsumowując – na dziś brałbym pady w flagowym wydaniu.