Sprawdzam, czy warto kupić najnowszego robota sprzątającego marki Dreame – Matrix 10 Ultra, który wyróżnia się nietypowym systemem automatycznej rotacji mopów.
Spis treści
Niedawno wjechał do sklepów ostatni robot, z prezentowanych na berlińskich targach IFA nowości: Dreame Matrix10 Ultra. Do wyboru mamy dwie wersje kolorystyczne z designersko wykończonym frontem i grubą obniżkę ceny o 1900 zł względem sugerowanej.
Tym sposobem Dreame ma już komplet nowych robotów na ostatni kwartał 2025 roku. Przypomnę, że w pierwszej kolejności do sprzedaży trafił Dreame Aqua10 Ultra Roller Complete z nowym systemem mycia rolką i systemem omijania przeszkód stworzonym przy udziale firmy NVIDIA, a po kilku tygodniach pojawił się wariant Dreame Aqua10 Ultra Track Complete, wyposażony w track pad myjący o większej powierzchni styku z podłożem niż rolka.
Dreame Matrix10 Ultra to pod względem systemu mycia powrót do przeszłości, choć tylko pozorny. Mamy tu starszy system mycia znany z robotów Dreame X50 Ultra, czy Dreame X40 Ultra, czyli dwa pady obracające się z prędkością 165 obrotów na minutę, z dociskiem 800 g do podłoża oraz opcją unoszenia nad dywanami, wysuwaniem prawego mopa do boku, funkcją automatycznego zdejmowania i zakładania w stacji, a także czyszczenia w stacji gorącą wodą (o temperaturze 100 stopni C).
Totalną nowością jest za to system wymiany padów mopujących w stacji – za jej drzwiami kryje się mocowanie dla trzech kompletów mopów o przeznaczeniu do kuchni, łazienki i pomieszczeń ogólnych – mają inne materiały i są automatycznie zdejmowane i zakładane na robota w czasie sprzątania.
Starsze roboty Dreame miały dozownik detergentów z płynem uniwersalnym, modele Aqua10 dostały podwójny dozownik, a Matrix10 ma aż trzy komory: środek uniwersalny, środek do likwidacji zapachów po zwierzakach i roztwór do pielęgnacji podłóg drewnianych.
Wychodzi więc na to, że Dreame podrasowało model X50 Ultra i stworzyło robota specjalistycznego – fachowca od jak najlepszego mopowania, z dedykowanymi mopami, jak i detergentami. Czy to ma faktycznie sens? Sprawdźmy to!
Dreame Matrix 10 Ultra – specyfikacja i wyposażenie
Robot dotarł to mnie w ogromnym kartonie. Tak ciężkim, że kurier ledwo wyciągnął go z auta. Nie dość, że mamy tu chyba największą na rynku stację dokującą (z wyjątkiem tych z recyklingiem wody) to jeszzce dochodzi spory zestaw części.
Dostajemy sześć kompletów mopów, po dwa z każdego rodzaju, mamy też sześć mocowań – po dwa na każdy typ mopów, odróżnione kolorystycznie.
Mamy też zapasowy filtr EPA, dwa zamienne worki na kurz do stacji, zapasową szczotkę boczną, 1 l detergentu uniwersalnego, 200 ml detergentu do pielęgnacji podłóg drewnianych,i 200 ml detergentu do usuwania zapachów po zwierzakach.
Oczywiście mamy też polską instrukcję obsługi i kartę szybkiego startu. Taki zestaw spokojnie powinien wystarczyć nam na pół roku użytkowania robota, jedynie wcześniej będzie trzeba zainwestować w detergenty, ale to już zależy od sposobu użytkowania robota.
Parametry Dreame Matrix 10 Ultra:
- Moc znamionowa robota: 75 W;
- Siła ssania: 30 000 Pa;
- Pojemność baterii: 6400 mAh;
- Czas pracy odkurzania: od 100 (MAX) do 260 minut (Cichy);
- Czas pracy mopowania z odkurzaniem: od 110 (MAX) do 180 minut (Cichy);
- Głośność pracy: do 70 dB;
- Stacja ma 2 zbiorniki: na wodę czystą 5,5 l i brudną 4 l;
- Pojemność worka na kurz w stacji: 3,2 l;
- Zbiornik na kurz o pojemności 310 ml (automatycznie opróżniany);
- Pojemność zbiornika wody w robocie: 80 ml czystej (automatycznie uzupełniany przez stację);
- 5 poziomów mocy – spokojnie, standardowy, turbo, max, max+;
- 32 poziomy dozowania wody na mopy;
- Temperatura podgrzewanej wody w stacji: 100 stopni;
- Temperatura suszenia: 70 stopni;
- 3 rodzaje szmatek z auto zakładaniem: do kuchni nylonowa, do łazienki z 3 mm gąbką i do pozostałych pomieszczeń termiczna z nagrzewaniem 40 stopni;
- Unoszenie szczotki bocznej i głównej: 10 mm;
- Unoszenie padów myjących: 10,5 mm;
- Docisk padów do podłoża: 8 N (ok. 0,8 kg);
- Prędkość obrotowa padów myjących: 165 obr./min;
- Szerokość robocza mopowania: 26 cm;
- Pokonywanie progów: ProLeap – do 8 cm przy dwustopniowym lub do 4,2 cm przy jednostopniowym i całkowite unoszenie robota na 3 cm (Triple-Wheel AgiLift Chassis);
- Filtracja: EPA;
- Wysokość robota: 8,9 cm z opuszczoną kopułką VersaLift (11,1 cm z wysuniętym);
- Średnica robota: 35 cm;
- Wymiary stacji: 45,7 cm głębokości z najazdem, 41,6 cm szerokości, 58,9 cm wysokości.
- Szerokość roboocza szczotek głównych: 15 cm.
Pod względem cyferek mamy bez wątpienia jednego z najmocniejszych robotów na rynku. Wiele cech dzieli z serią Dreame Aqua10, ale jest od nich znacząco niższy – jak seria Dreame X50 Ultra, po opuszczeniu kopułki z czujnikiem DToF ma tylko 8,9 cm.
Siła ssania to wyrównanie rekordu serii Aqua10 – aż 30 kPa, ale realnie w robotach nie jest ona do końca prawdziwa. Na samym zespole szczotek najlepsze roboty ledwie osiągają w zagranicznych testach 2 kPa.
Zbiorniki wody w stacji są ogromne, worek standardowej wielkości, nieco powiększono zbiornik kurzu w robocie i świetnie, że mamy najwyższą możliwą temperaturę przemywania szmatek w stacji – 100 stopni C.
Parametrowo Dreame Matrix10 Ultra to rynkowa topka, ciężko tu znaleźć słaby punkt.
Jakość wykonania i budowa
Konstrukcyjnie mamy tu typowego robota Dreame z 2025 roku wyposażonego w zespół szczotek głównych składający się z dwóch wałków – przedniego z paskami gumy, tylnego z paskami gumy i włosia.
Takie rozwiązanie sprawdza się lepiej niż sama guma czy silikon, zwłaszcza w kwestii zbierania drobnego kurzu z podłóg twardych. Cały zespół jest pływający, może unosić się do samego mopowania, aby nie brudzić sobą podłóg i jest zabezpieczony przed rysowaniem podłoża.
Szerokość robocza szczotek to 15 cm, a w całości mają 18 cm długości. Zawieszone są tylko z jednej strony, więc każdy włos, który zaplącze się wokół nich, zsuwa się na koniec i jest wciągany do zbiornika. To naprawdę działa – po 2 tygodniach testów nie znalazłem w nich ani jednego włosa, w przeciwieństwie do szczotki bocznej (tam kilka się zaplątało).
Szczotka boczna ma trzy wąsy ruchome. Zamontowano ją na wysuwanym ramieniu, które wchodzi w narożniki i usuwa z nich zabrudzenia pod główne szczotki.
Szczotka boczna też może być unoszona do samego mopowania, a ramię jest na froncie gumowane, więc nie ma ryzyka porysowania mebli. Tak samo gumowany jest zderzak, koła napędowe, koło przednie i tylne.
Wymiary robota są typowe – 35 cm średnicy i 8,9 cm wysokości przy opuszczonej kopułce mieszczącej obrotowy czujnik ToF lub 11,1 cm, gdy jest wysunięta. Kopułka ma na sobie dwa przyciski: start/pauza pracy, powrót do stacji, a także mikrofon asystenta głosowego.
Górna obudowa jest założona na magnesy, wystarczy ją zdjąć, a będziemy mieć dostęp do zbiornika kurzu mieszczącego też filtr EPA: niestety, nadal bez filtra wstępnego z siateczki czy gąbki, więc filtr lubi zapychać się drobnym kurzem – warto go co kilka cykli wyjąć i ostukać, aby usunąć zabrudzenia i udrożnić.
Zbiornik kurzu ma z prawej strony dopływ powietrza ze stacji wypychający całą zawartość, a z prawej kanał odprowadzający, którym stacja zasysa cały brud do dużego worka. Z tyłu znalazły się styki ładowania (wysoko), a także otwór uzupełniający wodę w wewnętrznym, niewyjmowanym zbiorniku (choć można go opróżnić poleceniem z apki).
Front zawiera zespół czujników AI Action z diodą doświetlającą i kamerą – ma rozpoznawać przeszkody i wspomagać robota w ich sprawnych omijaniu. Z lewego boku patrząc od tyłu robota, mamy czujnik śledzenia ścian/mebli, odpowiada on też za unikanie przewodów i sprawne poruszanie się wzdłuż przeszkód.
Koła napędowe są szerokie i mają drobny bieżnik – robot pracuje cicho na podłogach twardych. Po bokach znalazły się dodatkowe mechanizmy do pokonywania progów – do 8 cm gdy próg jest podwójny i do 5 cm gdy próg jest pojedynczy.
System mycia to dwa pady obrotowe, z opcją unoszenia na 10 mm, automatycznego zdejmowania i zakładania w stacji. Mopy są dociskane do podłoża, prawy może wysuwać się w celu niwelowania martwej strefy mycia przy meblach i ścianach, a nawet wciskać się w nisze podmeblowe na 4 cm.
Innowacyjnym pomysłem jest automatyczny wybór jednego z trzech kompletów padów myjących. Każdy zawiera zupełnie szmatki oznaczone innym kolorem, o innym przeznaczeniu. Mamy pady zwykłe, uniwersalne, osobne do łazienki i osobne do kuchni.
Stacja jest bardzo rozbudowana i wszystko mająca. To też chyba pierwsza stacja Dreame zawierająca dozownik aż trzech rodzajów detergentu: uniwersalnego oznaczonego literą A, do usuwania zapachów po zwierzakach oznaczonego literą B i środka do pielęgnacji podłóg drewnianych oznaczonego literą C.
Stacja opróżnia kurz z robota do dużego worka, uzupełnia w robocie wodę z detergentem, suszy pady, myje je gorącą wodą z detergentem, potrafi wymieniać mopy i odkładać je na uchwyty magnetyczne na drzwiach.
Wymiarowo to też chyba największa stacja na rynku, no może poza stacją z recyklingiem wody od 3I S10 Pro. Ma 45,7 cm głębokości z najazdem, 58,9 cm wysokości i 41,6 cm szerokości, a wraz z otwartą górną klapą, zajmuje 86,6 cm na wysokość i tyle wystarczy, aby pod kątem wysunąć zbiorniki wody, choć dla wygody dałbym te 95 cm łącznie, jeśli planujesz zabudować stację.
Co od jakości wykonania ciężko znaleźć słaby punkt – stacja nie tylko dobrze wygląda, ale została też wykonana z dobrej jakości plastiku. Podobnie robot – to tak samo dobrze wykonany i spasowany sprzęt jak seria Dreame X50 Ultra, czy poprzednia Dreame X40 Ultra.
Jak odkurzacza Dreame Matrix 10 Ultra?
To sekcja, którą mógłbym przekleić z recenzji poprzednich modeli Dreame, jak Aqua10 Ultra Roller, czy X50 Ultra. Jedyną różnicą, od razu widoczną względem serii Aqua10 jest oczywiście wysokość robota – te z rolką są po prostu wyższe i mają 9,8 cm zamiast 8,9 cm z opuszczoną kopułką czujnika ToF.
Druga różnica, która uwidoczniła się w trakcie testu to omijanie najmniejszych przedmiotów, jak choćby pudełka zapałek – Dreame X50 Ultra radził sobie wyśmienicie z takim zadaniem, a Dreame Matrix10 już nie, podobnie jak Dreame Aqua10 Ultra Roller.
O tylko to dziwne, że Roller ma nowy system dwóch kamer Stereo Vision, więc mogą to być jakieś niedociągnięcia softowe, ale X50 i Matrix korzystają z tego samego zespołu czujników AI Action, więc nie bardzo rozumiem, dlaczego starszy model wykrywa i omija pudełko zapałek, a nowszy już nie.
Jedynym wytłumaczeniem musi być oprogramowanie. Dla jasności – w apkach obu robotów, przed testem omijania przeszkód odpalam wszystkie ulepszacze z tym związane. Z wykryciem i ominięciem pada od PS4 poradził sobie świetnie, podobnie jak z solną podstawą na świeczkę czy kaczką z masy solnej.
Omijanie przewodów wypada już perfekcyjnie. Zarówno gruby przewód przedłużacza w kolorze białym, jak i cienki, czarny kabelek ładowarki smartfona zostały wykryte i ominięte. Robot wielokrotnie upewnia się, czy kabel dalej się obok niego ciągnie i robi to dynamicznie.
Kolejny test to już odkurzanie – dywan shaggy z 3 cm, zniszczonym włosiem i wysokim rantem został przez robota wykryty i naniesiony na mapę już podczas tworzenia mapy. W trybie edycji mapy może wskazać rodzaj dywanu, a w ustawieniach ustalić, jak robot ma się na dywanach zachowywać.
Jeśli chcemy, żeby je odkurzał, możemy ustalić, co ma robić z mopami – tylko unosić, czy zostawiać w stacji. Włączymy też ustawianie maksymalnej mocy po wykryciu materiału, priorytetowe odkurzanie dywanów na początku cykli i parę innych, przydatnych funkcji dla specyficznych rodzajów dywanów.
Robot porządnie odkurzył dywan z maksymalną mocą. Zespół dwóch szczotek obracających się w przeciwnych kierunkach sprawia, że pierwszy wałek układa włosie dywanu, a drugi je wyczesuje. Mimo, iż dywan jest regularnie odkurzany przez roboty lub pionówkę, Matrix 10 z mocą 30 kPa wyciągnął z niego sporą kulkę kurzu i parę włosów.
Czas na standardowy test, który wykonuję przy sprawdzaniu każdego robota, ale tym razem dodałem nieco większą ilość tych elementów. Ustawiłem sprzątanie strefowe podwójne i maksymalną moc ssania MAX+.
Na podłodze znalazły się płatki kukurydziane, herbata liściasta, makaron, ryż, cukier, mąka, bułka tarta i kawa ziarnista, wysypane w jednej linii. Jak widać na gifie, robot w pierwszych przejeździe jechał jednym kołem po ścieżce i dopiero po nawrocie wjechał na nią centralnie, więc wstępnie wyrzucił ziarno kawy do boku.
Wystarczył jeden przejazd, aby praktycznie cała ścieżka zniknęła, jedynie przy kolejnym nawrocie musiał zebrać wystrzelone ziarno kawy. Ten zespół podwójnych szczotek głównych + duża moc ssania pokazały już w poprzednich robotach Dreame, że z dużymi ilościami brudu radzą sobie świetne.
Robot po to ma boczną szczotkę na wysuwanym ramieniu, aby dokładnie wymiatać kurz z narożników. Wiele robotów dobrze wysuwa boczną szczotkę w narożnikach pełnych, czyli składających się z dwóch ścian, ale nie zawsze ogarną taką potrzebę w narożnikach składających się z mebli, zwłaszcza gdy te mają jakąś małą niszę pod sobą.
Dreame nie ma takich problemów – szczotka boczna wysuwa się w 100% przypadków, gdy tylko mamy ustawiony tryb odkurzania lub odkurzania z mopowaniem. Na powyższym GIFie widać też, jak w samym trybie mopowania robot dokładnie sprząta narożnik mopem – na tyle pozwala okrągły kształt padów.
Żeby nie było tak kolorowo, mamy funkcję, którą Dreame wprowadziło w serii Dreame X40 Ultra – możliwość zaznaczenia na mapie zasłon lub firan, które robot ma ignorować. Radar laserowy, czy czujnik 3D ToF uznaje taki materiał za przeszkodę i go po prostu objeżdża wokół, a Dreame wpadło na genialny pomysł, aby na mapie można było nanieść linię, w której są zasłony.
Robot miałby je ignorować i dokładnie sprzątać pod nimi – tak też było w serii X40 Ultra czy MOVA P10 Pro Ultra, ale od serii Dreame X50 Ultra i w najnowszym Dreame Aqua10 Ultra Roller niestety opcja ta nie działa.
Nie ma znaczenia, jak ustawimy funkcje wykrywania i omijania przeszkód w apce – sprawdziłem od wszystkiego włączonego, po wszystko wyłączone, robot tak samo uznaje zasłony za przeszkody, mimo iż na mapie są ustawione nawet szerzej niż w rzeczywistości.
Z uwagi na wysokość 11,1 cm robot miałby problem z wjazdem pod meble z typowymi niszami. Większość mebli ma niszę 10 cm, a takowe z IKEA mogą mieć i 8 cm.
Z pierwszymi Matrix 10 sobie radzi świetnie – jeśli ustawimy w apce zwiększony zasięg, to wykrywając niszę opuści kopułkę zmniejszając wysokość do 8,9 cm – to wystarczające do zmieszczenia się w niszach 9 cm i wyższych, choć nie jest to aż tak dobry wynik, jak w Roborockach Saros 10, Saros 10R czy Saros Z70 (7,98 cm).
Najnowszy robot Dreame to jeden z cichszych robotów na rynku – to samo pisałem ostatnio o Dreame Aqua10 Ultra Roller, ale Dreame Matrix 10 Ultra go przebił. Znacząco obniżono głośność przy najwyższej mocy ssania – o 5,5 dB, a pozostałe parametry są o 1-2 dB niższe.
Głośność pracy Dreame Matrix 10 Ultra:
- 1 bieg „Spokojnie”: 53,1 dB;
- 2 bieg „Standardowy”: 55,7 dB;
- 3 bieg „Turbo”: 61,4 dB;
- 4 bieg „Max”: 64,8 dB;
- 5 bieg „Max+”: 66 dB;
- Głośność opróżniania kurzu przez stację: 69,4 dB;
- Głośność pompki w stacji: 52,4 dB;
- Głośność suszenia w stacji: 35,7 dB.
Pokonywanie progów to funkcja dla mnie zbędna, gdyż nie posiadam żadnych progów w domu, ale na poczet testów mamy przygotowane trzy progi: 8 cm, 4,1 cm i 5 cm wysokości.
Producent deklaruje, że robot radzi sobie z progiem podwójnym składającym się maksymalnie z pierwszego progu o wysokości do 4,2 cm i drugiego do 8 cm. Pojedynczo ma pokonywać progi o wysokości do 4,2 cm.
Wychodzi więc na to, że to tyle samo, co we flagowym Dreame Aqua10 Ultra Roller i minimalnie mniej niż w robocie MOVA Z60 Ultra Roller, który ma pokonywać progi pojedyncze 4,5 cm, czyli o 0,3 cm wyższe.
Efekty są następujące. Dreame Matrix 10 Ultra pokonał zarówno próg pojedynczy o wysokości 4,1 cm, jak i 5 cm, ale już wspinając się na próg podwójny 8+5 cm nie dał rady. Dopiero podmieniając pierwszy próg z 5 na 4,1 cm, taka przeszkoda została pokonana, więc Dreame faktycznie podaje prawdziwe dane – próg podwójny może mieć maksymalnie 8+4,2 cm.
Nie widzę żadnych różnych konstrukcyjnych w systemie pokonywania progów między Dreame Matrix 10 i MOVA Z60 Ultra Roller, za to roboty mają zupełnie inne bieżniki. Ten ostatni ma starszy, nieco bardziej hałasujący na deskach bieżnik z dużymi przerwami, więc pomaga on we wspinaczce na pierwszy próg 5 cm, a Dreame ma drobny bieżnik, który jest bardzo cichy przy poruszaniu się robota, ale nie zapewnia tak dobrej trakcji przy wspinaniu się.
Wychodzi więc na to, że MOVA Z60 Ultra Roller pozostaje królem pokonywania progów, a Dreame Matrix 10 Ultra wraz z Dreame Aqua10 Ultra Roller zajmują razem miejsce drugie.
Oceniając ogólnie zdolności sprzątania nowego robota Dreame jest po prostu świetnie – Matrix 10 znakomicie odkurza podłogi z typowego brudu i kurzu już na 2 z 5 poziomów mocy, a wyższe można odpalać dla bardziej wymagających zadań, jak naniesiona ziemia w wejściu do domu, rozsypane co nieco w kuchni, czy odkurzanie dywanów i wykładzin.
Poza najmniejszymi przeszkodami, jak pudełko zapałek, dobrze rozpoznaje i je omija, a z przewodami jest praktycznie perfekcyjny. Jeśli masz wysokie progi pojedyncze do 5 cm lub podwójne do 8 cm to ten robot nie będzie miał z nimi większych problemów.
Cały proces odkurzania jest wsparty ogromną ilością funkcji do personalizacji w aplikacji i jedyne, do czego muszę się przyczepić to do niedziałającej funkcji ignorowania zasłon – nie jest to może coś znaczącego, ale trudno mi zrozumieć, dlaczego flagowce z 2024 sprzątały pod zasłonami, a modele z 2025 już nie chcą tego robić.
Jak mopuje Dreame Matrix 10 Ultra?
To zdecydowanie ciekawsza sekcja niż odkurzanie, gdyż Matrix 10 jest pierwszym robotem na polskim rynku, wyposażonym w stację z systemem zmiany padów obrotowych, w zależności od rodzaju pomieszczenia lub trybu pracy. Trzy zestawy padów obrotowych mamy przechowywane od wewnętrznej strony designerskich drzwi.
Otwiera się je złotym przyciskiem od góry. W środku od razu widać coś w rodzaju suwnicy, która zdejmuje pady z drzwi i wstawia w tarki czyszczące u dołu stacji. Do tego procesu robot musi wyjechać ze stacji i całość trwa niecałą minutę.
W zestawie są trzy rodzaje padów:
- Pomarańczowy A – do zatłuszczonych obszarów, jak kuchnia; ma 5 pasków szorstkiego włosia i najlepiej usuwa zaschnięte plamy;
- Szary B – najgrubszy materiał do obszarów wilgotnych, czyli łazienek, ma mieć największą zdolność wchłaniania płynów z uwagi na zaszytą wewnątrz gąbkę o grubości 3 mm;
- Niebieski C – uniwersalne, ale z wkładem termicznym mającym utrzymywać temperaturę 40 stopni C po nagrzaniu w stacji; materiał niezbyt gruby, delikatny, z sztywną strukturą wewnętrzną.
Gdy robot stworzy mapę, a my prawidłowo nazwiemy pomieszczenia i wskażemy rodzaj podłóg, automatycznie apka przypisze dany rodzaj mopów do kuchni, łazienek i pozostałych pomieszczeń. Oczywiście możemy to edytować i przykładowo te same szmatki ostre, o przeznaczeniu kuchennym, możemy przypisać też do wejścia, które najmocniej się brudzi.
Dodatkowo mamy wybór detergentów – Matrix 10 korzysta z aż trzech detergentów z autodozowaniem. Detergent A to standardowy środek Dreame stosowany od lat – Multi-Surface Floor Cleaner AWH6.
Detergent B to środek Pet Odor Solution AWH15, w apce zwany środkiem dla hodowców zwierząt lub do usuwania śladów/zapachów zwierząt. Ostatni środek C to roztwór do pielęgnacji podłóg drewnianych – niskopieniący, nadający podłogom drewnianym połysku, a konsystencją przypomina nieco rozwodnione mleczko.
Środek A dostajemy w butelce 1 l, a pozostałe w małych buteleczkach po 200 ml. Stacja dozuje detergenty oszczędnie, ale w wodzie brudnej z przemywania szmatek da się ją wyczuć.
Robot ma bardzo szeroką skalę dozowania wody na szmatki – od 1 do 32, z czego maksymalna jest idealna na kafelki czy inne podłogi wodoodporne, a 16 poziom sprawdza się na panelach i deskach drewnianych. Wody jest na tyle dużo, żeby sprawnie usuwać zabrudzenia, ale nie zostają żadne krople, czy jej nadmiar – podłoga przy środkowym poziomie dozowania wysycha w mniej niż minutę.
Powroty do stacji na przemywanie to najważniejszy element systemu mycia – utrzymuje w czystości i najczęściej robot może wracać co 10 metrów kwadratowych, co 10 minut lub co pomieszczenie. Nie obraziłbym się, gdyby parametr obszarowy lub czasowy były nawet jeszcze niższy – 6, czy 8 m2 lub minut, dla najbardziej brudnych obszarów. Szerokość robocza padów myjących to 26 cm bez wysuwania jednego z nich.
To, co Dreame zmieniło to obroty padów myjących. Poprzednie generacje miały pady obracające 180 razy na minutę, a tu obniżono prędkość do 165 obrotów. Obniżono też siłę docisku do podłoża – był 1 kg (10 N), a jest 0,8 kg (8 N).
Na szczęście pogorszenie tych dwóch parametrów nie ma żadnego wpływu na mycie, a przynajmniej ja takowego nie zauważyłem w teście. Nawet powiedziałbym, że efekty mycia w Dreame Matrix 10 są najlepsze wśród robotów z padami obrotowymi.
Standardowy sposób mycia podłóg to zakładka na pół, czyli połowa robota jedzie po już raz umytej podłodze, a druga po brudnej. Takim sposobem każdy kawałek podłogi powinien zostać umyty dwa razy.
Najbardziej intensywnym sposobem mycia jest zagęszczenie zakładki. Opcja zagęszczenia na trzy to jazda w 1/3 po brudnej podłodze i 2/3 szerokości po już mytej, więc daje to efekt trzech przejazdów.
Jeszcze lepiej wypada zakładka na cztery – ¼ robota jedzie po brudnej podłodze, a ¾ po już przetartej, dając efekt czterech przejazdów po każdym kawałku podłogi. W trybie zakładki głębokiej x4 robot zwalnia – porusza się z prędkością 0,2 m/s, a nie standardowej 0,3 m/s.
Dodatkowo możemy włączyć powtórzenie na krzyż, czyli robot raz sprząta wzdłuż pomieszczenia i drugi w poprzek, dając na mapie ślad kratki – przy włączeniu tych wszystkich funkcji, każdy kawałek podłogi może być myty nawet do ośmiu razy w jednym cyklu sprzątania.
Dreame już od kilku generacji ma opcję dokładnego sprzątania wokół nóg stołów lub krzeseł (o ile się zmieści). Zamiast tylko objechać nogę wokół, stara się zawijać mopem najbliżej jak się na, zostawiając wokół nogi dosłownie parę centymetrów martwej strefy mycia – suchej podłogi.
Jeśli nie włączymy trybu unikania zderzeń, który dystansuje robota od ścian i mebli na przynajmniej 10 cm, robot będzie poruszać się na milimetry od przeszkód, a wysunięty do boku mop obracać się będzie prawie z zerową martwą strefą.
Fajnym dodatkiem opcja wsuwania mopa na 4 cm w nisze podmeblowe, gdy robot taką wykryje bocznym czujnikiem. Aby to dobrze działało, trzeba utrzymywać czujniki w czystości, gdyż warstwa kurzu może dać błędne dane.
Typowy test zdolności usuwania zaschniętej plamy po kawie – 30 ml espresso to zadanie dość wymagające dla robotów. Dreame Matrix 10 Ultra ma na papierze największy potencjał na zrobienie tego najlepiej. W pierwszej kolejności ustawiłem strefę mycia na plamie, wybrałem tryb mopowania, najwyższy, 32 poziom dozowania wody, najgęstszą zakładkę x4 i 2 powtórzenia w kratkę.
Stacja automatycznie zmieniła pady myjące na uniwersalne. Ciekawe, czemu nie na te kuchenne z szorstkim materiałem – chyba lepiej nadawałyby się do sprzątania strefowego w kuchni, choć uniwersalne mają termopad, który nagrzewa się do 40 stopni C, więc może algorytm ma rację.
W apce mam ustawione najlepsze przemywanie szmatek – czyli dogłębne, z najwyższą temperaturą 100 stopni C i nagrzewaniem. Proces namaczania trwa 5 minut wraz z nagrzewaniem padów i faktycznie zaraz po wyjeździe ze stacji są one ciepłe. Na proces namoczenia szmatek przed mopowaniem, stacja zużywa 170 ml wody.
Jak widać na gifie z usuwania plamy, robot w dwóch przejazdach na krzyż usunął ją w 99% procentach, jedynie minimalne ślady kawy zostały wewnątrz wzorków kafelków gresowych. Szmatki po takim zadaniu są mocno zabrudzone kawą, więc wymagają przemycia w stacji.
Na jeden taki cykl dogłębny z najbardziej ostrymi ustawieniami, stacja zużyła 300 ml wody, podgrzanej do 100 stopni C, a efekty możesz zobaczyć na zdjęciu porównującym szmatki przed i po – ani jednego śladu kawy, nawet na kolorowym szwie w środku czy na rantach.
To zupełna nowość w Dreame, ale nie w robotach sprzątających. Już Narwal oferował na niektórych rynkach opcję dokupienia osobnego modułu z drugim detergentem, montowanym w niszy worka na kurz, który mógł pełnić rolę środka do trudniejszych zabrudzeń lub właśnie roztworu do pielęgnacji podłóg.
Dziś podobną funkcjonalność ma też flagowy robot DJI Romo P (ten przeźroczysty), a także robot MOVA Mobius 60 będący nieco zubożonym klonem Dreame Matrix 10 Ultra, gdyż ma dozownik 2-komorowy, więc w apce wskazujemy, z którego korzystamy (Pet Odor Solution czy Wood Floor Care Solution).
Nowy tryb znajduje się jako ostatni na liście za trybem „Indywidualizuj”. Nie ma w nim opcji wyboru ilości dozowanej wody z detergentem, wszystko działa automatycznie, ale mamy informację, że powinniśmy stosować ten tryb ze środkiem regularnie, aby skutecznie zmniejszyć „liczbę rys, wyblaknięć oraz pęknięć i poprawić trwałość podłogi”.
Gdy naciśnijmy „rozpocznij”, pojawi się komunikat informujący o potrzebie wcześniejszego odkurzenia podłóg. Nowy detergent do podłóg drewnianych daje efekt połysku i ma ładny zapach.
Czy faktycznie spełnia funkcje opisywane przez producenta? Nie wiem i raczej nie mam podstaw do oceny, dlatego załączam zdjęcie składów wszystkich trzech środków Dreame.
Niestety dwa są po angielsku i jeden po niemiecku – może ktoś obeznany z chemią domową wypowie się, czy skład środka do pielęgnacji podłóg może dawać jakieś pozytywne efekty – sam widzę w składzie wosk karnauba z liści palmowych, czyli częsty składnik takich środków.
Co ciekawe, użyłem go dwa razy na łącznie ok. 75 m2 i robot zużył praktycznie cały zasobnik w dozowniku na te dwa cykle, więc widać, że go nie żałuje.
Podsumowując, Dreame Matrix 10 Ultra to zdecydowanie najlepiej myjący podłóg robot z padami obrotowymi, prawdziwy specjalista w mopowaniu, korzystający z trzech rodzajów mopów z automatyczną ich wymianą oraz trzema rodzajami środków do podłóg, podgrzewaniem wody w stacji do 100 stopni C i opcją nagrzewania jednego z trzech rodzajów padów do 40 stopni C, co przez pierwsze minuty mycia polepsza efekty ścierania plam.
Od razu po Dreame Matrix 10 Ultra na testy dostałem jego bliźniaka MOVA Mobius 60 Ultra, więc ciekaw jestem, jak wypadnie ten nieco tańszy i minimalnie gorzej wyspecyfikowany robot.
Stacja dokująca i czyszczenie
Stacja Matrix10 jest ogromna i naprawdę ciężka. Względem stacji robotów z serii „40”, „50”, czy Aqua10, jest wyższa i bardziej zabudowana, a wagę robi mechanizm wymiany padów, same trzy komplety padów, aż 3-komorowy dozownik detergentów i ogromne, jak na robota zbiorniki mieszczące 5 l czystej wody.
Mechanizm zmiany mopów działał u mnie wyśmienicie, ani razu się nie zaciął, nie pomylił, nie wołał o ingerencję człowieka. Cały proces wymiany trwa ok. 50-60 sekund, a na ten czas robot wyjeżdża ze stacji, więc można zaobserwować pracę suwnicy.
Tacka, w której pady są myte została nieco przeprojektowana. Ma wysokie ranty, inny kolor niż obudowa, ale zasada działania jest taka sama – od wewnętrznej strony mamy dysze natryskowe, obok tarki piorącego i wyżymające materiał.
Cała brudna woda wpada na filtr elementów stałych i jest pompką odprowadzana do zbiornika wody brudnej. Woda może być podgrzewana nawet do 100 stopni C, dodawany jest do niej detergent, co daje świetne efekty.
W poprzedniej sekcji dot. mopowania zamieściłem fotkę, jak wyglądają szmatki po usunięciu zaschniętej plamy po kawie i ich stan po jednym przemyciu materiału na gorąco w stacji – były praktycznie czyste, bez nawet minimalnego śladu kawy na szwie czy rancie.
Śmiem twierdzić, że Dreame Matrix10 ma najlepszy system samoczyszczenia mopa ze wszystkich testowanych na blogu robotów – to prawdziwy spec od mycia podłóg, jak i swoich padów.
Worek powinien wystarczyć na 2 miesiące częstej pracy, zbiornik wody czystej o pojemności 5,5 l, w trybie najczęstszego powrotu do stacji co 10 m2 na przemycie padów powinien wystarczyć na umycie do 170 m2 podłogi.
Robot ze stacją zużywają na namoczenie szmatek ok. 300 ml wody: 170 ml ląduje w zbiorniku, 80 ml jest dozowane do zbiornika w robocie i coś tam zostanie na padach – szacunkowo 50 ml. Na pojedyncze przemycie w trakcie mopowania, robot potrzebuje 300 ml i pewna ilość wody zostanie zużyta na uzupełnianie zbiornika w robocie.
Stacja świetnie oczyszcza się samodzielnie, mamy też w apce funkcję samoczyszczenia, która wykorzystuje proces przemywania padów do przeczyszczenia stacji – jest naprawdę skuteczny, nam pozostaje co kilkanaście cykli wyjęcie filtra wstępnego i usunięcie z niego tego, co mopy z siebie zostawią. Warto też co kilka-kilkanaście cykli samemu przeprać/wymienić pady – dostajemy dwa komplety, więc jedne lecą do pralki, a drugie montujemy do pracy.
Czyszczenie szczotek jest banalnie proste, wszystko rozbiera się z łatwością, jedynie szczotka boczna jest montowana na śrubkę, więc aby ją zdemontować, trzeba użyć śrubokręta płaskiego. Zbiornik na kurz opróżniany jest w stacji skutecznie, ale dla zachowania higieny warto co jakiś czas go wyjąć i przepłukać pod bieżącą wodą, podobnie należy dbać o filtr EPA, zwłaszcza że nie ma żadnego filtra wstępnego, więc w jego powierzchnię wbija się wszelka drobnica.
Aplikacja i sterowanie flagowcem Dreame
Podczas testu korzystałem z aplikacji Dreamehome w wersji 2.2.8.13, która według sklepu Google Play została już pobrana ponad milion razy, a oceniono ją 5 tysięcy razy. Średnia nadal się nie poprawia – to 2,7/5 i widać, że na zmianę przeplatają się opinie pozytywne i negatywne.
Powtarzam to przy każdym teście robotów Dreame – może mam szczęście, ale jeszcze nie miałem żadnych problemów z tą apka na przestrzeni lat i dziesiątek testów. Podczas testu robot miał jedną aktualizację i finalnie pracował na sofcie w wersji 4.3.9_3185.
Dodanie robota do apki wymaga założenia konta Dreame, najprościej połączyć się z robotem poprzez zeskanowanie kodu QR, można też zrobić to ręcznie. Podpinamy robota pod domową sieć Wi-Fi i przechodzimy do widoku głównego apki – za pierwszym razem zostanie pobrana wtyczka robota.
Główny widok to podgląd pod nasze urządzenia Dreame, sekcja sklepu, ustawienia apki i swojego profilu, przykładowo to tam ustawisz tryb ciemny aplikacji. Fajną opcją jest też forum marki, na którym można znaleźć porady, pomoc czy oferty specjalne.
Gdy klikniemy w robota otrzymujemy pulpit typowy dla większości chińskich marek robotów. Jest intuicyjny i logicznie rozplanowany. Od góry mamy edytowalną nazwę robota, status pracy, statystyki ostatniego cyklu, powiadomienia z asystenta, skróty do: ustawień, edycji mapy, podglądu wideo i funkcji zwierzakowej.
Środek zajmuje mapa – jeśli pierwszy raz wchodzisz w ten obszar, należy wykonać mapowanie domu/mieszkania. Na dole mamy wybór trybu pracy (odkurzanie, mopowanie, odkurzanie i mopowanie, mopowanie po odkurzaniu, indywidualny i pielęgnacja podłóg) i sposobu pracy (pomieszczenie, wszystko, strefa). Dolna belka to start/pauza pracy i skrót do ustawień wraz z poleceniami dla stacji dokującej.
Z poziomu dolnego menu wybierzemy, jak robot ma pracować: świetnie, że mamy nie tylko osobne odkurzanie i mopowanie, czy połączone, ale też opcję odkurzania przed mopowaniem. W trybie indywidualnym możemy przypisać parametry do każdego pokoju osobno i ustawić kolejność sprzątania.
Nowością jest tryb pielęgnacji podłóg drewnianych z wykorzystaniem dedykowanego środka z dozownika. Apka przed wystartowaniem tego procesu, pyta, czy podłoga jest czysta i daje możliwość puszczenia robota na odkurzanie.
W trybach z odkurzaniem ustawimy 1 z 5 poziomów mocy i ustawimy trasę szybką lub standardową – w szybkiej pomija niektóre obszary i nie wykonuje sprzątania krawędziowego. W trybach mopowania mamy dodatkowo możliwość zagęszczenia toru jazdy do zakładki na 3 lub na 4 i ten ostatni dodatkowo spowalnia poruszanie się robota.
To tu wybierzemy też, jak często robot ma wracać do stacji na przemywanie szmatek (co 10-20 minut, co 10-20 m2 lub co pomieszczenie), a także wybierzemy 1 z 32 poziomów dozowania wody na pady. Dla osób nieprzepadających za grzebaniem w trybach jest CleanGenius – opcja automatycznego dobrania strategii sprzątania z AI. W ustawieniach stacji mamy opcje włączenia opróżniania zbiornika kurzu, prania szmatek, suszenia szmatek i suszenia pojemnika oraz worka na kurz.
Ustawienia edycji map pozwalają na zapisanie kilku map pięter, mapy możemy wyświetlać w 2D lub 3D. Mapy można nazywać, dzielić, łączyć pomieszczenia, zmieniać nazwy pokoi, wskazywać materiał podłogi z kierunkiem ułożenia, ustawiać wirtualne ściany, strefy zakazane. Na mapie warto wskazać wirtualne progi przejezdne i rampy, zasłony, obszary niskiego dostępu i dywany. To tu ustawimy też meble, choć nie ma ich zbyt wiele rodzajów.
Menu podglądu kamery wymaga każdorazowo wpisania pinu (sami go nadajemy). Jakość podglądu z kamery jest przeciętna, ale wystarczająca przy w miarę dobrym oświetleniu. Możemy zdalnie sterować robotem, komunikować się dwukierunkowo przez głośnik i mikrofony, pogadać ze zwierzakiem, robić fotki, nagrania, zapisywać je. Na mapie można wskazać gdzie robot ma pojechać, możemy też zaplanować patrole domowe z punktami, w których robot wykona serię zdjęć.
W ustawieniach mamy od góry historię pielęgnacji z ostatnimi 20 mapami i statystykami. W dwa tygodnie robot przejechał u mnie 1439 m2 w2 1845 minut, w ramach 49 cykli. Dalej mamy zaplanowane czyszczenia, czyli zaawansowane harmonogramy pracy.
W nastawach dywanowych ustalimy, jak robot ma się zachowywać, gdy wykryje dywan – unikać, ignorować, przejeżdżać krzyżowo bez czyszczenia, czy odkurzać.
W ostatnim przypadku mamy jeszcze sporo opcji: zdjęcie mopów w stacji lub tylko ich uniesienie, funkcję najpierw czyść dywany, wspomaganie dywanowe, czyli maksymalną moc na dywanach, intensywne czyszczenie dywanu, czyli 2-krotne odkurzanie na krzyż, włączenie obracania się szczotki bocznej na dywanach, zwiększenie prześwitu robota.
W nastawach czyszczenia podłóg znajdziesz ustawienia czujnika LDS – wjeżdżania pod niskie meble z opuszczoną kopułką radaru oraz częstotliwość takich zadań, tryb unikania zderzeń, czyszczenie z użyciem płytki dociskowej, powtórne czyszczenie, gdy robot wykryje mocno zabrudzone obszary w trybie CleanGenius, czyszczenie wzdłuż kierunku ułożenia podłogi, czy dynamiczne czyszczenie przeszkód (miejsca, w których nie mógł sprzątać przez ludzi, czy zwierzęta, spróbuje wyczyścić na koniec).
Dalej mamy dwie funkcje, które od dawna są w fazie laboratoryjnej: rozpoznawanie plam i wzmocnienie dla dużych cząstek – obie działają nadal średnio – ciemne sęki, czy fugi potrafią zostać uznane za plamy lub duże cząstki, więc poza przetestowaniem wyłączam je.
Kolejne menu to automatyczna wymiana mopa – można ją wyłączyć, a także przypisać danego mopa do konkretnego pomieszczenia.
Sekcja pielęgnacji zwierząt to monitorowanie zwierzaka, uwiecznianie chwil, czyli robienie mu zdjęć i gifów, zaznaczanie stref aktywności, a także dodatkowe funkcje i strategie sprzątania dla posiadaczy zwierzaków: strategiczne czyszczenie wokół produktów dla zwierzaków, użycie detergentu do usuwania śladów/zapachów po zwierzakach, mopowanie z minimalną ilością wilgoci i parę innych.
W ustawieniach trybu MopExtend włączymy wysuwanie się szczotki bocznej w narożnikach, mopa przy meblach i ścianach, wciskanie mopa w szczeliny podmeblowe, czy intensywne czyszczenie nóg mebli, a także ustalimy częstotliwość stosowania tych opcji.
Ustawienia pokonywania przeszkód pozwalają na wskazanie sposobu pokonywania progów – synchronicznie do progów lub najpierw jednym kołem, potem drugim (jak w biegu przez płotki), co lepiej sprawdza się przy szynach drzwi przesuwnych.
Nastawy stacji dokującej to włączenie użycia detergentów do wody dozowanej na pady, a także do przemywania ich w stacji. Możemy zdecydować, jak często ma być używany każdy z detergentów.
Włączymy też automatyczne pranie mopów, temperatur podgrzewania wody (normalne, łagodne, ciepłe, gorące, namaczanie gorącą wodą), jak i tryb przemywania (głęboki, standard, lekki). To tu włączymy ponowną przepierkę w trybie CleanGenius, gdy stacja oceni wodę z przemywania szmatek jako brudną, umyje ją ponownie.
W tej sekcji mamy też suszenie worka i pojemnika na kurz, suszenie szmatek, czas suszenia, funkcję kompresji kurzu, częstotliwość auto opróżniania kurzu i funkcję samoczyszczenia podstawki tarki.
Kolejna sekcja to inteligentne unikanie przeszkód – włączymy tę funkcję, wyrazimy zgodę na wykonanie zdjęć przeszkód (potrzebne do ich rozpoznawania i oznaczania). Dalej włączymy asystenta głosowego, na razie działa w języku angielskim, ale jak go wyłączymy, możemy mieć proste komunikaty głosowe po polsku. Kolejne menu to ustawienia kamery – nadanie kodu pin, polityka prywatności, planowanie rejsów i ich zapisy (patroli), czy ustawienia bezpieczeństwa.
Dalej są już mniej ważne opcja, jak tryb nie przeszkadzać, wyłącznik podświetlenia kopułki radaru, blokada rodzicielska, wyłącznik powiadomień, ustawienia Wi-Fi, pilot zdalnego sterowania, serwisowanie urządzenia i jego lokalizowanie.
Na końcu mamy stan akumulatora z opcją limitowania ładowania do 80 lub 90%, ładowanie poza szczytem, statystyki użycia akcesoriów z instrukcją ich czczenia lub wymiany, zakładkę pomoc, informacje o urządzeniu, udostępnianie innym domownikom, czy aktualizacje softu.
Apka Dreame należy do najbardziej rozbudowanych środowisk do sterowania robotami, ilość funkcji może początkowo przytłoczyć świeżego użytkownika, ale warto poświęcić jej nieco czasu, zapoznać się z każdą zakładką i spersonalizować ustawienia pod siebie.
Ile zapłacisz za Dreame Matrix 10 Ultra? Aktualna cena i dostępność
Nowy robot od Dreame pojawił się w sklepach 30 października 2025 roku w cenie sugerowanej 6599 zł, lecz dosłownie następnego dnia potaniał do 4699 zł w ramach oferty premierowej.
Co ważne, w tym okresie większość sieci handlowych ma promocję z dwoma ratami gratis przy rozłożeniu płatności na 30 rat 0%, czyli cena spadała do 4385,74 zł.
Dostępne są dwie wersje, obie naprawdę designerskie: czarna i biała, ale realnie to nie takie proste. Wersja czarna ma front stacji imitujący coś na wzór czarnego marmuru, a biała lekko złotawy front z pionowym dekorem. Prawy rant wykończono w obu modelach na złoto w połysku, a zakończono przyciskiem do otwierania.
Obie stacje wyglądają świetnie i designersko, a osobiście wolałbym wersję białą.
Zestaw sprzedażowy jest spory, więc szybko nie będzie potrzeby uzupełniania zapasu części. Jesteśmy świeżo po premierze, więc zestawu dedykowanych części jeszcze w sklepie Dreame nie ma. Szczotki główne, jak i boczna to dokładnie te same elementy, co w Dreame X50 Ultra, Dreame Aqua10 Roller, MOVA V50 Ultra, MOVA Z60 Ultra i wielu innych konstrukcji tych marek.
Sprawdziłem ceny części oryginalnych, pasujących do testowanego modelu. Dedykowana szczotka boczna to koszt ok. 57 zł, 2 szt. filtra EPA ok. 64 zł, zestaw 3 worków to 83 zł, detergent uniwersalny 1 l 109 zł, detergent likwidujący zapachy 1 l 129 zł, zestaw szczotek głównych 109 zł.
Z zamiennikami jest dużo lepiej – niezawodne AliExpress ma dla nas za ok. 115 zł zestaw 2 kompletów szczotek głównych, 6 szmatek myjących, 6 filtrów, 6 worków i 6 szczotek bocznych – wszystko dedykowane pod Matrix10.
Zalety i wady Dreame Matrix 10 Ultra. Warto go kupić?
Nowego robota od Dreame oceniam naprawdę wysoko. Wykorzystuje rozwiązania znane z poprzednich modeli, ale rozwinięcie stacji, dodanie automatycznego zmieniania mopów między trzema ich rodzajami, dorzucenie aż trzech detergentów z autodozowaniem, kolejne ulepszenie stacji pod względem przemywania padów w 100 stopniach C, sprawia, że Dreame Matrix10 to wybitny specjalista w myciu i pielęgnacji podłóg, przebijający wszystko, co dotychczas oferował rynek.
Mimo pojawienia się w sprzedaży robotów z rolką, która jest już uznawana za lepsze rozwiązanie od padów obrotowych (także w ofercie Dreame – seria Aqua10), uważam, że Matrix10 jest na koniec 2025 roku najlepszym robotem mopującym na polskim rynku, a na pewno najbardziej wyspecjalizowanym w zadaniu sprzątania podłóg na mokro.
Wybitnie dobrze myje pady w stacji, znakomicie myje podłogi, ma ogromny, 5-litrowy zbiornik wody czystej, a softowo niczego mu nie brakuje. W zadaniu odkurzania jest tak samo, jak w przypadku serii Dreame Aqua10 czy Dreame X50 Ultra – po prostu bardzo dobrze.
Co nie wyszło? Nadal nie działa funkcja sprzątania pod zasłonami/firanami i mimo tego samego zestawu przednich sensorów AI Action do rozpoznawania i omijania małych przedmiotów, Matrix10 „nie widzi” pudełka zapałek, w przeciwieństwie do starszych modeli z tą samą kamerą.
Poza tymi dwoma drobnostkami mamy robota bliskiego ideału.
|
ZALETY
|
WADY
|
To również warto przeczytać!
Jeśli szukasz robota sprzątającego, warto zerknąć na nasz TOP-10 najlepszych robotów sprzątających.
Szukając natomiast dobrego odkurzacza koniecznie sprawdź naszą listę najlepszych pionowych odkurzaczy bezprzewodowych.
Zachęcam również do zerknięcia na maniaKalny TOP-10 najlepszych odkurzaczy na polskim rynku oraz zestawienie najlepszych odkurzaczy piorących.
Ceny w sklepach
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.






































































Błąd w teście – wszystkie te nakładki mają termopad, nie tylko ta uniwersalna, wystarczy zobaczyć na zdjęcia samych nakładek np. na stronie dreame USA. Sporym minusem jest, że te zamienne nakładki nie sa w ogóle dostępne w Polsce.
Polskie materiały mówią co innego i to na nich się opieram, więc nie widzę tu żadnego błędu.
To, że amerykański opis jest inny, może mieć przyczynę w odmiennej kompletacji.