Testujemy Ecovacs Deebot X11 OmniCyclone, czyli flagowego (na 2025 rok) robota sprzątającego z rolką myjącą. Czy jego zakup na początku 2026 roku ma sens?
Spis treści
Przyszedł czas na test kolejnego robota sprzątającego z systemem mycia podłóg rolką – flagowego Ecovacs Deebot X11 OmniCyclone, który premierę miał na wrześniowych targach IFA w Berlinie.
To rozwiązanie jest powszechnie uznawane za najlepsze, gdyż mop oczyszcza się przy każdym obrocie – jest wyżymany, a co krótki okres nasączany czystą wodą lub wodą z detergentem.
Ecovacs to duży gracz na rynku robotów
Firma Ecovacs zaraz po eufy ma najliczniejszą ofertę robotów z rolką myjącą i swoje propozycje wprowadzili do sprzedaży znacznie wcześniej niż Dreame, MOVA, iRobot, czy nadal niemający takiego modelu Roborock.
Ecovacs oferuje dwie linie robotów z rolką – testowaną przez nas serię X pod postacią właśnie modelu X11 Omni, ale też X11 Pro, a także X9 Pro Omni, X9 Pro, X8 Pro Omni czy X8 Pro.
Następnie mamy serię T z modelem T80 Omni. Różnic między nimi trochę jest – nie tylko w designie stacji czy podstawowych parametrach, ale też w zastosowanych technologiach, jak szybkie ładowanie PowerBoost czy wbudowany asystent głosowy AI YIKO-GPT.
Ecovacs Deebot X11 OmniCyclone to na przełom 2025 i 2026 roku flagowa propozycja, ale już za rogiem czekają kolejne premiery z targów CES 2026 – Ecovacs Deebot X12 OmniCyclone i Ecovacs Deebot T90 Pro Omni, będące ewolucją już oferowanych robotów, bez wprowadzania rewolucyjnych zmian.
Chiński producent, który kiedyś mocno współpracował z amerykańskim iRobotem, teraz dostarcza starsze roboty pod markę Bosch, więc możliwe, że coś z rolką niedługo zobaczymy też z logo niemieckiego giganta.
Dziś Ecovacs należy do ścisłej czołówki najlepiej sprzedających się brandów robotów sprzątających. Firma próbuje swoich sił także w innych kategoriach – m.in. w robotach koszących i basenowych, jak również myjących okna. Do Ecovacs należy też marka Tineco, znana ze świetnych odkurzaczy myjących aktywnie.
Firma Ecovacs lubi wiele kwestii rozwiązywać po swojemu. Kiedyś testowałem roboty Ecovacs Deebot X1 Omni i Ecovacs Deebot T9 Aivi – niektóre pomysły wydawały się genialnym posunięciem, ale nie obyło się bez wpadek, problemów z softem czy edycją map. Minęło sporo czasu od tej chwili, więc bardzo jestem ciekaw, jak sprawuje się Deebot X11 OmniCyclone i czy Ecovacs ma szansę podgryźć rynek aktualnym liderom sprzedaży, czyli Dreame, Roborock i MOVA.
Specyfikacja i zestaw Ecovacs Deebot X11
Wraz z robotem i stacją otrzymujemy tylko szybki przewodnik użytkowania i instrukcję obsługi. Zero zapasowych filtrów, wałków myjących, szczotek bocznych czy głównych, nawet nie ma detergentów, a przecież ten model ma aż dwa dozowniki – na detergent uniwersalny i drugi na środek specjalny.
Tak, jak jeszcze detergent uniwersalny znalazłem w polskich sklepach w kosmicznej cenie 45 zł za 110 ml (lub 179 zł za 1000 ml), to już środka drugiego nie ma dostępnego lub nie potrafię go znaleźć.
Wychodzi więc na to, że nie mamy nawet małych próbek startowych, czyli nie jesteśmy w stanie w pełni wykorzystać nowo zakupionego robota. Wlałem więc do sekcji uniwersalnej detergenty marki Dreame, a do sekcji na detergent specjalny środek Dreame Pet Odor Solution.
Parametry Ecovacs Deebot X11 OmniCyclone:
- Siła ssania: 19 500 Pa;
- Przepływ powietrza: 18 l/s;
- Moc robota: 110 W;
- Moc silnika: 100 W;
- Pojemność baterii: 6400 mAh (83,52 Wh);
- Czas ładowania: zwykłe 3 h 10 min lub szybkie 6% w 3 minuty;
- Czas pracy: odkurzanie: z trybem PowerBoost praktycznie nieograniczony na 1 biegu, do 369 minut w standardowym, bez PowerBoost, do 254 minut norma w trybie odkurzania na 1 biegu lub do 207 na 2 biegu;
- Pokrycie powierzchni na 1 cyklu: do 1000 m2 w trybie PowerBoost;
- Nawigacja: czujnik dToF + kamera;
- Głośność pracy: 62,9 dB odkurzanie z myciem tryb standard, mycie mopa w stacji do 61,5 dB, opróżnianie kurzu w stacji do 78,9 dB (według producenta);
- Stacja ma 2 zbiorniki: na wodę czystą 3,2 l i brudną 2,7 l;
- Maksymalny obszar mycia z odkurzaniem: w trybie cichym do 1000 m2, w standardowym do 200 m2;
- Pojemność zbiornika na kurz w stacji: 1,6 l (autonomia do 48 dni);
- Zbiornik na kurz o pojemności 220 ml (automatycznie opróżniany);
- Pojemność zbiornika wody brudnej w robocie: 95 ml;
- Pojemność zbiornika wody czystej w robocie: 110 ml;
- Temperatura podgrzewanej wody w stacji: 75 stopni;
- Temperatura suszenia: brak danych, ale jest to ciepłe powietrze min. 45 stopni;
- Unoszenie szczotki bocznej i głównej: 10 mm;
- Skala poziomów dozowania wody: 1-50;
- Skala poziomów mocy odkurzania: 1-4;
- Prędkość obrotowa wałka OZMO Roller 2.0: 200 obr./min;
- Siła docisku wałka do podłoża: 3800 Pa/6,84 N/700 g;
- Szerokość wałka myjącego OZMO Roller 2.0: 18 cm; z wysuwaniem do prawej o 1,5 cm;
- Szerokość szczotki głównej: 15 cm;
- Pokonywanie progów TruePass System: progi pojedyncze do 2,4 cm, progi wielostopniowe i szyny do 4 cm;
- Filtracja: EPA E11;
- Wysokość robota: 9,8 cm;
- Średnica robota: 35,3 cm;
- Wymiary stacji: 46,5 cm głębokości z najazdem, 38 cm szerokości, 49,3 cm wysokości.
- Dodatki: wbudowany asystent głosowy AI YIKO-GPT.
Co do parametrów to mamy tu flagowca z krwi i kości – duża siła ssania, wysokość 9,8 cm pozwalająca na wjazd pod meble z niszą 10 cm, własny asystent głosowy AI, wysokie obroty wałka myjącego i niska głośność pracy to główne zalety X11.
Największe wrażenie robi kosmicznie długi czas pracy – praktycznie najdłuższy na rynku z uwagi na ładowanie PowerBoost, które w 3 minuty uzupełnia 6% baterii i pozwala na sprzątnięcie największych domów za jednym cyklem, wydłużając cały proces w nieznacznym stopniu.
Przyczepić się można jedynie do pojemności wszystkich zbiorników – 2,7 l na wodę brudną i 3,2 l na czystą do mniej niż u większości konkurentów, więc robot częściej woła o jej uzupełnienie/wylanie. Także zbiorniki wewnątrz robota są małe – 95 ml na wodę brudną nie pozwoli na usunięcie większych plam z rozlanych płynów, choć na szczęście robot ma czujnik zapełniania i gdy zbiornik jest pełen, wraca do stacji na opróżnienie go i przemycie wałka.
Fani cyferek mogą też przyczepić się do siły ssania 19500 Pa – flagowce z 2. połowy 2025 roku mają nawet 30 000 Pa, ale realnie nie jest to aż tak ważny parametr. Za to ciekawie wypadają pozostałe parametry związane z mocą – większość robotów ma 65-80 W, a X11 to robot aż 110 W, gdzie moc silnika ssącego to aż 100 W.
Jakość wykonania i budowa
Konstrukcja robota jest standardowa dla najnowszych modeli z drugiej połowy 2025 roku i jak widać po zapowiedziach premier na 2026 roku, będzie kontynuowana. Mamy krążek o ok. 35 cm średnicy i wysokości 9,8 cm, bez wystającej lub wysuwanej kopułki z radarem.
Główny zespół sensorów wstawiono w zderzak – Ecovacs robi tak od dłuższego czasu. Mamy tu sensor 3D ToF, obok kamerę RGB i diodę doświetlającą. Z boku znalazł się sensor śledzenia ścian, przeszkód i przewodów, z tyłu czujnik podczerwieni pomagający w prawidłowym powrocie do stacji. Pod robotem mamy pięć sensorów wysokości i czujnik wykrywający dywany.
Jak na robota flagowego z 2025 roku przystało, nie zabrakło wielu ulepszeń. Szczotka główna ZeroTangle 3.0 ma mniej plątać wokół siebie włosy – ma tradycyjną budowę z czterema paskami gumy i dwoma paskami włosia wyspowego, ułożonego w kształt litery V. W niszy szczotki znalazło się siedem zębów wyczesujących (4+3), które usuwają zaplątane włosy.
Realnie szczotka nieco plącze włosy – zwłaszcza te o długości powyżej 20 cm. Nie jest to tak dobre rozwiązanie, jak u głównych konkurentów, zwłaszcza DuoDivide z Roborocków – może wersja ZeroTangle 4.0 zapowiadana w przyszłym X12 będzie pod tym względem lepsza. Zespół szczotki głównej ma funkcję unoszenia do mopowania i usuwania płynów/plam.
Za to szczotka boczna z pojedynczym wąsem praktycznie włosów nie plącze. Co prawda nie ma wysuwanego ramienia, ale zaprojektowano ją tak, aby spełnia to samo zadanie – docierać ma do samych narożników z uwagi na montaż na samym rancie, wręcz częściowo poza obrysem samego korpusu, a długi wąs sięgać ma dalej niż ogranicza to w starych modelach kształt robota. Nie jest jednak tak kolorowo.
Fajnie, że szczotka boczna – gdy robot usuwa plamy lub rozlane płyny – ustawia się w pozycji tylnej i nie dotyka włosiem podłoża.
System mopowania to wałek o jednej z najmniejszych długości na rynku – tylko 18 cm, więc pokrywa ledwie połowę z 35 cm szerokości robota. Ma też funkcję wysuwania do boku tak, że wystaje poza obrys robota na 1,5 cm, zostawiając mniej niż 4 mm martwej strefy mycia – to jeden z najlepszych wyników na rynku.
Wałek ma w sobie dwa rodzaje materiału – miękki na całej szerokości i pasek szorstkiego. Obraca się 200 razy na minutę i ma docisk ok. 700 g do podłoża.
Pod względem zabezpieczenia robota jest bardzo dobrze. Przedni zderzak jest gumowany na całej swojej długości, koła są gumowane i dobrze zabezpieczono też zespół głównej szczotki – uszczelniony jest paskiem gumy na całej szerokości + ma 5 pasków włosia dystansujących go od podłóg.
Dodatkowo zabezpieczono też moduł wysuwanego wałka – koniec dotykający mebli i ścian ma dwie gumowane rolki, więc nie ma ryzyka pozostawienia rys. Przednie koło obrotowe dostało szczotkę, która oczyszcza jego powierzchnię przy każdym obrocie – to też trzeba zaliczyć na plus.
220 ml zbiornik na kurz jest wystarczający, 110 ml na wodę czystą także, ale 95 ml na brudną to już trochę mało – robot duże ilości rozlanych płynów usuwa na raty, wraca na opróżnianie do stacji, przez co zajmuje mu takie zadanie sporo czasu. Za to pochwalić trzeba Ecovacs za działający czujnik zapełnienia zbiornika wody brudnej.
Robot ma też system pokonywania progów – koła mają szeroki bieżnik, a dodatkowo mają specjalny mechanizm pozwalający na przejazd po progach pojedynczych maksymalnie 2,4 cm lub podwójnych do 4 cm. To wynik gorszy od wszystkich Dreame i MOVA oferujących taką funkcję (najlepsze radzą sobie z progami podwójnymi do 8,5 cm i pojedynczymi do 4,5 cm), a nawet od Roborocków, które radzą sobie z przeszkodami o wysokości 3 cm (pojedyncze) i 4 cm (podwójne).
Do wnętrzności robota dostajemy się zdejmując górną pokrywę. Pod nią mamy włącznik/wyłącznik robota, przycisk aktywacji konfiguracji Wi-Fi, gniazdo serwisowe, sensor start stop zakończony 3 mikrofonami, kod QR do połączenia z apką i zbiornik kurzu.
Ten ma wąski otwór wlotowy 4×1,7 cm. Całą górę można zdjęć i to w niej znajduje się filtr EPA z filtrem wstępnym z metalowej siateczki. Filtr dzięki temu nie zapycha się drobnym kurzem, jak w Dreame, MOVA i Roborockach, ale i tak warto rozebrać go przynajmniej raz na miesiąc, przemyć i porządnie wysuszyć.
Z tyłu robota mamy styki ładowania – umieszczono je maksymalnie wysoko, z lewej jest otwór odprowadzania kurzu ze zbiornika wewnętrznego, do zbiornika cyklonowego w stacji. Od tyłu wyjmujemy też zbiornik wody brudnej o małej pojemności 95 ml – jest otwierany od góry i łatwo się go czyści.
Warto wiedzieć, że w zbiorniku jest mały, wyjmowany filterek z metalowej siateczki – szybko się brudzi, więc zbiornik polecam wyjmować i czyścić co kilka mopowań. Zbiornik wody czystej 110 ml jest zabudowany w robocie, ale w apce mamy funkcję jego opróżniania (sekcja „Przenoszenie urządzenia”).
Co do jakości wykonania to robot jest porządnie spasowany z czarnych, głównie matowych plastików, pokrywa górna imituje wzorem stal szczotkowaną.
Może jakość plastików nie sprawia aż tak dobrego wrażenia, jak w flagowych Roborockach czy ostatnio testowanym DJI Romo P, ale nie ma do czego się przyczepić.
Stacja to już nieco bardziej tani plastik w odbiorze, design jest nowoczesny i czy się komuś podobna, to już kwestia indywidualna. Fajnie, że zbiornik wody brudnej wykonano z materiału, który nie pochłania zapachów i po dokładnym wypłukaniu ciepłą wodą, nie śmierdzi.
Jak odkurzacza Ecovacs Deebot X11 OmniCyclone?
Flagowy robot od Ecovacs w teorii ma wszystko, co potrzeba, aby dobrze odkurzać. Na papierze nie ma żadnych słabych punktów, a jeśli czegoś brakuje, co już ma konkurencja, to Ecovacs tłumaczy w opisie marketingowym alternatywnym podejściem do tematu.
Przykładowo nie mamy bocznej szczotki z wysuwaniem w narożnikach, bo Ecovacs zwykłą szczotkę zamontował na skraju obudowy i dał jeden pojedynczy długi wąs, który ma spełniać taką samą funkcję.
Drugi przykład – szczotka główna od lat jest taka sama, bo Ecovacs uważa ją za idealny kompromis między odkurzaniem podłóg twardych z kurzu (paski grubego włosia) i wyczesywaniem dywanów (paski gumy). Zapewnia też, że to rozwiązanie Zero Tangle i to już 3. generacji. Takich przykładów mamy więcej, więc sprawdziłem, jak jest w rzeczywistości z tymi deklaracjami.
Robot oferuje cztery poziomy mocy ssania. Pierwszy cichy nada się do sprzątania podłóg twardych, lekko zakurzonych, bez piachu i dużych zabrudzeń. Drugi poziom mocy standardowy świetnie sprawdza się w sprzątaniu codziennym regularnym, gdy nie pozwalamy na gromadzenie się brudu – jest przy tym dość cichy, nie przeszkadza w oglądaniu filmów czy słuchaniu ulubionej muzyki.
Trzeci poziom mocy maksymalny warto odpalić na podłogach twardych, gdy brudu jest więcej, przykładowo w kuchni, czy wejściu do domu. Czwarty, ostatni poziom max+ przyda się na dywanach, wykładzinach, wycieraczkach i do dużych skupisk brudu, choćby gdy coś się nam rozsypie.
Odkurzacz trzeba pochwalić za wysoką zdolność do usuwania każdego rodzaju zabrudzeń – o ile dbamy o szczotkę główną i jest czysta, bez zaplątanych włosów, dobrze usuwa kurz z podłóg twardych, jak i wyczesuje dywany. W tym pierwszym zadaniu jest jednym z lepszych robotów na rynku, a w czyszczeniu dywanów możemy go uznać za poprawny sprzęt – roboty z podwójnymi szczotkami radzą sobie jednak nieco lepiej, ale o tym w dalszej części testu.
To, co mnie zachwyciło to czas pracy X11. Ecovacs dodał do tego modelu tryb PowerBoost, czyli szybkie ładowanie mogące działać na dwa sposoby. Standardowy to doładowywanie baterii w stacji, gdy robot wraca na przemycie wałka (dedykowany do domów poniżej 200 m2) lub adaptacyjny do większych domów, gdzie robot dynamicznie dostosowuje czas trwania i częstotliwość doładowywania w stacji.
Realnie daje nam to uzupełnienie 6% baterii w trzy minuty, a przykładowo przemywanie dogłębne wałka gorącą wodą w trakcie mopowania trwa mniej niż 5 minut. Po przemyciu baterii przybywa więc 6-7%, a gdy ustawimy powroty do stacji co 10 minut (najczęściej, jak się da), stan baterii przy ustawionej mocy ssania na 1 z 4 biegów, praktycznie się uzupełnia, dając wręcz nieskończony czas pracy, ograniczony tylko ilością wody czystej i pojemnością zbiornika brudnej w stacji.
Takim sposobem w trybie odkurzania z mopowaniem w trybie cichym lub odkurzania przed mopowaniem w trybie cichym, nawet z ustawionym dogłębnym przemywaniem wałka co 10 minut w gorącej wodzie, szybkości odkurzania na głębokie czyszczenie (najwolniej i z największą zakładką), z dozowaniem maksymalnej ilości wody 50/50, podwójną liczbą razy sprzątania danej powierzchni, robot może według deklaracji producenta ogarnąć do 1000 m2, czyli nadałby się nawet do małej hali magazynowej, czyszczenia szkolnej/gminnej hali sportowej, czy jednopoziomowego biura.
Wypróbowałem ten tryb na kilka sposobów i działa zgodnie z deklaracjami producenta – przy najniższej mocy ssania nie ma opcji, żeby nie dał rady ogarnąć ogromnych domów, wręcz rezydencji o setkach metrów powierzchni. Gdy odpalimy bieg drugi z czterech, zdolność ta ograniczy się do 200 m2 według producenta i udało mi się w trybie adaptacyjnym osiągnąć taki wynik.
Co do wydajności sprzątania to mocno zależy ona od softowych ulepszaczy. Gdy wyłączymy wszelkie wykrywania plam, brudu, dywanów i przeszkód, to wydajność sprzątania rośnie do 0,9 m2 na minutę. Gdy jednak odpalimy standardowe omijanie przeszkód z wykrywaniem dywanów, spadnie do 0,8 m2 na minutę. Ze wszystkim włączonym i wykryciem w trakcie sprzątania kilku obszarów mocniej zabrudzonych, z jednym dywanem shaggy, wydajność spadnie nawet do 0,65 m2 na minutę.
W normalnej pracy nawigacja robota działa nieźle, robot nie kluczy, nie zastanawia się co robić, nie marnuje czasu. Gdy odpalimy mu wszystkie ulepszenia softowe bywa już różnie.
Fugi między kafelkami gresowymi potrafią mu czasem płatać figle – uznaje je jako przeszkody lub dywany i omija. To niestety częsta przypadłość robotów wielu firm, a można ją zniwelować wyłączając wykrywanie dywanów i przeszkód.
Dokładność sprzątania wokół przeszkód i przy meblach lub ścianach jest niezła, choć nie aż tak dokładna, jak u liderów tej kategorii – Dreame oraz MOVA. To, co mi się nie podoba, to strategia najeżdżania narożników, zarówno tych meblowych, jak i składających się ze ścian, ale ten temat rozwijam w dalszej części testu.
Ecovacs od lat stosuje praktycznie niezmienną szczotką główną – składa się z czterech pasków gumy i dwóch pasków grubego włosia, ułożonych są w kształt litery V, więc w teorii zaplątane włosy powinny zbierać się na środku, gdzie mogą złapać je zęby wyczesujące – mamy ich 7 (3+4).
Faktycznie przy włosach poniżej 20 cm, mało co się wokół szczotki plącze, ale już dłuższe włosy niestety na nich zostają. Zespół szczotki Zero Tangle 3.0 nieco przegrywa pod tym względem z dzielonymi szczotkami DuoDivide z Roborocków, czy podwójnego zespołu szczotek z Dreame i MOVA – zawieszone są tylko z jednej strony, więc 99% włosów zsuwa się z nich i trafia do zbiornika.
Za to szczotka boczna jest perfekcyjna pod względem plątania włosów – może jeden pojedynczy znalazłem zaplątany wraz z paroma igłami z choinki, a tak to samych włosów zero.
Niestety, nie mamy wysuwanej bocznej szczotki. Ecovacs twierdzi, że to zbędne, bo ich szczotka ma mocowanie wychodzące prawie za obrys obudowy i bardzo długi wąs – to prawda, ale jednak wąs do samego końca narożnika nie sięga. Nie pomaga też strategia nawigacji – robot nie stara się najechać na narożnik równo, lekko go ścina, co też można zobaczyć parę akapitów niżej.
To, co podoba mi się w szczotce bocznej to sprytny projekt unoszenia. W pozycji tylnej unosi się na tyle wysoko, że nie dotyka podłogi przy samym mopowaniu (w trybie odkurzaj przed mopowaniem) lub przy usuwaniu rozlanych płynów – genialne w swojej prostocie. Zespół szczotki głównej też jest unoszony, gdy jest to potrzebne, właśnie przy samym mopowaniu lub pochłanianiu płynów.
Na powyższych zdjęciach możesz zobaczyć stan robota i stacji po wielu cyklach sprzątania. Nie jest źle – jedynie trzeba wyjąć szczotkę główną, rozciąć zaplątane tam włosy, wilgotną ściereczką przetrzeć obudowę robota, zwrócić uwagę na stan sensorów, a tackę ze stacji możemy wyjąć i przemyć pod bieżącą wodą – tarkę wałka i separator elementów stałych przed odpływem można wyjąć do czyszczenia. Także przedni najazd stacji jest do zdemontowana, aby wygodnie go sobie doczyścić.
Robot firmy Ecovacs pracuje naprawdę cicho. Mycia wałka w stacji też jest ciche, najgłośniejszym elementem jest oczywiście pompka odprowadzająca brudną wodę do zbiornika. Suszenia prawie nie słychać, a opróżnianie zbiornika kurzu do pojemnika cyklonowego może i jest nieco głośniejsze od flagowców konkurencji, ale kto by się tym przejmował – trwa tylko 12 sekund.
Robot wracał do stacji za każdym razem, nigdy nie miał problemów z jej odnalezieniem. Stację możemy przenosić w inne miejsce i robot wyjeżdżając z niej, wykona lokalizowanie – sam naniesie ją na nowe miejsce na mapie – zero problemów nawigacyjnych w tym aspekcie.
Wysypałem ścieżkę z większych elementów do usunięcia, czyli: musli, płatków owsianych, herbaty, bułki tartej, mąki, ryżu, cukru, rozdeptanego makaronu rurki i kawy. Pierwsza próba z włączoną funkcją „strategiczne usuwanie cząstek stałych” i wykrywaniem plam „Strategiczne czyszczenie plam AI”. Robot wykrył ścieżkę z większych elementów, dwa razy objechał ją wokół i nawet nie podjął próby usunięcia – dziwne.
Druga próba z wyłączonymi obiema funkcjami poszła już lepiej, choć też robot uznał na środku ścieżki, że coś mu przeszkadza (jedyne co było włączone to omijanie przeszkód z czułością standard i wykrywanie dywanów), więc nieco rozrzucił zabrudzenia, ale finalnie i tak pochłonął praktycznie wszystko w dwóch przejazdach na krzyż, zostawił jedynie małą ilość mąki w fudze między kafelkami (ale to standard).
Zadania czyszczenia strefowego, jak powyższe, uwidaczniają jedną wadę, taką samą jak w DJI Romo P. Wyznaczasz strefę, którą robot ma ogarnąć. Każdy inny robot z wyjątkiem Ecovacs i DJI dojedzie do granicy obszaru zaznaczonego i zacznie sprzątanie od objechania krawędzi, a potem wypełnienia strefy zgodnie z ustawieniami.
Ecovacs X11 nie wiedzieć czemu pcha się do środka strefy, więc jeśli zaznaczyliśmy mu jakąś większą ilość brudu, którą ma sprzątnąć, do ten w nią wjedzie i rozrzuci szczotką boczną po całej okolicy. Jeśli obszar jest wystarczająco duży, to robot i tak powinien wszystko usunąć, ale jeśli ustaliliśmy jakąś małą strefę, to może się okazać, że szczotka boczna rozrzuci zabrudzenia poza nią.
Ten sam problem ma DJI Romo P, choć tam jest jeszcze gorzej, bo robot zaczyna od wypełnienia strefy, a dopiero na koniec objeżdża ją wokół.
Jak już wspomniałem, robot nie ma wysuwanej bocznej szczotki, w zamian mocowanie szczotki jest mocno wysunięte do krawędzi robota. Mamy tu pojedynczy, długi wąs, któremu jednak brakuje przynajmniej 1 cm do sięgnięcia w narożniki. Możliwe, że by wystarczył, gdyby nie oprogramowanie odpowiadające za poruszanie się.
Większość znanych robotów wjeżdża w narożniki do końca, pozwalając szczotce bocznej na wysuwanym ramieniu dojechać do samego końca i wykonać kilka obrotów na usunięcie zabrudzeń.
X11 nieco sobie ścina trasę, nie pcha się w sam narożnik, co przekłada się na 1 cm martwą strefę. Z drugiej strony X11 jest pozbawiony awaryjnego mechanizmu wysuwanego ramienia, co niektórzy ocenią na plus, kosztem minimalnie gorszych efektów odkurzania w narożnikach. Gdyby Ecovacs zidentyfikował ten problem i poprawił poruszanie się robota w narożnikach, możliwe, że tematu by nie było.
Ecovacs nie ma w swojej aplikacji funkcji oznaczenia firan/zasłon, które robot mógłby ignorować i odkurzać/myć pod nimi. Robot jak 99% innych traktuje je jako przeszkody, objeżdża dość blisko wokół.
Z uwagi na wysokość 9,8 cm robot mieści się pod meblami z niszą ok. 10 cm. To podobnie do Dreame Aqua10 Ultra Roller Complete i MOVA Z60 Ultra Roller Complete – oba mają ok. 9,8 cm wysokości po opuszczeniu kopułki z radarem.
Przewagą Ecovacs jest fakt, że mając 9,8 cm, zawsze może korzystać z kompletu swoich sensorów, a Dreame i MOVA muszą wysunąć kopułkę w górę, a wtedy wysokość to ponad 11 cm.
Przyszły Roborock Qrevo Curv 2 Flow nie będzie lepszy – jego wysokość to prawie 12 cm i nie ma opuszczanej kopułki radaru. iRobot Roomba Max 705 Combo ma 10,5 cm, a najniższym modelem wykorzystującym wałek lub trackpad jest Narwal Flow z wysokością 9,5 cm.
Robot ma sensor wykrywający dywany, sam zaznacza je na mapie, a my może zmienić ich rozmiar, kształt, a także usunąć dywan lub dodać nowy. Dywany mogą być omijane, traktowane tak jak zakłada tryb, czyli jeśli mopujesz, to zostanie pomoczony, może być tylko odkurzany. Dodatkowo włączymy priorytetowe odkurzanie dywanów, czyli robot sprzątanie automatyczne całego domu zaczyna od dywanów.
Te mogą być odkurzane z maksymalną mocą ssania, a także intensywnie ruchem skośnym, choć nie bardzo rozumiem sposób działania tej funkcji – mam ją włączoną od początku i nie zaobserwowałem żadnych zmian w poruszaniu się.
W przeciwieństwie do ostatnio testowanego DJI Romo P, Ecovacs X11 prawidłowo rozpoznaje dywany i odkurza je w sposób właściwy. Choć czasem wykonuje na nich dziwne ruchy, to jednak finalnie odkurzy całość skutecznie. Włosie 3 cm dywanu shaggy nie sprawiło mu żadnych problemów, wysoki rant pokonuje gładko. Z jednego cyklu odkurzania dywanu zebrał sporo kurzu i parę włosów.
Projekt filtracji robota jest ponadprzeciętnie dobry. Zbiornik kurzu może nie jest specjalnie duży – ma 220 ml, ale dzięki opróżnianiu w stacji choćby co pomieszczenie, nie jest to żadnym problemem.
Filtr jest klasy EPA E11 i w przeciwieństwie do Dreame, MOVA i Roborock, został zabezpieczony filtrem wstępnym z siateczki, więc nie zapycha się tak mocno drobnym kurzem. Filtr, jak i cały zbiornik są rozbieralne, zmywalne i nie mają trudnych w dostępie zakamarków – to jeden z lepszych projektów zbiorników kurzu na rynku.
Robot nieźle poradził sobie z ominięciem większych przedmiotów jak ozdobnej dyni – zero dotknięć, czy przesunięć, zaliczyć do udanych można też omijanie świeczki w przeźroczystym naczyniu. Co prawda dotknął ją parę razy, ale nie przesunął bardziej niż kilka milimetrów. Totalnie nie ogarnął pada od PS4 – jakby dla niego nie istniał. Kiepsko poszło też z pudełkiem zapałek – przesunął je przed sobą aż do zmiany kierunku.
Omijanie białego przewodu rozdzielacza, Ecovacs Deebot X11 OmniCyclone / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Standardowo przygotowałem dwa testy – przewód biały, gruby rozdzielacza i przewód cienki, czarny zakończony ładowarką od smartfona. Pierwszy przewód został wykryty i ominięty perfekcyjnie, choć na pewno nie można nazwać zachowania robota optymalnym.
Co kilkanaście centymetrów najeżdżał frontem w kierunku przewodu, następnie cofał i tak wiele razy – roboty z bardziej dopracowanym softem systemu omijania przeszkód, po wykryciu przewodu używają bocznego sensora do jazdy wzdłuż niego, a przednią kamerą sprawdzają jedynie gdzie się kończy.
Za to przewód cienki w kolorze czarnym został kompletnie przez robota zignorowany – wjechał w niego i ciągnął pod sobą. Trochę to dziwne, bo robot ma komplet najnowszych sensorów stosowanych w robotach – czujnik 3D ToF, kamerę, boczny czujnik śledzenia ścian i przewodów, a nie potrafił wykryć czarnego kabla na drewnianej, modrzewiowej podłodze.
Jak widać robot nieźle radzi sobie z omijaniem większych i średnich wielkościowo przedmiotów, byle miały regularny kształt, niestety małych obiektów nie widzi, nie radzi sobie też z czarnymi obiektami, obojętnie czy jest to przewód ładowarki od smartfona z samą ładowarką na końcu czy pad od PS4.
Wśród wszystkich flagowych robotów z 2025 roku, które miałem okazję testować, Ecovacs Deebot X11 OmniCyclone wypadł najgorzej w teście omijania małych przedmiotów i przewodów. Tu producent ma jeszcze sporo roboty nad algorytmem.
Robot ma dodane specjalne wypustki przy kołach – od ich wewnętrznej części, które mają pomóc mu w pokonywaniu progów pojedynczych o wysokości do 2,4 cm lub podwójnych i szyn do 4 cm. Pod ręką nie miałem idealnie pasujących desek do imitacji takich progów, a w domu nie mam żadnego.
Na poczet testu użyłem deski 2,5 cm jako progu pojedynczego i 2,5 + 4,1 cm jako podwójnego. Do obu robot podjechał, lekko uderzył zderzakiem, cofnął się i z impetem przejechał za pierwszą próbą – zero problemów.
Użyłem desek o 1 mm wyższych niż deklaruje producent i robot nie miał z nimi żadnych problemów, więc spróbowałem z zestawem progów 2,5 + 5 cm, ale tu już robot nie podjął próby pokonania – ocenił, że przeszkoda jest zbyt wysoka i wydał komunikat o zakończeniu cyklu, rozpoczął powrót do stacji.
Konkurencja w pokonywaniu progów jest po prostu lepsza – Dreame i MOVA pokonują progi pojedyncze o wysokości 4-4,5 cm wysokości, a podwójne nawet do 8,5 cm. Roborock ogarnia progi pojedyncze do 3 cm wysokości, a podwójne takie same jak Ecovacs – 4 cm.
Jak widać Ecovacs X11 nie z każdego zadania wywiązuje się jak należy. Ma pewne braki projektowe (brak wysuwanej szczotki bocznej czy nieplączącej włosów szczotki głównej), jak i softowe, gdzie to głównie te drugie są najbardziej problematyczne. Do poprawy są algorytmy odpowiadające za wykrywanie i omijanie małych przedmiotów oraz przewodów. Przydałoby się poprawić strategię czyszczenia wokół przeszkód i w narożnikach.
Za to pochwalić Ecovacsa trzeba za genialnie szybkie ładowanie PowerBoost, które sprawia, że X11 jest robotem z potencjalnie najdłuższym czasem pracy wśród robotów dostępnych na polskim rynku. To praktycznie jedyny robot, którego można rekomendować na powierzchnie powyżej 200 m2 podłóg w jednej płaszczyźnie.
Główna szczotka znakomicie usuwa kurz z podłóg twardych, w czyszczeniu dywanów ma akceptowalną, choć nie wybitną wydajność. Zabezpieczenie robota przed rysowaniem podłóg, czy mebli jest idealne, a głośność pracy samego robota należy do jednych z najcichszych na rynku.
Ecovacs X11 to po prostu dobrze odkurzający robot, który potrzebuje przeprojektowania szczotek, tak aby główna przestała plątać włosy, a boczna lepiej sprzątała narożniki. Wszystkie braki softowe można naprawić aktualizacjami.
Jak mopuje Ecovacs Deebot X11 OmniCyclone?
X11 to kolejny robot firmy Ecovacs z systemem mycia rolką. Potencjalnie jest to najlepszy system mycia podłóg w robotach odkurzająco-mopujących, do normalnego mycia obszarowego podłóg, ale ma też wady.
Część jest wspólna dla wszystkich robotów z rolką – choćby mała powierzchnia styku z podłożem w porównaniu do padów obrotowych i trackpadów, więc usuwanie mocno zaschniętych plam jest dla nich bardziej wymagających zadaniem.
Każda marka podeszła do tematu mycia podłóg rolką na swój sposób – dotąd testowałem roboty Dreame i MOVA z tym rozwiązaniem, flagowego robota eufy i iRobota produkcji Picea. Tak jak najlepiej z nich wszystkich myje eufy S1 Pro to jednak ma najtrudniejszy w ręcznym czyszczeniu projekt zespołu mycia, często wołający użytkownika o interwencję – na szczęście w nadchodzącym eufy S2 będzie to ulepszone.
iRobot Roomba Max 705 Combo przykładowo może pochwalić się wysokimi obrotami, nieźle pomyślanym dociskiem wałka, ale też problemami z odpływem wody, zapowietrzaniem się układu. Dreame Aqua 10 Ultra Roller na pierwszy rzut oka jest ok., ale jednak najniższa wartość obrotów na rynku nie daje super efektów w usuwaniu plam. W całokształcie najlepiej prezentuje się MOVA Z60 Ultra Roller, choć do ideału też jeszcze sporo brakuje.
Ecovacs ma najmniejszą szerokość roboczą wałka, tylko 18 cm, gdzie Dreame i MOVA to 26 cm, iRobot ma 27 cm, eufy Omni S1 Pro aż 29 cm. Wałek bazowo jest umieszczony tak, że pokrywa ¾ szerokości szczotki głównej. Nie zabrakło mechanizmy wysuwania, który sprawia, że wałek wystaje poza obrys robota na 1,5 cm i znakomicie zabezpieczony ranty przed rysowaniem mebli – mamy dwie rolki gumowe i cały rant pokryto gumą z trzech boków.
Poziomów wody do wyboru mamy najwięcej na rynku, aż 50, ale niestety maksymalna ilość dozowanej wody jest tu jedną z mniejszych wśród wszystkich testowanych robotów, obojętnie z wałkiem, czy padami obrotowymi. To jedyny robot, który może myć u mnie modrzewiowe deski na 50/50 poziomie i wody jest w sam raz, ale już taka ilość na kafelkach jest naprawdę mała.
Najlepszym przykładek tego, jak tej wody jest mało, to powyższe zdjęcia. Standardowo zaznaczyłem minimalny obszar, co który robot może wracać do stacji na przemycie rolki – co 10 minut i na zdjęciu podłoga jest praktycznie sucha. Mniej więcej wygląda to tak – przejazd na maksymalną ilością wody na odcinku 5 metrów, widać jeszcze do 3 torów, ale już ten trzeci jest ledwie widoczny, 4 totalnie suchy.
Mimo niezbyt dużej ilości dozowanej wody, efekty mycia podłóg są niezłe, przyczepić się można do efektów usuwania zaschniętych plam – dużo gorsze od robotów z padami obrotowymi.
Niestety wad jest więcej – robot uwielbia zostawiać raz większe, raz mniejsze krople czystej wody na podłodze – na kafelkach to nie problem, ale na drewnie, czy panelach laminowanych już może nim być. Zauważyłem też, że gdy robot ma pełny zbiornik i czujnik zapełnienia zmusi robota na powrót do stacji, aby zrzucił wodę, to za sobą zostawia mniej więcej co 15-20 cm krople brudnej wody – nie jest to zasadą, ale zdarzyło się w trakcie ponad miesięcznego testu cztery razy.
Robot ma możliwość jazdy ze standardową prędkością, z zakładką na pół. Przez kształt robota i niesymetryczne umieszczenie wałka, sprawia to, że robot wykonuje pierwszy przejazd liniowy z 18 cm pasem roboczym, a po zawróceniu robi nakładkę mopa tylko kilka centymetrów na poprzedni tor. Gdy znowu zwróci, to ten trzeci tor prawie w całości jedzie po poprzednim.
Realnie w tym trybie prawie każdy kawałek podłogi jest przemywany dwa razy i można go ulepszyć dokładając podwójne mopowanie – działa tylko w trybie odkurzania z mopowaniem, nie da się go włączyć w odkurzaniu przed mopowaniem, a samego mopowania Ecovacs nie przewiduje – dziwne.
Najbardziej intensywnym sposobem mycia jest szybkość głęboka – robot nieco zwalnia i zwiększa zakładkę do mniej więcej jazdy 1/3 szerokości robota po brudnym i 2/3 po czystym, dają efekt 3-krotnego czyszczenia prawie każdego kawałka podłogi. Tu też możemy włączyć 2-krotne sprzątanie pomieszczenia, ale tylko w trybie odkurzania z myciem jednocześnie.
Niestety nie ma opcji znanej z Roborocków, Dreame i MOVAA, czyli zagęszczenia toru jazdy do zakładki na 4, ale to i tak dobrze, że mamy zakładkę x3 – eufy nie ma żadnej z tych opcji, robi maksymalnie zakładkę na pół, a iRobot oferuje tylko tryb jodełkowy jak w starych robotach ze szmatką…
Wiele robotów oferuje funkcję detekcji rozlanym płynów i plam – w większości są to funkcje laboratoryjne, będące od dawna w fazie testów i działające tak, że po krótkim sprawdzeniu, wyłączam je na amen, Potrafią mylić sęki, fugi, czy strukturę drewna z plamami czy rozlanymi płynami.
Ecovacs X11 jest pierwszym robotem, który mam okazję testować, w którym to naprawdę działa! Robot, gdy tylko wykryje płyn lub plamę zabiera się za jej usunięcie – podnosi sobie zespół szczotki głównej, chowa boczną szczotkę i wjeżdża w plamę. Zazwyczaj udaje mu się właściwie ocenić jej rozmiar, jedynie, gdy ma mocno nieregularny kształt, całości może nie usunąć.
Utrudnieniem w sprawnym usuwana rozlanych płynów jest jedna z najmniejszych pojemności zbiorników wody brudnej – 95 ml. Rozlałem w łazience dokładnie 100 ml zlewek z ekspresu – robot idealnie rozpoznał, że jest to rozlany płyn, podniósł szczotki i zabrał się za usuwanie.
Może nie trafił idealnie i zostawił małe ilości wody na rantach, ale 90% zebrał zapełniając sobie zbiornik wody brudnej. Następnie pojechał do stacji opróżnić się i przemyć wałek. Wrócił do łazienki i rozpoczął cykl sprzątania strefowego, podwójnego, więc ostatecznie usunął całą plamę i nawet w fudze praktycznie nic nie zostało.
X11 płyny zbiera dużo lepiej od Dreame i MOVA, podobnie dobrze jak eufy Omni S1 Pro, choć przegrywa z nim pojemnością zbiornika wody brudnej i szerokością roboczą.
Usuwanie zaschniętej plamy po espresso, Ecovacs Deebot X11 OmniCyclone / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Kolejne zadanie gdzie świetnie wykrył brud to zaschnięta plama po espresso, zostawiona na 24 h do wyschnięcia. Wyznaczyłem strefę, ustawiłem głębokie czyszczenie z zakładką na 3 i podwójne sprzątanie. Robot jak już wcześniej wspomniałem wbił się do środka strefy wjeżdżając w plamę (totalnie bezsensowna strategia sprzątania stref – kto to wymyślił?), a następnie od razu przeszedł do usuwania wykrytej plamy.
Skupił się na tym jednym kafelku z plamą, przejechał go raz i wrócił do stacji na przemycie wałka. Wrócił do plamy, ocenił ją, że potrzebuje kolejnego przemycia. Następnie przeszedł do 2-krotnego mycia na krzyż strefy – dopiero takie 4 przejazdy sprawiły, że plama zniknęła w 98% (kawa została we wzorkach gresu).
Efekt jest zadowalający, ale robot potrzebował na to znacznie więcej czasu i dwa razy więcej przejazdów niż dobre roboty z padami obrotowymi, a także testowane roboty z wałkami jak eufy Omni S1 Pro, czy MOVA Z60 Ultra Roller Complete.
Dokładność mycia wokół nóg stołów jest niezła – widać, że robot softowo ma jakieś usprawnienia, które próbują zwiększyć dokładność. Martwa strefa jest dosłownie minimalna i mniejsza niż w eufy czy iRobot.
Dokładnie sprzątanie przy meblach, Ecovacs Deebot X11 OmniCyclone / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Mycie w narożnikach z wysuniętym wałkiem, Ecovacs Deebot X11 OmniCyclone / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Wysuwanie mopa przy meblach, ścianach można uznać za świetne – robot stara się dojeżdżać na milimetry, a gdy nawet dotknie modułem mebli czy listew, nic im nie zrobi – końcówka ma rolki i gumowanie. Brakuje za to lepszej strategii mycia narożników – robot mocno je ścina, nie ma jakiś algorytmach ulepszeń w tym zakresie, ale pozostawiona martwa strefa nie jest większa niż w robotach z padami obrotowymi.
Czyszczenie ręczne zespołu myjącego nie należy do najłatwiejszych – aby zdemontować wałek, trzeba najpierw wywołać komendę wysuwania wałka w aplikacji lub dać komendę głosową asystentowi YIKO – ręcznie nie powinniśmy próbować tego elementu wysuwać, gdyż może zostać uszkodzony. Dopiero gdy apka wysunie zespół, mamy dostęp do niebieskiego przycisku zwalniającego wałek.
Jedyny demontowany element poza wałkiem to filterek wstępny brudnej wody, a dostęp do metalowego elementu wyżymającego, niszy z dyszami natryskowymi jest zasłonięty silnikiem – aby doczyścić niszę, trzeba wyposażyć się w wąski wycior. Ten element większość pozostałych firm zaprojektowana lepiej.
Do zalety trzeba zaliczyć na pewno ilość zużywanej wody przez stację – na namoczenie wałka suchego używa 60 ml wody, choć gdy ten jest mokry/wilgotny nie przeprowadza namaczania przed kolejnym cyklem mycia podłóg. Na pojedyncze przemycie wałka w tracie cyklu mopowania używa 170 ml, a na dogłębne mycie gorącą wodą potrzebuje 360 ml wody i proces trwa 4,5 minuty. Rekordowo zmierzyłem aż 450 ml zużytej wody na jedno przemycie – po usuwaniu plamy po kawie.
Zbiornik wody czystej ma 3,2 l. Przyjmując założenie, że na namoczenie wałka i uzupełnienie wody w zbiorniku wewnętrznym robota potrzeba łącznie ok. 150 ml, a na każdy przemycie wałka co 10 minut robot zużywa 170 ml wody + 50 ml na uzupełnienie jej w zbiorniku wew., wody w stacji wystarczy na prawie 14 cykli przemywania wałka w stacji i uzupełnianie zbiornika w robocie.
Przekładając to na maksymalną wydajność robota od 0,65 m2 do 0,9 m2 na minutę, 3,2 l wody w stacji powinno wystarczyć na umycie od 135 do 100 m2 podłóg.
Skuteczność samooczyszczania przy każdym obrocie i prania wałka w stacji najlepiej pokazuje stan wody z trzech kolejnych przemyć rolki, po myciu 20 m2 kuchni. Już woda z drugiego cyklu jest prawie idealnie czysta, a z trzeciego to praktycznie sama woda.
Podsumowując sekcję mopowania, trochę szkoda, że nie mamy większego zagęszczenia trasy robota jak u konkurencji, zwłaszcza, że Ecovacs X11 ma najwęższy wałek myjący wśród liczących się producentów. Tak jak w przypadku odkurzania, tak i przy mopowania zabrakło paru funkcji w sofcie, jak choćby dokładniejszego mycia narożników, a największym brakiem jest tu tryb samego mopowania – jak to możliwe, że robot tej klasy nie może tylko mopować?
Producent zmusza nas do uruchomienia trybu odkurzania z myciem lub odkurzania przed myciem i tylko w nich mamy mopowania, z czego ten drugi nie ma opcji podwójnego mopowania… Poza małą szerokością wałka, wszystkie pozostałe kwestie da się poprawić aktualizacją oprogramowania. Typowe mycie obszarowe wychodzi X11 dobrze, wręcz bardzo dobrze na podłogach drewnianych, czy panelach. Na kafelkach mógłby dozować więcej wody na wałek.
Ostatecznie mogę stwierdzić, że Ecovacs X11 to dobry robot myjący, ale z kilkoma poważnymi brakami, które sprawiają, że mając w podobnej cenie MOVA Z60 Ultra Roller Complete, wybrałbym ten ostatni model.
Stacja dokująca i czyszczenie
Stacja dokująca może pochwalić się brakiem niszy na worek – zamiast niego mamy 1,6 l zbiornik na kurz wyposażony w zespół separatorów cyklonowych, zakończony dwoma filtrami.
Z jednej strony daje nam to brak kosztów zakupu worków, czyli jakieś 80-200 zł oszczędności rocznie w zależności od tego, czy kupowalibyśmy worki oryginalne czy zamienniki.
Z drugiej strony zmusza nas do ręcznego opróżniania. Apka przypomina o potrzebie opróżnienia zbiornika raz na miesiąc, ale realnie trzeba robić to częściej – u mnie zbiornik był pełen po 2 tygodniach, a nie mam dzieci i zwierzaków.
Zbiornik jest łatwy w rozbieraniu i czyszczeniu, wszystkie jego elementy są zmywalne.
Stacja jest kompaktowa – ma 49 cm szerokości, 49,3 cm głębokości z najazdem i 46,5 cm wysokości. Na wygodne wyjmowanie zbiorników wody trzeba zostawić 75 cm przestrzeni od podłogi.
Od góry mamy dwa zbiorniki na wodę o skromnych pojemnościach: 2,7 l na brudną i 3,2 l na czystą. Wykonano je z takiego plastiku, który nie przejmuje zapachów (duży plus), a apka powiadamia nas o pełnym zbiorniku wody brudnej poprzez komunikat „awaria zbiornika” i o pustym zbiorniku wody czystej.
Od frontu, po lewej stronie znajdują się dwa pojemniczki dozowników detergentów – większy na uniwersalny, mniejszy na specjalny, a nad nimi jest miejsce na buteleczkę detergentu 110 ml. Niestety producent poskąpił obu detergentów. W zestawie nie ma żadnego z nich, nawet mini próbki. W sklepach dostępny jest tylko ten uniwersalny, nie znalazłem ofert na detergent specjalny.
Nisza, w której przemywany jest wałek mopujący ma wyjmowaną do czyszczenia tackę, z niej wypiąć można ruchomą platformę i filtr wstępny tuż przy odpływie – w trakcie 5-tygodniowego testu czyściłem ją dwa razy i jest to tak samo proste, jak u większości konkurentów.
Do zalet stacji na pewno trzeba zaliczyć głośność pracy – mycie rolki nie przekracza 56,5 dB, suszenie to tylko 49,2 dB, a opróżnianie to 74,1 dB, więc jest nieźle.
Zaraz po przemyciu rolki w gorącej wodzie, sprawdziłem jakie temperatury ma woda, wałek i nisza, w której był myty. Użyłem do tego celu pirometru firmy Benetech GT313D. Mniej więcej 30 sekund po zakończonym cyklu zmierzyłem temperaturę wody brudnej bezpośrednio w zbiorniku i tu pirometr pokazał 40,9°C, woda faktycznie była ciepła. Przy kolejnym cyklu, zaraz po zakończeniu sprawdziłem temperaturę wałka myjącego – 32,2°C i tacki, na której się czyścił – 30,8°C.
Takie wyniki potwierdzają, że podgrzewanie wody faktycznie działa, a czy na którymś z etapów tego procesu faktycznie osiągana jest temperatura deklarowanych 75 stopni C? Nie jest to do sprawdzenia bez rozbierania stacji i dobrania się do elementu podgrzewającego, a to pewnie tylko w tym punkcie woda będzie osiągać taką temperaturę. Na wałku będzie już sporo niższa, więc te 40,9°C w zbiorniku wody brudnej to po prostu efekt spadku temperatury w trakcie trwania procesu mycia w stacji.
Opróżnianie zbiornika kurzu ze stacji, Ecovacs Deebot X11 OmniCyclone / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Chińskiej firmie należy się pochwała za projekt stacji – skutecznie myje wałek, jest prosta w utrzymaniu w czystości, dozuje dwa rodzaje detergentów, podgrzewa wodę, suszy ciepłym powietrzem i opróżnia zbiornik kurzu, przy czym nie wymaga worków. Mamy tu komplet funkcji.
Przyczepić się można jedynie do małej pojemności zbiorników wody, a duży minus w mojej ocenie to sprzedawanie robota z fajną stacją dozującą dwa rodzaje detergentów, ale nie dodawania choćby małych próbek w zestawie i niezadbanie o możliwość zakupu obu w polskich sklepach – detergentu specjalnego nie da się kupić (stan na styczeń 2026 roku), a ceny detergentu uniwersalnego to jakiś kosmos: 179 zł za 1 l lub 44 zł za 110 ml.
Aplikacja i sterowanie
Sterujemy robotem za pomocą aplikacji Ecovacs Home, która zbiera same pozytywne oceny – średnia z 75 tysięcy ocen w Google Play to aż 4,9/5, a pobrano ją już grubo ponad 1 milion razy. Apka jest często aktualizowana, korzystałem ostatecznie z wersji 3.10.0 z 26 grudnia 2025 roku. Wersja oprogramowania robota to 1.67.0, a stacji 3.0.0.
Jak już wspomniałem wcześniej, Ecovacs lubi do wielu tematów podejść po swojemu, nie oglądając się zbytnio na rozwiązania konkurencji i najlepszym tego przykładem jest apka. Połączenie robota z apką w naszym telefonie wymaga założenia konta, zeskanowania kodu QR lub ręcznego znalezienia robota. Cała konfiguracja trwała mniej niż 40 sekund.
Główny pulpit to ładna grafika naszego robota, stan naładowania w procentach, nazwa sprzętu, skrót do powiadomień, zarządzanie domem i innymi robotami, skrót do ustawień profilu, apki i zewnętrznych asystentów głosowych, o dziwnej nazwie „Kopalnia”. Pod obrazkiem robota są też skróty: sprzątanie scenariuszowe, start pracy, dokowanie i przejście do pulpitu samego robota.
Pulpit robota to od góry nazwa modelu, skrót do podglądu kamery i ustawienia. Niżej mamy chmurki powiadomień i podpowiedzi asystenta YIKO, dalej najwięcej miejsca zajmuje powiększana i obracana mapa. Obok niej mamy opcję wyznaczenia stref sprzątania, skrót do edycji mapy. Dolna belka to dwie sekcje – panel sterowania robotem i stacją osobno.
Panel sterowania robotem to przycisk startu pracy lub powrotu do stacji, ewentualnie tryb automatyczny AI Agent Hosting, który wszystko ustawi za nas. Do wyboru mamy trzy tryby pracy: samo odkurzanie, odkurzanie z mopowaniem razem i odkurzanie przed mopowaniem. Nie ma tu trybu samego mopowania z pominięciem odkurzania.
Poziomów mocy ssania mamy cztery: cichy, standard, maks i max+. Niżej znajdziemy aż 50-stopniową skalę ilości dozowanej wody na wałek, szybkość sprzątania, czyli zagęszczenie trasy: wydajność, standard, głębokie. Ostatnie ustawienie to ilość powtórzeń – 1 lub 2. W menu stacji mamy włącznik opróżniania zbiornika kurzu, czyszczenie wałka błędnie nazwane czyszczeniem nakładek mopujących i suszenie mopa.
Edycja mapy jest dobrze pomyślana i nie ma tu już błędów z poprzednich generacji. Każde pomieszczenie można nazwać, podzielić, połączyć, wskazać rodzaj i kierunek ułożenia podłóg, dodać dywany i je edytować.
Na mapie można postawić meble, których jest do wyboru 32 rodzaje – rozwiązano to lepiej niż w Dreame i Roborocku. Nie zabrakło też wirtualnych granic, czy obszarów zabronionych i ustawiania progów.
W edycji mapy pomocne będą też dwa ustawienia, których wiele marek nie oferuje – przesuwanie ścian i usuwanie obszarów. Map pięter możemy mieć kilka, robot sam potrafi je rozpoznawać, można też dla pewności tworzyć kopie bezpieczeństwa, ale przez ponad miesiąc testu, nie miałem w tym aspekcie żadnych problemów.
Podgląd na żywo ma niezłą jakość obrazu, wymaga ustawienia kodu pin. Mamy opcje ustawienia jakości SD lub HD, ręcznego włączenia diody doświetlającej, ustawienie przypomnienia głosowego o nagrywaniu.
Robot może wykonać inspekcję w punktach zaznaczonych na mapie (patrol), możemy też ręcznie nim sterować jak zabawką. Mamy też komunikację dwukierunkową przez wbudowany głośnik i mikrofony. Przy połączeniach głosowych/wideo mamy opcje robienia zdjęć, zapisu wideo.
Ustawienia zaczynają się od instrukcji obsługi map, niżej mamy dziennik sprzątania z podsumowaniem przejechanych metrów – u mnie robot pracował ponad 32 h i przejechał 1137 m2.
W tej sekcji mamy osobno listę cykli sprzątania jak i patroli domowych, wszystkie cykle przedstawiono na wykresie obejmującym 7 ostatnich dni. Apka zapisuje wszystkie statystyki z ostatnich 6 miesięcy – starsze są usuwane. Fajnie, że poza statystyką przejechanych metrów i czasu sprzątania, mamy dziennik, który pokazuje bardziej szczegółowe dane.
Niżej mamy bardzo rozbudowane harmonogramy pracy z pełną dowolnością ustawień. Fajną opcją są też scenariusze niestandardowego sprzątania z AI – robot sam proponuje nam różne cykle jak: sprzątanie po posiłku, sprzątanie obszaru dla zwierząt, codzienne sprzątanie, sprzątanie dokładne, a inne cykle ustawimy sami.
Następne menu to konserwacja. To tu znajdziesz dokładny stan wszystkich części i elementów eksploatacyjnych, z czasem, co jaki trzeba je czyścić lub wymieniać i dokładną instrukcją obrazkową jak to zrobić.
Ustawienia Deebot to wszystko, co możemy ustawić sobie w samym robocie. Od góry mamy ustalenie kolejności sprzątanych pomieszczeń, włącznik automatycznego wznowienia sprzątania po doładowaniu baterii, tryb nie przeszkadzać, opcję sprzątania wzdłuż kierunku ułożenia podłóg.
W menu ustawień dywanów ustalimy jak robot ma zachowywać się na dywanach – odkurzać je, traktować jak inne podłogi, unikać, przy po prostu nic nie robić. Włączymy też zwiększanie mocy na dywanie, priorytetowe odkurzanie dywanów na początku cyklu, czyszczenie gruntowne (robot sprząta zygzakiem) i zmienimy czułość wykrywania dywanów.
Dalej mamy włącznik inteligentnego głębokiego mopowania dla trybu AI, włączymy AIVI 3.0, czyli system wykrywania i omijania przeszkód, ustawimy jego czułość: standard lub wysoka czułość. Tryb nawigacji ochronnej to zwiększenie zdolności do wykrywania przeszkód. Tu też można włączyć automatyczne doświetlanie obszarów, które tego wymagają.
Kolejne funkcje to TruEdge 3.0, czyli wysuwanie wałka myjącego w dwóch opcjach: standard i maksymalny. Ostatnie ustawienia to strategiczne usuwanie cząstek stałych, czyli robot wykrywając duże zabrudzenia, unosi szczotkę boczną, aby ich nie rozrzucać.
Kolejne to strategiczne czyszczenie plam AI, czyli po prostu wykrywanie plam i skupianie się na ich precyzyjnym usunięciu. Na końcu mamy blokadę dostępu do przycisków na robocie przed dziećmi i informacje o robocie, czyli sekcję z aktualizacjami strefą czasową, przełączaniem jednostek powierzchni i sieci Wi-Fi.
Ustawienia stacji to włącznik autoopróżniania i wybór częstotliwości standardowej lub wysokiej. Ustalimy też moc opróżniania w stacji – standard lub cichą. Można włączyć też pracę bez wody (pytanie po co?). Dalej mamy ustawienie metody prania nakładki mopującej (mamy tu rolkę, a nie pady – ktoś tu nie zmienił opisu): inteligentna kontrola temperatury, eco, standard, dokładnie. Najlepiej ustawić od razu dokładnie i mamy wtedy przemywanie w gorącej wodzie.
W częstotliwości automatycznego mycia mopa ustawimy czy rolka ma być myta inteligentne – robot sam decyduje, według czasu (co 10/15/25 minut), co pokój. Włączymy też automatyczne dozowanie detergentów z obu komór i przypiszemy detergent specjalny do danych pomieszczeń o większych zabrudzeniach, choćby do łazienek, kuchni i wejścia.
Czas suszenia można wybrać od 2 do 4 h – już 3 h daje suchy mop. Kolejne ustawienie to ładowanie PowerBoost – można je włączyć w trybie standardowym, czyli dobre dla domów poniżej 200 m2 powierzchni lub adaptacyjny dla większych przestrzeni. Ostatnia sekcja to ustawienia stacji z danym tego podzespołu.
W ustawieniach YIKO, asystenta głosowego AI, mamy jego wyłącznik, wybór głośności, języka (gada i rozumie po polsku). Fajnie, że mamy dwa style odpowiedzi do wyboru – zwięzły lub szczegółowy. Przykładowo w zwięzłym, mówi, że rozpoczyna opróżnianie zbiornika kurz, a w szczegółowym dodaje, że możesz słyszeć cichy szum, ale nie obawiaj się, wynika on z dużej mocy ssania – fajne 😊.
Dalej mamy zebrane wszystkie polecenia dla asystenta – jest ich pełno i asystent w większości przypadków rozumie różne wersje komend dla tej samej czynności, jest to intuicyjne i nie trzeba uczyć się komend dedykowanych. Niżej mamy rejestr dialogów z YIKO i opcję dodania opinii o działaniu asystenta. Ecovacs ma moim zdaniem najlepszego, własnego asystenta głosowego.
Ustawienia widoku na żywo to włącznik, nadanie hasła i zmiana hasła. Ustawienia mamy to włącznik mapowania wielopiętrowego, wybór mapy i te same ustawienia edycji co w edycji z poziomu głównego pulpitu. Robot jest też zgodny z protokołem Matter, więc można podpiąć sprzęt pod różne systemy inteligentnego domu.
Niżej jest sekcja pomocy, program udoskonalania produktów, funkcja przenoszenia urządzenia, w której mamy usuwanie wody z robota i dwa programy czyszczenia/opróżniania stacji. Na koniec mamy usuwanie robota, udostępnianie go innym domownikom, znajdowanie robota i funkcję wysuwania mopa do boku lub jego chowania – bez tego nie da się go ręczne zdemontować do czyszczenia.
Z kwestii wartych wspomnienia, w okresie świątecznym Ecovacvs wydał aktualizację, w której nad mapą wyświetlał się komunikat Wesołych Świąt po angielski, ikonka robota zamieniła się w sanie z Gwiazdorem, a zamiast stacji pojawiła się choinka.
Apka jest bardzo rozbudowana, działa szybko, nie muli, nie wiesza się, wszystko w trakcie 5 tygodni testów działało świetnie, a jedyne, do czego mogę się przyczepić, to do braku trybu samego mopowania – jest tylko w wersji z odkurzaniem lub odkurzania przed mopowaniem.
Szkoda, też, że nie ma większego zagęszczenia trasy mopowania – Roborock, MOVA i Dreame pozwalają na wybór 1 z 4 tras: od szybkiej, przez zakładki x2, x3 i x4, gdzie w najbardziej intensywnej, robot jeździ praktycznie 4 razy po tym samym kawałku podłogi.
To nie są jakieś poważne wady, można z nimi żyć, a apką oceniam bardzo wysoko, widać, że od czasu testów redakcyjnych modelu Ecovacs Deebot X1 Omni zmieniono prawie wszystko i to na lepsze.
Ile kosztuje Ecovacs Deebot X11 OmniCyclone?
Robot pojawił się w sprzedaży z początkiem września 2025 roku w cenie sugerowanej 5199 zł, ale ta już w ostatnim dniu października spadła do poziomu, który utrzymuje się do momentu publikacji testu w drugiej połowie stycznia 2026 roku – 3799-3899 zł w zależności od sklepu.
W tym czasie robot dostępny był w Media Expert, Media Markt, Komputroniku i RoboExpert. Dobre oferty często ma też Amazon.pl, a najniższa oferta historyczna to ok. 3400 zł w Media Markt, z końca listopada 2025 roku.
To, co może cieszyć to niskie koszty eksploatacji. W sklepach internetowych z Polski, jaki i zagranicy kupimy bardzo tanio wszystko, co potrzeba, a z uwagi na fakt, że Ecovacs stosuje te same rozwiązania w wielu modelach, nie ma ryzyka, że szybko znikną z rynku. Części oryginalne: rolka myjąca 89 zł w Media Expert, zestaw szczotki głównej, 3 filtrów i 2 szczotek bocznych w Media Expert to 199 zł,
Przykładowy koszt zamienników ze sklepu RoboExpert: pojedyncza szczotka boczna to koszt 25,50 zł, rolka myjąca 54 zł, szczotka główna 59 zł, filtr EPA 19,99 zł. Można też je kupować w zestawach z Allegro, Amazon, czy AliExpress, gdzie wszystko, co potrzeba na rok pracy, zakupisz za 80-140 zł.
Do drogich należy jedynie oryginalny detergent Ecovacs – 1 l to koszt aż 179 zł lub 110 ml za 45 zł.
Co oferuje rynek w świecie robotów mopem rolkowym?
Pomijając nieudane eksperymenty, pierwszym flagowcem z krwi i kości wykorzystującym rolkę zamiast padów myjących był na początku 2024 roku eufy Omni S1 (lub jak niektóre źródła nazywają, eufy S1 Pro Omni – tak, nazwę tego producenta piszemy małą literą).
Używam tego modelu od 8 miesięcy i na podstawie doświadczeń z tak długiego okresu testowego, ostatnio opublikowaliśmy szczegółową recenzję, a wielkimi krokami zbliża się debiut rynkowy kolejnej generacji, czyli eufy Robot Vacuum Omni S2, z kilkoma znaczącymi ulepszeniami, których braki już nieco kłują w oczy w S1.
To niejedyny model, który mieliśmy okazję sprawdzić z firmy eufy – Paweł testował dwa niżej pozycjonowane roboty: eufy E25 i eufy E28. Oba roboty mają lepsze szczotki główne od starego S1, a system mopujący rolką jest nieco łatwiejszy w czyszczeniu ręcznym, do tego wersja E28 ma wyjmowaną sekcję myjącą ze stacji, jako odkurzacz piorący – cwane rozwiązanie.
W 2025 roku testowałem też dwa niezłe roboty: Dreame Aqua10 Ultra Roller Complete i lepszego MOVA Z60 Ultra Roller Complete – oba z wysuwaną rolką myjącą, masą dodatkowych usprawnień sprzętowych i softowych.
Na blogu znajdziesz też prezentację flagowego iRobota Roomba Max 705 Combo, będącego produktem chińskiej firmy Picea, która to właśnie przejmuje amerykańską legendę branży robotów).
Bardzo ciekawego robota, którego jeszcze nie miałem okazji sprawdzić ma firma Narwal pod nazwą Flow. Testowałem trzy poprzednie roboty tej firmy i były bardzo dobre, a trzeba zaznaczyć, że Narwal Flow i przyszły następca Narwal Flow 2 korzystają nie ze zwykłej rolki, a trackpada, który też oczyszcza się przy każdym obrocie, ale niweluje podstawową wadę rolek – bardzo mały punkt styku z podłożem, co wpływa na gorsze ścieranie plam.
Wśród bardziej egzotycznych konstrukcji można wymienić 3I S10 Ultra – to flagowy robot firmy Picea oferujący mycie wałkiem, ale i najbardziej zaawansowaną stację wielofunkcyjną globalnie, gdyż ma funkcję recyklingu wody – oczyszcza wodę brudną do ponownego użytku, a jej ubytki uzupełnia odzyskując ją z wilgoci znajdującej się w powietrzu. Brzmi kosmicznie, a to ponoć działa.
Swoje propozycje robotów z rolką ma też Philips, będzie mieć Electrolux czy Dyson, ale to konstrukcje od chińskich dostawców (głównie Picea), realnie klony już sprzedawanego, flagowego iRobota, którego cena ostatnio poleciała mocno w dół.
W mojej ocenie najbardziej wyczekiwaną premierę jest odpowiedź firmy Roborock na wszystkie wyżej wymienione konstrukcje. Firma skupiła się w 2025 roku na projekcie kilku serii robotów koszących, odkurzaczy pionowych H60 i myjących F25, a w kategorii robotów sprzątających konkurencja nieco im odjechała i to przynajmniej o pół roku licząc daty premier.
Roborock ma niedługo wprowadzić do sprzedaży model pokazany na targach CES w Las Vegas – Roborock Qrevo Curv 2 Flow.
Czy warto kupić Ecovacs Deebot X11 OmniCyclone?
Przyznam, że długo czekałem na możliwość przetestowania któregoś z flagowych Ecovacsów – nie udało się z modelami X2, T80 i X8, ale wreszcie trafił się X11 w wersji OmniCyclone. Podniecenie tym sprzętem dodatkowo podgrzał portal Vacuum Wars, który bardzo pozytywnie ocenił wysokie modele firmy Ecovacs z 2025 roku.
Niestety, nie wyszło tak kolorowo, jak to koledzy z Ameryki opisywali w swoich recenzjach. Ecovacs X11 ma sporo braków i niedoróbek, głównie skupionych w sferze oprogramowania – to da się szybko naprawić aktualizacjami, gdyby tylko firma była do tego chętna.
Robot ma ogromny potencjał, ale na dzisiaj nie ma większych szans w starciu z robotami Dreame Aqua 10 Ultra Roller, MOVA Z60 Ultra Roller czy eufy Omni S1 Pro. Podobnie oceniam iRobota Roomba Max 705 Combo, ale to sprzęt o 1000 zł tańszy od X11…
Ecovacs przez ostatnie lata nie dorobił się prawdziwie nieplączącej szczotki głównej, nie dodał do swoich flagowców wysuwanej bocznej szczotki i nie dopracował oprogramowania w takim stopniu, jak konkurencja.
To, co spodobało mi się w Ecovacs X11, to kosmiczny czas pracy dzięki PowerBoost i znakomitej strategii doładowywania robota tak, że może w trybie cichym może pracować praktycznie w nieskończenie długo, a w trybie standardowym ogarnie nawet 200 m2.
Dobrze wypada też wysokość 9,8 cm – zwłaszcza na tle nadchodzącego Roborocka i flagowego iRobota. Docenić trzeba też efekty odkurzania podłóg twardych z kurzu, wysoką kulturę pracy (niska głośność pracy) i prostotę czyszczenia (z wyjątkiem niszy wałka myjącego).
Ecovacs Deebot X11 OmniCyclone to jeden z najtrudniejszych do ocenienia robotów z 2025 roku. Z jednej strony ma świetnie zaprojektowaną aplikację, z masą własnych rozwiązań Ecovacs, w normalnym odkurzaniu i myciu podłóg nie notuje większych wad, to jednak jak na sprzęt za niecałe 4000 zł i to, co oferuje konkurencja, trudno dać mu wysoką notę końcową.
|
ZALETY
|
WADY
|
To również warto przeczytać!
Jeśli szukasz robota sprzątającego, warto zerknąć na nasz TOP-10 najlepszych robotów sprzątających.
Szukając natomiast dobrego odkurzacza koniecznie sprawdź naszą listę najlepszych pionowych odkurzaczy bezprzewodowych.
Zachęcam również do zerknięcia na maniaKalny TOP-10 najlepszych odkurzaczy na polskim rynku oraz zestawienie najlepszych odkurzaczy piorących.
Ceny Ecovacs Deebot X11 OmniCyclone
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe. Jesteśmy Partnerem Amazon i otrzymujemy wynagrodzenie z tytułu określonych zakupów dokonywanych za pośrednictwem linków.










































































































To najgorszy sprzęt jakiemu można powierzyć sprzątanie. Oprogramowanie nie jest poprawiane, soft tragiczny, ten odkurzacz zachowuje się jak dziecko we mgle. Tłucze się niemiłosiernie, obija o wszystko, mimo, że ma kamerę. Sprząta nieźle jak ma dobry dzień, ale jak się zamota, to trzeba go wyciągać spod mebli mimo, że wjechać potrafił. Ogólnie dramat, wsparcie producenta nie działa, brak odpowiedzi na e-mail, nie polecam i przestrzegam: nie brać, szkoda kasy na taką firmę!
Miałem 8 padła po miesiącu. Wymienili na 9 uszkodzona od samego początku. Naprawiona w serwisie.
Aplikacja nie ogarnia mapowania powierzchni. Np przy lustrzanych drzwiach szafy. Edycja mapy jest trudna, a czasami wręcz niemożliwa.
Odkurzacz potrafi się zgubić np. czasami sprząta u sąsiada za ścianą, albo przesuwa na mapie pomieszczenia po za obrys mieszkania. Ma problemy z powrotem do stacji stając przed nią. Zdarzało się że przez kilkadziesiąt sekund uderzał w stałą przeszkodę zanim zmienił kierunek. Ogólnie pomimo dobrych parametrów technicznych softowo bardzo niedopracowany.