Ekspres automatyczny Krups Coffee Crush SA403B to prawdziwa perełka. Nie zajmuje dużo miejsca, nie kosztuje dużo, a jest prosty w obsłudze i ma dobry spieniacz.
Spis treści
W świecie maszyn do przygotowywania kawy dzieje się ostatnio sporo – firmy odświeżają swoje najlepsze serie, pojawiają się kolejne generacje popularnych ekspresów i nowe wersje kolorystyczne.
W pierwszych miesiącach 2026 roku na rynku pojawiło się też sporo rozwiązań typu „wszystko w jednym” (wykorzystujące różne systemy kapsułek), jak też kompaktowe aeropressy, które można zabrać ze sobą dosłownie wszędzie.
Marka Krups też wypuściła w 2026 kilka nowości z popularnymi ostatnio kawami mrożonymi – to dwa ekspresy automatyczne Krups Intuition Hot&Cold, a dokładnie modele EA879N i EA879E. Potrafią przygotować kawy zbliżone smakiem do prawdziwego Cold Brew i bazują na sprawdzonej, kompaktowej konstrukcji linii Intuition, z której prezentowaliśmy na blogu już dwa ekspresy: EA877D i EA875U.
Tym razem Krups wprowadza totalną nowość, czyli wąskie ekspresy Coffee Crush. Na pierwszy rzut oka przypominają kolbówki – zwłaszcza gabarytami, ale przecież tu nie ma kolby. Zamiast niej jest szufladka – łatwiejsza w montażu i demontażu (nie trzeba się z nią siłować). Nie zabrakło też opcji spieniania mleka i aż sześć napoi do wyboru, z czego cztery to kawy: espresso, lungo, kawa filtrowana i nawet cold brew.
Ekspres Krups Coffee Crush SA403B okiem techManiaKa
Wolisz oglądać, zamiast czytać? Zobacz wideo prezentację ekspresu Krups Coffee Crush SA403B przygotowaną przez Amadeusza i Dominika z kanału techManiaK.pl.
Ile kosztuje Krups Coffee Crush SA403B?
Cena nowego modelu flagowego Krups Coffee Crush SA403B to 1499 zł.
W serii Krups Coffee Crush znajdziemy też wersje prostsze i tańsze, jak SA401L za 1199 zł czy SA4001 za 1149 zł – oba oferujące espresso i lungo, ale nie mają dyszy do spieniania mleka. W mojej ocenie warto jednak dopłacić te 300 zł i mieć możliwość szybkiego przygotowania kawy mlecznej i szerszy wybór napoi kawowych.
Pod względem eksploatacji nie ma tu wielu kosztów. Raz na trzy miesiące trzeba sprzęt odkamienić – oryginalny środek Krups F054 kosztuje od 15 zł za dwie saszetki, więc na rok to koszt ok. 30-35 zł.
Szufladkę na kawę można czyścić pod bieżącą wodą, więc nie ma potrzeby stosowania dodatkowej chemii jak w automatach (tabletek czyszczących), a dyszę mleczną po prostu przecieram wilgotną szmatką – nic więcej.
Parametry i co w zestawie
Urządzenie dotarło do mnie świetnie spakowane i gotowe do pracy – wystarczy wyjąć z pudełka, nalać wody uprzednio zbiornik przepłukując, dodać kawę ziarnistą do pojemnika nad młynkiem i podłączyć sprzęt do prądu. W zestawie mamy czytelną instrukcję obsługi i igłę do czyszczenia – to tyle.
- Moc: 1370 W
- Ciśnienie: 15 barów
- Pojemność zbiornika wody: 1,8 l;
- Pojemność zbiornika na kawę: 150 g;
- Maksymalna wysokość naczynia: 13 cm;
- Możliwość stosowania kawy mielonej: Tak;
- Rodzaj młynka: stalowy, żarnowy, stożkowy;
- Ilość poziomów mielenia do wyboru: 5;
- Dostępne napoje: espresso, lungo, kawa filtrowana, cold brew i cappuccino;
- Funkcja gorącej wody: Tak;
- Sterowanie: panel dotykowy;
- Ilość poziomów mocy: 3;
- Ilość poziomów temperatury: 3;
- Spienianie mleka: boczna dysza do spieniania ręcznego;
- Wymiary: 15 cm szerokości, 29,5 cm głębokości i 36 cm wysokości.
Parametry mamy typowe dla niedrogich modeli ekspresów automatycznych, ale wymiary są już znacznie mniejsze, bliższe ekspresom kolbowym. Fajnie, że w tej wersji mamy wszystkie podstawowe funkcje do personalizacji, a panel sterowania nie jest przekombinowany.
Co warto wiedzieć o Krups Coffee Crush SA403B?
Nowy model ma naprawdę ładny design – kawowa obudowa z czarnym, matowym panelem sterowania i ikonkami sensorów może się podobać. Nie ma tu żadnych udziwnień i wyświetlaczy z wielopoziomowym menu do przeklikania – wszystko jest na wierzchu.
Od góry mamy wybór czterech kaw: espresso, lungo, kawa filtrowana i cold brew. Niżej mamy wybór mocy kawy, wielkości przygotowanego napoju i temperaturę zaparzania – wszystko w 3-stopniowej skali. Na dole mamy osobny przycisk od gorącej wody i funkcji spieniania, a także sensor start/stop.
Zbiornik na kawę ziarnistą mieści 150 g i ma typowy dla Krupsa młynek wykonany ze stali, żarnowy, stożkowy, z pokrętłem, którym wybierzemy jeden z pięciu poziomów mielenia – pokrywka zbiornika jest uszczelniona.
Pojemnik na 1,8 l wody wyjmujemy od tyłu, tacka ociekowa z przodu jest wyjmowana do wylania zlewek i przemycia, a bez niej można zmieścić jeszcze wyższe naczynia. Z boku mamy standardową dyszę do spieniania mleka – typu cappuccinatore, ze zdejmowaną metalową częścią do mycia.
System zaparzania wykorzystuje 15 barową pompę – to oczywiście ciśnienie znamionowe, a do przygotowania prawdziwego espresso wystarczy 8-9 barów.
Na kawę mamy specjalną szufladę – to do niej wpada świeżo zmielona kawa z młynka lub możemy tu wsypać kawę mieloną. Fajnie rozwiązano pozbywanie się fusów. Ciasteczko kawowe usuwamy poprzez naciśnięcie przycisku, który wypycha je z szufladki – zero dłubania. Szufladkę można następnie przemyć wodą.
Krups twierdzi, że ten model ma 50% mniejsze wymiary niż większość ekspresów z młynkiem, zwłaszcza kolbowych. Jest w tym sporo prawdy – faktycznie Krups Coffee Crush jest maleństwem, które zmieści się w najmniejszej kuchni czy biurze.
Krups Coffee Crush SA403B w praktyce
Bawiłem się nowym ekspresem Krupsa przez dwa tygodnie i w tym czasie nazbierałem sporo spostrzeżeń. Od razu po wyjęciu z pudełka można stwierdzić jedną kwestię – ten sprzęt jest równie ładny, jak na materiałach producenta.
Matowy panel sterowania, obudowa w kolorze kawowym, a do tego użyte materiały sprawiają bardzo dobre wrażenie jakościowe. Wszystko jest porządnie spasowane, zbiornik wody o dużej pojemności siedzi równo z tyłu ekspresu, dyszę spieniania można przesunąć do środka urządzenia, aby nie wystawała i nie zajmowała miejsca.
Wymiary podane przez Krupsa są nie tylko zgodne z prawdą, ale co ciekawe, biorą pod uwagę nawet wystający z tyłu kabel, gdyż sama obudowa ekspresu ma 29 cm, ale trzeba doliczyć te 0,5 cm na poprowadzenie przewodu do boku. Sprzęt jest naprawdę kompaktowy i zajmuje bardzo mało miejsca – idealnie nada się do kuchni czy biura, gdzie blatu jest bardzo mało.
Sam tego ostatnio doświadczyłem urządzając mieszkanie 39 m2 – kuchnia ma tak małą powierzchnię blatów, że gdybym miał ustawić tam standardowy ekspres, to na przygotowywanie jedzenia zostałoby mi może z 50 cm przestrzeni. Krups Coffee Crush SA403B tymczasem zmieściłby się bez problemu między zlewem a lodówką, gdzie mam 30 cm luzu.
Podobnie w małych lokalach usługowych często można zobaczyć jedynie pojedyncze stoliki z drukarką, czajnikiem i ekspresem do kawy – w mojej okolicy najlepszym tego przykładem są ubezpieczyciele czy biura podróży. Zazwyczaj można tam spotkać automaty mające szerokość 24-26 cm i sporo większą głębokość – nowe Krupsy Coffee Crush oddałyby tymczasem 9-11 cm już z samej szerokości i ponad 10 cm z głębokości.
Sprawdziłem też ilość dostępnego miejsca na naczynia – od samego dołu do otworu, z którego wylatuje kawa i z tacką ociekową mamy 10 cm, a bez niej 12 cm. Producent podaje 13 cm i tyle będzie tylko wtedy, gdy wstawimy naczynie pod kątem – zmieści się, ale z maksymalną ilością napoju go na prosto nie wyjmiemy – chyba, że wysuniemy jednocześnie też szufladkę na kawę.
Szufladka na kawę i mechanizm opróżniania, Krups Coffee Crush SA403B / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Rozpoczęcie pracy jest bardzo proste, zwłaszcza że od razu dostajemy przewodnik szybkiego startu, z obrazkową instrukcją i wielojęzycznym opisem.
Realnie wystarczy wypłukać zbiornik wody i szufladkę na kawę, przetrzeć lekko wilgotną ściereczką zbiornik kawy, uzupełnić go po osuszeniu kawą ziarnistą, napełnić zbiornik wody i po włączeniu przepłukać układ wodą, wybierając zaparzanie jakiejś większej kawy. To samo można zrobić z dyszą spieniania. To tyle: sprzęt gotowy do pracy.
Producent podaje, że czas nagrzewania to 36 sekund od włączenia i mam wrażenie, że jest jednak nieco krótszy, coś koło 25 sekund – na potwierdzenie sprawdziłem termometrem temperaturę gorącej wody, którą odpaliłem z ustawieniem 3/3 (90 stopni C), mniej więcej 20-25 sekund od włączenia ekspresu – termometr pokazywał 89 stopni C, więc biorąc poprawkę na straty temperatury i samo nieprofesjonalne urządzenie pomiarowe, wszystko się zgadza z deklaracją temperaturową Krupsa – brawo.
Samo działanie ekspresu jest nietypowe. Pompa w trakcie pracy nie działa w trybie ciągłym – zasuwa kilka sekund, następnie odpuszcza na 2-3 sekundy i tak wielokrotnie aż do osiągnięcia wybranej ilości kawy lub napoju kawowego z mlekiem.
Każdą kawę można przygotować w trzech wielkościach: S, M i L. Z moich obserwacji wynika, że maksymalna ilość dozowanej wody L to 250 ml, za to kawy w pozycji kawa filtrowana L to 200 ml. Espresso różni się 10 ml, więc S to 30 ml, M to 40 ml, a L to 50 ml.
Z kawą mrożoną jest jak z kawą filtrowaną – też do 200 ml, choć tu warto brać poprawkę na lód, który też zajmuje miejsce w naczyniu. Lungo to maksymalnie 80 ml kawy.
Co do spieniania, to z uwagi na wysokość dyszy od blatu spienimy maksymalnie 150 ml w objętość ok. 250-300 ml. Jeśli chcesz spienić większą ilość mleka naraz, to można coś podstawić pod ekspres, aby dysza była wyżej.
Producent deklaruje 65 dB nie dopisując w jakim trybie, ale po pomiarach domyślam się, że chodzi o samą pracę pompy i to by się zgadzało – dozowanie gorącej wody to głośność na poziomie 63,5 dB, a zaparzanie kawy to 61,9 dB.
To, co działa głośniej (i jest to typowe) to młynek. Podczas kilkunastu sekund mielenia osiąga 74,9 dB, a to wynik podobny do ekspresów Krups Intuition Preference, nieco więcej od flagowych Intuition Experience+ – całkiem nieźle jak na sprzęt za 1499 zł.
Krups we wszystkich swoich ekspresach stosuje młynki stalowe, o żarnach stożkowych. Testowany model, tak jak automaty Krupsa (z wyjątkiem dwóch najtańszych modeli), ma do wyboru 5 poziomów mielenia, gdzie instrukcja obsługi jasno mówi, jaki poziom jest do jakiej kawy i efektu:
- Mniejsza liczba: kawa drobno mielona => mocne i intensywne espresso;
- Średnia liczba: kawa średnio mielona => zbalansowany smak;
- Większa liczba: kawa grubo mielona => kawa przelewowa lub typu cold brew.
Młynki stalowe są trwałe, odporne na błędy użytkowania, jedynie nie zaleca się stosowania kaw aromatyzowanych, czy ze sporą ilością olejków eterycznych na swojej powierzchni. Pod względem zaparzania najlepiej iść w zbalansowany smak, czyli zostawić fabryczne ustawienie na 3 i korzystać z kaw średnio palonych.
Z dwóch espresso – najmniejszego i największego – osuszyłem fusy i je zważyłem. Rozmiar kawy S przekłada się na zmielenie 8 g kawy, a rozmiar L to 15 g kawy – całkiem niezły wynik, jak na niedrogi ekspres.
Kawy mielonej do linii MAX zmieści się do 16 g, więc to taka sama ilość, jak w najlepszych automatach, oferujących espresso z największej dawki kawy.
Podstawą każdego ekspresu do kawy jest oczywiście przygotowanie dobrego espresso. Do wyboru mamy 30/40/50 ml wielkości napoju, 3 temperatury i 3 moce kawy ze świeżo zmielonych ziaren + możliwość przygotowania jej z kawy mielonej.
Na poczet testu przygotowałem trzy espresso – najmniejsze 30 ml i największe 50 ml z kawy ziarnistej, a także największe 50 ml z kawy mielonej. Każde wyszło naprawdę nieźle, z ładną pianką kawową.
Próbowałem różnych intensywności, czyli zmieniałem moc z 3/3 na 1/3 i wyraźnie czuć, że ekspres dozuje sporo mniej kawy, przez co jest znacznie słabsza, ale co ważne, nie jest to woda o smaku kawy. Jak na takie maleństwo, espresso parzy naprawdę niezłe.
To kawa, którą przygotowuję tylko pod kawy mleczne, jako dodatek do spienionego mleka, więc interesuje mnie tylko maksymalna jego ilość – w Krups Coffee Crush będzie to 80 ml, czyli idealnie do mocno mlecznej kawy.
Specjał, który przygotujemy nawet o wielkości 200 ml i co ciekawe, kawa leci stałym strumieniem od początku do końca – nie ma tu zjawiska typowego dla tanich kolbówek, że na początku kawa leci ładnie, a potem ledwo ledwo, wręcz kropelkowo. Podoba mi się też, że zostaje ładna crema na wierzchu i ekspres zawsze przygotowuje kawy równo – ma być L, to będzie 200 ml za każdym razem.
Ekspres w tym przypadku wykonuje krótką preinfuzję – dozuje małą ilość wody w kawę w szufladce i dopiero po paru sekundach zaczyna proces infuzji właściwej. Kawa zaparzana jest na chłodno, ale efekt kawy mrożonej uzyskamy dodając kilka kostek lodu.
Oczywiście spienianie mleka mamy tu tylko na gorąco, więc za pomocą ekspresu przygotujemy kawy mrożone, ale bez mlecznej pianki, można jedynie dodać zimne mleko z lodówki lub śmietankę – osobiście uwielbiam mrożone frappe z syropem słony karmel, zwłaszcza w mocno upalne dni.
Mamy do wyboru 3 temperatury 70/80/90 stopni i jak sprawdziłem termometrem, w szklance woda miała 89 stopni C, więc fajnie, że wartości podawane przez Krupsa w instrukcji są realne, a nie osiągane tylko gdzieś na elemencie podgrzewającym. Maksymalnie na 1 cykl L przygotujemy 250 ml wody.
Nie jestem mistrzem spieniania ręcznego dyszami typu cappuccinatore, wręcz muszę się przyznać, że nie najlepiej mi to wychodzi, ale tu nie było źle – już za pierwszym razem, mając w szklance 100 ml świeżego, zimnego mleka 3,2%, zawierającego 3,2 g białka (właśnie na 100 ml), efekt kilkunastosekundowego spieniania był satysfakcjonujący, dając ok. 200 ml objętości finalnej.
Spienia się łatwo, byle trzymać dyszę na właściwej głębokości, poniżej linii pianki. Za pomocą przełącznika możemy też zmienić tryb pracy spieniacza ze spieniania z podgrzewaniem tylko na podgrzewanie, choćby w celu szybkiego podgrzania mleka dla dziecka do płatków.
Pod względem czyszczenia jest tu jeszcze prościej niż w ekspresach kolbowych, gdyż nie trzeba siłować się z wyjmowaniem sitka z kolby, jedynie przepłukujemy szufladkę pod wodą. Pomocny jest mechanizm usuwania fusów przyciskiem od spodu – zbite ciasteczko kawowe wypada w całości.
Dyszę spieniania możemy rozebrać – element metalowy jest zdejmowany do przepłukania, a resztę można przetrzeć wilgotną ściereczką lub ręcznikiem papierowym.
Z frontu mamy tackę ociekową z metalową kratką – te dwa elementy też myje się łatwo i fajnie, że nie zapomniano o małym pływaku, który pokazuje nam, że zlewek w tace jest już na tyle dużo, że powinniśmy ją opróżnić. Po zrobieniu kawy do tacki spadają może ze 2-3 kropelki, więc naprawdę trudno ją zapełnić.
Obudowę czyści się równie łatwo. Kurzu na matowej obudowie nie widać, wystarczy raz na jakiś czas lekko przetrzeć obudowę wilgotną ściereczką i sprzęt wygląda jak nowy.
Podsumowując, Krups Coffee Crush wypadł świetnie i ciężko znaleźć tu jakieś poważne wady. Obyło się bez wpadek, zarówno w kwestii jakości wykonania, użytych materiałów, działania systemu zaparzania jak i mielenia, czy nawet spieniania.
Czy warto kupić ekspres Krups Coffee Crush SA403B?
Jeśli szukasz kompaktowego i prostego w obsłudze ekspresu z młynkiem, chcesz mieć wybór kilku napojów kawowych i dobry spieniacz, to nowy Krups Coffee Crush będzie dobrym wyborem.
Kluczową kwestią jest to, do kogo ten sprzęt jest kierowany. Z uwagi na bardzo kompaktowe wymiary będzie to ekspres idealny do małych aneksów kuchennych w niedużych mieszkaniach, sprawdzi się też w mini lokalach usługowych, na wyspach handlowych czy nawet w kamperach.
Jednak jeśli zostawimy wymiary na boku, to przecież Krups Coffee Crush ma wszystko, co potrzeba, więc jeśli nie ma się jakiś kosmicznych wymagań do posiadania 40 napojów kawowych do wyboru z poziomu wielkiego ekranu dotykowego lub aplikacji, to ten sprzęt świetnie zastąpi większość ekspresów kolbowych i wszelkie niedrogie automaty do kawy.
Artykuł sponsorowany
Ceny Krups Coffee Crush SA403B
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.


















































Zostaw odpowiedź