Sprawdzam, czy warto kupić niedużego robota koszącego TerraMow V1000, który wyposażono w system nawigacji wizyjnej TerraVision 2.0.
Spis treści
TerraMow wdarł się w 2025 roku na rynek robotów koszących z przytupem. Gdy część producentów oferowała jeszcze roboty działające w pętli ograniczającej obszar roboczy, oni pokazali roboty mające sam zespół kamer, wsparty dobrym algorytmem AI, co w połączeniu dawało automatyczne mapowanie ogrodu i praktycznie pełną autonomię, bez montowania kabli na rantach, anten RTK czy innych znaczników.
Model TerraMow S800 testowałem na wiosnę ubiegłego roku i miałem okazję przekonać się, jak fajnym sprzętem jest ten maluch. Mimo początkowych problemów aktualizacja wchodziła za aktualizacją, więc finalnie S800 działał zupełnie inaczej i znacznie lepiej niż po wyjęciu z pudełka.
Na sierpień 2025 roku TerraMow przygotowało serię odświeżoną – V zastąpiło S. Lekko zmieniono design, dodano daszek zakrywający od góry kamery, przeprojektowano panel sterowania i ulepszono system nawigacji wizyjnej do wersji TerraVision 2.0.
Jeśli zaglądasz na fora, gdzie użytkownicy wymieniają się doświadczeniami z użytkowania robotów koszących, a poszukiwacze swoich pierwszych modeli zadają pytania „co kupić”, to na pewno zauważyłeś/aś, że prawie wszędzie poleca się roboty TerraMow – czasem wręcz wydaje się to podejrzanie nachalne.
W sekcji komentarzy naszego bloga też nieraz pytaliście o odświeżoną serię V od TerraMow, więc postanowiliśmy sprawdzić model V1000 i to, co się zmieniło względem S800.
Przy okazji też napiszę, że trochę dziwić może nazewnictwo – wcześniej mieliśmy modele S800 i S1200, gdzie liczby odpowiadały zalecanemu metrażowi trawnika. Teraz mamy modele V600 i V1000, gdzie faktycznie 600 też oznacza przeznaczenie na 600 m2, ale już 1000 to 1200 m2 – pierwotnie V1000 był bowiem zalecany na trawniki do 1000 m2, ale wraz z jedną z aktualizacji zwiększono możliwości tego modelu.
Ile kosztuje TerraMow V1000?
Cena sugerowana tego modelu to 5499 zł. W tej kwocie cenie dostajemy już 1 rok pakietu transmisji danych 4G – wykupienie kolejnego roku to koszt 19 euro za 1 GB na rok, czyli ok. 80 zł.
W sklepie terramow.pl można zakupić wszystkie pozostałe potrzebne części – przedłużacz przewodu zasilającego z 29 euro, zestaw 4 kompletów noży po 3 sztuki ze śrubkami po 14,99 euro, nowy dysk tnący za 19 euro, czy zasilacz za 39 euro. Koszt nowej baterii do modelu V1000 to 89 euro, czyli ok. 380 zł. Na rynku jest też pełno tańszych zamienników noży, lecz mogą różnić się jakością.
TerraMow sprzedaje nie tylko model V1000 o przeznaczeniu na 1200 m2, ale też wersję na mniejsze trawniki – do 600 m2, pod nazwą V600. Koszt to 4499,99 zł, więc 1000 zł taniej.
Ubiegłoroczna seria S w postaci modeli S100 i S800 nie jest już dostępna, a w przyszłości pojawić ma się nowy model z napędem na wszystkie koła – TerraMow X AWD z przeznaczeniem na nawet 11 000 m2 trawnika, aż 6 kamerami, 3 tarczami tnącymi po 5 ostrzy każda. Zamówienia można składać na Kickstarterze.
Do kogo należy marka TerraMow?
TerraMow to marka chińskiego producenta Muxin Intelligent Technology Co., Ltd, firmy odpowiadającej za tworzenie zaawansowanych systemów nawigacji wizyjnej.
Klony robotów sprzedawanych pod marką TerraMow znajdziemy też w ofercie firmy eufy, która od lat współpracuje z Muxin – są to roboty koszące E15, E18 i nowy C15, a także roboty sprzątające, jak eufy S1 Pro Omni. Muxin znany jest też ze współpracy z firmą Neosis (przy tworzeniu robotów sprzątających serii Florio)
Parametry i zestaw sprzedażowy TerraMow V1000
Wraz z robotem gotowym do pracy dostajemy stację dokującą, zawierającą daszek przykręcany na 4 śruby, a samą stację mocujemy do gruntu za pomocą 8 plastikowych, wkręcanych śrub. Nie zabrakło też zapasowych noży – 3 kompletów po 3 sztuki wraz ze śrubkami.
Do stacji podłączamy zasilacz z zintegrowanym przewodem – łącznie mają 9 m długości.
Specyfikacja TerraMow V1000:
- Przeznaczenie: do 1200 m2 (realnie maks. 1250 m2);
- Instalacja: bez przewodu ograniczającego i anteny RTK;
- Bateria: 4,5 Ah, 98,55 Wh, 24 V, litowo-jonowa;
- Czas ładowania: ok. 120 minut 0-100%, ok. 84 minuty 10%-80%;
- Czas pracy: do 180 minut (w trybie szybkim);
- Napęd: na tył;
- Czas potrzebny na skoszenie deklarowanych 1200 m2: 12-15 h;
- Powierzchnia koszenia na 1 cykl baterii: 250-375 m2;
- Powierzchnia koszenia na godzinę: 100-150 m2;
- Głośność pracy: do 54 dB;
- Zabezpieczenie obudowy: IPX6;
- Wysokość koszenia: 25-75 mm;
- Szerokość koszenia: 20,3 cm;
- Kosisko: tarcza tnąca z 3 wymiennymi ostrzami;
- Maksymalne nachylenie terenu: 32,5% (18 stopni);
- Nawigacja: TerraVision™ 2.0 Triple-Camera AI Vision;
- Omijanie przeszkód: AI Vision – rozpoznawanie obiektów z kamerą RGB;
- Pokonywanie przeszkód: do 3 cm wysokości;
- Czujnik deszczu: TAK;
- Łączność: Wi-Fi i 4G;
- Zabezpieczenia: alarm podniesienia, kod PIN, lokalizacja GPS;
- Kompatybilność: Google Home, Amazon Alexa;
- Maksymalna moc ładowania: (zasilacz W);
- Zużycie prądu na 1 cykl ładowania baterii 4,5 Ah 24 V: 0,123 kWh;
- Zużycie prądu na 24 h stojąc bezczynnie w stacji: 0,060 kWh;
- Waga: 12,5 kg
- Długość przewodu zasilającego: 9 m;
- Wymiary robota: długość 59,7 cm, szerokość 39,4 cm, wysokość 31,8 cm;
- Wymiary stacji: 48 cm szerokości, 72,7 cm długości i 45,2 cm wysokości;
- Gwarancja: 3 lat (brak wymogu corocznych przeglądów).
Jak na swoje rozmiary (wręcz miniaturowe) producent zmieścił tu spory akumulator dający długi czas pracy 2,5 h, szerokość robocza koszenia jest wystarczająca, podobnie jak zakres regulacji wysokości koszenia. Nie szybciej mogłoby wypadać ładowanie baterii 4,5 Ah – 2 godziny to trochę długo.
Co warto wiedzieć o robocie koszącym TerraMow V1000?
Robotów z samą nawigacją wizyjną nie ma na rynku wielu – zazwyczaj kamery są dodatkiem do pozycjonowania RTK lub nRTK, ewentualnie pracy radaru laserowego LiDAR. TerraMow ma swój własny pomysł na roboty koszące i trzeba przyznać, że jest oryginalny.
System nawigacji
TerraMow stosuje od początku (czyli zarówno w serii S, jak i V) zestaw czujników przednich. Skrajne soczewki to kamery stereo 3D, za to w środku po lewej jest dioda doświetlająca, a po prawej kamera sematyczna AI. Razem cały ten układ nazwano TerraVision 2.0 Triple-Camera AI Vision.
Za przetwarzanie obrazu z matryc CMOS odpowiada moduł AI. System jest na tyle zaawansowany, że pozwala na w pełni automatyczne mapowanie i jako jeden z niewielu na rynku jest skuteczny w większości typów ogrodów.
TerraMow twierdzi, że ich robot rozpoznaje setki rodzajów obiektów. Z bajerów mamy możliwość wygenerowania mapy 3D. Robot wszystko ma widzieć w 3D, więc nie wjeżdża w przeszkody, sprawnie je omija.
Konstrukcja TerraMow V1000
Gdy zajrzymy od spodu, robot ma pojedyncze kosisko na środku, o średnicy koszenia 20,3 cm, bez funkcji przesuwania go do boku. Z przodu jest pojedyncze koło podporowe 360 stopni, a z tyłu dwa koła napędowe z prostym bieżnikiem.
Widać gdzie kryje się akumulator (z tyłu robota), a dostęp do niego mamy po odkręceniu kilku śrubek. Od spodu jest też włącznik/wyłącznik robota oraz bezpiecznik, bez którego robot jest po prostu trupem.
Kształt robota jest mocna zaokrąglony z przodu. Fajnie, że zderzak dostał porządne gumowanie, więc nawet gdyby robot w coś wjechał, nie zrobi szkód.
Od góry znajdziemy prosty sterownik bez wyświetlacza – mamy tylko pierścień ledowy wokół włącznika, który pokazuje stan robota oraz trzy przyciski – start pracy, ok i powrót do stacji. Niżej mamy wielki, czerwony przycisk stop.
Wymiary i waga
Z uwagi na wagę 12,5 kg i wygodny uchwyt z tyłu, robota łatwo się przenosi – choćby w okolice kranu na czyszczenie z węża ogrodowego.
Wymiarowo V1000 to jeden z najmniejszych robotów na rynku – ma długość 59,7 cm, szerokość 39,4 cm, wysokość 31,8 cm. Mimo, iż jest jeszcze mniejszy niż Sunseeker S4, producent zmieścił w nim szersze kosisko (20,3 vs 18 cm), więc realnie pracuje wydajniej.
Zaawansowane opcje konfiguracji
W aplikacji, po wygenerowaniu mapy możemy ustalić, jak robot ma kosić każdą ze stref. Nawet każdą z granic może traktować inaczej – ustalamy to w cm odległości od krawędzi lub nawet z najazdem na nią – zakres to +15 do -15 cm.
Robot może pracować w ramach koszenia standardowego wybranych stref, koszenia punktowego, koszenia w skrzynce, czyli w ramach kwadratowej lub prostokątnej strefy oznaczonej na mapie. Jest nawet tryb pracy wielobazowej, gdy między strefami nie ma możliwości przejazdu, a my przenosimy robota ręcznie – kolejną stację kupisz u producenta.
Według TerraMow ich robot ma zużywać jedynie 99,55 W na godzinę pracy, hałas ma być ograniczony do 54 dB. Sposób zawracania też zaprojektowano nieco inaczej niż u konkurencji, aby ograniczyć ryzyko uszkodzenia trawy.
Ostrza mają być wykonane ze stali nierdzewnej, wysokowęglowej, a co do pochylenia terenu, robot poradzi sobie na zboczach do 32,5% (18 stopni), lecz tu raczej trzeba pamiętać, że to nie jest sprzęt na trudny teren.
Pierwsze wrażenie i jakość wykonania
W kwestii jakości wykonania i wyglądu muszę przyznać, że TerraMow V1000 ma fajny design, bardzo futurystyczny. Super, że względem serii S zmieniono kolorystykę na szarą (mniej widać zabrudzenia) i dodano daszek nad kamerami.
Znakiem rozpoznawczym TerraMow jest ten nietypowy wygląd z zaokrągleniem z trzech stron, gumowym zderzakiem i mocno wystającym zespołem kamer.
Choć robot jest mały, waży 12,5 kg – to tylko potwierdza, że użyto tu porządnych materiałów. Wszystkie plastiki w robocie wyglądają dobrze, w dotyku też sprawiają wrażenie mocnych.
Podczas poruszania się, nawet na kamiennej drodze nic w nim nie trzeszczy, oczywiście poza nożami, które bez obracania się wydają z siebie metaliczne dźwięki i to jest w pełni normalne.
Warunki pracy robota TerraMow V1000
Robot bazowo pracował na frontowym trawniku, będącym w najlepszym stanie, mającym jako przeszkody jedną dużą rabatę na środku, 3 hortensje i 2 latarnie wzdłuż drogi. Dwie strony mają rant w postaci chodnika i drogi z kamienia, a dwie pozostałe to obrzeże plastikowe.
Z miejsc niebezpiecznych dla robota jest mała skarpa przy altanie i schody obok. Podłoże jest twarde, więc nie ma żadnych problemów dla napędu i trakcji. Według algorytmów V1000 przedni trawnik ma 799 m2, więc do 1200 m2 limitowanych softowo, jest jeszcze 401 m2 luzu.
Aby sprawdzić, jak robot radzi sobie między strefami, dodałem mu jeszcze boczny trawnik o powierzchni ok. 340 m2, za drogą z kamienia, tak aby dobić do okolicy tych deklarowanych 1200 m2.
Boczny trawnik jest najstarszy, leży pod sosnami, więc spada na niego pełno szyszek i jego stan jest najgorszy – w wielu miejscach po prostu brakuje trawy, a dosiewki z ziemią nic nie dają. Przedni trawnik jest za to dużo ładniejszy, nie ma z nim większych problemów, co roku wertykuluję go na wiosnę, nawożę i walcuję.
Praca robota koszącego to mulczowanie trawy, a nie jej zbieranie, co jest ogromną zaletą. Trawnik sam się nawozi krótkimi, ściętymi końcówkami trawy – jeśli robot jeździ często, to wręcz nie widać, że w trawniku leży nieco ściętej trawy, staje się ona naturalnym nawozem.
Od kiedy używam robotów koszących na frontowym trawniku, wygląda on znacznie lepiej i z roku na rok jest mniej suchej trawy do usunięcia po zimie za pomocą wertykulatora.
Montaż robota TerraMow V1000 i generowanie mapy
V1000 to jeden z tych robotów, które montuje się w parę minut. W kartonie jest szybka instrukcja jak wszystko przeprowadzić, wszystko było dobrze spakowane.
Realnie wystarczy umieścić stację w takim miejscu, aby zachować wolną przestrzeń przed najazdem i nieco po bokach. Co ważne stacja nie musi stać na obszarze roboczym, może być od niego oddalona o kilka metrów.
Stację mocujemy do gruntu za pomocą 8 plastikowych śrub, ma ona w zestawie daszek – należy go przykręcić na 4 śruby z motylkami. Ze stacji wystaje kawałek przewodu i to pod niego podłączamy przedłużacz z zasilaczem – całość ma ok. 9 m długości. Następnie odpalamy robota, czekamy aż się włączy i możemy przejść do połączenia z domową siecią Wi-Fi.
Parowanie TerraMow V100 z aplikacją
Zarządzamy robotem za pomocą aplikacji TerraMow. Z Google Play została pobrana ponad 5000 razy i ma średnią 4,9/5 z 53 ocen – skromny poziom popularności. Test kończyłem na wersji 1.9.6.10 z 8 maja 2026.
Apka na początek łączy robota z domową siecią Wi-Fi, potem pokazuje nam jak zamontować stację, podłączyć zasilacz, informuje, że trawa przed mapowaniem powinna mieć mniej niż 9 cm wysokości, a wszelkie małe przeszkody na ten czas powinno się usunąć – dzieci i zwierzaki także.
Kolejny ekran to włączenie danych komórkowych – mamy roczny pakiet w cenie. Dalej apka pyta nas o udostępnianie dzienników urządzenia producentowi. U mnie od razu wyskoczyła aktualizacja z softu 7.4.59 do 9.9.164 – aby przeprowadzić ten proces, robot musi być naładowany powyżej 50%.
Tworzenie mapy z podziałem na strefy
Po aktualizacji możemy przejść do mapowania – robot zrobi to automatycznie jeżdżąc z odstępami od 50 do 100 cm przez cały obszar. Kamera rozpoznaje trawę i widzi granicę, gdzie się trawnik kończy. Mapowanie potrafi zając sporo czasu – u mnie 846,2 m2 frontu mapował 116 minut i stracił na ten proces 29% baterii.
To, co jest niefajne, to fakt, że po zrobieniu mapy, gdy robot kosząc wykryje nowy obszar trawnika, zacznie go mapować i doklejać do istniejącej mapy – trzeba wiedzieć, że w apce jest funkcja blokady granic, choć zaszyto ją dość głęboko. Na szczęście błędnie dodane obszary można w edycji mapy odciąć i usunąć.
Tworzenie drugiej strefy wymagało wyznaczenia kanały od istniejącej strefy, do obszaru, który robot ma mapować, aż pojawi się komunikat „wykryto trawę” – wtedy rozpoczyna się automatyczne mapowanie nowej strefy. Jak widać nie zostało ono przeprowadzone idealnie – z lewej brakuje wąskiego kawałka trawnika.
Mapa jest czytelna, obszar koszenia jest kolorowany na zielono, robot sam naniósł sobie obszary, w które nie wjedzie – rabatę na środku trawnika, 3 hortensje i 2 latarnie. Podczas pierwszego koszenia wykrył obszar niebezpieczny (schody), ale mimo to i tak się z nich zsunął kilka razy, do czasu aż nie ustawiłem 30 cm od schodów wirtualnej granicy.
Na drugiej strefie – wąskiej i długiej – dodał wręcz więcej obszarów bez koszenia niż jest ich realnie – jakiś wysoki mleczyk, czy skupisko szyszek, nie dorobił też końcówki mapy przy wjeździe i śmietniku, więc brakuje tam dosłownie kilku metrów mapy.
Jak kosi robot TerraMow V1000?
Pierwsze koszenie odbyło się tylko na przednim trawniku, który według robota ma 799,8 m2. Wszystkie ustawienia pozostawiłem w wartościach domyślnych, czyli robot kosił z trasą o szerokości 12 cm, więc 20,3 cm kosisko robiło zakładkę na poprzedni to o jakieś 40%. Poruszał się w trybie adaptacyjnym, czyli zazwyczaj z maksymalną szybkością, a wysokość koszenia to 40 mm.
Mimo, iż kosisko ma tylko trzy noże, a nie 5-6, jak w najnowszych konstrukcjach konkurencji, jakość koszenia jest naprawdę dobra, Trawnik jest równo cięty, a jakieś pominięte kawałki to raczej coś pojedynczego, niebędącego trawą, tylko chwastem czy mleczem – gdy jest zbyt wysokie, zostanie położone na płasko przez zderzak, a nóż może po prostu nie sięgać.
Tu też trzeba zaznaczyć, że roboty TerraMow nie pracują w nocy – w ustawieniach możemy ustalić, że najwcześniej ruszają do koszenia punktualnie o wschodzie słońca, a kończą robotę o zachodzie, więc jeśli myślisz o zakupie robota, który będzie pracować nocą, to nie ta marka.
Czas i wydajność pracy
Producent deklaruje, że robot może kosić do 180 minut na jednym cyklu baterii i w skrajnych przypadkach jest to prawda. Robot zaczyna pracę przy 100% naładowania baterii i wraca do stacji, gdy ta jest naładowana do 80%, więc aby osiągnąć 180 minut trzeba brać pod uwagę tylko start pracy robota.
Realnie tempo pracy zależy od ustawionych parametrów i gdy ustawimy szybkie poruszenie się, zostawimy szerokość koszenia 12 cm, to faktycznie osiągniemy deklarowane czasy.
Przykładowy cykl koszenia w jednej strefie frontowej – prędkość adaptacyjna, szerokość koszenia 12 cm, prędkość tarczy szybka:
- 10:56 start pracy, powrót do stacji na doładowanie 13:19 – w tym czasie 2 h i 21 min skosił 329,5 m2.
- 14:42 wrócił do pracy z baterią naładowaną do 80%, w 1 h i 52 min skosił 214,6 m2 do 16:37 i wrócił do ładowania.
- 18:00 ponowy start pracy po doładowaniu do 80%, w 1 h i 39 min skosił 202 m2 do 19:41 i wrócił do ładowania.
- 20:18 powrót do pracy po doładowaniu do 80%, w 25 minut dokończył ostatnie 35,8 m2 i wrócił do stacji na ładowanie o 20:43.
Łącznie robot skosił 781,9 m2 trawnika frontowego, zajęło mu to łącznie 9 godzin i 40 minut, z czego kosił 6 godzin i 17 minut, a 3 godziny i 23 minuty poświęcił na doładowywanie się w trakcie trwania cyklu.
Czas ten można poprawić zmieniając ustawienie prędkości poruszania się z adaptacyjnej na szybką, szerokość koszenia na maksymalne 14 cm, szybkość obracania się kosiska na domyślną i pracę na krawędzi 0 cm.
Koszenie drugiej strefy wąskiej w trybie szybkim, zajęło 183 minuty, w tym czasie ogarnął 275,1 m2, tracąc stan baterii z 100 do 10%, więc jak widać, przy pracy na pierwszym cyklu baterii jest możliwe osiągniecie czasu pracy deklarowanego 180 minut, a deklarowane ładowanie 120 minut też jest zbliżone do prawdy.
Po zrzutach ekranu widać, że robot miał 10% o 12:39, ale już o 14:03 osiągnął 80% i chciał wrócić do pracy, ale go zastopowałem i bateria pokazała 100% o 14:32 – ładowanie 10-80% trwa 83-84 minuty, a do pełna prawie 113 minut.
Gdyby robot miał skosić wszystko razem – 1141,9 m2, czyli blisko maksymalnego limitu 1200 m2, to zajęłoby mu to ok. 13 h w trybie szybkim ok. 14,5 h w adaptacyjnym. Wydajność koszenia jak widać jest sporo lepsza od Sunseekera S4, ale gdyby jeszcze przyspieszyć czas ładowania to byłoby jeszcze lepiej.
Koszty zużycia prądu i eksploatacji
Sprawdziłem, jak to jest z tą oszczędnością prądu – producent deklaruje, że robot zużywa 0,09855 kWh tygodniowo na 2000 m2 trawnika. Urządzenie korzysta z 60 W ładowarki, minimalny pobór prądu w trakcie doby to 1,5 W, maksymalne to 72,4 W, czyli nieco więcej niż nominalnie ma ładowarka.
Na jeden cykl ładowania baterii od 10 do 100% potrzeba 0,123 kWh. Za to cały dzień stania w stacji bezczynnie, zużywa 0,088 kWh prądu.
Na podstawie tych danych możemy łatwo obliczyć zużycie na sezon. Zakładamy, że robot pracuje co trzeci dzień, od początku kwietnia do końca października, czyli 71 cykli na obu moich strefach – łącznie 1149 m2. To oznacza, że robot będzie potrzebować 3 cykli wśród ładowania 10-80% (4×0,0984 kWh) i na koniec jednego ładowania 10-100% (0,123 kWh). Na skoszenie całego trawnika zostanie zużyte 0,4182 kWh, czyli ok. 48 groszy. 71 takich dniówek to 29,7 kWh zużytego prądu, co daje koszt 34,15 zł, zakładając 1 kWh po 1,15 zł.
Do tego trzeba doliczyć zużycie prądu w spoczynku w stacji – 0,06 kWh na dobę, dni od początku kwietnia do końca października mamy 214, co da nam 12,84 kWh zużycia, czyli 14,8 zł kosztu. Łącznie w takim scenariuszu robot zużyje 42,54 kWh prądu, co przełoży się na koszt ok. 50 zł na cały sezon.
Eksploatacja to tylko koszt wymiany noży co 240 h pracy – trzy komplety to koszt 69 zł lub dziewięć kompletów to 199 zł, każdy może samemu przeliczyć, ile na sezon zużyje.
Głośność pracy
Początkowo zabrałem się za sprawdzenie głośności pracy przy ustawieniach bazowych robota – miernik Volcraft SL-100 pokazał 62 dB przy pomiarze z 1 metra i 48,5 dB z 5 metrów. Jednak V1000 ma aż cztery poziomy prędkości poruszania się do wyboru i trzy prędkości obrotowej kosiska, a to wszystko wpływa na parametry głośności pracy.
Parametry z podniesionym kosiskiem:
- Prędkość poruszania się „dokładny” + obroty kosiska ECO – 50,5 dB;
- Prędkość poruszania się „domyślny” + obroty kosiska domyślny – 51,6 dB;
- Prędkość poruszania się „szybki”+ obroty kosiska domyślny – 55,5 dB.
Te 62 dB z pierwszego pomiary to połączenie koszenia ok. 6 cm trawy na wysokości 4 cm, trybu szybkiego poruszania się i najwyższej prędkości kosiska.
TerraMow V1000 nie jest tak cichym robotem, jak modele Segway Navimow serii H, czy X, wypada też nieco głośniej od Sunseekera S4, ale realnie nie jest to specjalnie przeszkadzające – po prostu słychać, że robot kosi i się porusza.
Jak robot wypada w koszeniu liniowym?
Robot równo trzyma linię koszenia, choć działa to na zasadzie lekkiego korygowania trasy, gdy ta się nieco zmieni pod wpływem nierówności trawnika – robot nie robi tego na bieżąco jak najlepsze modele z napędem AWD, tylko po fakcie pojawia się korekta.
Koszenie przed altaną i problematycznymi schodami, TerraMow V1000 / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Podoba mi się możliwość zmiany szerokości koszenia w centymetrach, w zakresie od 8 do 14 cm, co przy kosisku o średnicy 20,3 cm ustawionym centralnie, da nam zakładkę możliwość ustawienia szerokiej zakładki. Bazowo ustawiona jest wartość 12 cm i to w zupełności wystarczy.
Jak widać po śladach na trawniku, robot kosi naprawdę dobrze. W aplikacji możemy wybrać kierunek koszenia – zawsze w tym samym kierunku, w kratkę lub automatycznie obracający się. Już w kratkę minimalizuje efekt linii, ale ten obracający jeszcze mocniej.
Sprawdzałem V1000 z każdą prędkością kosiska i prędkością poruszania się – przy moim frontowym trawniku i regularnym koszeniu nie widać spadku jakości koszenia, nawet przy ustawieniach najszybszego poruszania się i obrotów kosiska. Możliwe, że dopiero gdy trawa byłaby znacznie wyższa, a w niej chwasty, różnica byłaby zauważalna.
Jak robot kosi na krawędziach?
TerraMow V1000 ma jedne z najlepszych softowych ulepszeń koszenia krawędzi. Możemy ustawić zakres od -15 przez 0 cm do +15 cm. Oznacza to, że bazowo robot jeździ prawym kołem praktycznie przy samej krawędzi (ustawienie 0 cm), ale gdy ustawimy +15 cm najedzie prawie połową swojej szerokości na krawędzi i skosi trawę w 100% na rancie, oczywiście, o ile pozwoli na to teren.
Ten model radzi sobie z progami i przeszkodami o wysokości do ok. 3 cm, więc jeśli różnica w wysokości między trawnikiem a krawężnikiem, ścieżką lub obrzeżem jest nie wyższa, to robot ogarnie temat. Nawet taka droga jak u mnie – z połówek kamieni polnych, ułożonych w cemencie okrągłą stroną do góry, nie sprawia mu większego problemu – nieco nim miota, ale algorytm szybko koryguje tor jazdy.
Co więcej, w aplikacji, w sekcji Laboratorium Terra mamy opcję „zaawansowane ustawienie krawędzi”. Znajdziemy tu czułość wykrywania przeszkód na krawędzi, retusz narożników (wielokrotne przejazdy w narożnikach dla lepszych efektów, blokowanie granic mapy (robot nie dodaje nowych obszarów do mapy – bardzo przydatne, gdy mamy więcej trawników, poza tymi 1200 m2 dla V1000.
Ostatnie najciekawsze ustawienie to segmentowane przycinanie krawędzi – możemy ustalić jak robot ma kosić granicę każdej ze stref i włączyć opcję „przycinanie krawędzi blisko krzewów.
Zakamarki i wąskie przestrzenie to problem
Robot ma tylko 39,4 cm szerokości i faktycznie może mieścić się w bardzo ciasnych przestrzeniach, lecz na 12 roślin (stojących ok. 50-70 cm od betonowej wylewki ogrodzenia na wąskim trawniku) objechał 8 z nich, więc skuteczność to jakieś 66,6%.
Wystarczy, żeby choć jedna gałązka wystawa nieco w światło przejazdu i już robot uznaje, że nie należy się tam pchać (w trybie czułym omijania przeszkód). To i tak lepszy wynik od Sunseekera S4, obu robotów Segway Navimow H206 i H215 (X420 nie liczę bo to za duży robot).
Dodatkowo sprawdziłem, jak robot poradzi sobie z objechaniem wąskiej strefy w trybie krawędziowym, z domyślną czułością omijania przeszkód 0 cm odstępu od krawędzi. Efekty nie są specjalnie lepsze – z 12 roślin ogarnął 8, wjechał między nie a płot, pozostałe 4 objechał od drugiej strony, więc i tak co jakiś czas trzeba by wyjechać zwykłą kosiarką lub podkaszarką.
Koszenie wokół roślin i rabat z obrzeżem
Robot najpierw wypełnia przestrzeń koszeniem linowym, a na koniec objeżdża daną roślinę lub jej obrzeże na tyle blisko, jak dalece pozwolą mu na to czujniki oraz nasze ustawienia w aplikacji.
Najlepiej koszenie wokół roślin wychodzi, gdy ustawimy tam strefy zabronione, tak blisko, jak tylko się da, a dzięki ustawieniu z zakładką w centymetrach na krawędzi, można przybliżyć koszenie do rośliny jeszcze bardziej.
Porównując TerraMow V1000 do trzech modeli Segway (X420, H206, H215) czy Sunseekera S4, zostawia on najmniej martwej strefy koszenia wokół roślin.
Delikatność dla trawy
V1000 ma specyficzną strategię zawracania – nie robi typowej 180-tki, jak Sunseeker S4, a manewruje przód/tył, aby maksymalnie ograniczyć możliwość uszkodzenia trawy.
Dodatkowe funkcje w aplikacji sprawiają, że robot może być jeszcze dokładniejszy w narożnikach i krawędziach, ale bez uszczerbku dla trawy. Mamy nawet funkcję wykrywania żółtej trawy i jej omijania w cyklu koszenia.
Pokonywanie ścieżek w kanałach między strefami
Z uwagi na drogę z połówek kamieni polnych, z dużymi różnicami wysokości między nimi a cementem, w którym zostały osadzone, wiele robotów (zwłaszcza mniejszych) ma problemy z jej pokonaniem.
W V1000 ścieżki między strefami wyznacza się z łatwością – wyjeżdżamy z istniejącej strefy zaznaczając najpierw punkt początkowy na trafie, przejeżdżamy prowadząc robota zdalnie na nową strefę i gdy robot wykryje trawę, pojawi się przycisk zakończenia ścieżki – następnie przechodzi do automatycznego mapowania strefy.
Jak widać po gifie, robot sprawnie pokonuje trasę przed drogę z kamienia, choć miota nim ostro, potrafi zmienić kierunek poruszania się znacząco, ale po chwili sam się koryguje – trochę tu nie pomaga pojedyncze koło przednie, ale finalnie i tak można uznać zdolność do pokonywania ścieżek za wystarczającą, pamiętając, że ten model nie podjedzie pod wysokie progi i krawężniki – 3 cm to jego maks.
Powroty do stacji
Z tym tematem nie było żadnych problemów – robot znakomicie radzi sobie z powrotami do stacji, zawsze dokował tak, że rozpoczynało się ładowanie. Strategia wjazdu do stacji jest tu prosta – robot wraca najkrótszą możliwą ścieżką.
Co do wyjazdów to bywa różnie – czasem robot wykonuje obrót 360 stopni w celu zlokalizowania swojej pozycji, a czasem od razu po załadowaniu mapy i krótkiej samo diagnostyce, rozpoczyna pracę. Nie bardzo przy tym rozumiem, po co mu to lokalizowanie się po wyjeździe ze stacji – przecież wie, gdzie na mapie stoi stacja…
Praca nocą i działanie czujnika deszczu
TerraMow V1000, tak jak i V600 nie pracuje nocą. W ustawieniach możemy ustalić zakres pracy od świtu do zmierzchu, nie dalej. Z jednej strony jest to zrozumiałe – mamy tu tylko zespół kamer, bez pozycjonowania nRTK, czy LiDARu, ale z drugiej robot ma też diodę doświetlającą, więc w jakimś ograniczonym zakresie mógłby kosić po zmierzchu.
Faktem jest też to, że nie zaleca się koszenia w okresie największej aktywności żyjątek naszego ogrodu, czyli w nocy. W Polsce może jeszcze nie ma aż tak szerokiej dyskusji na ten temat, ale w takich Niemczech, gdzie roboty koszące sprzedają się od lat dobrze, istnieją już organizacje broniące jeży i reszty tego, co biega po naszym trawniku.
Co do czujnika deszczu, to jest on sprawnie działający, dodatkowo apka ma funkcję przesyłania lokalizacji na serwer i pozyskiwania zwrotnie danych pogodowych, więc robot może dostosować się do warunków w naszej miejscowości, przewidywać pogodę.
Jedyne co nie „pykło” producentowi to projekt otworów w daszku. W serii S otwory te wypadają idealnie nad czujnikiem deszczu w robocie – umieszczonym na samym końcu za przyciskiem stop. W serii V sensor deszczu jest przesunięty do środka robota i otwory w daszku nie pokrywają się z jego pozycją, a dodatkowo przysłania go przycisk STOP.
Omijanie ludzi i przedmiotów
TerraMow V1000, podobnie jak Sunseeker S4 i inne małe roboty, nie ma możliwości przejechania dorosłego jeża i pocięcia go nożami z prostego powodu – dorosły jeż jest za duży, a dodatkowo roboty te mają przednie kamery i dobrze wykrywają przeszkody wielkości średniej piłki. Do tego V1000 lepiej wykrywa niż Sunseeker małe przedmioty, jak piłkę tenisową – według producenta od 5 cm na 5 cm.
Przeprowadziłem trzy testy – z konewką, średniej wielkości piłką i piłką tenisową. Jak widać po gifach robot wszystkie wykrył, ale nie spróbował objechać, tylko zawrócił i kontynuował pracę w przeciwnym kierunku. To trochę inna strategia omijania niż w Sunseekerze S4, ale jak widać też skuteczna.
Drobne przedmioty robot wykrywa z kilku centymetrów, zatrzymuje się i zawraca, a w pominięty obszar wraca na koniec. Z ludźmi radzi sobie też perfekcyjnie – omija z większej odległości i też później wraca w ten obszar, aby go dokosić.
Stan robota na koniec testów
Stan robota na koniec testów jest moim zdaniem całkiem dobry – nieco drobnej, ściętej trawy zgromadziło się między osłoną tarczy tnącej a obudową i wypadło przy odwróceniu robota. Noże miały parę zaplątanych roślin w swoje mocowania, ale w obrębie ich pracy nie było żadnych zatorów.
W trakcie testów TerraMow V1000 padało tylko kilka razy. Przez większość czasu było okropnie sucho, wszędzie osadzał się pył z sosen, więc w połowie maja robot wyglądał jakby pracował na pustyni, a nie w Wielkopolsce – stojąc bezczynnie dobę dorobił się grubej warstwy pyłu, dosłownie wszędzie.
Podsumowując, widać w V1000 sporo poprawek względem serii S z pierwszej połowy 2025 roku. Większość jest w oprogramowaniu, ale w samej konstrukcji też ich nie zabrakło – mimo tej samej pojemności, bateria 4,5 Ah jest bardziej wydajna i pozwala na pracę do 180 minut (przy odpowiednich ustawieniach w apce), a kamery dostały daszek, więc mniej się brudzą.
Taki maluch sprawdzi się zarówno w małych, jak i średnich ogrodach, nawet z bardzo skomplikowanym układem stref do koszenia. 1200 m2 limitu mapowania to wartość wystarczająca dla większości przydomowych ogrodów, a dla posiadaczy dużych powierzchni trawy TerraMow szykuje model z napędem 4×4 i zdolnością do koszenia nawet 11 000 m2 terenu – TerraMow X AWD.
Czyszczenie i konserwacja robota TerraMow V1000
Robot jest zabezpieczony zgodnie ze standardem IPX6, więc można czyścić go z węża ogrodowego pod lekkim ciśnieniem, lecz nie powinno stosować się myjek wysokociśnieniowych.
Sprzęt ma tak małą powierzchnię, że czyszczenie zajmuje parę chwil, choć trzeba przyznać, że mamy w kilku miejscach niezbyt wygodne w czyszczeniu zakamarki. Kosisko jest dobrze zaprojektowane, nie blokuje się od szyszek.
Producent zaleca, aby wymieniać noże co 240 h pracy, a stację czyścić to 720 h – dość długie są to okresy. Czyszczenie samego robota warto wykonywać co 60 h, nie rzadziej. Noże na wymianę nie są drogie, na rynku jest też dobry wybór zamienników.
Dobrze też, że od TerraMow da się kupić nową baterię, dysk tnący, zasilacz czy przedłużacz – coś się uszkodzi lub zużyje to łatwo dokupimy.
TerraMow ma na swojej stronie instrukcję, jak samodzielnie przygotować robota do zimowania, ale zalecają też zamówienie profesjonalnej usługi przeglądu i czyszczenia – fajnie pokazali to na YouTube we współpracy z RoboExpert. Od razu jednak uprzedzam, że w RoboExpert przeglądy kosztują od 420 do 700 zł.
Aplikacja TerraMow i sterowanie
Korzystałem z apki w wersji 1.9.6.10, a soft robota to wersja 9.9.176. Po połączeniu się z robotem mamy widok pulpitu głównego z foto robota, stanem baterii, sieci Wi-Fi, powiadomieniami, wsparciem, ustawieniami profili i zarządzania urządzeniami.
Gdy wejdziemy w naszego robota, mamy typowy pulpit zarówno dla robotów koszących, jak i sprzątających. Od góry pokazuje się nazwa strefy, na której robot się znajduje, ponownie stan sieci WiFi, naładowania baterii, połączenia BT i statystyki – obszar roboczy, czas ostatniego cyklu i ustawioną wysokość koszenia. Środek to mapa z opcją powiększania i pomniejszania.
Z boku mamy ustawienia mapy – zmianę nazwy, ustawienie stref zakazanych, stref koszenia, dodawania nowej strefy, ścieżek (łączenie stref), edycji stref (łączenie, dzielenie, usuwanie), inteligentne tekstury map (widok trawy od góry), ustawienia stacji bazowej (przenoszenie stacji jak i tryb wielobazowy), kopię zapasową mapy, rotację mapy, strefy tylko do przechodzenia i na końcu przypięty punkt (choćby miejsce serwisowania).
Dobrze, że strefy zakazane to nie tylko prostokąt, ale też wielokąty, elipsy czy linie.
Skrót „Kamera na żywo” to opcja podglądu pod obraz kamery – aby go aktywować trzeba zatwierdzić politykę prywatności i nacisnąć na robocie przycisk „ok”. Takim sposobem możemy objechać ogród, wykonać patrol, sprawdzić co robią zwierzaki, czy cokolwiek innego.
Kolejna opcja zmienia nam widok map z terenu na widok realny trawy – wygląda fajnie, ale osobiście wolę widok terenu: jest czytelniejszy.
Przycisk ustawień koszenia przenosi nas do wyboru trybu: ogólny, czy dostosowany (każda strefa może mieć własne ustawienia. To tu zmienimy wysokość cięcia, odległość cięcia od krawędzi, rozstaw ścieżek koszenia, czyli zakładkę – bazowo 12 cm. Możemy też zmienić prędkość poruszania się: dokładny, domyślny, szybki i adaptacyjny.
Zmienimy też prędkość obracania się dysku z ostrzami i to ustawienie ma wpływ na głośność pracy i zużycie baterii, więc i na czas pracy. Ostatnie ustawienie to kierunek koszenia – pojedynczy, czyli zawsze tak samo, podwójny, czyli w kratkę lub obracający się – zawsze w inną stronę.
Na dole apki mamy wybór sposobu koszenia – spot, automat (całość), strefa (tylko wskazana), skrzynka (ustawiamy prostokątną, małą strefę) i krawędź. Ostatnie przyciski to start/pauza pracy, zakończenie cyklu koszenia i powrót do stacji.
W górnym prawym rogu jest menu ustawień. Od góry mamy wszystkie informacje o naszym robocie i jego edytowalną nazwę. Dalej jest zarządzenia mapami – mamy listę naszych map, opcję edycji, usuwania i wyboru jako domyślną.
Kolejne menu to harmonogram pracy – możemy ustalić w jakich godzinach i w jakie dni tygodnia, robot ma pracować. W rejestrze koszenia zapisują się statystyki wszystkich cykli i podsumowanie – robot pracował u mnie prawie 30 h, w ramach 21 cykli i skosił w tym czasie prawie 3700 m2.
Niestety apka rozdziela cykl koszenia na cykle baterii, dlatego koszenie przedniego trawnika 799 m2 to 4 raporty.
Sieć i BT to ustawienia łączności. Co ciekawe, robota aktywowałem 26 kwietnia i do 31 maja z pakietu danych 1024 MB, zużył tylko 8 MB. W menu powiadomień mamy ponownie wszystko, o czym nas sprzęt informuje.
Ustawienia robota to wybór głośności komunikatów głosowych, wybór języka (jest polski), włącznik czujnika deszczu i ustalenie jego czułości. Ustalimy też jak szybko robot ma wrócić do pracy po ustaniu opadów. Dalej wskażemy czas, w którym robot ma pracować – bazowo startuje 30 minut po świcie i kończy na 10 minut przed zmierzchem. Opcje zmiany to w punkt świtu lub zmierzchu, ewentualnie do 60 minut po lub przed.
Kolejne ustawienia to inteligentna sugestia strefy zakazanej (u mnie wskazał schody do altany), inteligentne tekstury map, czyli widok tekstur z kamery, a także włącznik mapy wielobazowej.
Na koniec mamy włączniki: unikania stref niebezpiecznych, wykrywania nadmiernego nachylenia, zakaz koszenia żółtej trawy i czułość detekcji przeszkód (domyślny/czuły).
W laboratorium Terra mamy tryb odzyskiwania ze zblokowania – robot ma użyć maksymalnej siły napędu do wykaraskania się z sytuacji. Mamy też zaawansowane ustawienia krawędzi: retusz narożników – robot poprawi koszenie narożników poprzez wielokrotne przejazdy, wybierzemy czułość wykrywania przeszkód na krawędzi, włączymy blokadę granic i segmentowanie przycinanie krawędzi (przesuwanie danej granicy).
Dalej jest menu ustawień Home Assistant, przywracanie ustawień fabrycznych, pilot zdalnego sterowania. Ustawienia antykradzieżowe to funkcja znajdowania urządzenia i włącznik alarmu oraz blokady po podniesieniu robota.
Kolejna opcja to dzwonienie do robota, gdy gdzieś się ukrył, ponownie jest funkcja podglądu na żywo i blokada panelu sterowania robocie przed dziećmi i zwierzakami.
Ostatnia sekcja to aktualizacje, wsparcie producenta, instrukcja obsługi, udostępnianie robota innym użytkownikom, menu konserwacji (czyszczenie stacji to 720 h, wymiana ostrzy co 240 h), sekcja analizy i ulepszania oraz usuwanie sprzętu.
Realnie aplikacja ma wszystko, co potrzeba – wielkich różnic do wersji z testowanego rok temu S800 nie widzę. Mamy kilka nowych funkcji i kolejne w fazie testów, grafiki są takie same – bez większych zmian.
To, czego tu nie ma to opcji koszenia we wzory – dla mnie zbędny bajer. Jedyne co można by dodać do zdjęcia wykrywanych przeszkód, a nie tylko ikonki i skoro mamy opcję sterowania zdalnego, to czemu nie koszenia? Można by zdalnie sterując, ogarnąć obszary, których robot sam nie chciał skosić, choć takowych jest naprawdę mało.
Czy warto kupić robota TerraMow V1000?
Ciężko dać inną odpowiedź na to pytanie – oczywiście, że tak. Już S800 po aktualizacjach był dobry, ale V1000 pokazuje, że sprzęt jest już dojrzały i dopracowany.
Wychodzi na to, że te wszystkie polecajki i zachwalanie robotów TerraMow na forach i grupach (FB, Reddit) nie jest działaniem marketingowym, a po prostu faktem – V1000 to jeden z najlepszych robotów z nawigacją wizyjną.
Jeśli tylko Twój trawnik spełnia wymagania stawiane przez producenta, czyli masz mniej niż 1200 m2 trawy do cięcia, a pochylenie terenu nie przekracza 32,5% (18 stopni) to TerraMow V1000 może być świetnym wyborem.
Trzeba jednak mieć świadomość pewnych cech tej konstrukcji – to maluch, więc koszenie deklarowanej powierzchni zajmuje mu kilkanaście godzin, a do tego długi czas ładowania nie polepsza tych statystyk.
Znam osoby, którym ślady po koszeniu mocno przeszkadzają, a im mniejszy robot, tym więcej musi się najeździć i zostawi więcej liniowych śladów. Kupując większą maszynę, przykładowo coś o szerokości koszenia 2 kosisk 30-43 cm, śladów będzie znacznie mniej, a robota zostanie wykonana kilka razy szybciej.
Z drugiej strony, większe roboty nie mieszczą się w zakamarkach i kosztują znacznie więcej, więc coś za coś.
|
ZALETY
|
WADY
|
Szukasz innego robota koszącego?
Na blogu testowaliśmy:
- Parkside PMRDA 20-Li B2 – robot z przewodem ograniczającym na 1000 m2;
- MOVA 1000 – robot z radarem laserowym na 1000 m2;
- Terramow S800 – robot z nawigacją wizyjną (zestaw kamer) na 800 m2;
- Stiga A 3000 – robot z nawigacją satelitarną, ze stacją referencyjną RTK;
- Goat Bot Unicut H1 – robot z kamerą i GPS, dedykowany na obszary do 1500 m2;
- Segway Navimow H215 i H206 – roboty na 1500 i 600 m2, z kamerami, LiDARem i nRTK;
- Segway Navimow X420 – na 2000 m2, napęd AWD, zero skrętność, z nRTK i 3 kamerami;
- Sunseeker S4 – na 1000 m2, z radarem LiDAR i kamerą.
Ceny TerraMow V1000
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.




































































































Szukam robota do trawnika do 600m2, teren płaski, dużo wysepek kwiatowych, generalnie dwa pola do koszenia, przejazd musiałby wykonać przez kostkę. Najlepiej zeby montaz był bez specjalnych przewodów. Co moglby Pan polecić?
Jeśli próg do wjazdu na kostkę ma do 3 cm wysokości, to właśnie TerraMow V600 sobie poradzi bez problemów, podobnie jak jego klony eufy C15 , czy NAC ZEN AI N0800 . Dobry będzie też Segway I210E Lidar i inne z tej serii.
Gdy jednak wjazd na kostkę jest wyższy, trzeba brać pod uwagę deklarowaną wysokość pokonywanych przeszkód przez robota.