Dreame Aqua 10 Ultra Roller Complete to połączenie chowanej kopułki z czujnikami z nowym systemem mopowania obrotowym wałkiem zamiast padów i ulepszonym systemem rozpoznawania przeszkód powstałym we współpracy z Nividia. Jak to kombo działa? Czas sprawdzić!
Spis treści
Pierwsze informacje o nowych robotach Dreame pojawiły się pod koniec wakacji 2025 roku. Większość się sprawdziła i już w pierwszym tygodniu września poznaliśmy nowego flagowca na targach IFA w Berlinie.
Polska premiera Dreame Aqua 10 Ultra Roller Complete odbyła się już 16 września, więc nie musieliśmy długo na ten sprzęt czekać, a dzień później podzieliłem się pierwszymi wrażeniami.
Nowy model to połączenie konstrukcji Dreame X50 Ultra, czyli chowanej kopułki z czujnikami, z nowym systemem mopowania obrotowym wałkiem zamiast padów ze szmatkami i ulepszonym systemem rozpoznawania przeszkód powstałym we współpracy z Nividia. Przeprojektowaniu uległa też stacja – wygląda jeszcze lepiej i korzysta z dwóch zbiorników na detergent, jak MOVA V50 Ultra.
Specyfikacja Dreame Aqua 10 Ultra Roller Complete
Wersja na start to Complete, czyli z dużym zapasem części: to dodatkowy zespół szczotek głównych, 2 zapasowe szczotki boczne, 3 filtry, 5 worków na kurz, zapasowy wałek myjący, 1 l detergentu standardowego, 2 buteleczki po 200 ml detergentu specjalnego, narzędzie czyszczące.
Parametry Dreame Aqua 10 Ultra Roller Complete:
- Siła ssania: 30 000 Pa (!!!);
- Pojemność baterii: 6400 mAh;
- Czas pracy: do 160 minut w trybie odkurzania i do 120 minut w odkurzaniu z mopowaniem;
- Głośność pracy: do 74 dB;
- Stacja ma 2 zbiorniki: na wodę czystą 4 l i brudną 3,5 l;
- Pojemność worka na kurz w stacji: 3,2 l;
- Zbiornik na kurz o pojemności 220 ml (automatycznie opróżniany);
- Pojemność zbiornika wody w robocie: 100 ml czystej i 140 ml brudnej (automatycznie uzupełniane przez stację);
- Temperatura podgrzewanej wody w stacji: 100 stopni;
- Temperatura suszenia: 70 stopni;
- Unoszenie szczotki bocznej i głównej: 10 lub 5 mm;
- Unoszenie wałka AquaRoll: 14 mm + zasłonięcie go zastawką AutoSeal Roller Guard;
- Docisk wałka do podłoża: 11 N (ok. 1,1 kg);
- Prędkość obrotowa wałka AquaRool: 100 obr./min;
- Szerokość wałka myjącego AquaRool: 26 cm;
- Pokonywanie progów: ProLeap – do 8 cm przy dwustopniowym lub do 4,2 cm przy jednostopniowym;
- Filtracja: HEPA;
- Wysokość robota: 9,8 cm z opuszczoną kopułką VersaLift;
- Średnica robota: 35 cm;
- Wymiary stacji: 44 cm głębokości z najazdem, 42 cm szerokości, 50 cm wysokości.
- Szerokość szczotek głównych: 16,5 cm;
- Szerokość wałka myjącego: 26 cm.
Parametry są po prostu flagowe i tym razem Dreame nie mija się z prawdą w podanym w specyfikacji czasie pracy – faktycznie na 2 z 5 poziomów mocy zasuwa do 160 minut, a na najniższym ok, 180 minut.
Wszystkie pozostałe parametry robią ogromne wrażenie. Od zwiększonej zdolności do pokonywania progów podwójnych nawet o wysokości 8 cm, przez konstrukcje systemu mopowania z dwoma wałkami, po aż 30 kPa siły ssania na 5 biegu. Ciężko wskazać słabe punkty…
Jakość wykonania i budowa
Robot znacząco urósł i zwiększył masę – teraz to ciężki kawał 35-centymetrowego krążka o wysokości 9,8 cm ze schowaną kopułką radaru. Jakość wykonania wszystkich elementów jest bardzo wysoka – od góry i z boków mamy matowy, biały plastik, a od spodu czarny.
Górna to pokrywka magnetyczna, można łatwo ją zdjąć i dostać się do zbiornika kurzu. Ten został mocno przebudowany – ma teraz konstrukcję pionową, jak w Samsungach i opróżniany jest dołem. Niestety, filtr EPA nadal nie ma filtra wstępnego z siateczki czy gąbki, więc mocno zapycha się kurzem i innymi drobnymi elementami – warto go co kilka cykli ostukać, a co kilkanaście umyć. Na szczęście w wersji Complete mamy w zestawie cztery filtry.
W opuszczanej kopułce radaru VersaLift LDS mamy ukryty czujnik ToF (kopułka opuszcza się, gdy to potrzebne), a od góry kryje trzy mikrofony asystenta głosowego (nadal nie działa po polsku) i dwa przyciski: powrót do stacji i start/stop.
Zderzak jest na dole gumowany, z jednego boku mamy czujnik zbliżeniowy ścian i śledzący przewody po ich wykryciu przez przedni zespół czujników. Z przodu mamy dwie kamery i diodę doświetlającą. System AstroVision NVIDIA ma rozpoznawać ponad 240 rodzajów przedmiotów i być najdokładniejszym w historii marki – w praktyce jeszcze trochę mu brakuje.
Z tyłu robota mamy łatwo wyjmowany, 140 ml zbiornik wody brudnej – pojemność nie za duża, podobnie jak wbudowanego zbiornika wody czystej 100 ml. Na szczęście to nie problem – robot wracać może nawet co 10 m2 do stacji na odbiór brudnej wody i uzupełnienie czystej z wybranym detergentem.
Od spodu mamy dobrze znany zespół dwóch szczotek obracających się w przeciwnych kierunkach, zamocowanych tylko z prawej strony. Jeden z wałków składa się nie tylko z pasków gumy, ale też włosia, więc dobrze zbiera drobny kurz – lepiej niż wałki tylko silikonowe lub gumowe. Włosy faktycznie nie plączą się prawie wcale – zsuwają się z wałków i wpadają do zbiornika kurzu.
Boczna szczotka wysuwa się w narożnikach i nieco plącze wokół siebie włosy – ale to normalne przy konstrukcjach z trzema ramionami. Parę włosów plącze się też w przednie koło, obok którego mamy sensory wysokości i sens wykrywający dywany.
Nowością jest oczywiście system mopowania – wałek obracający się 100 razy na minutę, nasączany wodą, wyżymany z brudu, napuszany przez drugi mini wałek FluffRoll obracający się 1000 razy na minutę, dodatkowo wyczesywany też przez specjalny grzebień – na papierze zaprojektowano ten element wzorowo i nie zapomniano o opcji wysuwania wałka poza obrys robota przy meblach i ścianach.
Dodatkowo wałek ma też specjalną osłonę AutoSeal, która wysuwa się na wałek gdy robot wjedzie na dywany lub wykładziny – nie pomoczy materiału.
Ogromną poprawę widać, a raczej słychać w napędzie robota – silniczki poruszające każdym z dwóch kół, jak i nowy bieżnik są tak ciche przy poruszaniu robotem, że gdy nie ma odpalonego ssania lub mopowania robot porusza się bezszelestnie – tak cichego robota jeszcze nie testowałem, wręcz raz było blisko, żebym się o niego przewrócił, bo zakradł się bezgłośnie od tyłu…
Robot korzysta z poprawionego systemu ProLeap – unoszenia się do pokonywania progów. Robot radzić sobie ma z progami pojedynczymi 4,2 cm, podwójnymi do nawet 8 cm (4+4 cm) – poprzednik X50 Ultra pokonywał progi podwójne maksymalnie 6 cm.
Stacja to nowy design i mieści wszystko. Ma podwójny dozownik detergentów – jeden od zwykłego, drugi od specjalnego (na butelce wspominają o usuwania zapachów zwierząt, w apce jest określony jako detergent dla hodowców zwierząt). Mamy duży worek na kurz, dwa zbiorniki na wodę – 4 l czystej i 3,5 l brudnej.
Stacja myje wałek wodą z detergentem w 100 stopniach C, suszy gorącym powietrzem, opróżnia kurz ze zbiornika do worka, uzupełnia wodę w robocie i usuwa brudną.
Co ciekawe stacja jest przygotowana pod montaż dedykowanego zestaw przyłączeniowego do odpływu i dopływu wody, który można dokupić osobno.
Jakość użytych materiałów w każdym elemencie jest po prostu bardzo dobra. Nie mam do czego się przyczepić w kwestii zarówno jakości plastików, spasowania, czy samej konstrukcji.
Jak odkurzacza Dreame Aqua 10 Ultra Roller Complete?
Pod względem efektów odkurzania żadnych zaskoczeń nie ma – to ten sam zespół szczotek, co w świetnym Dreame X50 Ultra i pary innych wersjach pokazanych po premierze X50, także pod marką MOVA.
Zespół szczotek głównych jest ruchomy, może unosić się w górę, gdy to potrzebne, a normalnie nieźle przylega do podłoża.
Robota sprawdziłem w typowych scenariuszach pracy i jest po prostu znakomicie.
Na pierwszy ogień poszedł stary, zniszczony dywan typu shaggy z 3 cm włosiem. Wiele robotów ma problem z wjazdem na niego. Aqua 10 już podczas tworzenia mapy zidentyfikował go i naniósł na mapę. Dzięki temu możemy tapnąć na sam dywan i od razu wysłać robota do odkurzania samego dywanu.
Z fajnych funkcji mamy wspomaganie mocy – robot odpala maksymalne ssanie, gdy wykryje dywan, może go odkurzać krzyżowo, możemy też ustawić, aby każdy cykl ogólnego sprzątania domu zaczynał od dywanów.
Po ułożeniu samego materiału może nie widać jakiś wybitnych efektów wyczesywania, ale to z uwagi na dwie przeciwstawne szczotki – pierwsza wyczesuje, druga wygładza włosie, a efekty widać dopiero po wyjęciu zbiornika kurzu – ogromna ilość kurzu i parę włosów, a w samych szczotkach nic: zero zaplątanych włosów.
Świetnie działa też wysuwanie się osłony wałka – robot wykrywa dywan i od razu wałek jest zasłonięty, nie pomoczy dywanu.
Kolejny test to zbieranie dużych elementów – wysypałem ścieżkę na kafelkach gresowych z głębokimi, szerokimi fugami: rozdeptany makaron, mąkę, płatki owsiane, musli, cukier, bułkę tartą i kawę ziarnistą.
Robot w pierwszym przejeździe pochłonął 99% elementów, wystrzelił do boku ziarno kawy, zostawił dosłownie jedno ziarenko musli i nieco mąki w fugach – efekty jak w Dreame X50 Ultra, wzrost siły ssania do 30 kPa nie jest więc tu widoczny. Stan robota po takim zadaniu był niezły, choć sporo mąki weszło w drobny bieżnik jednego z kół napędowych.
Wysuwanie bocznej szczotki w narożnikach, Dreame Aqua 10 Ultra Roller Complete / fot. K. Kulikowski, agdManiaK.pl
Pochwalić Dreame trzeba za dopracowany algorytm sterujący wysuwaniem bocznej szczotki. Praktycznie zawsze wysuwa się w narożnikach, obojętnie czy składają się ze ścian, mebli czy czegoś prześwitującego.
Igonorowanie zasłon oznaczonych na mapie nie działa, Dreame Aqua 10 Ultra Roller Complete / fot. K. Kulikowski, agdManiaK.pl
Żeby nie było tak kolorowo, Dreame już w modelu X50 Ultra coś zepsuło w sofcie map i w Aqua 10 nadal tego nie naprawiono. Starszy X40 jako pierwszy dostał super funkcję ignorowania zasłon – zaznaczało się szlaczkiem na mapie gdzie stoją zasłony, a robot je ładnie ignorował, sprzątał pod nimi.
X50 i Aqua 10 mimo prawidłowo naniesionych zasłon (nawet lekko na wyrost) omijają je jakby to były stałe przeszkody – funkcja nie działa totalnie… W porównaniu do Roborocka jest praktycznie tak samo – główny konkurent Dreame jej po prostu nie ma.
Wracając do chwalenia, Dreame wykonało kawał dobrej roboty z głośnością pracy. Najczęściej używane poziomy jak 2 i 3 są jeszcze cichsze niż w X50, którego przecież mocno za to plusowałem.
Głośność pracy:
- 1 bieg „Spokojnie”: 53,2 dB;
- 2 bieg „Standardowy”: 55,8 dB
- 3 bieg „Turbo”: 59,4 dB;
- 4 bieg „Max”: 65,9 dB;
- 5 bieg „Max+”: 71 dB
- Głośność opróżniania kurzu przez stację: 71,5 dB.
- Głośność pompki w stacji: 53,2 dB;
- Głośność suszenia w stacji: 38 dB.
Mam wrażenie, że Aqua 10 to jeden z najcichszych, jak nie najcichszy robot na rynku.
Do typowego odkurzania podłóg twardych w zupełności wystarczy 2 z 5 poziomów mocy, a wyższe warto odpalić gdy zabrudzeń jest więcej lub robot ma odkurzać dywany czy wykładziny. Z uwagi na napchanie robota masą podzespołów, bateria znika w oczach – przyzwyczaiłem się, że 90% dotychczas testowanych robotów radzi sobie z parterem domu na jednym cyklu ładowania, na 2 z 5 poziomów mocy.
Już Dreame X50 Ultra miał znacznie krótszy czas pracy realnej niż to deklarowane, ale na szczęście tu nie popełniono błędu w specyfikacji. Robot ma pracować w trybie samego odkurzania do 160 minut i coś w tym jest. Dokładnie po takim czasie wrócił na doładowanie w stacji, mając za sobą odkurzone 120 m2 podłogi z ok. 160 m2 całości.
Robot pojechał do stacji, doładował się do 60% i wrócił odkurzyć pozostałe 40 m2. Wydajność ilości sprzątniętych metrów do minut zależy mocno od nas – jeśli wyłączymy wszelkie ulepszacze, robot będzie miał wydajność ponad 1 m2 na minutę, ale gdy je włączymy, to wydajność spada do 0,75 m2 na minutę.
Bazowo polecam wyłączyć wzmocnienie dla dużych cząstek – to funkcja nadal będąca w fazie beta i u mnie za duże cząstki bierze sęki w deskach, co kompletnie zakłóca pracę.
Fajną opcją jest dynamiczne czyszczenie przeszkód – robot rejestruje miejsca pominięte przez unikanie osób i zwierząt, wraca do nich na koniec cyklu. Jeśli mamy delikatne podłogi z kierunkiem ułożenia desek, to możemy ustawić sprzątanie wzdłuż tego kierunki, w celu uniknięcia zarysowań spoin.
Jeśli mamy sporo delikatnych mebli, czy przedmiotów na podłodze, możemy ustawić tryb unikania zderzeń – robot utrzymuje dystans ok. 10 cm od przeszkód, a nie ok. 1 cm. Niestety obszary te nie będą odkurzone – coś, za coś.
W apce warto mieć też włączone automatyczne chowanie kopułki radaru „zwiększony zasięg” – robot będzie pakować się pod meble o wysokości minimalnie wyższej od niego – sprawdziłem, mieści się pod 10 cm niszami i w nie wjeżdża.
W apce mamy też tryb całkowitej automatyzacji sprzątania – CleanGenius. Robot sam decyduje o parametrach i rodzaju sprzątania, a dodatkowo mamy harmonogramy pracy – możesz tak ustawić robota, że będzie sprzątać tylko gdy jesteś w pracy.
Funkcja ProLeap jest u mnie zbędna – nie mam progów, więc z paru desek zbiłem 2 progi – 3,4 cm i 5,8 cm – niby robot pokonuje pojedyncze progi do 4,2 cm wysokości i do 8 cm podwójne, ale realnie jest nieco inaczej. Aby robot pokonywał progi, trzeba nanieść je na mapę. Mamy do wyboru próg przechodni, próg nieprzechodni i rampę.
Na początek złożyłem próg podwójny 7,8 cm i 3,2 cm – robot nawet nie podjął się pokonania go, po trzech przesunięciach się wzdłuż deski dawał zawsze komunikat, że obszar jest niedostępny – sprawdzałem trzy razy, a ostatni dołożyłem do pierwszego progu jedną deskę aby dać 4 cm (czyli 4 + 7,8 cm) – nic to nie dało.
Odejmując deskę z progu drugiego, dając zestaw 3,4 + 5,8 cm, robot pokonał przeszkodę bezbłędnie na oba możliwe sposoby – jak biegiem przez płotki – najpierw jednym kołem potem drugim. To sposób zalecany do szyn przesuwnych. Normalnie robot pokonuje progi od razu w całości.
Omijanie cienkiego kabla ładowarki, Dreame Aqua 10 Ultra Roller Complete / fot. K. Kulikowski, agdManiaK.pl
Omijanie grubego przewodu rozdzielacza, Dreame Aqua 10 Ultra Roller Complete / fot. K. Kulikowski, agdManiaK.pl
Tu jest wręcz perfekcyjnie. Bez znaczeni czy to cienki kabelek od ładowarki smartfona, czy gruby, biały przewód rozdzielacza – robot wykrywa go, sprawnie omija i nie zostawia dużych przestrzeni przy kablu bez odkurzania (pod warunkiem, że nie włączyliśmy trybu unikania zderzeń).
Czy system omijania kabli stworzony z Nvidia działa lepiej niż poprzedni z X40 i X50? Myślę, że to podobny poziom – poprzedni był już perfekcyjny, więc co tu można było ulepszyć?
Omijanie małych przedmiotów, Dreame Aqua 10 Ultra Roller Complete / fot. K. Kulikowski, agdManiaK.pl
Niestety, w tym temacie jest już tak kolorowo jak z omijaniem kabli, jest wręcz gorzej niż w poprzednim systemie z X40 i X50. Robot co prawda widzi większość przeszkód, ale już szklane jak ciemną świeczkę w szkle o średnicy ok. 8 cm, po prostu przesuwał, mimo prawidłowej identyfikacji.
Kaczkę z masy solnej widział, ominął i nie dotknął. Paczkę zapałem też znakomicie zidentyfikował dosłownie na pół centymetra od, aby następnie przesunąć ją wystającym włosiem bocznej szczotki.
Wnioski są proste – gdy to nie były stałe przedmioty, a zwierzęce odchody, można by się zdziwić… Ewidentnie algorytm nowego systemu omijania przeszkód wymaga znaczących poprawek. Ktoś zapomniał o wystających wąsach bocznej szczotek – ją też trzeba brać pod uwagę przy projektowaniu zachowań i ścieżki poruszania wokół wykrytego przedmiotu.
Podsumowując temat omijania przeszkód – kable robot Aqua 10 omija tak samo dobrze jak poprzednicy X40 i X50, ale małe przedmioty omija gorzej przez niedopracowane oprogramowanie.
Powroty do stacji za to są perfekcyjne, robot zawsze trafia i nie ma problemów z pozycjonowaniem się na mapie, nawet gdy mu przesuniemy stację. Algorytm pracy i samej jazdy wydaje się dopracowany, choć są momenty, w których robot marnuje czas – choćby po zakończeniu cyklu lub przed rozpoczęciem przejazdu drugiego i trzeciego po tej samej powierzchni, staje i myśli 10-20 sekund.
Parę błędów mamy też w tłumaczeniu, choćby komunikaty stacji dot. mycia wałka nadal mówią o mycia padów obrotowych. Ogólnie najwięcej do poprawy jest w algorytmie omijania przeszkód, reszta jest naprawdę w porządku, zwłaszcza na tle konkurencji.
Miłośnicy zwierzaków będą zachwyceni modułem korzystającym z przednich kamer. Gdy włączymy rozpoznawanie zwierzaków i nagrywanie kamerą, robot może monitorować zwierzęta w naszym domu, uwieczniać ich życie i wysyłać do nas. Robot zapisuje też strefy aktywności zwierzaków i ma ogrom funkcji polepszających sprzątanie i mopowanie – dokładniej opisuję je w sekcji „aplikacja i sterowanie”.
Trybowi samego odkurzania brakuje naprawdę niewiele do perfekcji – Dreame powinno przyłożyć się do jakości softu i wydać poprawki dla algorytmu omijania przeszkód, nieco usprawnić wydajność pracy pod względem zużycia baterii i będziemy mieć robota 10/10 z jednym minusem wynikającym z funkcji mycia – wysokością aż 9,8 cm z opuszczoną kopułką.
Jak mopuje Dreame Aqua 10 Ultra Roller Complete?
Nowy system mycia ma jedną ogromną zaletę wynikającą z samej konstrukcji i kilka drobnych wad, które można w przyszłych generacjach nieco ulepszyć. Jak zawsze na początku rozwoju jakiegoś rozwiązania, braki i problemy będą się pojawiały.
Największą zaletą nowe systemu jest fakt, że wałek pozostaje praktycznie cały czas czysty, gdyż przy każdym obrocie wyżyma się z brudu, który jest odprowadzany do zbiornika wody brudnej i nasączany czystą wodą z detergentem.
Stary system z padami obrotowymi nie czyścił się w trakcie pracy – od tego była stacja, więc ustalaliśmy, jak często robot miał wracać: większość robotów miała jako min. ustawienie co 10 m2 lub co 10 minut, więc stan szmatek przy 8, czy 9 metrze bywał różny.
Tu, przy normalnym poziomie brudu wałek pozostaje stale czysty. Ma on 26 cm długości, średnicę sporo mniejszą od wałków z pionowych odkurzaczy myjących aktywnie, jak choćby z tej samej marki Dreame H15 Mix czy H15 Pro Heat, ale zasada działania jest podobna.
Robot zbiera brudną wodę wyżymaną z wałka do 140 ml zbiornika, a dozuje czystą z 100 ml. Zbiornik czystej jest zabudowany w robocie, a brudnej jest wyjmowany i otwierany do czyszczenia – widać w nim pływak i jakiś czujnik, więc myślałem, że robot będzie wiedział gdy zbiornik mu się zapełni.
W apce pojawił się nowy tryb – zbieranie rozlanej wody po kąpieli, więc idealnie nadał się do sprawdzenia jak robot zbiera płyny. Na wszelki wypadek włączyłem funkcję rozpoznawania plam (nadal w fazie beta). Rozlałem na jasnych kafelkach w łazience 280 ml zlewek z ekspresu, więc przy 140 ml zbiorniku, robot powinien w połowie wrócić do stacji, opróżnić się i wrócić do pracy.
Cykl jednak wygląda inaczej niż się spodziewałem. Apka opisuje, że woda nie będzie dozowana na wałek, ma to być po prostu zbieranie płynów. Robot zaczął od objazdu pomieszczenie i potem raz przy razie przeleciał całą łazienkę – mniej więcej w połowie zbiornik był już pełen i zamiast zbierać płyny, rozcierał je po podłodze, kompletnie nie zadziałał czujnik ilości płynu w zbiorniku wody brudnej, więc wysłałem robota ręcznie do stacja na opróżnienie.
Zbieranie rozlanego mleka 90 ml, Dreame Aqua 10 Ultra Roller Complete / fot. K. Kulikowski, agdManiaK.pl
Sprawdziłem też zbieranie płynów w prostszym scenariuszu. Na deskach rozlałem 90 ml mleka – robot elegancko je zebrał co do kropli. Udało się wykonać zadanie, gdyż płynu było mniej niż wynosi pojemność zbiornika (140 ml). Trzeba przyznać, że małe ilości rozlanych płynów zbiera bardzo dobrze.
Zwykłe mopowanie pozwala nam na wybór 1 z 32 poziomów dozowania wody na wałek i nawet ustawienie 32/32 nie daje jej jakoś specjalnie dużo, nawet mogłoby być jej nieco więcej. Na deski nie zmieniałem ustawienia, więc ewidentnie robot mógłby dozować więcej wody na wałek przy maksymalnych ustawieniach, tak jak to robi eufy S1 Pro Omni, które testuję od wielu miesięcy. Na maksymalnej ilości, wody daje tak dużo, że nadaje się ten poziom tylko na kafelki – mi to odpowiada.
Mopowanie głębokie z najgęstszą zakładką, Dreame Aqua 10 Ultra Roller Complete / fot. K. Kulikowski, agdManiaK.pl
Kolejne ustawienie to nacisk mopa: lekkie, normalne, intensywne – bazowo ustawiłem intensywne, inne nie mają sensu. Następny parametr to trasa – szybka to pominięcie jazdy obwodowej i lekka zakładka na 1/4 szerokości. Standard to jazda po obwodzie, potem raz przy razie liniowo z prędkością 0,3 m/s i zakładką 1/4 po już raz umytym, 3/4 po suchym. Tryb intensywny zwiększa zagęszczenie trasy do zakładki 50/50, a tryb głęboki dodatkowo zwalnia do 0,2 m/s.
Mopowanie z zakładką standardową, Dreame Aqua 10 Ultra Roller Complete / fot. K. Kulikowski, agdManiaK.pl
Szkoda, że nie ma gęstszej trasy, jak w modelach z padami obrotowymi – każdy kawałek podłogi może być przejechany wałkiem maksymalnie dwa razy, a jak chcemy więcej, trzeba ustawić powtórzenia x2 to drugie mycie w poprzek (w kratkę) lub x3. Trzecie, jak pierwsze, czyli maksymalnie każdy kawałek podłogi może być przejechany 6 razy – w robotach z padami było to nawet 12 razy.
Jest i tak lepiej niż eufy. Tam nie ma żadnych opcji zagęszczenia, czy spowolnienia robota – bazowo robot robi zakładkę na pół, ma 3 poziomy dozowania wody i opcję sprzątania w kratkę x2.
Ustawić też trzeba, jak często robot ma wracać do stacji na przemycie wałka – ustawiłem co 10 m2 i to jest idealna wartość moim zdaniem. Ustal też temperaturę wody – najlepiej maksymalna 100 stopni C i tryb przemywania (najlepiej głęboki). Pojedynczy cykl trwa ok. 6 minut.
Jeśli mopujesz w trybie CleanGenius, możesz włączyć automatyczną ponową przepierkę – jeśli robot wykryje, że woda z mycia wałka jest bardzo brudna, stacja umyje wałek ponownie.
Dokładne sprzątanie przy nogach krzeseł i stołów, Dreame Aqua 10 Ultra Roller Complete / fot. K. Kulikowski, agdManiaK.pl
Efekty mycia są dobre, robot nie zostawia plam, czy smug, wysuwany moduł dochodzi do ścian na ok. 4 mm, więc martwa strefa mycia jest prawie żadna.
Względem robotów z padami obrotowymi nie ma funkcji wciskania mopa na 4 cm w szczeliny podmeblowe. To raczej oczywiste, ale też mniej dokładne jest… dokładne czyszczenie wokół nóg stołów i krzeseł – robot zostawia więcej suchej przestrzenie, lecz znowu to różnica kilku centymetrów, więc bez przesady.
Usuwanie zaschniętej plamy po kawie w 3 przejazdach, Dreame Aqua 10 Ultra Roller Complete / fot. K. Kulikowski, agdManiaK.pl
To, co realnie wypada gorzej niż w robotach z padami obrotowymi to usuwanie plam. Pady obrotowe mają jednak większą powierzchnię styku i jasne – po zabrudzeniu szmatek jadą tym brudnym materiałem po podłodze, ale jednak mają większe zdolności do ścierania plam.
Na gifie możesz zobaczyć, że robot w 3 przejazdach sprzątania strefy 0,9×0,9 m, z maksymalną zakładką i spowolnieniem prędkości jazdy do 0,2 m/s, usunął plamę powierzchniowo, ale miał problem z doczyszczeniem tego co zostało na rantach i we wzorkach. Pady obrotowe usuwały 100% śladu na rancie i nieco więcej od wałka tego co siedzi we wzorkach.
Obserwuję od paru miesięcy pracę eufy s1 Pro Omni, którego wałek obraca się 170, a nie 100 razy na minutę, ma nieco mniejszy docisk do podłoża 10 N i jakoś dokładniej usuwa taką samą plamę po kawie espresso 25 ml. Czyżby kluczem były obroty wałka?
Sprawdziłem paru zapowiadanych lub już obecnych konkurentów i mają większe obroty wałka. Ciekaw jestem też drugiego rozwiązania z track padem, który znajdziemy w starszych modelach, jak MOVA Z10 czy serii Dreame Gx0 na rynku chińskim, a u nas pojawi się prawdopodobnie pod modelem Dreame Aqua 10 Pro Track Complete. Zasada działania taka same, ale zamiast wałka jest rolna materiały ze znacznie większą powierzchnią styku z podłożem – możliwe, że będzie miała większe zdolności ścierania plam.
Co prawda, scenariusz usuwania tak dużej i rozległej plamy to raczej moja testowa fanaberia, a nie częsta sytuacja domowa – gdy coś się wyleje to zapewne zbieramy gdy jeszcze jest płynne, a to Dreame Aqua 10 robi świetnie.
Przemywanie wałka w stacji jest bliskie perfekcji – jedynie na końcach wałka włosie może pozostać lekko brudne, ale to tak samo bywało z padami, czy szmatkami sonicznymi. Wałek po przemyciu w stacji w 100 stopniach C jest pachnący i czysty.
Fajnie, że do trudniejszych zadań można wybrać detergent specjalny Pet Odor Solution, czy jak to apka nazywa – detergent dla hodowców zwierząt. Ma lepiej usuwać plamy i zapachy. W apce mamy ustawienia jak często robot ma korzystać z danego detergentu – cwane.
Na targach IFA zapowiedziano robota, który będzie miał aż trzy rodzaje detergentów i trzy wymienne zestawy szmatek myjących o innym materiale i przeznaczeniu (padu obrotowe) – kolejny dobry pomysł.
Sprzątanie przy meblach z wysuniętym mopem, Dreame Aqua 10 Ultra Roller Complete / fot. K. Kulikowski, agdManiaK.pl
Co do liczb to robot maksymalnie zużywa 300 ml wody na jedno, 6 minutowe mycie wałka. Gdy ten jest suchy i robot ma go tylko namoczyć i lekko przemyć, będzie to 180 ml. Przy ustawieniu robota na najbardziej intensywne parametry, czyli 32/32 poziomów dozowania wody na wałek, powrót do stacji co 10 m2 na przeczyszczenie 300 ml wody i uzupełnienie wody w robocie, 4 l wody w stacji wystarczą na 110-120 m2 mytej podłogi, ale tylko w teorii – realnie do naszej dyspozycją jest nieco ponad 3 l wody – gdy pozioma spada do ok. 800-900 ml, pojawia się komunikat o braku wody, więc tak naprawdę robot umyje ok. 80-90 m2 podłogi, następnie będzie trzeba ją uzupełnić.
Wychodzi więc na to, że z nowym systemem mycia zyskujemy mopowanie podłóg zawsze czystym wałkiem, nie coraz bardziej brudnymi szmatkami obrotowymi, ale tracimy na efektywności ścierania plam i docierania wałkiem w szczeliny, czy dokładności przy nogach stołów – jak już parę razy dziś pisałem, coś, za coś. Myślę, że bardziej higieniczne mycie jest warte poświęcenia tych trzech kwestii.
Z ogólnych efektów mycia jest naprawdę zadowolony, ale widać, że to nie jest jeszcze dopracowana platforma. Z poprzednim system Dreame zajęło kilka generacji dopracowanie mycia padami obrotowymi i dopiero X40 można było uznać za dopracowany sprzęt, a to już 4. generacja robotów z padami na polskim rynku – Dreame Aqua 10 jest 1. generacją w rolką u nas.
Stacja dokująca i czyszczenie
Stacja dokująca ma zupełnie nowy projekt i mi się podoba – zwłaszcza przedni dekor. Wymiary stacji to 44,4 cm głębokości wraz z najazdem, 42 cm szerokości i 50,1 cm wysokości. Od góry mamy klapkę, pod nią dwa zbiorniki wody. Od frontu zdejmujemy maskownicę, a pod nią znajdziemy worek na kurz i podwójny zbiornik na detergenty.
Nisza przemywania wałka jest uproszczona, nie ma tu tarek do czyszczenia wałka – robi to sam robot. Mamy tackę z niszą na wałek, która wypełnia się podgrzaną wodą.
Przy ustawieniach najbardziej intensywnych przemywania wałka, czas pojedynczego przemycia to 6 minut, wody zużywa 300 ml gdy wałek jest mokry i mówimy o cyklu w trakcie przemywania lub po mopowaniu. Gdy wałek jest suchy i stacja tylko przygotowuje go do mopowania, zużywa 180 ml wody.
Stacja ma specjalny czujnik mętności wody, więc ocenia jej stan – jeśli po przemyciu woda jest nadal brudna, stacja wykonuje ponowną przepierkę. Tackę możemy wyjąć do czyszczenia, mamy też w aplikacji specjalny tryb czyszczenia niszy pod tacką – stacja zalewa ją wodą, daje nam czas na szorowanie dołączoną do zestawu szczotką, a następnie odpompowuje wodę.
Głośność pracy stacji jest na niskim poziomie, a jedyne, co może czasem zaskoczyć, choćby podczas oglądania po cichu seriali, czy filmów, to głośny mechanizm zmieniający pozycję wałka w stacji podczas suszenia – proces trwa w zależności od ustawień od 2 do 4 h.
Moja sztuka miała niestety poważny problem ze stacją – od spodu wyciekała z niej brudna woda. Zauważyłem to dopiero na koniec testu, więc łączenie dwóch desek modrzewiowych pod nią zdążyło lekko napęcznieć. W sieci nie znalazłem żadnych podobnych przypadków.
Na Reddicie jeden użytkowników narzekał na wycieki piany przodem, ale to zupełnie inny przypadek – u mnie cieknie głównie od spodu, parę kropel czas spłynie też po prawej stronie na łączenie stacji z najazdem, ale nie ma żadnej piany. Zakładam, więc, że to pechowa sztuka, a nie jakiś większy problem, ale jeśli pojawią się takowe informacje, spróbujemy załatwić kolejną sztukę i ją sprawdzić dla potwierdzenia.
Czyszczenie samego robota nie wymaga dużych nakładów pracy. Główne szczotki nie plączą włosów, boczna zawsze coś tam wokół siebie ma, ale w 5 sekund wszystko usuniesz. Wałek czyści się sam, ale można go wyjąć i raz na jakiś czas wyprać w misce ręcznie.
Nisza w której pracuje pozostaje względnie czysta, ale chociaż raz na miesiąc przetarłbym wszystkie elementy szmatką. Warto nieco częściej wyjmować i czyścić zbiornik wody brudnej – jest otwierany i mamy dostęp do każdego zakamarka.
Aplikacja i sterowanie
Sterujemy aplikacją Dreamehome dostępną na Androida i iOS. Apka, mimo ponad 1 miliona pobrań ma tylko 5000 ocen i średnia nie jest najlepsza – 2,8/5. Dreame niestety daleko do jakości softu Roborocka, którego aplikacja przy ponad 5 milionach pobrać ma aż 270 000 ocen i średnią 4,7/5 – nie ma lepszych statystyk w branży robotów sprzątających.
Podczas testów korzystałem z najnowszej wersji 2.2.7.6, wydanej 15.09.25. Oprogramowanie robota wymagało aktualizacji zaraz po wyjęciu z pudełka do wersji 4.3.9_2825 i usuwało znane błędy, dodawało funkcję usuwania plam wody po kąpieli i usprawnienia nawigacji.
Robota do apki najlepiej dodać skanując kod QR pod górną klapką, trzeba oczywiście wcześniej założyć konto Dreame, a następnie podpiąć robota pod domową sieć Wi-Fi. U mnie trwało to jakieś 30 sekund, po wejściu w apkę mamy główny pulpit z naszymi urządzeniami, forum Dreame, ustawieniami własnego konta, skrótem do powiadomień, stan baterii.
Gdy klikniemy w robota, mamy standardowy dla chińskich robotów pulpit – na górze nazwa i status pracy, statystyki ostatniego cyklu, stan procentowy baterii, skrót do ustawień. Na środku jest mapa, którą można powiększać, obracać, wyświetlać w 2D i 3D. Z lewej strony mapy mamy asystenta z podpowiedziami – nieco denerwuje, bo jego chmurki czasem zasłaniają 1/3 mapy.
Po prawej jest skrót do edycji mapy, do podglądu kamery i do trybu zwierzakowego. Pod mapą mamy skrót do trybów pracy: odkurzanie, mopowanie, odkurzanie i mopowanie, mopowanie po odkurzaniu (tego brakuje w Roborocku) i ustawienia indywidualne, czyli przypisanie parametrów i trybów do każdego pokoju osobno.
To tu wybierzemy też tryb CleanGenius – czyli pełną automatyzację i maksymalne wykorzystanie AI do sprzątania naszego domu lub mieszkania – sam z niej nie korzystam, wolę mieć pełną kontrolę i samemu wszystko sobie ustawiać.
W każdym z trybów możemy wybrać właściwe parametry. W odkurzaniu mamy pięć poziomy mocy i dwa rodzaje trasy: szybką lub standardową – szybka to brak objazdu po obwodzie. W mopowaniu mamy 1-32 poziomy dozowania wody, 3 poziomy nacisku wałka na podłoże, wybór częstotliwości powrotów do stacji na przemycie wałka i wybór trasy: szybka, standardowa, intensywna i głęboka – opisywałem je w sekcji mopowania wyżej.
Pod trybami mamy wybór tego, jak robot ma sprzątać – po całości, po strefach, czy po pomieszczeniach. Sprzątanie po strefach , czy pomieszczeniach można ustawić z powtórzeniami od 1 do nawet 3. Na samym dole mamy start i pauzę pracy, oraz powrót do stacji zamiennie z zadaniami w stacji.
Edycja mapy pozwala na pełny podział pomieszczeń, łączenie ich, nazywanie, wskazanie rodzaju podłogi, ustawianie dywanów i ich rodzajów, ustalanie stref zakazanych, wirtualnych ścian, sekwencji sprzątania. Dodamy wirtualne progi, rampy, meble, zasłony, czy obszaru niskiego dostępu.
Apka ma pamięć kilka map pięter, potrafi sama przełączać się między nimi poprzez rozpoznawanie i lokalizację po starcie pracy, ale najlepiej robić to ręczne – będzie szybciej. Co do ustawień mebli, działa to tak sobie – brakuje wielu rodzajów mebli, rozpoznawanie automatyczne działa w kratkę – choćby wannę w łazience apka uznała za wielką toaletę…
Tryb wideo wymaga nadania kodu pin, daje podgląd pod przednią kamerę – jakość obrazu jest taka sobie, możemy włączyć diodę doświetlającą, a opóźnienie w przesyłaniu obrazu jest minimalne.
Robot ma funkcję patroli domowych – nazywa to rejsami. Można zaprogramować godziny rejsów z punktami kontrolnymi w których robot robi zdjęcia i na koniec generuje coś w postaci raportu.
Ma też funkcję znajdowania zwierzaka, rejestracji jego działań. Możemy też ze zwierzakiem pogadać, zabawna jest też funkcja wydawania dźwięków przez robota jak miałczenie, szczekanie, imitowanie kroków, mruczenie czy hałasować. Ogólnie to fajna funkcja dla posiadaczy zwierzaków i do pilnowania domu.
To co znajduje się w sekcji pielęgnacji zwierzaka opisałem w sekcji odkurzania. W ustawieniach mamy historię sprzątania z dokładnymi raportami – niestety apka pamięta tylko 20 ostatnich cykli. W zaplanowanych czyszczeniach ustawimy harmonogramy sprzątania.
Nastawy dywanowe to wybór tego, jak robot ma się zachowywać na dywanach – może je odkurzać, unikać, ignorować lub przejeżdżać przez nie krzyżowo. Dodatkowo możemy wybrać czy robot ma zaczynać sprzątanie od czyszczenia dywanów, możemy włączyć wspomaganie dywanowe (maksymalna moc), intensywne czyszczenie dywanów (mniejsza prędkość i sprzątanie x2), możemy też wyłączyć szczotkę boczną na dywanach, oraz włączyć czyszczenie dywanów z podniesionym podwoziem.
Nastawy czyszczenia podłóg to wybór tego czy robot ma chować kopułkę radaru i wciskać się w nisze o wysokości zbliżonej do wysokości robota. Możemy też wybrać częstotliwość czyszczenia obszarów o niskim prześwicie. To tu wyłączymy tryb unikania zderzeń, automatyczne czyszczenie powtórne silnie zabrudzonych miejsc (działa tylko w CleanGenius), czy czyszczenie wzdłuż kierunku ułożenia podłogi.
Kolejne ustawienie warto mieć włączone – dynamiczne czyszczenie przeszkód, czyli powrót do miejsc pominiętych przez obecność ludzi i zwierząt na koniec cyklu. Mamy też dwie funkcje, które nadal są w fazie beta:
- rozpoznawanie plam – działa średnio, bierze sęki w deskach modrzewiowych za plamy, co sabotuje każdy cykl odkurzania – wyłączam to w każdym robocie;
- druga funkcja to wzmocnienie dla dużych cząstek – jak wyżej, widzi brud którego nie ma, choćby ciemniejsze fugi między kafelkami gresowymi.
W ustawieniach tryb MopExtend włączymy korzystanie z SI do wysuwania szczotki bocznej w narożnikach i przy meblach, a także wysuwania wałka mopującego przy ścianach i meblach. Ustalimy też częstotliwość tych funkcji w tracie sprzątania.
Sekcja ustawień pokonywania przeszkód pozwala na włączenie funkcji ProLeap i ustalenie jak robot ma pokonywać przeszkody – jak w biegu przez płotki najpierw jednym kołem, potem drugim, czy po prostu całością na raz.
W nastawach stacji dokującej włączymy korzystanie z detergentu, ustalimy częstotliwość korzystania z detergentu A i B osobno, włączymy automatyczne pranie wałka, ustalimy temperaturę i intensywność prania wałka i włączymy ponową przepierkę (działa tylko w trybie CleanGenius). Dalej mamy włącznik suszenia worka, suszenia wałka, czas suszenia, włącznik autoopróżniania i tryb ręcznego czyszczenia tacki w stacji.
Inteligente unikanie przeszkód trzeba aktywować, wyrazić zgodę na politykę prywatności, możemy włączyć robienie zdjęć przeszkód i wyłączyć lampkę doświetlającą. Asystent głosowy nie działa po polsku, ale jak go wyłączymy to mamy polskie komunikaty głosowe. Asystent nie jest zbyt cwany, wymaga od nas nauczenia się dokładnych poleceń głosowych, więc nie korzystam.
Pod zakładką więcej funkcji znajdziesz tryb nie przeszkadzać, włącznik pierścienia podświetlającego, włącznik wznowienia trybu czyszczenia po doładowaniu, blokadę przed dziećmi, wyłącznik powiadomień, pilot zdalnego sterowania, zarządzenie siecią Wi-Fi, serwisowanie urządzenia czy lokalizowanie go.
Ostatnie sekcje to opcja ograniczenia ładowania akumulatora, ładowanie poza szczytem, zużycie akcesoriów z instrukcją ich wymiany, czyszczenia, sekcję pomocy, info o sprzęcie, sugestie, udostępnianie urządzenia innym domownikom, aktualizacje, czy usunięcie robota. To tyle.
Jak dla mnie w apce niczego nie brakuje – Dreamehome to jedno z najbardziej rozbudowanych środowisk do sterowania robotami na rynku i w przeciwieństwie do obiegowej opinii popartej ocenami w Google Play, nigdy nie miałem z tą apką żadnych problemów.
Ile kosztuje Dreame Aqua 10 Ultra Roller Complete?
Cena sugerowana nowego robota to 6299 zł, ale do końca września jest sprzedawany w ofercie startowej po 5599 zł i tym razem Dreame nie dorzucało żadnych gratisów czy prezentów.
Robot jest dostępny poza sklepem własnym Dreame, także w największych sieciach handlowych, jak RTV Euro AGD, Media Expert, Komputronik czy Neonet, a cena także zaczyna się od 5599 zł. W większości sieci można rozłożyć płatność na 40 rat 0% i odroczyć płatność do stycznia 2025 roku, a w sklepie własnym Dreame mają ofertę 10 rat 0%.
Na razie nie ma w sieci dedykowanych akcesoriów pod ten model, ale szczotka boczna, czy szczotki główne to te same, co w Dreame X50 Ultra, Dreame L50 Pro Ultra czy MOVA V50 Ultra.
Wałek mopujący i filtry są dedykowane pod ten model, więc pewnie pojawią się w przyszłości. Na szczęście na start sprzedawana jest wersja Complete zawierająca duży zapas części. Ceny części do Dreame nigdy nie są wysokie, a szybko pojawiają się na Allegro, AliExpress i Temu super tanie zamienniki, gdzie za ok. 100 zł kupimy zapas wszystkiego na 2 lata.
Osobnym tematem są detergenty – 1 l butelka detergentu standardowego Dreame AWH6 Multi Surface Floor Cleaner to koszt ok. 70-80 zł. Drugi detergent do usuwania zapachów po zwierzakach i trudnych zabrudzeń Dreame AWH15 Pet Odor Solutiuon jest już sporo droższy i na razie trudno dostępny – znajdziemy go w połowie września tylko na AliExpress, w cenie 80-100 zł za 200 ml.
Na szczęście w zestawie mamy 2 butelki po 200 ml detergentu specjalnego i 1 l zwykłego, więc wystarczą na długo, a tanich zamienników dedykowanych do robotów też nie brakuje.
Czy warto kupić Dreame Aqua 10 Ultra Roller Complete?
Nowy flagowiec wprowadza rewolucję mopowania zawsze czystym wałkiem, zamiast szmatkami obrotowymi, które im dłużej pracują, tym stają się bardziej brudne i wymagają przemywania w stacji.
Ogromną zaletą zmiany systemy mopowania jest to, że robot wreszcie może zbierać małe ilości rozlanych płynów. Co prawda miałem nadzieję, że tryb zbierania płynów dodany w ostatniej aktualizacji będzie korzystać z czujnika zapełnienia zbiornika wody brudnej i gdy uzbiera te 140 ml, pojedzie do stacji i się opróżni – niestety tak to jeszcze nie działa.
Pozostałe funkcjonalności dobrze znamy z Dreame X50 Ultra – zespół szczotek, nawigację z czujnikiem ToF w chowanej kopułce, czy większość funkcji. Prawie wszystko działa dobrze. Nie zrozumiałe jest jedynie, że nie działa już od dwóch generacji funkcja ignorowania zasłon, a działało to świetnie w Dreame X40 Ultra.
Do poprawy jest też algorytm systemu omijania przeszkód powstały we współpracy z Nvidia – znakomicie omija kable, ale przy omijaniu małych przedmiotów ma problemy ze szkłem i tak jakby zapomniano, że z boku wystają wąsy bocznej szczotki, którymi robot wjeżdża w małe przedmioty i je przesuwa.
Samoczyszczenie w stacji jest perfekcyjne, używanie dwóch rodzajów detergentów, gorącej wody, suszenie ciepłym powietrzem zaprojektowano naprawdę dobrze.
Do jakości wykonania nie da się przyczepić, design też może się podobać – zwłaszcza stacji, a to co może być dla niektórych problemem to jedynie wysokość 9,8 cm – roboty z padami obrotowymi zeszły w Dreame do 8,9 cm, a w Roborocku nawet do 7,98 cm wysokości. Niestety to wynika z potrzeby upchania większej ilości części i podwójnych zbiorników wody w 35 cm krążku, wraz z szczotkami, pięcioma silnikami i kompletem czujników.
Robot za pewnie niedoróbki softowe, większą wysokość, gorszą zdolność do usuwania plam i kilka mniejszych wad, więc dostaje minimalnie niższą notę niż poprzednie flagowce. Kwestie programowe można jednak poprawić w aktualizacjach, zwłaszcza algorytm rozpoznawania małych przedmiotów i ich sprawnego omijania, czy funkcję ignorowania zasłon – wtedy ocena może być wyższa.
|
ZALETY
|
WADY
|
To również warto przeczytać!
Jeśli szukasz robota sprzątającego, warto zerknąć na nasz TOP-10 najlepszych robotów sprzątających.
Szukając natomiast dobrego odkurzacza koniecznie sprawdź naszą listę najlepszych pionowych odkurzaczy bezprzewodowych.
Zachęcam również do zerknięcia na maniaKalny TOP-10 najlepszych odkurzaczy na polskim rynku oraz zestawienie najlepszych odkurzaczy piorących.
Ceny Dreame Aqua 10 Ultra Roller Complete
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.







































































































































Fajna recenzja ale czy bierze pan pod uwagę awaryjność produktów i serwis? Mam wrażenie że nie. Dreame od pewnego czasu ma ogromne problemy jakościowe i z oprogramowaniem (co sam pan zauważył) a serwis to jakiś żart (sporo o tym jest na forach). Fajnie by było, aby takie informacje się pojawiały w recenzji
O kwestiach serwisów piszę nie raz w sekcji komentarzy, w odpowiedziach na zapytania czytelników, ale to jako moje prywatne zdanie.
Nie ma możliwości w ramach testu na obiektywną ocenę serwisów, bo co można jedynie napisać? Obiegową opinię nie popartą statystykami?
Tezy w recenzji muszą być podparte liczbami, danymi, własnymi testami.
Danych serwisowych na temat awaryjności, czy liczby odrzuconych reklamacji nikt nie publikuje.
Tu jedyne co można zrobić, to w osobnym tekście wykonać analizę opinii i ocen z sieci z danego okresu dla kilku czołowych marek, ale to też będzie tak sobie obiektywne, gdyż wiemy jak to jest z tymi wszystkimi opiniami.
Moje prywatne zdanie jest takie, że faktycznie najlepszy serwis do niedawna miał jeszcze iRobot, ale to marka coraz bardziej marginalizowana przez chińskich liderów i może przejęcie przez Picea coś tu zmieni.
Z czołowych producentów, najlepiej radzi sobie Roborock pod względem serwisu, choć mogliby mieć nieco lepszą ofertę części oryginalnych do wszystkich modeli we własnych sklepie – tego mi brakuje gdy muszę coś dokupić do mojego Roborocka Qrevo Master . Ciekaw jestem jak to będzie z Boschem – ta firma w dużym AGD ma najlepszy serwis na polskim rynku, więc pytanie, czy z robotami, które biorą od Ecovacs też będzie tak dobrze? Czas pokaże,
Dzień dobry,
Na wstępnie chciałbym napisać, że robi Pan kawał dobrej roboty, testy są tak szczegółowe (i dobre), że czasem… nie jestem w stanie ich doczytać do końca 🙂
Stoję przed zakupem robota sprzątającego.
Chciałbym wybrać coś z tych dwóch modeli
MOVA Z60 Ultra Roller Complete
Dreame aqua 10 ultra roller complete
Cena obecnie prawie taka sama, roboty też, ale są pewne różnice.
Ciekawi mnie siła docisku wałka – w Dreame to aż 11 N (ok. 1,1 kg), a w MOVA tylko 4,1N, różnica bardzo duża, ale w treści obydwu testów nie za bardzo widzę odzwierciedlenie w rzeczywistości. W sensie żeby Dreame robił to dużo lepiej.
Z innych plusów Dreame (w porównaniu do MOVA):
-wyższe temperatury podgrzewania wody (większa higiena)
– większa siła ciągu (ale to szczegół chyba)
– cichsza praca
– dostępny kolor biały
– można podłączyć do odpływu (ale to rozumiem nie jest konieczne?)
MOVA plusy:
– lepiej sprząta wokół nóg
– mniej błędów w apce
Mam nieduży dom, razem 125m2 na dwóch piętrach, w nocy będę mył dół, w dzień górę. Wszędzie panele PCV, tylko w łazienkach płytki.
Proszę o poradę, co by Pan wybrał spośród tych 2óch modeli,
ewentualnie jeszcze inny sprzęt? (zastanawiałem się jeszcze nad Dreame Aqua10 Ultra Track , ale w opiniach wyczytałem, że wielu osobom psuł się po kilku dniach)
Pozdrawiam
Tomasz Miczkowski
Nigdy nie byłem orłem z matmy i fizyki, ale z tego co mi się wydaje, to te wartości są sobie prawie równe:
Wzór: F = p × A
Dane: p = 4100 Pa; A = 26 cm² (powierzchnia styku wałka z podłożem w przybliżeniu) = 26 × 0,0001 m² = 0,0026 m²
Obliczenia: 4100 Pa × 0,0026 m² = 10,66 N, w zaokrągleniu 11 N jak w Dreame, dlatego też w testach nie ma w tym aspekcie żadnych różnic.
Osobiście wybrałbym raczej wersję od Mova – bardziej dopracowane oprogramowanie systemu omijania przeszkód z kamerą, a jedyne wody to znacząco brzydsza stacja. Różnica w cenie tylko 300 zł i Mova daje 3 lata gwarancji.
Niestety jeszcze nie miałem okazji przetestować żadnego z modeli z track padem – jesteśmy w kolejce na modele Dreame, Mova i Narwal.
Dzień dobry.
Potrzebuje pilnie zakupić robota sprzątającego z funkcją mycia, mapowania podłogi, typ podłogi to płytki 80 metrów
Co najlepiej wybrać Dreame Aqua 10 czy coś od roborocka
Dziękuję i pozdrawiam
Robot z rolką myje zawsze oczyszczonym wałkiem, ale gorzej od padów obrotowych usuwa zaschnięte plamy (ma mniejszą powierzchnię szorowania) i sam robot jest znacznie wyższy.
Osobiście celowałbym raczej w Roborock Saros 10R .
Witam ,jak oceniasz ogólnie względem omni S1 pro ?
Planuje wymienić wysłużonego juz l10s od dreama na coś z nowych modeli rolkowych i skłaniam się ku Eufy Omni S1 PRO. Obecnie można kupic za około 3300 z oficjalnego sklepu, warto mimo jego wad?
Znacząco różniące się roboty. Eufy to robot o rok starszy, więc nie ma wysuwanej bocznej szczotki, wałek też nie wysuwa się do boku, szczotka główna to zwykły wałek silikonowy – bardziej konkurentem dla Dreame będzie Eufy S2 Pro . Ogólnie używam Eufy od 4 miesięcy i mopuje dobrze, odkurza nieco gorzej od Dreame, stacja ma mniejsze pojemności, często woła, że ma zablokowany odpływ lub potrzebuje przeczyszczenia wewnętrznych zbiorników – więcej elementów do rozbierania i czyszczenia. Aplikacja znacznie biedniejsza, nie ma 50% funkcji znanych z Mova, Dreame i Roborock, ale w całokształcie jestem z niego zadowolony.
Jak zawsze świetne i rzetelne recenzje. Teraz trzeba czekac na kolejną ewolucję czyli track zamiast walka. Narwal juz tak dziala. Czekam z niecierpliwością az porowna Pan rolki z trackami za zachnietych plamach. Moze właśnie taki track jak w Narwalu jest przyszłością. Łączy dużą powierzchnie styku z ciągłym czyszczeniem włosia. Jest dobrze, ale trzeba jeszcze poczekać;)
Dzięki, mam nadzieje, że track pady będą jeszcze lepsze, głównie przez zwiększoną powierzchnię mopowania
Dawno nie czytałem tak kompletnego i dobrego testu, wszystko o czym pomyślałem, czego byłem ciekawy zostało sprawdzone. Brawo za dobrą robotę.
Dzięki 🙂
Czy planuje Pan testy nowej Roomby i Boscha?
Jak będzie taka możliwość to jasne, ale nie spodziewałbym się po nich niczego super. Bosch poszedł w starsze modele, prostsze, jakie Roborock, czy Dreame pokazywali w latach 2023 i 2024, a nowy iRobot to produkt firmy Picea, tak samo jak nowy Philips, czy Dyson – nie jest to produkt własny iRobota jak ich starsze serie j, s, czy i.
Wiem o tym, że te roboty nie są aż tak zaawansowane, ale myślę, że nie jestem jedyną osobą, której niezbyt uśmiecha się wizja robota z kamerką, z której obraz idzie na chińskie serwery 🙂 stąd moje pytanie właśnie o Roombę i Boscha
Co kto woli. Jak dla mnie to czy moje dane wykorzystują amerykańskie korpo jak iRobot, Google, Amazon, Apple, Microsoft, czy niemieckie jak Bosch, Siemens, Miele, Liebehrrr lub chińskie Roborock, Dreame, Narwal, Ecovacs, Xiaomi to żadna różnica – każda firma i tak wykorzystuje te dane w sposób, który raczej nam się nie podoba, zwłaszcza monopoliści pokroju Google, czy Microsoft.
Wycieki danych użytkowników i testujących w iRobocie to standard, Bosch jeszcze nie ma w tym temacie doświadczenia, bo na długo olali kategorię robotów, choć mają już za sobą aferę z ukryciem pewnych funkcji tylko dla zarejestrowanych użytkowników aplikacji Home Connect, o czym nie wspominali w opisach swoich zmywarek.
Te nowe to i tak Ecovacs, więc czy dane nie będą przechodzić przez chińskie serwery? Deklarują, że nie, ale do czasu aż ktoś tego nie sprawdzi z testujących, pewności nie ma.
Mova V50 Ultra za 3500 a Mova Z60 Ultra za 3780. Który wybrać?
Nowego Z60 nie testowałem, ale to praktycznie klon Dreame wyżej z drobnymi zmianami. Cena 3780 zł to sporo mniej niż za Dreame, a tylko 300 zł więcej od poprzedniej generacji, więc pewnie poszedłbym w nowy model.
Trzeba mieć jedynie świadomość, że roboty z wałkiem są wyższe, nie wchodzą w tak niskie przestrzenie podmeblowe jak poprzednicy, fajnie, że myją zawsze czystym wałkiem, ale z uwagi na dużo mniejszą powierzchnię styku materiału z podłożem, gorzej ścierają plamy od padów obrotowych. Wałek nie dochodzi też tak dokładnie do samych mebli, ścian, czy nóg stołów jak pad obrotowy i nie ma opcji na wciskanie go w strzeliny podmeblowe – wszystko ma swoje wady i zalety.
Kod z newslettera – 10% wchodzi u mova jak coś i tyle wychodzą