Dreame X60 Pro Ultra / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
W połowie 2026 roku do sklepów trafiła nowa wersja robota z flagowej linii X60. Sprawdzam, co przynosi najnowszy Dreame X60 Pro Ultra Complete i czy warto kupić ten sprzęt.
Spis treści
Po wprowadzeniu Dreame X60 Ultra (jako flagowca na 2026 rok) Dreame przyszykowało kolejne wariacje z ciekawymi rozwiązaniami, zapowiadanymi na styczniowych targach CES w Las Vegas. Dreame X60 Pro Ultra jest naprawdę Pro względem zwykłego modelu X60 Ultra
Największą nowością są super długie ramiona (szczotki bocznej na 12 cm i mopa na 18 cm). Znacząco zwiększają zasięg pracy robota w szczelinach podmeblowych i mają podwyższyć poziom dokładności mycia wokół przeszkód, nóg stołów czy w narożnikach, do niespotykanego wcześniej poziomu.
Cieszy też informacja, że wreszcie funkcja ignorowania zasłon oraz firan działa praktycznie z każdym rodzajem materiału i każdą długością, obojętnie jak nisko zwisają.
Nowym pomysłem jest też dodanie specjalnej szczotki bocznej montowanej na module wysuwanego mopa – ma czyścić w trybie krawędziowym listwy przyścienne, ściany i meble z elektrostatycznego kurzu, który osadza się tam właśnie przez pracę robotów.
Wychodzi więc na to, że mam do sprawdzenia sporo nowych funkcji, co naprawdę mnie cieszy, gdyż ostatnie testy robotów Dreame, Roborock i MOVA dotyczyły głównie modeli oferujących tylko lekkie liftingi i ewolucje, bez tak dużych zmian, jak w Dreame X60 Pro Ultra.
Dodam też, że jakiś czas temu publikowaliśmy sponsorowaną prezentację Dreame X60 Pro Ultra – teraz czas na moją prywatną opinię o tym modelu.
Dreame dostarczyło egzemplarz testowy i nie miało żadnego wpływu na treść artykułu, przebieg testu czy finalne wyniki. Materiał powstał na bazie wielu godzin spędzonych na testach, sprawdzeniu jak sobie robot radzi w normalnym, domowym użytkowaniu przez kilka tygodni intensywniej pracy.
Cena sugerowana nowego flagowca Dreame w wersji Complete to 6499 zł, ale na start sprzedaży jest oferowany za 5999 zł w sklepie własnym Dreame, RTV Euro AGD i oleole.pl.
W Euro można było w lipcu kupić go 500 zł taniej dzięki promocji 100 zł rabatu za każde 1000 zł wydane, więc finalnie cena spadała do 5499 zł + można było rozłożyć płatność na raty 0% z odroczeniem spłaty do października – to częsta akcja dużych sieciówek, więc nieraz jeszcze wróci.
Materiały eksploatacyjne nie są drogie – zestaw 3 kompletów szmatek, 2 worków, 2 szczotek bocznych, 2 filtrów i 1 kompletu szczotek głównych kupisz za 249 zł bezpośrednio w sklepie Dreame.
Zestawy zamienników z AliExpress czy Allegro są jeszcze tańsze, a wszystko można kupić też pojedynczo – worki, szmatki, czy szczotki główne stosowane są w wielu modelach, więc ich dostępność jest świetna, na razie jedynie gorzej wypada dostępność filtrów.
Najlepiej wyposażony wariant serii Dreame X60 Pro Ultra ma w nazwie dopisek Complete, więc możemy spodziewać się sporego zestawu akcesoriów – i tak też jest.
W kartonie z Dreame X60 Pro Ultra Complete, poza robotem i stacją gotowymi do pracy zaraz po wyjęciu, mamy sporo zapasowych części:
Parametry Dreame X60 Pro Ultra Complete:
Jak widać nowy model ma praktycznie najlepsze cyferki na rynku i to pod prawie każdym względem – pogorszyła się tylko wysokość robota, bo gdzieś było trzeba zmieścić wielkie mechanizmy wysuwanych ramion.
Oczywiście do części specyfikacji trzeba podejść z przymrużeniem oka – 42 kPa siły ssania to wynik lepszy niż w najmocniejszych odkurzaczach pionowych taki parametr jest w praktyce mało realny, co też potwierdza często w swoich testach Vacuum Wars.
Także temperatury podgrzewania wody mówią nam o temperaturze na wylocie wody ze stacji, ale z uwagi na małe jej objętości temperatura jest bardzo szybko wytracana, więc realnie na szmatki stacja działa nieco niższymi wartościami. Obie kwestie – siły ssania i temperatury to tematy dotyczące wszystkich robotów sprzątających.
Zmian jest naprawdę sporo i pierwszą widoczną w specyfikacji jest zwiększenie siły ssania z 35 kPa do kosmicznych 42 kPa, ale te wartości radzę traktować jako deklaracje marketingowe.
42 kPa nie osiągają nawet najmocniejsze odkurzacze pionowe – rekordziści, czyli Dreame V30 Essential i Dreame Z30 Ultra wyciągają do 40 kPa, pracując dosłownie kilka minut, a nasz testowy robot z maksymalną mocą zasuwać może… ponad godzinę.
Ważniejsze zmiany są w konstrukcji – aby zmieścić dwa wielkie wysuwane ramiona (szczotki bocznej z zasięgiem 12 cm i mopa z zasięgiem 18 cm) Dreame musiało zrezygnować z niskiej wysokości 7,95 cm, jak w Dreame X60 Ultra i wrócić do poprzedniej platformy z wysokością 8,9 cm (po opuszczeniu kopułki radaru). W konsekwencji mamy nieco większy zbiornik kurzu 310 ml zamiast 220 ml.
System pokonywania progów jest praktycznie identyczny, ale rozwinięto soft i dodano tryb pokonywania progów do 5 cm wysokości, gdy są pojedyncze i do 10 cm, gdy są podwójne (5+5 cm).
Realnie w większości przypadków roboty radzą sobie tak samo – do 4,5 cm z progami jednowarstwowymi i do 8,8 cm przy podwójnych (4,5+4,3), a te 5 lub 10 cm Dreame X60 Pro Ultra pokona tylko w specyficznych przypadkach, ale o tym w dalszej części testu. Trzeba też pamiętać, że to ulepszenie jest oznaczone jako funkcja BETA (stan na lipiec 2026).
Funkcja Curtain Cleaning ponoć wreszcie działa z dowolnej długości i grubości zasłonami czy firanami. Co do systemu mopowania, to poza zwiększonym zasięgiem wysuwanego prawego mopa z 4 cm do 18 cm, zwiększono obroty z 230 do 280 na minutę, ale pozostawiono docisk do podłoża na poziomie 15 N, czyli ok. 1,5 kg.
Ostatnie duże różnice na plus mamy w obszarze ładowania – już zwykły X60 Ultra dostał przyspieszony proces ładowania, ale Dreame X60 Pro Ultra potrafi uzupełnić 24% baterii w jedyne 5,5 minuty dzięki funkcji PowerMaster 11A.
Wydłużył się też nieznacznie czas pracy na 1 cyklu baterii w trybie standardowym z 145 do 165 minut, ale realnie ten parametr nie ma już żadnego znaczenia, właśnie dzięki funkcji szybkiego doładowania baterii w kilka minut.
Takim sposobem, przy powrotach na przemycie szmatek dogłębne z namaczaniem gorącą wodą, które trwa ok. 5 minut, potrafi znacząco uzupełnić baterię i dzięki temu może pracować w trybie samego mopowania nawet na 1000 m2 w ramach jednego zadania. Ta zmiana mocno przypomina mi technologię szybkiego doładowywania baterii z robotów firmy Ecovacs.
Za to regres mamy w kwestii zbiornika na detergent – w zwykłym X60 Ultra mamy dwa pojemniki 400 ml na detergent uniwersalny i 200 ml na specjalny: do pielęgnacji podłóg drewnianych lub intensywny do usuwania plam i zapachów po zwierzakach. W Dreame X60 Pro Ultra pojemnik jest pojedynczy.
Nie ma różnic w zastosowanych szczotkach, nawigacji z opuszczaną kopułką czujnika DToF, czy przednich kamerach OmniSight AI, jedynie producent chwali się jeszcze większą ilością rozpoznawanych (identyfikowanych) przeszkód.
Poza wspomnianym pojedynczym zbiornikiem na detergent zamiast podwójnego, nie znalazłem żadnych różnic w obszarze stacji, oczywiście poza wizualnymi i minimalnie wymiarami.
Dreame X60 Pro Ultra to – jak już wspominałem – połączenie zupełnie nowej konstrukcji wysuwanych ramion z platformą dobrze nam znaną z ubiegłego roku, czyli wprost serii Dreame X50 Ultra.
Robot ma 8,9 cm wysokości, gdy schowa kopułkę radaru i 11,1 cm, gdy ją wysunie – może sprzątać pod meblami z niszą od 9 cm.
Średnica jest tu standardowa 35 cm, ale wysuwana boczna szczotka dostała podwójnie rozwijane ramię i teraz sięga już nie na ok. 4 cm poza obrys robota, a na nawet 12 cm. Zespół szczotek głównych ma 15,5 cm szerokości roboczej, a mopowania 26 cm.
To samo stało się z prawym padem myjącym – sięga na 18 cm, a nie tylko na 4 cm i dodatkowo na jego koniec można przyczepić szczotkę do sprzątania krawędzi. Sprawdziłem to dokładnie w dalszej części testu i jest to funkcja połowicznie dopracowana.
Front robota to zespół dwóch kamer OmniSight AI 3.0, które mają rozpoznawać ok. 320 rodzajów przeszkód i przedmiotów, nie zabrakło też leda doświetlającego. Zderzak jest gumowany tak samo, jak ramię szczotki bocznej.
Z boku mamy sensor wykrywania przewodów i ścian/mebli, a tył to styki ładowania, otwór odprowadzania kurzu i otwór uzupełniania wody w robocie. Zbiornik wewnętrzny wody nie jest wyjmowany, ale w apce jest funkcja jego opróżnienia na czas transportu lub dłuższej pauzy w pracy.
Spód to dobrze znane szczotki podwójne obracające się w przeciwnych kierunkach – jedna ma same paski gumy, a druga przemiennie paski gumy i włosia, więc dobrze radzą sobie zarówno z kurzem na podłogach twardych, większymi zabrudzeniami, jak i dywanami.
Nie plączą włosów, gdyż każdy do 40 cm długości zsuwa się z ich powierzchni i trafia na końcu do zbiornika. Zespół szczotek głównych sam unosi się do procesu mopowania, więc nie brudzi podłóg i ma porządne zabezpieczenie przed ewentualnym rysowaniem delikatnych powierzchni.
Przy przednim kole podporowym mamy sensor wykrywający dywany, wokół robota sensory wysokości, a nowością w serii X60 jest niebieski led pomagający w wykrywaniu rozlanych płynów i dużych skupisk brudu.
Szczotka boczna na długim ramieniu jest montowana na śrubkę i sama nie plącze zbytnio włosów, za to wchodzą one między ramię, a szczotkę – jest tam spora szczelina i żeby je usunąć, trzeba odkręcić szczotkę.
Z tyłu mamy dwa pady myjące, obracają się 280 razy na minutę, mają docisk 1,5 kg do podłoża, mogą unosić się w górę nad dywanami lub pozostawać w stacji – są zdejmowane i zakładane magnetycznie.
Szmatki mają wbudowany termopad, który potrafi przez kilka minut utrzymać temperaturę podwyższoną – stacja namacza szmatki wodą o temperaturze 40 stopni C.
Góra robota to opuszczana kopułka radaru z dwoma przyciskami włącz/wyłącz i powrót do stacji, a także trzema otworami mikrofonów. Górną klapkę zdejmujemy (jest magnetyczna) i pod nią znajdziemy 310 ml zbiornik kurzu.
Filtr montowany w zbiorniku kurzu jest już ponoć klasy HEPA, lecz bez określenia poziomu filtracji, ale nie sądzę, żeby mogłoby to być coś powyżej H11. Niestety filtr nie ma filtra wstępnego z gąbki, czy siateczki, więc drobny kurz wbija się w jego powierzchnię – warto co kilka cykli wyjąć go i porządnie ostukać dla lepszej wydajności.
Koła napędowe dostały bardzo drobny, cichy bieżnik. Gdy robot przemieszcza się między zadaniami to go praktycznie nie słychać. Za to na minus działa to przy pokonywaniu wysokich progów – brak mocniejszego bieżnika powoduje, że koła nie mają czym złapać się krawędzi.
Po zewnętrznych stronach kół znalazły się mechanizmy pokonywania progów, na końcu z dodatkowymi, małymi kołami napędowymi.
Konstrukcyjnie Dreame X60 Pro Ultra to robot piekielnie zaawansowany i jak na model z padami obrotowymi można uznać go za najbardziej rozwiniętą konstrukcję tego typu na polskim rynku, przebijającą wszystko, co znamy od Roborocka, Ecovacs, eufy, iRobota czy siostrzanej MOVA.
Co do jakości użytych materiałów nie ma do czego się przyczepić, tak samo, jak do spasowania. Robot poruszając się nie wydaje dodatkowych dźwięków, nic nie piszczy, napęd kół jest praktycznie niesłyszalny, pozostaje tylko hałas pracującej turbiny odpowiadającej za siłę ssącą i w mopowaniu nieco słychać system padów obrotowych.
Z uwagi na wadę produktową pierwszej testowanej sztuki (niedziałający system podgrzewania wody) w artykule widzisz zdjęcia dwóch różnych egzemplarzy tego samego robota – czarnej (wadliwej) i białej (wymienionej).
Oba roboty łącznie przejechały kilkadziesiąt cykli w ok. 25 h i ponad 1200 m2 podłogi – w tym czasie nazbierałem sporo spostrzeżeń, którymi teraz się z Tobą podzielę.
Robot oferuje nam 5 poziomów mocy, odkurzać możemy bez mopowania lub możemy te dwie funkcje połączyć na dwa sposoby – razem jednocześnie lub najpierw odkurzanie, potem mopowanie.
Tylko w trybie samego odkurzania lub odkurzania przed mopowaniem możemy wybrać 1 z 5 poziomów mocy – w trybie odkurzania z mopowaniem jednocześnie znika nam 5 bieg maksymalny.
Mamy też tryb zindywidualizowany gdzie przypiszemy parametry sprzątania do każdego pomieszczenia osobno, a wśród nowości pojawił się tryb czyszczenia krawędzi i narożników, przy wykorzystaniu wysuwanego mopa i szczotki na niego montowanej.
Z dodatków mamy opcję ustawienia dwóch powtórzeń, czyli odkurzania w kratkę i nie ma opcji zagęszczenia toru jazdy – ta funkcja jest tylko dla mopowania.
W ustawieniach możemy wybrać jak często robot ma wracać do stacji na opróżnianie zbiornika kurzu – standard, czyli raz na koniec cyklu, niską częstotliwość, czyli co 3 cykle i wysoką częstotliwość (mniej więcej co 25 m2).
Ustalimy też, co robot ma robić z mopami w cyklu odkurzania – może zostawiać je w stacji (zdejmowane i zakładane są magnetycznie, automatycznie) lub może je tylko unieść.
Do codziennego odkurzania, gdy nie ma jakiś dużych zabrudzeń, tylko kurz, trochę naniesionego brudu z dworu w wejściu, czy tego, co sami gubimy (włosów i naskórka), w zupełności wystarczy bieg standardowy 2/5.
Bieg cichy odpalam tylko, gdy faktycznie chciałbym mieć ciszę, ale akurat w tym modelu bieg standardowy pracuje nie wiele głośniej, a daje lepsze efekty, więc praktycznie z niego nie ma sensu korzystać.
Wyższe biegi warto włączyć, gdy mamy więcej zabrudzeń – intensywny 3/5 nada się do kafelków z głębokimi fugami, max 4/5 do mat, wycieraczek i niskich dywanów a maksimum 5/5 to tryb od zadań specjalnych i dywanów z długim włosiem.
Kilka słów trzeba napisać o ogólnej wydajności tego modelu. Dreame X60 Ultra miał raczej krótki czas pracy w porównaniu do starych modeli i konkurencji, ale w X60 Pro Ultra poprawiono to dzięki zastosowaniu lepszej baterii – mimo mniejszej pojemności 5000 mAh vs 6400 mAh, ogniwa są znacznie wydajniejsze, dają dłuższy czas pracy i mogą ładować się jeszcze szybciej.
Realna wydajność zależy od tego, ile i jakie polepszacze włączymy. Gdyby odpalić robota ze wszystkim wyłączonym, czyli bez trybu omijania przeszkód, dokładnego sprzątania narożników, wysuwania szczotki bocznej i mopa, rozpoznawania plam, priorytetowego czyszczenia dywanów, itp. to wydajność pracy sięga 0,9 m2 na minutę, a ze wszystkim włączonym spada do ok. 0,6-0,7 m2/min.
Dla przykładu, z włączoną większością polepszaczy z wyjątkiem rozpoznawania plam, robot wykonał cykl pełnego sprzątania domu 158 m2 w 220 minut, czyli wydajność na ten cykl to 0,71 m2/min. Inny cykl to odkurzanie przestrzeni otwartych 101 m2 w 136 minut, czyli wydajność wyniosła 0,74 m2/min.
Czas pracy podany przez producenta do 165 minut w trybie standard to jest prawdopodobnie prawdziwy, ale realnie ciężko to sprawdzić – trzeba by w trybie samego odkurzania wyłączyć powroty do stacji na opróżnianie zbiornika kurzu, ale takie działanie jest bez sensu.
Robot najlepiej działa w trybie inteligentnego opróżniania, wtedy sam wraca do 1-2 pokoje na opróżnienie lub przemycie szmatek i w tym drugim przypadku, doładowuje sobie baterię, dając praktycznie nieskończony czas pracy.
Co mam na myśli pisząc o polepszaczach? Sprzątanie pod meblami z niskimi niszami, włączony tryb wykrywania przeszkód i tryb unikania zderzeń, wykrywanie dywanów i intensywne ich odkurzanie w kratkę. Jedyne czego nie miałem włączonego to odkurzania zgodnie z kierunkiem ułożenia podłogi – to w moim przypadku dodatkowo wydłuża sprzątanie.
Drugi z polepszaczy, który jednak warto mieć wyłączony to wzmocnienie dla dużych cząstek – robot ma wykrywać większe ilości brudu i zwiększać moc ssania, dostosować do nich strategię sprzątania – realnie w moim przypadku kończy się na tym, że ciemne sęki w deskach modrzewiowych uznawane są za zabrudzenia lub rozlane płyny…
Robot perfekcyjnie wraca do stacji i z niej wyjeżdża. Ani razu nie miał problemów z tym procesem, jedynie trzeba pamiętać o zdjęciu szczotki bocznej (tej do czyszczenia krawędzi), gdyż może ona utrudnić wjazd do stacji, gdy nieco się przechyli – w pionie nie zawadza. Nie ma już tego udziwnionego powrotu do stacji z Dreame X60 Ultra – teraz to po prostu liniowy wjazd do środka.
Stan robota na koniec testu był dobry, wokół głównych szczotek i kół włosy się nie plączą, jedynie kilka oplotło szczotkę boczną, a precyzyjniej pisząc weszła między samą szczotkę, a ramię – jest tam spora szczelina.
Obudowa, mimo iż czarna, nie brudzi się jakość specjalnie mocno. Mało elementów wykonano w połysku, prawie wszystko jest matowe, więc nie widać odcisków palców, a jedynie trochę kurzu.
Za to wersja biała jest jeszcze lepsza – nic na niej nie widać i przyznam, że biała podoba mi się nawet bardziej niż czarna, zwłaszcza ten frontowy dekor stacji. Sensory nie paskudzą się zbyt mocno, a aplikacja sama powiadamia o potrzebie ich przetarcia.
Głośność pracy jest na dobrym poziomie:
Względem zwykłego X60 Ultra bez dopisku Pro, ciszej pracują biegi 1, 3 i 4, nieco głośniej maksymalny bieg 5, a także opróżnianie kurzu w stacji. Przemywanie szmatek ma taką samą głośność, a cichsze jest suszenie. Ogólnie oba roboty mają wysoką kulturę pracy i niską głośność generowanego hałasu, jak na to, co oferują.
Roboty sprzątające zużywają mało prądu, ale sprawdziłem jak to wygląda w tym przypadku. Według naklejki znamionowej na stacji proces opróżniania zbiornika kurzu do worka w stacji może mieć pobór do 700 W.
Przemywanie szmatek gorącą wodą z szybkim ładowanie do 810 W, ładowanie z suszeniem zimnym powietrzem do 95 W, a samo suszenie gorącym powietrzem 57 W. Za pomocą prostego miernika zmierzyłem następujące wartości:
Można spróbować obliczyć koszty zużycia prądu w skali roku. Załóżmy, że robot pracuje co drugi dzień i potrzebuje wtedy całą baterię 0,08 kWh, w tym procesie wykona 5 przemyć szmatek i 5 opróżnień zbiornika kurzu, w takim scenariuszu mamy zapotrzebowanie na 0,12 kWh prądu.
Załóżmy, że robot wykona takich zadań 180 w roku, da to 21,6 kWh zapotrzebowania prądowego rocznie. Do tego co nieco zużywa stojąc bezczynnie w stacji – średnio 2,5 W, co rocznie da nam ok. 21,9 kWh dodatkowe zużycia, więc łącznie będzie to ok. 44 kWh.
Doliczyć też trzeba suszenie szmatek po tych 180 cyklach przez 2 h, na co robot zużyje kolejne ok. 20 kWh, czyli sumując wszystko, mamy 64 kWh. Przy 1 kWh po 1,15 zł, da nam 74 zł kosztu rocznego i ok. 6,2 zł miesięcznego – to wartości, które możemy uznać za pomijalne.
Testy praktyczne systemu odkurzania będą realnie powtórką z testu Dreame X60 Ultra – poza nowością w postaci trybu czyszczenia krawędzi i podwyższeniem siły ssania z 35 do 42 kPa, mamy tu dokładnie te same szczotki.
Pierwsze zadanie to usuwanie dużych elementów – wysypałem ścieżkę z płatków owsianych, makaronu, herbaty, mąki, cukru, ryżu i kawy ziarnistej na kafelki gresowe z głębokimi i szerokimi fugami.
Robot wykonał dwa przejazdy, gdzie w pierwszych nieco sobie rozgarnął część elementów szczotką boczną, ale i tak zebrał niemal wszystko – w fugach została minimalna ilość mąki, kilka ziarenek ryżu i ziarno kawy, w drugim przejeździe zebrał resztki, zostawiając jedynie mikro ilość mąki w fudze – wynik można uznać za bardzo dobry.
Robot po zadaniu miał nieco mąki na bieżniku jednego z kół, ale nic się z niego nie sypało, wszystkie elementy trafiły do zbiornika, nic nie wypadło z zespołu szczotek, więc robot nadawał się do dalszych zadań. Opróżnianie w stacji zadziałało w pełni – zbiornik był pusty, jedynie przez brak filtra wstępnego przed HEPA, nieco mąki wbiło się w jego powierzchnię.
Roboty Dreame i MOVA z tym zespołem podwójnych szczotek genialnie odkurzają dywany, nawet te z wysokim rantem i długim włosiem na 3 cm. Mój dywany shaggy służy od dawna tylko testom, jest co chwilę przez coś odkurzany – jak nie roboty, to odkurzacze pionowe, a i tak X60 Pro Ultra wyciągnął z niego sporą ilość kurzu.
X60 Pro Ultra może nie ma aż tylko dodatków softowych, co Roborock Saros 20 i Roborock Qrevo Curv 2 Pro do odkurzania dywanów, ale i tak efekty są świetne – a nawet lepsze niż w Roborockach.
Na mapach możemy wskazać styl dywanu: średnie i długie włosie, krótkie włosie, maty podłogowe, inne, a także styl frędzli: w górę, w dół, w lewo, w prawo, wszystkie. Robot może po wykryciu dywanu go ignorować, omijać, przejeżdżać krzyżowo bez odkurzania lub po prostu odkurzać. W tym ostatnim ustawieniu mamy dodatkowe opcje:
Jak widać nie ma tu adaptacyjnego prześwitu robota, jak w Roborocku, a także opcji zagęszczenia toru jazdy w trybie odkurzania – Roborock na to pozwala w apce.
To i tak nie szkodzi Dreame X60 Pro Ultra w dobrym odkurzaniu dywanów, podobnie jak reszcie testowanych robotów z tej stacji, wyposażonych w zespół podwójnych szczotek, czyli: Dreame X50 Ultra, Dreame Matrix10 Ultra, Dreame Aqua10 Ultra Roller, Dreame X60 Ultra, MOVA V50 Ultra, MOVA Z60 Ultra Roller, MOVA 60 Mobius.
Dodam, że pod marką MOVA z tymi szczotkami właśnie pojawiły się cztery kolejne roboty: MOVA V70 Ultra i MOVA Z70 Ultra Roller, które też już testuję.
Testu ze zbieraniem 10 g mięty nie przeprowadziłem – skoro Dreame X60 Ultra wyciągnął całe 10 g mięty z dywanu shaggy, to nie ma sensu sprawdzać tego w Dreame X60 Pro Ultra, a jak chcesz zobaczyć jak to zrobił poprzednik, sprawdź właściwy akapit w rozdziale „Jak odkurza Dreame X60 Ultra?”. Tam też możesz zobaczyć, jak działa nawigacja w tych robotach, okiem kamery podczerwonej.
Funkcja ignorowania zasłon w robotach Dreame jest obecna od 2024 i niestety większość z nich nie chciała sprzątać pod zasłonami w jadalni i salonie, mimo oznaczenia ich na mapie, bez znaczenia jak je ułożyłem. Teraz mamy połowiczny sukces.
Najpierw sprawdziłem, czy robot sam potrafi zidentyfikować zasłonę i nanieść ją na mapę – niestety tego nie ogarnia, choć oznaczył ją jako przeszkodę i rozpoznał jako tkaninę. W takim razie ręcznie naniosłem na mapę pozycję zasłon, tak aby znacznik nie dotykał ściany zewnętrznej.
Zrobiłem dwa testy – z zasłoną rozwiniętą oraz zwiniętą na bok. W oby przypadkach robot sprzątał pod materiałem i nawet nie miało znaczenie jak nisko zwisa – w drugim przypadku praktycznie leżała na podłodze, a i tak robot pod nią wjechał.
Niestety, żeby nie było tak kolorowo, robot bardzo agresywnie atakuje listwę przyścienną za zasłonami – wręcz wali w nią zderzakiem, jakby próbował przebić się na drugą stronę do ogrodu.
Z jednej strony fajnie, że funkcja ignorowania zasłon, czy firan wreszcie działa, tylko szkoda, że jednocześnie robot ignoruje istnienie ścian… To trzeba pilnie poprawić aktualizacją – granica mapy to ściana i powinna być dla robota nienaruszalnym obszarem.
Robot z uwagi na nowe, wysuwane do 12 cm przednie ramię szczotki bocznej, mógłby dokładniej sprzątać wzdłuż mebli, wsuwając ją tam, gdzie to możliwe w przestrzenie podmeblowe.
Niestety soft nie jest jeszcze na tyle dopracowany i jak widać przy przejeździe wzdłuż kanapy z niszą 8 cm, nie wysunął pod nią szczotki bocznej, ale za to w cyklu samego mopowania wsunął pad mopujący, więc sukces ponownie jest połowiczny i można to poprawić aktualizacjami.
Sama jazda wzdłuż ścian jest całkiem sprawa, robot trzyma linię i nie ucieka (w trybie odkurzania). Fajnie, że na czas samego odkurzania robot może automatycznie zostawić szmatki w stacji lub je unosić nad siebie.
Sprzątanie w narożnikach działa dobrze – robot prawie zawsze wysuwał szczotkę boczną, niezależnie czy narożnik był pełny (dwie ściany), czy składał się z mebli z niszą podmeblową. Nawet gdy robot tego nie zrobił, szybko orientował się, że dał ciała i najeżdżał narożnik jeszcze raz.
Totalną nowością jest tryb czyszczenia krawędzi i listew przyściennych. Posiadacze robotów pewnie znają temat, że przy częstym odkurzaniu, nad listwami przyściennymi zbiera się taki wąski pasek kurzu, powstający przez elektrostatyczność tego obszaru.
Teraz możesz założyć na moduł wysuwanego mopa specjalną szczotkę z miękkim włosiem, które sięga od 4 cm od podłogi do ok. 11 cm, czyli o 2 cm nad robota i przeciera ściany w specjalnym, dodatkowych trybie pracy.
W nim robot ma specjalną strategię – cofa się specjalnie w narożniki, wciska moduł gdzie się da i ja daleko się da – jednocześnie odkurza krawędzie nową szczotką, ale też przeciera podłogę wzdłuż ścian i mebli mopem.
Jedynie nieco trzeba jeszcze popracować nad algorytmem sterującym ramieniem, gdyż czasem odpycha robota od krawędzi (widać silnik jest naprawdę mocny), przez co robotowi zdarzy się pominąć jakiś mały obszar. Niemniej, jak na nowość to bardzo ciekawa i praktyczna opcja – mam nadzieję, że będzie rozwijana i w jeszcze lepszej wersji trafi do kolejnych modeli.
System OmniSight AI testowałem w kilku modelach i nie zawsze było idealnie, choć blisko ideału. Tu widać, że dopracowano soft, gdyż nie mam do czego się przyczepić.
Standardowo ułożyłem biały, gruby kabel rozdzielacza i cienki, czarny ładowarki od smartfona – w obu przypadkach, z włączonym trybem unikania zderzeń, robot wykrył i ominął perfekcyjnie przewody, ich końcówki i grubsze elementy. Gdyby wyłączyć ten tryb, robot zbliżałby się do przewodów w manewrze omijania na kilka cm, a nie trzymał dystans jak na gifach.
Omijanie małych przedmiotów – świeczka w szkle, Dreame X60 Pro Ultra / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Omijanie małych przedmiotów – paczka zapałek, Dreame X60 Pro Ultra / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Omijanie małych przedmiotów – czołg z klocków Cobi, Dreame X60 Pro Ultra / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Do testu omijania małych przedmiotów przygotowałem paczkę zapałek, świeczkę w przeźroczystym szkle, czarny pad od PS4 i czołg T-72MR1 z klocków Cobi. Ostatnie dwie przeszkody mają nieregularny kształt – to trudne obiekty do ominięcia. Przeźroczyste szkło świeczki też potrafi sprawdzić sporo problemów, a małej paczki zapałek większość robotów konkurencji nie wykryje.
Jak widać na gifach, pad od PS4, czy paczkę zapałek robot wykrył i ominął z idealną precyzją, w obu przypadkach wyłączył obroty szczotki bocznej i ją sobie schował.
Świeczka w szkle sprawiła mu nieco problemów – dotknął ją dwa razy lekko przesuwając i przyjął zupełnie inną strategię sprzątania wokół: wysunął sobie szczotkę boczną i omiatając objechał. Myślałem, że czołg od Cobi będzie największym wyzwaniem – poza obrys mocno wystawała cienka lufa armaty, ale jak widać na gifie robot ją ogarnął i ominął.
Pokonywanie progów to trudny temat. Poprzednik ogarniał progu do 8,8 cm, gdy są podwójne (4,5+4,3 cm) lub do 4,5 cm. gdy są pojedyncze. Tu jest tak samo, jedynie. gdy włączymy funkcję beta „synchroniczne pokonywanie przeszkód”, zdolność do pokonywania przeszkód ma rosnąć do 5 cm dla progów pojedynczych i 10 cm dla podwójnych (5+5 cm).
Realna zdolność zależy od rodzaju progów – jeśli zestaw 5 progów 5+5 cm ma dość sporą głębokość – na tyle dużą, że po wjechaniu na pierwszy, robot zmieści się na nim w całości, to pokona też ten drugi 5 cm, czyli łącznie 10 cm. Jednak gdy progi są krótkie, nie ma na to opcji, wtedy wracamy do podstawowych parametrów 8,8 cm i 4,5 cm.
Na trzech nagraniach widzisz najpierw pokonywanie pojedynczego progu 4,2 cm, a następnie zestawu 4,2 cm i 8,8 cm – radzi sobie z nimi bez problemów i to w trybie inteligentnego pokonywania przeszkód.
Ostatni filmik to próg 5 cm, ale już w trybie synchronicznego pokonywania przeszkód, będącego w fazie beta – w innych trybach robota go nie pokona. Osobiście nie mam na parterze żadnego progu, jednie na piętrze jest próg 6,5 cm wysokości (pojedynczy), a to i tak za wiele.
Funkcja podglądu na żywo pozwala widzieć to, co robot. Obraz z kamery jest przeciętnej jakości jak na kamerę, ale dobrej jak na robota sprzątającego. Robotem możemy jeździć jak zabawką, odpalić patrole domowe i ustawić je w harmonogramie, robot ma też funkcję szukania zwierzaka, robienia mu zdjęć i gifów w trakcie sprzątania.
Dzięki obecności głośnika i mikrofonów mamy komunikację dwukierunkową – fajne bajery, ale realnie poza testami nigdy z nich nie korzystam.
Dreame X60 Pro Ultra to prawdziwy ekspert od odkurzania dywanów z włosiem prawie każdej długości. Bardzo dobrze zbiera duże elementy i radzi sobie z drobnym kurzem.
Omijanie przeszkód to ścisła topka rynkowa, poziom rozbudowania i zaawansowania softu jest ogromny i realnie jedynie trzeba dopracować algorytmy odpowiadająca za niektóre funkcje czy strategie sprzątania, żeby napisać, że wreszcie mamy robota idealnego.
Względem Dreame X60 Ultra z początku roku mamy kilka zmian w systemie mopowania – nadal są to dwa pady obrotowe o szerokości roboczej 26 cm (łącznie), wykorzystujące termopady mogący nagrzewać się do 40 stopni C.
Zwiększono obroty z 230 do 280 na minutę, docisk do podłoża to nadal 1,5 kg (15 N), są namaczane z wewnętrznego zbiornika wody z detergentem dla podtrzymania ich wilgotności.
Nowością jest zwiększenie zasięgu wysuwanego ramienia dla prawego mopa – z 4 cm do 18 cm, więc dzięki temu mop jest wciskany w niskie przestrzenie podmeblowe – tam, gdzie robot w całości nie wjedzie, ale zmieści się moduł, czyli mniej niż 9 cm, ale więcej niż 5,9 cm.
Za to nie zmieniły się temperatury, gdyż i tak podgrzewanie wody w stacji do 100 stopni C to maksimum. Suszenie odbywa się z ciepłym powietrzem 55 stopni C.
Wewnętrzny zbiornik wody nie jest wyjmowany, ale ma funkcję opróżniania z aplikacji – warto korzystać na czas transportu robota lub przestoje w pracy dłuższe niż tydzień.
Z tego zbiornika woda jest dozowana w 1 z 32 poziomów na szmatki, aby utrzymać ich wilgotność. Mam wrażenie, że ilość dozowanej wody na maksymalnym poziomie 32 jest wyższa niż w Roborocku Saros 20 i taka sama jak w Dreame X60 Ultra.
Stacja pozwala na ustawienie powrotu na przemywanie co 10-20 minut (skala co 1 minutę), co 10/15/20 m2, co pomieszczenie lub można zostawić to AI. Ustawienia dotyczące temperatury wody zawsze zostawiam na maksimum – czyli w tym przypadku gorącą woda z namaczaniem.
W efekcie stacja na każdy proces przemywania – zarówno przed cyklem, w jego trakcie, jak i po zakończeniu – zużywa 340-370 ml wody. Samo przemywanie trwa 3 minuty i 45 sekund, ale z namaczaniem na gorąco dobija do 5 minut.
To znacznie większe zużycie wody niż w przypadku Dreame X60 Ultra, który pobierał od 150 do 280 ml wody przy takich ustawieniach. Zbiornik wody czystej w stacji może mieć maksymalnie 4,2 l, więc przy zużyciu średnio 350 ml na każdy cykl przemycia szmatek z namoczeniem, powrotach co 10 minut na przemywanie w stacji, wody w zbiorniku wystarczy na jakieś 10-11 przemyć (pewne ilości wody idą na uzupełnienie wew. zbiornika wody 80 ml w robocie).
Przy takich maksymalnych ustawieniach aplikacja zawoła o uzupełnienie wody po przejechaniu przez robota ok. 100 m2, choć możliwe, że wcześniej będzie trzeba wylać wodę brudną – zbiornik ma 3 l. Oczywiście ustawienia można nieco obniżyć i znacząco wydłużyć czas pracy pod kątem zużycia wody.
W mojej ocenie maksymalna ilość wody z poziomu 32/32 jest idealna dla kafelków gresowych i innych szorstkich powierzchni, w pełni wodoodpornych. Na wysokim połysku należy ją nieco zmniejszyć do okolic 22-24/32, aby nie zostawały smugi po wyschnięciu wody. Poziom 15/32 nada się do podłóg drewnianych, a 8-10/32 do niezbyt wodoodpornych, tanich paneli.
Zakres regulacji dozowania wody jest na tyle szeroki, że dostosujemy wilgotność szmatek do każdej podłogi.
Myć możemy osobno (wymaga czystej, odkurzonej podłogi), ale możemy też odpalić jednoczesne odkurzanie i mopowanie lub tryb odkurzania przed mopowaniem. Tylko w trybie samego mopowania i odkurzania przed mopowaniem możemy włączyć zagęszczenie toru jazdy x3 lub x4.
Robot standardowo myje z zakładką na dwa, czyli pół robota jedzie po brudnym i pół po czystym, co finalnie przekłada się na przemycie każdego kawałka podłogi dwa razy. Można dodatkowo ustawić sprzątanie podwójne w kratkę, czyli raz wzdłuż pomieszczenia, drugi w poprzek.
Najgęstsza zakładka to x4, czyli ¼ robota jedzie po brudnym, a ¾ po czystym, więc robot czyści każdy skrawek podłogi 4 razy, a gdy włączymy sprzątanie podwójne to i 8 razy. W tym trybie robot zwalnia do 0,2 m/s.
Roborock nie wiedzieć czemu, skasował ze swoich robotów tryb z zakładką x4 i zostawił wybór między x2 i x3, więc teraz do Dreame (i MOVA) mają przewagę w zagęszczeniu toru jazdy w procesie mopowania.
Usuwanie zaschniętej plamy po 30 ml espresso, Dreame X60 Pro Ultra / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Standardowo przygotowałem plamę z 30 ml espresso – zostawiłem ją do wyschnięcia na 24 h i jak widać po gifie robot wytarł ją w 99,5% w dwóch przejazdach (32/32 poziom dozowania wody, zagęszczenie trasy x4, 2 powtórzenia na krzyż), a to, co zostało to kawa we wzorkach kafli gresowych.
Stan szmatek po tym zadaniu wymaga czyszczenia w stacji i zdjęcie przed oraz po pokazuje, jak dobrze działa samooczyszczenie w 100 stopniach C, z wykorzystaniem detergentu automatycznie dozowanego do wody.
Skoro Dreame chwali się rozpoznawaniem plam i ich usuwaniem, wylałem na deski modrzewiowe 50 ml mleka – to ilość, którą szmatki mogą wciągnąć w materiał. Dodatkowo włączyłem w apce dodatkowe przednie oświetlenie na kolor niebieski – dziwne, że po każdym włączeniu i takim cyklu wraca do pozycji wyłączonej.
Faktycznie robot wykrył mleko i dodał sobie do cykli intensywne sprzątnięcie strefy wokół mleka. W przeciwieństwie do Dreame X60 Ultra testowanego w marcu, nie wykonał dziwnych tańców wykrywając plamy, których nie ma, a pewnie chodziło mu o czarne sęki w deskach modrzewiowych.
W takich zadaniach lepiej spisują się roboty z wałkiem obrotowym, gdyż odprowadzają to, co zbiorą do osobnego zbiornika, a tu pady obrotowe w pierwszym przejeździe rozprowadziły sporo mleka po podłodze, część wchłonęły, następnie robot udał się do stacji na przemycie i wrócił do drugiego cyklu. Po nim ocenił kamerami podłogę – uznał ją za doczyszczoną i wrócił do głównego cyklu.
Przy bardzo małych ilościach płynów rozlanych robot sobie poradzi, ale im więcej, tym bardziej rozprowadzi je po podłodze. Sam dodatkowo popełniłem błąd, włączając do zadania usunięcia rozlanego mleka przemycie szmatek dogłębne z namaczaniem na gorąco – lepiej, żeby szmatki nie były namoczone wodą, zwiększy to zdolność do wchłaniania.
Dokładne mycie przy meblach, ścianach i w narożnikach, Dreame X60 Pro Ultra / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Wysuwanie mopa na 4 cm w poprzednich modelach działało nieźle i lepiej niż u konkurencji, ale nie w każdej sytuacji tego wymagającej, robot wysuwał ramię. W Dreame X60 Pro Ultra mamy ramię 18 cm, sięgające najdalej i ku mojemu zaskoczeniu, działa to perfekcyjnie dobrze.
Nie ma znaczenia gdzie – nisza 8 cm pod kanapą, wnęka cokołu w kuchni, 10 cm nisza pod szafką RTV, czy nawet wnęki pod dekorem mebli kuchennych – robot zawsze próbuje wcisnąć tam moduł mopa i o ile przestrzeni jest więcej niż 5,8 cm, wjedzie tam ramieniem głęboko, a powyżej, wsunie tyle mopa jak dalece pozwala mechanizm.
Robot nawet w narożnikach wykonuje dodatkowe ruchy – gdy zmieni kierunek w narożniku o 90 stopni, cofa z wysuniętym mopem aż poczuje opór ściany/mebla. To kolejna funkcja, która naprawdę zaskakuje praktycznością i jedyne co jeszcze można zrobić, to ulepszyć algorytm nią zarządzający, aby robot nie pomijał pierwszych 20-30 cm przy sprzątaniu krawędziowym, bo aktualnie to jedyna wada w tej funkcji.
Mimo nieopatrznie włączonego trybu unikania zderzeń, który zazwyczaj dystansował robota od przeszkód zwiększając martwą strefę mycia, robot wysuwana całe ramię do boku i myje wokół nóg stołów prawie cały czas dotykając rantem pada nogę.
Efekt? Prawie zerowa martwa strefa mycia – takiej dokładności nie zaprezentował w moich testach żaden robot, więc mamy tu prawdziwego rekordzistę.
Sprawdziłem temperatury z procesu mycia na gorąco – temperaturę okolic dysz natryskowych, samych szmatek i oczywiście wody. Wnioski są proste – w procesie mycia szmatek, który trwa 3:45 i zużywa 360 ml wody, podgrzewanie odbywa się na początku, w po 1 minucie i trwa 10 sekund (widać to po mierniku prądu) – na te 10 sekund pobór rośnie do ponad 600 W, a w całym pozostałym czasie to 13-36 W, więc kontakt szmatek z gorącą wodą jest bardzo krótki.
To tłumaczy, dlaczego woda w zbiorniku jest po prostu zimna (22,6 stopni C), a szmatki też nie są ciepłe – 26,6 stopni C. Lecz gdy miernik pokazuje skok poboru do ponad 600 W, wyjąłem robota i dotknąłem drobnej ilości wody na tace – była wręcz parząca, pirometr pokazał, że tarki z mini ilością wody mają 56,7 stopnia C.
W procesie suszenia tacka nagrzewa plastik do okolic 40,5 stopnia C, więc to dowody z jednej strony na działanie suszenia ciepłym powietrzem, podgrzewanie wody do 100 stopni C do procesu przemywania dogłębnego, ale z drugiej, pokazują, że etap mycia na gorąco trwa tylko ułamek czasu całego procesu – kilkanaście sekund z kilku minut.
Osobny temat to temperatury w procesie przemycia z namaczaniem szmatek gorącą wodą w trakcie trwania cyklu – trwa 5 minut i tu też sprawdziłem jak ten proces przebiega miernikiem poboru prądu i pirometrem. Tu też po 1 minucie mamy 10 sekund grzania wody, a potem na 2-3 sekundy jest to też odpalane 4 razy w: 2:10, 2:30, 3:20 i 3:45.
Sprawdziłem zaraz po wyjeździe robota ze stacji temperaturę mopów pirometrem i w centrum, blisko szwu pirometr pokazał nawet 43 stopnie C, a im dalej od środka do zewnętrznych krawędzi, temperatura spada do 28 stopni C. Wychodzi na to, że nagrzewnia padów do okolic 40 stopni C to żadna ściema.
Stan robotów na koniec testów, gdzie szmatki przemywały się tylko w stacji, jest w mojej ocenie bardzo dobry – nie znalazłem zabrudzeń, ani przebarwień, nadawały się do dalszej pracy.
Jednak i tak polecam co jakiś czas zdjąć szmatki i wyprać je samemu ręcznie lub w pralce, a założyć świeże. Zdolność do czyszczenia szmatek potwierdza powyższe zdjęcie trzech naczyń z wodą z trzech kolejnych przemyć mopów w stacji, po mopowaniu brudnej podłogi w kuchni.
Mopowanie to mocna strona robotów Dreame od dawna, ale X60 Pro Ultra podnosi poprzeczkę dla robotów z padami obrotowymi na nowy poziom.
Zdecydowanie trzeba przyznać, że ten model jest najlepiej myjącym podłogi robotem z mopami obrotowymi – na połowę 2026 roku nie znam niczego bardziej zaawansowanego. Oczywiście parę kwestii można jeszcze ulepszyć głównie w obszarze oprogramowania.
Niestety, moja pierwsza sztuka stacji (czarna) miała defekt – nie działało podgrzewanie wody ani suszenie na gorąco, więc nie mogłem sprawdzić realnych temperatur nagrzewania się wody czy szmatek po cyklu mycia na gorąco, ani temperatury z suszenia. Na szczęście Dreame przysłało drugą sztukę (białą), gdzie wszystko działało jak należy.
Trochę mnie martwi, że ten sam problem miałem w Dreame X60 Ultra i teraz przytrafiał się drugi raz w Dreame X60 Pro Ultra, a stacje sprawdzałem dokładnie miernikiem poboru prądu – gdyby podgrzewanie wody działało, miernik pokazałby pobór przynajmniej 600 W lub więcej, a w całym procesie pokazywał 30-60 W, w zależności od tego, czy jednocześnie doładowywana była bateria.
Sporym regresem względem X60 Ultra jest pojedynczy dozownik na detergent. Starszy model z początku 2026 roku ma dwa dozowniki – na detergent uniwersalny, jak i specjalny.
Obok dozownika jest uszczelniona komora na 3,2 l worek, z tyłu stacji znalazło się miejsce na nadmiar przewodu. Od spodu stacja jest zabezpieczona gumowymi naklejkami – podłóg nie rysuje. Wśród dodatków softowych możemy odpalić w stacji samooczyszczenie – po kilku tygodniach testów i zerowej ingerencji w czystość stacji, nie widzę takiej potrzeby.
Ważne jest też to, że w przeciwieństwie do Roborocka, Dreame nie sprzedaje tego modelu w dwóch wersjach – ze stacją mającą zbiorniki i stację bez nich, podłączaną do odpływu i dopływu.
Jeśli potrzebujesz takiego podłączenia, to Dreame będzie oferować osobny zestaw przyłączeniowy, dokładnie tak samo, jak od serii X, L, Aqua i Matrix – kosztują od 399 do 799 zł, więc nie jest to tani dodatek.
Stacja ma kompaktowe wymiary, jest prostopadłościanem bez zaokrągleń. Ma 49,9 cm wysokości, 39 cm szerokości i 45,6 cm głębokości – do pełnego otwarcia górnej pokrywy i wygodnego wyjmowania zbiorników warto mieć min. 73-75 cm przestrzeni od podłogi.
Według instrukcji stacja powinna nie mieć żadnych przeszkód wokół na odległość 50 cm, ale realnie testowałem czarną sztukę przez pierwsze tygodnie, gdy stała między 3 innymi robotami bez żadnej przestrzeni z boków – nie było problemów z powrotami do stacji i lokalizowaniem się.
Stan stacji na koniec testu jest naprawdę dobry. Marketingowe hasło o samooczyszczeniu stacji w trakcie pracy to prawda – elementy stałe mamy na środkowym, wyjmowanym filtrze wstępnym (płuczemy pod kranem), a same tarki i dysze natryskowe pozostają względnie czyste, mają jedynie lekki biały nalot, który przetrzeć można w maks. 10 sekund.
Obie sztuki robotów sprawowały się dobrze pod względem aplikacji, choć drugi, biały, kilka razy bardzo długo ładował główny pulpit z mapą – nie wiem czym to było spowodowane, raczej problemów z siecią nie miałem.
Wersja aplikacji to 2.5.9.0, a w Google Play oceny nagle mocno się polepszyły. Jeszcze w grudniu 2025 apka miała średnią 2,7/5 z 5000 ocen, żeby w marcu mieć 4,8/5 z 10 000 ocen, a w lipcu 2026 spadło już do 4,2/5 z 20 000 ocen.
Dreame wypuściło kilka aktualizacji i ostatecznie test zakończyłem w wersji białej, na sofcie 4.3.9_1883. Jedynie zmiany względem Dreame X60 Ultra wynikają z dodania opisanych w teście nowych funkcji.
Podłączenie robota pod apkę jest super proste – zakładamy konto Dreame, potwierdzamy je, skanujemy kod QR z naklejki na robocie i podłączamy sprzęt pod domową sieć Wi-Fi. Całość zajmuje mniej niż 2 minuty. Następnie apka zaproponuje nam aktualizacje oprogramowania, o ile jakieś są dostępne – warto od razu ściągnąć.
Główny pulpit to podgląd naszych urządzeń od Dreame, dostęp do skrótów, podgląd stanu baterii, scenariusze, powiadomienia, ustawienia apki i profilu, zakładka z forum użytkowników i sklep, w którym można kupić nie tylko inne sprzęty, ale też potrzebne materiały eksploatacyjne. Mamy też zakładkę z automatyzacją, moimi scenami.
Gdy klikniemy w robota zobaczmy typowy pulpit – nazwa, stan baterii i status pracy robota na górze, w roku skrót do ustawień, na środku miejsce, w którym pojawi się mapa po wykonaniu pierwszego mapowania, z boku skróty do edycji mapy, podglądu na żywo i funkcji Pet (o ile je włączymy).
Pod mapą mamy wybór trybu pracy: odkurzacz, mop, odk. i mop., mop. po odk., indywidualny, nowy tryb czyszczenia krawędzi, a także tryb CleanGenius, który sam decyduje jak sprzątać.
To w tej sekcji możemy wybrać moc ssania, zagęszczenie trasy, ilość dozowanej wody na szmatki i jak często robot ma wracać do stacji na przemycie.
Niżej mamy przyciski startu/pauzy pracy, skrót do stacji – gdy robot pracuje pełni funkcję powrotu do stacji, a w stacji odpalimy mycie lub suszenie szmatek, opróżnianie zbiornika kurzu, podglądniemy, jaki jest stan zbiorników wody, detergentów, czy worka i przejdziemy do ustawień stacji oraz harmonogramów pracy.
Nad przyciskami mamy też formę pracy – wszystko to automatyczne sprzątanie całej dostępnej powierzchni, pomieszczenia to wybrane przez nas pokoje, a strefa to wyznaczone kwadraty i prostokąty obszarów do sprzątnięcia.
Edycja mapy zawiera mnóstwo funkcji. Bazowo możemy wyświetlać mapę w 2D lub 3D, możemy włączyć niezbyt praktyczny widok rzutu piętra i zdecydować czy chcemy widzieć na mapach: nazwy pomieszczeń, ikony mebli, przeszkód, materiał podłogowy, ikony zwierzaków domowych i ikony preferencji czyszczenia dla każdego pokoju.
W edycji zmienimy nazwę mapy, utworzymy kopię, przywrócimy poprzednią wersję lub ją usuniemy. W zarządzaniu mapą włączymy mapowanie wielopiętrowe i znajdziemy wszystkie dostępne mapy. Na mapach możemy wskazać sekwencję sprzątania, przykładowo najbardziej brudne obszary na koniec.
Możemy edytować meble. Nie ma ich specjalnie wiele – 25, z czego 14 to meble, 3 urządzenia AGD, 5 to akcesoria zwierzaków i 3 nie mają kategorii (toaleta, zieleń i lustro podłogowe).
Aby ułatwić sprzątanie w trudno dostępnych miejscach, mamy opcję ustawienia na mapach nisko położonych obszarów, wirtualnych progów czy ramp. Nowością jest wyciągnięcie opcji zmiany nazwy pomieszczeń na wierzch z trybu edycji.
Pomieszczenia możemy dzielić i łączyć, choć już nie tak wygodnie, jak w każdym poprzednim modelu – rozdzielając pomieszczenia po skosie, dzielona i tak są w pionie oraz poziomie. Dobrze to widać na mojej mapie – normalnie oddzielam jadalnie od salonu kreską pod kątem ok. 45 stopni, a oprogramowanie i tak zrobiło to po swojemu tworząc 3 kreski pod kątem 90 stopni.
Wygląda to bardzo słabo i wymaga poprawienia – na szczęście robot mimo tak dziwnego podziału sprząta normalnie po skosie. Po co zmieniać coś, co działało idealnie? Ten sam problem miałem z Dreame X60 Ultra.
Ostatnie ustawienia map to wyznaczanie stref zakazanych, wirtualnych ścian, ustalenie materiału podłogi i kierunku ułożenia, ustawienie dywanów i zaznaczenie miejsc, gdzie mamy zasłony.
Gdy przejdziemy do ustawień zobaczymy, że względem poprzednich wersji mamy więcej porządku. Od góry jest historia sprzątania z podsumowaniem. Raporty to nie tylko mapy z statystykami, ale też dokładny spis, krok po kroku tego, co robił robot, z podaną godziną i parametrami ustawień.
Jedyne, czego tu brakuje to przycisku „ponów sprzątanie”. Jeśli wykonujemy jakieś patrole domowe („wycieczki”) lub chcemy zobaczyć fotki naszych zwierzaków, to także w tej sekcji je mamy.
Dalej mamy czyszczenie planowe, czyli zaawansowane harmonogramy sprzątania. Obok znajdziemy statystyki materiałów eksploatacyjnych, procentowe zużycie lub czas do czyszczenia. Niżej jest sekcja z typowymi ustawieniami, a w nich ustawienia stacji dokującej, sprzątanie podłóg, sprzątanie dywanów, ustawienia pokonywania progów i więcej funkcji.
W ustawieniach stacji wybierzemy tryb mycia mopa – możemy włączyć tryb inteligentny lub ręcznie wskazać ilość używanej wody: oszczędzanie, standard, głęboka i temperaturę wody: normalne, łagodne, ciepłe, gorące, namaczanie mopa gorącą wodą 100 stopni C.
Możemy włączyć automatyczne mycie mopa, mycie z użyciem detergentu, mopowanie z użyciem detergentu. Kolejne ustawienie to czas suszenia i włącznik tej funkcji – to też u mnie nie działa, robot suszył letnim powietrzem.
Sekcja opróżniania zbiornika kurzu do worka w stacji pozwala na wybór częstotliwości opróżniania: wyłącz, standard (raz na cykl na koniec), wysoka częstotliwość (średnio co 25 m2), niska częstotliwość (raz na 3 zadania). Jest tu też funkcja kompresji włosów w zbiorniku robota i funkcja samoczyszczenia podstawy płyty myjącej.
Sekcja sprzątania podłóg to funkcja czyszczenia wzdłuż kierunku ułożenia, aby minimalizować zarysowania na spoinach. Automatyczne podnoszenie radaru ustawimy jako bezpieczny lub zwiększony zasięg i tylko w tym drugim ustawieniu wciska się pod meble, lecz trzeba mieć świadomość, że to nadal funkcja w fazie beta. Wskażemy jak często robot ma sprzątać nisko położone obszary – raz na tydzień, czy zawsze.
W obszarze sprzątania krawędzi i kątów włączymy rozszerzanie narożników – podstawowy to czyszczenie z wysuniętymi elementami na maks. 4 cm, czyli jak w zwykłym Dreame X60 Ultra lub rozszerzone do 12 cm dla szczotki bocznej i do 18 cm dla mopa – super sprawa.
Dogłębne czyszczenie pozwala włączyć funkcje ponowne sprzątanie w miejscach, które były zablokowane przez człowieka lub zwierzaka, a także automatyczne zdejmowanie i zakładanie mopów w stacji, w zależności od scenariusza sprzątania.
Sekcja sprzątanie dywanów pozwala na wybór jak robot ma je traktować – odkurzać, unikać, ignorować, przejeżdżać krzyżowo. W odkurzaniu włączymy priorytetowe traktowanie dywanów, wspomaganie dywanowe, czyli maksymalną moc, intensywne czyszczenie, czyli dwa przejazdy na krzyż, można włączyć obracanie się szczotki bocznej na dywanach (bez sensu) i podnoszenie ramy na dywanach z bardzo długim włosiem lub delikatnym.
Tu też zdecydujemy o podnoszeniu mopów nad dywanami lub zostawianiu ich w stacji – druga opcja lepsza gdy dywany mają wysokość włosia ponad 1 cm.
Ustawienia pokonywania przeszkód pozwalają na wybór tego, jak robot ma pokonywać progi – sam wybiera jak (inteligentnie), jak w biegu przez płotki lub synchronicznie (beta) – tylko w tym ostatnim może pokonać progi 5 cm wysokości, w pozostałych 4,2 cm według apki i 4,5 cm według opisów.
W więcej funkcji mamy możliwość zmniejszenia ilości komunikatów głosowych do minimum, podłączenie zgodne z protokołem Matter, tryb nie przeszkadzać, wyłącznik leda na kopułce radaru, włączniki funkcji: wznowienie trybu czyszczenia po doładowaniu, sprzątanie z oszczędzaniem energii, zabezpieczenie przed dziećmi (blokada przycisków na robocie), powiadomienia.
Mamy tu też skrót do ustawień akumulatora – może ładować się poza godzinami szczytu, czyli przykładowo mając taryfę G12/G12w, w godzinach taniego prądu, a także włącznik szybkiego ładowania.
Ostatnie funkcje tej sekcji to zdalne sterowanie, zarządzanie siecią Wi-Fi z listą sieci, siłą sygnału z mapami, opcją dodania większej ilości sieci, między którymi robot będzie się przełączać, gdy główna będzie mieć słaby sygnał – świetna opcja dla dużych domów czy powierzchni biurowych.
Mamy też mapę z jakością sygnału Wi-Fi, ale w moim przypadku coś nie wyszło – mapa pokazuje, że router jest w salonie, a mam go w pokoju nazwanym na poczet testu biurem. Na koniec jest zlokalizowanie robota – będzie gadać, żeby można było go znaleźć – i konserwacja robota, czyli opróżnianie wewnętrznego zbiornika wody z robota reset szczotki bocznej i reset mopa.
Kolejne ustawienia ułożono w listę. Pielęgnacja zwierzęcia to włącznik całej masy funkcji. Możemy wybrać strategie sprzątania obszarów zwierzaków, okolic misek, zabawek, legowisk. Mamy funkcję pilnowania zwierzaka przez robota, strefy aktywności zidentyfikowane przez robota i zebrane zdjęcia w zakładce momenty zwierzęcia.
Asystent głosowy nie mówi po polsku, więc jeśli włączymy komunikaty głosowe po naszemu, automatycznie wyłączy się asystent AI. Jeśli jednak nie przeszkadza nam pozostanie przy angielskim możemy wydawać mu komendy głosowe – zna ich kilkadziesiąt, choć nie działa to tak dobrze, jak asystent Yiko z Ecovacs.
W sekcji inteligentne omijanie przeszkód włączymy inteligentne unikanie przeszkód i tryb unikania zderzeń. Pierwszy warto włączyć, drugi dystansuje robota od wykrytych przeszkód więc będziesz mieć większą powierzchnię bez sprzątania – odpalam ją tylko do sprawdzenia tego jak robot radzi sobie z omijaniem małych przedmiotów.
Dalej mamy zgodę na robienie przez robota zdjęć przeszkód i dodawania ich na mapy, a także włącznik leda doświetlającego.
Sekcja podglądu na żywo była już opisywana wcześniej, dodam tylko, że za pierwszym razem trzeba wyrazić zgody, ustawić kod pin i kliknąć potwierdzenie na robocie. Mamy tu też zapisy wykonanych wycieczek.
W sekcji funkcji laboratoryjnych jest identyfikacja plam (włącz, omijaj, czyść), włącznik dodatkowego leda z niebieskim światłem pomagającym w identyfikacji i wzmocnienie dla dużych cząstek – wykrywanie większego bałaganu. Ostatnie sekcje to info o sprzęcie, udostępnianie innym użytkownikom, aktualizacje, sekcja pomocy, sugestie i usuwanie sprzętu.
Realnie apka oferuje komplet funkcji, ciężko do czegoś się przyczepić, w przeciwieństwie do sporej ilości negatywnych ocen użytkowników nigdy nie miałem z nią większych problemów, a robotów Dreame, jak i bliźniaczych MOVA przetestowałem kilkadziesiąt. To bogate w funkcje, intuicyjne środowisko do sterowania robotem.
Jeśli tylko nie odstrasza Cię cena lub czytasz ten test na rok po premierze, gdy ceny mocno spadną, to może być genialny robot dla Twojego domu lub mieszkania.
Mamy sporo poprawek softu względem poprzednich robotów, w tym X60 Ultra bez dopisku Pro, dostaliśmy super długie ramiona jeszcze bardziej polepszające dokładność sprzątania, dopracowano rozpoznawanie plam i sposób ich usuwania, a także omijanie małych przeszkód.
Nowy model jest bezsprzecznie najlepiej mopującym robotem ze wszystkich testowanych na blogu robotów z padami obrotowymi, w kwestii odkurzania można nazwać go ekspertem od dywanów i dużych ilości brudu.
W mojej ocenie Dreame X60 Pro Ultra to najbardziej dopracowany robot sprzątający w historii marki Dreame (pomijając wpadkę z niedziałającą funkcją grzania wody w pierwszej, czarnej sztuce).
Poprawić trzeba tylko funkcję sprzątania pod zasłonami, aby robot nie walił w ściany i usprawnić algorytm odpowiadający za wysuwanie szczotki bocznej w nisze podmeblowe.
Drobne ulepszenia w aktualizacjach i będzie można napisać, czy powiedzieć, że Dreame X60 Pro Ultra będzie robotem najbliższym ideałowi, dlatego też zgarnia najwyższą notę w historii naszych testów – 9,5/10.
|
ZALETY
|
WADY
|
Jeśli szukasz robota sprzątającego, warto zerknąć na nasz TOP-10 najlepszych robotów sprzątających.
Szukając natomiast dobrego odkurzacza koniecznie sprawdź naszą listę najlepszych pionowych odkurzaczy bezprzewodowych.
Zachęcam również do zerknięcia na maniaKalny TOP-10 najlepszych odkurzaczy na polskim rynku oraz zestawienie najlepszych odkurzaczy piorących.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
Pięknie wygląda, jest przy tym odporniejsza na uszkodzenia i mniej widać kurz. No i jest…
W dzisiejszych ofertach Lidl wrzucił fajny sprzęt dla osób, które potrzebują dokładności. Na promocji wylądował…
Media Markt wypuścił dwa ekspresy do kawy marki własnej Koenic. Prawdopodobnie już niedługo kolejne warianty…
Dzięki technologiom AI Wash+, AI Ecobubble, inteligentnemu ekranowi i Optimal Dry i AI Dry+ nie…
JD.com, chiński gigant z branży e-commerce uzyskał wszelkie potrzebne zgody od Komisji Europejskiej na zakup…
W Media Markt mają teraz niezłą promkę - łącząc promocje można zgarnąć sprawdzony odkurzacz Dyson…
Komentarze
" Dreame X60 Pro Ultra jest naprawdę Pro względem zwykłego modelu X60 Ultra ."
Niestety nie jest. Regres nastąpił w następujących punktach:
1. Zbiornik na detergent ma tylko jedną komorę, więc nie można przełączać się między płynami, a przygotowanego płynu chyba nikt już nie będzie wylewać...
Do tego obiektywnie mniejsza pojemność o 1/3.
2. Wyższy o jeden centymetr - niby to nic, ale to jednak diametralna zmiana, tam gdzie x60 Ultra wjeżdżał ma milimetry (stoły, kanapy, itp, wiele mebli ma dokładnie taki prześwit) tam Pro już nie wjedzie. Dla mnie to dyskalifikacja i dodanie szczotki do sprzątania listwek nie rekompensuje tego.
3. Mniejsza pojemność baterii - co oznacza jedno: krótsza żywność urządzenia, do tego swoje dołoży szybkie ładowanie. Bateria która ma mniejszą pojemność raczej nie może być bardziej wydajna (chyba, że chodzi o zdolność do max. oddawania energii, ale to nie wiertarka czy szlifierka kątowa.
Rzekomy progres X60 Ultra Pro względem X60 Ultra
1. Niebieski laser. X60 Ultra RÓWNIEŻ ma niebieski laser wspomagający usuwanie plam, wersja Ultra Pro ma go po prostu w innym miejscu - na dole (lepsze miejsce).
2. Powrót do stacji dla wersji Ultra został dawno temu poprawiony aktualizacją oprogramowania (a trochę ich było od momentu testu, również w kwestii rozpoznawania przeszkód).
Rzeczywisty progres:
1. Nowy system wysuwana prawego pada i szczotki bocznej - to jest sztos.
2. Zwiększone obroty padów - robi robotę.
3. Szybkie doładowanie (choć dyskusyjne).
4. Miotełka do stew bocznych.
Wszystko co Pan napisał, zawarłem w teście, więc w czym problem?
Pojemność to nie wszystko, liczy się to jakie zastosowano ogniwa, a te są wydajniejsze i dają dłuższy czas pracy wersji Pro nad zwykłą.
Różnica wysokości może być dla kogoś wadą, ale to zależy od posiadanych mebli - u mnie tylko 1 mebel ma niszę między 8-8,9 cm, którą najniższe modele mogą sprzątać, więc wyżej sobie cenię efekty sprzątania wysuwanych ramion.
Główną zalety to po prostu jeszcze lepsze i dokładniejsze efekty sprzątania z dłuższymi ramionami,
polepszony algorytm wciskania mopa w szczeliny, wreszcie działa system ignorowania zasłon (choć mógłby nie walić w listwy).
Szybkie ładowanie dla dużych domów to super sprawa, a baterię po paru latach można wymienić - dodatkowy koszt, ale w mojej ocenie, zalety przewyższają wady tego rozwiązania.
X60 Ultra po teście wrócił do Dreame, tak jak i X60 Pro Ultra, więc nie wiem w jakim stanie jest soft aktualnie, odnoszę się do stanu z testu, ale pewnie co nieco poprawili aktualizacjami.
W całokształcie X60 Pro Ultra jest w mojej ocenie najlepszym robotem Dreame - jeszcze lepszym od X60 Ultra, ale to już każdy musi ocenić indywidualnie, pod swoje wymagania, podłogi, meble, a i tak finalny wybór psuje ogromna różnica cenowa, więc pewnie finalnie mając wydajać 3500 zł na X60 Ultra lub 5999 zł na X60 Pro Ultra , zaoszczędziłbym 2500 zł i brał tańszego.
Obstawiam też, że Dreame pracuje nad wciśnięciem jakieś formy wydłużonych ramion w platformę 7,95 cm wysokości - zobaczymy co pokażą za 6 tygodni na targach IFA w Berlinie.