Na polskim rynku debiutuje nowy Roborock Saros 20, a my sprawdzamy, czy starszy (i niemal idealny) Saros 10R doczekał się godnego następcy.
Spis treści
Po premierowych pokazach na targach CES w Las Vegas przyszła wreszcie pora na sklepowe premiery nowych, flagowych robotów sprzątających. Roborock kazał nam chwilę czekać, ale wreszcie jest – Roborock Saros 20, czyli następca mojego ulubionego robota z 2025 roku, Saros 10R.
W ofercie pojawił się też robot Saros 20 Sonic (czyli następca Saros 10), wykorzystujący system mycia wibracjami sonicznymi, ale to pewnie bardziej ciekawostka – w 2025 roku kupujący raczej stawiali na model 10R z padami obrotowymi.
W 2025 roku Roborock Saros 10R był prawdziwą rewolucją. Przyniósł na nowo zaprojektowaną i mocno obniżoną konstrukcję z nowym systemem nawigacji StarSight 2.0, który zrobił na mnie ogromne wrażenie. Robot nie notował praktycznie żadnych większych wpadek czy braków.
Niełatwo przebić coś bliskiego ideału, więc nie dziwi fakt, że następca – Roborock Saros 20 – to po prostu ostrożna ewolucja tej platformy, z kilkoma ulepszeniami i zmianami, których mogliśmy się spodziewać.
Miałem już okazję sprawdzić, jak najnowszy Roborock Saros 20 wypada w praktyce – w recenzji znajdziesz moje spostrzeżenia, porównania do poprzednika Saros 10R i wiele własnych pomiarów czy testów. Zmierzyłem głośność pracy robota, jak i stacji, temperaturę wody z przemywania szmatek, wykonałem pomiary zużycia prądu i oszacowałem roczny koszt użytkowania.
Wyliczyłem maksymalną wydajność robota na jednym zbiorniku wody czystej, sprawdziłem, jak radzi sobie z zaschniętymi plamami, zasłonami, niskimi przestrzeniami, narożnikami, zbieraniem dużych zabrudzeń, odkurzaniem dywanu shaggy z 3 cm włosiem, czy omijaniem przeszkód oraz przewodów i zweryfikowałem, czy faktycznie potrafi pokonać progi o wysokości deklarowanej przez producenta.
Specyfikacja i zestaw sprzedażowy
Wraz z robotem w wersji Standard dostajemy… tylko zapasowy worek. Nie ma nawet próbki detergentu, a szkoda, bo kupując wypasionego robota wypadałby móc sprawdzić pełnię jego możliwości zaraz po wyjęciu z pudełka. Robot jest bazowo wyposażony we wstępnie zamontowany filtr EPA w zbiorniku kurzu, podpięty jeden komplet mopów i worek na kurz.
W sprzedaży jest też dostępny bardziej opłacalny wariant Complete, wyposażony dodatkowo w 3 filtry, 5 worków na kurz, 3 komplety mopów i wreszcie – w butelkę detergentu.
Co więcej, w ofercie Early Bird, za złotówkę można do tego pakietu dobrać dodatkowe pudło z akcesoriami, które kryje 2 komplety mopów, 2 filtry EPA, jeden komplet zespołu szczotek głównych, 2 szczotki boczne, nową zaślepkę zespołu szczotek i 3 worki na kurz do stacji. I to właśnie ten promocyjny zestaw za złotówkę mamy okazję prezentować na zdjęciach.
Parametry Roborock Saros 20:
- Siła ssania: 36 000 Pa;
- Moc znamionowa: 65 W;
- Głośność maksymalna: 63 dB w trybie zrównoważonym;
- Wbudowany asystent głosowy Rocky;
- Pojemność zbiornika na wodę: 69 ml z autouzupełnianiem;
- Pojemność zbiornika na kurz: 259 ml z autoopróżnianiem;
- Temperatura podgrzewania wody w stacji: 100 stopni;
- Temperatura suszenia mopów: 55 stopni;
- Pokonywanie programów AdaptiLift 3.0: do 4,5 cm progi jednowarstwowe, do 8,8 cm przy dwuwarstwowych (4,5+4,3 cm);
- Wysokość: 7,98 cm;
- Średnica: 35,3 cm;
- Podnoszenie mopów, zespołu szczotek i szczotki bocznej: 15-22 mm;
- Rodzaj filtra EPA: E11;
- 5 poziomów mocy odkurzania;
- 30 poziomów dozowania wody;
- System mopowania: pady obracające się 200 razy na minutę z dociskiem 8-13N i wysuwaniem prawego do boku;
- Nawigacja: StarSight 2.0 z czujnikiem 3D QVGA ToF (21x dokładniejszy od LDS);
- Pojemność baterii: 6400 mAh;
- Deklarowany czas pracy: 180 minut odkurzanie w trybie cichym;
- Czas ładowania: ok. 2,5 h;
- Maksymalna powierzchnia sprzątniętej podłogi: 200 m2;
- Pojemność worka w stacji: 2,5 l;
- Pojemność zbiornika wody czystej: 4 l;
- Pojemność zbiornika wody brudnej: 3 l;
- Pojemność zbiornika na detergent: 590 ml;
- Szerokość zespołu szczotek: 16,5 cm.
- Wymiary stacji: 48,8 cm wysokości, 38,1 cm szerokości, 47,5 cm głębokości (według producenta);
- Waga: 5,05 kg robot, 10,54 kg stacja;
- Certyfikaty: weryfikacja bezpieczeństwa danych UL V611036 – Diament, usuwanie 99,99% bakterii w procesie czyszczenia mopów – TUV Rheinland.
Jeśli chodzi o liczby, to są po prostu najlepsze na rynku i to obojętnie pod jakim względem – siła ssania, super niska wysokość, szybkie ładowanie, długi czas pracy, w miarę kompaktowa stacja dokująca (jak na coś tak wypasionego).
Warto natomiast mieć z tyłu głowy, że wszyscy producenci robotów nieco naciągają parametr siły ssania. Realne ssanie na zespole szczotek w większości robotów mieści się w przedziale 600-2500 Pa – udowadnia to choćby portal Vacuum Wars, który sam wykonuje pomiary przepływu powietrza i siły ssania na uszczelnionym taśmą zespole szczotek głównych.
I nic w tym dziwnego – gdyby roboty osiągały faktycznie te kosmicznie dobre parametry 25-36 kPa siły ssania, to byłby mocniejsze od większości odkurzaczy pionowych, jak i sieciowych, a raczej oczywiste jest to, że urządzenia mające 65-75 W, pracujące na napięciu 14,4 V z bateriami 5200-6400 mAh, nie mają takiej fizycznej możliwości.
Ile kosztuje Roborock Saros 20?
Cena na start sprzedaży to:
- 5199 zł za wersję Standard w sklepie Roborocka (cena bez promocji: 5699 zł),
- 5239 zł za wersję Complete w sklepie Roborocka (cena bez promocji: 5739 zł) lub 5499 zł w popularnych elektromarketach.
Do tego, w wybranych sklepach można dokupić do wersji Complete pakiet akcesoriów Early Bird za 1 zł. To pozwoli na wiele miesięcy zapomnieć o kosztach eksploatacji, więc na dzisiaj oferta na wariant Complete wydaje się najciekawsza.
Jeżeli chodzi o koszty eksploatacyjne – to 1 l oryginalnego detergentu Roborock kupimy za ok. 100 zł.
Pozostałe akcesoria można kupować pojedynczo lub w zestawach, przy czym pasują te z Sarosa 10R. W oficjalnym sklepie Roborock znajdziemy prawie wszystko, ale tanio nie będzie.
W innych sklepach choćby za 179 zł dostaniemy zestaw z 2 kompletami szmatek, 2 filtrami, 3 workami, 1 kompletem szczotek głównym z zaślepką i 2 szczotkami bocznymi. Na AliExpress znajdziemy sporo bardzo tanich zamienników, gdzie przykładowo zapłacimy 165 zł za duży zestaw 9 worków, 2 kompletów szmatek, 2 kompletów szczotek głównych, 4 filtry, 4 szczotki boczne.
Seria robotów Roborock Saros – krótkie omówienie
W pierwszej połowie 2025 roku mieliśmy dwie duże premiery robotów z serii Saros i jedną mniej znaczącą – łącznie zobaczyliśmy trzy konstrukcje.
Roborock Saros Z70 to pierwszy seryjnie produkowany robot sprzątający z wbudowanym ramieniem robotycznym, którym może sprzątać papierki z podłogi czy przestawiać buty. Niestety dostępność tego modelu jest bardzo słaba i ceny mają spory rozstrzał – ciężko wyrwać go w Polsce za mniej niż 5000 zł.
Na tej samej bazie, czyli z nawigacją StarSight 2.0 powstał Roborock Saros 10R, czyli do dziś najbardziej opłacalny robot tej marki. Może nie ma ramienia robotycznego, ale korzysta ze wszystkich najlepszych technologii tej chińskiej firmy. Ceny Saros 10R spadają poniżej 3500 zł, a to już naprawdę dobra kwota.
Ostatni model to Roborock Saros 10 – model wykorzystujący system mopowania wibracyjnego (sonicznego), a nie pady obrotowe (choć jeden malutki ma po boku) i bez nawigacji StarSight (wykorzystuje starszy system oparty na kopułce z radarem laserowym, z funkcją opuszczania i przednią kamerę ReactiveAI 3.0). Co ciekawe, Saros 10 kosztuje zazwyczaj więcej niż Saros 10R, a jednak to ten z literką R można uznać za bardziej zaawansowany.
Nowe modele nieco mieszają w nazewnictwie. Logicznie następca Sarosa 10R powinien nazywać się Saros 20R, a Sarosa 10 -> Saros 20. Tymczasem to Saros 20 jest następcą Saros 10R, a Saros 20 Sonic, następcą Saros 10…
W testowanym modelu, względem Saros 10R podwyższono siłę ssania z 19 do 36 kPa, dodano funkcję wciskania szczotki bocznej w szczeliny podmeblowe o wysokości od 2 cm, zwiększono obroty mopów z 180 do 200, a także zwiększono docisk mopów z 10 N do przedziału 8-13 N (czyli z 1 kg do 0,8-1,3 kg).
Wysokość to nadal 7,98 cm, ale producent deklaruje, że robot zmieści się także w niszy mierzącej 7,95 cm, co umożliwić ma plastyczna (do pewnego stopnia) konstrukcja przedniego zderzaka.
Realnie na papierze wielu zmian nie ma – system nawigacji jest ten sam, ponoć jedynie rozbudowano bazę rozpoznawanych przeszkód, dodano parę usprawnień softowych i wzorem Dreame/MOVA zwiększono możliwość pokonywania progów do nawet 8,8 cm wysokości. A jak jest w rzeczywistości, sprawdziłem w dalszej części testu.
Jakość wykonania i konstrukcja
Roborock przyzwyczaił nas do starannego spasowania i wysokiej jakości materiałów w swoich konstrukcjach. W nowym modelu praktycznie nie wiedzę różnic względem Sarosa 10R.
Jedyne co mi się nie podoba w Saros 20, ale też w dziesiątkach innych robotów, to górna pokrywa na magnesy – obracając robota do czyszczenia zawsze ta klapka odpada, a podnosząc go trzeba uważać, żeby nie łapać za ten element, bo może się nam robot wyślizgnąć. To z mojej strony jedyny zarzut projektowy.
Konstrukcyjnie mamy to, co trzeba – super płaskiego robota o wysokości 7,98 cm, o średnicy 35 cm, z zespołem szczotek 16,5 cm szerokości roboczej i dwoma padami obrotowymi do mopowania, o szerokości roboczej 26 cm.
Pod względem wymiarów Sarosom dorównać może tylko nowy Dreame X60 Ultra, a reszta konkurencyjnych rozwiązań jest po prostu wyższa.
Od góry, pod wspomnianą już klapką na magnesy mamy zbiornik kurzu o pojemności 259 ml, z filtrem EPA o dużej powierzchni, ale typowo dla tej marki, bez żadnego filtra wstępnego z gąbki czy siateczki, która zatrzymywałaby kurz i większe drobinki przed wbijaniem się w filtr EPA.
Na szczęście proces opróżniania zbiornika kurzu w stacji nieco przedmuchuje filtr EPA, więc ten pozostaje zawsze drożny, nawet po wciągnięciu czegoś bardzo drobnego. Od siebie dodam, że warto tak co 10 cykli wyjąć ten filtr i go porządnie ostukać, oczyścić, a raz w miesiącu umyć i pozostawić do wyschnięcia.
Na górnej powierzchni mamy trzy otwory mikrofonów asystenta głosowego i dwa przyciski fizyczne – włącznik/wyłącznik i powrót do stacji.
Prawy bok to czujnik ścian i śledzenia przewodów, lewy bok jest pusty, z frontu mamy zespół sensorów systemu nawigacji StarSight 2.0 z czujnikiem 3D ToF (kamera na podczerwień + dwa nadajniki) i kamerą RGB (pierwsza soczewka od lewej) oraz diodą doświetlającą.
Moduł Flood znajduje się tylko z przodu, ma pole widzenia 98 stopni w poziomie i 45 stopni w pionie, widzi na odległość od 10 cm do 1 metra. Za to moduł Spot znajduje się zarówno z przodu, jak i tyłu, ma pole widzenia 95 stopni w poziomie, 15 stopni w pionie i widzi na odległość od 10 cm do 10 metrów, rejestrując ok. 400 punktów pomiarowych.
Na poniższym nagraniu specjalną kamerą na podczerwień możesz zobaczyć, ile punktów pomiarowych ma ten robot i porównać sobie z czujnikiem obrotowym w kopułce z Dreame X60 Ultra – widać sporą różnicę.
Nagranie z Roborock Saros 20:
Nagranie z Dreame X60 Ultra:
W skrócie czujniki 3D ToF mają częstotliwość próbkowania 38 400 Hz, aż 21 600 punktów wykrywania, co przekłada się na 21 razy większość dokładność w porównaniu z typowym radarem LDS w obrotowej wieży. Wykrywają i rozpoznają ponad 300 obiektów o wymiarach od 2×2 cm.
Cały przedni zderzak ma dolną krawędź gumowaną, podobnie jak wysuwane ramię bocznej szczotki, więc nie ma ryzyka porysowania mebli czy listew przyściennych. Od tyłu mamy styki ładowania, otwór uzupełniania wody (zbiornik wewnętrzny nie jest wyjmowany, ale ma funkcję opróżniania w apce).
Lekko po lewej mamy drugi zespół czujnika 3D ToF, który skanuje obszar z tyłu robota – soczewka to kamera na podczerwień będąca odbiornikiem, a podłużny element obok to nadajnik.
Od dołu zobaczymy dobrze już znany zespół dzielonych szczotek DuoDivide. Są zawieszone tylko z jednej strony, mają paski włosia i gumy, więc każdy włos zsuwa się z nich i jest zasysany do zbiornika – przez cały test nie znalazłem nawet jednego zaplątanego elementu.
Boczna szczotka jest pojedyncza, ma dwa wąsy, też nie plącze wokół siebie włosów i ma wysuwane ramię do dokładniejszego sprzątania w narożnikach.
Przednie koło podporowe ma szczotkę oczyszczającą jego powierzchnię, obok znalazł się czujnik wykrywający dywany, a wokół robota, od spodu mamy cztery sensory wysokości. Za zespołem szczotek głównych są dwa mopy obrotowe, każdy z dwoma dziurkami dozującymi na ich powierzchnię wodę z wewnętrznego zbiornika.
Zarówno szczotki główne, jak i mopy mają funkcję unoszenia się, a szczotka boczna wręcz chowania się, więc w zależności od trybu pracy, szczotki nie brudzą podłogi w procesie mopowania, a mopy unoszą się nad podłogą lub krótkimi dywanami.
Świetną funkcją jest też automatyczne zdejmowanie i zakładanie mopów w stacji – przy wyższych dywanach mocno się przydaje.
Jak odkurza Roborock Saros 20?
Nowy model Roborocka przepracował u mnie 41 cykli sprzątania (877 minut) – w tym czasie zebrałem sporo spostrzeżeń. Od razu napiszę, że większych zaskoczeń względem Sarosa 10R nie ma, choć nie wszystko działa tak idealnie, jak to pokazują opisy producenta – finalnie dostajemy jednak jednego z najlepszych robotów sprzątających na polskim rynku.
Na powyższych zdjęciach możesz zobaczyć stan robota i stacji na koniec testu – zero zaplątanych włosów w szczotkę główną i w szczotkę boczną, czyste przednie koło, niewiele kurzu na sensorach i szmatki w stanie jak nowym.
Nisza stacji też wygląda dobrze – nieco kurzu, czy okruchów znalazło się na najeździe, tarki czyszczące są czyste, a brud pojawia się tylko na filtrze wstępnym, który jest oczywiście rozbieralny, a cała tacka wyjmowana do przemycia ręcznego. Nie zapomniano też o trybie autoczyszczenia tacki z poziomu aplikacji.
Robot występuje tylko w wersji czarnej, ale na szczęście prawie cała obudowa to czarny mat – połysk z fakturą jest tylko na górze, w przedniej części, tam, gdzie mamy przyciski i mikrofony.
Lepiej wygląda też stacja pod względem utrzymania w czystości. Ta w Saros 10R to czarny połysk z czymś a’la szkło, czyli najpopularniejszy od lat kolor dla sprzętów AGD do kuchni, ale jednak na czarnym połysku widać każdą smugę.
W Saros 20 mamy ciemno-szary, matowy plastik i może nie wygląda premium, zwłaszcza w porównaniu do frontów stacji Dreame Matrix10 Ultra czy Dreame X60 Ultra, ale nie brudzi się mocno i nie widać na nim odcisków, smug czy kurzu – praktyczność wygrywa z designem.
Bazowo mamy 5 poziomów mocy, jak w każdym Roborocku, lecz ostatni z maksymalną siłą ssania 36 kPa jest dostępny tylko w trybie samego odkurzania. Nie wiem, dlaczego nie można z niego skorzystać w trybie odkurzania przed mopowaniem, bo to, że nie ma go w trybie jednoczesnego mopowania i odkurzania to zrozumiałe.
Pracować możemy w trybie SmartPlan, czyli robot sam decyduje co i jak sprząta, na podstawie uczenia się i zbierania danych o ilości zabrudzeń, typach pomieszczeń, rodzajach podłóg czy kiedy ostatnio coś było sprzątane.
Osobiście nie jestem fanem tych wszystkich trybów AI, wolę samodzielnie ustawiać robota ręcznie – to tryb Ogólny. Mamy też tryb Dostosuj, czyli możemy przypisać parametry pracy do każdego pomieszczenia osobno. Ostatnie opcje to Przepływ Pracy i Zegar – możemy zaplanować pracę i ustalić powtórzenia, przykładowo tak, aby robot sprzątał, gdy nas nie ma w domu.
Sprawdziłem, jak robot wypada pod względem głośności pracy – już z Sarosem 10R było naprawdę dobrze, także Roborock Qrevo Edge 2 Pro wypadł świetnie, więc wrzuciłem je w jedną tabelkę porównawczą:
| Roborock | Saros 20 | Saros 10R | Qrevo Edge 2 Pro |
| Cichy | 55,6 dB | 55,1 dB | 56,1 dB |
| Zrównoważony | 57 dB | 57 dB | 57,1 dB |
| Turbo | 59,9 dB | 59,3 dB | 61 dB |
| Maksymalny | 63 dB | 61,6 dB | 64,9 dB |
| MAX+ | 65,3 dB | 63,5 dB | 69,6 dB |
| Opróżnianie w stacji | 68,2 dB | 68 dB | 71,8 dB |
| Suszenie w stacji | 37,5 dB | 40,6 dB | 38,6 dB |
| Przemywanie w stacji | 56,7 dB | 56,8 dB | 57,7 dB |
Jak widać wartości między 10R i 20 są bardzo zbliżone dla pierwszych trzech biegów, jedynie o niecałe 2 dB głośniej wypadają dwa najwyższe biegi, pewnie z uwagi na różnicę w sile ssania 19 kPa vs 36 kPa. Oba modele są cichsze od Qrevo Edge 2 Pro na wyższych biegach i w działaniu stacji z opróżnianiem kurzu.
Oczywiście trzeba brać pod uwagę, że te minimalne różnice mogą wynikać ze sposobu pomiaru – nie sprawdzam dokładnie odległości pomiarowej za każdym razem, stoję nad jadącym wzdłuż ściany robotem, więc miernik Voltcraft SL-100 znajduje się w odległości ok. 100 cm od urządzenia i sprawdza głośność w trybie FAST.
Do normalnej pracy na co dzień nada się bieg drugi, czyli zrównoważony – nie przeszkadza głośnością pracy turbiny czy silniczków napędowych obu kół, a skutecznie sprząta podłogi twarde z kurzu, małych ilości naniesionego w wejściu piasku, wciąga długie i krótkie włosy.
Jeśli zabrudzeń jest nieco więcej, warto odpalić bieg trzeci lub czwarty, a gdy robot ma wykonać zadanie specjalne, to włącz bieg 5 MAX+.
Jak już wspomniałem wcześniej, realnie siły ssania w robotach nie osiągają na styku szczotki z podłożem wskazywanych przez producentów parametrów – te mogą pochodzić z wydajności samej turbiny, przy pomiarach laboratoryjnych, realnie są to wartości bliższe 1000-2000 Pa, więc nie ma co się aż tak sugerować tymi liczbami.
Poza wyborem poziomu mocy i trybu pracy możemy wskazać, jak robot ma sprzątać – tylko odkurzać, tylko mopować, odkurzać przed mopowaniem lub robić to i to jednocześnie. W każdym trybie (z wyjątkiem odkurzania przed mopowaniem) możemy ustawić sprzątanie podwójne, czyli raz robot sprzątnie wzdłuż pomieszczenia i drugi raz w poprzek, dając na mapie wzór kratki.
Możemy też wybrać trasę sprzątania – szybko to pominięcie bardziej skomplikowanych obszarów, ogólnie to zwykła trasa z zakładką na pół, czyli połowa robota jedzie po czystym, druga połowa po brudnym, więc tak jakby każdy kawałek podłogi jest odkurzany/myty dwa razy.
Ostatnie to trasa intensywna, robot zwalnia do 0,2 m/s i robi zakładkę na cztery, czyli 1/4 robota jedzie po czystym, a 3/4 po brudnym, więc każdy kawałek podłogi jest czyszczony cztery razy. W Sarosie 10R i wszystkich starszych modelach był jeszcze tryb trasy z zakładką na trzy, a tu go skasowano.
Roborock od zawsze słynął ze świetnego mapowania i łatwego, bezproblemowego podziału pomieszczeń i jakim dla mnie zaskoczeniem był fakt, że podział salonu i jadalni po skosie nie dał prostej linii podziału, a coś, co na mapie wygląda jak schody o nieregularnych stopniach – wygląda to słabo, dotychczas była to po prostu linia zgodna z ustawionym podziałem.
Na szczęście nie ma to wpływu na sprzątanie – robot jedzie liniowo między tymi pomieszczeniami. Żeby było zabawniej, jeszcze gorzej zrobiło to Dreame w najnowszym X60 Ultra…
Jedną z nowych funkcji, wzorem Dreame ma być opcja wskazania na mapach zasłon lub firan, które robot ma ignorować i sprzątać pod nimi. Stawiamy firanę jako pofalowaną linię, możemy dostosować jej długość, a nawet głębokość i… nic się nie dzieje. 😀
Podobnie jak w Dreame, ta funkcja tutaj też nie działa. Dotychczas sprawdzałem ją na grubych zasłonach, zwiniętych na końcach niszy okiennej i tylko pierwsze roboty z tą funkcją od Dreame i MOVA z 2024 roku faktycznie ignorowały je, a już każdy robot tych marek z 2025 roku i teraz Roborock Saros 20 nie potrafią ignorować żadnej zasłony.
Zasłona uniesiona tak, że na wysokości robota są tylk frędzelki, Roborock Saros 20 / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Zasłona lekko obniżona, ale nadal nie dotyka podłogi, Roborock Saros 20 / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Roborock Saros 20 miał nawet ułatwione zadanie, gdyż grube zasłony zostały wymienione na cienkie i lekkie. Obojętnie, jak zaznaczyłem je na mapie, robot nie chciał pod nimi sprzątać uznając za przeszkodę. Jedynie podciągnięcie ich w górę na tyle, aby materiał wisiał na 9 cm od podłogi i dalej dyndały sobie tylko frędzelki, sprawiło, że robot pod nimi odkurzył. Sprawdziłem to zarówno na zwiniętych zasłonach, jak i rozsuniętych.
Kolejny sprawdzian to sprzątanie w narożnikach. Robot jest wyposażony w szczotkę boczną z wysuwanym ramieniem. Saros 10R miał ten problem, że wysuwał ją w 100% przypadków, gdy narożnik stanowiły elementy pełne, ale gdy składał się na nie mebel odstający o 2 cm od ściany i mający niszę 2 cm od podłogi, to już szczotka się nie wysuwała.
Pierwszym Roborockiem, który miał poprawioną tę funkcję był Roborock Qrevo Edge 2 Pro, a Saros 20… ma jak Saros 10R – narożnik ze ściany i zegara stojącego – szczotka się nie wysuwa. Narożnik z zabudowy meblowej do samej ściany i podłogi – szczotka się wysuwa.
Roborock z zespołem szczotek DuoDivide już nie raz udowodnił, że potrafi wciągać naprawdę duże ilości rozsypanego brudu (do granic pojemności swojego zbiornika wewnętrznego), a radzi sobie dobrze nawet z dużymi elementami, jak makaron, ziarna kawy, groch czy płatki musli.
Tu nie mogło być inaczej. Wysypałem ścieżkę z rozdeptanego makaronu typu rurki, herbaty, płatków owsianych, płatków musli, cukru i kawy ziarnistej. Jak widać na powyższym gifie, praktycznie wszystko zostało wciągnięte w pierwszym przejeździe, a realnie to, co wymagało drugiego przejazdu, to pojedyncze ziarnko musli pozostałe w fudze między kafelkami gresowymi.
Roborock chwali się od premiery modelu Qrevo Edge 2 Pro zdolnością do odkurzania dywanów. Saros 20 tak samo dostał system aktywnego dostosowania wysokości robota (prześwitu), do wysokości włosia w dywanie. W trybie odkurzania dywanu możemy włączyć priorytetowe czyszczenie dywanu, czyli każdy cykl sprzątania ogólnego lub pomieszczenia z dywanem, zacznie się od odkurzania dywanu.
W tej opcji możemy włączyć podopcję podnośnik adaptacyjny, czyli robot wjeżdża na dywan, unosi się na ok. 3 cm i obniża aż do osadzenia się na włosiu, co od razu słychać zmianą głośności pracy szczotek, które wydają inny dźwięk szorując po włosiu, uszczelniając zespół odkurzający.
Robot ładnie wyczesuje dywan. Możemy włączyć tryb wykrywania dywanów. Sam naniesie dywany na mapę, mamy też tryb głębokiego czyszczenia dywanu – robot odkurzy go w kratkę dwa razy z maksymalną mocą. Jest też dodatkowa opcja unikania przewodów i drobinek wzdłuż krawędzi dywanów.
Sprawdziłem też wydajność odkurzania. Odmierzyłem 10 g suszonej mięty, wysypałem na dywanie i wysłałem robota do odkurzania tylko tego pomieszczenia. Saros 20 zaczął od dywanu, objechał go wokół i zaczął sprzątać z zakładką na cztery i najwyższą siłą ssania, wykonując 2dwa cykle w kratkę.
Efekt? Ze zbiornika odzyskałem 9 g suszonej mięty, a też jakieś drobne ilości utknęły w filtrze EPA oraz w warstwie kurzu na filtrze, więc spokojnie można uznać, że skuteczność z tego zadania to 90-95%.
Sprzątanie pod kanapą z IKEA, mającą 8 cm niszy, Roborock Saros 20 / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Z uwagi na wysokość 7,98 cm (i wspomnianą wcześniej plastyczność zderzaka) robot potrafi wjechać pod meble z niszą od 7,95 cm wysokości w górę. U mnie 8 cm przestrzeni na dole ma kanapa z IKEA – robot bez większych problemów pakuje się pod nią i dokładnie odkurza, wykorzystując też dodatkowe oświetlenie przednie, żeby nie zaplątać się w obecne pod kanapą kable.
W 2025 roku tylko Roborock to potrafił swoimi modelami o wysokości 7,98 cm, w tym moim ulubionym Saros 10R, a w 2026 do stawki dołączyło Dreame z serią X60 o wysokości 7,95 cm.
W 2025 roku Roborock dodał do swoich robotów funkcję AdaptiLift, czyli pokonywania progów o wysokości do 3 cm, gdy są pojedyncze lub do 4 cm, gdy są podwójne.
W tym czasie Dreame wprowadziło roboty, które radziły sobie ze znacznie wyższymi progami: w 1. połowie roku Dreame X50 Ultra pokonywał podwójne progi do 6 cm i pojedyncze do 4,2 cm, a w drugiej połowie roku Dreame Aqua 10 Ultra Roller Complete i Dreame Matrix 10 Ultra przejeżdżały przez podwójne progi do 8 cm i pojedyncze do 4,2 cm.
Roborock w modelu Saros 20 dał możliwość pokonywania progów podwójnych aż do 8,8 cm, a pojedynczych do 4,5 cm. Te podwójne mogą składać się z pierwszego 4,5 cm i drugiego 4,3 cm, choć jest jeden haczyk. Dotychczas nawet te 8 cm progi podwójne w Dreame sprawdzałem w testach za pomocą listewek o szerokości 4-5 cm i roboty Dreame (jak i MOVA) dawały sobie z nimi radę).
Teraz jednak mamy progi podwójne 8,8 cm, co wykracza poza maksymalną wysokość uniesienia przodu robotów – zarówno Dreame, jak i Roborock – więc aby faktycznie próg 8,8 cm mógł zostać pokonany, pierwszy próg do 4,5 cm musi być dość głęboki, na tyle, aby robot mógł na niego wjechać i nie zblokować się frontem o drugi próg, więc minimum to 15 cm głębokości progu pierwszego.
Z tego powodu pierwszy test z listewkami o głębokości 5 cm nie powiódł się – przygotowałem próg 4,5 cm oraz 8,8 cm – ani Roborock Saros 20 ani Dreame X60 Ultra nie poradziły sobie z taką kombinacją. Dopiero gdy podmieniłem pierwszy próg 4,5 cm o głębokości 5 cm, na deskę podłogową o takiej samej wysokości, ale głębokości ok. 20 cm, to oba roboty pokonały taką przeszkodę, wjeżdżając najpierw na pierwszy próg, a potem z niego na drugi.
Roborock chwali się też, że ich system jest lepszy od tego z Dreame, gdyż koła wspomagające mogą obracać się w obu kierunkach, co ułatwia pokonywanie progów, a do tego minimalizuje uderzenie robota o podłogę przy zjeździe z progów. W moim domu nie ma żadnych progów, jedynie listwy łączące różne rodzaje podłóg lub podłogi ze schodami i nie przekraczają 5 mm wysokości, więc system AdaptiLift 3.0 jest u mnie zbędnym bajerem.
Omijanie białego przewodu wysoki zasięg i czyszczenie wzdłużne, Roborock Saros 20 / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Omijnie czarnego przewodu wysoki zasięg i czyszczenie wzdłużne, Roborock Saros 20 / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
System StarSight 2.0 to najlepsze, co Roborock dotychczas zaprojektował – robot dobrze wykrywa i omija przewody.
Z różnymi efektami działa za to funkcja laboratoryjna przy włączonym wysokim zasięgu sprzątania (bliskie dojeżdżanie do przeszkód) – możemy odpalić czyszczenie wzdłużne, czyli dokładne sprzątanie wzdłuż przewodów.
Zazwyczaj daje to efekt jazdy praktycznie przy samym kablu, ale zdarzyło się też nieraz, że robot przejechał się po kablu, więc widać, funkcja wymaga jeszcze dopracowania algorytmu. Zarówno biały, jak i czarny przewód został prawidłowo wykryty, choć biały, grubszy kabel robot lekko najechał. Z czarnym nie było żadnych problemów.
Omijanie małych przedmiotów sprawdziłem dwa razy z włączonym wysokim zasięgiem, czyli sprzątaniem blisko przeszkód, jak i drugi raz, z włączoną funkcją mniej kolizji. Realnie przy wysokim zasięgu robot nieco obrócił sobie kaczkę z masy solnej, ładnie ominął pad od PS4 czy świeczkę w przezroczystym szkle. W trybie miej kolizji idealnie poradził sobie z kaczką i świeczką, ale przestawił lekko pad od PS4.
Sporym zaskoczeniem jest fakt, że w obu trybach nie wykrył paczki zapałek specjalnie ustawionej kontrastowym obrazkiem do góry. Jest to dla mnie niezrozumiałe zachowanie, gdyż Saros 10R jeszcze na wczesnej wersji softu (bez wielu poprawek z aktualizacji) nie tylko idealnie wykrywał paczkę zapałek i ją omijał, ale nie dotknął żadnej z przeszkód, obojętnie czy była to ta sama kaczka czy pad od PS4.
W Sarosie 20 mamy ten sam system nawigacji, czujników i kamer co w rok starszym Saros 10R, a nowy model gorzej radzi sobie z omijaniem małych przedmiotów – dotyka, je przekręca, a paczkę zapałek traktuje jakby nie istniała – przedziwne…
Co do promowanych funkcji wykrywania plam i dużych zabrudzeń, rozróżniania mokrego od suchego i dostosowywania strategii sprzątania do nich, to niestety u mnie nie działa to dobrze w żadnym robocie. Powód jest prosty – rodzaj podłóg.
Większość domu to deski modrzewiowe na legarach, lakierowane. Mają mocno kontrastujące, wręcz czarne sęki, które, gdy tylko włączę funkcję wykrywania plam czy dużych zabrudzeń, są brane za takowe. Roboty wszystkich firm z taką funkcją marnują wtedy czas na usunięcie… sęków. W tej dziedzinie jest jeszcze sporo pracy przed producentami robotów…
Sprawdziłem też, jak wygląda kwestia zużycia prądu w kilku okresach przy pomocy prostego watomierza wsadzanego między gniazdko, a wtyczkę.
W ramach dobowego cyklu Saros 20 zużył 0,392 kWh prądu, a w tym czasie wykonał odkurzanie i potem mopowanie kafelków w kuchni i wejściu do domu (2×31 m2 w 57 minut), gdzie po odkurzeniu opróżnił sobie zbiornik kurzu, namoczył szmatki i w trakcie mopowania trzy razy przemywał je 4 minuty i 20 sekund w stacji, na koniec wykonał ich dogłębne czyszczenie w 5 minut – każde mycia szmatek odbyło się w maksymalnej intensywności w wodzie 100 stopni C.
Następnie odkurzył jeszcze korytarz 28 m2 w 21 minut, na zakończenie opróżnił zbiornik kurzu i przeszedł do suszenia mopów ok. 3 h ciepłym powietrzem 55 stopni C.
Rozbijając kwestię poboru prądu na konkretne zadania, wygląda to tak:
- Standby: stałe 5 W;
- Suszenie: stałe 60-63 W;
- Mycie w 100 stopniach: do 1200 W;
- Opróżnianie 20 sekund: 510 W;
- 1 przemycie na gorąco 4 minuty i 20 sekund + 1 opróżnianie kurzu 20 sekund: 0,019 kWh.
Jak widać nawet bezczynność robota daje dzienne zużycie na poziomie 0,12 kWh i roczne 43,8 kWh, czyli robot nic nierobiący cały rok, pochłonie z naszego domowego budżetu ok. 50 zł (licząc 1 kWh po 1,15 zł).
Zakładając, że robot codziennie zużywałby te zaokrąglone w górę 0,4kWh, da nam to rocznie zużycie 146 kWh, czyli licząc 1 kWh po 1,15 zł – ok. 168 zł kosztu na rok. Zapewne będą dni, w których robot miałby więcej roboty, a też trafią się bezczynne, więc założenie rocznego kosztu zużycia prądu w przedziale 150-200 zł może być realne.
Podsumowując sekcję odkurzania, jest naprawdę dobrze, choć nie obyło się bez jednej wpadki z gorszym niż w Saros 10R omijaniem małych przedmiotów i brakiem zdolności do wykrycia paczki zapałek – poprzednik to potrafił. Kompletnie nie działa też funkcja ignorowania zasłon, a szczotka boczna nie wysuwa się zawsze tam, gdzie by to było wskazane.
Za to typowe odkurzanie podłóg twardych jest na bardzo wysokim poziomie. W odkurzaniu dywanów można nazwać Sarosa 20 wręcz specjalistą – dostosowanie prześwitu do wysokości włosia, uszczelnienie zespołu szczotek do materiału – to daje naprawdę genialne efekty i skuteczność odkurzania na dywanach nawet o 3 cm wysokości.
Robota pochwalić trzeba za niską głośność pracy, brak plątania włosów, łatwe utrzymanie sprzętu w czystości, skuteczne opróżnianie kurzu do dużego worka w stacji, czy perfekcyjną nawigację i poruszanie się, bez marnowania czasu na jakieś dziwne manewry.
Jak mopuje Roborock Saros 20?
Sekcja mycia podłóg praktycznie nie różni się od tego, co już opisywałem w Saros 10R. Niby podwyższono obroty z 180 do 200 i zmieniono docisk padów do podłoża – standardowo jest mniejszy na poziomie 8 N (800 g), ale gdy robot wykrywa plamy czy wykonuje zadnie intensywnego mopowania, to zwiększa docisk do 13 N (1,3 kg), względem stałego docisku 10 N (1 kg) z 10R.
Realnie jednak nie widzę różnic – już Saros 10R świetnie mył podłogi, więc co tu można poprawiać bez zmian czy ewolucji sprzętowej.
Mam tu na myśli dodanie kilku komór dozownika, choćby dwóch, jak w Dreame i MOVA – jeden na detergent uniwersalny, drugi na mocniejszy lub coś do pielęgnacji podłóg drewnianych. Oczywiście na dzisiaj Roborock nie oferuje dedykowanych detergentów, jak Dreame, więc sama sama funkcja kilku dozowników na razie pewnie nie miałaby sensu.
Kolejna ciekawa funkcja z konkurencji to zmienianie padów myjących z Dreame Matrix 10 Ultra i MOVA Mobius 60, ale to wymaga znacznie większej stacji.
Roborock Saros 20 to po prostu porządny robot mopujący podłogi.
Podoba mi się, że poza trybem samego mopowania i mopowania wraz z odkurzaniem, mamy opcję odkurzania przed mopowaniem. Tak, jak w przypadku sekcji odkurzania, mamy opcję zagęszczenia toru jazdy do intensywnej zakładki x4, ustalenie sprzątania podwójnego na krzyż, przypisanie parametrów do każdego pomieszczenia, ustawianie ich ręcznie lub zdanie się na SmartPlan.
To, co jest wręcz kuriozalne, to fakt, że Roborock nie daje do swoich robotów nawet małej próbki detergentów. Mamy więc po wyjęciu z pudełka flagowego robota, w którym nie możemy wykorzystać funkcji automatycznego dozowania detergentu, gdyż trzeba go sobie zamówić osobno. Z tego powodu moja sztuka testowa korzystała z detergentu od Dreame…
Standardowo już dla dobrych robotów mamy dwie opcje pozbycia się mopów, gdy to konieczne – bazowo robot unosi je na ok. 15 mm od podłogi, ale równie i dobrze może zdejmować je automatycznie w stacji i do trybów z mopowaniem zakładać magnetycznie, bez potrzeby ingerencji użytkownika.
Jedyny minus tego systemu, to szmatka z bardziej delikatnego materiału, bez grubych frędzli, jak w modelach bez tego systemu, choćby Roborock Qrevo MaxV – coś za coś.
Roborock deklaruje w opisach, że woda używana do przemycia szmatek w stacji ma 100 stopni C. Może i taka temperatura jest osiągana gdzieś na przepływowym elemencie grzejnym, ale pirometr, jak i termosonda pokazują takie wartości (zmierzone zaraz po zakończeniu cyklu):
- Temperatura powierzchniowa szmatek: 37,5°C;
- Temperatura powierzchniowa tacki z tarkami: 38,8°C;
- Temperatura wody brudnej w zbiorniku: 37,9°C.
Wszystkie te materiały, jak i woda są po prostu ciepłe, w procesie czyszczenia szmatek w stacji nie wydobywa się para wodna, więc nie może być mowy o działaniu wody o temperaturze 100°C bezpośrednio na materiał szmatek.
Robot ma dobrze dobraną ilość dozowanej wody – poziomów do wyboru mamy 30 i ten maksymalny nie daje jej jakość super dużo, ale nie można powiedzieć, żeby było jej za mało.
Kafelki gresowe lubią się z dużą ilością wody i możesz zobaczyć na powyższych zdjęciach, jak mokre one pozostają w obu trybach – z zakładką x2 i x4. Jeśli masz podłogi niezbyt wodoodporne to możesz zmniejszyć ilość dozowanej wody nawet do minimum – ten model nadaje się na każdy typ podłóg.
Stacja zużywa 200-210 ml wody na przemycie i namoczenie suchych szmatek przed rozpoczęciem mopowania. Na przemycie ich w trakcie trwania cyklu zużywa podobne ilości, a po mopowaniu zużycie wody zwiększa się do 300 ml. To porządne ilości – nie za mało, nie za dużo.
Sprawdziłem wydajność mycia – na 30 m2 kafelków w kuchni i w wejściu do domu robot zużył łącznie 700 ml wody w zbiorniku brudnej z 4 l czystej. Na to zużycie składa się namoczenie szmatek 200 ml wody, przemycie szmatek w trakcie trwania cyklu w 200 ml wody i na koniec przepranie ich w 300 ml.
Przy takim zużyciu wody w zbiorniku czystej wystarczy nam na umycie ok. 170 m2 podłogi w trybie czyszczenia ich co 10 minut w stacji gorącą wodą, z najwyższym 30 poziomem dozowania wody na szmatki. To standardowy wynik dla większości flagowych robotów.
Jak w każdym teście, przygotowałem z 30 ml espresso plamę, którą zostawiłem do wyschnięcia na 24 h – jak widać robot ładnie ją usunął w dwóch przejazdach toru intensywnego na krzyż, jedyne co zostało to ślady kawy we wzorkach kafelków gresowych – szmatki nie sięgają tak głęboko w żadnym robocie.
Standardowo robot mopuje z zakładką x2, czyli połowa robota (jeden pad obrotowy) jedzie po brudnym, a drugi po już raz przetartym. Takim sposobem każdy kawałek podłogi jest myty dwa razy, a dodatkowo możemy ustawić sprzątanie podwójne w kratkę – wtedy każdy kawałek podłogi zostanie przemyty cztery razy.
To najbardziej intensywny tryb z zakładką na cztery, czyli ¼ robota jedzie po brudnym, a ¾ po czystym, więc każdy kawałek podłogi jest przecierany cztery razy. Gdy włączymy sprzątanie w kratkę, to każdy kawałem podłogi zostanie w ramach jednego cyklu umyty osiem razy.
Wzdłuż mebli i ścian robot wysuwa prawy pad z mopem i sprząta praktycznie z zerową martwą strefą. Widać na gifie, że zarówno przy ścianie, jak i cokole meblowym, jedzie przy samym rancie. Jedyne czego ten robot nie robi mimo posiadania takiej funkcji w apce, to nie próbuje wciskać szczotki bocznej w szczeliny podmeblowe.
Wokół nóg stołów i krzeseł robot wykonuje objazd po kwadracie zamiast po kole, co zostawia minimalną martwą strefę. Mop oczywiście pozostaje wtedy wysunięty. Efekt takie mycia jest bardzo dobry, a jedyne co można poprawić, to trasę robota, aby wykonywał kwadrat prostopadle do płaszczyzny nogi stołu, a nie pod kątem 45 stopni do niej – to jeszcze bardziej zmniejszyłoby martwą strefę mycia.
Na koniec możesz zobaczyć efekt przemywania szmatek – brudne po usunięciu plamy po kawie i te same szmatki kilka minut później, po jednym cyklu przemycia dogłębnego z gorącą wodą i detergentem: praktycznie idealnie czyste, śladów po kawie nie widać na szwie ani na rantach.
Roborock Saros 2 to po prostu porządny roboty odkurzająco-mopujący. Nie notuje większych wpadek w kwestii mopowania. Nie gubi wody, równo szoruje podłogi, nieźle usuwa zaschnięte plamy, kiedy to konieczne to sam zakłada i zdejmie sobie pady myjące, jego zdolność do przemywania szmatek w stacji jest na najwyższym, branżowym poziomie, a to wszystko przy mocno ograniczonej głośności pracy.
Stacja dokująca Roborock 4.0 10w1
Stacja dokująca ma podobny kształt i wymiary do tej z Sarosa 10R, ale wykończono ją w pełni w macie – nie ma już czarne połysku na froncie, więc łatwiej utrzymać ją w czystości.
Ma 48,8 cm wysokości, 38,1 cm szerokości i 47,5 cm głębokości. Do wygodnego wyjmowania zbiorników wody od góry potrzeba przynajmniej 67 cm wolnej przestrzeni, a sama puszka bez najazdu zabiera dokładnie 30 cm na głębokość.
Pod względem funkcjonalnym stacja jest kompletna – opróżnia zbiornik 259 ml kurzu z robota do dużego, 2,5 l worka w stacji, który dodatkowo ma funkcję osuszania/dezynfekcji.
Mamy automatyczne dozowanie detergentu z 590 ml zbiornika, podgrzewanie wody do 100 stopni C, suszenie w 55 stopniach C, uzupełnianie wody w robocie, a nawet samooczyszczenie i funkcję opróżniania zbiornika wody z robota, co warto zrobić na czas transportu/wysyłki robota lub dłuższego przestoju w pracy.
Względem Sarosa 10R mamy przebudowaną tackę. Nie ma tu już obrotowych gumek, które kierowały brudną wodę na odpływ, teraz robią to kanały – projekt przypomina tackę z ostatnich modeli Dreame z 2025 roku. Cały brud gromadzi się tylko na filtrze wstępnym, który jest wypinany, a ręczne czyszczenie tacki zajmuje 15-20 sekund pod kranem.
Stację naprawdę dobrze zaprojektowano, szkoda jedynie, że z tyłu zabrakło miejsca na nadmiar przewodu, a deklarowane 100 stopni C nie jest faktycznie taką temperaturą bezpośrednio na szmatkach.
Aplikacja i sterowanie
Jak każdym nowoczesnym robotem, sterować można głównie z aplikacji. Nie ma tu żadnych pilotów, a sam robot ma jedynie dwa przyciski pozwalające na start, pauzę i powrót do stacji.
Podczas testu korzystałem z aplikacji Roborock w wersji V4.59.08, a sam robot miał finalnie soft w wersji V02.47.62. Apka Roborock jest najlepiej ocenianym środowiskiem do sterowania robotami na rynku – ma 326 tysięcy ocen (stan na marzec 2026), średnią ocenę 4,8/5 w Google Play.
Podpięcie robota wymaga po ściągnięciu apki założenia konta na e-mail. Robota dodajemy skanując kod QR lub ręcznie, podpinamy pod sieć Wi-Fi – cały proces trwa do 2 minut. Jeśli pojawi się komunikat o możliwej aktualizacji, od razu ją zainstaluj.
Po wejściu w apkę mamy podgląd listy naszym urządzeń, skrót do powiadomień, link do sklepu Roborock i ustawienia profilu z opcją podpięcia pod asystentów głosowych lub smart home od Google.
Główny pulpit robota jest standardowy. Mamy od góry nazwę robota, stan naładowania, status, skrót do podglądu kamery, edycję mapy i ustawienia. Na środku jest mapa, a dół do sekcja z wyborem, co sprzątać (wszystko, pokój, strefę, przepływ pracy) i przyciski funkcyjne: wybrany tryb (samo odkurzanie, samo mopowanie, odkurzanie i mopowanie, odkurzanie przed mopowaniem) oraz menu stacji dokującej.
Nieco dziwnie rozróżniono nazewnictwo tych trybów – pełnymi słowami „odkurzanie i mop” nazwano tryb odkurzania przez mopowaniem, a „Odk. i mop.” to odkurzanie i mopowanie jednocześnie – na szczęście linijkę niżej jest to opisane.
Po wykonaniu mapy całego domu możemy połączyć lub podzielić pomieszczenia, nazwać je, wskazać rodzaj podłogi, ustalić położenie dywanów, progów, stref zabronionych, czy nawet miejsce konkretnych mebli. Ustawimy sekwencję sprzątania pomieszczeń – ręcznie lub apka sama to zrobi. Dobrze zrobioną mapę możemy powiększać, wyświetlać w 2D lub 3D (płaski widok jest bardziej praktyczny.
Nowością jest możliwość wskazania na mapie zasłon (firan lub kurtyn), aby robot wiedział, że to nie są przeszkody wymagające ominięcia i odkurzał pod nimi – niestety u mnie funkcja nie chce działać.
Podgląd na żywo pozwala zdalnie sterować robotem i widzieć to, co on. Możemy wykonać połączenie dwukierunkowe, pogadać ze zwierzakiem, wysłać robota na patrol w wyznaczone punkty w domu. Gdy mamy zwierzaka, robot może też uwieczniać jego zabawy i podsyłać nam fotki.
W ustawieniach znajdziemy statystyki pracy z podsumowaniem oraz zapisane mapy ostatnich 20 cykli z dokładnym rozpisaniem tego, co robot robił i nowość – zapis poruszania się robota, więc możemy dokładnie prześledzić trasę robota. Fajny bajer.
Dalej jest zegar, czyli proste harmonogramy pracy, które można też zastąpić przepływem pracy, czyli harmonogramami bardziej inteligentnymi. Kolejna pozycja to konserwacja ze statystykami wszystkich części, podpowiedzią, kiedy należy je wymienić lub wyczyścić.
Ustawienia sprzątania dywanów pozwalają na wybór tego, jak robot ma je sprzątać, a może unikać, przejeżdżać bez sprzątania czy ignorować. W trybie odkurzania dywanów włączymy priorytetowe sprzątanie dywanów na początki każdego cyklu, podnośnik adaptacyjny, czyli dostosowanie prześwitu do wysokości włosia, tryb wykrywania dywanu, głębokie czyszczenie dywanu, czy unikanie czyszczenia przewodów wzdłuż krawędzi dywanów.
Ustawienia sprzątania podłóg to wybór sekwencji, ustawienie wzorca sprzątania (wzdłuż kierunku ułożenia podłogi, wzór mieszany lub inteligentnie). Włączymy automatyczne odłączanie padów myjących w stacji, ustalimy jak robot ma sprzątać pod meblami (wciskać się w nisze 8 cm, czy bezpieczniej tylko w wyższe).
Włączymy wysuwanie bocznej szczotki, jak i mopa prawego, a także funkcję wsuwania szczotki bocznej i wciskania jej w szczeliny podmeblowe. To tu też mamy funkcję automatycznego ponownego mopowania – gdy robot wykryje brudny obszar, wróci do stacji na przemycie szmatek i umyje go ponownie.
Nadal funkcją beta jest głębokie czyszczenie silnych zabrudzeń i u mnie nie daje rady z sękami w deskach modrzewiowych. Mamy też funkcję głębokiego czyszczenia produktów dla zwierząt, czyszczenie obszarów zablokowanych przez ludzi i zwierzęta na koniec cyklu i wspomaganie pokonywania przeszkód na dywanach.
Ustawienia stacji dokującej pozwalają na wybór, jak często robot ma wracać do stacji na przemycie szmatek (inteligentnie, co pokój, co 10/15/20/25 minut). Wskażemy tryb czyszczenia mopa – inteligentnie lub niestandardowo ze wskazaniem ilości użytej wody i jej temperaturę. Możemy ustalić ilość używanego detergentu (brak, ogólna, duża objętość).
Ustalimy, jak często robot ma wracać na opróżnianie zbiornika kurzu (zrównoważone, duże), ustawimy tryb opróżniania (inteligentny, lekki, zrównoważony, maks.). Włączymy suszenie automatyczne lub zaplanowane i ustalimy jak długo ma trwać (eco, zrównoważony, głęboki). Ostatnie funkcje to samooczyszczenie stacji i opróżnianie zbiornika wewnętrznego wody czystej.
Kolejne menu to ponownie zarządzanie mapą, gdzie dodatkowo wybierzemy, na której mapie chcemy teraz działać i czy nasz dom jest jedno lub wielopiętrowy. Asystent głosowy Hello Rocky może gadać tylko po angielsku, a po polski mamy zwykłe komunikaty głosowe. Ustawimy tu też głośność komunikatów i jeśli korzystamy z asystenta, możemy przejrzeć historię rozmów.
Dalej jest menu wideo w czasie rzeczywistym, czyli podglądu na żywo, gdzie ustawimy głośność i hasło dostępu. Mamy też możliwość podłączenia do sieci Matter, w ustawieniach odkurzacza ustalimy godziny DND, tryb ładowania, wyłączymy podświetlenie przycisków w robocie, włączymy blokadę przycisków przed dziećmi, włączymy z mapy offline.
Wskaż miejsce to funkcja pozwalająca na wysłanie robota w konkretny punkt na mapie i włączenie sprzątania punktowego, w zdalnym sterowaniu możemy ręcznie sterować robotem, jak zabawką. Na koniec mamy skrót do instrukcji obsługi, numer seryjny robota, udostępnianie robota innym domownikom czy sekcję aktualizacji i usunięcie robota.
Całe menu zostało w ubiegłym roku nieco przeprojektowane i uporządkowane – moim zdaniem to najbardziej intuicyjne i bezproblemowe środowisko do sterowania robotem.
Czy warto kupić Roborock Saros 20?
Saros 20 to kolejny udany flagowiec firmy Roborock. Nie ma może aż tylu zmian jak w modelu z 2025 roku, jest raczej przewidywalną ewolucją.
Dodano lepszy system pokonywania bardzo dużych progów, zwiększono ilość rozpoznawanych przedmiotów, zwiększono siłę ssania z 19 do 36 kPa i dodano kilka drobnych usprawnień softowych.
Nie wszystkie nowości w oprogramowaniu działają jednak jak trzeba – choćby ignorowanie zasłon, wsuwanie szczotki bocznej w szczeliny podmeblowe, czy wysuwanie jej w każdej sytuacji, gdzie jest to konieczne. Zaskoczeniem jest nieco gorzej działające omijanie małych przedmiotów.
Sarosa 20 można nazwać ekspertem od odkurzania dywanów dzięki adaptacyjnemu zawieszeniu, a ze szczotkami DuoDivide uniwersalnie dobrze radzi sobie z każdym typem podłóg i sprząta dobrze zarówno większe zabrudzenia, jak i drobny kurz.
Mopowanie to też konik Sarosa 20: świetnie usuwa zaschnięte plamy i nie zostawia smug czy kropel wody, a 30 stopni regulacji ilości dozowanej wody pozwala na dobranie jej właściwej ilości do każdej podłogi.
Przed wybraniem robota warto dobrze przemyśleć, czy te kilka dodatków, które znajdziemy w Sarosie 20, jest wartych dopłaty względem ubiegłorocznego flagowca. Moim zdaniem nie i przy obecnych cenach nadal lepiej sięgnąć po model Saros 10R.
|
ZALETY
|
WADY
|
Zobacz także wideo prezentację Roborock Saros 20!
To również warto przeczytać!
Jeśli szukasz robota sprzątającego, warto zerknąć na nasz TOP-10 najlepszych robotów sprzątających.
Szukając natomiast dobrego odkurzacza koniecznie sprawdź naszą listę najlepszych pionowych odkurzaczy bezprzewodowych.
Zachęcam również do zerknięcia na maniaKalny TOP-10 najlepszych odkurzaczy na polskim rynku oraz zestawienie najlepszych odkurzaczy piorących.
Ceny w sklepach
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.







































































































































Czy istnieje wersja z systemem do podłączenia pod bieżącą wodę oraz kanalizację jak było w przypadku Saros 10R?
Tak, nazywa się to Roborock Saros 20 RDS.
Super test. Szczególnie nowa wersja zasłon to coś czego potrzebowałem. Mięta też świetny pomysł. Od roku wstrzymuje się z kupnem robota właśnie przez te zasłony. Teraz trzeba poczekać na test x60. Kiedy można się spodziewać?
Test X60 mam na ukończeniu, więc kwestia kilku dni.
Od razu mogę napisać, że z zasłonami w Dreame X60 Ultra jest tak samo źle jak w Roborocku Saros 20 , a nawet minimalnie gorzej – po prostu oba roboty traktuję je jako przeszkody, więc naprawdę nie wiem po co dodawać funkcję, która nie chce działać.