Robot Dreame X60 Ultra jest jeszcze niższy, ma większą siłę ssania i ulepszone funkcje AI. Czy to wystarczy, aby wygrać z konkurencją w 2026 roku?
Spis treści
Po teście Roborocka Saros 20 czas sprawdzić jego głównego konkurenta, czyli Dreame X60 Ultra. Tak, jak flagowce obu marek na 2025 roku mocno się różniły (Roborock Saros 10R vs Dreame X50 Ultra) i finalnie jednak bardziej przypadł mi do gustu Roborock, tak w tym roku wybór lepszego z tej dwójki nie jest taki prosty.
Dreame X60 Ultra względem Dreame X50 Ultra różni się znacząco – wzorem serii Saros od Roborocka, Dreame odchudziło swoją flagową konstrukcję. Starsze modele mają po opuszczeniu kopułki 8,9 cm wysokości, a teraz X60 zmniejszył ten wymiar do rekordowych 7,95 cm, co daje 3 mm mniej od Roborocków Saros 10R i Saros 20.
W pozostałych aspektach mamy drobną ewolucję – większa siła ssania, nieco większa zdolność do pokonywania progów (deklarowana), ponoć ulepszone funkcje AI i uporządkowana aplikacja dla łatwiejszej obsługi tak dużej ilości funkcji.
Jak to wszystko ze sobą współgra i wypada w rzeczywistości? Zapraszam do lektury recenzji Dreame X60 Ultra, w której wykonałem sporo testów praktycznych, pomiarów kluczowych parametrów i sprawdziłem, jak robot radzi sobie z różnymi powierzchniami.
Ile kosztuje Dreame X60 Ultra?
Nowy flagowiec Dreame jest dostępny w dwóch wersjach, podobnie jak poprzednicy. Standardowa edycja Dreame X60 Ultra kosztuje 4995 zł (na koniec marca 2026 roku) w większości dużych sieci handlowych, a Dreame sprzedaje ten model w sklepie własnym po 5499 zł. Duże sklepy mają dodatkowe możliwości obniżenia ceny poprzez zakup ratalny – biorąc X60 na 30 rat 0%, sklepy pokrywają dwie pierwsze raty, więc koszt zakupu spada do 4662 zł.
Rozbudowana wersja Dreame X60 Ultra Complete jest lepiej wyposażona w akcesoria i zapasowe części, a kosztuje 5599 zł w dużych sklepach lub 5999 zł w sklepie własnym Dreame.
Oba roboty występują w dwóch wersjach kolorystycznych – białej ze złotym frontem lub czarnej z drobnymi, złotymi dekorami. Stacje Dreame X60 Ultra są przystosowane do podłączenia zestawu przyłączeniowego do obiegu wody i odpływu, który będzie można dokupić osobno.
W pierwszych dniach sprzedaży Dreame dorzucało w prezencie suszarkę do włosów, ale ta promocja szybko się zakończyła.
Co do części i akcesoriów, to szmatki pasują z innych modeli Dreame z automatycznym zdejmowaniem i zakładaniem, z serii X, L i Matrix. Szczotki główne i boczna tak samo – dwie osobne pasują choćby od X50 Ultra, Matrix10 czy Aqua10.
Worki wystarczy kupować 3,2-litrowe, a jedynie poczekać trzeba na dostępność filtrów – mają nowe mocowanie. Koszty części eksploatacyjnych w Dreame nie są wysokie, a i nie brakuje tanich zamienników na Allegro i AliExpress.
Kosztowne są detergenty – ten model ma podwójny dozownik, więc w głównej komorze korzysta z detergentu uniwersalnego Dreame AWH6 Multi Surface Floor Cleaner, który kupisz po 99 zł za 1 litr.
Drugi detergent do mniejszej komory B w dozowniku to bazowo Dreame AWH15 Pet Odor Solution 1 l po 59 zł, ewentualnie można zamiennie zastosować środek do pielęgnacji podłóg drewnianych Dreame AWH16 Wood Floor Care Solution 1 l po 49 zł.
Ceny detergentów podałem ze sklepu własnego Dreame, w sieci czasem można wyrwać je nieco taniej.
Specyfikacja i zestaw sprzedażowy
Na testy otrzymałem od Dreame model podstawowy X60 Ultra, czyli wyposażony w kompletnego robota i stację gotową do pracy, jeden zapasowy worek na kurz, buteleczki 200 ml dwóch detergentów Dreame AWH6 Multi Surface Floor Cleaner i Dreame AWH15 Pet Odor Solution, czytelną skróconą instrukcję szybkiego startu i pełną instrukcję.
Jeśli zdecydujesz się na wariant Dreame X60 Ultra Complete to poza wymienionymi elementami zestawu dostaniesz cały karton akcesoriów: komplet szczotek głównych, dwie szczotki boczne, dwa worki, dwa filtry, butelkę środka czyszczącego AWH6 Multi Surface Floor Cleaner 1 l i trzy komplety szmatek mopujących.
Parametry Dreame X60 Ultra według producenta:
- Siła ssania: 35 000 Pa;
- Moc znamionowa robota: 75 W;
- Moc znamionowa stacji: 700 W opróżnianie, 640 W podgrzewanie wody, 74 W ładowanie;
- Głośność maksymalna: 62 dB;
- Pojemność zbiornika na wodę: 80 ml z autouzupełnianiem;
- Pojemność zbiornika na kurz: 220 ml z autoopróżnianiem;
- Temperatura podgrzewania wody w stacji: 100 stopni;
- Temperatura suszenia mopów: 55 stopni;
- Pokonywanie programów: do 4,5 cm progi jednowarstwowe, do 8,8 cm przy dwuwarstwowych (4,5+4,3 cm);
- Unoszenie podzespołów: mopów w zakresie 10,5-21,5 mm, szczotkę boczną na 10 mm, szczotkę główną na 5 mm;
- Rodzaj filtra: HEPA;
- 5 poziomów mocy odkurzania;
- 32 poziomy dozowania wody;
- System mopowania: pady obracające się 230 razy na minutę z dociskiem 15N (ok. 1,5 kg) i wysuwaniem prawego do boku;
- Nawigacja: obrotowy radar VersaLift DToF + 2 kamery OmniSight AI;
- Pojemność baterii: 6400 mAh;
- Deklarowany czas pracy: 145 minut odkurzania na pierwszym biegu;
- Czas ładowania: standardowe ok. 3 h, szybkie ok. 80 minut;
- Maksymalna powierzchnia sprzątniętej podłogi: 200 m2;
- Pojemność worka w stacji: 3,2 l;
- Pojemność zbiornika wody czystej: 4,2 l;
- Pojemność zbiornika wody brudnej: 3 l;
- Pojemność zbiorników na detergent: A – 400 ml, B – 200 ml;
- Wysokość: 7,95 cm;
- Średnica: 35 cm;
- Szerokość zespołu szczotek: 15,5 cm;
- Wymiary stacji: 49,8 cm wysokości, 39 cm szerokości, 42,54 cm głębokości;
- Certyfikaty: prywatności danych TÜV SÜD ETSI EN 303 645.
Dreame X60 Ultra to flagowiec z krwi i kości. Wszystko jest na najwyższym poziomie – super niska wysokość konstrukcji, duża siła ssania, zdolność do pokonywania wysokich progów, kompaktowe wymiary stacji, pojemność baterii czy szybkość ładowania.
Jedyne, do czego można się nieco przyczepić, to do spadku czasu pracy i jednocześnie wydajności – do serii flagowców Dreame X40 Ultra roboty tej firmy spokojnie dawały radę pracować na niskich obrotach nawet 200 minut i ogarniać naprawdę duże obszary.
Teraz z uwagi na rozwój technologii, nowe zaawansowane czujniki, dodatkowe mechanizmy, czas ten skrócił się na tyle, że X50 i X60 Ultra nie są w stanie odkurzyć na pierwszym biegu całego parteru mojego domu, muszą wrócić na doładowanie baterii i dopiero po uzupełnieniu jej dokończą zadanie.
Jakość wykonania i konstrukcja
Naprawdę podoba mi się kierunek, jaki obrało Dreame w 2025 roku w kwestii designu urządzeń, a zwłaszcza stacji najlepszych robotów – w mojej wersji (czarnej) mamy ładną fakturę kratki na froncie, oczywiście w macie, pionowy dekor w złocie na narożniku i złoty napis Dreame. W wariancie białym cały front jest złoty. Równie dobrze wyglądał też Dreame Matrix10 Ultra czy Dreame Aqua 10 Ultra Roller Complete.
Tu drobny prztyczek do Roborocka – przydałoby się popracować nad wyglądem stacji wyższych serii robotów. Tak, jak stacje Sarosa 10R i Sarosa Z70 to po prostu czarny połysk i imitacja szkła na froncie, co może się wielu podobać, tak już front stacji Sarosa 20 jest po prostu matowym plastikiem – na pewno łatwiejszym w utrzymaniu w czystości, ale już mniej „designerskim”, choć to rzecz indywidualnego gustu.
Jakość wykonania robota, jak i samej stacji stoi na wysokim poziomie, wszystko spasowano jak należy, nic nie trzeszczy, zwłaszcza podczas pracy robota. Front robota jest gumowany, podobnie jak pływający zespół szczotek (jego zaślepka), wszystkie koła są gumowane.
Nietypowo rozwiązano koła robota. Zazwyczaj mamy dwa koła napędowe po bokach – tu tak jest – i koło obrotowe 360 stopni z przodu. X60 ma je jednak z tyłu, a z przodu dodano mini koło podporowe, bez obrotowości. Z jednej strony poprawia to jazdę po kafelkach z głębokimi fugami i zabezpiecza podłogę przed zarysowaniami przy pokonywaniu progów, ale z drugiej utrudnia pokonywanie progów…
Z frontu mamy ten sam zespół kamer, co w X50 Ultra, czyli Stereo Vision z dwoma kamerami, diodą doświetlającą i paroma dodatkowymi czujnikami, tylko tym razem Dreame nie chwali się współpracą z Nividią. Tył robota to styki ładowania, otwór uzupełniania wody i otwór odprowadzania kurzu. Z boku lewego nic nie ma, a po prawej stronie znalazł się czujnik śledzenia ścian i przewodów oraz wysuwane ramię szczotki bocznej.
Nieco przeprojektowano zbiornik kurzu, ale filtr HEPA nadal nie ma żadnego filtra wstępnego, więc kurz wbija się między lamele – trzeba pamiętać o częstym oczyszczaniu filtra, aby odkurzacz nie tracił na mocy.
Zespół szczotek głównych to dwa wałki – przedni z maskami gumy, drugi na przemian z gumą i włosiem. Zaczepione są po jednej stronie, więc włosy zsuwają się z nich i trafiają do zbiornika kurzu. Cały ten zespół jest unoszony na czas mopowania, tak samo chowana jest szczotka boczna.
System mopowania to dwa pady obrotowe z unoszeniem i silnym dociskiem do podłoża, namaczane z wewnętrznego zbiornika – mamy do wyboru 32 poziomy dozowania wody w apce. Jeden z mopów wysuwa się do boku w celu niwelowania martwej strefy mycia przy meblach i ścianach.
W stacji mamy system automatycznego zdejmowania i zakładania padów myjących. Stacja potrafi myć je w gorącej wodzie 100 stopni C z dodatkiem detergentu, suszyć gorącym powietrzem, opróżniać zbiornik kurzu do worka, uzupełniać wodę w robocie, opróżniać ten zbiornik, a także ma tryb samoczyszczenia.
Realnie jest to robot wszystko mający i naprawdę ciężko do czegoś się przyczepić pod względem jakości czy samej konstrukcji – nie podoba mi się jedynie brak filtra wstępnego przed filtrem HEPA (siateczka lub gąbka), ale to niestety dziwny standard w robotach Dreame, MOVA i Roborock.
Jak odkurza Dreame X60 Ultra?
Jednocześnie miałem okazję testować nowe flagowce Dreame i Roborocka – Dreame X60 Ultra przejechał w trakcie testu 1319 m2 w 1684 minuty, w ramach 49 cykli pracy. W tym czasie sprawdziłem, jak sobie radzi na co dzień.
Robot oferuje nam 5 poziomów mocy, odkurzać możemy bez mopowania lub możemy te dwie funkcje połączyć na dwa sposoby – razem jednocześnie lub najpierw odkurzanie, potem mopowanie. Tylko w trybie samego odkurzania lub odkurzania przed mopowaniem możemy wybrać jeden z 5 poziomów mocy – w trybie odkurzania z mopowaniem jednocześnie znika nam 5 bieg maksymalny.
Z dodatków mamy opcję ustawienia 2 powtórzeń, czyli odkurzania w kratkę i nie ma opcji zagęszczenia toru jazdy – ta funkcja jest tylko dla mopowania. W ustawieniach możemy wybrać jak często robot ma wracać do stacji na opróżnianie zbiornika kurzu – standard, czyli raz na koniec cyklu, niską częstotliwość, czyli co 3 cykle i wysoką częstotliwość – mniej więcej co 25 m2.
Ustalimy też co robot ma robić z mopami w cyklu odkurzania – może zostawiać je w stacji (zdejmowane i zakładane są magnetycznie, automatycznie) lub może je tylko unieść.
Do codziennego odkurzania, gdy nie ma jakiś dużych zabrudzeń, tylko kurz, trochę naniesionego brudu z dworu w wejściu, czy tego, co sami gubimy – włosów i naskórka, w zupełności wystarczy bieg standardowy 2/5.
Bieg spokojny odpalam tylko, gdy faktycznie chciałbym mieć ciszę, ale akurat w tym modelu bieg standardowy pracuje ciszej niż spokojny, więc praktycznie z niego nie ma sensu korzystać. Wyższe biegi warto włączyć, gdy mamy więcej zabrudzeń – 3/5 nada się do kafelków z głębokimi fugami, 4/5 do mat, wycieraczek i niskich dywanów a 5/5 to tryb od zadań specjalnych i dywanów z długim włosiem.
Kilka słów trzeba napisać o ogólnej wydajności tego modelu. Jak już wcześniej wspomniałem przy specyfikacji, Dreame X60 Ultra ma raczej krótki czas pracy w porównaniu do starych modeli i konkurencji. Dzieje się tak z uwagi masę polepszaczy – podwójne kamery, obrotowy czujnik 3D ToF, komplet pozostałych czujników i sporo funkcji AI.
Gdy mamy włączone wszelkie polepszacze sprzątania, wydajność robota spad do okolic 206 minut w trybie pierwszym spokojnym (cichym), gdzie w przypadku mojego domu, dał radę odkurzyć 144 m2, wrócił się doładować, co trwało jakieś 45 minut i wrócił dokończyć odkurzanie salonu, co przełożyło się finalnie na sprzątnięte 157 m2 w 235 minut, bez doliczonego czasu na doładowanie. Ogólna wydajność robota z odpalonymi polepszaczami sprzątania to 0,66-0,7 m2 na minutę.
Co mam na myśli pisząc o polepszaczach? Sprzątanie pod meblami z niskimi niszami, włączony tryb wykrywania przeszkód i tryb unikania zderzeń, wykrywanie dywanów i intensywne ich odkurzanie w kratkę. Jedyne czego nie miałem włączonego to odkurzania zgodnie z kierunkiem ułożenia podłogi – to w moim przypadku dodatkowo wydłuża sprzątanie.
Drugi z polepszaczy, który jednak warto mieć wyłączony to wzmocnienie dla dużych cząstek – robot ma wykrywać większe ilości brudu i zwiększać moc ssania, dostosować do nich strategię sprzątania – realnie w moim przypadku kończy się na tym, że ciemne sęki w deskach modrzewiowych uznawane są za zabrudzenia lub rozlane płyny…
Gdy jednak wyłączymy większość tych polepszaczy, wydajność wraca do normy, czyli ok. 0,9-1 m2 na minutę. Podana w specyfikacji wydajność 145 minut na jedynym ładowaniu, dotyczy trybu 2/5 standardowego.
Sprawdziłem wydajność na mocy maksymalnej – robot na 5 biegu dał radę odkurzyć korytarz, wejście, kuchnię – przestrzenie otwarte, z prostym układem, bez większych przeszkód na podłodze i część salonu, która to już wymaga manewrowania między 3 kanapami, stolikiem kawowym, stolikiem RTV, fotelem bujanym i paroma wazonami – łącznie jakieś 80 m2 w ok. 90 minut. Po zejściu baterii do 10% robot wrócił na naładowanie.
Stan robota na koniec testu był dobry, wokół głównych szczotek i kół włosy się nie plączą, jedynie kilka oplotło szczotkę boczną, a precyzyjniej pisząc weszła między samą szczotkę, a ramię – jest tam spora szczelina.
Obudowa, mimo iż czarna, nie brudzi się jakość specjalnie mocno, mało elementów wykonano w połysku, prawie wszystko jest matowe, więc nie widać odcisków palców, a jedynie trochę kurzu. Sensory nie paskudzą się zbyt mocno, a aplikacja sama powiadamia o potrzebie ich przetarcia.
Robot ma ciekawą strategię powrotu do stacji – poprzednie generacje po prostu namierzały stację, obracały się tyłem i powoli do niej wjeżdżały. X60 robi to inaczej – znajduje stację, ruchami do boku zaczyna się do niej cofać i nagle stwierdza, że coś mu nie pasuje, wyjeżdża na metr do przodu, obraca się parę razu i wraca do najazdu na stację – wydłuża to cały proces dwukrotnie, ale nigdy nie zdarzyło się, aby robot nie dał rady dokować. Pewnie można to zoptymalizować aktualizacją.
Wymiary robota to faktycznie 7,95 cm, więc o 3 mm mniej niż roboty Roborock serii Saros, choć w Saros 20 producent twierdzi, że robot mimo wysokości 7,98 cm też może wciskać się w przestrzenie 7,95 cm z uwagi na zapas ugięcia się materiału – coś w tym jest, bo mam jedno miejsce pod kanapą z IKEA, gdzie przestrzeni jest nieco mniej niż 8 cm i oba roboty bez problemów się tam wciskają, choć w zamian wychodzą spod kanapy z porysowaną, górną płytą obudowy…
W apce możemy wybrać bezpieczny zasięg lub zwiększony zasięg – tylko w tym drugim robot sprząta w niszach o wysokości do takiej jak jego. Robot sam wykrywa niskie przestrzenie i zaznacza je na mapie. Ma strategię sprzątania najpierw w obszarze gdzie może mieć wysuniętą kopułkę z radarem, a dopiero na koniec pracy w danym pomieszczeniu, ogarnie podłogi pod meblami gdzie kopułkę musi opuścić.
Szerokość jest standardowa – 35 cm. Szerokość robocza mopów to 26 cm bez wysuniętego mopa, a szczotki główne mają obszar roboczy 15,5 cm. W teorii zarówno szczotka boczna, jak i jeden mop, wysuwają się poza obrys robota na 4 cm, co mogłoby pozwolić na wsuwanie tych elementów w narożniki i pod meble, choć w tym temacie nie zawsze soft nadąża za hardwarem.
Głośność pracy jest na dobrym poziomie:
- 1 bieg „Spokojnie”: 58,7 dB;
- 2 bieg „Standardowy”: 56,4 dB
- 3 bieg „Turbo”: 62,7 dB;
- 4 bieg „Max”: 66,7 dB;
- 5 bieg „Max+”: 67,2 dB
- Głośność opróżniania kurzu przez stację: 65,5 dB.
- Głośność pompki w stacji: 56,9 dB;
- Głośność suszenia w stacji: 42,5 dB.
Tak, bieg drugi standardowy jest cichszy niż bieg pierwszy spokojny – to nie błąd. Gdy obniżymy moc do najniższej, pojawia się dodatkowy dźwięk, który znika na wyższych biegach, stąd 2 bieg wypada o ok. 2 dB ciszej niż 1 – sam byłem tym zaskoczony, więc sprawdziłem kilka razy.
Sporą zaletą jest głośność biegu piątego – 67,2 dB – poprzednie modele Dreame, na maksymalnej mocy przekraczały 70 dB, więc to spory postęp i można stwierdzić, porównując ten wynik do innych moich testów, że Dreame X60 Ultra to jeden z najcichszych robotów na rynku, pracując na wysokich biegach.
Tu niestety jest totalna klapa – liczyłem na porównanie temperatur wody z mycia na gorąco w stacji, pomiar ile stopni mają po takim procesie szmatki oraz tarki w stacji, ale nie ma czego sprawdzać. Moja sztuka testowa ma niesprawny system podgrzewania wody i suszenia gorącym powietrzem, więc woda używana do przemywania szmatek ma temperaturę pokojową 21,2 stopnia C, a w procesie suszenia, po godzinie pracy stacji, nisza ma 30,5 stopnia C.
Zgłosiliśmy problem do Dreame, ale to ponoć wada większej partii urządzeń i na dzień publikacji recenzji nie udało się nam pozyskać robota wolnego od tej przypadłości.
Mam nadzieję, że w przyszłości uda się dobrać do sprawnej sztuki i wykonać prawdziwe pomiary. Dla przypomnienia – temperatura wody z przemywania szmatek w rzekomych 100 stopniach C w Roborocku Saros 10R to niecałe 40 stopni C – ciekawe, jakby było tutaj.
Niestety bez działającego systemu podgrzewania wody i suszenia na ciepło nie da się sprawdzić dokładnego zużycia prądu na takie cykle. Robot w 3 dni i pracę w ramach 8 cykli sprzątania, zarówno mycia, jak i odkurzania, z dużym zużyciem wody (2-krotne dolewanie wody do zbiornika czystej), zużył 0,844 kWh prądu. W tydzień pracy i 15 cykli pracy zużycie wzrosło do 1,414 kWh. Bez podgrzewania wody i powietrza do suszenia X60 jest piekielnie oszczędny.
- Zużycie na 1 cykl opróżniania w stacji: 0,002 kWh;
- Maksymalny pobór prądu przy opróżnianiu: 623 W (proces trwa 10 sekund);
- Zużycie na pełne ładowanie akumulatora od 10% do 100%: 0,1 kWh;
- Maksymalny pobór prądu przy szybkim ładowaniu: 58 W;
- Zużycie prądu na 1 cykl przemywania szmatek w 100 stopniach: system podgrzewania nie działał, więc brak danych;
- Maksymalny pobór prądu przy myciu na gorąco: jak wyżej.
Koszt jednego cyklu przemywania na gorąco można tylko szacować w oparciu o dane – proces ten ma mieć moc do 640 W, jako przemycie szmatek w trakcie i po mopowaniu, trwa 3 minuty i 40 sekund, czyli da to zużycie 0,0391 kWh, a namaczanie przed mopowaniem trwa 4 minuty i 50 sekund, czyli przełoży się na zużycie 0,0516 kWh.
W pierwszym przypadku daje to koszt 4,5 grosza, a w drugim prawie 6 groszy – to i tak zawyżone wartości, gdyż proces ten nie pobiera przez pełny czas 640 W, realnie będą to wartości o ok. połowę niższe.
Funkcja wysuwania szczotki bocznej działała dotychczas perfekcyjnie we wszystkich modelach Dreame (i Mova) z wysuwanym ramieniem. W Dreame X60 Ultra to niestety nie zawsze szczotka chce się wysunąć i ciężko stwierdzić dlaczego.
Przykładowo w Roborockach szczotka wysuwa się zawsze tylko w pełnych narożnikach, czyli takich gdzie róg składa się z pełnego materiału ściany lub mebla, od podłogi w górę, lecz gdy narożnik tworzy choćby zegar stojący i ściana, a między zegarem i ścianą jest kilka cm luzu, to już Roborocki nie wysuwają szczotki.
Dreame X60 Ultra akurat przy zegarze szczotkę wysuwał zawsze, ale nie specjalnie miał na to ochotę przy w narożnikach składających się ze ściany i drzwi z drewnianą ramą na taras, w salonie i jadalni – dziwne. Za to w kuchni już nie grymasił i wysuwał szczotkę do boku zawsze, przy każdym cokole, narożniku meblowym, czy ścianie.
To test, z którym flagowce najlepszych firm od robotów radzą sobie wyśmienicie od lat. Zespół podwójnych szczotek z Dreame sprawdzałem w ramach tego testu w wielu robotach: Dreame X50 Ultra, Dreame Matrix10 Ultra i Dreame Aqua10 Ultra Roller Complete. W każdym z tych robotów podwójne szczotki wykazały świetną zdolność do pochłaniania dużych elementów, takich jak rozdeptany makaron rurki, ziarna kawy, czy musli.
Wysypałem ścieżkę z musli, płatków owsianych, rozdeptanego makaronu, herbaty liściastej, mąki, cukru, ryżu i kawy ziarnistej. W pierwszym przejeździe robot pochłonął jakieś 98%, wystrzeliwując jednak kilka drobinek do boku, ale zebrał je po chwili. Po 1 przejeździe, jedyne co zostało na podłodze, to minimalna ilość mąki w głębokiej fudze między kafelkami gresowymi i jeden mini płatek owsiany.
Odkurzanie intensywne dywanu shaggy z 3 cm włosiem, Dreame X60 Ultra / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Podwójne szczotki obracające się w przeciwnych kierunkach to najlepszy z możliwych modułów odkurzania dywanów. Przedni wałek to paski gumy, a tylny na przemian ma paski gumy i włosia. Jeden wałek układa włosie, a drugi je wyczesuje.
X60 może nie posiada aż tylko dodatków softowych, co Roborock Saros 20 i Roborock Qrevo Cruv 2 Pro do odkurzania dywanów, ale i tak efekty są świetne, a nawet lepsze niż w Roborockach.
Na mapach możemy wskazać styl dywanu: średnie i długie włosie, krótkie włosie, maty podłogowe, inne, a także styl frędzli: w górę, w dół, w lewo, w prawo, wszystkie. Robot może po wykryciu dywanu go ignorować, omijać, przejeżdżać krzyżowo bez odkurzania lub po prostu odkurzać. W tym ostatnim ustawieniu mamy dodatkowe opcje:
- Automatycznie zdejmuj mopa dla dywanów – robot do odkurzania dywanów zawsze odkłada mopy do stacji;
- Podnoszenie mopa – gdy dywany nie są wysokie, wystarczy uniesienie padów;
- Najpierw czyść dywany – na początku cyklu robot zajmuje się dywanami;
- Wspomaganie dywanowe – odpala maksymalną moc na dywanach (nie działa w trybie spokojnym);
- Intensywne czyszczenie dywanów – robot zwalnia i sprząta dywany dwa razy na krzyż;
- Szczotka boczna obraca się na dywanie – lepiej to wyłączyć, gdy dywan ma średnie lub długie włosie;
- Podnoszenie ramy w celu wyczyszczenia dywanu – przy długim włosiu, robot może unieść się, aby nie zablokować się, funkcja tylko do dywanów z bardzo długim włosiem;
Jak widać nie ma tu adaptacyjnego prześwitu robota jak w Roborocku, a także opcji zagęszczenia toru jazdy w trybie odkurzania – Roborock na to pozwala w apce. To i tak nie szkodzi Dreame X60 Ultra w dobrym odkurzaniu dywanów.
Wykonałem ten sam test z 10 g mięty, który przeprowadziłem w Roborocku Saros 20 i Roborocku Qrevo Cruv 2 Pro, które wyposażone są w szczotki DuoDivide – w obu przypadkach waga pokazała, że roboty zebrały nieco ponad 9 z 10 gramów. Tu waga pokazuje 10 z 10 gramów, mimo iż minimalna ilość mięty utknęła też w filtrze.
Wychodzi więc na to, że zespół podwójnych szczotek HyperStream Detangling DuoBrush 2.0 z Dreame jeszcze lepiej ogarnia dywany niż szczotki DuoDivide z Roborocków – minimalnie, ale jednak lepiej.
Za to ciekawie wypada podgląd nawigacji Dreame X60 Ultra w soczewce kamery podczerwonej – widać ilość punktów pomiarowych i to jak radar sieje wiązką po ścianach i meblach. Jednak gdy porównamy to nagranie z takim samym z testu Roborocka Saros 20 zobaczymy, że ich system StarSight 2.0 ma jeszcze więcej punktów pomiarowych. Czy jednak realnie ma to jakieś większe znaczenie na nas użytkowników?
Oba roboty wymagają jeszcze paru poprawek oprogramowania, gdyż ich soft nie wykorzystuje w pełni możliwości, jakie dają czujniki 3D ToF, a jedyną przewagą Roborocków Saros 10R, Z70 i najnowszego 20, jest fakt, że nie mają wysuwanej, obrotowej kopułki – jeden element mechaniczny mniej do potencjalnych awarii.
To gdzie system nawigacji i omijania przeszkód z dwoma kamerami OmniSight mogą się wykazać, to standardowe dla moich recenzji testy wykrywania i omijania przewodów oraz małych przedmiotów. Jak widać biały, gruby przewód rozdzielacza został wykryty i dokładnie ominięty, choć w jednym momencie robot go dotknął i od razu wycofał.
Cienkie, czarne przewody ładowarek sprawiają zazwyczaj więcej problemów robotom sprzątającym, ale nie Dreame X60 Ultra – kabelek wykryty i ominięty jak należy, bez najeżdżania, wciągania, jedynie szczotka boczna delikatnie pacnęła złącze USB-C na 1-2 cm do boku.
Test z małymi przedmiotami poszedł nieźle – robot wykrył wszystkie cztery, nawet paczkę zapałek, ale lekko ją przesunął szczotką boczną, jakby system nie ogarniał, że ma z boku coś, co się obraca i wystaje poza obrys robota.
Pad od PS4 mimo nieregularnego kształtu został ominięty perfekcyjnie, podobnie jak kaczka z masy solnej. Świeczka w białym naczyniu sprawiła X60 nieco więcej problemów – ominął ją, objechał wokół, ale parę razy dotykając i przestawiając o 1-2 cm.
Widać po teście omijania kabli i małych przedmiotów, że system przednich kamer dobrze wykrywa przeszkody, ale robot nie do końca ogarnia, że z boku wystaje mu szczotka obrotowa, która nie raz zamiata po przeszkodach. Przy świeczce, czy kablach to nie jest większy problem, ale jeśli zamiast takich elementów na podłodze, robot trafi na niespodzianki po zwierzakach, może być nieciekawie – to trzeba poprawić.
Z drugiej strony X60 poszło znacznie lepiej niż Sarosowi 20 – ten nie tylko nie widział paczki zapałek, to jeszcze poprzestawiał inne przeszkody.
Ignorowanie podniesionej zasłony działa nieco lepiej, Dreame X60 Ultra / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
To funkcja, na której naprawdę mi zależy i pierwszą marką z taką opcją było właśnie Dreame, implementowało też ją do MOVA, a od tegorocznego flagowca Roborock Saros 20, ma ją też główny konkurent Dreame. Niestety, w żadnym z testowanych robotów to nie chce działać.
Zmieniłem nawet zasłony na cienki materiał – poprzedni był dość gruby i tu upatrywałem przyczyny problemu. Teraz zasłony są lekkie, cienki i z frędzlami na dole. Dokładnie wskazuję na mapie gdzie one są, a i tak X60 traktuje je jako przeszkody, omija wokół, zamiast zignorować i odkurzyć pod spodem.
Gdy zasłony zwisają do samej podłogi, nie ma opcji na ich ignorowanie, gdy podwyższyłem zasłony tak, że na wysokość robota zwisały tylko frędzle, to zasięg pracy nieco się zwiększył, ale nadal tor jazdy przy zasłonach to łuk, a nie przejazd liniowy pod nimi.
Dopiero podniesienie zasłon na taką wysokość, że prawie nic nie dotyka robota, pozwoliło na sprzątnięcie pod nimi, a to chyba nie tak powinno działać. Skoro zaznaczam obszar, w którym robot ma ignorować przeszkody, to powinien je olewać, a nie omijać – na co komu funkcje, które nie działają?
Roboty Dreame mocno ewoluowały ze zdolnością pokonywania progów. Dreame X50 Ultra potrafił pokonać zestaw programów podwójnych do wysokości 6 cm lub pojedyncze 4,2 cm. Dreame Aqua 10 Ultra Roller Complete podniósł poprzeczkę do progów podwójnych 8 cm, a jeszcze wyżej wspina się Roborock Saros 20 – na 8,8 cm (próg podwójny 4,5+4,3 cm).
Dreame X60 Ultra także na papierze pokonuje progi 4,5+4,3 cm, czyli do 8,8 cm w przypadku podwójnych i do 4,5 cm przy pojedynczych. Sprawdziłem, jak to wygląda w rzeczywistości.
Faktycznie, próg pojedynczy 4,5 cm pokonał, ale już przy takiej wysokości widać było, że problemem jest tylne koło obrotowe, na którym robot się zablokował i wymagał interwencji – sprawdzałem kilka razy i przy różnych strategiach przejazdu – są 3: inteligentna, jak bieg przez płotki najpierw jedno koło, potem drugie lub oba na raz i ani razu nie poradził sobie samemu.
Następnie przygotowałem próg podwójny 4,5 cm + 8,8 cm, oba z desek o szerokości ok. 4-5 cm. Tak, jak Roborock Saros 20, Dreame X60 Ultra nie był w stanie ich pokonać, więc zmieniłem pierwszy próg na deskę podłogową z wpustem piórowym – początek ma wysokość 4 cm, dalsza część 4,5 cm, a szerokość deski to ok. 20 cm, więc robot w całości mógł wjechać na pierwszy próg i z niego pokonać drugi. Niestety najdalej udało się X60 dojechać na sam szczyt drugiego progu i tam po prostu utknąć, nie był w stanie przechylić się do przodu i z niego zjechać.
Widać obaj producenci, nieco przeszarżowali ze zwiększaniem zdolności do pokonywania progów i te deklarowane 4,5+ 8,8 cm przy progach podwójnych jest możliwe przy głębokich progach lub schodkach, a realnie te zdolności są nieco niższe. Osobiście uważam taką funkcję za totalnie zbędną – nie mam progów, a po schodach i tak X60 nie chodzi.
Ostatnia ciekawa funkcjonalność, którą osobiście traktuję jako bajer, ale znam parę osób, które korzystają z niej na co dzień w swoich robotach to podgląd na żywo. Mamy tu opcję ustawienia patroli domowych – robot objedzie wskazane punkty na mapie i wykona dokumentację zdjęciową, przedstawi w formie raportu, patrole możemy zaplanować jak harmonogramy sprzątania.
Dużo funkcji z kamerami wiąże się z naszymi zwierzakami. Robot ma funkcję szukania zwierzaków i robienia im zdjęć, może też robić im fotki w trakcie sprzątania. Dzięki komunikacji dwustronnej z głośnikiem i mikrofonami, możemy pogadać ze zwierzakiem lub domownikiem albo przywołać psa do porządku.
Zdalne sterowanie z podglądem na żywo daje też możliwość sterowania oświetleniem led, tym drugim niebieskim od wykrywania plam, opuszczaniem kopułki radaru, nagrywanie filmów i robienie zdjęć.
Trzeba jednak mieć świadomość, że jakość obrazu z tych kamer jest z jednej strony wysoka jak na robota, ale z drugiej dość przeciętna, jak na coś do robienia zdjęć czy nagrywania obrazu – w dobrych warunkach oświetleniowych można zrobić nawet niezłe fotki, ale wystarczy choć trochę mniej światła i fotki wyglądają jak z pierwszych smartfonów czy tabletów.
Podsumowując sekcję odkurzania, podoba mi się jak cichym modelem jest X60 i to nie tylko mam na myśli głośność turbiny, ale też napędu kół, zachowanie ich bieżnika na różnych rodzajach podłóg, czy projekt z przeniesieniem koła podporowego 360 z przodu na tył i dodaniem małego koła nieobrotowego z przodu – robot mniej podskakuje na fugach, nie stuka.
Zespół podwójnych szczotek o nieco przydługiej nazwie HyperStream Detangling DuoBrush 2.0 robi świetną robotę. Pazur pokazuje na dywanach – ze wszystkich testowanych systemów, ten jest w zadaniach dywanowych najlepszy. W odkurzaniu podłóg twardych pomagają paski włosia w drugim, tylnym wałku, bez nich, roboty z samymi szczotkami silikonowymi mają gorsze efekty odkurzania drobinek.
Robot jest dobrze zabezpieczony przed rysowaniem podłóg, czy mebli, pracuje delikatnie, dobrze omija przeszkody, choć do ideału jeszcze trochę brakuje. Zbieranie dużych elementów wypada świetnie, robot też nie wymaga zbytnio naszej uwagi – tylko szczotka boczna czasem zaplącze wokół siebie kilka włosów.
Dreame X60 Ultra to po prostu świetny robot odkurzający, a drobne wady i problemy można usunąć w aktualizacjach.
Jak mopuje Dreame X60 Ultra?
Pod względem systemu mycia nie zmieniło się zbyt wiele względem ubiegłorocznego flagowca Dreame X50 Ultra.
W teorii podwyższono temperaturę podgrzewania wody do mycia szmatek z 80 do 100 stopni C, ale w mojej sztuce podgrzewanie nie działa. Stary model miał 180 obrotów padów myjących na minutę, a nowy podwyższone obroty do 230. Zwiększył się też docisk z 10 N (1 kg) do 15 N (1,5 kg).
W zestawie mamy pady z niebieskim paskiem i wkładem termicznym, który gdyby stacja była sprawna, mogłaby nagrzać materiał tak, że przez kilka minut mycia utrzymują one 40 stopni C. Niestety, nie było mi dane to sprawdzić. Szmatki można zakupić też innego rodzaju – pasują z Dreame Matrix10 Ultra.
Wewnętrzny zbiornik wody nie jest wyjmowany, ale ma funkcję opróżniania z aplikacji – warto korzystać na czas transportu robota lub przestoje w pracy dłuższe niż tydzień. Z tego zbiornika woda jest dozowana w 1 z 32 poziomów na szmatki, aby utrzymać ich wilgotność. Mam wrażenie, że ilość dozowanej wody na maksymalnym poziomie 32 jest wyższa niż w Roborocku Saros 20.
Na cykl mycia kuchni 20 m2, robot i stacja zużyły 750 ml wody + to, co stacja uzupełnia w robocie (zbiornik 80 ml), a ten dozuje na szmatki. Robot mył z zakładką x2 z maksymalną ilością wody. Na namoczenie szmatek gorącą wodą, przed mopowaniem stacja zużywa 150 ml wody i proces trwa 4 minuty i 50 sekund.
W trakcie mopowania, jak i po nim, stacja zużywa 280 ml i proces przemywania materiału w najbardziej dogłębnym trybie – trwa to 3 minuty oraz 40 sekund. Przy takich ustawieniach wody w zbiorniku czystej wystarczy na umycie ok. 250-270 m2 podłogi.
Stacja pozwala na ustawienie powrotu na przemywanie co 10-20 minut (skala co 1 minutę), co 10/15/20 m2 lub co pomieszczenie.
Myć możemy osobno – wymaga czystej, odkurzonej podłóg, możemy odpalić jednoczesne odkurzanie i mopowanie lub tryb odkurzania przed mopowaniem. Tylko w trybie samego mopowania i odkurzania przed mopowaniem możemy włączyć zagęszczenie toru jazdy x3 lub x4.
Robot standardowo myje z zakładką na 2, czyli pół robota jedzie po brudnym i pół po czystym, co finalnie przekłada się na przemycie każdego kawałka podłogi dwa razy. Można dodatkowo ustawić sprzątanie podwójne w kratkę, czyli raz wzdłuż pomieszczenia, drugi w poprzek.
Najgęstsza zakładka to x4, czyli ¼ robota jedzie po brudnym, a ¾ po czystym, więc robot czyści każdy skrawek podłogi 4 razy, a gdy włączymy sprzątanie podwójne to i 8 razy. W tym trybie robot zwalnia do 0,2 m/s.
Robot może dokładnie myć podłogi przy samych meblach. Z włączonym trybem unikania zderzeń zachowuje od nich mały dystans, a gdy go wyłączymy, jedzie wysuniętym mopem przy samych cokołach, listwach, czy meblach.
Wokół nóg stołów, czy krzeseł z rozstawem nóg powyżej 35 cm średnicy, robot myje bardzo dokładnie – wysuwa mop i dociska go do przeszkody, zostawiając bardzo małą martwą strefę – mniejszą nić Roborocki. Aby działało to tak dobrze, jak na gifie, trzeba włączyć funkcję wysuwania mopa i drugą: intensywne czyszczenie nóg mebli.
W apce włączymy też funkcję przedłużenia mopa do szczelin, czyli wciskanie go na 4 cm w nisze podmeblowe, gdy takowe zostaną rozpoznane – działało to kiedyś w Dreame X40 Ultra, ale od testu Dreame X50 Ultra niestety roboty Dreame nie chcą wciskać mopa pod szafkę w kuchni.
Robot w narożnikach zostawia martwą strefę – to oczywiste – narożnik ma 90 stopni, a mopy są okrągłe, więc mimo wysuwania do boku, nie sięga do końca samych narożników, co z czasem powoduje widoczne nagromadzenie brudu – warto co kilka-kilkanaście cykli samemu przetrzeć te miejsca.
Fajną funkcją jest podjęcie próby sprzątania na koniec cyklu, w miejscach, które były zablokowane przez ludzi i zwierzaki – działa to perfekcyjnie.
Test usuwania plamy po espresso 30 ml, którą zostawiłem na dobę do wyschnięcia, robot przeszedł tak samo dobrze, jak większość flagowców z padami obrotowymi z ostatnich 2 lat.
Odpaliłem zakładkę x4, maksymalne namoczenie szmatek, 32 z 32 poziomów dozowania wody i robot zabrał się za usunięcie plamy – pierwszy przejazd usunął jakieś 97%, a drugi 99%. To, co zostało, to ślady po kawie we wzorkach kafelków gresowych – żaden robot sobie z nimi nie radzi.
Skoro Dreame chwali się rozpoznawaniem plam i ich usuwaniem, wylałem na deski modrzewiowe 50 ml mleka – to ilość, którą szmatki mogą wciągnąć w materiał. Faktycznie robot wykrył mleko i dodał sobie do cykli intensywne sprzątnięcie strefy wokół mleka.
W takich zadaniach lepiej spisują się roboty z wałkiem obrotowym, gdyż odprowadzają to, co zbiorą do osobnego zbiornika, a tu pady obrotowe w pierwszym przejeździe rozprowadziły sporo mleka po podłodze, część wchłonęły, następnie robot udał się do stacji na przemycie i wrócił do drugiego cyklu – po nim ocenił kamerami podłogę – uznał ją za doczyszczoną i wrócił do głównego cyklu.
Przy bardzo małych ilościach płynów rozlanych, robot sobie poradzi, ale im więcej, tym bardziej rozprowadzi je po podłodze. Gorzej, że funkcja rozpoznawania plam bierze za takowe sęki w deskach modrzewiowych – robot sam się zapętla w głupich, kolejnych cyklach sprzątania plam, czy rozlanych płynów, których nie ma, więc jedyne co z tą funkcją mogę zrobić mają takie podłogi, to ją wyłączyć.
Robot na co dzień dobrze myje podłogi, utrzymuje je w czystości. Funkcja samoczyszczenia szmatek w stacji działa bardzo dobrze, mimo niedziałającego systemu podgrzewania jej i suszenia na gorąco.
Fajnie, że dozownik detergentu jest podwójny i mamy wybór w apce jak często chcemy korzystać z tego drugiego. Bazowo jest nim środek do mycia intensywnego, usuwania plam po zwierzakach i zapachów po nich, ale można zmienić go na środek do pielęgnacji podłóg drewnianych.
Dziwne, że litrowe butelki środków specjalnych kosztują kolejno 49 i 59 zł, a środek uniwersalny aż 99 zł – w takiej sytuacji wolałbym kupować oba specjalistyczne – intensywny lać do komory A i używać go na co dzień, a do komory B wlać środek do pielęgnacji podłóg – to bardziej opłacalne, zwłaszcza gdy ma się drewniane podłogi.
W zależności od rodzaju podłóg należy dobrać właściwą ilość dozowanej wody – na deskach modrzewiowych wystarczy wartość w okolicy 20/32, panele laminowane o niskiej wodoodporności ustawiam w połowie skali 16/32, a kafelki to zawsze 32/32. Rozpiętość poziomów dozowania wody jest dobrze pomyślana i wydaje mi się, że maksymalne ilości dozowania są w Dreame X60 Ultra wyższe niż w Roborocku Saros 20.
Stacja dokująca Dreame X60 Ultra
Stan stacji na koniec cyklu jest po prostu świetny. Jakieś mokre zbitki kurzu czy pojedyncza, martwa biedronka znalazły się w wyjmowanym filtrze wstępnym, a powierzchnia tarek jest względnie czysta, jedynie trochę białego nalotu znajduje się na mocowaniach magnetycznych szmatek – dwa kawałki ręcznika papierowego, 10 sekund przecierania i nisza stacji jest czysta. Fajnie, że najad jest odpinany – można go umyć pod bieżącą wodą.
Stacja jest kompaktowa, ma 49,8 cm wysokości, 39 cm szerokości, 42,54 cm głębokości z najazdem. Aby otworzyć górną klapę stacji i mieć w miarę wygodny dostęp do zbiorników, należy mieć przynajmniej 73 cm wolnej przestrzeni. Producent zaleca, aby zostawić po 50 cm pustej przestrzeni po bokach stacji, ale realnie nawet wciśnięta między meble czy jakieś ozdoby, sprawnie współpracuje z robotem.
Niestety, moja sztuka stacji miała defekt – nie działało podgrzewanie wody ani suszenie na gorąco, więc nie mogłem sprawdzić realnych temperatur nagrzewania się wody czy szmatek po cyklu mycia na gorąco, ani temperatury z suszenia. Tak samo nie są miarodajne pomiary z ogólnego zużycia prądu.
Stacja jest naprawdę ładna, ma uszczelnioną komorę na 3,2 l worek o grubym materiale i obok podwójny dozownik 400 ml + 200 ml. Od góry dobieramy się do zbiorników wody – 4,2 l czystej i 3 l brudnej, a z tyłu znalazło się miejsce na nadmiar przewodu. Od spodu stacja jest zabezpieczona gumowymi naklejkami – podłóg nie rysuje.
Wśród dodatków softowych możemy odpalić w stacji samooczyszczenie – po kilku tygodniach testów i zerowej ingerencji w czystość stacji, nie widzę takiej potrzeby.
Ważne jest też to, że w przeciwieństwie do Roborocka, Dreame nie sprzedaje tego modelu w dwóch wersjach – ze stacją mającą zbiorniku i stację bez nich, podłączaną do odpływu i dopływu. Jeśli potrzebujesz takiego podłączenia, to Dreame będzie oferować osobny zestaw przyłączeniowy, dokładnie tak samo, jak od serii X, L, Aqua i Matrix – kosztują od 399 do 799 zł, więc nie jest to tani dodatek.
Aplikacja i sterowanie
Robot w trakcie testu miał dwie aktualizacje i finalnie działał na wersji 4.3.9_1368, a aplikacja Dreamehome to wersja 2.5.3.0.
Coś ciekawego wydarzyło się z apką w sklepie Google Play. Jeszcze niedawno, w ostatnim teście wysokiego modelu Dreame, czyli w grudniu 2025 roku, apka miała niską średnią 2,7/5 z ok. 5000 ocen, a dziś ma 4,8/5 z ok. 10 000 ocen – w 3 miesiące, przy 2-krotnym wzroście liczby ocen, średnia powędrowała z kiepskiej do wręcz wybitnej – magia 😀 .
Podłączenie robota pod apkę jest super proste – zakładamy konto Dreame, potwierdzamy je, skanujemy kod QR z naklejki na robocie i podłączamy sprzęt pod domową sieć Wi-Fi. Całość zajmuje mniej niż 2 minuty. Następnie apka zaproponuje nam aktualizacje oprogramowania, o ile jakieś są dostępne – warto od razu ściągnąć.
Główny pulpit to podgląd naszych urządzeń od Dreame, dostęp do skrótów, podgląd stanu baterii, scenariusze, powiadomienia, ustawienia apki i profilu, zakładka z forum użytkowników i sklep, w którym można kupić nie tylko inne sprzęty, ale też potrzebne materiały eksploatacyjne. Mamy też zakładkę z automatyzacją, moimi scenami.
Gdy klikniemy w robota zobaczmy typowy pulpit – nazwa, stan baterii i status pracy robota na górze, w roku skrót do ustawień, na środku miejsce, w którym pojawi się mapa po wykonaniu pierwszego mapowania, z boku skróty do edycji mapy, podglądu na żywo i funkcji Pet (o ile je włączymy). Pod mapą mamy wybór trybu pracy: odkurzacz, mop, odk. i mop., mop. po odk., indywidualny, a także tryb CleanGenius, który sam decyduje jak sprzątać.
To w tej sekcji możemy wybrać moc ssania, zagęszczenie trasy, ilość dozowanej wody na szmatki i jak często robot ma wracać do stacji na przemycie. Niżej mamy przyciski startu/pauzy pracy, skrót do stacji – gdy robot pracuje pełni funkcję powrotu do stacji, a w stacji odpalimy mycie lub suszenie szmatek, opróżnianie zbiornika kurzu, podglądniemy, jaki jest stan zbiorników wody, detergentów, czy worka i przejdziemy do ustawień stacji oraz harmonogramów pracy.
Nad przyciskami mamy też formę pracy – wszystko to automatyczne sprzątanie całej dostępnej powierzchni, pomieszczenia to wybrane przez nas pokoje, a strefa to wyznaczone kwadraty i prostokąty obszarów do sprzątnięcia.
Edycja mapy zawiera mnóstwo funkcji. Bazowo możemy wyświetlać mapę w 2D lub 3D, możemy włączyć niezbyt praktyczny widok rzutu piętra i zdecydować czy chcemy widzieć na mapach: nazwy pomieszczeń, ikony mebli, przeszkód, materiał podłogowy, ikony zwierzaków domowych i ikony preferencji czyszczenia dla każdego pokoju.
W edycji zmienimy nazwę mapy, utworzymy kopię, przywrócimy poprzednią wersję lub ją usuniemy. W zarządzaniu mapą włączymy mapowanie wielopiętrowe i znajdziemy wszystkie dostępne mapy. Na mapach możemy wskazać sekwencję sprzątania, przykładowo najbardziej brudne obszary na koniec.
Możemy edytować meble. Nie ma ich specjalnie wiele – 25, z czego 6 to akcesoria zwierzaków. Aby ułatwić sprzątanie w trudno dostępnych miejscach mamy opcję ustawienia na mapach nisko położonych obszarów, wirtualnych progów czy ramp.
Pomieszczenia możemy dzielić i łączyć, choć już nie tak wygodnie, jak w każdym poprzednim modelu – rozdzielając pomieszczenia po skosie, dzielona i tak są w pionie oraz poziomie. Dobrze to widać na mojej mapie – normalnie oddzielam jadalnie od salonu kreską pod kątem ok. 45 stopni, a oprogramowanie i tak zrobiło to po swojemu tworząc 3 kreski pod kątem 90 stopni.
Wygląda to bardzo słabo i wymaga poprawienia – na szczęście robot mimo tak dziwnego podziału sprząta normalnie po skosie – po co zmieniać coś, co działało idealnie?
Ostatnie ustawienia map to wyznaczanie stref zakazanych, wirtualnych ścian, ustalenie materiału podłogi i kierunku ułożenia, ustawienie dywanów i zaznaczenie miejsc, gdzie mamy zasłony, choć nie wiem po co – to i tak nie działa.
Gdy przejdziemy do ustawień zobaczymy, że względem poprzednich wersji mamy więcej porządku. Od góry jest historia sprzątania z podsumowaniem – robot przejechał u mnie 1319 m2, w ramach 49 cykli sprzątania, które trwały 1684 minuty.
Raporty to nie tylko mapy z statystykami, ale też dokładny spis, krok po kroku tego co robił robot, z podaną godziną i parametrami ustawień. Jedyne, czego tu brakuje to przycisku „ponów sprzątanie”. Jeśli wykonujemy jakieś patrole domowe („wycieczki”) lub chcemy zobaczyć fotki naszych zwierzaków, to także w tej sekcji je mamy.
Dalej mamy czyszczenie planowe, czyli zaawansowane harmonogramy sprzątania. Obok znajdziemy statystyki materiałów eksploatacyjnych, procentowe zużycie lub czas do czyszczenia. Niżej jest sekcja z typowymi ustawieniami, a w nich ustawienia stacji dokującej, sprzątanie podłóg, sprzątanie dywanów, ustawienia pokonywania progów i więcej funkcji.
W ustawieniach stacji wybierzemy tryb mycia mopa – możemy włączyć tryb inteligentny lub ręcznie wskazać ilość używanej wody: oszczędzanie, standard, głęboka i temperaturę wody: normalne, łagodne, ciepłe, gorące, namaczanie mopa gorącą wodą 100 stopni C – to niestety w mojej sztuce nie działało.
Możemy włączyć automatyczne mycie mopa, mycie z użyciem detergentu, mopowanie z użyciem detergentu i wybrać jak często ma być stosowany każdy z dwóch detergentów – bazowo uniwersalny jest stosowany do codziennego mycia, a specjalny Pet raz w tygodniu. Kolejne ustawienie to czas suszenia i włącznik tej funkcji – to też u mnie nie działa, robot suszył letnim powietrzem.
Sekcja opróżniania zbiornika kurzu do worka w stacji pozwala na wybór częstotliwości opróżniania: wyłącz, standard (raz na cykl na koniec), wysoka częstotliwość (średnio co 25 m2), niska częstotliwość (raz na 3 zadania). Jest tu też funkcja kompresji włosów w zbiorniku robota i funkcja samoczyszczenia podstawy płyty myjącej.
Sekcja sprzątania podłóg to funkcja czyszczenia wzdłuż kierunku ułożenia, aby minimalizować zarysowania na spoinach. Automatyczne podnoszenie radaru ustawimy jako bezpieczny lub zwiększony zasięg i tylko w tym drugim ustawieniu wciska się pod meble, lecz trzeba mieć świadomość, że to nadal funkcja w fazie beta. Wskażemy jak często robot ma sprzątać nisko położone obszary – raz na tydzień, czy zawsze.
W obszarze sprzątania krawędzi i kątów włączymy funkcję wysuwanie szczotki bocznej i mopa korzystając z AI, a w przypadku mopa możemy odpalić przedłużenie mopa do szczelin, czyli funkcję zawijania tyłem tak, aby wciskał mopa na 4 cm pod meble (niestety, to też nie działa).
Druga opcja to intensywne czyszczenie nóg mebli – to akurat działa bardzo dobrze, X60 zostawia minimum martwej strefy mycia. Dogłębne czyszczenie pozwala włączyć funkcje czyszczenia z użyciem płytki dociskowej w zespole szczotek, ponowne sprzątanie w miejscach, które były zablokowane przez człowieka lub zwierzaka, a także automatyczne zdejmowanie i zakładanie mopów w stacji, w zależności od scenariusza sprzątania.
Sekcję dywanów opisałem przy teście odkurzania tych powierzchni, ustawienia pokonywania przeszkód pozwalają na wybór tego, jak robot ma pokonywać progi – sam wybiera jak (inteligentnie), jak w biegu przez płotki lub synchronicznie.
Niestety moje testy wykazały, że X60 da radę pokonać progi o deklarowanej wysokości tylko w konkretnych scenariuszach, gdy te są szeroki (a raczej głębokie) i są pełne – górny próg nie ma za sobą żadnych spadków, inaczej robot blokuje się tylnym kołem podporowym.
W więcej funkcji mamy możliwość zmniejszenia ilości komunikatów głosowych do minimum, podłączenie zgodne z protokołem Matter, tryb nie przeszkadzać, wyłącznik leda na kopułce radaru, włączniki funkcji: wznowienie trybu czyszczenia po doładowaniu, sprzątanie z oszczędzaniem energii, zabezpieczenie przed dziećmi (blokada przycisków na robocie), powiadomienia.
Mamy tu też skrót do ustawień akumulatora – może ładować się poza godzinami szczytu, czyli przykładowo mając taryfę G12/G12w, w godzinach taniego prądu. Możemy też włączyć limit ładowania do 80 lub 90% dla wydłużenia żywotności baterii, ale to skróci czas pracy.
Ostatnie funkcje tej sekcji to zdalne sterowanie, zarządzanie siecią Wi-Fi z listą sieci, siłą sygnału, opcją dodania większej ilości sieci, między którymi robot będzie się przełączać, gdy główna będzie mieć słaby sygnał – świetna opcja dla dużych domów czy powierzchni biurowych.
Mamy też mapę z jakością sygnału Wi-Fi, ale w moim przypadku coś nie wyszło – mapa pokazuje, że router jest w salonie, a mam go w pokoju nazwanym na poczet testu biurem. Na koniec jest zlokalizowanie robota – będzie gadać, żeby można było go znaleźć – i konserwacja robota, czyli opróżnianie wewnętrznego zbiornika wody z robota.
Kolejne ustawienia ułożono w listę. Pielęgnacja zwierzęcia to włącznik całej masy funkcji. Możemy wybrać strategie sprzątania obszarów zwierzaków, okolic misek, zabawek, legowisk. Mamy funkcję pilnowania zwierzaka przez robota, strefy aktywności zidentyfikowane przez robota i zebrane zdjęcia w zakładce momenty zwierzęcia.
Asystent głosowy nie mówi po polsku, więc jeśli włączymy komunikaty głosowe po naszemu, automatycznie wyłączy się asystent. Jeśli jednak nie przeszkadza nam pozostanie przy angielskim możemy wydawać mu komendy głosowe – zna ich kilkadziesiąt.
W sekcji inteligentne omijanie przeszkód włączymy unikanie przeszkód AI i tryb unikania zderzeń. Pierwszy warto włączyć, drugi dystansuje robota od wykrytych przeszkód więc będziesz mieć większą powierzchnię bez sprzątania – odpalam ją tylko do sprawdzenia tego jak robot radzi sobie z omijaniem małych przedmiotów. Dalej mamy zgodę na robienie przez robota zdjęć przeszkód i dodawania ich na mapy.
Sekcja podglądu na żywo była już opisywana wcześniej, dodam tylko, że za pierwszym razem trzeba wyrazić zgody, ustawić kod pin i kliknąć potwierdzenie na robocie. Mamy tu też zapisy wykonanych wycieczek.
W sekcji funkcji laboratoryjnych jest identyfikacja plam, włącznik dodatkowego oświetlenia przedniego pomagającego w takiej identyfikacji i wzmocnienie dla dużych cząstek – wykrywanie większego bałaganu. Ostatnie sekcje to info o sprzęcie, udostępnianie innym użytkownikom, aktualizacje, sekcja pomocy, sugestie i usuwanie sprzętu.
Realnie apka oferuje komplet funkcji, ciężko do czegoś się przyczepić, w przeciwieństwie do sporej ilości negatywnych ocen użytkowników, nigdy nie miałem z nią większych problemów, a robotów Dreame, jak i bliźniaczych MOVA przetestowałem kilkadziesiąt. Realnie mamy bogate w funkcje, intuicyjne środowisko do sterowania naszym robotem.
Czy warto kupić Dreame X60 Ultra?
Nowy flagowiec od Dreame ewoluował we właściwym kierunku.
Odchudzenie wysokości do 7,95 cm sprawia, że mieści się w niszach podmeblowych o wysokości 8 cm, czyli typowych dla wielu mebli IKEA. Wykorzystuje sensory nawigacyjne i przedni zespół rozpoznawania przeszkód z poprzedniego modelu Dreame X50 Ultra, ale widać, że algorytmy zostały usprawnione.
Robot od Dreame nie ma poważniejszych wad czy braków, podwójny zespół szczotek świetnie odkurza każdy rodzaj podłóg, czy dywanów, nieźle omija małe przedmioty, nie plącze się w kable, a mopowanie wymaga naprawdę dobrze, choć szkoda, że moja testowa sztuka była wadliwa i nie podgrzewała wody w stacji do 100 stopni C.
Pod względem jakości wykonania nie ma do czego się przyczepić, podobnie do funkcjonalności aplikacji, choć zaskakujące jest to, że niecałe 3 miesiące średnia ocena apki w Google Play wzrosła z 2,7/5 do 4,8/5 – trochę to podejrzane.
Wśród wymienionych niżej zalet mamy sporo kwestii kluczowych, a wśród wad raczej kwestie poboczne, w większości wynikających z niedoskonałości oprogramowania i algorytmów, co może być usprawnione w przyszłych aktualizacjach.
Od siebie mogę polecić Dreame X60 Ultra tak samo, jak poleciłem Roborocka Saros 20 – oba modele to flagowce z krwi i kości, bardzo do siebie podobne, lecz nie są doskonałe. „Moim zdaniem, według mnie, kilka niedociągnięć jest” – cytując klasyka.
|
ZALETY
|
WADY
|
To również warto przeczytać!
Jeśli szukasz robota sprzątającego, warto zerknąć na nasz TOP-10 najlepszych robotów sprzątających.
Szukając natomiast dobrego odkurzacza koniecznie sprawdź naszą listę najlepszych pionowych odkurzaczy bezprzewodowych.
Zachęcam również do zerknięcia na maniaKalny TOP-10 najlepszych odkurzaczy na polskim rynku oraz zestawienie najlepszych odkurzaczy piorących.
Ceny w sklepach
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.



































































































































Czy przy przyszłych testach robotów sprzątających miałby Pan możliwość wyczesania psa, wtarcia sierści w dywan i sprawdzenia skuteczności odkurzania?
Musiałbym zaopatrzyć się w worek sierści od jakiś znajomków z psem – ja niestety po śmierci mojej Viki parę lat temu nie dorobiłem się kolejnego bordera…
Pomyślę o tym, choć mam wątpliwości, czy ten dywan shaggy będzie dobry do takich testów, tu raczej potrzebne byłoby coś z krótszym włosiem i też myślałem, żeby kupić coś takiego małego do testów.