Odkurzacz MOVA G70 Station wprowadza kilka ciekawych innowacji, a do tego jest wyjątkowo tani. Czy to automatycznie znaczy, że warto go kupić? Czas to sprawdzić.
Spis treści
Marka MOVA już we wrześniu 2025 roku, na targach IFA w Berlinie zapowiadała zupełnie nowe odkurzacze pionowe w postaci serii I10 oraz G70. Ten pierwszy już jest od dawna w sprzedaży, a na naszym blogu znajdziesz kompletną recenzję – to niedrogi odkurzacz o bardzo niskiej wadze i znakomitej elektroszczotce uniwersalnej.
Na serię G70 przyszło nam nieco dłużej poczekać – w 1. połowie grudnia 2025 pojawiły się dwie wersje: G70 i G70 Station, czy dwa warianty tego samego odkurzacza, różniące się obecnością stacji opróżniającej zbiornik kurzu w jednostce centralnej do dużego worka (piekielnie wygodne rozwiązanie, zwłaszcza, gdy jest się uczulonym na kurz, a opróżnianie zbiornika ręcznie nad śmietnikiem, powoduje atak kichania – wiem co mówię 😉).
Odkurzacz MOVA G70 Station wprowadza dwie ciekawe innowacje, ma stosunkowo niską cenę na grudniową premierę i na papierze nie widać większych braków. Sprawdźmy więc, czy to kolejny dobry sprzęt od MOVA!
Ile kosztuje MOVA G70 Station?
Odkurzacz wjechał do sklepów w grudniu 2025 roku – cena sugerowana wersji ze stacją opróżniającą to 1749 zł, ale od razu został przeceniony do 1299 zł w sklepie marki MOVA.
Dostępna jest też wersja bez stacji (sugerowana cena: 1299 zł), a i samą stację da się jeszcze dokupić osobno za 399 zł, ale z czasem ta opcja zapewne zostanie wycofana – i tak jest nieopłacalna.
W momencie publikacji testu nie były jeszcze dostępne żadne materiały eksploatacyjne – filtry, rolki czy worki, ani oryginalne, ani zamienniki, ale to pewnie tylko kwestia czasu.
Tak niska cena za odkurzacz z niezłymi parametrami, stacją opróżniającą i elektroszczotką z podświetleniem LED to jedna z najlepszych ofert na naszym rynku. Sprawdziłem więc, co i za ile oferuje konkurencja.
Odkurzacze pionowe ze stacjami opróżniającymi. Co oferuje rynek?
Liderem tej kategorii od lat jest niezaprzeczalnie koreańska firma Samsung, która aktualnie oferuje już cztery linie odkurzaczy Samsung Bespoke Jet ze stacjami opróżniającymi:
- Bespoke Jet Plus – 210 W mocy ssania, 31 kPa siły ssania, niska waga, od 2200 zł do 3800 zł;
- Bespoke Jet Lite – 210 W mocy ssania, najstarsza seria, od 2300-3800 zł;
- Bespoke Jet AI – 280 W mocy ssania, 32 kPa siły ssania, ok. 4000 zł;
- Bespoke AI Jet Ultra – 400 W mocy ssania, 33 kPa siły ssania, ok. 5300 zł.
Ostatnio dołączył do tej kategorii szwedzki Electrolux z modelem flagowym Electrolux Absolute Hygienic 800 EP83HB25WU, z bardzo bogatym zestawem, świetną jakością wykonania i niezłą siłą ssania 29 kPa, w cenie ok. 3000 zł.
Dobrą ofertę odkurzaczy ze stacjami ma też Dreame – model Dreame Z30 Station osiąga 310 AW mocy ssania i 30 kPa siły ssania w cenie ok. 1500 zł, oraz model nieco tańszy – Dreame Z20 Station o mocy ssania 250 AW i 26 kPa siły ssania, kosztujący ok. 1200 zł.
Z odkurzaczy w podobnej cenie mamy znakomitego Roborocka H60 Hub Ultra z siłą ssania 30 kPa i mocą 210 AW, a także Shark PowerDetect IP3251EUT z siłą ssania 32 kPa – oba w okolicy 1500 zł, a w dobrych promocjach spadają do 1100-1200 zł.
Jeśli mielibyśmy skupić się na modelach, które mogę z czystym sumieniem polecić, to by było na tyle, ale polski rynek oferuje znacznie więcej tego typu odkurzaczy, choć osobiście nie jestem do nich przekonany:
- Beko PowerClean Pro VRT97325VY – 1899 zł;
- Klony: GÖTZE & JENSEN VV900S i Puron PU50 Max Pro – od 1700 zł;
- Cobbo G7 Pro – 1589 zł;
- Cobbo Ultra Steam UV – 1556 zł
- Hisense HiMove IV HVC676451DA – 1499 zł;
- Tineco Pure One Station 5 – 1196 zł
- Cecotec Scoba 2100 Station – 537 zł.
Jak widać nowy model MOVA G70 Station ma najsilniejszą konkurencję w odkurzaczach pionowych marek Roborock, Dreame i Shark – kosztują podobnie, parametrowo też są zbliżone, zwłaszcza pod względem siły ssania.
Specyfikacja MOVA G70 Station
Cyferki nowej serii są niezłe, zwłaszcza jeśli oceniać je przez pryzmat ceny, ale z drugiej strony moc ssania czy pojemność baterii nie są aż tak wybitne. Cieszyć może zastosowanie teleskopowej rury – sprzęt będzie odpowiedni dla osób o różnym wzroście.
Wagowo niestety nie jest to lekki odkurzacz, nie pomaga też projekt jednostki centralnej z całym ciężarem przesuniętym do przodu.
Parametry MOVA G70 Station:
- Moc odkurzacza: 700 W;
- Moc ssąca odkurzacza: 225 AW (raport własny MOVA nr: MV-250902-001-1);
- Obroty silnika: 140 000 obr./min (raport DEKRA nr: 6239574.50FFU);
- Moc stacji: 1500 W;
- Siła ssania: 33,9 kPa (raport GTT nr: 0897-25A-02);
- Napięcie akumulatora 29,6 V;
- Pojemność akumulatora: 8×2500 mAh;
- 3 poziomy mocy: MIN, MID, MAX, AUTO;
- Czas ładowania: do 3,5 h;
- Czas pracy: do 90 minut w trybie MIN z ssawkami i do 50 minut w MIN z elektroszczotką, MAX 12 minut z ssawkami;
- Głośność: do 84 dB w MAX;
- Pojemność pojemnika na kurz: 500 ml;
- Pojemność worka w stacji: 3 l;
- Filtracja: 5 stopniowa z filtrem HEPA H14 ze skutecznością 99,99% (raport GTT nr: 0298-244-01) + 3 stopnie filtracji w stacji;
- Waga: 1,934 kg jednostka centralna z baterią, 3,274 kg cały odkurzacz z rurą i elektroszczotką;
- Wymiary odkurzacza: 98-120 cm wysokości, 26 cm szerokości i 19,8 cm głębokości;
- Wymiary stacji: 78 cm wysokości, 38,3 cm głębokości i 35,2 cm szerokości (z uchwytem na akcesoria).
Na papierze nie widać jakiś poważnych słabych punktów, może jedynie sama waga mogłaby być nieco mniejsza, a bateria mieć nieco większą pojemność, ale dokładne czasy pracy sprawdzę w dalszej części testu.
Zestaw sprzedażowy i jakość wykonania
W zestawie otrzymujemy (poza jednostką centralną gotową do pracy z baterią), dwie wersje stacji – dużą stację opróżniającą kurz ze zbiornika do worka, a także stację do zawieszenia na ścianie z uchwytem na trzy akcesoria. Sama stacja opróżniająca też ma uchwyt na trzy akcesoria.
Elektroszczotka uniwersalna (20 W) ma dwa wymienne wałki – jeden do podłóg twardych i drugi do dywanów All-Terrain, z zielonym oświetleniem LED i przednim dodatkowym wałkiem obrotowym do dokładnego usuwania zabrudzeń spod ścian, mebli i listew.
Nie zabrakło też mini elektroszczotki (10 W) to sierści, tapicerki i materacy, rury teleskopowej, ssawki szczelinowej, ssawki combi 2w1 z nasadką z włosiem, zapasowego worka na kurz i ładowarki.
W tej cenie nie można narzekać na zestaw, ale osobiście chciałbym mieć możliwość dokupienia dodatkowych akcesoriów, choćby giętkiej rury ułatwiającej sprzątanie zakamarków i auta, czy szczotki z miękkim włosiem do mebli lub pędzlowej do szuflad, klawiatury itp.
Jakość wykonania jest na dobrym poziomie. Plastiki użyte do konstrukcji elektroszczotek, ssawek i jednostki centralnej może nie są wybitnie dobre (daleko im do jakości wykonania lidera tej kategorii – odkurzaczy Bosch Unlimited 9 i 10), ale to porządny, średni poziom – nieco lepszy od tego, co można spotkać w najtańszych odkurzaczach pionowych z AliExpress, zbliżony do tego, co dziś oferuje Tefal, Philips czy Bosch w niższych seriach Unlimited 6 i 7.
Jedynie rura teleskopowa mocno się wyróżnia – jest gruba, masywna, ma wewnętrzny mechanizm rozsuwania, który sztywno blokuje się na właściwych pozycjach – świetny i praktyczny element.
Jak odkurza MOVA G70 Station?
Sprawdziłem dokładnie nowy model marki MOVA i zacznijmy od kwestii wagi oraz ergonomii. Producent podaje prawdziwą wagę jednostki centralnej – 1,93 kg. Mój pomiar wykazał 1,934 kg, gdzie końcówkę może stanowić kurz w zbiorniku. Bateria waży 0,55 kg, rura teleskopowa 0,42 kg, elektroszczotka uniwersalna 0,91 kg, a całość 3,27 kg.
Na papierze wagi G70 nie są złe – jednostka centralna jest lżejsza od odpowiedników Dysona, Dreame czy Boscha, ale już z rurą i elektroszczotką mamy tu podobne wartości do takich konstrukcji, jak Dreame Z20, Dysona V15 czy Boscha Unlimited 9.
W rzeczywistości ważniejsza od samej wagi jest ergonomia i projekt jednostki centralnej, co najdobitniej pokazuje Dreame między modelami Dreame Z30 (zwykły, AquaCycle lub Station), a Dreame Z30 Ultra – na papierze wagi mają takie same, ale odczucie jest inne z uwagi na przeniesienie środka ciężkości do tyłu, wysunięcie silnika za dłoń, a nie tak jak w pozostałych modelach serii Z20 i Z30 (wszystko przed dłonią).
MOVA niestety poszła wzorem zwykłych Dreame Z20 i Z30 – chwyt jest ostatnim elementem odkurzacza, cała jednostka centralna znajduje się przed naszą dłonią: zarówno silnik, zbiornik na kurz czy bateria, więc waga staje się bardziej odczuwalna, i muszę przyznać, że przy dłuższych sprzątaniach nieco mi doskwierała, a to nie zdarza się często w testowanych modelach. Ostatnie, które odbierałem jako ciężkie to Bosch Unlimited 10 i Ryobi ONE+ RASV18BL-0.
Moim zdaniem nie będzie to odkurzacz dla każdego – osoby starsze, drobne, mające problemy ze stawami nie będą z tego modeli zadowolene. Na szczęście dla nich MOVA ma w ofercie super lekki i polecany na naszym blogu odkurzacz MOVA I10 – jeśli zaliczasz się do tej grupy, koniecznie sprawdź tamtą recenzję.
Kolejny ważny element, który sprawdziłem to głośność pracy:
- MIN – 65 dB;
- MID – 71,6 dB;
- MAX – 74,7 dB;
- AUTO – 71, 8 dB;
- Elektroszczotka z wałkiem do podłóg twardych – dB;
- Elektroszczotka z wałkiem do dywanów – dB;
- Opróżnianie w stacji – 76,2 dB.
Nie jest źle, zwłaszcza jak na sprzęt za 900-1100 zł. Tryb automatyczny bazuje na mocy trybu MID, ale gdy czujnik wykryje większe zabrudzenia podwyższa moc, więc głośność jest zmienna.
Producent podaje, że MOVA G70 osiąga nawet 33,9 kPA ciśnienia ssania – sprawdziłem to wakuometrem firmy WIKA, zgodnym z normą EN 837-1:
- MIN – 5,5 kPa;
- MID – 15 kPa;
- MAX – 35 kPA;
- AUTO – 15-24 kPA.
Jak widać, w trybie MAX pomiar wykazał nawet nieco większe ciśnienie niż podaje producent – 35 kPa zamiast 33,9 kPa. Wakuometr WIKA ma miękką uszczelkę gumową, która po dociśnięciu do otworu jednostki centralnej równo uszczelnia układ, więc pomiar powinien być miarodajny.
Ciekawie wypadają też pozostałe tryby – minimalny ma tylko 5,5 kPa, zazwyczaj odkurzacze na mocy najmniejszej mają ok. 9 kPa siły ssania. MID i Auto bazowo mają 15 kPa – to już standardową wartość dla takich trybów w większości pionówek, ale Auto potrafi odpalić wyższą moc i dojść do nawet 24 kPa.
W naszym rankingu siły ssania w kPa z własnych pomiarów MOVA G70 Station wyląduje na 2. miejscu, zaraz za liderem tego parametru Dreame Z30 Ultra z 40 kPa i przed flagowym Samsungiem Bespoke AI Jet Ultra VS90F40DEK/GE z 33 kPa. Pamiętaj tylko, że to nie jest jedyny parametr, którym warto się sugerować przy wyborze odkurzacza.
Producenci podają najczęściej moc ssania w watach powietrznych (AW), co jest korelacją siły ssania i przepływu powietrza. G70 ma 225 AW według pomiarów własnych marki MOVA, co nie jest jakimś wybitnym wynikiem – to nieco mniej niż Tefal 15.60 G1 (230 AW i 25 kPa), Dyson V15 (240 AW i 30 kPa) i tylko odrobinę więcej od Roborocka H60 Hub Ultra (210 AW i 30 kPa).
Skoro siła ssania tego modelu to aż 35 kPa, oznaczać to może, że ma sporo mniejszy przepływ powietrza od modeli wyżej wymienionych i faktycznie coś w tym może być – rura ma dużą średnicę wewnętrzną, ale każde złącze to przewężenie, co może negatywnie wpływać na przepływ powietrza.
W realnym użytkowaniu i tak jest dobrze, zwłaszcza jak na sprzęt w tak niskiej cenie, a na jakość odkurzania największy wpływ ma jednak nie sama siła, czy moc ssania, ale też projekt elektroszczotki, czy ssawek.
Sterujemy dwoma gumowymi przyciskami fizycznymi pod małym wyświetlaczem – znajdują się nad chwytem, obsługujemy je wygodnie kciukiem, łatwo można wyczuć je pod palcem – mają gumowy wzorek włączania i 6 kropek dla zmiany tryby, więc odkurzacz powinien być łatwy w obsłudze dla osób niewidomych.
Wyświetlacz jest czytelny, biało czarny, pokazujący procentowy stan naładowania baterii, wybrany tryb i komunikuje też błędy – nie wygląda może tak bajerancko, jak te z flagowych Dreame i Dysonów, ale to jednak sprzęt za mniejsze pieniądze, więc jest ok.
Bateria ma też własny, 4-punktowy wskaźnik naładowania, jest wymienna i może być ładowana osobno ładowarką z zestawu zwykłej wersji G70 – tradycyjna ładowarka z pinem.
Czas ładowania 3,5 h jest prawdziwy – akumulator da się rozładować do 0% według wskazań wyświetlacza, czas pracy w trybie turbo, od 100 do 0% to aż 13 minut i 10 sekund w trybie ręcznym z ssawkami i co ważne, odkurzacz przez cały ten czas trzyma równo moc, a nie jak najtańsze marki, od 50% moc zaczyna spadać z uwagi na niską jakość zastosowanych ogniw.
Elektroszczotka główna ma 26 cm szerokości, wałek tylny to 21,5 cm szerokości roboczej, a wałek przedni to 20,8 cm i oba są obrotowe – przedni wałek normalnie jest lekko wysunięty do przodu i nie styka się z podłożem, dopiero gdy dociśniemy go do ściany czy mebli, wtedy obraca się już po podłodze – nie ma możliwości łatwego demontażu przedniego wałka.
Ten drugi jest też wymienny – bazowo zamontowany jest wałek z miękkim włosiem i dwoma paskami gumy – świetnie sprawdza się na podłogach twardych.
Do dywanów mamy drugi wałek z czterema paskami włosia trzech typów. Niebieskie włosie wyspowe jest bardzo szorstkie, gruby czarny pasek to miękkie włosie, a cienki pasek to też szorstki materiał – takie połączenie dobrze wczesuje dywany, wykładziny i wycieraczki, ale mocno plącze wokół siebie włosy, a sama elektroszczotka nie ma zębów wyczesujących.
Główny wałek w zwykłym odkurzaniu włosów prawie nie plącze. Za to pojedyncze włosy zbierają się na zewnętrznym mocowaniu, choć to nie jest większym problemem – wałki łatwo się demontuje na przycisk.
Elektroszczotka ma delikatne podświetlenie kurzu w kolorze zielonym – ładnie widać wszystko, co mamy na podłodze na odległość do ok. 30 cm. Kąt padania światła jest szeroki – 130 stopni. Nie jest to tak mocne światło, jak w najlepszych modelach Dysona, Dreame czy Roborocka, ale daje radę.
To, co jednak w tej elektroszczotce nie wyszło, to ilość zaplątanych włosów i kurzu w mocowania wszystkich 4 kółek i tak jak kółka demontuje się w miarę wygodnie, to już wciskanie ich na miejsce wymaga użycia sporej siły.
Sama praca elektroszczotką jest poprawna – nie ucieka na boki, kółka są ciche, nie piszczą, a z uwagi na niski przegub i konstrukcje pozwalającą położyć odkurzacz na płasko, można wjechać pod meble z niszą ok. 6 cm – to świetny wynik.
Porządnie zabezpieczono elektroszczotkę przed rysowaniem podłóg i ścian – przedni wałek zabezpiecza front, a jego mocowania mają materiałowe naklejki. Od spodu wszystkie 4 koła są porządnie gumowane i mamy trzy paski włosia uszczelniające niszę wałka. A to, jak sobie radzi na dywanach, czy z wciąganiem większych elementów, znajdziesz dalej.
Mini elektroszczotka nie jest wcale taka mini – ma 16,5 cm szerokości, 12,2 cm głębokości i ruchomy przegub. Szerokość robocza wałka to 11,3 cm – składa się z dwóch pasków miękkiego włosia, które wewnątrz ma pasek sztywnej folii. W stosunku do większości konkurentów znacznie wygodniej wyjmuje się z niej wałek do czyszczenia – mamy po prostu przycisk, nie trzeba szukać śrubokręta.
Wałek jest miękki i delikatny, za to szorstki pasek materiały znalazł się za wałkiem i to on za usuwanie mocno zaplątanych włosów czy sierści z odkurzanego materiału – całość jest dobrze pomyślana, sprawdza się w odkurzaniu kanap, tapicerski, materacy czy wykładziny samochodowej.
W zestawie dostajemy masywną, grubą rurę teleskopową wykonaną naprawdę porządnie – sprawia najlepsze wrażenie. Z uwagi na możliwość jej regulacji, odkurzacz może mieć od 98 do 120 cm wysokości, a ta górna wartość to już wystarczająca wysokość dla osób o wzroście nawet powyżej 190 cm.
Tu MOVA ma sporą przewagę nad Dreame, które w swojej serii Z ma odkurzacze znacznie krótsze, jakby były projektowane pod osoby o wzroście nie wyższym niż 185 cm (zwłaszcza Z30 Station i Z20 Station).
Na plus trzeba ocenić sztywność i uszczelnienie złączy – jest lepiej niż w Dreame czy Dysonie, jedynie do flagowych modeli Boscha z serii Unlimited 10 i 9 nieco brakuje. Złącza wewnętrzne są wykonane z przeźroczystego, grubego materiału.
Ssawka szczelinowa ma 29 cm długości całkowitej i 19,5 cm elementu zwężonego, a wewnętrznie ma prześwit 1,9 cm szerokości oraz 3,3 cm wysokości – nie jest to mocno zwężona szczelinówka, ale daje radę.
Ssawka combi z nasadą z włosiem nada się do odkurzania mebli, blatów czy parametrów, a z uwagi na miękkie włosie nie porysuje delikatnych powierzchni.
Elektroszczotka główna mimo mocy tylko 20 W świetnie odkurzacz dywany – nawet na maksymalnej mocy nie blokuje się o 3 cm włosie dywanu shaggy. Efekty odkurzania są znakomite – mamy wyczesane włosy, sporą ilość kurzu.
Odpowiada za to dedykowany wałek z trzema różnymi paskami włosia – szorstkie wyspowe (to niebieskie), ciągły pasek szorstki i ciągły pasek miękki (oba czarne). Niestety z tym wałkiem każdy włos plącze się wokół wałka – na szczęście wałek jest łatwo wypinany i można wszystkie włosy rozciąć nożykiem lub nożyczkami.
Wałek do dywanów nie nadaje się do zbierania włosów – zaplącze każdy wokół swojej osi. Za to wałek do podłóg twardych praktycznie włosów nie plącze, jedynie jego boczne mocowanie (to wypinane) zawsze złapie ze 2-3 włosy.
Wałek ma miękki włos i dwa paski gumy na całej szerokości, które to właśnie odpowiadają za brak plątania włosów i polepszają efekty odkurzania. Sama elektroszczotka nie ma zębów wyczesujących, czy innych rozwiązań zabezpieczających wałki przed plątaniem włosów.
Wysypałem mieszankę mąki z cukrem wzdłuż listwy przyściennej – takiej, która z jednej strony ma minimalną szparę przy podłodze. Odkurzanie frontem daje niezłe efekty – ramię zgina się dając prawie idealnie prosty kąt docierający do samej listwy, jedynie pozostał parę centymetrów przed listwą drobny ślad z mąki – wypada mniej więcej przed wałkiem głównym, a za wałkiem przednim.
Odkurzanie bokiem też wypada nieźle – odkurzacz zebrał w pierwszym przejeździe 99% mąki i cukru, ale miał już problem z tym, co wpadło w szparę między listwą a podłogą – dojeżdżając jednak frontem w takie miejsca usuniemy praktycznie wszystkie, jedynie przedni wałek ubrudzony mąką zostawił mały ślad na samej listwie, a tego to już elektroszczotka nie usunie – trzeba posiłkować się ssawką 2w1 z nasadką z włosiem.
Efekty zbierania przodem i bokiem przy listwie przyściennej wypadły nieźle, ale jednak gorzej niż w przypadku takich elektroszczotek, jak Dreame OmniBrush z Dreame Z30 Ultra, Dreame R20 AquaCycle czy Dreame Z30 Station, a także gorzej od Roborocka H60 Hub Ultra z elektroszczotką uniwersalną JawScrapers Hybrid.
Przyznam się, że po marketingowym opisie elektroszczotki z ramieniem, tym, jak genialnie dojeżdża do ścian i mebli, spodziewałem się wręcz idealnych efektów, a niestety takie nie są.
Z drugiej strony ten test to w pewnym sensie ekstremum – jaka jest szansa, że w domowych warunkach wysypiesz czegoś drobnego, jak mąka czy cukier tak, że większość znajdzie się pod ścianą, przy samej listwie…
Wysypałem standardową ścieżkę z musli, płatków owsianych, rozdeptanego makaronu typu rurki, bułki tartej, mąki, cukru, ryżu, herbaty liściastej i kawy ziarnistej – odkurzacz w pierwszym przejeździe na maksymalnej mocy i z wałkiem do podłóg twardych zebrał 99,99% zabrudzeń, zostawił jedynie duży kawałek musli, który dwukrotnie wystrzelił do przodu – był po prostu za duży, trzeba było najechać na niego bezpośrednio od góry i po sprawie. Z tego zadania G70 wywiązał się bardzo dobrze.
Dwa miękkie wałki, mocne podświetlenie kurzu na zielono to przepis na wręcz idealne usuwanie drobnego kurzu – na gifie widać jak odkurzacz poradził sobie w 1 przejeździe – zostawił idealnie czystą ścieżkę, z wyraźnie zaznaczoną linią graniczną obszaru z kurzem i bez. Do podłóg twardych ten sprzęt nadaje się najlepiej.
Mimo iż nie mamy w zestawie łamanej przejściówki ułatwiającej sprzątanie pod meblami, a zastosowanie rury teleskopowej zazwyczaj uniemożliwia łamanie tego elementu, sprzątanie pod niskimi meblami jest możliwe i łatwe.
Rura odkurzacza wchodzi w jednostkę centralną na samym dole, więc gdy położymy odkurzacz na płasko, wjedziemy na całą drugość elektroszczotki i rury teleskopowej pod meble z niszą od 5,8 cm wysokości, na głębokość nawet 94 cm. Jedyne czego ten model nie potrafi, to nie da się jak w Samsungach położyć jednostki centralnej na boku.
Z uwagi na zastosowanie miękkiego włosia i pasków folii miałem wątpliwości, jak będzie radziła sobie z usuwanie mikro kurzu z kanap – na szczęście niepotrzebnie – robi to tak samo dobrze, jak dużo droższa konkurencja – odkurzyłem trzy kanapy w salonie i ilość zebranego kurzu robi wrażenie.
Nieco gorzej ta elektroszczotka będzie radziła sobie z usuwanie sierści na tapicerki, gdyż jedyny szorstki element to pasek włosia za niszą wałka – z włosami radzi sobie świetnie.
Sama jednostka centralna ma 35 cm długości (bez złącza), a z nałożoną ssawką szczelinową to już 63,5 cm długości, więc nie w każdy zakamarek auta da się zmieścić – tu pomocna byłaby giętka rura, ale takowej w zestawie nie ma i przy tak nietypowym kształcie złączy, raczej ciężko będzie coś dopasować z rozwiązań uniwersalnych.
Jeśli seria będzie popularna to może MOVA stworzy zestawy akcesoriów do kupienia osobno? Na razie jedyną opcją zastosowania innych akcesoriów niż tych w zestawie, jest wydrukowanie dobie w 3D właściwej przejściówki – najlepiej ze złączem dysonowym, bo to pod tą markę Temu i AliExpress oferują najwięcej tanich ssawek, rur i akcesoriów.
Podsumowując, MOVA G70 z większości zadań odkurzania wywiązuje się bardzo dobrze. Świetnie odkurza podłogi twarde wałkiem dedykowanym, nieźle radzi sobie z dywanami z wałkiem o szorstkim włosiu i nie blokuje się nawet przy mocy MAX. Trochę przeszkadza waga odczuwalna w dłoni – środek ciężkości przy takim projekcie jednostki centralnej jest przed dłonią, więc z czasem czułem jego wagę w stawie łokciowym.
Świetnie, że mamy rurę teleskopową – tego brakuje w Dreame Z30 Station i równie dobrze było pomyślane w Roborocku H60 Hub Ultra. Dzięki takiej rurze odkurzacz ma większy zasięg i jest odpowiedni dla osób niskich, jak i wysokich.
Elektroszczotka jest poprawna, samo ramię przednie, które miało być wielką innowacją, realnie nie ma większego wpływu na sprzątania – podłoże dotyka tylko, gdy dociśniemy je do ściany lub mebla, całą robotę i tak robi wałek główny.
Oświetlenie LED jest niezłe, choć mogłoby świecić nieco mocniej, elektroszczotka mogłaby też mieć zęby wyczesujące wałki, aby te nie miały problemów z plątaniem włosów. Podoba mi się możliwość położenia odkurzacza na płasko z opcją wjazdu pod niskie meble – z niszą poniżej 6 cm. Rozwiązanie z usuwaniem brudu z filtra i ścianek zbiornika dźwignią faktycznie działa i sprawdza się świetnie.
MOVA G70 Station to dobry odkurzacz w niskiej cenie, ale do ideału niestety jeszcze trochę brakuje, a przecież nie wspomniałem jeszcze o jego największej, najpoważniejszej wadzie…
Czyszczenie, konserwacja i działanie stacji MOVA G70 Station
W moim zestawie znalazły się oba typy stacji, gdyż realnie były to dwa osobne sprzęty – jeden karton zawierał stację, a drugi zwykły G70.
Stacja naścienna jest sporych rozmiarów, ma pięć miejsc na akcesoria, więc nawet obie elektroszczotki można podwiesić. Stacja ścienna ma automatyczne ładowanie akumulatora poprzez styki, baterię można też ładować osobno, poza odkurzaczem – ma pin.
Stacja opróżniającą to duży sprzęt – z boku mamy niszę dużego worka na kurz, pod nim filtr filcowy, dalej silnik, a na wylocie filtr piankowy – z tego też powodu MOVA podaje, że wersja ze stacją ma 8-warstwową filtrację, a nie pięcio, jak wersja zwykła.
Po odstawieniu odkurzacza na miejsce automatycznie odpala się opróżnianie zbiornika kurzu i można je też anulować. Do boku podstawy stacji podkłada się mocowanie podłogę na wszystkie trzy akcesoria. Jakość wykonania obu stacji jest w porządku – to taki typowo średni, przeciętny poziom. Nie ma do czego się przyczepić, ale nie ma tu też jakiś super materiałów.
Filtracja jest na świetnym poziomie, super działa oczyszczenia wstępnego filtra z metalowej siateczki w zbiorniku kurzu – poprzez cofnięcie go dźwignią, wszystko, co mogło się wokół zaplątać, osuwa się, może jedynie nie poradzić sobie z bardzo długimi, zaplątanymi włosami.
Przesuwając dźwignię w drugą stronę, usuwamy przy otwartym zbiorniku wszystko co mogło zostać na ściankach. Czasem jakieś włosy zaplączą się w ten mechanizm, ale ogólnie działa on zgodnie z przeznaczeniem i jest praktyczny – jedyne obawy mam do trwałości samej dźwigni – element, za który ją przesuwamy, nie sprawia dobrego wrażenia.
Rozbieranie zbiornika i filtrów wymaga wprawy – zbiornik odpinamy przyciskiem, a następnie cały separator cyklonowy wysuwa się w górę. U mnie był na tyle sztywno umieszczony w zbiorniku, że było trzeba użyć sporo siły, aby te dwie części rozłączyć.
Filtracja w samym odkurzaczu jest 5-stopniowa, mamy wstępną separację cyklonową w zbiorniku, metalowy filtr z siateczki, zespół separatorów wielocyklonowych, filtr materiałowy M12, a za silnikiem filtr HEPA klasy H14, więc to idealny sprzęt dla alergików, ale niestety jest jeden problem…
MOVA G70 ma jeden znaczący błąd konstrukcyjny – ktoś, kto projektował ten sprzęt, zespolił filtr HEPA z obudową silnika. Nie można wyjąć do mycia filtra HEPA, znajduje się on za silnikiem i jest sklejony z obudową.
Żeby go znaleźć, upewnić się, że zgodnie z opisem marketingowym faktycznie jest na wyposażeniu, musiałem odkręcić dwie śrubki – niestety, cały ten element jest podłączony od spodu i od góry dwoma wiązkami przewodów, więc wysunąć się go da tylko na kilka centymetrów.
Rozkręcając całą jednostkę centralną i wypinając przewody z zespołu silnika może dałby się dobrać do samej obudowy z filtrem, ale to jakiś mało śmieszny żart, żeby było trzeba tak bawić się z tym elementem.
Wychodzi więc na to, że o filtr materiałowy M12 trzeba bardzo dbać, bo zabrudzenie się po latach filtrach HEPA sprawi, że będziemy musieli rozebrać cały sprzęt na najdrobniejsze części, a i tak mam wątpliwości co do dostępności samego filtra HEPA, skoro silnik, obudowę i filtr zespolono razem.
Czyszczenie zespołu zbiornika jest bardzo proste – zbiornik, separatory, filtr materiały są zmywalne, trzeba tylko pamiętać o wysuszeniu do zera. Z mini elektroszczotki wałek wyjmuje się na klik, czyli lepiej i łatwiej niż u większości konkurentów. Z dużej elektroszczotki wałek główny też wyjmujemy na klik, wysuwa się go do boku.
Napęd jest w obu elektroszczotkach pośredni, więc nie ma w niszy wałka silnika utrudniającego czyszczenie tego elementu. Jak już wcześniej wspomniałem, jedyne co mi przeszkadza pod względem czyszczenia i konserwacji, to plączące się włosy w kółka, na szczęście wyjmuje się je łatwo przez podważenie osi, na której dane koło się obraca (trudniej wciska się je na miejsce).
Czy warto kupić odkurzacz MOVA G70 Station?
Nowa seria odkurzaczy marki MOVA zaskakuje projektem elektroszczotki i innowacją usuwania brudu z separatora i ścianek zbiornika specjalną dźwignią.
Stacja opróżnia zbiornik odkurzacza automatycznie po odstawieniu, sprzęt ładuje się szybko, sterowanie jest proste, wyświetlacz czytelny, a dzięki rurze teleskopowej, urządzenie nadaje się dla osób niskich, jak i wysokich. W kluczowych kategoriach odkurzacz nie wykazał poważnych wad.
Zestaw akcesoriów i elektroszczotek jest podstawowy, połączenia są szczelne i sztywne, jakość zastosowanych materiałów jest niezła, podobnie jak spasowanie – ciężko się w tym aspekcie czegoś czepiać.
Podoba mi się też długi czas pracy ok. 13 minut z maksymalną mocą i ssawkami – to wystarczający czas, aby odkurzyć średniej wielkości auto segmentu C, jak Dacię Duster II, czy aż nadto dla miejskiego wozidła, jak Renault Clio V.
Szkoda, że kółka elektroszczotki tak mocno plączą włosy i kurz wokół osi, a w niszy wałka nie ma zębów wyczesujących, które zabezpieczałyby je przed plątaniem włosów – głównie ten do dywanów, bo miękki od podłóg twardych jest prawie wolny od tego problemu.
Waga jest typowa dla flagowców większości droższych marek, a dodając do tego projekt jednostki centralnej ze środkiem ciężkości przed dłonią na chwycie, nie jest to odkurzacz dla każdego.
Totalnie dziwnym pomysłem jest zespolenie filtra HEPA z obudową silnika i brak możliwości łatwego wyjęcia go do mycia – nie wiem, jak ten fakt wpłynie na użytkowanie odkurzacza na przestrzeni lat, ale mam obawy, że może być nieciekawie…
Chciałby się mieć o te 2-3 akcesoria w zestawie więcej, zabrakło większej ilości worków na zapas, czy drugiego filtra materiałowego M12, a w dniu publikacji testu, na początku stycznia 2026 roku, niczego jeszcze nie dało się dokupić, choć na usprawiedliwienie trzeba zaznaczyć, że minęły dopiero 3 tygodnie od premiery.
Super, że MOVA w swoim sklepie daje 3 lata gwarancji. Najczęściej mają najlepsze ceny, które dodatkowo można zbić kodem z newslettera lub punktami z programu lojalnościowego – oba modele serii G70 miały świetne ceny premierowe.
Biorąc pod uwagę wszystkie zalety, wady i cenę muszę stwierdzić, że MOVA G70 w obu wersjach jest jednym z najbardziej opłacalnych w zakupie odkurzaczy pionowych na polskim rynku. Nie ma większych braków, z wymienionymi wadami da się żyć, jedynie kwestia zespolenia filtra HEPA może być problematyczna w przyszłości.
Odkurzacz MOVA G70 Station użytkowało mi się przez kilka tygodni z przyjemnością – może nieco ciąży w dłoni i nie wszystko jest tak dopracowane, jakby się chciało, ale jak a swoją niską cenę, jest to ciekawy sprzęt o dobrych efektach odkurzania, zwłaszcza podłóg twardych, a przecież o to właśnie chodzi.
|
ZALETY
|
WADY
|
Szukasz innego odkurzacza?
Jeśli szukasz dobrego odkurzacza koniecznie sprawdź naszą listę najlepszych pionowych odkurzaczy bezprzewodowych.
Warto też zerknąć na nasz TOP-10 najlepszych odkurzaczy i mopów myjących aktywnie.
Ceny w sklepach
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.












































































































Dodaj komentarz