MOVA Z70 Ultra Roller Complete to przedstawiciel kolejnej generacji robotów z rolką myjącą. Parametry wyglądają dobrze, czas więc sprawdzić, jak sprzęt radzi sobie z codziennymi porządkami.
Spis treści
Na roboty z rolką myjącą mamy szał mniej więcej o połowy 2025 roku i od razu napiszę, że nieco go nie rozumiem. Panuje opinia, że takie roboty lepiej myją, gdyż wałek przy każdym obrocie jest oczyszczany i nasączany czystą wodą, co oznacza mniejsze ryzyko zostawiania smug, a do tego może zbierać małe ilości rozlanych płynów (ograniczeniem jest pojemność zbiornika wody brudnej).
Realnie nie jest tak kolorowo – wałki obrotowe mają stosunkowo niskie obroty, 3-4 razy niższe od swoich odpowiedników w odkurzaczach pionowych z kategorii Wet&Dry (choćby ze stajni MOVA, modeli X4 Pro czy M50 Ultra).
Docisk do podłoża też jest najczęściej dwa razy mniejszy, nisze, w których pracują nie mają tak dobrze zaprojektowanych elementów wyżymających i usuwających ewentualne włosy czy sierść. Styk wałka z podłożem jest też znacznie mniejszy niż padów obrotowych, co przekłada się na gorsze zdolności do ścierania plam.
Niemniej widać po zainteresowaniu w sieci, że osób wybierających roboty z wałkami jest coraz więcej.
Pierwsze generacje robotów z rolką na polskim rynku wcale nie były lepsze od odpowiedników z padami obrotowymi. Sprawdźmy więc, co się zmieniło w 2. generacji flagowców z rolką od MOVA, w następcy MOVA Z60 Ultra Roller Complete, czyli wariantu Z70.
Ile kosztuje MOVA Z70 Ultra Roller Complete?
Cena sugerowana nowego robota to 5999 zł, ale w połowie sierpnia 2026 roku spadła już do 4799 zł, a w najlepszych promocjach dużych sieci handlowych nawet do 4399 zł.
Dostępne są dwa kolory: szczotkowany metal i kamień naturalny – zmienia się wykończenie frontu stacji dokującej i górnej maskownicy robota.
Akcesoria są już dostępne w oficjalnym sklepie MOVA. Kupić można je pojedynczo lub w zestawach.
Szczotka boczna to koszt 59 zł, szczotki główne 109 zł, detergent uniwersalny MOVA AWH6 1 l to 149 zł, detergent Pet Odor Solution 1 l 129 zł, boczna gumka kierująca zabrudzenia 84,99 zł, inhibitor kamienia do zbiornika wody 54 zł. Opcja zestawu 2 filtrów, 2 szczotek bocznych, 2 mopów i 2 worków to koszt 318,99 zł.
Jak widać ceny części bez promocji są drogie, ale jest jeden sposób na tańsze zakupy. Te same elementy, tylko z logo Dreame kosztują sporo mniej, choćby 1 l detergent to 89 zł a nie 149 zł, nowa zaślepka szczotek głównych 49 zł, zestaw 2 szczotek głównych 59 zł.
Na rynku jest też sporo zamienników, ale ich jakość może odbiegać od oryginałów.
Do robota można dokupić zestaw przyłączeniowy do stacji, na razie dostępny jest w niemieckim sklepie marki MOVA. Wstawia się go w miejsce zbiorników wody, a w zestawie jest wszystko, co potrzeba.
Specyfikacja i zestaw sprzedażowy
Wraz z robotem i stacją gotowymi do pracy, dostajemy w zestawie dwa zapasowe mopy rolkowe, dwa detergenty 1 l i 200 ml tego samego rodzaju – uniwersalne – zapasowy filtr EPA, szczotkę boczną, zapasowe dwa worki na kurz o powiększonej pojemności 4 l.
Zestaw dodatkowych akcesoriów jest dziwny – po co dwie butelki tego samego detergentu, skoro robot ma dwa dozowniki: pierwszy właśnie na środek uniwersalny i drugi do wyboru: na środek do usuwania plam po zwierzakach lub środek do pielęgnacji podłóg drewnianych.
Także zamiast aż dwóch wałków na zapas, można było dać jeden zapasowy i dorzucić zestaw szczotek głównych – wtedy zestaw można uznać za kompletny, po jednym akcesoriów na zapas, jedynie zostawić 2 sztuki worków, bo one będą najczęściej zmieniane.
Parametry MOVA Z70 Ultra Roller Complete:
- Siła ssania robota: 36 000 Pa;
- Moc znamionowa robota: 75 W;
- Moc znamionowa stacji: 700 W opróżnianie, 1160 W podgrzewanie wody, 135 W ładowanie z suszeniem;
- Głośność maksymalna: 72 dB;
- Pojemność zbiornika na wodę brudną w robocie: 150 ml z autouzupełnianiem;
- Pojemność zbiornika na wodę czystą w robocie: 110 ml z autouzupełnianiem;
- Pojemność zbiornika na kurz w robocie: 210 ml z autoopróżnianiem;
- Temperatura podgrzewania wody w stacji: 100 stopni;
- Temperatura suszenia mopów: 70 stopni;
- Pokonywanie programów: do 4,8 cm progi jednowarstwowe, do 9 cm przy dwuwarstwowych (4,8+4,2 cm);
- Rodzaj filtra: E11 + HEPA;
- 5 poziomów mocy odkurzania;
- 32 poziomy dozowania wody;
- System mopowania: wałek obrotowy z opcją wysuwania do boku, osłoną przed moczeniem dywanów;
- Docisk wałka do podłoża: 18 N (1,8 kg), ciśnienie 5000 Pa;
- Prędkość obrotowa wałka: 100 obr./min;
- Wysuwana mop do boku: na 52 mm;
- Unoszenie podzespołów: mopów w zakresie 13 mm, szczotkę boczną na 10 mm, szczotkę główną na 5 mm;
- Nawigacja: obrotowy radar DToF + przedni zespół kamery RGB AI z LED;
- Pojemność baterii: 6400 mAh;
- Deklarowany czas pracy: 150 minut odkurzania na pierwszym biegu;
- Czas ładowania: ok. 3 h z szybkim ładowaniem;
- Deklarowana, maksymalna powierzchnia odkurzania na 1 cykl baterii: 250 m2;
- Deklarowana, maksymalna powierzchnia mopowania: 1300 m2 na 1 zbiorniku wody;
- Pojemność worka na kurz w stacji: 4 l;
- Pojemność zbiornika wody czystej: 5,5 l;
- Pojemność zbiornika wody brudnej: 4,5 l;
- Pojemność zbiornika na detergent: A – 400 ml, B – 200 ml;
- Wysokość: 9,6 cm po opuszczeniu kopułki, normalnie 11,96 cm;
- Średnica: 35 cm;
- Szerokość zespołu szczotek: 15 cm;
- Szerokość wałka myjącego: 26-27 cm;
- Wymiary stacji: 50 cm wysokości, 42 cm szerokości, 43,2 cm głębokości;
- Opcja podłączenia stacji pod dopływ i odpływ wody: tak, z dodatkowych zestawem;
- Gwarancja: 3 lata;
- Miejsce produkcji: Chiny.
Parametry MOVA Z70 wyglądają dobrze: mamy jedne z większych pojemności zbiorników wody w stacji, fajnie, że powiększono worek na kurz i nie zapomniano o podwójnym dozowniku detergentu.
Może i siła ssania jest nieco niższa niż w najnowszych flagowcach bez rolki myjącej, a z padami obrotowymi, ale te liczby i tak nie mają nic wspólnego z realiami – żaden robot nie osiąga tak dużej siły ssania, jak to twierdzi producent.
Dużym plusem jest za to dłuższa gwarancja na 3 lata, a nie standardowo 2. Niestety opinie o obsłudze posprzedażowej MOVA, jakości serwisu, czy nawet samych opcjach kontaktu z producentem, są raczej negatywne i nad tym polski dystrybutor mógłby popracować – co z tego, że sprzęty dobrze wypadają w testach i są innowacyjne, skoro opinie o serwisie mogą zrazić wielu potencjalnych kupujących?
Jakość wykonania i konstrukcja
Z70 praktycznie nie różni się konstrukcyjnie względem modelu Z60. Mamy więc opuszczaną kopułkę radaru laserowego, przedni zespół kamery AI SmartSight z diodą doświetlającą, boczny czujnik śledzenia ścian i przewodów.
Pod robotem znajdziemy czujniki wysokości, czujnik dywanów, zespół szczotek głównych mogących unosić się do cyklu mopowania i wysuwaną, unoszoną szczotkę boczną.
System mopowania to wałek obrotowy – MOVA nie podaje, ale na moje oko ma on takie same obroty jak Z60, czyli ok. 100 obrotów na minutę. Dociskany jest do podłoża, może unosić się nad dywanami i dodatkowo osłonięty wysuwaną osłoną.
Mop wysuwa się do boku w celu minimalizacji martwej strefy mycia – zakres wysunięcia został nieco wydłużony. Koła są gumowane, napędowe mają dodatkowy mechanizm pokonywania progów.
Od góry mamy dostęp do zbiornika kurzu z filtrem EPA, a w kopułce radaru ukryto przyciski startu/pauzy pracy i powrotu do stacji, a także mikrofony dla asystenta głosowego i podglądu na żywo z komunikacją dwustronną. Ważne, że przedni zderzak jest gumowany, więc nie ma ryzyka uszkodzenia mebli, czy listew.
Szczotki główne to 1. generacja systemu z dwoma wałkami obracającymi się w przeciwnych kierunkach, zamontowanych tylko z jednej strony. Jeden ma paski gumy i włosia, drugi tylko gumy – 99% włosów zsuwa się z nich i nie plącze, trafiają do zbiornika kurzu.
Szczotka boczna pod tym względem gorzej sobie radzi – między ramieniem a szczotką powstaje szczelina, w którą wchodzą włosy, a do pełnego oczyszczenia, trzeba szczotkę wykręcić śrubokrętem.
Szczotka boczna jest wysuwana na ramieniu w narożnikach, choć nie tak daleko, jak w najnowszych MOVA V70 Ultra i Dreame X60 Pro Ultra.
Robot z ukrytą kopułką radaru ma faktycznie 9,6 cm wysokości i 35 cm średnicy. Szerokość robocza szczotek głównych to 15 cm, a wałka mopującego ok. 26 cm.
Filtracja jest tu standardowa dla marek MOVA i Dreame – w zbiorniku kurzu mamy filtr EPA E10 bez filtra wstępnego z siateczki czy gąbki, więc kurz i drobny brud (jak mąka) lubią zapychać filtr główny – warto co kilka cykli go wyjąć i porządnie ostukać, a raz na miesiąc umyć, wysuszyć i działać z nim dalej.
Jak odkurza MOVA Z70 Ultra Roller Complete?
Nowy robot od MOVA to realnie ewolucja poprzednika, nie ma tu żadnych rewolucyjnych zmian, a patrząc na aktualne flagowce MOVA i Dreame z padami obrotowymi można wręcz mieć wrażenie, że paru technologii tu brakuje – choćby dłuższego ramienia bocznej szczotki, niższej budowy robota czy jeszcze większej siły ssania.
Sprawdziłem, jak ten model radzi sobie realnie w typowych dla naszego bloga testach domowych, ale na początku opiszmy sobie możliwości, tryby i opcje sprzątania, które daje nam aplikacja.
Z70 Ultra oferuje 5 poziomów mocy. Odkurzać możemy bez mopowania lub możemy te dwie funkcje połączyć na dwa sposoby – razem jednocześnie lub najpierw odkurzanie, potem mopowanie.
Tylko w trybie samego odkurzania lub odkurzania przed mopowaniem możemy wybrać 1 z 5 poziomów mocy – w trybie odkurzania z mopowaniem jednocześnie znika nam 5 bieg maksymalny. Mamy też tryb zindywidualizowany gdzie przypiszemy parametry sprzątania do każdego pomieszczenia osobno i tryb automatyczny CleanGenius.
Z dodatków mamy opcję ustawienia dwóch powtórzeń, czyli odkurzania w kratkę i opcję zagęszczenia toru jazdy. W ustawieniach możemy wybrać, jak często robot ma wracać do stacji na opróżnianie zbiornika kurzu – standard, czyli raz na koniec cyklu, niską częstotliwość, czyli co 3 cykle, wysoką częstotliwość (mniej więcej co 25 m2) i inteligentnie.
Ustalimy też, co robot ma robić z mopami w cyklu odkurzania – może zostawiać je w stacji (zdejmowane i zakładane są magnetycznie, automatycznie) lub może je tylko unieść.
Do codziennego odkurzania, gdy nie ma jakiś dużych zabrudzeń, tylko kurz, trochę naniesionego brudu z dworu w wejściu, czy tego, co sami gubimy (włosów i naskórka), w zupełności wystarczy bieg standardowy 2/5.
Bieg cichy odpalam tylko, gdy faktycznie chciałbym mieć ciszę, ale akurat w tym modelu bieg standardowy pracuje nie wiele głośniej, a daje lepsze efekty, więc praktycznie z niego nie ma sensu korzystać.
Wyższe biegi warto włączyć, gdy mamy więcej zabrudzeń – intensywny 3/5 nada się do kafelków z głębokimi fugami, max 4/5 do mat, wycieraczek i niskich dywanów a maksimum 5/5 to tryb od zadań specjalnych i dywanów z długim włosiem.
Generowanie mapy działa bardzo dobrze – robot na ok. 160 m2 podłogi potrzebował ok. 12 minut na zmapowanie wszystkiego i powrót do stacji. Przetwarza mapę jakieś 10-15 sekund i pozwala nam ją sobie edytować.
Możemy łączyć i dzielić pomieszczenia, wskazać nazwy, rodzaje podłóg, położenie mebli, dywanów, progów, stref zakazanych, stref z niszami podmeblowymi – jest wszystko i działa to dobrze.
Wydajność pracy zależy mocno od włączonych polepszaczy: sprzątanie pod meblami z niskimi niszami, włączony tryb wykrywania przeszkód i tryb unikania zderzeń, wykrywanie dywanów i intensywne ich odkurzanie w kratkę. Jedyne, czego nie miałem włączonego to odkurzania zgodnie z kierunkiem ułożenia podłogi – to w moim przypadku dodatkowo wydłuża sprzątanie.
Drugi z polepszaczy, który jednak warto mieć wyłączony to wzmocnienie dla dużych cząstek. Robot ma wykrywać większe ilości brudu i zwiększać moc ssania, dostosować do nich strategię sprzątania – realnie w moim przypadku kończy się na tym, że ciemne sęki w deskach modrzewiowych uznawane są za zabrudzenia
Gdy robot ma wszystko włączone, wydajność spada do okolic 0,6-0,7 m2/min., a gdy większość wyłączymy, wzrośnie do 0,9 m2/min. Czas pracy w trybie cichym to maksymalnie 168 minut w moim domu, a gdy oddaliłem moc maksymalną, robot pracował ok. 80 minut i zdołał odkurzyć część otwartą domu, bez wjazdu do sypialni i łazienek.
Czas ładowania wypada sporo gorzej od najnowszych robotów Dreame i Ecovacs z super szybkim ładowaniem – tu mamy typowe 3 h. Na plus apka pokazuje stan ładowania w procentach z aż dwoma miejscami po przecinku, więc dosłownie widać, jak bateria się ładuje.
Z powrotami do stacji robot nie miał żadnych problemów, robił to szybko i bez kluczenia, pojawił się problem z przestawieniem stacji. Mam pomieszczenie w którym roboty i inne sprzęty czekają na swoją kolej, ale są tam już podłączone, mają zrobione mapy i raz po raz je puszczam, żeby zaobserwować pracę w wielu cyklach.
Na testy przestawiam sprzęt pod ścianę w jadalni i dotychczas każdy robot MOVA sam ogarniał sobie przestawienie pozycji stacji na mapie – wyjeżdżał na początku cyklu ze stacji, dawał komunikat o lokalizowaniu się i jak ogarną gdzie jest, wstawiał stację na mapie w nowe miejsce. MOVA Z70 usilnie chciał wracać do składziku, nie przyjmował do wiadomości, że teraz ma jeździć z jadalni – dziwny błąd softowy.
Głośność Z70 jest dość typowa dla biegów 1-4, ale z maksymalną mocą robot ostro wyje, osiąga wyższe wyniki głośności o kilkanaście decybeli od większości znanych mi flagowców. Poprzednik nie miał tego problemu, więc ciekawe co tu się wydarzyło.
Głośność pracy:
- 1 bieg „Ciche”: 55,9 dB;
- 2 bieg „Standard”: 59,6 dB
- 3 bieg „Intensywne”: 62,1 dB;
- 4 bieg „Max”: 65,7 dB;
- 5 bieg „Max+”: 77,2 dB
- Głośność opróżniania kurzu przez stację: 68 dB.
- Głośność pompki w stacji: 53,3 dB;
- Głośność suszenia w stacji: 38,6 dB.
Co do zużycia prądu, roboty są bardzo oszczędnymi maszynami, ale zmierzyłem jak to się ma w Z70. Według naklejki znamionowej stacja ma pobierać do 700 W na opróżnianie, do 1160 W na podgrzewanie wody w procesie przemywania, z szybkim ładowaniem, a także do 135 W na suszenie na gorąco i ładowanie jednocześnie. Realnie wygląda to tak:
- Zużycie na 1 cykl opróżniania w stacji: 0,002 kWh;
- Maksymalny pobór prądu przy opróżnianiu: 596,5 W;
- Zużycie na pełne ładowanie akumulatora od 10% do 100%: 0,095 kWh;
- Zużycie prądu na 1 cykl przemywania szmatek w 100 stopniach: 0,010 kWh
- Maksymalny pobór prądu przy myciu na gorąco: 1199 W.
- Maksymalny pobór prądu przy suszenia i szybkim ładowaniu: 136,7 W;
- Zużycie prądu na dobę bezczynności w stacji: 0,075 kWh.
Na podstawie powyższych liczb można oszacować roczne zużycie i zapotrzebowanie. Załóżmy, że robot dziennie wykonuje jeden pełny cykl rozładowania baterii do 10% i jej ładowania do 100%, pracując ok. 3 h, w ramach takiego cyklu raz opróżni zbiornik kurzu na koniec cyklu, a przemyć będzie potrzebować 5. Po cyklu ładuje baterię w 3 h, a resztę doby pozostaje w stacji bezczynnie.
Taki cykl będzie potrzebować 0,095 kWh na ładowanie baterii, 0,002 kWh na opróżnianie, 5 przemyć w stacji zje 0,05 kWh, tryb czuwania 18 h w stacji na dobę to 0,057 kWh, czyli łącznie zapotrzebowanie dobowe to 0,204 kWh i 24 grosze dziennie.
Licząc, że robot pracuje tak codziennie, on i stacja będą potrzebować 75 kWh rocznie, czyli licząc 1 kWh po 1,15 zł, przeliczy się to na koszt 86 zł w skali roku. Realnie grosze, a na podstawie powyższych danych i własnego scenariusza pracy robota, każdy może sobie samodzielnie przeliczyć koszty.
Standardowo wysypałem ścieżkę dużych elementów do zebrania w trybie odkurzania strefowego, czyli przykładowo, gdy coś ci się rozsypie, zaznaczasz na mapie, żeby robot to ogarnął z maksymalną mocą i podwójnie, czyli na krzyż.
Rozdeptany makaron rurki, mąka, ryż, cukier, musli, płatki owsiane, herbata liściasta, kawa ziarnista – ułożone w ścieżkę na kafelkach gresowych z głęboki i szerokimi fugami pomiędzy.
W samym zbieraniu takich elementów nie ma to znaczenia, robot jak widać na gifie, zebrał jakieś 99,8% w jednym przejeździe, gdyż najechał na nie idealnie szczotkami głównymi, nie rozgarnął szczotką boczną – w przeciwnym razie, musiałby przejechać obszar dwa razy dla tego efektu. Stan robota po takim przejeździe jest na tyle dobry, że mógłby pracować dalej.
Następny test to zbieranie mięty. Wykonuję go w robotach i pionówkach od niedawna, a wyniki są naprawdę różne. Przygotowuję 10 g mięty suszonej, opróżniam zbiornik kurzu do zera i ostukuję filtr EPA tak aby nic w nim nie siedziało.
Wysypuję te 10 g mięty na środku dywanu shaggy z 3 cm, już dość zmęczonym włosiem i puszczam robota w cykl odkurzania dywanu z najwyższą mocą, na krzyż, czyli x2. Robot MOVA Z70 Ultra zebrał 8 z 10 g, a tak wypadły inne roboty od najgorszych do najlepszych:
- MOVA V70 Ultra Complete: 7/10 g;
- Roborock Saros 20: 9/10 g;
- Dreame X60 Ultra: 10/10 g;
Wcześniej zrobiłem też test Roborocka Qrevo Edge 2 Pro z 30 g suchej kawy mielonej i zebrał 26 g. Jak widać jest nieco lepiej niż w V70 Ultra, który przecież oferuje na papierze większą siłę ssania niż Z70, ale z do efektów odkurzania zespołu podwójnych szczotek 2. generacji z Dreame X60 Ultra i Dreame X60 Pro Ultra, a także szczotek DuoDivide z Roborocków jest naprawdę daleko.
MOVA V70 Ultra Complete i Dreame X60 Pro Ultra to roboty, które testowałem bezpośrednio przez MOVA Z70 Ultra Roller – w obu zaczęło działać ignorowanie zasłon oznaczonych na mapie.
W Dreame robot chciał pod nimi sprzątać, ale jednocześnie uderzał w listwę przyścienną jakby chciał się przez nią przebić, ale już w MOVA V70 działało to idealnie – obojętnie, jak ustawiłem zasłonę (rozwiniętą na całej długości, zwiniętą w narożnik) robot wjeżdżał w nią i ładnie sprzątał podłogę pod nią.
Niestety, MOVA Z70 Ultra Roller to regres i funkcja ignorowania zasłon kompletnie nie działa, zupełnie jak w poprzedniej generacji robotów Dreame i MOVA z 2025 roku – szkoda…
Za to odkurzanie narożników działa jak należy i nie widzę tu żadnej różnicy w stosunku do poprzednika Z60, czy innych modeli tej marki, z serii V50, czy P50. Robot praktycznie w 90% narożników wysuwa szczotkę boczną, dokładnie wymiatając zabrudzenia, bez znaczenia z czego składa się narożnik.
Jazda wzdłuż mebli jest zazwyczaj liniowa – o ile mebel jest ustawiony równolegle do toru jazdy, w przeciwnym razie, robot w pewnym momencie poprawia trasę przejazdu, przez co może zostawić dosłownie kilka cm martwej strefy. Pracę linową oceniam wysoko.
Wysuwanie szczotki bocznej pod meble działa słabo, MOVA Z70 Ultra Roller / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Kolejny regres względem modelu MOVA V70 i Dreame X60 mamy w kwestii wysuwania szczotki bocznej w nisze podmeblowe – tam, gdzie robot się nie mieści, ale może wsunąć szczotkę boczną. Dla przykładu kanapa z niszą 8 cm – robot na całej jej długości wysunął szczotkę tylko raz, na środku i to dosłownie na ułamek sekundy. Pod podobnie nisze w kuchni kompletnie nie wsuwa szczotki bocznej.
Co do plątania włosów, to jest bardzo dobrze – główne szczotki radzą sobie z włosami nawet 50 cm długości: 99% z nich zsunie się z szczotki na koniec i zostanie odprowadzona do zbiornika kurzu, czasem jakiś pojedynczy włos zaplącze się mocowaniu wałku po prawej, ale to nie jest częsty przypadek.
Za to mocno plączą się włosy w mocowanie szczotki bocznej w ramieniu – jest tam szczelina, w którą dłuższe włosy się wciskają – normalnie widać jakiś 1-2 zaplątane, ale jak ją odkręcimy, to pod spodem mamy cały kłąb włosów – to typowe dla wszystkich robotów Dreame z boczną, wysuwaną szczotką. To mocowanie wypadałoby poprawić…
Kwestia omijania przedmiotów jest tu oczywista, skoro mamy ten sam, dobrze znany zespół przedniej kamery z diodą LED AI SmartSight, montowany w robotach Dreame i MOVA od czasów Dreame X40 Ultra i MOVA P10 Pro Ultra. Oczywiście sporo zależy też od oprogramowania, a jak widać po moich testach, Dreame i MOVA różni jego jakość w zależności od serii, a nawet marki.
Na podłodze ułożyłem dwa przewody: biały, gruby rozdzielacz i cienki, czarny przewód ładowarki smartfona. Jak widać, w obu przypadkach robot prawidłowo wykrył przewody i je ominął, wykonując co 20-30 cm ruch kontrolny – patrzy kamerą czy kabel nadal się ciągnie. Taki efekt jak na gifach robot osiąga z włączonym wykrywanie przeszkód i trybem unikania zderzeń – gdy wyłączymy ten drugi, odległość zbliżania się do przeszkód będzie znacznie mniejsza.
W teście omijania małych przedmiotów ustawiłem pad od PS4, świeczkę w przeźroczystym szkle, czołg T-72M1R z klocków Cobi i paczkę zapałek. Wyniki są zbliżone do tego co pokazał MOVA V70 Ultra, czyli robot sprawnie ominął świeczkę, a także pad od PS4, czołg też ładnie objechał, ale zahaczył o lufę i ją nieco przestawił (Dreame generacji X60 potrafi ją wykryć i ominąć), a paczki zapałek kompletnie nie wykrył, tylko najechał i ciągnął zespołem szczotek aż do zmiany kierunku.
Testy omijania kabli zdał celująco, a omijanie małych przedmiotów bardzo dobrze, ale przegrywa z flagowcami Roborock i Dreame pod względem wykrywania tak małych przedmiotów, jak paczka zapałek.
Ostatni z testów to pokonywanie progów i przyznam, że go nie znoszę. Nie mam w domu żadnych progów, jedynie na piętrze w części agroturystycznej jest próg 6,5 cm z korytarza do mini aneksu, a to nadal za wiele dla każdego robota – maksymalnie mają radzić sobie z progami pojedynczymi 4,2-4,5 cm, co i tak często jest niezbyt prawdziwe.
Mova Z70 Ultra Roller ma ponoć zdolność do pokonywania progów o wysokości do 9 cm gdy są podwójne, z założeniem, że pierwszy próg ma maksymalnie 4,8 cm, a drugi nie więcej niż 4,2 cm. Z tego też wynikać ma zdolność pokonywania progów pojedynczych do 4,8 cm wysokości, co jest rekordem dla marki MOVA i tylko Dreame X60 Pro Ultra ma tę zdolność na wyższym poziomie 5,2 cm.
Realnie to i tak jest mocno naciągane – te maksymalne wysokości progów oba roboty mogą pokonać tylko w konkretnych scenariuszach, przy danym typie progów. Na początek ustawiłem próg podwójny składający się z pierwszego 4,5 cm i drugiego 8,8 cm. Z uwagi na to, że pierwszy próg miał lekko ścięty rant, a nie pod kątem prostym, robot nie potrafił się na niego wspiąć.
Druga próba to obrócony próg pierwszy do wysokości 4,2 cm, który przechodzi w 4,5 cm, a drugi to nadal 8,8 cm – efekt? Robot wchodzi na pierwszy, pokonuje drugi i się na nim zawiesza, wołając o pomoc.
Trzecia próba z takim samym układem progów wyszła już pomyślnie, robot pokonał oba progi i z ogromnym trzaskiem przedniego koła, przeszedł do łazienki aby zacząć zadanie.
Trzeba też pamiętać, że w apce mamy ustawienia pokonywania progów – robot może robić to jak u mnie – symultanicznie oba koła na raz lub jak w biegu przez płotki, czyli najpierw jednym, potem drugim, co jest zalecane dla szyn przesuwnych.
Funkcja podglądu na żywo z przedniej kamery nie chciała ze mną współpracować, na kilkanaście prób wejścia w nią, tylko raz zobaczyłem obraz na żywo, a pozostałe to komunikat widoczny na zrzucie ekranu wyżej – ewidentnie jakiś błąd oprogramowania.
Jak już uda się go odpalić to mamy sporo bajerów – od szukania zwierzaków i robienia im zdjęć, po patrole domowe w punktach kontrolnych, które ustawimy na mapie.
Jakość obrazu z kamery jest poprawna przy normalnym poziomie oświetlenia i słaba w ciemniejszych zakamarkach, ale pomaga wtedy dioda doświetlająca LED. Osobiście nigdy w robotach z tego trybu nie korzystam, traktuje go jako zbędny dodatek, ale mam znajomych, którzy uwielbiają z pracy podglądać co robi ich zwierzak, więc dla niektórych może to być coś więcej niż tylko bajer.
MOVA Z70 korzysta z pierwszej generacji szczotek podwójnych firmy Dreame, czyli takich samych, jak w modelach Dreame X50 Ultra, Mova V50 Ultra. Niestety, nowa generacja flagowców MOVA nie dostała ulepszonego zespołu 2. generacji, tak jak seria X60 firmy Dreame.
Widać ewidentnie, że tym razem Dreame chce nieco bardziej zdystansować swoje flagowce od MOVA, więc nowości zachowuje dla siebie, a do MOVA dostaje starsze technologie.
Dlaczego o tym wspominam? W sieci, zwłaszcza na portalu Reddit, ale także czasem w komentarzach na naszym blogu, znajdzie się sporo informacji na temat problemu z rysowaniem podłóg przez ten zespół szczotek. Ma on z prawej strony zaślepki szczotek wybrzuszenie i 1 ślizgacz, a z tyłu 4 mini naklejki z włosiem.
Mimo takiego zabezpieczenia część użytkowników mających podłogi niezbyt odporne na rysy, zwłaszcza drewniane lakierowane, skarżą się na rysy pozostawione przez ten zespół szczotek, głównie przez wypust z lewej strony z tym ślizgaczem.
Jak widać na zdjęciu wyżej, elementem, który dotyka podłogi w Z70 są obie szczotki, boczny ślizgacz ma dosłownie 1-2 mm przestrzeni, a czarne plastiki zaślepki nieco więcej – nie zauważyłem, żeby ten model, ta sztuka, miała problemy z rysowaniem podłóg, a przecież mamy deski modrzewiowe lakierowane na wysoki połysk.
Na samej zaślepce też nie widać żadnych rys, choć może trzeba więcej czasu aby coś zobaczyć – więcej niż ok. 3-4 tygodnie testów redakcyjnych.
Wspominam o tym, żebyś z jednej strony miał świadomość zgłaszanych uwag wielu użytkowników robotów MOVA i Dreame z tym zespołem szczotek, ale z drugiej zaznaczam, że sam nie spotkałem się z nim ani razu.
Na koniec testu robot był całkiem w niezłym stanie – w mocowanie jednego z wałków zaplątał się 1 włos 50 cm plus kilka w mocowanie bocznej szczotki, szczotki i koła były stosunkowo czyste, podobnie jak wałek obrotowy oczyszczany w stacji i tam też suszony.
Opróżnianie zbiornika kurzu w stacji działa idealnie – zbiornik pozostawał pusty, a jedyne co wymaga naszej uwagi, to filtr EPA, gdyż jak wspomniałem, nie ma on filtra wstępnego, więc warto co kilka cykli wyjąć go i ostukać z kurzu, aby nie zmniejszał przepływu powietrza.
Podsumowując rozdział odkurzania, jest nieźle, ale nie idealnie. Szkoda, że MOVA dostała starszą generację zespołu szczotek głównych względem tegorocznych flagowców Dreame, a także stary zespół kamery przedniej, przez co tak małe przedmioty, jak paczka zapałek nie są identyfikowane i omijane.
Nie działa też ignorowanie zasłon ze sprzątaniem pod nimi, szczotka boczna mogłaby wysuwać się pod meble, pod które sam robot nie wjedzie – te dwie ostatnie kwestie działają znacznie lepiej w MOVA V70 Ultra.
Za to ogólna jakość odkurzania jest na wysokim poziomie, robot radzi sobie dobrze z każdym rodzajem brudu na podłogach twardych, na dywanach nie jest już aż tak sprawny, ale to nadal dobry poziom.
Niestety, względem poprzednika, czyli MOVA Z60 Ultra Roller nie widać prawie żadnego postępu w kategorii odkurzania podłóg, a w omijaniu małych przedmiotów jest nawet drobny regres (Z60 omija paczki zapałek).
Jak mopuje MOVA Z70 Ultra Roller Complete?
System mopowania to rolka z ok. 100 obrotów na minutę. W teorii ma przewagę nad padami obrotowymi, a to z uwagi na oczyszczanie swojej powierzchni przy każdym obrocie. Wałek wyżyma się z brudu o plastikowy element, jest nasączany czystą wodą, a włosie zmiękczane przez dodatkowy mini wałek z 800 obrotami na minutę.
Takim sposobem, nawet po wjechaniu w coś rozlanego, wałek nadaje się do dalszej pracy. Z drugiej strony ma to rozwiązanie kilka wad.
Wszystkie wynikają z dużo mniejszej powierzchni styku z podłogą niż pady obrotowe – te są okręgami o średnicy 13 cm i każdy robot ma takie dwa, dając finalnie powierzchnię tarcia ok. 265 cm2. Wałek w Z70 ma 26 cm szerokości i punkt styku nie dłuższy niż 0,5 cm, więc powierzchnia styku to ok. 13 cm2. Z tego powodu zdolność ścierania plam jest znacznie niższa niż padów obrotowych.
Aplikacja daje nam sporo dodatkowych funkcji. Mopować można osobno, połączyć mopowanie z odkurzaniem jednocześnie, ewentualnie uruchomić tryb odkurzania przed mopowaniem. Jest też tryb CleanGenius, gdzie to robot sam decyduje o strategii sprzątania, a także możliwość przypisania parametrów do każdego z pokoi.
Co ważne, dzięki sekwencji sprzątania pomieszczeń ustalimy, co ma być myte na początku, a co na końcu – warto zaczynać od najmniej brudnych, a kończyć na najmocniej. Poziomów wody mamy 32 i niestety mimo szerokiej skali, ilość dozowanej wody na maksymalnym 32 poziomie jest mała.
Nie po to dostajemy aż tak szeroką skalę, żeby móc wybrać strasznie mało wody, bardzo mało wody lub co najwyżej, mało wody – to powinno zostać poprawione.
Jednocześnie bawiłem się też nowym iRobotem Roomba Combo Max 775 i on znacznie więcej dozował wody, a miał tylko 3 poziomy do wyboru. Realnie wody jest jeszcze mniej niż w MOVA V70 Ultra, więc wychodzi na to, że wszystkie nowe MOVA mają mocno przycięte dozowanie wody, zwłaszcza względem odpowiedników Dreame.
W efekcie nawet maksymalny poziom dozowania wody jest w porządku dla lakierowanych desek modrzewiowych, czy starych paneli laminowanych z niską klasą wodoodporności, a wilgotności i wody brakuje na kafelkach gresowych, oraz innych powierzchniach wodoodpornych.
Choćby kafelki w kuchni stają się równomiernie, lekko wilgotne, dopiero przy ustawieniu najbardziej intensywnej zakładki x4, bo przy zwykłej x2, wałek nie pokrywa całości wodą.
Robot standardowo myje z zakładką na dwa, czyli pół robota jedzie po brudnym i pół po czystym, co finalnie przekłada się na przemycie każdego kawałka podłogi dwa razy. Można dodatkowo ustawić sprzątanie podwójne w kratkę, czyli raz wzdłuż pomieszczenia, drugi w poprzek.
Najgęstsza zakładka to x4, czyli ¼ robota jedzie po brudnym, a ¾ po czystym, więc robot czyści każdy skrawek podłogi 4 razy, a gdy włączymy sprzątanie podwójne to i 8 razy. W tym trybie robot zwalnia do 0,2 m/s.
W ustawieniach wybierzemy też, jak często robot ma wracać do stacji na przemycie wałka, odebranie wody brudnej i uzupełnienie w robocie czystej: co 10/15/20 minut, co 10-20 m2 ze skalą co 1 m2, co pomieszczenie lub można zostawić to AI.
Ustawienia dotyczące temperatury wody zawsze zostawiam na maksimum – czyli w tym przypadku gorącą wodą. Temperatura podgrzewania wody w stacji to 100 stopni C, a suszenia aż 70 stopni C.
Stacja proces przemywania przed cyklem zużywa ok. 100 ml wody, w jego trakcie ok. 190-200 ml, a po zakończeniu – zużywa 250-260 ml wody. Samo przemywanie trwa tylko 4 minuty i 15 sekund.
W każdym z tych cykli grzanie wody do 100 stopni C odbywa się między 1:05 i 1:20 – trwa 15 sekund i wtedy pobór prądu skacze do prawie 1190 W.
5,5 l zbiornik wody czystej wystarczy na naprawdę długie cykle mopowania, zakładając zużycie 100 ml na namoczenie, 200 ml na każde przemycie co 10 m2, wody wystarczy na ok. 22 przemycia, zakładając też, że cześć wody idzie na uzupełnienie zbiornika w robocie, czyli robot jest w stanie umyć na jednym pełnym zbiorniku wody czystej w stacji, ok. 200-240 m2 podłogi, z najbardziej intensywnymi parametrami, ale wcześniej powinna wyładować się bateria.
Standardowo przygotowałem plamę z 30 ml espresso – zostawiłem ją do wyschnięcia na 24 h i jak widać po gifie robot wytarł ją w 99% w dwóch przejazdach (32/32 poziom dozowania wody, zagęszczenie trasy x4, 2 powtórzenia na krzyż), a to, co zostało to kawa we wzorkach kafli gresowych.
Jak widać na gifie, robot potrzebuje wielu przejazdów, żeby zetrzeć zaschniętą plamę, a efekt to jakieś 97% skuteczności – pady obrotowe poradziłyby sobie lepiej, a i gdyby robot dozował więcej wody na wałek, to może efekt byłby lepszy.
Zbieranie rozlanych płynów to w teorii konik robotów z wałkiem i wbudowanym zbiornikiem wody brudnej, lecz wiele modeli ma problem z wydajnością odprowadzania płynów. Kanał odprowadzający jest maleńkiej średnicy, więc gdy płynu jest za wiele, robot gubi go na boki i musi wykonać kilka przejazdów, aby zebrać wszystko.
Nie inaczej jest też z MOVA Z70 – sprawdziłem na 120 ml rozlanych zlewek z ekspresu na kafelkach i tu poradził sobie nadzwyczajnie dobrze, zebrał prawie cały płyn, ale nie wiedzieć czemu, zaczął gubić mokre kłaczki z kurzu za sobą.
Z 50 ml mleka poszło już nieco gorzej, za pierwszym przejazdem coś tam zebrał, sporo rozprowadził, ale w drugim przejeździe pochłonął 100%. Dużym plusem jest uniesiony zespół szczotki głównej i bocznej.
Tryb wykrywania plam jest w robotach MOVA nadal w fazie rozwojowej beta, więc jego działanie jest kiepskie. Lepiej po prostu wskazać gdzie robot ma zebrać płyn na mapie i tyle.
Dokładność mopowania przy ścianach i meblach stoi na wysokim poziomie. Mop może wysuwać się teraz nieco dalej niż u poprzednika Z60, robot trzyma linię poruszając się wzdłuż mebli i ścian.
Praca w narożnikach jest typowa dla tego rodzaju mopów – zostaje spora martwa strefa w kształcie trójkąta, w każdym narożników – konstrukcyjnie nie ma opcji na mycie dokładniejsze.
Objazd wokół nóg stołów, czy krzeseł odbywa się z wysuniętym mopem, robot stara się zbliżyć do nogi i robi to na tyle blisko, na ile pozwala mu konstrukcja. Martwa strefa mycia jest faktycznie mała, ale do prawie zerowej z Dreame X60 Pro Ultra i MOVA V70 Ultra sporo brakuje.
Sprawdziłem temperatury grzania wody w stacji, w teorii na wylocie dozownika w stacji, woda ma mieć okolice 100 stopni C, ale z uwagi na fakt, że podgrzewana jest jakieś 15 sekund na cały ponad 4-minutowy cykl przemywania wałka, jej ilość jest bardzo mała, a mała ilość wody szybko traci temperaturę.
Gdy miernik prądu pokazał skok poboru do 1200 W, poczekałem parę sekund i wyjąłem robota ze stacji – woda na tace miała według pirometru 50,5 stopnia C, wałek 45,9 stopnia C, na koniec cyklu woda w zbiorniku brudnej wykazała 30,5 stopnia C.
Widać, że system grzania wody działa, ale trzeba mieć świadomość, że dozowanie podgrzanej wody trwa bardzo krótko w całym procesie mycia w stacji – to niestety typowe dla wszystkich znanych mi robotów.
Na koniec stan rolki w robocie był dobry, ale nie idealny – na jego powierzchni można znaleźć nieco zaschniętych plam, zwłaszcza na końcach. Po wyjęciu wałka widać ile brudu gromadzi się w niszy, w której on się obraca – warto ją czyścić co kilka cykli ręcznie, inaczej ten brud będzie rozrzucany po podłodze.
Nie jestem fanem robotów z wałkiem myjącym – inne blogi i kanały YT twierdzą, że to dużo lepszy system od padów obrotowych, porównują go do takich sprzętów, jak odkurzacze myjące aktywnie Dreame, Roborock, Tineco czy Hizero.
Prawda jest taka, że jedynie ogólna zasada działania jest zbliżona, a realnie rolki w robotach mają niskie obroty pracy, dużo słabsze wyżymanie z brudu, odprowadzenie płynów i brudu na nieporównywalnie niższym poziomie, więc jeszcze sporo im brakuje, żeby można było nazwać system mycia rolką w robotach za najlepszy ze wszystkich dostępnych.
Gdybym miał dziś decydować się na robota od MOVA, to zdecydowanie wolałbym kupić MOVA V70 Ultra Complete z padami obrotowymi.
Stacja dokująca MOVA Z70 Ultra Roller Complete
Stacja dokująca ma ładny design frontu, podoba mi się, że nie ma żadnych zaokrągleń i nie traci tanim plastikiem. Dostępne są dwie wersje wykończenia frontu stacji i góry robota, więc można dobrać taką, która bardziej nam pasuje.
Stacja jest foremna, ma 50 cm wysokości, a z otwartą klapą zbiorników wody ok. 74,5 cm. Szeroka jest na 42 cm, głęboka na 43 cm z najazdem, a sama puszka ma 29 cm głębokości.
Pod względem funkcjonalnym mamy tu dosłownie wszystko. Od góry znajdują się zbiorniki wody – 5,5 l czystej i 4 l brudnej, a także nowy, większy worek 4 l – to naprawdę spore pojemności.
Obok niszy worka na kurz jest podwójny dozownik na detergenty 400 i 200 ml pojemności. Detergent jest dozowany do wody myjącej wałek, jak i do zbiornika w robocie.
Woda do mycia wałka jest podgrzewana do 100 stopni C, suszenie odbywa się w 70 stopniach C. Dodatkowo w apce mamy funkcję automatycznego opróżniania robota z wody – trwa kilka minut, robot zrzuca wodę na tackę, a stacją ją odsysa.
Tacka, na której wałek jest czyszczony i suszony jest wyjmowana do mycia – mocno się brudzi, zostaje na niej większość elementów stałych i kłaczki. Stacja zużywa od 100 do 260 ml wody w zależności od rodzaju przemywania wałka – zazwyczaj jest to jednak ok. 250 ml wody na końcowe mycie po mopowaniu i ok. 200 ml na przemywanie w trakcie, a 100 ml użyje na namoczenie wałka przed cyklem.
Jeśli ustawimy najlepsze parametry, czyli powroty do stacji na przemycie w 200 ml wody podgrzanej, to te 5,5 wystarczy nam na ok. 240-260 m2 podłogi: 25 cykli przemywania w stacji po 200 ml wody, 100 ml na start i reszta na uzupełnienie w robocie.
Jak wspominałem, tacka jest wyjmowana, można przemyć ją pod bieżącą wodą. Filtr EPA z robota też jest zmywalny, innych filtrów tu nie ma. Ogólnie utrzymanie robota w czystości jest bardzo łatwe.
Doczyszczenie wałka w stacji oceniam wysoko, choć nie jest to najlepszy sprzęt pod tym względem – moim zdaniem roboty eufy robią to jeszcze lepiej, podobnie jak i iRobot flagowej serii 775 produkcji Picea.
Aplikacja i sterowanie
Robotem sterujemy z poziomu aplikacji MOVAhome, która w Google Play ma ponad 100 tysięcy pobrać i bardzo mało ocen – niecały 1000 i z nich osiąga przeciętną dość ocenę 3,1/5. Wersja, z której korzystałem to 1.6.1.374 wydanej 26 czerwca 2026. Sam robot ostatecznie, po aktualizacji, pracował na sofcie 4.3.9_1781.
Podłączenie robota pod apkę jest super proste – zakładamy konto MOVAhome, potwierdzamy je, skanujemy kod QR z naklejki na robocie i podłączamy sprzęt pod domową sieć Wi-Fi. Całość zajmuje mniej niż 2 minuty. Następnie apka zaproponuje nam aktualizacje oprogramowania, o ile jakieś są dostępne – warto od razu ściągnąć.
Główny pulpit to podgląd naszych urządzeń od MOVA, dostęp do skrótów, podgląd stanu baterii, scenariusze, powiadomienia, ustawienia apki i profilu, sklep, w którym można kupić nie tylko inne sprzęty, ale też potrzebne materiały eksploatacyjne.
Gdy klikniemy w robota zobaczmy typowy pulpit – nazwa, stan baterii i status pracy robota na górze, w roku skrót do ustawień, na środku miejsce, w którym pojawi się mapa po wykonaniu pierwszego mapowania, z boku skróty do edycji mapy, podglądu na żywo i funkcji Pet (o ile włączymy).
Pod mapą mamy skrót do trybu pielęgnacji podłóg drewnianych, a także wybór trybu pracy: CleanGenius, odkurzacz, mop, odk. i mop., mop. po odk., indywidualny. To w tej sekcji możemy wybrać moc ssania, zagęszczenie trasy, ilość dozowanej wody na szmatki i jak często robot ma wracać do stacji na przemycie.
Niżej mamy przyciski startu/pauzy pracy, skrót do stacji, gdy robot pracuje – funkcję powrotu do stacji – a w stacji odpalimy mycie lub suszenie szmatek, opróżnianie zbiornika kurzu, podglądniemy, jaki jest stan zbiorników wody, detergentów, czy worka i przejdziemy do ustawień stacji oraz harmonogramów pracy.
Nad przyciskami mamy też formę pracy – wszystkie to automatyczne sprzątanie całej dostępnej powierzchni, pomieszczenie to wybrane przez nas pokoje, a strefa to wyznaczone kwadraty i prostokąty obszarów do sprzątnięcia.
Edycja mapy zawiera mnóstwo funkcji. Bazowo możemy wyświetlać mapę w 2D lub 3D i zdecydować czy chcemy widzieć na mapach: nazwy pomieszczeń, ikony mebli, przeszkód, materiał podłogowy.
W edycji zmienimy nazwę mapy, utworzymy kopię, przywrócimy poprzednią wersję lub ją usuniemy. W zarządzaniu mapą włączymy mapowanie wielopiętrowe i znajdziemy wszystkie dostępne mapy. Na mapach możemy wskazać sekwencję sprzątania, przykładowo najbardziej brudne obszary na koniec.
Możemy edytować meble. Nie ma ich specjalnie wiele – 25. Aby ułatwić sprzątanie w trudno dostępnych miejscach, mamy opcję ustawienia na mapach nisko położonych obszarów, wirtualnych progów czy ramp.
Pomieszczenia możemy dzielić i łączyć. Ostatnie ustawienia map to wyznaczanie stref zakazanych, wirtualnych ścian, ustalenie materiału podłogi i kierunku ułożenia, ustawienie dywanów i zaznaczenie miejsc, gdzie mamy zasłony.
Gdy przejdziemy do ustawień zobaczymy, że względem poprzednich wersji mamy więcej porządku. Od góry jest historia sprzątania z podsumowaniem. Raporty to nie tylko mapy ze statystykami, ale też dokładny spis, krok po kroku tego, co robił robot, z podaną godziną i parametrami ustawień.
Dalej mamy czyszczenie planowe, czyli zaawansowane harmonogramy pracy i obok statystyki materiałów eksploatacyjnych, z podpowiedziami jak o nie dbać.
Poniżej jest 6 skrótów do głównych ustawień. Ustawienia stacji dokującej dają wybór tego, jak prany ma być mop – wskażemy temperaturę podgrzewania wody i ilość używanej do tego procesu wody, możemy też zdać się na tryb inteligentny.
W ustawieniach suszenia wskażemy ile czasu szmatki mają się suszyć – do 4 lub 5 h, ewentualnie tryb „wycisz”. Tu też włączymy sterylizację mopa światłem UV.
Ustawienia automatyczne opróżniania dają wybór jak często robot ma się opróżniać w stacji: inteligentnie, wysoka (kilka razy na cykl), standard (po cyklu), niska (co kilka cykli). Na końcu jest też włącznik kompresji włosów w zbiorniku robota.
Ustawienia detergentu dają nam wybór, jak często robot korzystać ma z danego detergentu – a są dwa. W detergencie B wskazujemy, jaki stosujemy: detergent dla hodowców zwierząt, czy roztwór do pielęgnacji podłóg drewnianych. Na końcu mamy samooczyszczenie podstawy płyty myjącej.
Ustawienia czyszczenia podłogi to najpierw wybór tego, w jak niskie obszary robot ma wjeżdżać oraz częstotliwość sprzątania w tych miejscach. Włączymy tryb unikania zderzeń, czyszczenie wzdłuż kierunku ułożenia podłóg, dynamiczne czyszczenie obszarów z przeszkodami.
Mamy też dwie funkcje beta: inteligentne usuwanie plam, wzmocnienie dla dużych cząstek. Pierwsza działa dobrze, robot wykrył rozlane mleko i je usunął, a następnie pojechał doczyścić się w stacji, na koniec wrócił do pierwotnego zadania. Druga uznaje ciemne sęki w deskach modrzewiowych za duży brud, więc zawsze ją wyłączam.
Ustawienia sprzątania dywanów pozwalają na wybór strategii sprzątania dla wszystkich dywanów lub dla każdego osobno, robot może tylko unosić wałek i wysuwać osłonę, aby nie moczyć materiału, może ignorować takie powierzchnie – opcji jest sporo.
Na dywanach robot może włączać maksymalną moc, czyścić je intensywnie dwa razy, zaczynać cykl sprzątania od dywanów.
Menu trybu MopExtend to włącznik inteligentnego odkurzania narożników z wysuwaną szczotką boczną, a także wysuwanego mopa. Ustawienia unikania przeszkód dają opcję włączenia tego trybu z AI, mamy możliwość zgłoszenia własnych przeszkód (beta), zgodę na robienie zdjęć przeszkód, włącznik lampki doświetlającej.
Ustawienia pokonywania przeszkód to wybór sposobu przejazdu – synchronicznie lub jak w biegu przez płotki.
Tryb Pet to masa bajerów dla posiadaczy zwierząt. Sprzątanie obszaru zwierzaków zawiera specjalne tryby i strategie, jak ustawienie opróżniania w stacji, wzmocnienie dla dużych cząstek, czyszczenie otoczenia zwierząt, ustawienia detergentu Pet Odor, mopowanie z małą ilością wody, suszenie pojemnika i komory na kurz, aby nie powstawały zapachy, czy inteligentne czyszczenie mopa.
Asystent głosowy Hey MOVA nie gada po polsku, mamy angielski, chiński, niemiecki, francuski i włoski. Polski można ustawić jako zwykłe komunikaty głosowe. Dalej włączymy podgląd kamery na żywo z hasłem.
W więcej funkcji jest tryb nie przeszkadzać, ustawienia ładowania baterii z wyborem czasu ładowania, limitem % ładowania o włącznik błyskawicznego ładowania.
Kolejne to: wznowienie trybu czyszczenia po doładowaniu, zabezpieczenie przed dziećmi, wyłącznik powiadomień, zdalne sterowanie, zarządzanie siecią Wi-Fi, konserwacja urządzenia z trybem opróżniania wewnętrznego zbiornika wody i zlokalizuj robota.
Ostatnie pozycje to zakładka pomoc, info o sprzęcie, sugestie, udostępnianie robota innym domownikom, aktualizacje softu i usuwanie robota.
W mojej ocenie aplikacji MOVA nic nie brakuje funkcjonalnie, jest mocno rozbudowana, a jedyny problem, jaki z nią miałem, to na kilkanaście prób wejścia w tryb podglądu na żywo przedniej kamery, udało się raz – każdy inny to komunikat „Nie udało się otworzyć filmu” z opcją wysłania raportu z błędami.
Czy warto kupić MOVA Z70 Ultra Roller Complete?
Poprzednik MOVA Z60 Ultra Roller Complete dostał w moim teście bardzo wysoką ocenę 9,1/10 i na ostatni kwartał 202 roku był to w mojej ocenie jeden z najlepszych robotów myjących z rolką.
Minęło 10 miesięcy i na rynku sporo się zmieniło: mamy kolejne generacje od Ecovacs, iRobota, eufy, wreszcie wszedł na rynek pierwszy Roborock z wałkiem, a flagowce z padami obrotowymi na nowych, super długich ramionach podniosły poprzeczkę dokładności sprzątania do nowego poziomu.
Z tego powodu oczekiwania względem kolejnych nowości rosną, a MOVA Z70 Ultra Roller Complete nie spełnia wielu z nich.
Realnie postęp względem poprzednika jest niewielki i widoczny tylko w kilku drobnych aspektach, a jest też regres w kwestii wykrywania i omijania tak drobnych przedmiotów, jak paczka zapałek, dlatego nie widzę sensu dopłacania ponad 2000 zł między Z60, a Z70 (2599 zł vs 4799 zł na połowę sierpnia 2026 roku).
Finalnie oceniam nowego robota na 7,7/10 – poniżej MOVA V70 Ultra Complete z padami obrotowymi, który zgarnął notę 8,1/10 i znacząco wyżej od MOVA S70 Ultra Roller z notą 7,2/10. Pomijając kwestię rodzaju mopa, do Dreame serii X60 czy Roborocków serii Saros 20 czy Qrevo Edge 2 Pro trochę mu brakuje.
|
ZALETY
|
WADY
|
To również warto przeczytać!
Jeśli szukasz robota sprzątającego, warto zerknąć na nasz TOP-10 najlepszych robotów sprzątających.
Szukając natomiast dobrego odkurzacza koniecznie sprawdź naszą listę najlepszych pionowych odkurzaczy bezprzewodowych.
Zachęcam również do zerknięcia na maniaKalny TOP-10 najlepszych odkurzaczy na polskim rynku oraz zestawienie najlepszych odkurzaczy piorących.
Ceny w sklepach
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.















































































































































Miałem Z60 szczęśliwie pozbyłem sie dziadostwa, 3 razy się zepsuł oddałem w ramach rękojmi i nic już nie kupie co ma szyld Mova, zamiast kolejnejnego ultra roller zamówiłem Saros 10R , jak na razie sprząta.
Dobry wybór.