Nowy iRobot Roomba Max 775 Combo wydaje się dobrą propozycją dla osób szukających robota sprzątającego z kompletem zaawansowanych sensorów i wszystko mającą stacją dokującą oraz dobrze pomyślaną automatyzacją z poziomu aplikacji Roomba Home.
Spis treści
Marka iRobot wystartowała w połowie 2026 roku z mocną ofensywą robotów sprzątających. Już w maju zapowiedziano nowe generacje robotów, ujednolicono nazewnictwo i podzielono urządzenia na trzy linie produktowe:
- Roomba Combo 115 – proste, podstawowe roboty w naprawdę przystępnej cenie;
- Roomba Combo Plus 415, 515 i 575 – zaawansowane roboty wyposażone w pady obrotowe i stacje je przemywające;
- Roomba Combo Max 775 – flagowe modele z wałkiem myjącym i podwójnym zestawem szczotek gumowych, znanym ze starych iRobotów serii „i”, „j” i „s”.
Moim zdaniem świetnym ruchem jest wprowadzenie kilku serii robotów w uczciwych cenach, a przy tym bardzo konkurencyjnych i zróżnicowanie robotów wyposażeniem, funkcjonalnością, a ostatecznie cenami.
W październiku ubiegłego roku prezentowaliśmy iRobota Roomba Max 705 Combo, a teraz to samo zrobimy z jego następcą, czyli iRobot Roomba Max 775 Combo wyposażonym w multifunkcyjną stację.
Zmieniono dwie kluczowe kwestie, które widać gołym okiem, a drobnych poprawek i usprawnień jest jeszcze więcej.
Ile kosztuje iRobot Roomba Max 775 Combo?
Cena nowego modelu na start sprzedaży w wakacje to 4299 zł, ale od razu została obniżona o 500 zł do kwoty 3799 zł.
Dostępne są dwie wersje kolorystyczne – biała i czarna – obie mają front stacji z dekorem imitującym drewno.
Robota kupisz bezpośrednio od producenta, w sklepie iRobot, z darmową wysyłką i możliwością rozłożenia płatności na raty 0%. Sprzęt pojawia się już też w największych sieciach handlowych, jak Media Expert, RTV Euro AGD i Media Markt.
Dobrą wiadomością jest fakt, że części eksploatacyjne pasują z poprzednich modeli, więc są dobrze dostępne i niezbyt drogie. iRobot sprzedaje je pojedynczo lub w zestawach, które zazwyczaj wychodzą taniej.
Trzy worki na kurz do stacji to koszt 59,90 zł, duży zestaw trzech filtrów, trzech kompletów szczotek bocznych i zestawu szczotek głównych to 189,90 zł, a wałek myjący dostaniesz za 139,90 zł.
iRobot w swoim sklepie sprzedaje też przednie koło obrotowe za 69,90 zł i nową baterię 6000 mAh za 539,90 zł. Większość tych elementów ma dobre ceny i jedynie chciałoby się, żeby oryginalny koncentrat iRobot StayClean kosztował nieco mniej (300 ml to koszt 89,90 zł), ale z drugiej strony ma sporą wydajność 5 ml na 1 l, więc taka buteleczka wystarczy na 60 l roztworu.
Specyfikacja i zestaw iRobot Roomba Max 775 Combo
Robot dotarł do mnie dobrze spakowany, jest praktycznie gotowy do użycia zaraz po wyjęciu z kartonów, trzeba jedynie zdemontować zabezpieczenia, podłączyć stację do prądu, włączyć robota, wsunąć go na miejsce i można przejść do podłączenia pod apkę.
W stacji, poza zbiornikami wody i podłączonym workiem na kurz, mamy schowek z dwoma zapasowymi workami. Pozostałe akcesoria to zapasowy filtr EPA, komplet szczotek bocznych na zmianę i mini próbka detergentu 30 ml iRobot StayClean.
Parametry iRobot Roomba Max 775 Combo:
- Siła ssania: 30 000 Pa;
- Pojemność baterii: 6000 mAh (LFP);
- Czas pracy: do 180 minut;
- Czas ładowania: do 270 minut;
- Głośność pracy: 63 dB;
- Stacja ma 2 zbiorniki: na wodę czystą 3 l i brudną 2,5 l;
- Pojemność worka na kurz w stacji: 2,5 l, ma wystarczyć na 90 dni pracy;
- Zbiornik na kurz o pojemności 260 ml (automatycznie opróżniany);
- Pojemność zbiornika wody brudnej w robocie: 200 ml (użytkowe 150 ml);
- Pojemność zbiornika wody czystej w robocie: brak danych;
- Temperatura podgrzewanej wody w stacji: 72 stopnie;
- Temperatura suszenia: 50 stopni;
- Prędkość obrotowa wałka PowerSpin: 200 obr./min;
- Szerokość wałka myjącego: 27 cm;
- Pokonywanie progów: do 2 cm;
- Filtracja: EPA;
- Wymiary robota: 10,5 cm wysokości, 37,2 cm szerokości 36,6 cm głębokości;
- Wymiary stacji: 43 cm szerokości, 45 cm głębokości z najazdem, 43,2 cm wysokości;
- Szerokość szczotek głównych: 17,5 cm.
Zaktualizowana specyfikacja wygląda dobrze, robot ma kompaktową stację, ale zbiorniki wody nadal wystarczą na cykl mycia nawet dużego domu.
Co warto wiedzieć o iRobot Roomba Max 775 Combo?
Na początek trzeba zaznaczyć, co się zmieniło względem poprzedniej generacji iRobot Roomba Max 705 Combo. Zmiany sprzętowe mamy dwie:
- znacząco zwiększono siłę ssania o 131% – z 13 kPa do 30 kPa;
- szczotki boczne zmieniły swój kształt – w 705 miały symetrycznie rozstawione ramiona, a teraz są przesunięte na jeden bok, aby minimalizować plątanie włosów.
Mniej widoczną zmianą jest przewidywana żywotność 2,5 l worka w stacji – w 705 mieliśmy do 75 dni, a w 775 do 90 dni, czyli prawie pełne 3 miesiące.
Konstrukcyjnie mamy tu komplet sensorów, podobnie jak w ubiegłorocznym Roomba Max 705 Combo. Radar laserowy znajduje się w zderzaku (ma pokrycie nieco ponad 180 stopni), a nie w obrotowej wieży nad robotem – to pozwoliło zmniejszyć wysokość całej konstrukcji do 10,5 cm.
Niektóre źródła podają, że robot ma 9,9 cm, czyli mniej o 6 mm względem moich pomiarów zarówno 775 i 705, ale to nie jest prawda. Pod radarem mamy diodę doświetlającą i kamerę, ale bez opcji podglądu na żywo – służy do wykrywania i sprawnego omijania przeszkód.
Patrząc na robota od frontu, po lewej stronie znajduje się czujnik śledzenia ścian i przeszkód. Od spodu mamy cztery czujniki wysokości, więc robot nie spadnie ze schodów, a przy przednim kole znalazł się czujnik wykrywający dywany.
Jak widać pod względem sensorów nowa Roomba ma wszystko, co potrzeba.
Co do zabezpieczenia robota przed rysowaniem podłóg i mebli jest naprawdę dobrze. Zderzak jest gumowany, zespół pływających szczotek ma gumowe wykończenia, koła też są porządnie gumowane – nie ma szans na uszkodzenia podłóg czy mebli.
Producent deklaruje, że siła ssania względem podstawowej serii iRobot Roomba Combo 105 jest we flagowym modelu aż 4,3 razy większa – to robi wrażenie.
Robot korzysta ze sprawdzonego zespołu podwójnych wałków silikonowych, obracających się w przeciwnych kierunkach – świetnie radzą sobie z dywanami, wykładzinami, a i na podłogach twardych nie mają problemów z usuwaniem większych elementów.
To pierwsze takie rozwiązanie na rynku, które następnie kopiowała konkurencja. Warto też wiedzieć, że ich demontaż i montaż jest banalnie prosty.
Szczotki boczne są dwie, mają długie wąsy i kierują zabrudzenia z narożników czy spod mebli pod główne szczotki.
Między mopem obrotowym a szczotkami mamy otwór odprowadzania kurzu ze zbiornika w robocie, do 2,5 l worka w stacji, który powinien wystarczyć do 90 dni.
Wałek myjący podłogi ma 200 obrotów, wysuwa się do boku przy meblach i ścianach w celu minimalizacji martwej strefy – szeroki jest na 27 cm, a dodatkowo ma wysuwaną osłonę, która chroni przed moczeniem dywany.
Z tyłu znajdziemy wyjmowany zbiornik wody brudnej, otwór uzupełniania wody w robocie, styki ładowania i kratki wentylacyjne turbiny.
W sieci niektóre źródła twierdzą, że zbiorniki wody w robocie mają pojemność 200 ml – zarówno ten od czystej, jak i brudnej – ale to wartości podawane przez sklepy lub inne blogi testujące. iRobot nie chwali się takimi danymi, a z moich pomiarów wychodzi, że 200 ml faktycznie ma pojemnik brudnej, ale robocza pojemność to maks. 150 ml.
Stacja dokująca ma jedną dużą zaletę – jest mała jak na swoją funkcjonalność. Mieści 3 l zbiornik wody czystej, 2,5 l zbiornik wody brudnej, 2,5 l worek, dwa kolejne worki na zapas. W zbiorniku wody czystej jest z boku pojemnik na detergent – może być dozowany automatycznie.
Woda do przemywania wałka jest podgrzewana do 72 stopni C, suszenie odbywa się w temperaturze 50 stopni C, stacja przemywa wałek, suszy, usuwa z robota wodę brudną, uzupełnia czystą, sama dozuje detergent do wody i opróżnia kurz do worka – mamy wszystko, co potrzeba.
To, co może się podobać, to wymiary stacji – ma 45 cm głębokości z najazdem (sama puszka 28,3 cm), 43,2 cm wysokości i 43 cm szerokości. Jedynie warto wiedzieć, że do wygodnego wyjmowania zbiorników górą warto zostawić 70 cm luzu od podłogi.
Nisza, w której wałek jest czyszczony nie ma zakamarków i łatwo się czyści – wystarczy raz na jakiś czas przetrzeć ją ręcznikiem papierowym (aplikacja będzie o tym przypominać). Fajnie, że z tyłu stacji jest miejsce na nadmiar przewodu.
Sprawdziłem temperatury podczas przemywania wałka na gorąco i suszenia ciepłym powietrzem. Po 10 minutach suszenia wyjąłem robota i zmierzyłem temperaturę powierzchniową plastików tacki w stacji – 46,1 stopnia C. Tak samo zrobiłem podczas przemywania wałka, gdy miernik prądu wykazał pobór ok. 1300 W – nisza miała 54,4 stopnia C, więc wychodzi na to, że podawane dane przez producenta są prawdziwe i zgodne z rzeczywistością.
Robot wyposażony jest w filtr EPA E10, a przed nim mamy filtr wstępny z siateczki, który ogranicza zapychanie się filtra głównego – to dobre rozwiązanie, którego często brakuje u konkurencji.
Warto też wspomnieć, że worek na brud wykonano z włókna węglowego, który skutecznie neutralizuje i pochłania nieprzyjemne zapachy oraz zmniejsza ryzyko namnażania się drobnoustrojów wewnątrz.
Jak sprząta iRobot Roomba Max 775 Combo?
Nowy robot korzysta z tego samego zespoły szczotek głównych, co dziesiątki poprzednich modeli iRobot Roomba, a testowałem wiele z nich, więc spodziewałem się dobrych efektów.
Mając cztery poziomy mocy do wyboru, na co dzień w zupełności wystarczy tryb standardowy, do dużych zabrudzeń warto odpalić moc maksymalną, czyli intensywne sprzątanie.
Gdy zabrudzeń jest mało, można odpalić tryb najcichszy lekki, z najmniejszą mocą. Jest też tryb inteligent, który sam dobiera właściwą moc do ilości zabrudzeń, czy zadania.
Odkurzanie dywanu shaggy z włosiem 3 cm, iRobot Roomba Max 775 Combo / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Testy zacząłem od dywanu shaggy. Ma on wysoki rant i włosie 3 cm, ale robot nie miał problemów z podjazdem. System dwóch obracających się wałków w przeciwne strony świetnie układa i wyczesuje włosie dywanów i wykładzin: dobrze to widać po samym przejeździe, gdzie włosie jest ułożone wręcz pionowo.
Robot przejechał przez dywan typu shaggy i jak widać po gifie zrobił to równo, raz przy razie, a do zbiornika kurzu wyciągnął sporo kurzu oraz parę włosów. Nic nie zaplątało się wokół wałka.
Wysypałem ścieżkę większych elementów do usunięcia: kawy ziarnistej, płatków owsianych, cukru, mąki, herbaty liściastej. Robot z uwagi na obecność dwóch szczotek bocznych, nieco sobie rozgarnął to, co miał do zebrania, ale w dwóch przejazdach i tak zebrał niemal wszystko – zostawił jedynie minimalne ilości mąki w fudze, gdyż tak głęboko szczotki nie sięgają.
Stan robota po takim procesie był niezły – trochę śladów po mące było na kołach, ale zespół szczotek pozostał czysty. Stacja dokująca nieźle sobie poradziła z opróżnianiem zbiornika kurzu – usunęła praktycznie wszystko.
Robot ma długie wąsy szczotek bocznych, choć bez wysuwanego ramienia, więc finalnie w narożnikach mamy ok. 1-1,5 cm martwej strefy zbierania – to i tak niezły wynik.
Jazda wzdłuż mebli wychodzi mu dobrze: wymiata szczotką boczną wszystko spod cokołów, a w trybie z mopowaniem wysuwa sobie wałek praktycznie pod same meble i ściany, zostawiając tylko 0,6-1 cm martwej strefy mycia.
Robot nie piszczy, nie generuje wysokich, nieprzyjemnych dźwięków. Mamy cztery biegi i hałas ich pracy mieści się mniej więcej w przedziale 64-72 dB, a najgłośniejszy element to standardowo działanie silnika w stacji (ok. 77 dB), a już mycie wałka czy suszenie to niski poziom głośności.
Głośność pracy:
- Lekki – 64 dB;
- Standardowy – 66,4 dB;
- Intensywny – 68,2 dB;
- Inteligentny – 66,9 dB;
- Opróżnianie w stacji – 77,6 dB;
- Mycie w stacji – 60,9 dB;
- Suszenie w stacji – 55,8 dB.
Omijanie czarnego przewodu ładowarki, iRobot Roomba Max 775 Combo / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Sprawdziłem, jak Roomba 775 poradzi sobie z cienkim, czarnym przewodem ładowarki smartfona – to trudny rodzaj kabla dla kamer i algorytmów robotów, dużo trudniejszy w wykryciu od grubych, białych przewodów rozdzielaczy, choć dużo zależy od kontrastu koloru kabla od podłoża.
Jak widać na gifie, robot wykrył kabel i objechał go wokół, kilkukrotnie sprawdzając kamerą, czy kabel dalej się ciągnie wzdłuż jego trasy.
Omijanie małych przedmiotów działa nieźle. Na przykładzie świeczki w przeźroczystym naczyniu – robot wykrył ją i ominął w niewielkiej odległości. W trakcie sprzątania rzuciłem mu też paczkę zapałek. Wykrył ją z ok. 2 cm i chciał objechać, ale wtedy przesunął pudełko boczną szczotką – jest więc jeszcze miejsce na usprawnienia, przy czym to już tylko kwestia programowa.
Przy meblach robot stara się wciskać pod cokoły, zbliżając się tak blisko mebli, jak się tylko da. Wysuwa sobie mopa do prawej, dając jakieś 0,6-1 cm martwej strefy mycia – to bardzo dobry wynik. Nowe szczotki boczne mają nieco większy zasięg, więc też świetnie dochodzą do rantów.
Praca liniowo wypada bardzo dobrze w sprzątaniu powierzchni otwartej. W pracy liniowej robot ma stałą zakładkę x2, czyli pół robota jedzie po czystym, a pół po brudnym, co przekłada się na 2-krotne wyczyszczenie każdej powierzchni. W ustawieniach możemy wybrać sprzątanie podwójne w kratkę, czyli raz wzdłuż pomieszczenia, a drugi w poprzek, więc finalnie robot wysprząta wszystko cztery razy.
Mopowanie intensywne z trybem SmartScrub, woda 3 z 3, iRobot Roomba Max 775 Combo / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Tryb SmartScrub włączamy w ustawieniach pomieszczenia i polega on na spowolnieniu poruszania się robota oraz wychyleniach trasy na bok – raz w prawo, raz w lewo. Kiedyś nazywano to trasą jodełkową lub V, gdyż kształtem linii na mapie właśnie je przypomina.
SmartScrub zwiększa efekty szorowania – każdy kawałek podłogi jest przecierany z 3-4 razy, a można to podwoić włączając podwójne sprzątanie na krzyż, wtedy, każdy kawałek podłogi zostanie przetarty 6-8 razy.
Mycie wokół nóg stołów i krzeseł wypada nieźle – robot wysuwa na maksa wałek mopujący i objeżdża dość blisko nogę. Pozostawiona martwa strefa jest stosunkowo mała i raczej typowa dla robotów z mopem rolkowym.
Usuwanie zaschniętej plamy po espresso, iRobot Roomba Max 775 Combo / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Przygotowałem plamę po kawie – wylałem 30 ml espresso i zostawiłem do wyschnięcia na 24 h. Ustawiłem strefę sprzątania mniej więcej metr na metr, 3/3 poziom dozowania wody, sprzątanie intensywne, podwójne i szorowanie SmartScrub – po dwóch takich przejazdach w kratkę plama prawie zniknęła, został tylko ślad we wzorkach kafelków gresowych (w głąb takich wzorków materiał żadnego wałka nie sięgnie).
Z zadaniem zbierania rozlanych płynów robot radzi sobie całkiem nieźle, ale jest kilka warunków. Nie mamy tu podnoszenia szczotek bocznych (a są aż dwie), więc do takiego zadania najlepiej je zdjąć, inaczej jak na moich gifach ze zbierania 50 ml mleka i 150 ml zlewek z ekspresu, po prostu je ubrudzi będzie rozsmarowywał to, co ma zebrać.
W obu testach zebrał wszystko, lepiej mu wyszło zebranie 150 ml zlewek z ekspresu. Zbiornik robota ma 200 ml pojemności, ale realnie do górnej pozycji pływaka w zbiorniku zmieści ok. 150 ml. Z tego powodu, po zebraniu jakiś 60% płynu podczas mopowania intensywnego łazienki z maksymalną ilością dozowanej wody, wrócił do stacji, opróżnił się, przemył wałek i wrócił do roboty, zebrał kolejne 35% i ponownie wrócił do stacji.
Dalej sprzątał już normalnie, a ilość zebranego płynu niemal w pełni odpowiada temu, co zostało rozlane – minimalne ilości zostały w fudze między kafelkami, ale to normalna rzecz.
W teście zbierania 50 ml mleka z desek modrzewiowych robot ostatecznie zebrał wszystko, ale nie jeździł liniowo, tylko robił kółka – nie ma to większego znaczenia, bo finalnie mleko zniknęło. Sprawdziłem też, jak stacja radzi sobie z opróżnianiem zbiornika w robocie – mleko jak widać zniknęło praktycznie całkowicie.
Na pewno nie próbowałbym zabaw z usuwaniem gęstych płynów (typu majonez czy ketchup) albo plam oleistych – bez szczotek bocznych, przy małych ilościach, robot pewnie by je zebrał, ale potem mielibyśmy sporo czyszczenia całej niszy, a i szkoda samego robota oraz wałka na takie eksperymenty.
Co do zapotrzebowania na prąd, roboty to oszczędne bestie i tak też jest z Roombą 775. Maksymalny pobór prądu przy ładowaniu to 39,9 W, przy suszeniu 59,5 W, opróżnianiu zbiornika kurzu 559 W, a podgrzewaniu wody w procesie przemywania wałka to 1338 W – taki skok pojawia się dosłownie na 1-2 sekundy dwa razy na 3-minutowy cykl.
Z tego powodu cały cykl samoczyszczenia wałka zużywa tylko 0,004 kWh, a opróżnianie zbiornika kurzu trwające 15 sekund – 0,002 kWh.
Na podstawie tych danych i założeń pracy, można oszacować koszt pracy takiego sprzętu pod względem zużycia prądu. Liczyłem to dla wielu robotów i praktycznie wszystkie, nawet pracując codziennie, w rok zjadają ok. 70-80 zł, wliczając też to, co potrzebuje stacja z baterią robota, gdy są w spoczynku.
Stan stacji na koniec widzisz na zdjęciu – na białych plastikach widać każdą drobinkę kurzu, ale z uwagi na brak zakamarków wystarczy wilgotna szmatka lub ręcznik papierowy i kilka razy przecierając doczyścimy ją w kilka sekund.
Czasem w szczotkach znajdziemy trochę włosów, ale zespół szczotek łatwo się rozbiera do czyszczenia i tak samo prosto składa. Moduł mopujący ma wysuwany do boku mop, a także jego podstawę dozującą wodę na wałek – to oznacza super proste czyszczenie.
Aplikacja i sterowanie
Sterujemy robotem z poziomu nowej aplikacji z 2025 roku – Roomba Home. W Google Play mamy ponad 10 tysięcy ocen i niezłą średnią 4,3/5. Pobrano ją już ponad pół miliona razy, a moja wersja była ostatni raz aktualizowana 29 czerwca 2026 – V2.2.4. Sam robot pracował z oprogramowaniem w najnowszej wersji V10.4.2 z 28 lipca 2026 roku.
Podłączenie robota pod apkę trwa niecałe 3 minuty – trzeba założyć konto iRobot lub jak je masz, zalogować się. Robot przeprowadził sobie szybką aktualizację i sam zaproponował, że wykona mapę domu, uprzednio wyświetlając porady, jak przygotować podłogi do tego zadania.
Mapowanie parteru o powierzchni według robotów ok. 168 m2 zajęło mniej więcej 10 minut, apka wygenerowała mapę z już podzielonymi pomieszczeniami, przypisanymi nazwami i rozpoznanymi meblami, jak stoły, łóżka, czy kanapy.
Wszystko możemy sobie edytować – ręcznie podzielić, połączyć pokoje, nadać im nazwy, dodać/usunąć meble, ustalić strefy sprzątania czy strefy bez dostępu. Mapa może być wyświetlana w 2D lub 3D, pokazywanie mebli można wyłączyć, a trasę robota widać poprzez kreskę – niebieska to samo mopowanie, zielona samo odkurzanie, a seledynowy to odkurzanie z mopowaniem.
Najbardziej praktyczny jest rzut z góry 2D. Robot zaznacza wykryte przeszkody na mapie, lecz nie generuje podglądu – nie robi zdjęć i nie nagrywa (iRobot chwali się dbaniem o prywatność użytkowników).
Układ aplikacji jest inny niż u konkurencji: nie ma tu głównego pulpitu ze wszystkimi funkcjami, do których dostaniemy się za pomocą skrótów. Po wejściu w apkę mamy cztery zakładki na dolnej belce: Mój dom, Cykle, Pomoc i Sklep, a jeśli masz podpiętych więcej urządzeń, to pojawi się jeszcze piąta zakładka Roboty.
Zakładka mój dom to od góry mamy wybór mapy z opcją wykonania nowej, skrót do ustawień swojego konta, zgłaszanie problemów, dodawanie nowego robota i usługi połączone, czyli podpięcie apki pod Amazon Alexa lub Asystenta Google.
Pod nimi jest belka ze skrótem do ustawień samego robota, ze statusem jego pracy i procentowym naładowaniem. Dalej mamy podgląd mapy z dwoma bazowymi cyklami – inteligentne odkurzani i mopowanie całej powierzchni, samo odkurzanie całości oraz opcję dodania do tych skrótów własnych cykli.
Ostatnia belka to skrót do historii sprzątania z podglądem map i statystyk z ostatnich 10 dni.
W zakładce cykle znajdziemy zaplanowane, zaawansowane cykle pracy i harmonogramy. Apka wiele cykli potrafi zaproponować samodzielnie, wraz z użytkowaniem uczy się naszych nawyków i potrzeb.
Pomoc to prosty FAQ, przewodniki użytkowania i kontakt z producentem, a zakładka sklep przenosi nas do webowej wersji sklepu gdzie kupimy wszystkie potrzebne materiały eksploatacyjne.
Wracając do zakładki Mój dom, klikając w mapę pojawi nam się podgląd mapy: można ją przybliżać, oddalać i obracać. Od góry znajdziemy jej nazwę i opcję edycji. Pod mapą mamy Moje cykle, czyli ustalone harmonogramy, jak i te bazowe – gruntowne sprzątanie, sprzątanie miejscowe czy niestandardowe. Klikając w Dodaj nowy, mamy wybór co chcemy sprzątać – konkretne pomieszczenia lub strefy.
Tryby sprzątania są cztery: samo odkurzanie, samo mopowanie, odkurzanie z mopowaniem i odkurzanie, a potem mopowanie. Poziomów mocy mamy cztery: lekkie, standardowe, intensywne i inteligentne.
Każde pomieszczenie może mieć przypisane parametry sprzątania – tryb, ilość płynu 1-3, 1-2 powtórzenia, tryb szorowania SmartScrub.
W sekcji Robota znajdziemy od góry jego nazwę, status, procent naładowania, pogląd wyglądu. Niżej mamy opcje sterowania stacji dokującej: opróżnij pojemnik, wypierz mopa, wysusz mopa.
Ustawienia robota to informacje o sprzęcie, w tym aktualizacje, funkcja zlokalizuj robota, zabezpieczenie przycisków w robocie przed dziećmi i zwierzakami.
W menu ustawień prania mopa włączymy podgrzewanie wody – co ciekawe tu apka pokazuje, że temperatura to 75, a nie 72 stopnie C. Dalej wybierzemy częstotliwość prania mopa: standardowa przed i po cyklu, średnia podczas uzupełniania wody i usuwania brudnej, wysoka co pomieszczenie.
Włączymy też dozowanie detergentu i wskażemy czas suszenia 3/4/5 h – latem w zupełności wystarczą 3 h.
Kolejne menu to częstotliwość automatycznego opróżniania kurzu – co 10 m2, 25 m2, lub co cykl. Jest też wybór języka, poziomu głośności, ustawienia sieci Wi-Fi, ponowne łączenie z siecią lub jej zmiana, a także ponowne uruchomienie robota.
W menu stanu technicznego robota mamy statystyki wszystkich części, info jak je zmienić/czyścić, przycisk resetu, przycisk zamawiania nowej części. Każda z nich ma podaną liczbę godzin do wykonania z nią określonej czynności. Na koniec mamy przewodnik użytkownika i pierwsze kroki. Ostatnie menu to historia sprzątania z ostatnich 10 dni, ze statystykami pracy robota.
Z perspektywy recenzenta robotów i posiadacza dwóch różnych urządzeń tego typu, do aplikacji Roomba Home musiałem się przyzwyczaić, gdyż ma totalnie inny układ zakładek, pochowane funkcje w innych miejscach. Z czasem doceniłem jednak jej logikę, zwłaszcza nastawienie na automatyzacje i cykle w prawie każdym miejscu – od głównego pulpitu, po samą mapę.
Czy warto kupić iRobota Roomba Max 775 Combo?
Nowy iRobot 775 to ewolucja względem poprzednika: nie ma tu gigantycznych zmian, ale tak naprawdę ciężko było ich oczekiwać, skoro już 705 był jednym z najbardziej zaawansowanych robotów, oferując mopa obrotowego z wysuwaniem do boku i opcją zabezpieczenia go od spodu wysuwaną klapką, aby nie moczył dywanów.
Z perspektywy 9 miesięcy od sprawdzenia Roomby 705 dobrze widać, że producent sporo pracy włożył w usprawnienie algorytmu poruszania się, strategii odkurzania oraz mopowania, oraz identyfikacji przeszkód z ich sprawnym omijaniem.
Stary model 705 kosztuje aktualnie ok. 2000 zł, więc każdy indywidualnie musi ocenić, czy zmiany ewolucyjne w nowej generacji 775 są dla niego warte dopłaty – na blogu mamy prezentacje obu wersji, więc samodzielnie możesz wyciągnąć wnioski.
Dużo wyższa siła ssania przekłada się na znacznie lepsze radzenie sobie z mąką czy sypkimi materiałami z podłóg twardych, zwłaszcza z głębokich fug między kafelkami.
Nowe szczotki boczne są faktycznie dużo lepsze od starych, mniej plączą włosy, a do tego mamy ulepszenia w działaniu aplikacji, nawigacji robota, wykrywaniu i omijaniu przeszkód.
Co ważne, robot i stacja pozbyły się problemów w obszarze układu wody, a rozmiarowo stacja nadal jest jedną z najmniejszych tego typu na rynku.
Artykuł sponsorowany
Ceny w sklepach
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.



















































































Zostaw odpowiedź