MOVA S7 Ultra to nowy odkurzacz, który ma odgrywać rolę flagowego modelu w ofercie chińskiej marki. Sprawdziłem, czy warto kupić ten sprzęt.
Spis treści
Marka MOVA, po bardzo udanych odkurzaczach pionowych S4 Detect, S5 Sense i I10 i raczej przeciętnych seriach J10/20/30, G70 Station i S2 Detect, wprowadza aż trzy nowe modele w stosunkowo niskich cenach.
Podstawowym odkurzaczem w ofercie będzie MOVA S1, średnią półkę wypełni MOVA S7, a rolę urządzenia flagowego (obok MOVA G70 Station) odgrywać będzie MOVA S7 Ultra i to właśnie ten ostatni model miałem okazję testować przez kilka tygodni.
Cena MOVA S7 Ultra vs inne modele MOVA
Serię J oraz modele S5 i S4 MOVA wycofała z oferty, więc aktualnie oferta opiera się 6 modelach odkurzaczy:
- MOVA S1 za 649 zł,
- MOVA S2 Detect[/cena_szukaj za 799 zł,
- MOVA S7[/cena_szukaj za 1099 zł,
- MOVA S7 Ultra[/cena_szukaj po 1199 zł,
- MOVA I10[/cena_szukaj za 1149 zł,
- MOVA G70[/cena_szukaj w wersji bez stacji za 1299 zł lub z nią za 1749 zł.
Podane kwoty są sugerowane, realnie wszystkie te modele można w promocjach kupić znacznie taniej, choćby mój ulubiony model z oferty MOVA – I10 – spada nawet poniżej 600 zł.
Warto wiedzieć, że kupując bezpośrednio w sklepie MOVA, zbierasz punkty (10 pkt za 1 zł) i wymieniać je możesz na kolejne rabaty lub nagrody rzeczowe, a prawie wszystko jest objęte dłuższą gwarancją 3 lata.
Specyfikacja i zestaw sprzedażowy MOVA S7 Ultra
W zestawie mamy elektroszczotkę uniwersalną z wymiennymi wałkami – jednym do podłóg twardych, drugim do dywanów i wykładzin, nie zabrakło zębów wyczesujących zaplątane włosy i oświetlenia LED.
Mamy też ssawkę szczelinową, ssawkę 2w1 z nasadką z włosiem, mini elektroszczotkę, przejściówkę łamaną do wygodnego sprzątania pod meblami, stację naścienną mieszczącą odkurzacz i 4 akcesoria – po odłożeniu, odkurzacz ładuje się automatycznie.
Parametry MOVA S7 Ultra:
- Moc odkurzacza: 700 W;
- Moc ssania: 220 AW;
- Siła ssania według producenta: 32 kPa w MAX;
- Siła ssania według pomiarów własnych przy baterii 100%: 6 kPa w MIN, 11 kPa w MID, 34 kPa w MAX, kPa w AUTO;
- Siła ssania według pomiarów własnych przy baterii 50%: 32 kPa w MAX;
- Napięcie akumulatora 25,9 V;
- Pojemność akumulatora: 2500 mAh (7 ogniw 18650, 64,75 Wh);
- 3 poziomy mocy: LOW, MID, MAX, AUTO;
- Czas ładowania: ok. 4,5 h;
- Czas pracy z szczelinówką według producenta: do 80 min w LOW;
- Czas pracy z elektroszczotką: do 40 min w LOW, do 17 minut w MID, do 20 min w MAX;
- Czas pracy z pomiarów własnych w trybie MAX: 11 min z elektroszczotką główną i 13,5 min z samą ssawką;
- Głośność według producenta: do 79 dB;
- Głośność z pomiarów własnych: 86,4 dB w MIN, 79,1 dB w MID, 81,7 dB w MAX i 75,9 dB w AUTO (na najniższej mocy jest najgłośniej!);
- Konstrukcja samostojąca: TAK, choć jest bardzo niestabilna;
- Oświetlenie elektroszczotki: TAK, 4 zielone diody LED;
- Pojemność zbiornika na kurz według producenta: 500 ml;
- Filtracja: HEPA H13 z skuteczność 99,9% dla cząstek o wielkości do 0,3 mikrona;
- Waga: 1,64 kg jednostka centralna z baterią, 2,647 kg z rurą i elektroszczotką;
- Wymiary odkurzacza: 113 cm wysokości, 25,5 cm szerokości i 22,5 cm głębokości;
- Wymiary stacji: 33 cm szerokości, 43 cm wysokości i 13,5 cm głębokości (z odkurzaczem 28,5 cm gł.).
Parametry na papierze wyglądają nieźle i mocno przypominają typowe chińskie konstrukcje z AliExpress, czyli najmocniejsze warianty Laresara, Buture, Cotiar czy SmartAI, ale sprzęt MOVA różni się zestawem akcesoriów: zazwyczaj tanie chińskie odkurzacze mają w kartonach na wyposażeniu tylko 2 ssawki – szczelinówkę i coś dodatkowego, a czasem nawet tej drugiej brakuje.
Dostępny jest też wariant bez dopisku Ultra: nie ma w zestawie adaptera łamanego do sprzątania pod meblami bez schylania się, ani drugiego wałka wymiennego do podłóg twardych – jest tylko uniwersalny. Parametrowo MOVA S7 też wypada gorzej – ma 535 W silnik zamiast 700 W i mniejszą moc ssania 170 AW zamiast 220 AW.
Jakość wykonania i konstrukcja MOVA S7 Ultra
Jakość wykonania jest nieco lepsza niż modeli wycofanych z serii J, podobna do serii G, ale sporo gorsza od serii I tej marki. Plastiki nie są tak słabe, jak w podstawowych odkurzaczach Laresara, Buture czy Cotiar, ale do poziomu dobrych modeli Dreame – siostrzanej marki – naprawdę daleko.
Spasowanie jednostki centralnej jest poprawne, plastiki mają nieco drobnych, mało widocznych artefaktów. Moja sztuka miała trzeszczący uchwyt – składa się z dwóch elementów i ściskając je, coś tam wyraźnie skrzypiało.
Kompletną pomyłką jest projekt mechanizmy blokady w pozycji pionowej, czyli tak zwanej samostojącej – bolec na przegubie wchodzi w plastik w elektroszczotce, nie ma żadnej blokady, jest bardzo luźny i konstrukcji przechyla się na boki na tyle, że może się przewrócić.
Bateria jest wyjmowana, może być ładowana bezpośrednio ładowarką poza odkurzaczem lub przez styki ładowania w stacji wiszącej. Ma 4 diody pokazujące stan ładowania, wpinanie i wypina nie jest banalnie proste.
Za to nieco dziwniej pomyślano rozbieranie zbiornika kurzu i filtrów. Od góry mamy składaną rączkę, którą służy do oczyszczenia metalowego filtra wstępnego w zbiorniku – ciągniemy ją w górę, a kurz i zaplątane wokół metalu włosy, spadają na dno: to faktycznie działa.
Od góry wykręcamy też filtr HEPA, pod którym kryje się stożkowy filtr wstępny i sam silnik z metalowym wirnikiem.
Zbiornik kurzu ma od spodu klapkę do opróżniania i to też od dołu. Cały zbiornik można zdjąć, wykręcając go w lewo, wtedy mamy łatwy dostęp do sekcji separatorów kurzu – ją też odkręcamy w lewo do mycia. Przyznam, że chwilę zajęło mi ogarnięcie, jak się do wszystkich części dobrać – nie jest to intuicyjne.
Sterujemy dwoma przyciskami – włącznik/wyłącznik i zmiana biegu, a tych mamy 4: LOW, MID, MAX i AUTO. Raczej ciemny wyświetlacz pokazuje nam wybrany tryb, procentowy i graficzny stan baterii, oraz animację przepływu powietrza.
Co do filtracji, to faktycznie jest ona 5-stopniowa – separacja wstępna cyklonowa w zbiorniku, metalowy filtr wstępny, separacja wielocyklonowa kurzu (12 stożkowy multicyklon), filtr HEPA H13 i na wylocie filtr gąbkowy. Taki zestaw daje 99,99% skuteczności filtracji dla cząstek większych niż 0,3 mikrona.
Złącza są szczelne – wewnętrznie mają uszczelki, choć na pierwszy rzut oka można pomyśleć, że szczelne nie są, gdyż na samym końcu złączy zostaje szpara, jakby jednostka centralna nie wchodziła do końca w rurę – wchodz, po prostu tak to ktoś zaprojektował.
Laboratorium AGDmaniak.pl: pomiary własne
Na przestrzeni kilkudziesięciu testów odkurzaczy pionowych wypracowałem szereg testów sprawdzających realną siłę ssania odkurzaczy, czas pracy, wagi poszczególnych elementów, głośność na każdym biegu, zużycie prądu, czy jakość baterii – balansowanie ogniw, ich napięcie oraz oceniam łatwość napraw tego elementu. Do pomiarów używam sprawdzonych mierników.
Pod względem wagi jest to naprawdę lekki sprzęt:
- Jednostka centralna z baterią: 1,639 kg;
- Cały odkurzacz z baterią, rurą i elektroszczotką: 2,647 kg;
- Rura – 0,280 kg
- Elektroszczotka z wałkiem uniwersalnym: 0,721 kg.
Miernikiem Voltcraft SL-100 sprawdziłem realną głośność tego urządzania i nie jest dobrze:
- MIN – 86,4 dB;
- MID – 79,1 dB;
- MAX – 81,7 dB;
- AUTO – 75,9 dB;
- Elektroszczotka – 79,2 dB.
Powyższe liczby to nie błąd – sprawdzałem kilka razy – na najniższej mocy, pojawia się dodatkowy dźwięk w postaci okropnego pisku, dlatego z najmniejszą mocą, MOVA S7 Ultra pracuje głośniej, niż w każdym mocniejszym.
Ten model nie schodzi poniżej 75 dB przy pomiarach z 40 cm, a gdy oddalimy się o 3 metry, głośność spada o 5 dB do okolic 70 dB. Zdecydowanie jest to jeden z najgłośniejszych odkurzaczy ze wszystkich, które miałem okazję testować.
Siłę ssania sprawdziłem wakuometrem firmy WIKA, zgodnym z normą EN 837-1. Wyniki są naprawdę dobre, nawet lepsze od tego, co podaje producent:
- MIN – 6 kPa;
- AUTO – 11 kPa;
- MID – 18 kPa;
- MAX – 34 kPa.
Co ciekawe, moc prawie nie spada wraz z rozładowaniem baterii – sprawdziłem siłę ssania przy 45% baterii i wakuometr pokazał 32 kPa w trybie MAX, więc tylko 2 kPa mniej niż przy 100% naładowania.
Na cykl ładowania od zera do pełna bateria o pojemności 2500 mAh i napięciu 25,9 V potrzebuje 0,077 kWh prądu, a maksymalny prąd ładowania to 21,6 V – ładowanie jest dość wolne i proces ten trwał 3 h i 53 minuty.
Zakładając, że 1 kWh kosztuje 1,15 zł, to jeden taki cykl ładowania baterii od 0 do 100% to koszt 0,09 zł. Jeśli codziennie będziesz raz rozładowywać ten model do zera i ładować do pełna, to w rok zje jakieś 33 zł na ładowanie, a siedząc bezczynnie w stacji nie pobiera prawie nic, więc można zaokrąglić ten wynik do ok. 40 zł.
Akumulator w MOVA S7 Ultra to paczka 7 sztuk akumulatorów 18650 o napięciu 3,7 V, a dokładnie jest to model firmy TenPower INR18650-25PG o pojemności znamionowej 2500 mAh. Zmierzyłem parametry ogniw i cel miernikiem Habotest HT118C.
Maksymalny prąd ładowania takiej baterii to 6 A, a rozładowania 20 A. Sprawdziłem cały pakiet po naładowaniu do 100% – ma 4 cele i każda z nich wykazywała 4,11 V, więc widać, że pakiet jest dobrze zbalansowany.
Do wnętrza baterii można dobrać się w łatwy sposób – odkręcamy 4 śrubki i otwieramy obudowę. Fajnie, że ma sporo kratek wentylacyjnych, a konstrukcja jednostki centralnej kieruje część powietrza wydmuchiwanego z silnika właśnie na ogniwa.
Płytka elektroniki jest zalana jakiś białym, klejącym się glutem, więc ewentualne naprawy nie będą proste. Jakość ogniw, jak i praca BMSa są na dobrym poziomie – odkurzacz nie traci znacząco na mocy wraz z rozładowaniem.
Producent podaje cztery czasy pracy dla tego modelu – z samymi ssawkami, bez elektroszczotek, w trybie najniżej mocy LOW może pracować do 80 minut. Tego nie ma sensu sprawdzać, bo nikt nie będzie w taki sposób sprzątać – tryb LOW to tylko 6 kPa siły ssania i ze ssawkami nie ma szans wysprzątać czegokolwiek.
Za to w pracy z elektroszczotką podłogową o mocy 25 W, może pracować według producenta do 40 min w LOW, do 17 minut w MID, do 20 min w MAX.
Sprawdziłem jak to jest w rzeczywistości i z elektroszczotką na najniższej mocy odkurzacz pracował 38 minut, w trybie MID 19,5 minuty, a w trybie MAX 11 minut. Z ssawką szczelinową lub combi, najczęściej sprząta się z mocą maksymalną i tu czas pracy to 13,5 minuty.
Odkurzacze bezprzewodowe lubią się nagrzewać w trakcie pracy i tak też jest z MOVA S7 Ultra. Po 12 minutach pracy z maksymalną mocą, czyli na chwilę przed rozładowaniem, uchwyt, za który trzymamy miał 37,3 °C, obudowa kratki powietrza wylotowego, którą dotyka góra dłoni to 44,2 °C. Temperatury baterii to ok. 51 °C na obudowie baterii i ok. 44-46 °C na kratkach wentylacyjnych.
Takie temperatury dla rękojeści i kratki wylotowej są akceptowalne i w moim odczuciu sprzęt jest po prostu ciepły. Za to bateria faktycznie mocno się grzeje, więc ciekawe co by było, gdyby nie miała aktywnej wentylacji.
Rura o długości 68 cm jest metalowa, nie ma łamania, ale w zestawie mamy adapter pozwalający na sprzątanie pod meblami, łamiąc go pod kątem ok. 90 stopni. Wydaje się w miarę porządny, ale nie testowałbym jednak jego wytrzymałości obciążając go zbytnio.
Mamy też ssawkę szczelinową o długości przewężenia 19,5 cm oraz całkowitej 29 cm. Kolejne akcesorium to ssawka combi z nasadką z włosiem – ma ok. 7 cm szerokości i 4 cm wysokości, nieźle pomaga w usuwaniu kurzu z mebli.
Mini elektroszczotka o mocy 12 W jest dość spora – ma 15 cm szerokości i 11 cm wałek z metalu, z 3 gumowymi paskami, które są mocno obniżone względem plastikowej obudowy: nie wystają poza nią. Z moich pomiarów wynika, że wałek pracuje 4-5 mm poniżej linii plastików.
Główna elektroszczotka ma moc 25 W oraz dwa wymienne wałki – jeden miękki do podłóg twardych, drugi z 3 paskami włosia w kształcie litery V – rozwiązanie uniwersalne, dobrze radzące sobie z dywanami. Elektroszczotka ma z przodu 4 diody LED, front i narożniki są porządnie gumowane.
Wszystkie cztery kółka też pokryto gumą. Tu akurat wałek styka się z podłożem, w przeciwieństwie do mini elektroszczotki. Wałki wyjmuje się zwalniając boczną blokadę, a w niszy mamy cały pas zębów wyczesujących – czy faktycznie niwelują plątanie włosów – sprawdzę w dalszej części testów.
Stacja dokująca to wielki kawał plastiku do zawieszenia na ścianie – rozstaw śrub mocujących jest tak szeroki, że nie pasował do żadnego z moich dwóch stojaków.
Niby odkurzacz jest samostojący, ale niestety mechanizm blokady pozycji pionowej jest tak samo stabilny, jak poglądy polityków – kilkukrotnie odkurzacz próbował runąć na podłogę, na szczęście udało mi się go złapać i więcej nie ryzykowałem, więc stacja jest obowiązkowa.
Ma ona możliwość poprowadzenia kabla od spodu i ładowanie odkurzacza przez styki, po każdorazowym odłożeniu sprzętu. Od spodu mamy 3 miejsca do wpinania na klik akcesoriów, na środku mini elektroszczotkę, a po bokach dłuższe akcesoria.
W teorii są też górne punkty mocujące, ale już bez klipsów, więc nie są stabilne. Nie ma jedynie miejsca na drugi wałek do elektroszczotki.
Jak odkurza MOVA S7 Ultra?
Po testach tego modelu muszę przyznać, że to sprzęt pełen sprzeczności. Bardzo podoba mi się szeroki zakres zestopniowania mocy. Ostatnio większość producentów idzie w 3 poziomy – bezużyteczny tryb ECO z mini mocą, tryb automatyczny, który sam rządzi mocą i tryb Turbo, który daje moc maksymalną, ale czas pracy od kilku do kilkunastu minut.
W MOVA S7 Ultra mamy to lepiej pomyślane – dostajemy 4 poziomy mocy, różniące się siłę ssania, nie zabrakło dobrze działającego trybu automatycznego, a moc maksymalna wykracza poza deklaracje producenta.
W trybie auto lub mid można sprzątać większość zabrudzeń na podłogach twardych, a max warto odpalić na wykładzinach, wycieraczkach, dywanach i do zadań specjalnych. Jak już wykazałem wyżej tryb mocy minimalnej jest nie tylko bezużyteczny z uwagi na 6 kPa siły ssania, ale też strasznie piszczy. Pozostałe tryby są użyteczne, choć pod względem głośności S7 Ultra jest w górnej części stawki najgłośniejszych sprzętów tego typu.
Odkurzacz ma niezłą ergonomię, silnik jest w jednej linii pionowej z ze zbiornikiem kurzu, bateria pod dłonią, a pozytywnie wpływa na odczucia niska waga jednostki centralnej z baterią – 1,64 kg. Wraz z elektroszczotką i rurą prowadzi się całkiem dobrze – przegub nie jest sztywny, łatwo skręca na boki.
Kratki wywiewu powietrza są skierowane na boki, więc trzeba to brać pod uwagę przy sprzątaniu mebli z kurzu, aby sobie nie rozwiewać go.
Jak już wspomniałem, rozbieranie tego sprzętu jest dość odmienne do tego, co znamy z markowych odkurzaczy i marki siostrzanej Dreame. Zbiornik kurzu można od spodu wykręcić, podobnie jak moduł separatorów cyklonowych, a od góry wykręcamy filtr HEPA, mając dostęp do silnika.
Wałki z elektroszczotki wyciąga się w miarę łatwo, trzeba zwolnić blokadę i używając nieco siły, wyciągnąć wałek w górę, do lewego boku. Z małej elektroszczotki wałek wyjmuje się już nieco trudniej, trzeba użyć płaskiego śrubokręta, żeby odkręcić blokadę i wtedy można go wysunąć do boku.
Wszystkie wymienione wyżej elementy nie elektroniczne, są zmywalne, trzeba jedynie pamiętać o dosuszenia ich całkowicie, dlatego producent zaleca pozostawienie ich na 24 h.
Opróżnianie jest banalnie łatwe – mamy dolną klapkę z przyciskiem, otwieramy, zawartość wypada do kosza, a jeśli coś się zaplątało wokół filtra wstępnego, mamy na górze mechanizm unoszenia go, co oczyszcza całą powierzchnię metalową i sprawia, że włosy oraz kurz spadają – cwane i praktyczne.
Praca ssawkami jest w miarę wygodna – ssawka combi ma nakładkę z włosiem, jest zsuwana i może zostać też zdemontowana. Nieźle radzi sobie z delikatnymi powierzchniami i zbieraniem kurzu.
Ssawka szczelinowa jest dość długa, nie została jakoś specjalnie mocno przewężona, ale samochód z kurzu wyczyści.
Podoba mi się, że sięga między fotel i próg do samej podłogi w moim aucie segmentu B. Jedyne czego brakuje to giętkiej rury, które ułatwiłaby zmieszczenie się w zakamarkach, gdyż ssawka szczelinowa wraz z odkurzaczem ma prawie 60 cm długości.
Mini elektroszczotka ma dziwny projekt – wałek z metalu ma trzy paski mocnej gumy, a całość jest obniżona o ok. 5-6 mm, więc paski gumy przy obracaniu się, nie wystają za plastiki, materiał sprzątany musi być na tyle elastyczny, aby pod naciskiem dać się dosięgnąć.
Nie ma tu problemów z odkurzaniem kanap, materacy, ale już gorzej radzi sobie ze sztywną tapicerką samochodową, czy małymi wykładzinami/dywanami.
Dzięki adapterowi możemy wygodniej sprzątać pod meblami – nadal trzeba się lekko pochylić, gdyż zawias wypada przy samej jednostce centralnej, ale z drugiej strony mamy większy zasięg ok. 100 cm.
Z uwagi na wysokość przegubu elektroszczotki, a dokładnie bolca odpowiadającego za samonośność konstrukcji, zmieścimy się pod każdym meblem z niszą od 7 cm.
Wysypałem ścieżkę z mąki, cukru, ryżu, płatków owsianych, musli, herbaty, makaronu i kawy. Odkurzacz z wałkiem uniwersalnym, odpalona moc maksymalna i jak widać po gifie, 99,9% zostało pochłonięte podczas ruchu do przodu, a te kilka pozostałości w ruchu do tyłu, dając 100% skuteczności.
Stan elektroszczotki był na tyle dobry (mimo wciągnięcia mąki), że nadawała się do dalszej pracy. Nic z rury i elektroszczotki nie wyleciało, a nawet trochę postukałem sprzętem o podłogę – zbiornik ma klapkę zwrotną, więc z niego też nic nie wypadnie.
Zbieranie mąki z cukrem spod listwy przyściennej, wałek uniwersalny, MOVA S7 Ultra / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Projekt elektroszczotki najlepiej sprawdza test zmienia rozsypanej mąki z cukrem wzdłuż listwy przyściennej – na przestrzeni ok. 20 lat od położenia podłogi, między listwą, a deską przy ścianie powstała mikro szczelina, więc tam też nieco brudu wchodzi.
Wałek uniwersalny radzi sobie lepiej w zbieraniu frontem niż wałek materiałowy – efekt to takie 99% vs 97%, więc jest nieźle, a jak się poprawi ze dwa razy, to znika 100%.
Zbieranie mąki z cukrem spod listwy przyściennej, wałek miękki, MOVA S7 Ultra / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Zbieranie bokiem zazwyczaj utrudnia martwa strefa plastiku po obu stronach – to ponad 1 cm plastiku. Nie ma żadnych dodatkowych kanalików z boku. W tym teście akurat lepiej poradził sobie wałek miękki do podłóg twardych, więc finalnie wychodzi na to, że frontem lepiej zbiera wałek uniwersalny, a bokiem miękki.
Z uwagi na przednie nacięcia ułatwiające zbieranie większych elementów i brak bocznego uszczelnienia paskami włosia, elektroszczotka nie wytwarza dużego podciśnienia ssania, gdy dosuniemy ją do mebli czy listew. Do takich projektów, jak elektroszczotka Dreame OmniBrush czy rozwiązania z Roborock H60 Hub Ultra jest daleko.
Dywan shaggy odkurza bez blokowania nawet w trybie MAX, MOVA S7 Ultra / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Test zbierania 10 g mięty z dywanu shaggy wypad nieźle, ale nie idealnie. Odkurzacz w kilku ruchach zdołał wyciągnąć na maksymalnej mocy 9 g mięty, a do pomiaru odzyskałem wszystko, co było w zbiorniku, minus kurz, więc gdzieś niecały 1 g pozostał.
Oczywiście sprawdziłem to z wałkiem uniwersalnym, a takie efekty wynikają z braku choć jednego szorstkiego paska włosia – 3 paski składają się głównie z miękkiego włosia i mają w środku drobne ilości nieco bardziej szorstkiego.
Zbieranie włosów o długości do 50 cm oboma wałkami, MOVA S7 Ultra / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
W kwestii plątania włosów jest spore zaskoczenie. Jak widać na zdjęciu, zęby wyczesujące wałek uniwersalny ledwie sięgają czubków włosia, więc spodziewałem się, że każdy włos zostanie zaplątany. Wykonałem dwie próby z 50 cm włosami i wałkiem uniwersalnym – ani jednego włosa, wszystko trafiło do zbiornika.
Za to wałek miękki do podłóg twardych jest dosłownym przeciwieństwem uniwersalnego – plącze każdy włos, niezależnie jakiej długości, nie radzi sobie nawet z 10 cm.
W teorii do zbierania kurzu z podłóg twardych lepiej spisywałby się wałek miękki, ale z uwagi na fakt, że uniwersalny jest… bardziej uniwersalny, czyli nie plącze włosów, których u mnie na podłodze jest pełno i lepiej usuwa duże zabrudzenia, sprawdziłem jak usuwa kurz.
Przy zgaszonym świetle, świetnie widać granicę sprzątniętego kurzu, choć same diody LED nie są specjalnie mocne. Pokazują do 15-20 od odkurzacza kurz i większe zabrudzenia, spełniają swoją rolę, ale nie jest to tak dobry projekt, jak w Dysonach, czy Dreame, bliżej im do oświetlenia LED z Laresarów, Cotiar, Buture, itp.
Czy warto kupić odkurzacz MOVA S7 Ultra?
Jednoznacznie pozytywnej opinii z wysoką oceną wystawić nie mogę, choć odkurzacz ma więcej zalet niż wad.
Mamy naprawdę dobrze zestopniowane poziomy mocy MID, AUTO i MAX, ale bezużyteczny tryb MIN. Siła ssania jest nawet lepsza niż do podaje producent, ale za to sprzęt jest piekielnie głośny – nie schodzi poniżej 75 dB, a w sensownych trybach przekracza 80 dB hałasu.
Projekt mini elektroszczotki jest słaby, do tego trudno się ją czyści, za to elektroszczotka główna z dwoma wymiennymi wałkami robi robotę i w tej cenie, ciężko mieć do niej jakieś większe uwagi – dobrze zbiera duże zabrudzenia, radzi sobie przy meblach, sprawnie usuwa kurz z podłóg twardych, ale z dywanami powinna radzić sobie lepiej.
Cieszyć może dobrej jakości bateria – mimo iż ogniwa nie są markowe, cały pakiet jest zbalansowany i nie daje spadków mocy wraz z rozładowaniem, a do tego akumulator można ładować z zewnętrznej ładowarki, jak i przez styki w ogromnej stacji wiszącej.
Finalnie oceniam MOVA S7 Ultra na 7,5/10 – to niezły odkurzacz, ale nie bez wad. Z jednej strony wygrywa z większością tanich konstrukcji Laresara, Buture, Cotiar czy SmartAI, ale jednak kosztuje 3-4 razy więcej i gdy zestawimy go choćby z Dreame serii Z20 lub Z30 za podobną kasę, wypadnie już znacznie gorzej.
|
ZALETY
|
WADY
|
Szukasz innego odkurzacza?
Jeśli szukasz dobrego odkurzacza koniecznie sprawdź naszą listę najlepszych pionowych odkurzaczy bezprzewodowych.
Warto też zerknąć na nasz TOP-10 najlepszych odkurzaczy i mopów myjących aktywnie.
Ceny MOVA S7 Ultra
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.














































































Dzień dobry,
Proszę o podpowiedź jaki odkurzacz bezprzewodowy mopujący jest obecnie najlepszy?
Kwestia osobistych wymagań, ale zdecydowanie wskazałbym serię S9 od Tineco – najbardziej zaawansowane odkurzacze typu wet&dry dostępne na polskim rynku – choćby testowany niedawno Tineco Floor One S9 Artist Steam Pro .
Potem Roborock F25 Ultra i Roborock F25 Steam .