MOVA V70 Ultra Complete / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Nowy MOVA V70 Ultra Complete przynosi szereg poprawek względem poprzednika. Czy to wystarczy, aby uzasadnić sporą różnicę w cenie w porównaniu do starszego robota? Czas to sprawdzić!
Spis treści
Marka MOVA wprowadziła w połowie roku całą serię nowych robotów, praktycznie w każdej dotychczas oferowanej linii, a także jedną, zupełnie nową serię.
Testowałem już MOVA S70 Ultra Roller, a teraz przyszedł czas na MOVA V70 Ultra Complete – następcę dobrze ocenianego MOVA V50 Ultra. Jak widać po numerkach, MOVA przeskoczyła oznaczenie V60, tak aby wszystkie nowe roboty miały już oznaczenie „70”.
Następny w kolejce do testów już czeka robot MOVA Z70 Ultra Roller Complete, następca MOVA Z60 Ultra Roller Complete.
MOVA V70 Ultra Complete to ewolucja poprzednika. Robot uzupełniony został o jeszcze dłuższe ramiona szczotki bocznej i mopa, aby sięgać dalej, ma też znacząco podwyższoną siłę ssania, ale reszta specyfikacji jest podobna – mamy ten sam zespół podwójnych szczotek głównych, przedni moduł z kamerą, opuszczaną kopułkę radaru, identyczna jest w końcu wysokość robota.
Czy nowe usprawnienia to wystarczające zmiany, aby płacić trzy razy więcej za V70 względem aktualnej, bardzo niskiej ceny V50? Tego dowiesz się z mojej recenzji MOVA V70 Ultra Complete.
Nowy robot w sprzedaży pojawił się w cenie sugerowanej 5999 zł, ale w większości sklepów od razu zjechał do 4499 zł na pierwsze dni sprzedaży. Dostępne są dwie wersje kolorystyczne – czarna i biała.
Co do części, jest dobrze – robot korzysta ze standardowych szmatek myjących, pasują do niego praktycznie wszystkie dostępne w sklepie MOVA, zarówno te dedykowane konkretnym podłogom i zadaniom z MOVA Mobius 60, jak i zwykłe z poprzednich serii jak MOVA V50 Ultra.
Koszt 2 kompletów to 89 zł. 3 worki do stacji kosztują 99 zł, szczotka boczna 59 zł, 1 l detergentu MOVA AWH6 149 zł (uniwersalny), detergent specjalny 1 l do usuwania zapachów zwierząt 129 zł, zestaw szczotek głównych to 109 zł, 2 filtry to 79 zł.
Warto wiedzieć, że pasują też te same części od robotów Dreame, a ich sklep często ma akcesoria i materiały eksploatacyjne dużo taniej niż sklep MOVA, do tego na AliExpress i Allegro jest pełno zamienników różnej jakości.
Wersja Complete zawiera dodatkowy karton z zapasem akcesoriów. Dostajemy 1 l detergent uniwersalny, 200 ml detergentu Pet Odor Solution, zapasową szczotkę boczną, dwie zapasowe szczotki główne silikonowe (brak tej z włosiem), zapasową szczotkę boczną, dodatkowe 3 komplety mopów (6 sztuk), 1 zapasowy filtr do robota.
Nie ma zapasowych worków, bo ten model z nich nie korzysta – ma zbiornik bezworkowy z dodatkową filtracją.
Parametry Mova V70 Ultra Complete:
Cyferki jak widać są flagowe – mamy ogromną siłę ssania przekraczającą nawet to, co oferują flagowe odkurzacze Dysona, Dreame, Samsunga czy Sharka, więc każdy, kto ma choć minimalne pojęcie w tej dziedzinie wie, że takie parametry są wyssane z palca.
Może i sama turbina na wlocie powietrza osiąga 42 kPa, ale na samej szczotce czy wlocie powietrza do zbiornika kurzu realne wartości są dużo niższe – we wszystkich robotach.
Cieszy zastosowanie nowych, dłuższych ramion, w miarę duże zbiorniki wody czystej i brudnej w stacji, podwójny dozownik detergentu, czy wysokie temperatury podgrzewania wody oraz suszenia – w tej sztuce działało to dobrze.
Fajnym wyróżnikiem MOVA jest dłuższa gwarancja producenta – 3 lata zamiast standardowych 2, choć przydałoby się popracować nad jakością serwisu i lepszymi drogami kontaktu, gdyż sporo posiadaczy robotów z awariami mocno narzeka na obsługę posprzedażową.
Robot ma standardowe wymiary, jak na stajnię Dreame i MOVA – to platforma o wysokości 8,9 cm z opuszczoną kopułką (11,1 cm z wysuniętą) – dokładnie ta sama, co w poprzedniku MOVA V50 Ultra i Dreame X50 Ultra.
Średnica robota to 35,3 cm w najszerszym miejscu. Szczotki główne mają szerokość roboczą 15 cm, a mopy 26 cm bez wysuniętego pada do prawej.
Konstrukcja jest dobrze znana i stosowana od 1,5 roku w większości robotów Dreame i MOVA ze średniej i wyższej półki, choć nie jest to flagowy model z Dreame X60 Ultra, o obniżonej wysokości do 7,95 cm.
Na górnej powierzchni mamy opuszczany radar z dwoma przyciskami włącz/wyłącz i powrót do stacji oraz mikrofonami. Z góry zdejmujemy też klapkę, pod którą mamy zbiornik kurzu. Góra robota ma ładne podświetlenie LED i złote wstawki w białej obudowie – wygląda to całkiem nieźle.
Front robota to stary i sprawdzony zespół kamery RGB AI SmartSight z diodą doświetlającą i czujnikami światła strukturalnego. Zderzak jest gumowany, z lewego boku nie ma nic, z prawego mamy wysuwaną boczną szczotkę, czujnik ścian i przewodów oraz wysuwane ramię mopa z gumową osłoną.
Tył robota to otwór odprowadzania kurzu, styki ładowania i otwór uzupełniania wody + kratki wysiewowe.
Od spodu znajdziemy pływający zespół szczotek głównych z funkcją unoszenia na 5 mm nad podłogę, do samego mopowania. Szczotka boczna na ramieniu wysuwanym też ma funkcję unoszenia do mopowania, więc nie brudzi sobą mokrej podłogi, a wysuwa się na nowym ramieniu tak, że włosie sięga do 12 cm od robota.
Obok przedniego koła 360 stopni są czujniki wysokości oraz czujnik dywanów. Z tyłu mamy dwa pady obrotowe, montowane magnetycznie, szmatki do padów na rzepy, nie zabrakło też tylnego koła podporowego.
Koła napędowe są porządnie gumowane i mają głęboki bieżnik pomagający w pokonywaniu progów, a obok nich znajduje się mechanizm podnoszenia robota – to on pozwala pokonać wysokie progi pojedyncze i podwójne. Zespół szczotek głównych też jest zabezpieczony przed rysowaniem podłóg.
Szczotki podwójne Dreame stosuje już od dłuższego czasu – obracają się w przeciwnych kierunkach, przednia ma same paski gumy, a tylna gumę i włosie, więc dobrze radzą sobie z dywanami, ale też z kurzem z podłóg twardych. Zawieszone są tylko po jednej stronie, więc 99% włosów zsuwa się z nich na koniec i jest odsysanych do zbiornika. Działa to po prostu świetnie.
Szczotka boczna ma zmienną prędkość obrotową, mocowana jest na śrubkę i w szczelinę miedzy nią, a ramieniem, czasem zaplącze się włos czy dwa.
V70 dostał standardowe, cienkie mopy, ale równie dobrze można zastosować grubsze z termopadem, czy dedykowane konkretnym powierzchnią – są oznakowane kolorami.
Materiał jest delikatny, a gdy dobrze je zamontujemy, nie zostawiają paska suchej podłogi pomiędzy. Prawy może wysuwać się do boku na nowym, dłuższym ramieniu do 16 cm.
Pod padami są otwory dozowania wody na szmatki, z wewnętrznego, niewyjmowanego zbiornika, z regulacją w apce w zakresie 1-32 stopnie. Mogą unosić się na ok. 1 cm nad podłogę lub być automatycznie zdejmowane w stacji do pracy na dywanach i samego odkurzania.
W zbiorniku kurzu mamy filtr EPA E10 bez filtra wstępnego z siateczki czy gąbki, więc kurz mocno zabrudza powierzchnię filtra – warto co kilka cykli ostukać go z nadmiaru kurzu, a raz na miesiąc czy dwa, porządnie przemyć i pozostawić do osuszenia.
Stacja ma drugi filtr klasy HEPA – duży, kasetowy, filtrujący powietrze wylotowe i tu nie zabrakło filtra wstępnego z metalowej siateczki, ani gąbki.
Ogólna jakość wykonania robota jest na wysokim poziomie. Nic nie trzeszczy, wszystko dobrze spasowano, konstrukcja jest modułowa więc łatwa w naprawach.
Trochę gorsze wrażenie robi stacja – biały, cienki plastik w połysku z niespecjalnie udanym dekorem na maskownicy pojemnika kurzu i detergentu nie wyglądają designersko – daleko jej do wyglądu stacji z flagowych modeli Dreame czy Mova Mobius 60.
Robot przejechał u mnie kilkaset metrów w ramach kilkunastu cykli sprzątania, sprawdziłem go na wiele sposobów, zmierzyłem poziom głośności, zużycie prądu, pracę na dywanach i podłogach twardych, a także to, jak radzi sobie z omijaniem małych przedmiotów oraz kabli.
V70 Ultra oferuje 5 poziomów mocy, Odkurzać możemy bez mopowania lub możemy te dwie funkcje połączyć na dwa sposoby – razem jednocześnie lub najpierw odkurzanie, potem mopowanie.
Tylko w trybie samego odkurzania lub odkurzania przed mopowaniem możemy wybrać 1 z 5 poziomów mocy – w trybie odkurzania z mopowaniem jednocześnie znika nam 5 bieg maksymalny.
Mamy też tryb zindywidualizowany gdzie przypiszemy parametry sprzątania do każdego pomieszczenia osobno i tryb automatyczny CleanGenius. Z dodatków mamy opcję ustawienia dwóch powtórzeń, czyli odkurzania w kratkę i opcję zagęszczenia toru jazdy.
W ustawieniach możemy wybrać, jak często robot ma wracać do stacji na opróżnianie zbiornika kurzu – standard, czyli raz na koniec cyklu, niską częstotliwość, czyli co 3 cykle, wysoką częstotliwość (mniej więcej co 25 m2) i inteligentnie.
Ustalimy też, co robot ma robić z mopami w cyklu odkurzania – może zostawiać je w stacji (zdejmowane i zakładane są magnetycznie, automatycznie) lub może je tylko unieść.
Do codziennego odkurzania, gdy nie ma jakiś dużych zabrudzeń, tylko kurz, trochę naniesionego brudu z dworu w wejściu, czy tego, co sami gubimy (włosów i naskórka), w zupełności wystarczy bieg standardowy 2/5.
Bieg cichy odpalam tylko, gdy faktycznie chciałbym mieć ciszę, ale akurat w tym modelu bieg standardowy pracuje nie wiele głośniej, a daje lepsze efekty, więc praktycznie z niego nie ma sensu korzystać.
Wyższe biegi warto włączyć, gdy mamy więcej zabrudzeń – intensywny 3/5 nada się do kafelków z głębokimi fugami, max 4/5 do mat, wycieraczek i niskich dywanów a maksimum 5/5 to tryb od zadań specjalnych i dywanów z długim włosiem.
Generowanie mapy działa bardzo dobrze – robot na ok. 160 m2 podłogi potrzebował ok. 12 minut na zmapowanie wszystkiego i powrót do stacji – przetwarza mapę jakieś 10-15 sekund i pozwala nam ją sobie edytować.
Możemy łączyć i dzielić pomieszczenia, wskazać nazwy, rodzaje podłóg, położenie mebli, dywanów, progów, stref zakazanych, stref z niszami podmeblowymi – jest wszystko i działa to dobrze.
Wydajność pracy zależy mocno od włączonych polepszaczy: sprzątanie pod meblami z niskimi niszami, włączony tryb wykrywania przeszkód i tryb unikania zderzeń, wykrywanie dywanów i intensywne ich odkurzanie w kratkę.
Jedyne, czego nie miałem włączonego to odkurzania zgodnie z kierunkiem ułożenia podłogi – to w moim przypadku dodatkowo wydłuża sprzątanie.
Drugi z polepszaczy, który jednak warto mieć wyłączony to wzmocnienie dla dużych cząstek. Robot ma wykrywać większe ilości brudu i zwiększać moc ssania, dostosować do nich strategię sprzątania – realnie w moim przypadku kończy się na tym, że ciemne sęki w deskach modrzewiowych uznawane są za zabrudzenia lub rozlane płyny…
Gdy robot ma wszystko włączone, wydajność spada do okolic 0,6-0,7 m2/min., a gdy większość wyłączymy, wzrośnie do 0,9 m2/min.
Producent nie kłamie co do maksymalnego czasu pracy – w trybie cichym robot pracował 162 minuty, a gdy odpalimy moc maksymalną, wróci do stacji po ok. 75 minutach, gdy stan baterii spadnie do 10%.
Czas ładowania od 10 do 100% to ok. 3 h, więc daleko mu do tego, co oferują nowe Dreame serii X60 i najnowsze roboty Ecovacs z super szybkim ładowaniem kilkudziesięciu procent w parę minut.
Robot ma dziwną strategię powrót do stacji – nie robi tego szybko i płynnie. Podobny problem był na początku sprzedaży w Dreame X60 Ultra, ale ponoć tam to poprawiono i teraz Dreame X60 Pro Ultra już po wyjęciu z pudełka działał prawidłowo.
V70 marnuje bezsensu czas na manewry prawo lewo, gwałtownie zatrzymuje się podczas cofania – realnie nie ma to wpływu na działanie, ale wygląda dziwnie.
Za pomocą miernika Voltcraft SL-100 zmierzyłem głośność pracy robota MOVA V70 Ultra i nie jest źle:
Głośność pracy robota jest na dobrym poziomie – pierwszy i drugi bieg wypadają podobnie lub nieco gorzej od odpowiedników firmy Dreame, ale już pozostałe biegu dają lepsze efekty.
Trzeba też brać pod uwagę, że V70 Ultra ma bieżnik kół generujący na niektórych podłogach dodatkowy hałas toczenia. Za to dużo głośniej niż u większości konkurentów działa pompa w stacji dokującej. Słyszalny jest też proces samego mopowania – silniczki obracające padami nie są tak bezgłośne, jak we flagowcach Roborocka i Dreame.
Naklejka znamionowa na stacji dokującej pokazuje konkretne wartości maksymalnego poboru prądu dla danego zadania. Opróżnianie zbiornika kurzu do worka to maksymalnie 700 W, przemywanie gorącą wodą to 640 W, suszenie z ładowaniem to 135 W. Zmierzyłem miernikiem zużycie i pobór prądu, dane wyglądają następująco:
Na podstawie powyższych liczb można oszacować roczne zużycie i zapotrzebowanie. Załóżmy, że robot dziennie wykonuje jeden pełny cykl rozładowania baterii do 10% i jej ładowania do 100%, pracując ok. 3 h, w ramach takiego cyklu raz opróżni zbiornik kurzu na koniec cyklu, a przemyć będzie potrzebować 5. Po cyklu ładuje baterię w 3 h, a resztę doby pozostaje w stacji bezczynnie.
Taki cykl będzie potrzebować 0,098 kWh na ładowanie baterii, 0,005 kWh na opróżnianie, 5 przemyć w stacji zje 0,035 kWh, tryb czuwania 18 h w stacji na dobę to 0,066 kWh, czyli łącznie zapotrzebowanie dobowe to 0,204 kWh i 24 grosze dziennie.
Licząc, że robot zasuwa tak codziennie, on i stacja będą potrzebować 75 kWh rocznie, czyli licząc 1 kWh po 1,15 zł, przeliczy się to na koszt 86 zł w skali roku. Realnie grosze, a na podstawie powyższych danych i własnego scenariusza pracy robota, każdy może sobie samodzielnie przeliczyć koszty.
Zestaw podwójnych szczotek od dość przydługawej nazwie TurboWave Detangling DuoBrush to 1. generacja tego systemu – najnowsze roboty Dreame z serii X60 pracują już z generacją 2, gdzie nieco przeprojektowano niszę wałków i zaślepkę.
Pierwsza generacja całkiem nieźle zbierała duże elementy i tak też jest tutaj – robot zebrał 99,9% tego, co mu wysypałem w ścieżkę: musli, płatki owsiane, herbatę, mąkę, ryż, cukier i kawę ziarnistą. Wciągnął wszystko w przejeździe tam i z powrotem, zostawił dosłownie 1 ziarenko ryżu w fudze i wystrzelił drugie gdzieś do boku.
Stan robota pozwalał na dalszą pracę, zbiornik kurzu ma klapkę zwrotną, więc nie ma opcji, żeby zebrany bród wypadł z niego, jedynie trochę mąki znalazło się na bieżniku kół.
W zadaniu zbierania mięty z dywanu shaggy o włosiu 3 cm mamy spore zaskoczenie. Ten test przeprowadzałem z robotami Dreame mającymi 2. generację tego zespołu szczotek i zbierały całe 10 z 10 wysypanych gramów mięty.
V70 Ultra totalnie się nie popisał i zebrał tylko 7 g z 10 g, zostawiając sporo w dywanie. Ustawiony był na maksymalną siłę ssania, a jak widać i tak to nie pomogło – od kiedy robię ten test to najgorszy wynik. Roboty Roborock z DuoDivide osiągały wynik 9/10 g, Dreame 10/10 g.
Za to wręcz idealnie zaczęła działać funkcja ignorowania zasłon i firan. Ustawiamy je na mapie, robot sam ich nie rozpozna i nie naniesie. Radzi sobie za to nawet z taką wiszącą do samej podłogi, co widać na gifie, także zwinięta w pęk została przejechana od spodu.
W przeciwieństwie do Dreame X60 Pro Ultra (gdzie ignorowanie też zaczęło działać po raz pierwszy od wielu testów ich robotów) MOVA V70 Ultra nie wali w ściany za zasłonami i nie próbuje przebić się przez ściany – to mi się podoba!
Wysuwanie szczotki bocznej w narożnikach, MOVA V70 Ultra Complete / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Szczotka boczna wysuwa się w narożnikach prawie zawsze – na moje obserwacje było to w ok. 90% przypadków, czyli to wynik lepszy od każdego Roborocka i podobny do flagowych Dreame.
Może i ramię szczotki bocznej nie sięga aż tak daleko, jak w Dreame X60 Pro Ultra, ale i tak robi super robotę, a jedyne co warto poprawić to mocowanie szczotki w ramieniu – plączą się tam włosy.
Za to jazda wzdłuż ścian i mebli wymaga lekkich poprawek, robot nie zawsze trzyma linię prostą, czasem zatrzyma się, cofnie, popatrzy kamerą na ścianę, przejedzie 30 cm i znowu jedzie wzdłuż ściany, zostawiając krótki odcinek bez sprzątnięcia.
W kwestii omijania kabli V70 jest bezbłędny – sprawdziłem go w trybie unikania przeszkód, który nieco bardziej dystansuje robota. Jak widać po gifach, zarówno gruby, biały kabel rozdzielacza ominął perfekcyjnie, jak i cienki, czarny przewód ładowarki smarfona. Prawidłowo oznacza je na mapie i dodaje ich fotkę, z procentową pewnością co widzi.
Omijanie małych przedmiotów wypadło nieźle, ale nie tak perfekcyjnie, jak kabli. Robot świetnie objechał wokół świeczkę w przeźroczystym szkle, ominął pad od PS4, ale totalnie zignorował paczkę zapałek, a objeżdżając czołg T-72MR1 z Cobi, zahaczył o lufę. Jest nieźle, może być jeszcze lepiej, dzięki poprawkom algorytmu w aktualizacjach.
Temat, którego najbardziej nie lubię, to testy pokonywania przeszkód – nie mam progów w domu, poza jednym pojedynczym na piętrze do aneksu kuchennego, o wysokości 6,5 cm, więc i tak jest za wysoki dla jakiegokolwiek robota na rynku.
Z tego powodu muszę kombinować z deskami, a każdy robot ma nieco inne zdolności ich pokonywania, więc za każdym razem trzeba przygotować próg inaczej. MOVA V70 Ultra ponoć radzi sobie z progiem 4,5 cm wysokości, gdy jest pojedynczy i do 9 cm, gdy jest podwójny 4,5 + 4,5 cm.
Zacząłem od progu 4,5 cm – robot nie był w stanie na niego wjechać, ale już z 4,2 cm sobie poradził bezbłędnie – tu trzeba zaznaczyć, że jedne specyfikacje podają maks. wysokość progu pojedynczego do 4,5 cm, a inne do 4,2 cm.
Próg podwójny ułożyłem z progu pierwszego mającego nierówną krawędź od 4,2 do 4,4 cm oraz drugiego 8,8 cm – jak widać poradził sobie, ale trzask, z jakim uderzył w kafelki był naprawdę spory – normalnie za progiem byłaby podłoga na wysokości 8,8 cm, u mnie muszę to imitować deskami…
Z bajerów mamy funkcję podglądu na żywo. Obraz z kamery jest przeciętnej jakości jak na kamerę, ale dobrej jak na robota sprzątającego.
Robotem możemy jeździć jak zabawką, odpalić patrole domowe i ustawić je w harmonogramie, robot ma też funkcję szukania zwierzaka, robienia mu zdjęć i gifów w trakcie sprzątania. Dzięki obecności głośnika i mikrofonów mamy komunikację dwukierunkową – fajne bajery, ale realnie poza testami nigdy z nich nie korzystam.
Podsumowują rozdział o odkurzaniu i funkcjach towarzyszących, MOVA V70 Ultra wypadł bardzo dobrze, z jedną poważną skazą – niskiej zdolności do zbierania sypkich zanieczyszczeń z dywanu o długim włosiu: to zadanie wręcz go przerosło i realnie dopiero trzy przejazdy w kratkę wyczyściły dywan na tyle, że gołym okiem nie dało się dostrzec mięty (choć na koniec chiński odkurzacz SmartAI V6 i tak wyciągnął z włosia jej małą ilość).
V70 dobrze zbiera duże elementy z podłóg twardych, dokładnie sprząta wokół nóg stołów, w narożnikach i wsuwa szczotkę boczną w nisze podmeblowe. Nie jest głośny, choć do najcichszych trochę mu brakuje, wykonany jest nieźle, w apce ma wszystko, co potrzeba.
W systemie mopowania padami obrotowymi pojawiło się sporo ulepszeń, choć ciężko je zweryfikować – nie widać gołym okiem czy to tylko marketing.
Ponoć obroty padów wzrosły aż do 300 na minutę – to byłby rekord, jak na roboty Dreame/MOVA. Docisk do podłoża to spore 1,5 kg (15 N), pady mogą unosić się nad dywanami z krótkim włosiem do 10,5 mm wysokości lub być automatycznie ściągane/zakładane w stacji.
Szerokość robocza mycia to 26 cm i faktycznie prawy pad może wysuwać się na nowym, długim ramieniu aż na 16 cm, a ramię ma specjalną gumową osłonę, więc nie ma ryzyka porysowania mebli.
Aplikacja pozwala nam na wybór 1 z 32 poziomów dozowania wody – tu niestety niemiłe zaskoczenie, nawet 32/32 poziom dozowania wody daje jej naprawdę mało – porównałem go z Dreame X60 Pro Ultra, gdzie dobór ilości wody do danego poziomu oceniłem pozytywnie i w mojej ocenie, 32/32 w MOVA to 16/32 w Dreame.
Wody dozowanej na szmatki mogłoby być więcej, a tak mamy robota, który ma szeroką skalę dozowania bardzo małej lub małej ilości wody – idealnie dla domów/mieszkań z podłogami niezbyt wodoodpornymi. To można poprawić aktualizacją, choć efekty szorowania i tak są dobre, a przynajmniej podłoga wysycha w sekundy.
Mamy też opcję sprzątania z powtórzeniami: 2 lub 3. Jest też zagęszczenie trasy x2, x3 i x4. Wewnętrzny zbiornik wody nie jest wyjmowany, ale ma funkcję opróżniania z aplikacji – warto korzystać na czas transportu robota lub przestoje w pracy dłuższe niż tydzień.
Stacja pozwala na ustawienie powrotu na przemywanie co 10/15/20 minut, co 10-20 m2 ze skalą co 1 m2, co pomieszczenie lub można zostawić to AI. Ustawienia dotyczące temperatury wody zawsze zostawiam na maksimum – czyli w tym przypadku gorącą wodą z namaczaniem. Temperatura podgrzewania wody w stacji to 100 stopni C, a suszenia aż 70 stopni C.
W efekcie stacja na każdy proces przemywania – zarówno przed cyklem, w jego trakcie, jak i po zakończeniu – zużywa 340-370 ml wody. Samo przemywanie trwa tylko 2 minuty przed cyklem i w trakcie, a to na zakończenie trwa 3 minuty i 10 sekund.
W obu cyklach grzanie wody do 100 stopni C odbywa się między 1:10 i 1:30 – trwa 20 sekund i wtedy pobór prądu skacze do prawie 700 W. Zużycie wody na 1 cykl przemywania 2-minutowego to 200 ml, a tego dłuższego to 250 ml – stacja też nie pobiera dużo wody.
Zbiornik wody czystej w stacji może mieć maksymalnie 4 l, więc przy zużyciu średnio 200 ml na każdy cykl przemycia szmatek z namoczeniem, powrotach co 10 minut na przemywanie w stacji, wody w zbiorniku wystarczy na jakieś 17-18 przemyć (pewne ilości wody idą na uzupełnienie wew. zbiornika wody w robocie).
Przy takich maksymalnych ustawieniach aplikacja zawoła o uzupełnienie wody po przejechaniu przez robota ok. 160-180 m2, choć możliwe, że wcześniej będzie trzeba wylać wodę brudną – zbiornik ma 3,5 l. Oczywiście ustawienia można nieco obniżyć i znacząco wydłużyć czas pracy pod kątem zużycia wody.
Robot standardowo myje z zakładką na dwa, czyli pół robota jedzie po brudnym i pół po czystym, co finalnie przekłada się na przemycie każdego kawałka podłogi dwa razy. Można dodatkowo ustawić sprzątanie podwójne w kratkę, czyli raz wzdłuż pomieszczenia, drugi w poprzek.
Najgęstsza zakładka to x4, czyli ¼ robota jedzie po brudnym, a ¾ po czystym, więc robot czyści każdy skrawek podłogi 4 razy, a gdy włączymy sprzątanie podwójne to i 8 razy. W tym trybie robot zwalnia do 0,2 m/s.
Standardowo przygotowałem plamę z 30 ml espresso – zostawiłem ją do wyschnięcia na 24 h i jak widać po gifie robot wytarł ją w 99% w dwóch przejazdach (32/32 poziom dozowania wody, zagęszczenie trasy x4, 2 powtórzenia na krzyż), a to, co zostało to kawa we wzorkach kafli gresowych.
Stan szmatek po tym zadaniu wymaga czyszczenia w stacji i zdjęcie przed oraz po pokazuje, jak dobrze działa samooczyszczenie w 100 stopniach C, z wykorzystaniem detergentu automatycznie dozowanego do wody, mimo iż sam proces nie jest specjalnie długi i stacja nie zużywa dużych ilości wody.
Zbieranie 50 ml rozlanego mleka w trybie wykrywania plam, MOVA V70 Ultra Complete / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
MOVA V70 Ultra ma tryb rozpoznawania rozlanych plam i płynów oraz dobierania właściwej strategii sprzątania – to opcja nadal będąca w fazie beta, ale włączyłem ją i wylałem 50 ml mleka na deski. Robot od razu ją wykrył, oznaczył jako plamę do osobnego cyklu intensywnego i… objechał wokół, zostawiając nienaruszoną.
Dopiero gdy ten tryb wyłączyłem i ustawiłem sprzątanie strefowe, robot 2-krotnie ją przetarł – szmatki są dość cienkie, namaczanie ustawione na 16 poziom z 32. Efekt – jakieś 45 ml zebrane, reszta roztarta po okolicy. Pady obrotowe nie najlepiej radzą sobie z takimi zadaniami, chyba że puścimy robota ze 3-4 razy.
Wysuwanie mopa na 4 cm w poprzednich modelach działało nieźle, lepiej niż u konkurencji, tak samo dobrze, jak w ostatnio testowanym Dreame X60 Pro Ultra. W Dreame X60 Pro Ultra mamy ramię 18 cm, w MOVA V70 Ultra jest 16 cm i ma jeszcze lepsze zabezpieczenie przed rysowaniem mebli.
Robot bezproblemowo wsuwa pad obrotowy pod kanapę z IKEA mającą niszę 8 cm, a także wciska mopa pod cokoły meblowe. Działa to dobrze, jedynie do poprawy jest jazda wzdłuż ścian i mebli – wspominałem o tym w rozdziale o odkurzaniu.
Mycie wokół nóg stołów jest wreszcie perfekcyjne – tak, jak w Dreame X60 Pro Ultra. Mocno wysunięty pad na ramieniu omiata nogę tak, że ciężko dostrzec jakikolwiek suchy kawałek podłogi. Tak to powinno wyglądać w każdym flagowym robocie za dużą kasę.
Po nieprzyjemnych wpadkach robotów Dreame z niedziałającym podgrzewaniem wody w stacjach obawiałem się, żeby tu nie było tak samo. Na szczęście wszystko działało jak trzeba, a stacja dodatkowo ma w korytkach padów oborowych metalowe wstawki, które bardzo mocno się nagrzewają.
Jeśli w procesie przemywania szmatek wyjmiesz robota i dotkniesz jedną – możesz się oparzyć. Na dodatek proces podgrzewania wody użytej do przemywania trwa tu znacznie dłużej niż w Dreame X60 Pro Ultra – 20 sekund, a nie 10-15 i też występuje 1 raz na cykl.
Temperatura tacki z tarkami w trakcie tego procesu to aż 72,5 stopni C – sprawdziłem miernikiem Habotest GT313D. Powierzchnia szmatek nagrzewa się w procesie namaczania w trakcie cyklu do 32,3 stopni, a woda w zbiorniku brudnej po takim cyklu jest już zimna – 23,9 stopnia C.
Jakość systemu przemywania szmatek najlepiej pokazuje stan wody z 3 kolejnych cykli przemywania szmatek, po mopowaniu 40 m2 kafelków w kuchni i wejściu do domu. Pierwsza szklana jest mętna, bo to właśnie zawartość tego, co wyciągnął proces samoczyszczenia ze szmatek, druga to już minimalna mętność, trzecia to praktycznie czysta woda z detergentem.
Ogólne efekty mycia podłóg trzeba ocenić wysoko, ale robot traci punkty za małą ilość dozowanej wody nawet na poziomie 32/32 – jest jej przynajmniej 2 razy mniej niż w równocześnie testowanym Dreame X60 Pro Ultra.
Genialnie za to działa wysuwane ramię pada, robot dobrze szoruje zaschnięte plamy, czy myje wokół nóg stołów oraz nieźle wzdłuż mebli i ścian.
Według producenta stacja dokująca ma 47 cm wysokości, 42 cm szerokości, 47 cm głębokości. Z moich pomiarów zgadza się zarówno szerokość, jak i wysokość, ale już głębokość jest minimalnie mniejsza – 46 cm wraz z najazdem.
Sama pucha ma na głębokość 29,5 cm, a wysokość z otwartą klapą, tak aby wygodnie wyjmować i wkładać zbiorniki, to 71,5 cm.
Z tyłu stacji mamy miejsce na nadmiar przewodu, można poprowadzić go rowkiem w prawo lub lewo, a stację dosunąć do samej ściany – kabel nie przeszkadza. Od spodu stacja jest dobrze gumowana.
Funkcjonalnie stacja ma dosłownie wszystko, czego można chcieć od flagowego modelu. Dwa zbiorniki wody – 4 l czystej i 3,5 l brudnej służą do uzupełniania wody w robocie i mycia szmatek mopujących.
Woda jest podgrzewana do 100 stopni C i może to być prawdą – moje pomiary temperatury powierzchniowej tacki wykazały ponad 70 stopni, więc na wylocie wody faktycznie może temperatura wrzenia.
Zbiorniki detergentów mamy dwa – są dozowane do wody automatycznie, a kurz z robota jest odsysany do dużego pojemnika w stacji, z dodatkowym filtrem HEPA.
Nie zabrakło też szybkiego ładowania baterii robota w ok. 3 h, funkcji samoczyszczenia oraz trybu opróżniania wewnętrznego zbiornika wody z robota – warto o tym pamiętać na czas transportu, odsyłki do serwisu, czy przed dłuższym przestojem w pracy.
Stacja jest przystosowana do podłączenia pod dopływ i odpływ wody, po dokupieniu właściwego zestawu przyłączeniowego – wybija się w niej zaślepki od środka, usuwa zbiorniki wody i wszystko podłącza.
Niestety, na koniec lipca 2026 nie znalazłem żadnego oryginalnego zestawu, a mam wątpliwości, czy zestawy z Dreame mogłyby pasować – MOVA V70 Ultra jednak nieco inny projekt stacji niż roboty marki matki.
Za to na chińskich stronach nie brakuje zestawów uniwersalnych, lecz mocno ingerują one w stację, często wymagają wiercenia, więc na bank tracisz gwarancję MOVA.
Do wody w robocie, jak i do procesu przemywania dozowany jest jeden z dwóch detergentów. Mamy zbiornik A i B, gdzie pierwszy jest na uniwersalny (ten niebieski), a drugi zamiennie – środek Pet Odor do usuwania plam i zapachów po zwierzakach lub Wood Solution, czyli coś w rodzaju mleczka do drewna, które nadaje ładny połysk i sprawia, że moje deski modrzewiowe są jeszcze bardziej śliskie niż normalnie – skarpetkowcy powinni uważać 😉.
Ciekawie rozwiązano zbiornik kurzu. Normalnie MOVA i Dreame dają 3,2 l worek – zapełni się, to go wyrzucamy i wstawiamy nowy: prosto i higieniczne, zwłaszcza dla alergików. Z drugiej strony worki to koszt eksploatacyjny, więc MOVA zrobiła po prostu 3,2 l zbiornik na kurz – szczelny z dodatkowym zestawem filtrów: wstępnym z metalowej siateczki, gąbką i filtrem HEPA.
Taka pojemność wystarcza na wiele cykli odkurzania – bez zwierzaków spokojnie na 2 miesiące, a z nimi pewnie 2 razy krócej. Dla alergików opróżnianie takiego zbiornika to nic przyjemnego – pełno kurzu na filtrze, uszczelce, dobrze to po prostu przemyć i zostawić do wyschnięcia na 24 h.
Tarka stacji to jeden z najlepszych projektów na rynku – mamy po 10 dysz natryskowych na każdy pad obrotowy, krawędź, o którą materiał jest wyżymany i metalowe wstawki, które nagrzewają się do wysokich temperatur.
Na środku jest wyjmowany filtr wstępny, na którym osadzi się stały brud. Nad nim jest zawór wody, wyżej styki ładowania, a po prawej otwór odprowadzania kurzu.
Stan stacji na koniec testu oceniam bardzo wysoko – ma ona bardzo dobre właściwości samoczyszczące, niczego nie musiał przecierać, tylko wyjąć filtr wstępny, przemyć go i tyle.
Czas procesu użycia podgrzanej wody do 100 stopni C to ok. 20 sekund w 2 lub 3 minutowym procesie oczyszczenia mopów, czyli 2 razy dłużej niż w Dreame X60 Pro Ultra. Szkoda jedynie, że stacja nie ma zaprogramowanego zużycia większej ilości niż 200-250 ml na cykl czyszczenia szmatek.
Robotem sterujemy z poziomu aplikacji MOVAhome, która w Google Play ma ponad 100 tysięcy pobrać i bardzo mało ocen – niecały 1000 i z nich osiąga przeciętną dość ocenę 3,1/5. Wersja, z której korzystałem to 1.6.1.374 wydanej 26 czerwca 2026. Sam robot ostatecznie, po aktualizacji, pracował na sofcie 4.3.9_1781.
Podłączenie robota pod apkę jest super proste – zakładamy konto MOVAhome, potwierdzamy je, skanujemy kod QR z naklejki na robocie i podłączamy sprzęt pod domową sieć Wi-Fi. Całość zajmuje mniej niż 2 minuty.
Następnie apka zaproponuje nam aktualizacje oprogramowania, o ile jakieś są dostępne – warto od razu ściągnąć.
Główny pulpit to podgląd naszych urządzeń od MOVA, dostęp do skrótów, podgląd stanu baterii, scenariusze, powiadomienia, ustawienia apki i profilu, sklep, w którym można kupić nie tylko inne sprzęty, ale też potrzebne materiały eksploatacyjne.
Gdy klikniemy w robota zobaczmy typowy pulpit – nazwa, stan baterii i status pracy robota na górze, w roku skrót do ustawień, na środku miejsce, w którym pojawi się mapa po wykonaniu pierwszego mapowania, z boku skróty do edycji mapy, podglądu na żywo i funkcji Pet (o ile włączymy).
Pod mapą mamy skrót do trybu pielęgnacji podłóg drewnianych, a także wybór trybu pracy: CleanGenius, odkurzacz, mop, odk. i mop., mop. po odk., indywidualny. To w tej sekcji możemy wybrać moc ssania, zagęszczenie trasy, ilość dozowanej wody na szmatki i jak często robot ma wracać do stacji na przemycie.
Niżej mamy przyciski startu/pauzy pracy, skrót do stacji – gdy robot pracuje pełni funkcję powrotu do stacji, a w stacji odpalimy mycie lub suszenie szmatek, opróżnianie zbiornika kurzu, podglądniemy, jaki jest stan zbiorników wody, detergentów, czy worka i przejdziemy do ustawień stacji oraz harmonogramów pracy.
Nad przyciskami mamy też formę pracy – wszystkie to automatyczne sprzątanie całej dostępnej powierzchni, pomieszczenie to wybrane przez nas pokoje, a strefa to wyznaczone kwadraty i prostokąty obszarów do sprzątnięcia.
Edycja mapy zawiera mnóstwo funkcji. Bazowo możemy wyświetlać mapę w 2D lub 3D i zdecydować czy chcemy widzieć na mapach: nazwy pomieszczeń, ikony mebli, przeszkód, materiał podłogowy.
W edycji zmienimy nazwę mapy, utworzymy kopię, przywrócimy poprzednią wersję lub ją usuniemy. W zarządzaniu mapą włączymy mapowanie wielopiętrowe i znajdziemy wszystkie dostępne mapy. Na mapach możemy wskazać sekwencję sprzątania, przykładowo najbardziej brudne obszary na koniec.
Możemy edytować meble. Nie ma ich specjalnie wiele – 25. Aby ułatwić sprzątanie w trudno dostępnych miejscach, mamy opcję ustawienia na mapach nisko położonych obszarów, wirtualnych progów czy ramp.
Pomieszczenia możemy dzielić i łączyć. Ostatnie ustawienia map to wyznaczanie stref zakazanych, wirtualnych ścian, ustalenie materiału podłogi i kierunku ułożenia, ustawienie dywanów i zaznaczenie miejsc, gdzie mamy zasłony.
Gdy przejdziemy do ustawień zobaczymy, że względem poprzednich wersji mamy więcej porządku. Od góry jest historia sprzątania z podsumowaniem. Raporty to nie tylko mapy ze statystykami, ale też dokładny spis, krok po kroku tego, co robił robot, z podaną godziną i parametrami ustawień.
Dalej mamy czyszczenie planowe, czyli zaawansowane harmonogramy pracy i obok statystyki materiałów eksploatacyjnych, z podpowiedziami jak o nie dbać.
Poniżej jest 6 skrótów do głównych ustawień. Ustawienia stacji dokującej dają wybór tego, jak prany ma być mop – wskażemy temperaturę podgrzewania wody i ilość używanej do tego procesu wody, możemy też zdać się na tryb inteligentny. W ustawieniach suszenia wskażemy ile czasu szmatki mają się suszyć – do 1 do 3 h.
Ustawienia automatyczne opróżniania dają wybór jak często robot ma się opróżniać w stacji: inteligentnie, wysoka (kilka razy na cykl), standard (po cyklu), niska (co kilka cykli). Na końcu jest też włącznik kompresji włosów w zbiorniku robota.
Ustawienia detergentu dają nam wybór jak często robot korzystać ma z danego detergentu – a są dwa. W detergencie B wskazujemy, jaki stosujemy: detergent dla hodowców zwierząt, czy roztwór do pielęgnacji podłóg drewnianych. Na końcu mamy samooczyszczenie podstawy płyty myjącej.
Ustawienia czyszczenia podłogi to najpierw wybór tego, w jak niskie obszary robot ma wjeżdżać oraz częstotliwość sprzątania w tych miejscach. Włączymy tryb unikania zderzeń, automatyczne zdejmowanie i zakładanie padów oborowych, czyszczenie wzdłuż kierunku ułożenia podłóg, dynamiczne czyszczenie obszarów z przeszkodami.
Mamy też dwie funkcje beta: inteligentne usuwanie plam, wzmocnienie dla dużych cząstek – obie działają źle. Pierwsza mimo wykrycia plamy z płynu podczas mopowania, omija ją, a druga uznaje ciemne sęki w deskach modrzewiowych za duży brud…
Ustawienia sprzątania dywanów pozwalają na wybór strategii sprzątania dla wszystkich dywanów lub dla każdego osobno, robot może tylko unosić szmatki lub zostawiać je w stacji, może ignorować takie powierzchnie – opcji jest sporo. Na dywanach robot może włączać maksymalną moc, czyścić je intensywnie dwa razy, zaczynać cykl sprzątania od dywanów.
Menu trybu MopExtend to włącznik inteligentnego odkurzania narożników z wysuwaną szczotką boczną, a także wysuwanego mopa na ramieniu, wraz z dodatkowymi opcjami: głębokie czyszczenie wokół nóg stołów i krzeseł oraz wzmocnienie czyszczenia krawędzi przy nogach stołów i krzesłem (beta).
Ustawienia unikania przeszkód dają opcję włączenia tego trybu z AI, mamy możliwość zgłoszenia własnych przeszkód (beta), zgodę na robienie zdjęć przeszkód, włącznik lampki doświetlającej. Ustawienia pokonywania przeszkód to wybór sposobu – synchronicznie lub jak w biegu przez płotki.
Tryb Pet to masa bajerów dla posiadaczy zwierząt. Sprzątanie obszaru zwierzaków zawiera specjalne tryby i strategie jak ustawienie opróżniania w stacji, wzmocnienie dla dużych cząstek, czyszczenie otoczenia zwierząt, ustawienia detergentu Pet Odor, mopowanie z małą ilością wody, suszenie pojemnika i komory na kurz, aby nie powstawały zapachy, czy inteligentne czyszczenie mopa.
Asystent głosowy Hey Mova nie gada po polsku, mamy angielski, chiński, niemiecki, francuski i włoski. Polski można ustawić jako zwykłe komunikaty głosowe. Dalej włączymy podgląd kamery na żywo z hasłem.
W więcej funkcji jest tryb nie przeszkadzać, ustawienia ładowania baterii z wyborem czasu ładowania, limitem % ładowania o włącznik błyskawicznego ładowania.
Kolejne to: wznowienie trybu czyszczenia po doładowaniu, zabezpieczenie przed dziećmi, wyłącznik powiadomień, zdalne sterowanie, zarządzanie siecią Wi-Fi, konserwacja urządzenia z trybem opróżniania wewnętrznego zbiornika wody i zlokalizuj robota.
Ostatnie pozycje to zakładka pomoc z FAW, info o sprzęcie, sugestie, udostępnianie robota innym domownikom, aktualizacje softu i usuwanie robota.
Apka ma praktycznie wszystko, co potrzeba i nie sprawiała problemów z łącznością, czasem ładowania czy mapowaniem.
Z tegorocznych premier MOVA, V70 Ultra to drugi z testowanych robotów na blogu – pierwszym był średnio udany model MOVA S70 Ultra Roller, który zdobył jedynie 7,2/10 pkt. Został mi do przetestowania jeszcze nowy model z wałkiem myjącym, czyli MOVA Z70 Ultra Roller Complete – ta recenzja już w sierpniu na AGDmaniak.pl.
V70 jest ciekawą ewolucją poprzednika, ale nie dostanie tak wysokiej noty, jak V50 Ultra (9/10) – rynek mocno się zmienił na przestrzeni roku: mamy sporo robotów o wysokości poniżej 8 cm, z lepszym odkurzaniem dywanów, opcją wybory dozowania większej ilości wody na podłogi wodoodporne, z bardziej dopracowanym systemem rozpoznawania i omijania małych przeszkód (choćby wielkości paczki zapałek).
Z drugiej strony robot nie notuje poważnych wpadek, ma bardzo rozbudowaną aplikację z pełną personalizacją cykli sprzątania, może dzięki podwójnemu zbiornikowi detergentów myć podłogi na różne sposoby, działanie obu wysuwanych ramion jest bardzo dobre, czasem nawet lepsze niż w Dreame X60 Pro Ultra.
Robot dobrze myje podłogi, nieźle sprząta wzdłuż mebli i ścian, perfekcyjne czyści wokół nóg stołów i krzeseł, radzi sobie z drobnym kurzem, a w pracy nie jest specjalnie głośny. Może on sam, jak i stacja nie wyglądają tak dobrze, jak flagowce Dreame i Roborocka, ale kiczu też nie ma.
To, co wychodzi MOVA V70 Ultra genialnie, poza myciem wokół nóg stołów, to sprzątanie pod zasłonami i firanami – wreszcie funkcja ta działa jak należy.
Robot bezbłędnie też rozpoznaje i omija kable, dobrze radzi sobie z progami do 4,2 cm, gdy są pojedyncze i do 8,8 cm dla podwójnych, a wysuwane ramiona mopa i szczotki bocznej wciska wszędzie gdzie się da – pod meble i w narożniki.
Z wad opisywanych w sieci nic mi się nie potwierdziło. Użytkownicy Reddita narzekają na słabą wydajność pracy, nawet 0,4 m2/h – u mnie był to standard 0,6-0,7 m2/h z włączonymi wszystkimi dodatkami i polepszaczami sprzątania, do 0,9 m2/h z wyłączonymi.
Największym problemem tej konstrukcji będzie na razie cena – ta jest obecnie wysoka, a mając do wyboru MOVA V70 Ultra i Dreame X60 Pro Ultra w podobnej cenie, wybrałbym jednak Dreame.
Na szczęście ceny robotów szybko spadają i już w ostatnim kwartale będzie można kupić aktualne, drogie flagowce w okolicy 3000-3500 zł, a w najlepszych promocjach nawet taniej.
|
ZALETY
|
WADY
|
Jeśli szukasz robota sprzątającego, warto zerknąć na nasz TOP-10 najlepszych robotów sprzątających.
Szukając natomiast dobrego odkurzacza koniecznie sprawdź naszą listę najlepszych pionowych odkurzaczy bezprzewodowych.
Zachęcam również do zerknięcia na maniaKalny TOP-10 najlepszych odkurzaczy na polskim rynku oraz zestawienie najlepszych odkurzaczy piorących.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
Philips wraca z odkurzaczami bezprzewodowymi! Nowe PowerUp IQ70 i IQ 80 mogą namieszać… (więcej…)
Pięknie wygląda, jest przy tym odporniejsza na uszkodzenia i mniej widać kurz. No i jest…
W dzisiejszych ofertach Lidl wrzucił fajny sprzęt dla osób, które potrzebują dokładności. Na promocji wylądował…
Media Markt wypuścił dwa ekspresy do kawy marki własnej Koenic. Prawdopodobnie już niedługo kolejne warianty…
Dzięki technologiom AI Wash+, AI Ecobubble, inteligentnemu ekranowi i Optimal Dry i AI Dry+ nie…
JD.com, chiński gigant z branży e-commerce uzyskał wszelkie potrzebne zgody od Komisji Europejskiej na zakup…
Komentarze
No właśnie jestem świeżo po rozmowie z dyrektorem regionalnym największego elektromarketu w Polsce - wczesniej przez 15 lat był tam kierownikiem, więc posiada stosowaną wiedzę i ostrzegł mnie , abym wycofał się z marki Dreame, ponieważ ludzie masowo zwracają je po licznych awariach a serwis nie odpowiada, przetrzymuje po kilka tygodni sprzęt i często wraca z tą samą usterką. Szczególnie x60 ultra i x60 pro ultra. Jestem zdziwiony, że sprzęt za 6 tyś może być tak awaryjny. Wchodzi natomiast na rynek Xiaomi Robot Vacuum 6 Max. Zapowiada się bardzo ciekawie - przewiduje Pan może recenzję ? Osobiście mam starego Viomi v2 i nigdy nie uległ awarii. Wiadomo - przepaść technologiczna, ale ogólnie chyba Xiaomi zbiera dobre recenzje.
Nie przesadzałbym - Dreame/MOVA sprzedają w PL najwięcej robotów, to i też efekt skali robi swoje. Na pewno można stwierdzić, że te marki mają więcej problemów serwisowych niż choćby Roborock, ale pełno ludzi w moim otoczeniu ma roboty Dreame i MOVA, może raz się trafił przypadek poważnej awarii. Serwis faktycznie mają bardzo słaby, zwłaszcza MOVA.
czyli co Pan radzi. Kupować mova V70 ultra complete czy może poczekać na Black Friday i na obniżkę dreame x60 pro ultra complete ? Swoją drogą jak Pan przewiduje spadek na x60 pro ultra cmpl ?
Trudno powiedzieć, jeśli będzie jak rok temu, to obniżki na BF, CyberMonday, czy potem akcje świątecznie były świetne.
Trzeba też wiedzieć, że MOVA prawdopodobnie zamyka kategorię robotów sprzątających i nie będą już dublować z drobnymi zmiany Dreame, więc na pewno bezpieczniejszym wyborem będą aktualne generacje Dreame.
Dzień dobry. Widział Pan może ten film ? Miałem kupić mova V70 ultra complete po Pana recesji. Teraz się waham. Co Pan sądzi ?
https://youtube.com/shorts/5eJSWXXwQsU?is=WXapW5fiWiqtDE2K
Plotki branżowe mówią o poszukiwaniu w Polsce przez Narwala nowego dystrybutora.
MOVA ma zmienić ofertę u model działania, pisali do nas informacyjnie, że coś się w tym temacie dzieje, ale bez szczegółów.
Popytamy i jak będziemy mieć jakieś konkrety co dalej z MOVA, napiszemy o tym.