Laresar X11 to hit AliExpress, często nazywany „Dyson killerem”. Kosztuje mniej niż 400 zł, a ma oferować topowe parametry. Sprawdzam, czy tak rzeczywiście jest.
Spis treści
Zazwyczaj na testy bierzmy odkurzacze znanych marek, ale niedawno postanowiliśmy sprawdzić także popularny odkurzacz z najniższej półki cenowej, hit AliExpress, często nazywany „Dyson killerem” – Laresar X11.
Ten sprzęt kosztuje mniej niż 400 zł, a oferuje dużą moc ssania i całkiem nieźle pomyślaną elektroszczotkę uniwersalną, a wyglądem nawet przypomina odkurzacze marki Dyson.
W zależności kogo spytać, X11 uznawany jest za następcę jeszcze bardziej popularnego modelu Laresar V7, choć inni uważają za niego model V8 Elite. Jeśli założymy, że nowy sprzęt ma być lepszy od poprzedniego to jednak X11 musi być następcą, gdyż V8 Elite ma nieco gorsze parametry.
Czy Laresar X11 jest warty zakupu i jak wypada na tle markowych odkurzaczy, kosztujący wielokrotnie więcej? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć w teście Laresar X11, a bezpośrednie porównanie z jednym z Dysonów zrobimy osobno już niedługo!
Ile kosztuje Laresar X11?
Ceny Laresara X11 najczęściej oscylują w okolicy 400 zł, choć w promocjach z kodami rabatowymi na AliExpress można zejść do okolic 350 zł.
Najniższa cena historycznie za ten model to 329 zł. Najlepsze oferty zazwyczaj pochodzą ze sklepów marki Laresar, jak choćby Laresar Europe Store, a wysyłki realizowane są z polskiego lub francuskiego magazynu, z wliczonymi wszystkimi opłatami i podatkami.
Z polskich sklepów sporo ofert jest na Allegro od 449 zł, ale część z nich to te same chińskie sklepy, które mają swoje sklepy na AliExpress. Ostatnie i najdroższe źródło to marketplace Kauflanda – mają go zazwyczaj po ok. 500 zł.
Co do cen części to w porównaniu do konkurencji są bardzo tanie. Bateria to koszt 206,59 zł, choć czasem można wyrwać ją za ok. 150 zł.
Nowe zapachy można kupić tutaj – 7-10 zł za 7 sztuk w zależności od rodzaju, choć moim zdaniem to kompletnie zbędny dodatek. Filtrów HEPA dostajemy aż 3 sztuki, więc szybko potrzebne nie będą, ale jeśli to kupisz je za 38 zł za sztukę, w promocjach po 30 zł.
Nowy wałek do elektroszczotki to koszt ok. 70-82 zł.
Jakby tak zebrać koszt nowej baterii, filtra i wałka do elektroszczotki to robi nam się koszt tylko trochę niższy niż nowego X11. To typowy problem tanich rzeczy – jakiekolwiek grzebanie przy nich jest mało opłacalne.
Inne modele Laresar
- V7 – odkurzacz pionowy, siłą ssania 50 kPa, silnik 500 W, 600 ml pojemności, gorsza elektroszczotka, łatwiejsze sprzątanie pod meblami, niższa waga, stacja naścienna automatycznie ładująca odkurzacz po odłożeniu, sprawdź cenę;
- V8 (Elite 8) – odkurzacz pionowy, 48 kPa z 500 W silnika, krótszy czas pracy 55/15 minut, bateria z 7 ogniw (2500 mAh), sprawdź cenę;
- M3 – odkurzacz mopujący, 3 tryby pracy (w tym auto), czas pracy do 55 minut, komunikaty głosowe, samooczyszczenie, sprawdź cenę;
- L20+ – robot sprzątający ze stacją opróżniającą, radarem laserowym i mopowaniem, siła ssania 5000 Pa, stacja 22 000 Pa, worek w stacji 2,5 l, sprawdź cenę.
Specyfikacja Laresar X11
Parametry podawane przez producenta są (lekko mówiąc) wyssane z palca – gdyby ten sprzęt osiągał w trybie mocy maksymalnej 55 kPa, byłby najmocniejszym odkurzaczem pionowych na rynku.
Wykonałem własne pomiary wakuometrem i jest naprawdę dobrze – 30 kPa mocy maksymalnej to wynik taki sam, jak Dysonów V15 i V15s Submarine. Dodam, że nasze zestawienie realnej siły ssania różnych odkurzaczy pionowych znajdziesz już na agdManiaK.pl – z czasem będzie rozbudowywane o kolejne sprzęty, które uda mi się dorwać do sprawdzenia.
Czas pracy jest też podobny do Dysonów – 60 minut w ECO, ale już przy mocy maksymalnej mamy aż 17 minut, a nie 5-10 minut. Co prawda maksymalna moc jest dostępna przez pierwsze 12 minut, a potem mocno spada – mniej więcej o połowę. Winne są tu bardzo słabej jakości ogniwa w baterii, co nie zmienia faktu, że nawet te 12 minut to wynik lepszy od większości pionówek.
Parametry Laresar X11:
- Moc odkurzacza: 550 W;
- Siła ssania według producenta: 55 kPa w MAX, 28 kPa w MID, 15 kPa w ECO;
- Siła ssania według pomiarów własnych: 30 kPa w MAX, 14 kPa w MID, 9 kPa w ECO;
- Napięcie akumulatora 29,6 V;
- Pojemność akumulatora: 2500 mAh (8 ogniw);
- 3 poziomy mocy: ECO, MID, MAX;
- Czas ładowania: 4 h;
- Czas pracy: do 60 min w ECO; do 35 min w MID i do 17 min w MAX;
- Głośność: do 84 dB w Turbo (według producenta, realnie jest lepiej);
- Pojemność pojemnika na kurz: 800 ml;
- Filtracja: 5 stopniowa z filtrem HEPA o filtracji 99,98% cząstek 0,3 mikrona;
- Waga: 1,6 kg jednostka centralna, 2,8 kg cały odkurzacz;
- Producent: Ekoo Electronic Co., Ltd z Shenzen w Chinach.
Tryby pracy są 3, nie ma tu trybu automatycznego, czas ładowania ok. 4 h też jest prawdziwy, a głośność podawana przez producenta jest nieco zawyżona – ledwo udało mi się zmierzyć głośność powyżej 80 dB.
Zbiornik jest naprawdę spory, filtracja jest na bardzo dobrym poziomie, choć nie mamy szczegółowych informacji jakiej klasy filtr HEPA jest tu stosowany – na oko będzie to coś w rodzaju H12.
Pochwalić trzeba X11 za wagę – 2,8 kg w całości to dobry wynik, zwłaszcza jak na tak mocny sprzęt, choć ergonomia mogłaby być nieco lepsza. Mocno wysunięty silnik i zbiornik do przodu, chwyt na samym końcu z tyłu, sprawia, że te 1,6 kg wagi jednostki centralnej wydaje się cięższe niż jest w rzeczywistości.
Na szczęście, przy sprzątaniu podłóg nie jest to problemem, dopiero gdy trzeba sprzęt podnosić, choćby do odkurzania schodów, auta, czy mebli, możemy odczuć ten ciężar.
Zestaw sprzedażowy, jakość wykonania i konstrukcja
W kartonie wszystkie części były dobrze spakowane. Dostajemy: jednostkę centralną, rurę teleskopową, elektroszczotkę uniwersalną z oświetleniem LED, ssawkę szczelinową, ssawkę z włosiem, stację do powieszenia na ścianie, ładowarkę, 2 narzędzia czyszczące, 3 filtry HEPA (1 preinstalowany), 2 zapachy, instrukcję obsługi (brak PL).
Jak widać zestaw jest bardzo biedny, ale pocieszające jest to, że pasują do tego sprzętu prawie wszystkie tanie akcesoria z AliExpress czy Temu przeznaczone do Dysonów. Nie zapina się sam przycisk na klik, ale wchodzą bez problemów i dobrze się trzymają. Warto więc dokupić sobie elastyczną ssawkę szczelinową, giętką rurę czy ssawkę z miękkim włosiem do kurzu – ich brak jest odczuwalny.
W baterii ponoć siedzą ogniwa Sunpower INR18650 (nie rozbierałem, tak twierdzą Internety) i to jest najsłabszy element X11. Nie trzymają mocy stabilnie, ostatnie minuty pracy przed rozładowaniem to spadek mocy o 40-60%.
Internetowi spece podpowiadają, że można samemu wymienić ogniwa na jakieś porządne, nie ma tu większych problemów z elektroniką, trzeba tylko umieć lutować i ponieść koszt nowych ogniw, a to w tak tanim sprzęcie raczej mało opłacalna zabawa.
Co do jakości wykonania to zacznijmy od plusów. Połączenia są znakomite – szczelne, do ich rozłączenia potrzeba nieco siły, tak jak to powinno wyglądać. Sam projekt połączeń to prawie to samo, co w Dysonach, różnią się tylko przyciskiem/zapięciem, więc bez problemów wsadziłem do X11 ssawkę szczelinową z Dysona V15s Submarine i dobrze się w nim trzymała.
Bardzo dobrze wykonano elektroszczotkę uniwersalną. Od spodu jest zabezpieczona trzema paskami włosia, z frontu ma pasek gumy, który niestety nie nachodzi na narożniki, mamy też kilka przednich otwór pomagających w wciąganiu dużych elementów. Nie zabrakło zębów wyczesujących włosie wałka (ułożone w literę V), więc plątanie włosów to problem prawie nieistniejący w X11.
Mamy też oświetlenie LED z 6 punktów w kolorze zielonym – nie jest to intensywność oświetlenia z najlepszych odkurzaczy Dysona i Dreame, ale i tak robi robotę, co widać choćby po fotkach i gifie z dalszej części testu. Świeci podobnie mocno jak oświetlenie z odkurzaczy Boscha, czy Philipsa, choć ma nieco mniejszy kąt padania z uwagi na skupienie ledów na środku, a nie rozłożenie ich na całej szerokości.
Elektroszczotka ma 25,5 cm szerokości, z czego wałek stanowi ok. 21,2 cm, więc po lewej mamy ok. 2,1 cm martwej strefy, a po prawej ok. 1,7 cm. Przegub elektroszczotki mierzy tylko 6,9 cm, ale nie oznacza to, że zmieścimy się łatwo pod meblami – przez zbiornik i silnik pod rurą, nie da się ustawić X11 na płasko, więc gdy położymy go na podłodze, elektroszczotka ma te 6,9 cm wysokości, ale rura przy złączu z jednostką centralną ma już 17 cm.
Rura teleskopowa wydaje się dobrze zrobiona, mechanizm rozszerzania i skracania działa jak należy i pracuje w zakresie 38,5-60,5 cm, co daje wysokość odkurzacza od 93,5 cm od 115,5 cm. Ssawka szczelinowa ma 13 cm przewężenia, a taką samą długość ma ssawka z szorstkim włosiem.
Jednostka centralna to dość spory element o długości 38,5 cm – ma silnik pod rurą, podobnie jak i zbiornik, a uchwyt znajduje się na samym końcu, więc mimo niskiej wagi 1,6 kg, ciężar w ręce jest nieco odczuwalny.
Zbiornik wykonano świetnie, ma wygodne cięgno pod palcem wskazującym do otwierania nad śmietnikiem, a z boku duży przycisk do odpinania. Zapinanie i odpinanie zbiornika jest super łatwe.
W zbiorniku mamy separator wielocyklonowy z filtrem wstępnym z metalowej siateczki i filtr HEPA. Za silnikiem znalazł się drugi filtr HEPA, oba są zmywalne.
Rękojeść uchwytu jest szorstka, więc odkurzacz dobrze trzyma się w dłoni, pod kciukiem mamy dwa przyciski startu/końca pracy i zmiany trybu. Wyświetlacz pokazuje nam wybrany tryb kolorem i ikoną, a czas pracy podświetlając 4 punkty ledowe.
Spasowanie jednostki centralnej jest na przeciętnym poziomie, nieco gorszym od Dysonów, dużo gorszym od Dreame serii Z20 i Z30 czy najlepszych odkurzaczy pod tym względem na rynku – Bosch Unlimited 10 i 9. Według posiadaczy i ich opinii z sieci, X11 jest nieco lepiej spasowany i wykonany od starszego Laresara V7.
Podobnie jak w Dysonach mamy widoczne artefakty na wszystkich szarych plastikach. Nie wygląda to estetycznie, ale w sprzęcie za 350-400 zł jest to akceptowalne (w Dysonach za grubą kasę już mniej).
Ogólnie jakość wykonania X11 jest przeciętna, całkiem niezła, współmierna do ceny.
Jak odkurza Laresar X11?
To, co od razu zwraca uwagę gdy wyjmujemy Laresara X11 z opakowania to podobieństwo do Dysonów – od samej kolorystyki, przez złącza, po artefakty na szarych plastikach.
Drugie spojrzenie na X11 i od razu czuć, że to lekki odkurzacz, choć z uwagi na projekt jednostki centralnej, nie jest od odczuwalnie aż tak lekki, jakby być mógł patrząc na same liczby.
Sprawdziłem wagi – jednostka centralna z baterią to faktycznie 1,604 kg, sama bateria 0,519 kg, rura to 0,286 kg, elektroszczotka 0,791 kg. Całość waży 2,823 kg, więc producent nie kłamie – wszystko się zgadza z jego deklaracjami.
Praktycznie to poziom wagowy lekkich modeli Samsunga z elektroszczotką uniwersalną, sporo niższy niż Dysonów czy Tefali o podobnych parametrach. Taki Dyson V15, który jest bezpośrednim konkurentem mocowym to 3,15 kg z elektroszczotką uniwersalną, podobnie jak Dreame Z20, a Tefal 14.80 to w tej samej konfiguracji 3,1 kg.
Odbiór tej niskiej wagi nieco jednak psuje konstrukcja z uchwytem na samym końcu, przed silnikiem, a nie pod nim jak w Dysonie, Tefalu, czy większości Dreame. Całość wagi ciąży nam na nadgarstku, zwłaszcza gdy używamy go jako odkurzacza ręcznego.
W odkurzaniu podłóg ergonomia jest naprawdę dobra, podobna do Samsungów Jet 85, a to przecież jedne z najlżejszych odkurzaczy tego typu.
Głośność pracy:
- ECO – 66,7 dB;
- MID – 70,8 dB:
- MAX – 80,8 dB;
- Elektroszczotka – 72,4 dB.
Pod względem głośności pracy nie jest to najcichszy sprzęt, zwłaszcza przy maksymalnej mocy przekracza lekko 80 dB. Na szczęście nie są to jakieś wysokie, przeszkadzające dźwięki, po prostu normalna praca silnika.
Co ważne, elektroszczotka o mocy 25 W i napięciu 29,6 V nie jest bardzo głośna, na dodatek przy poruszaniu się nie piszczy – kółka są dobrze zaprojektowane. Prowadzi się świetnie, zawsze jedzie tam gdzie chcemy.
Od spodu jest porządnie uszczelniona paskami włosia, ma dużą przestrzeń między wałkiem, a otworem odprowadzającym i duże przestrzenie od frontu ułatwiające wciąganie dużych elementów – co prawda nie ma regulowanego prześwitu, więc nie da się zwiększyć podciśnienia ssania opuszczając przegródkę, ale nie jest to jakimś problemem.
Rura teleskopowa przyda się gdy mamy nieco więcej wzrostu niż przeciętnie, ssawka szczelinowa należy do tych krótszych – ma tylko 13 cm długości, podobnie jak ssawka z szorstkim włosiem. Spełniają swoje podstawowe zadania, ale nie są jakoś wybitnie dobrze zaprojektowane elementy.
Na szczęście lepsze można dokupić za grosze z Temu, Allegro i AliExpress. To te same co do Dysonów – wejścia pasują, jedynie przyciski nie wchodzą na klik, ale i tak trzymają się mocno.
Słabo za to wypada stacja dokująca, gdyż nie ładuje baterii po odłożeniu odkurzacza (Laresar V7 to ma), wymaga każdorazowego wpięcia ładowarki w baterię od góry. Stacja ma też dość szeroki rozstaw otwór do przykręcenia – osiowo aż 10 cm, więc nie pasuje pod większość uniwersalnych stojaków. Fajnie, że mieści odkurzacz i oba akcesoria.
Jednostka centralna jak już wspomniałem jest dość długa (prawie 39 cm), przypomina nieco tą z ostatnio testowanego odkurzacza firmy Ryobi – One+ RASV18BL-0, ale jest od niego znacznie lżejsza (1,6 kg vs 2,6 kg z bateriami). Łatwo wyjmuje się z niej baterię – na przycisk, opróżnianie to pociągnięcie specjalnego cięgna pod palcem wskazującym, a odpinanie zbiornika to duży przycisk z boku.
Zapinanie jest banalnie łatwe, podobnie jak składanie i rozkładanie zbiornika. W zbiorniku mamy separator wielocyklonowy i zmywalny filtr HEPA, wszystko wydaje się nieźle uszczelnione, plastiki grube, ciężko do czegoś się przyczepić, zwłaszcza gdy przypomnimy sobie o jego cenie – gdyby ten model wzięła sobie jakaś znana marka jak Philips, Beko, czy Hisense to nie byłoby wstydu oferować go za 799-999 zł, w zależności od zestawu akcesoriów.
Do pracy mamy 3 poziomy mocy: ECO, MID i MAX. Wykonałem własne pomiary siły ssania wakuometrem i jest naprawdę dobrze – w ECO ma 9 kPa, w MID 14 kPA, a w MAX aż 30 kPA.
Dla porównania 9 kPa to więcej niż na maksymalnej mocy ciągną flagowe Philipsy Aqua serii 7000 i 8000 (mają po 8 kPa), 14 kPa to poziom zbliżony do flagowych modelu Boscha – Unlimited 9 i 10 (mają 15 kPa), a 30 kPa to dokładnie wynik maksymalnej mocy Dysona V15, czy Dreame Z30 Station.
Czas pracy na papierze też robi wrażenie, zwłaszcza na średnim i maksymalnym poziomie mocy: 17 minut w MAX i 35 minut w MID. Niestety papier to nie wszystko i w teście wyszło, że te parametry siły ssania utrzymywane są przez ok. 70-75% deklarowanego czasu.
Z 17 minut w MAX realnie mamy 12 minut z siłą 30 kPa, a potem spada ona mniej więcej o połowę. W MID 35 minut z siłą 14 kPa to realnie 28 minut, a na ostatnie 7 minut spada także o połowę. Jak już wspominałem to wina słabej jakości ogniw firmy Sunpower i w teorii można je podmienić, ale koszt takiej operacji to mniej więcej cena drugiej, zapasowej baterii do X11, więc jak dla mnie taki zabieg serwisowy jest bez sensu.
W trybie MAX udało mi się przez te 12 minut – gdy utrzymywana jest moc maksymalna – odkurzyć 60 m2 podłogi, w trybie MID, 28 minut pozwoliło już na odkurzenie całego domu, czyli ok. 160 m2.
Wyświetlacz jest bardzo prymitywny, pokazuje nam 4 ikonami stan baterii, czy wydawałoby się, że 100/75/50/25%. Realnie to nie jest równy podział i te ikonki żyją własnym życiem – ostatnia kreska wyczerpuje się w kilka minut, a wcześniejsze potrafią trzymać znacznie dłużej.
Wybór poziomu mocy to 3 gwiazdka – od lewej mamy ECO, środkowa to MID, a prawa to MAX. Gdy zaświecą się wszystkie na raz to błąd lub zablokowana elektroszczotka.
Przyciski startu/pauzy pracy i zmiany trybu są fizyczne i mają wyraźne wzorki wyczuwalne pod palcami, więc obstawiam, że będzie to też niezły wybór dla osób niedowidzących. Takie osoby pewnie też docenią łatwość opróżniania bez potrzeby rozbierania całej konstrukcji.
Tryb najniższej mocy nadaje się do standardowego odkurzania podłóg twardych gdy są lekko zabrudzone, najbardziej praktyczny jest poziom środkowy. Tryb najwyższej mocy przyda się do zbierania dużych zabrudzeń i jako odkurzacz ręczny, gdy chcemy wyczyścić auto, meble, czy kanapy, choć do tych 2 ostatnich nie mamy właściwych narzędzi w zestawie – dokupić je można.
Zrobiłem kilka standardowych testów.
Zadziwiająco dobrze odkurzacz radzi sobie z dywanem. Elektroszczotka ma jedynie 25 W napęd, a nie ma problemów z dywanem shaggy 3 cm na 1 i 2 biegu – dopiero na 3 maksymalnym zaczyna się blokować z uwagi na zassanie elektroszczotki do materiału, wtedy nie da się przepchać odkurzacza.
Efekty odkurzania też są świetne, choć może nie aż tak, jak w przypadku elektroszczotki Omni Brush z Dreame (choćby Dreame Z30 Ultra, Z30 Station, Z20 Station), czy elektroszczotki uniwersalnej z Shark PowerDetect IP1251EUT i IP3251EUT.
Tu jest po prostu genialnie – zęby wyczesujące usuwają wszystkie włosy, nawet gdy wciągamy sporą ich garść o długości 50 cm. Po takim działaniu w elektroszczotce znalazłem dosłownie 1 włos na wałku, a reszta ładnie owinęła się na podstawie separatora cyklonowego w zbiorniku.
Jak przy każdym teście od lat, wysypałem ścieżkę składającą się z: cukru, bułki tartej, ryżu, mąki, rozdeptanego makaronu typu rurki, płatków jaglanych, herbaty liściastej i kawy ziarnistej. Odkurzacz za jednym przejazdem po kafelkach gresowych z głębokimi fugami pochłonął 100% tych elementów, nie zostawił nic nawet w fugach.
Oczywiście pomagają w tym duże otwory we froncie elektroszczotki, spora przestrzeń między wałkiem, a otworem odprowadzającym. Stan elektroszczotki po takim zadaniu był praktycznie idealny – nie znalazłem śladów po mące, nic z niej nie wyleciało na podłogę, po wyłączeniu odkurzacza. Jak widać Laresar projektem swojej elektroszczotki uniwersalnej zawstydzić może największych graczy na polskim rynku.
Zazwyczaj elektroszczotki uniwersalne gorzej sobie radzą ze zbieraniem drobnego kurzu, gdyż mają tylko 1-2 paski dość szorstkiego, niezbyt gęstego włosia. Tu paski są nieco grubszą, a materiał jest miękki, więc efekty są naprawdę świetne. Minimalnie gorsze od dedykowanej elektroszczotki do podłóg twardych z Dysona – Fluffy Optic, podświetlenie też nie jest tak intensywne, ale to nadal wysoki poziom przewyższający dużo droższą, markową konkurencję.
W odkurzaniu samochodu odkurzacz spisuje się średnio. Moc ma wystarczającą, podobnie jak czas pracy, ale brakuje akcesoriów ułatwiających takie zadania – giętkiej rury, szczotki pędzlowej do zakamarków, dłuższej, najlepiej gumowej ssawki szczelinowej i ssawki do tapicerki lub małej elektroszczotki do wykładziny bagażnika i dywaników.
Wszystko z wyjątkiem mini elektroszczotki możemy sobie dokupić w ramach tanich zestawów dla Dysonów za 30-60 zł z Temu i AliExpress. Będą pasowały pod względem otworu, jedynie nie zapną się na klips, co nie jest żadnym problemem – większość siedzi w jednostce centralnej odkurzacza dość sztywno.
Z uwagi na wysokość stojącego odkurzacza ponad 115 cm do uchwytu, nadaje się on dla naprawdę wysokich osób – masz 195-200 cm wzrostu? Ten sprzęt nie powinien sprawiać problemów. Jeśli zamontujemy stację do ściany, to ma ona 19,5 cm głębokości, a raz z naszym odkurzaczem, a sama to 15 cm. Na szerokość potrzebujesz przynajmniej 19 cm miejsca przy stacji i ok. 26 cm na dole przy elektroszczotce.
Testowanie Laresara X11 świeżo po Dysonie V15s Submarine było naprawdę ciekawym doświadczeniem – cena na papierze 10 razy niższa, a biorąc pod uwagę ceny promocyjne na oba modele 7-8 razy. Pod względem jakości wykonania, mocy ssania, czy efektów pracy główną elektroszczotką X11 nie jest kilkukrotnie gorszy. W odkurzaniu dywanów jest nawet nieco lepszy, podobnie jak we wciąganiu dużych elementów.
Jakość użytych materiałów jest minimalnie gorsza, złącza są podobnie zaprojektowane, waga jest nieco niższa, ergonomia za to trochę gorsza, a oba odkurzacze posiadają sporo artefaktów na plastikach, co nie wygląda estetycznie – w sprzęcie za 330-400 zł nie zwracałbym na to uwagi, ale za ok. 3000-3500 zł można by się już nieco bardziej postarać o design.
Laresar X11 do odkurzania podłóg twardych nadaje się świetnie, a dokupując akcesoria z Temu czy AliExpress za parę dyszek, możemy mieć też sprzęt radzący sobie z autami, meblami i materacami.
Najsłabszym elementem X11 jest jego bateria, która nie trzyma równo mocy przy rozładowywaniu i obniża ją gdy stan naładowania spada poniżej 30-25%. Przy cenie ok. 350-400 zł to niezbyt poważny problem, a za niecałe 200 zł możemy dokupić drugą baterię i cieszyć się z 2×12 minut czasu pracy w trybie MAX z maksymalną mocą.
Czyszczenie, konserwacja i filtracja w Laresar X11
Rozbieranie odkurzacza do czyszczenia jest super prosto zaprojektowane – elektroszczotka ma blokadę jak w odkurzaczach Dreame, nie potrzeba tu żadnych narzędzi (prztyczek do Dysona), wałek wyjmujemy w górę, napęd jest pośredni, więc mamy dostęp do całej szerokości niszy w której się obraca i do paska zębów wyczesujących.
Zbiornik wypina się dużym, żółtym przyciskiem z napisem „release”, następnie wyjmujemy od góry filtr HEPA, za nim możemy wyjąc separator cyklonowy. Nie ma tu żadnych foremek, czy wzorów jak trzeba je wsadzać na miejsce – po prostu wsuwamy i gotowe, a każdy z tych elementów jest zmywalny.
Producent nie chwali się klasą filtracji – mamy tu dwa filtry HEPA, wstępny i wylotowy. Na oko będą to raczej filtry klasy H11 lub maksymalnie H12, nie spodziewałbym się czegoś na poziomie H13, czy H14.
Pod względem czyszczenia, konserwacji i poziomu filtracji Laresar X11 to wzór do naśladowania, nie tylko dla niedrogich odkurzaczy pionowych.
Czy warto kupić Laresar X11?
Moja ocena X11 nie jest jednoznacznie pozytywna. Ma ten sprzęt pewne wady, jak choćby nie najlepszy projekt jednostki centralnej pod względem ergonomii, spore braki w akcesoriach w zestawie czy brak gumowanych narożników elektroszczotki, ale z drugiej strony jest to sprzęt za bardzo małą kasę.
W naszych największych sieciówkach za 300-400 zł dostaniemy zazwyczaj proste modele z silnikami na dole takich firm jak MPM, Ariete, Severin, czy marek własnych. Najtańsze pionówki z silnikiem na górze to choćby Amica Aura Dark VM7051 333 zł oferująca trzy razy niższą moc ssania niż Laresar X11. Biorąc to pod uwagę, ocena Laresara mocno się zmienia – zestaw akcesoriów jest współmierny do ceny, a za grosze możemy dokupić sobie to co potrzebujemy.
Nie dziwię się, że X11 jest bardzo popularnym sprzętem – nie każdy chce wydać 2000-4000 zł na odkurzacz pionowych jednej ze znanych marek. X11, podobnie jak starszy Laresar V7 jest oceniany przez użytkowników bardzo pozytywnie, właśnie głównie za stosunek możliwości do ceny. Takie sprzęty ocenia się bardzo trudno.
Dotychczas na blogu najtańsze z testowanych odkurzaczy pionowych to JIGOO C500, którego da się wyrwać za ok. 500 zł i Easine G80 by iLife kosztujący ok. 300 zł. Laresar X11 jest bezsprzecznie od nich lepszy, mocniejszy, porządniej wykonany, dlatego zgarnia nasze wyróżnienie „Dobry zakup”.
|
ZALETY
|
WADY
|
Szukasz innego odkurzacza?
Jeśli szukasz dobrego odkurzacza koniecznie sprawdź naszą listę najlepszych pionowych odkurzaczy bezprzewodowych.
Warto też zerknąć na nasz TOP-10 najlepszych odkurzaczy i mopów myjących aktywnie.
Ceny Laresar X11
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.















































































































Prosty pomiar ciśnienia ssania.
https://yout…6f0PzQ5nsW
Jednak wakuometr to narzędzie pomiarowe zgodne z dedykowaną normą, ale ciekawy sposób na zastosowanie smartwatcha 🙂
Jeśli chodzi o Laresar V7 to po trzech miesiącach przerwała się rura w elektroszczotce. Bez problemu w ramach gwarancji dostałem nową, ale ta też się przerwała po trzech miesiącach.
Mam tez odkurzacz Proscenic i tam rura uległa uszkodzeniu „dopiero” po dwóch latach.
Cóż awaryjność jest na pewno wyższa z uwagi na cenę tego sprzętu, ale i tak wydaje mi się, że jak na 350 zł i 2 letnią gwarancję z ewentualnymi wymianami tego co padnie, to nadal niezły deal.
Jak sobie radzi system filtrów, gdy już jest trochę drobnego pyłu w pojemniku i weźmiemy odkurzacz do góry, chcąc odkurzyć np coś wysoko? Ten kurz, czy pył nie zapycha filtra? Bo przecież przy tej budowie chyba wpada tam, gdzie filtr cyklonowy?
Nie ma jak zapchać filtra bo to odkurzacz z sepratorem multicyklonowym.
Jednorazówka, silniki padają jak muchy. Nie warto nawet w tej cenie
Żródło?