Stiga Estate 798e to elektryczny traktor ogrodowy bez kompromisów. Ma dużą moc, pokaźną baterię z długim czasem pracy, mocną ładowarkę i możliwość pracy na naprawdę dużych trawnikach. Tylko czy to wszystko warte jest swojej ceny?
Spis treści
W tym roku miałem okazję przetestować trzy urządzenia szwedzkiej marki Stiga: robota koszącego A 3000, kompaktowy traktorek ogrodowy Stiga Swift 372e na akumulatory systemowe ePower 48 V i duży, potężny traktor ogrodowy Stiga Estate 798e. Testy dwóch pierwszych mamy na blogu, więc teraz czas na ostatni sprzęt.
Na co dzień użytkuję traktor spalinowy z 2-cylindrowym silnikiem i szerokością koszenia 95 cm, więc bardziej porównywalną maszyną będzie większa Stiga Estate, a nie malutki Swift, choć obstawiam, że w Polsce większy rynek mamy właśnie na małego Swifta, niż dużego Estate, a to z dość prostego powodu – dużych działek z trawnikami do koszenia powyżej 2000 m2 powierzchni nie ma wiele.
Co prawda traktorki elektryczne marki Stiga są produkowane w ich fabryce w Chinach, ale jeśli interesujesz się tematem traktorków i robotów koszących, koniecznie sprawdź moją relację z włoskiej fabryki w Castelfranco Veneto, niedaleko Wenecji.
Ile kosztuje Stiga Estate 798e?
Cena sugerowana tego modelu to 28 299 zł, ale bez większych problemów można go kupić za nieco ponad 23 000 zł od autoryzowanych dystrybutorów. Dla porównania podobna wersja traktorka, ale w wersji spalinowej pod oznaczeniem Stiga Estate 798W (choć bez automatycznego unoszenia kosza), to koszt ok. 12 000 zł.
Kupując nowy traktor warto zadbać o to, aby pochodził z oficjalnej dystrybucji, aby nie mieć problemów z gwarancją. Na dodatek większość dobrych sprzedawców oferuje traktorki z profesjonalnym złożeniem, a wielu z nich zajmuje się też serwisowaniem.
Fajnie, gdy sprzedawca oferuje jazdę próbną, a już po dostarczeniu urządzenia pełny instruktarz prawidłowego użytkowania i eksploatacji.
Co ciekawe, 5 lat gwarancji obejmuje też akumulatory, silniki i elementy elektroniczne, z wyłączeniem wyłączników i mikroprzełączników, wiązek elektrycznych, wyświetlaczy, siłowników elektrycznych i ładowarek akumulatorów.
Do traktorka można dokupić:
- Pokrowiec Stiga – 295 zł;
- Deflektor Estate 84-98 do wyrzutu trawy tyłem – 639 zł;
- Rozsiewacz nawozów Stiga 13-0955-11 – 1145 zł;
- Przyczepkę Combi 13-0952-12 – 1699 zł;
- Zaczep MP-84-98 – 271 zł;
- Uchwyt na telefon 1134-9328-01 – 61 zł;
- Łańcuchy śnieżne 18 cali – 938 zł;
- Kolce do opon zimowych – 490 zł;
- Zestaw kół zimowych Estate 18 cali (2 sztuki) – 1582 zł;
- Pług śnieżny 107 cm – 2847 zł;
- Zestaw mielący MP 98 – 570 zł;
- Wkładka mulczująca MP 98 – 372 zł.
W serii Estate znajdziemy też dwa inne modele elektryczne – Estate 384e i Estate 584e z dużo niższymi cenami, ale też bez automatycznego unoszenia kosza i mniejszą średnicą koszenia 84 cm.
Parametry traktorka Stiga Estate 798e
Tu już nie ma żadnych kompromisów z serii Swift. Traktor ma większą moc silnika eklektycznego, pokaźną baterię z długim czasem pracy, mocną ładowarkę i możliwość pracy na naprawdę dużych trawnikach.
Specyfikacja Stiga Estate 798e:
- Grupa/seria/linia: Experience Seria 7 Estate;
- Przeznaczenie na: 7000 m2;
- Obszar roboczy w trybie ECO: do 10500 m2;
- Moc znamionowa silnika: 3 kW;
- Obroty silnika: 3000 rpm;
- Pojemność baterii litowej: 3200 Wh (51,8 V);
- Wydajność baterii: do 3,3 kWh;
- Typ baterii:: R72 V2 – litowa;
- Czas pracy: do 110 minut;
- Żywotność baterii: min. 80% stanu początkowego po 500 cyklach rozładowania;
- Średni czas ładowania akumulatora: 230 min;
- Liczba ogniw: 224;
- Prąd ładowania: 18 A;
- Napięcie akumulatora: 48 V;
- Kontrola temperatury: Tak – czujnik;
- Pojemność akumulatora: 64 Ah;
- Rodzaj systemu tnącego: centralny agregat tnący;
- Metoda koszenia: zbieranie do kosza lub mulczowanie (wkładka w zestawie);
- Szerokość koszenia: 98 cm;
- Liczba wysokości koszenia: 7;
- Zakres wysokości koszenia: 25-80 mm z ręczną regulacją centralną;
- Liczba noży: 2;
- Pojemność kosza: 240 l;
- System bezpieczeństwa: siedzenie z wyłącznikiem bezpieczeństwa;
- Zderzak: w komplecie;
- Zaczep: w komplecie;
- Promień skrętu: 70 cm;
- Rozmiar kół przednich: 15×6.00-6 „;
- Rozmiar kół tylnych: 18×8.50-8″;
- Wymiary: 2340 X 902 X 1098 mm
- Waga: 216 kg;
- Łączność z aplikacją STIGA.GO – zdalny pulpit pracy i stanu traktorka gdy jest włączony;
- Miejsce produkcji: Chiny.
Niektóre sklepy i dystrybutorzy podają nieco wyższą wagę 245 kg traktorka – w specyfikację wpisałem to, co podaje producent.
Jak na tak dużą maszynę, zaskakuje skrętność – promień to tylko 70 cm. Koła firmy Wanda są duże, szerokie, porządnie bieżnikowane, nie niszczą trawy. Fajnie, że już od razu dostajemy w zestawie hak tylny i przedni zderzak.
Co warto wiedzieć o Estate 798e i traktorkach Stiga?
Firma Stiga w sezonie ogrodniczym 2025 roku miała w ofercie 37 traktorów ogrodowych. Modeli elektrycznych było osiem z podziałem na trzy serie:
- podstawową Swift na akumulatory ePower z jednym modelem w dwóch wersjach bateryjnych do wyboru;
- Estate z trzema modelami różniącymi się przeznaczeniem na różne trawniki od 3000 do 7000 m2, a w trybie ECO nawet do 10 500 m2;
- oraz flagową Gyro o zerowym promieniu skrętu, z wyrzutem bocznym lub mulczowaniem i przeznaczeniem na 5 000-13 000 m2.
29 modeli nadal stanowią traktorki spalinowe – tradycyjne z agregatem tnącym między osiami, w ramach serii Combi, Estate i Tornado, oraz traktorki serii Park z agregatem tnącym z przodu i łamanym przegubem skrętnym.
Z uwagi na posiadanie w mojej gminie tylko jednego przedstawiciela sprzedającego traktorki ogrodowe, to właśnie marka Stiga króluje w okolicznych ogrodach i to w wielu wersjach – tylko wśród sąsiadów znaleźć można spalinowe modele z najwyższej półki serii Estate czy modele Park z agregatami z przodu.
Faktycznie Stiga ma najlepsze pokrycie kraju przedstawicielami i serwisami, świetną dostępność części i łatwość znalezienia firmy, która wykona przegląd okresowy na miejscu, bez potrzeby dostarczania traktorka do serwisu.
Stiga Estate 798e ma szeroki na 98 cm, podwójny agregat tnący z centralną, elektryczną regulacją wysokości w zakresie 25-80 mm. Sam agregat wykonano z malowanej proszkowo stali w czarnym kolorze, dodano przednie koła zabezpieczające kosisko. Mamy też złącza do węży ogrodowych, do mycia kosiska.
Kosz ma sporą pojemność 240 l, otwiera się go i zamyka elektrycznie dwoma przyciskami na panelu sterowania. Traktor ma czujnik otwarcia kosza, więc z otwartym nie włączymy agregatu tnącego. Na tyle mamy już fabrycznie zamontowany hak do ciągnięcia akcesoriów wymienionych wcześniej – zaleca się, aby ciężar nie przekraczał 100 kg, a sam nacisk na hak 25 kg.
Akumulator 64 Ah jest umieszczony pod przednią pokrywą, w miejscu silników spalinowych z innych wersji. Akumulator nie ma możliwości samodzielnej, szybkiej wymiany na inny z uwagi na swoją wielkość i wagę – to cecha mniejszych traktorków serii Swift na akumulatory systemowe Stiga ePower 48 V.
Z elementów, za którymi nie przepadam mamy czujnik obecności kierowcy na fotelu – jeśli zapomnimy o nim i podniesiemy 4 litery na włączonym kosisku, traktorek wyłączy się.
Najsłabszym elementem traktora jest moim zdaniem zmiana odległości fotela od kierownicy – w moim traktorku Solo by Alko jest to prosta dźwignia pod siedzeniem: łapiesz za nią i przesuwasz zadkiem fotel na właściwą głębokość. W Stiga poskąpiono tego rozwiązania i fotel jest mocowany na 4 śruby, więc jeśli użytkowników traktorka jest więcej i mają różny wzrost – ktoś będzie jeździć z mniejszym komfortem.
Sterujemy podwójnym pedałem i bezpośredniość oraz dynamika reakcji na „gaz” robi ogromne wrażenie. Traktorek potrafi wystrzelić do przodu, ma znacznie wyższą prędkość maksymalną od mojego traktorka spalinowego.
Panel sterowania mamy z boku, a na nim włącznik traktorka, włącznik koszenia, cofanie, tempomat, włącznik przednich świateł. 5-ledowy wskaźnik pokazuje nam niebieskim światłem stan baterii, a do tego mamy 10 ikon informujących o stanie sprzętu. Dodatkowo mamy też przyciski od unoszenia i zamykania kosza oraz elektroniczną regulację wysokości koszenia z ledowym wskaźnikiem 1 z 7 poziomów.
Opcjonalnie możemy połączyć traktorek z aplikacją STIGA.GO i mieć podgląd pod te wszystkie parametry w naszym smartfonie, a z opcjonalnym uchwytem na smartfony możemy w trakcie pracy zamienić smartfon z pulpit podglądu pod stan baterii.
Apka pozwala nam też ustawić miejsce garażowania na mapie, dzięki czemu powiadomi nas w idealnym momencie o potrzebie powrotu na ładowanie, biorąc pod uwagę odległość i stan akumulatorów – cwany bajer.
Możemy też ustawić czas ładowania akumulatorów, choćby gdy mamy taryfę G12 i tańszy prąd w nocy lub gdy chcemy wykorzystać szczyt produkcji prądu przez panele solarne. Apka zlicza nam też motogodziny pracy, daje powiadomienia, pokazuje wszystkie działania, przypomina o potrzebie przeglądu do utrzymania 5-letniej gwarancji producenta.
Przygotowanie traktorka do pracy
Zamawiając traktorek od dobrego sprzedawcy możesz liczyć na złożenie traktorka na miejscu lub dostarczenie już złożonego sprzętu. Warto poprosić sprzedawcę o instruktarz użytkowania, pokazanie co jest od czego, choć i tak wszystkie te informację znajdziesz w czytelnej instrukcji obsługi.
Całe przygotowanie sprzętu do pracy powinno spoczywać na sprzedawcy, ale i tak poza złożeniem sprzętu i naładowaniem baterii nie ma tu większej roboty – to nie traktor spalinowy, który wymaga zalania silnika olejem w odpowiedniej ilości, sprawdzenia filtra powietrza, filtra paliwa, podłączenia akumulatora i ostatecznie wlania właściwego paliwa.
Jedyne, o czym zawsze musimy pamiętać przed pracą to sprawdzić stan baterii i okresowo sprawdzać stan kosiska od spodu, stan noży i ciśnienie w oponach.
Ważne, aby odpowiednio przygotować teren do koszenia – usunąć z niego wszelkie elementy, które mogą uszkodzić agregat tnący: kamienie, węże ogrodowe, itp. Zaleca się, aby pierwsze koszenie wykonać nie za nisko – 5 cm to właściwa wartość.
Warunki pracy traktorka Stiga i dotychczasowy sprzęt do koszenia
Obszar do koszenia dla traktorka ogrodowego to ok. 2400 m2 terenu. Przedni trawnik ma ok. 1000 m2, tylny ok. 700 m2 i boczny ok. 400 m2, a dodatkowo traktorkiem koszę też teren przed bramą – ok. 300 m2.
Trawnik przedni jest w najlepszym stanie, mimo iż ma już 10 lat, jest co roku wertykulowany, walcowany, nawożony, a od ubiegłego roku pracują na nim roboty koszące, które poprzez mulczowanie nawożą trawnik. Boczny trawnik ma 12 lat i jest już w kiepskim stanie, a tylny trawnik jest po prostu dziki i niezbyt równy. W żadnym nie ma kamieni czy jakichś elementów, które mogły coś w sprzętach koszących uszkodzić.
Na co dzień pracuje u mnie zestaw sprzętów koszących: spalinowy traktorek ogrodowy Solo by Alko T16-95.6 HD V2 (2017 rok), kosiarka spalinowa MTD Smart B&S 625E 53 cm (2014 rok), kosa spalinowa Demon RQ580 (2017 rok) i podkaszarka akumulatorowa Parkside PRTA 20-Li D3 (2024 rok).
Sprzęty spalinowe pracują u mnie od wielu lat bez większych problemów – kosa wymagała drobnych napraw i wymian podstawowych części, ale to sprzęt za 350 zł i tak śmiesznie tanimi podzespołami, że to aż śmiech, kosiarka MTD wymaga tylko ostrzenia noża, wymiany co sezon oleju i filtra powietrza.
Trochę bardziej wymagający jest traktor ogrodowy firmy Solo by Alko. Zakupiłem go od firmy z Suchego lasu koło Poznania, która już na następny sezon przebranżowiła się na sprzedaż robotów koszących i wypięła się na obsługę serwisową traktorków ogrodowych. Centrala załatwiła firmę z Wrześni, która za 20-minutowy przegląd wzięła 600 zł, a w następnych latach firma nie była zbyt chętna na przyjazd i naciskała, żeby dostarczyć traktorek do ich serwisu na własną rękę.
To pokazuje, jak ważny jest wybór marki, która ma dobre pokrycie serwisami – mimo iż marka Alko ma siedzibę pod Poznaniem i mieszkam jakieś 30 km dalej, coroczne serwisowanie traktorka okazało się problemem, więc od trzeciego sezonu sam ogarniam sprzęt, ale straciłem 5-letnią gwarancję, której wymogiem, tak jak w Stiga, są właśnie przeglądy.
Z samego traktorka jestem zadowolony, pracuje bezawaryjnie już 9. sezon, ale od samego początku kosisko mocno piszczy na mocowaniach, gdy przejeżdża się przez nierówności – widać nie specjalnie sprzedawca przyłożył się do montażu, od początku nie działa czujnik zapełnienia kosza i tylko na obiecankach naprawy się skończyło.
Z uwagi na stan kosiska, po tym sezonie traktorek czeka grubszy serwis – kosisko pójdzie do piaskowania i malowania, wymieniony zostanie olej w skrzyni biegów, zakupię nowy akumulator żelowy (stary ledwo dycha). Świece, filtry powietrza, paliwa, oleju, sam olej zmieniam co sezon.
Gdybym miał ponownie kupować traktorek, to pewnie już nie byłby to już Solo by Alko, właśnie z uwagi na słabą obsługę posprzedażową. Dziś kupiłbym traktor od firmy, którą mam pod ręką, w swojej lub pobliskiej gminie, a do takich należy m.in. Stiga. Pozostałe duże, znane marki to już Poznań lub Gniezno.
Stiga Estate 798e w praktyce
Traktorek elektryczny jest znacznie niższy od mojego spalinowego alko, więc łatwiej się na niego wsiada, choć tak samo posiada na środku tunel. Długość jest podobna, także szerokość, ale nawet zdjęcia porównawcze pokazują, że Alko jest po prostu masywniejsze pod każdym względem – choćby sama rama jest wielokrotnie grubsza.
Kierownica jest znacznie wygodniejsza niż w serii Swift, ścięta u dołu, ma mocowanie na smartfona – praktyczny bajer z pełnymi statystkami pracy online. Bez problemu mieści Samsunga Galaxy S24 Ultra i ma zapas na jeszcze nieco większe modele. Z boku jest opcja podłączenia ładowarki do smartfona starym złączem USB-A.
Połączenie ze smartfonem naszego traktora ma sporo sensu. Cała konfiguracja jest super prosta, trzeba jedynie włączyć lokalizację i BT, oraz sam traktorek. Główny pulpit to ikonka naszego robota z numerem seryjnym, procentowy wskaźnik naładowania akumulatorów, status połączenia, wejście w zarządzenie urządzeniem i informacje, gdzie możemy dokonać rejestracji traktorka dla uzyskania 5-letniej gwarancji, która wymaga corocznych przeglądów.
Traktorek może wysyłać powiadomienia na telefon. W zarządzaniu traktorkiem możemy wejść w ustawienia, ustalić pozycję garażu na mapie satelitarnej, sprawdzić status połączeń, wybrać godziny, w których traktor ma się ładować z sieci.
Pozycja garażu to ciekawa opcja – traktorem przewiduje, kiedy należy wrócić do ładowania, tak aby prądu w bateriach starczyło na dojechanie z trawnika. Podczas koszenia traktorek rozłączył kosisko i zaczął pikać, że mam wracać do garażu, gdy stan baterii spadł do 2% i faktycznie wystarczyło to na przejechanie 60 m, nawrócenie i wjechanie do garażu tyłem.
Co prawda funkcja ta nie bierze pod uwagę czegoś ważnego – traktorek po pracy należy wyczyścić. W kosiskach mamy złącza na węże ogrodowe, podpinamy, włączamy wodę i włączamy traktorek, a następnie system koszenia – rozbryzg wody usuwa większość trawy, choć skuteczność należy ocenić na ok. 80-90%.
Na dole aplikacji mamy suwak, którym możemy przejść do trybu koszenia, wtedy pojawi się pulpit poziomy, będący czymś w rodzaju kokpitu. Widzimy prędkość poruszania się w czasie rzeczywistym, kąt nachylenia stoku, czas przewidywanego zakończenia koszenia, opcję kalibracji, procentowe pokrycie ogrodu, ocenę wydajności koszenia i stan naładowania baterii.
Sekcja ustawień to licznik motogodzin z przypomnieniem o potrzebie sprawdzenia maszyny co 25 h pracy. Możemy dodawać też do kalendarza działania jakie w traktorze wykonujemy.
Koszenie traktorkiem Stiga Estate jest nie dość, że bardzo wygodne to i proste. Nie ma tu silników spalinowych, nie trzeba przejmować się stanem filtrów paliwa, oleju, powietrza, akumulatora rozruchowego, czy ilością paliwa. Gdy traktorek jest naładowany, wystarczy go odpalić i gotowe – kosimy aż do wyczerpania baterii.
Pierwsza jazda traktorkiem to zaskoczenie, jaką ta maszyna dysponuje dynamiką – pedał przedni do jazdy do przodu jest czuły, ma krótki zakres pracy i przy maksymalnym wbiciu w podłogę, zasuwa do 11 km/h, a przyspieszenie od zera jest prawie natychmiastowe. Poruszanie się do tyłu jest za to bardzo powolne, ale to pewnie ze względów bezpieczeństwa.
Nie przepadam za tymi wszystkimi czujnikami bezpieczeństwa, ale nic na to się nie poradzi, więc jeśli kosz jest otwarty, nie odpalimy kosiska, gdy tylko podniesiemy się z fotela, traktorek zgaśnie…
Z fajnych bajerów mamy niezłe oświetlenie przednie led, tempomat przydatny do długich obszarów. Stan baterii widać zarówno na panelu traktorka, jak i w aplikacji, a to, co mnie najbardziej zachwyciło to skrętność – promień 70 cm pozwala zawrócić na bardzo wąskim obszarze.
Do odpalenia traktorka potrzebny jest dedykowany kluczyk, na czas pracy musi pozostać w stacyjce. Aby uruchomić traktorek trzeba nieco cierpliwości – wsadzamy kluczyk, czekamy aż zapali się panel sterowania ciągłym światłem. Początkowo miga, naciskamy włącznik, następnie możemy nacisnąć start pracy – trzeba odczekać kilka sekund i dopiero możemy ruszyć.
Przy włączaniu traktorek wykonuje coś w rodzaju automatycznego testu. Kolejny krok to włącznik silników kosisk.
Napęd jest naprawdę cichy, ale już kosiska pracują dość głośno, podobnie do głośności systemu koszenia z mojego traktorka spalinowego.
Pomiary głośności:
- Włączone kosisko, odległość 1 m – 82,9 dB;
- Włączone kosisko, odległość 3 m – 78,5 dB;
- Włączone kosisko, odległość 10 m – 68,2 dB.
- Głośność samego napędu z wyłączonym kosiskiem – 53,3 dB;
Dla porównania mój Solo by alko T16 95.6 HD V2 pracuje z głośnością 83,3 dB przy pomiarze z ok. 1 m, a przy 10 metrach głośność to 68,3 dB, więc różnice w głośności pracy są minimalne, a za to ogromne w poruszaniu się z wyłączonym silnikiem.
Sam fotel to wersja prawie podstawowa – najtańsze modele mogą mieć siedzisko z niższym oparciem, tu mamy wyższe, ale we flagowych modelach fotel ma jeszcze podłokietniki. Siedzi się na nim w miarę wygodnie, choć dłuższe pracy powodują pocenie się pleców i 4 liter – nie ma tu zbyt wielu otworów wentylacyjnych, ale to typowe dla większości traktorków.
Równe koszenie z elektronicznym wyborem wysokości kosiska, Stiga Estate 798e / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Koszenie jest tu bardzo wygodne – traktorek Estate jest znacznie szerszy i dłuższy niż Swift, więc nie podskakuje tak mocno na nierównościach, jeździ się nim podobnie wygodnie jak spalinowym Solo by Alko, a nawet jeszcze wygodniej, gdyż z uwagi na brak silnika spalinowego, na fotel i kierownicę przenosi się znacznie mniej drgań.
Wysokość koszenia ustalamy sobie przyciskami – na panelu widać 7 kresek odpowiadających milimetrom wysokości kosiska. Gdy tylko kosz napełni się, czujnik rozłączy nam kosisko, a opróżnimy go przyciskiem, przez zsiadania z traktorka – operujemy wszystkim z panelu sterowania, wygodnie i szybko.
Jedyna naturalna wada w porównaniu do Swifta to fakt, że małym Swiftem o szerokości 72 cm wjedziemy prawie wszędzie, a 98 cm Estate już nie, choć i tak do wykończenia rantów czy okolic rabat kwiatowych, trzeba użyć jeszcze zwykłej kosiarki pchanej lub podkaszarki.
To, co wypada dużo lepiej od Swifta to wydajność. Mmały Swift za pierwszym razem nie dał rady skosić całego trawnika – został sad z 200 m2 i jakieś 50 m2 na froncie, a Estate skosił wszystko na raz i miał jeszcze 32% baterii!
Pod względem czyszczenia jest naprawdę prosto. Poza wspomnianym już czyszczeniem kosisk po pracy poprzez podłączenie węży ogrodowych i rozbryzg ciśnieniowy wody z włączonych noży, możemy podnieść traktorek na plecy w pionie i mieć łatwy dostęp do wszystkich elementów, noży, kosiska, napędu czy przekładni, choć z uwagi na wagę 216 kg, nie jest to tak łatwe, jak w 127 kg Swifcie.
Kosisko wykonano ze stali, więc z jednej strony jest bardziej wytrzymałe od plastikowego z Swifta, ale z drugiej trzeba o nie dbać, a po dłuższym okresie użytkowania będzie wymagało piaskowania i malowania – coś za coś.
Mój prywatny traktorek Solo by Alko mający 8 lat, właśnie tej zimy wymagał zdjęcia całego agregatu tnącego, czyszczenia, malowania, wymiany noży, wymiany oleju w skrzyni biegów i zakupu nowego akumulatora żelowego. W przypadku traktorka elektrycznego realnie zostaje nam tylko kwestia dbania o kosisko i akumulator.
Tak jak Swifta polecałem każdemu, kto ma do 1500 m2 trawnika i nie przepada za pchaniem kosiarki tradycyjnej, obojętnie jakiego typu, tak Estate 798e to już maszyna bardziej wszechstronna, pozwoli nam nie tylko na koszenie dużych obszarowo trawników, ale poradzi sobie też z zimowymi zadaniami odśnieżania (o ile jeszcze kiedyś spadnie taka ilość śniegu, aby traktorek z pługiem były potrzebne).
W sezonie od wiosny do jesieni często wykorzystuję swój traktorek spalinowy jako ciągnik. Mam dwie przyczepki – jedną wywrotkę z pełną misą i drugą koszową ze składanymi burtami. Czasem podpinam oba w tandemie pod traktor i nie raz już ciągnął dwie przyczepki ziemi, kamieni, drewna kominkowego, materiałów budowlanych, sadzonek czy czegokolwiek innego, co wymagałoby kilkukrotnego przejazdu taczką.
Traktorek elektryczny Stiga Estate 798e ma co prawda zalecenia, aby nie ciągnąć niczego cięższego niż 100 kg, więc pewnie aż tak praktyczny i wszechstronny w pracach przewozowych po ogrodzie by nie był, ale z siewnikiem sobie poradzi i przewiezieniem w jednej przyczepce drewna do kominka także.
Czy warto kupić traktorek Stiga Estate 798e?
Zdecydowanie Stiga Estate 798e to lepszy do moich zastosowań i powierzchni trawnika traktor ogrodowy od Stiga Swift 372e. Przyznam, że polubiłem się z tą maszyną, zachwyciła mnie zwrotnością, nawracaniem prawie w miejscu, wysoką prędkością poruszania się, dynamiką jazdy i praktycznymi funkcjami – centralnie sterowaną wysokością kosiska, czy automatycznie unoszonym i opuszczanym koszem.
W swoim traktorku Solo by Alko wysokość koszenia zmieniam dźwignią, a opróżnianie kosza wymaga wysunięcia drugiej dźwigni i zastosowania niemałej ilości siły – w traktorku Stiga wszystko jest na przycisk. Sama jazda traktorkiem jest dużo cichsza niż spalinowym, choć po odpaleniu kosisk, głośność będzie już podobna, to jednak elektryczny model mniej przenosi drgań.
Czy ten sprzęt ma wady? Oczywiście, że tak i chyba najważniejszą jest wysoka cena – praktycznie 2x wyższa niż wersji spalinowej. Nie podoba mi się też sposób regulacji odległości fotela od kierownicy – na 4 śruby zamiast dźwignię jak w autach i moim traktorku. Nie jestem też fanem całej masy czujników bezpieczeństwa, które tylko utrudniają pracę, ale niestety takie mamy normy i prawo.
Z dużych zalet należy też wspomnieć, że Stiga oferuje 5 lat gwarancji, ma najszerszą sieć dealerską i serwisową w Polsce, więc po zakupie nie powinno być większych problemów z serwisami eksploatacyjnymi czy zakupem części – nawet po latach.
Sprzęt na testy wypożyczyła firma Stiga, ale nie miała żadnego wpływu na treść testu i ocenę końcową.
|
ZALETY
|
WADY
|
A może szukasz robota koszącego?
Na blogu testowaliśmy:
- Parkside PMRDA 20-Li B2 – robot z przewodem ograniczającym na 1000 m2;
- MOVA 1000 – robot z radarem laserowym na 1000 m2;
- Terramow S800 – robot z nawigacją wizyjną (zestaw kamer) na 800 m2;
- Stiga A 3000 – robot z nawigacją satelitarną, ze stacją referencyjną RTK;
- Goat Bot Unicut H1 – robot z kamerą i GPS, dedykowany na obszary do 1500 m2.
Ceny Stiga Estate 798e
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.















































































Dodaj komentarz