Stiga Swift 372e to mały, elektryczny traktorek na trawniki nie przekraczające ok. 1500 m2 powierzchni. Jest cichy, prosty w obsłudze, nie wymaga kontroli i do działania wykorzystuje akumulatory systemowe ePower 48 V. Sprawdzam, czy warto go kupić.
Spis treści
Po testach robotów koszących (w tym Stiga A 3000 na duże ogrody do 4500 m2) przyszedł czas na coś większego. Jakiś czas temu zacząłem sprawdzać dwa traktorki elektyczne firmy Stiga: podstawowy Stiga Swift 372e z przeznaczeniem na maksymalnie 1500-2000 m2 i potężniejszy Stiga Estate 798e z przeznaczeniem na nawet 7000 m2 trawy i sporymi możliwościami rozbudowy.
Testy zacząłem od mniejszego modelu Swift 372e – to maszyna idealna gdy nie masz jakiegoś specjalnie dużego ogrodu z rozległymi trawnikami, ale pchanie zwykłej kosiarki nie jest Twoim ulubionym zajęciem.
Mając nawet 500-700 m2 trawnika taki traktorem już warto rozważyć, a pazur pokazuje na połaciach 1000-2000 m2, oczywiście w zależności od konfiguracji akumulatorów, gdyż model ten pracuje z czterema bateriami systemowymi ePower 48 V, które mogą mieć pojemności 5 lub 7,5 Ah (można je mieszać).
Na co dzień użytkuję duży traktor spalinowy z 2-cylindrowym silnikiem i szerokością koszenia 95 cm, więc bardziej porównywalną maszyną będzie większa Stiga Estate, a nie malutki Swift, ale i tak to bardzo ciekawe doświadczenie, móc sprawdzić, czy podstawowy model poradzi sobie z koszeniem trzech trawników o łącznej powierzchni ok. 2400 m2.
Obstawiam, że w Polsce mamy więcej trawników do 2000 m2, idealnych dla Swifta 372e, niż dużych obszarowo terenów do koszenia dla Estate 798e, więc test tego malucha może być dla wielu czytelników bloga pomocny.
Ile kosztuje Stiga Swift 372e?
W sklepie internetowym marki Stiga model Swift 372e występuje w dwóch zestawach. Za 13 499 zł kupimy wersję z czterema akumulatorami 5 Ah, a za 15 499 zł wersję z 2 x 7,5 Ah i 2 x 5 Ah. W obu przypadkach mamy opcję zakupu na raty 0%.
Najtaniej znalazłem nówkę sztukę na Allegro z 3 bateriami 7,5 Ah i 1 x 5 Ah za 10 900 zł, a następna najniższa cena to 12 699 zł, kolejne to już ceny jak w sklepie Stiga lub drożej. Na testy otrzymałem od firmy Stiga model wyposażony w 4 akumulatory 7,5 Ah, czyli wariant o najdłuższym czasie pracy.
Przy zakupie warto zwrócić uwagę, czy sprzedawca oferuje zmontowanie traktorka. Najlepsi nie tylko montują sprzęt, ale przeprowadzają instruktarz użytkowania, jazdę testową, rejestrują gwarancję i pozostają w kontakcie dla rozwiązania wszelkich wątpliwości.
Na urządzenia z autoryzowanej dystrybucji dostajemy 5 lat gwarancji (wymaga rejestracji w terminie 30 dni od zakupu i corocznych przeglądów). Warto wspomnieć, że Stiga ma ponad 100 autoryzowanych punktów serwisowych w Polsce, więc z ewentualnymi naprawami nie powinno być problemów.
Co ciekawe, 5 lat gwarancji obejmuje też akumulatory, silniki i elementy elektroniczne, z wyłączeniem wyłączników i mikroprzełączników, wiązek elektrycznych, wyświetlaczy, siłowników elektrycznych i ładowarek akumulatorów.
Ceny akumulatorów systemu Stiga ePower nie są jakieś specjalnie wysokie:
- E 450 5.0 Ah – 656 zł;
- E 475 7.5 Ah – 876 zł.
Do traktorka można dokupić:
- pokrowiec Stiga 1134-9177-01 za ok. 300 zł;
- deflektor Swift 299900311/0 do wyrzutu trawy tyłem za 539 zł;
- rozsiewacz nawozów Stiga 13-0955-11 – 1145 zł;
- przyczepkę Combi 13-0952-12 – 1699 zł;
- Uchwyt na telefon 1134-9328-01 – 61 zł.
Parametry traktorka Stiga Swift 372e
Seria Swift to podstawowe traktorki ogrodowe w ofercie marki Stiga i powiedzmy, że są to urządzenia graniczne, przeznaczone na 1500 m2, czyli na tyle ile maksymalnie zaleca się kosiarki pchane (z napędem lub bez).
Mamy do wyboru kilka konfiguracji baterii, więc realnie te 1500 m2 to dotyczy wersji z 4 bateriami 5 Ah, wersje z 2×7,5 Ah + 2×5 Ah to 2000 m2, 3×7,5 Ah i 1×5 Ah mają już podawaną wydajność na 2200 m2, więc moja wersja z 4×7,5 Ah to może i 2400 m2? Nie znalazłem takiego wariantu w ofercie sklepów.
Specyfikacja Stiga Swift 372e:
- Grupa/seria/linia: Experience Seria 3 Combi;
- Przeznaczenie na: 1500 m2;
- Obszar roboczy w trybie ECO: do 2000 m2;
- Moc znamionowa silnika: 2 kW;
- Energia nominalna baterii litowej: 1000 W/h;
- Liczba ogniw: 120;
- Prąd ładowania: 4 A;
- Napięcie akumulatora: 48 V;
- Kontrola temperatury: Tak – czujnik;
- Pojemność akumulatora: 5 Ah (4 w zestawie);
- Rodzaj systemu tnącego: centralny agregat tnący;
- Metoda koszenia: zbieranie do kosza lub mulczowanie (wkładka w zestawie);
- Szerokość koszenia: 72 cm;
- Liczba wysokości koszenia;
- Zakres wysokości koszenia: 30-80 mm z ręczną regulacją centralną;
- Liczba noży: 2;
- Pojemność kosza: 170 l;
- System bezpieczeństwa: siedzenie z wyłącznikiem bezpieczeństwa;
- Zderzak: nie;
- Zaczep: w komplecie;
- Ładowarka zewnętrzna EC 415 D na 2 akumulatory;
- Rozmiar kół przednich: 13×5.00-6 „;
- Rozmiar kół tylnych: 15×6.00-6″;
- promień skrętu: 61 cm;
- Wymiary: 1924 X 735 X 1070 mm;
- Waga: 127 kg;
- Łączność z aplikacją STIGA.GO – zdalny pulpit pracy i stanu traktorka gdy jest włączony;
- Miejsce produkcji.
Pełną specyfikację znajdziesz w karcie produktu.
Szerokość koszenia 72 cm to mniej więcej 12 cm więcej niż najszersze kosiarki ręczne, cieszyć może super skrętność z promieniem skrętu 61 cm, a także małe gabaryty traktora – ma długość przeciętnego roweru dla osób dorosłych.
Waga tylko 127 kg ułatwia obsługę sprzętu w pojedynkę – mój prywatny traktor spalinowy Solo by Alko to 250 kg i dobranie się do spodu wymaga pomocy kolejnego faceta.
Koła są szerokie, mają bieżnik, który nie niszczy trawy, pracują na dość niskim ciśnieniu, 170 l pojemności kosza jest wystarczające jak na tak małą maszynę. W zestawie nówki sztuki dostajemy poza 4 akumulatorami i szybką ładowarką na 2 baterie, tylny zaczep do mocowania przyczepki i wkładkę mulczującą – tych 2 elementów zabrakło w testowanej sztuce.
System Stiga ePower – jeden akumulator, wiele możliwości
Jak każdy duży producent sprzętu ogrodowego, Stiga też poszła w zasilanie akumulatorowe i jeden typ akumulatorów dla wielu urządzeń. System dzieli się na sprzęty zasilane akumulatorami 20 V i 48 V, a nasz traktorek zasilany jest bateriami 48 V, które pasują do urządzeń Stiga o takim napięciu z serii 5, 7 i 9.
Takie baterie zasilają całą masę innych sprzętów do koszenia, jak ręczne kosiarki z napędem lub bez, ale też sprzęty, które świetnie uzupełnią Swifta w naszym ogrodzie:
- Podkaszarki: Stiga GT 500e , Stiga BC 700e ;
- Kosa Stiga BC 700e B ;
- Piły: Stiga CS 700e , Stiga PR 700e ;
- Podkrzesywarki z wysięgnikiem: Stiga PS 700e , Stiga PS 900e ;
- Dmuchawy: Stiga BL 500 E , Stiga SAB 900 AE ;
- Sekatory: Stiga HT 500e , Stiga SHT 900 AE ;
- Zestaw narzędzi na wysięgniku: Stiga MT 500e ;
- Odśnieżarka: Stiga ST 700e .
Do dłuższych prac z bateriami ePower i urządzeniami 48 V Stiga oferuje też specjalne plecaki na akumulatory, które odciążają urządzenia – Stiga SBH 900 AE na dwa akumulatory. Oferta sprzętów zasilanych akumulatorami Stiga ePower 48 V rośnie, więc w przyszłości można liczyć na kolejne ciekawe sprzęty.
Co warto wiedzieć o Swift 372e i traktorkach Stiga?
Firma Stiga na sezon ogrodniczy 2025 roku ma w ofercie 37 traktorów ogrodowych. Modeli elektrycznych przygotowali osiem z podziałem na trzy serie:
- podstawową Swift na akumulatory ePower z jednym modelem w dwóch wersjach bateryjnych do wyboru,
- Estate z trzema modelami różniącymi się przeznaczeniem na różne trawniki od 3000 do 7000 m2
- oraz flagową Gyro o zerowym promieniu skrętu, z wyrzutem bocznym lub mulczowaniem i przeznaczeniem na 5 000-13 000 m2.
29 modeli nadal stanowią traktorki spalinowe – tradycyjne z agregatem tnącym między osiami, w ramach serii Combi, Estate i Tornado, oraz traktorki serii Park z agregatem tnącym z przodu i łamanym przegubem skrętnym.
Z uwagi na posiadanie w mojej gminie tylko jednego przedstawiciela sprzedającego traktorki ogrodowe, to właśnie marka Stiga króluje w okolicznych ogrodach i to w wielu wersjach – tylko wśród sąsiadów znaleźć można spalinowe modele z najwyższej półki serii Estate, czy modele Park z agregatami z przodu.
Faktycznie Stiga ma najlepsze pokrycie kraju przedstawicielami i serwisami, świetną dostępność części i łatwość znalezienia firmy, która wykona przegląd okresowy na miejscu, bez potrzeby dostarczania traktorka do serwisu.
Z uwagi na bardzo małe rozmiary, modele Swift nadają się do ogrodów z masą nasadzeń, wąskimi ścieżkami i sporą ilością architektury ogrodowej. Sprzęt jest tak prosty w obsłudze, że raczej nawet osoby mocno niezaznajomione z pojazdami tego typu poradzą sobie z jego prawidłową eksploatacją.
Swift 372e ma podwójny agregat tnący z regulacją wysokości. Obudowa agregatu wykonana została z czarnego, grubego plastiku, od przodu ma specjalnie grzebienie układające trawę do cięcia, z nakładką mulczującą możemy trawę mielić lub zbierać, a po zakupie deflektora tylnego, także ją wyrzucać.
Opróżnianie 170 l zbiornika na trawę wykonujemy ręcznie – są dwa uchwyty, wzdłużny i poprzeczny, więc łapiemy za co nam wygodniej i wyrzucamy trawę. Traktor ma czujnik otwarcia kosza, więc z otwartym nie włączymy agregatu tnącego.
Akumulatory mają dwie nisze pod siedzeniem – dwa po lewej i dwa po prawej, wypina się je dość ciężko, trzeba użyć nieco siły, a klapka zamykająca baterie jest uszczelniona. Po obu stronach agregatu tnącego mamy typowe złącza do podłączenia węża ogrodowego – po każdym koszeniu należy w ten sposób oczyścić kosisko na włączonych nożach – w dalszym etapie testu sprawdzę na ile jest to skuteczny mechanizm.
Traktor ma czujnik obecności kierowcy w siedzeniu, więc każdorazowe zejście z traktora blokuje mechanizm napędowy, więc trzeba za każdym razem odpalać go przyciskiem startu pracy.
Sterujemy podwójnym pedałem – przednia część do jazdy do przodu, tylna do tyłu, nie ma tu żadnych biegów, wszystko działa bezstopniowo. Panel sterowania mamy z boku, a na nim włącznik traktorka, włącznik koszenia, cofanie, tempomat, włącznik przednich świateł. 5-ledowy wskaźnik pokazuje nam niebieskim światłem stan baterii, a do tego mamy 10 ikon informujących o stanie sprzętu.
Opcjonalnie możemy połączyć traktorek z aplikacją STIGA.GO i mieć podgląd pod te wszystkie parametry w naszym smartfonie, a z opcjonalnym uchwytem na smartfony możemy w trakcie pracy zamienić smartfon z pulpit podglądu pod stan baterii. Apka pozwala nam też ustawić miejsce garażowania na mapie, dzięki czemu powiadomi nas w idealnym momencie o potrzebie powrotu na ładowanie, biorąc pod uwagę odległość i stan akumulatorów – cwany bajer.
Możemy też ustawić czas ładowania akumulatorów, choćby gdy mamy taryfę G12 i tańszy prąd w nocy lub gdy chcemy wykorzystać szczyt produkcji prądu przez panele solarne. Apka zlicza nam też motogodziny pracy, daje powiadomienia, pokazuje wszystkie działania, przypomina o potrzebie przeglądu do utrzymania 5 letniej gwarancji producenta.
Przygotowanie traktorka do pracy
Zamawiając traktorek od dobrego sprzedawcy możesz liczyć na złożenie traktorka na miejscu lub dostarczenie już złożonego sprzętu. Warto poprosić sprzedawcę o instruktarz użytkowania, pokazanie co jest od czego, choć i tak wszystkie te informację znajdziesz w czytelnej instrukcji obsługi.
Całe przygotowanie sprzętu do pracy powinno spoczywać na sprzedawcy, ale i tak poza złożeniem sprzętu i naładowaniem baterii nie ma tu większej roboty – to nie traktor spalinowy, który wymaga zalania silnika olejem w odpowiedniej ilości, sprawdzenia filtra powietrza, filtra paliwa, podłączenia akumulatora i ostatecznie wlania właściwego paliwa.
Jedynie o czym zawsze musimy pamiętać przed pracą to sprawdzić stan baterii i okresowo sprawdzać stan kosiska od spodu, stan noży i ciśnienie w oponach.
Ważne, aby odpowiednio przygotować teren do koszenia – usunąć z niego wszelkie elementy, które mogą uszkodzić agregat tnący: kamienie, węże ogrodowe, itp. Zaleca się aby pierwsze koszenie wykonać nie za nisko – 5 cm to właściwa wartość.
Warunki pracy traktorka Stiga i dotychczasowy sprzęt do koszenia
Obszar do koszenia dla traktorka ogrodowego to ok. 2400 m2 terenu. Przedni trawnik ma ok. 1000 m2, tylny ok. 700 m2 i boczny ok. 400 m2, a dodatkowo traktorkiem koszę też teren przed bramą – ok. 300 m2.
Trawnik przedni jest w najlepszym stanie, mimo iż ma już 10 lat, jest co roku wertykulowany, walcowany, nawożony, a od ubiegłego roku pracują na nim roboty koszące, które poprzez mulczowanie nawożą trawnik. Boczny trawnik ma 12 lat i jest już w kiepskim stanie, a tylny trawnik jest po prostu dziki i niezbyt równy. W żadnym nie ma kamieni czy jakiś elementów, które mogły coś w sprzętach koszących uszkodzić.
Na co dzień pracuje u mnie zestaw sprzętów koszących: spalinowy traktorek ogrodowy Solo by Alko T16-95.6 HD V2 (2017 rok), kosiarka spalinowa MTD Smart B&S 625E 53 cm (2014 rok), kosa spalinowa Demon RQ580 (2017 rok) i podkaszarka akumulatorowa Parkside PRTA 20-Li D3 (2024 rok).
Sprzęty spalinowe pracują u mnie od wielu lat bez większych problemów – kosa wymagała drobnych napraw i wymian podstawowych części, ale to sprzęt za 350 zł i tak śmiesznie tanimi podzespołami, że to aż śmiech, kosiarka MTD wymaga tylko ostrzenia noża, wymiany co sezon oleju i filtra powietrza.
Trochę bardziej wymagający jest traktor ogrodowy firmy Solo by Alko. Zakupiłem go od firmy z Suchego lasu koło Poznania, która już na następny sezon przebranżowiła się na sprzedaż robotów koszących i wypięła się na obsługę serwisową traktorków ogrodowych. Centrala załatwiła firmę z Wrześni, która za 20-minutowy przegląd wzięła 600 zł, a w następnych latach firma nie była zbyt chętna na przyjazd, naciskała żeby dostarczyć traktorek do ich serwisu na własną rękę.
To pokazuje, jak ważny jest wybór marki, która ma dobre pokrycie serwisami – mimo iż marka Alko ma siedzibę pod Poznaniem i mieszkam jakieś 30 km dalej, coroczne serwisowanie traktorka okazało się problemem, więc od trzeciego sezonu sam ogarniam sprzęt, ale straciłem 5-letnią gwarancję, której wymogiem, tak jak w Stiga, są właśnie przeglądy.
Z samego traktorka jestem zadowolony, pracuje bezawaryjnie już 9. sezon, ale od samego początku kosisko mocno piszczy na mocowaniach gdy przejeżdża się przez nierówności – widać nie specjalnie sprzedawca przyłożył się do montażu, od początku nie działa czujnik zapełnienia kosza i tylko na obiecankach naprawy się skończyło.
Z uwagi na stan kosiska, po tym sezonie traktorek czeka grubszy serwis – kosisko pójdzie do piaskowania i malowania, wymieniony zostanie olej w skrzyni biegów, zakupię nowy akumulator żelowy (stary ledwo dycha). Świece, filtry powietrza, paliwa, oleju, sam olej zmieniam co sezon.
Gdybym miał ponownie kupować traktorek, to pewnie już nie byłby to już Solo by Alko, właśnie z uwagi na obsługę posprzedażową. Dziś kupiłbym traktor od firmy, którą mam pod ręką, w swojej lub pobliskiej gminie, a do takich należy tylko Stiga. Pozostałe duże, znane marki to już Poznań lub Gniezno.
Stiga Swift 372e w praktyce
Na traktorek bardzo łatwo się wchodzi – podstawa jest stosunkowo nisko, do tego ma dużą powierzchnie, nie ma tu tunelu środkowego, a sama kierownica ma małą obudowę i uchwyt na butelkę czy bidon – jest na tyle obszerny, że butelki 0,5 l nie trzymają się w nim, trzeba celować w 1 l butelki, 1,5 l wody też mieści.
Podobna mi się opcja zamontowania uchwytu na smartfona – jest on akcesoryjny i akurat dostałem go zamontowanego na drugim, większym traktorze. Bez problemu mieści Samsunga Galaxy S24 Ultra i ma zapas na jeszcze nieco większe modele. Z boku jest opcja podłączenia ładowarki do smartfona starym złączem USB-A.
Połączenie ze smartfonem naszego traktora ma sporo sensu. Cała konfiguracja jest super prosta, trzeba jedynie włączyć lokalizację i BT, oraz sam traktorek. Główny pulpit to ikonka naszego robota z numerem seryjnym, procentowy wskaźnik naładowania akumulatorów, status połączenia, wejście w zarządzenie urządzeniem i informacje, gdzie możemy dokonać rejestracji traktorka dla uzyskania 5-letniej gwarancji, która wymaga corocznych przeglądów.
Traktorek może wysyłać powiadomienia na telefon. W zarządzaniu traktorkiem możemy wejść w ustawienia, ustalić pozycję garażu na mapie satelitarnej, sprawdzić status połączeń, wybrać godziny, w których traktor ma się ładować z sieci.
Pozycja garażu to ciekawa opcja – traktorem przewiduje kiedy należy wrócić do ładowania, tak aby prądu w bateriach starczyło na dojechanie z trawnika. Podczas koszenia traktorek rozłączył kosisko i zaczął pikać, że mam wracać do garażu gdy stan baterii spadł do 2% i faktycznie wystarczyło to na przejechanie 60 m, nawrócenie i wjechanie do garażu tyłem.
Co prawda funkcja ta nie bierze pod uwagę czegoś ważnego – traktorek po pracy należy wyczyścić. W kosiskach mamy złącza na węże ogrodowe, podpinamy, włączamy wodę i włączamy traktorek, a następnie system koszenia – rozbryzg wody usuwa większość trawy, choć skuteczność należy ocenić na ok. 80-90%.
Na dole aplikacji mamy suwak, którym możemy przejść do trybu koszenia, wtedy pojawi się pulpit poziomy, będący czymś w rodzaju kokpitu. Widzimy prędkość poruszania się w czasie rzeczywistym, kąt nachylenia stoku, czas przewidywanego zakończenia koszenia, opcję kalibracji, procentowe pokrycie ogrodu, ocenę wydajności koszenia i stan naładowania baterii.
Sekcja ustawień to licznik motogodzin z przypomnieniem o potrzebie sprawdzenia maszyny co 25 h pracy. Możemy dodawać też do kalendarza działania jakie w traktorze wykonujemy.
Praca traktorkiem Stiga Swift jest banalnie prosta – mamy jeden niebieski pedał pozwalający na jazdę do przodu i do tyłu. Im mocniej go wciskamy, tym szybciej jedziemy. Początkowo trzeba wyczuć maszynę, gdyż już delikatne naciśnięcie wprawia traktorek w ruch. Do tyłu poruszamy się powoli, do przodu naprawdę szybko.
To, co zachwyca to skrętność tej maszyny, bo robi to prawie w miejscu – promień skrętu to 61 cm, jedynie trzeba pamiętać, że mocne skręty trzeba wykonywać powoli, gdyż koła mogą nieco buksować po trawie i ją niszczyć.
Do uruchomienia traktora potrzebujemy załączonego klucza – bez niego traktorek to trup. Panel sterowania ma włącznik, tempomat, włącznik oświetlenia, włącznik kosiska i tryb koszenia do tyłu, do tego całą masę ikonek. Wskaźnik baterii pokazuje w 5 stopniach jej stan, mamy też ikonkę od braku nacisku na fotel – jak się podniesiemy, maszyna rozłącza kosisko i się zatrzymuje.
Aby odpalić traktorek trzeba nieco cierpliwości – wsadzamy kluczyk, czekamy aż zapali się panel sterowania ciągłym światłem. Początkowo miga, naciskamy włącznik, następnie możemy nacisnąć start pracy – trzeba odczekać kilka sekund i dopiero możemy ruszyć. Przy włączaniu traktorek wykonuje coś w rodzaju automatycznego testu i raz wykrył, że źle docisnąłem jedną z baterii. Kolejny krok to włącznik silników kosisk.
Napęd jest naprawdę cichy, ale już kosiska pracują dość głośno, podobnie do głośności systemu koszenia z mojego traktorka spalinowego, choć w nim jeszcze głośniej pracuje silnik, więc finalnie Swift jest cichszy od mojego Alko.
Pomiary głośności:
- Włączone kosisko, odległość 50 cm – 79,8 dB;
- Włączone kosisko, odległość 2 m – 77,6 dB;
- Włączone kosisko, odległość 10 m – 63,8 dB.
Dla porównania mój Solo by alko T16 95.6 HD V2 pracuje z głośnością 83,3 dB przy pomiarze z ok. 1 m, a przy 10 metrach głośność to 68,3 dB, więc różnica to ok. 4-5 dB. Za to traktorek Stiga Swift generuje mniej drgań, a na pewno mniej ich przenosi na fotel kierowcy.
Sam fotel kierowcy jest podstawowy, nie ma dodatkowego profilowania, czy podłokietników – jest w miarę wygodny i na pracę do ok. 2h nadaje się. Ogólnie pozycja za kierownicą jest wygodna i do ergonomii ciężko się przyczepić.
Nie mamy tu żadnego systemu automatycznego podnoszenia kosza – trzeba się odwrócić i złapać za uchwyt. Na szczęście nawet przy pełnym koszu działa to lekko. Wysokość koszenia regulujemy jedną dźwignią po lewej stronie, obok fotela.
Koszenie Swiftem nie jest aż tak wygodne, jak moim Solo by Alko czy Stigą Estate. Powodem jest oczywiście krótki rozstaw osi i małe koła – gorzej wybiera nierówności, podskakujemy na wybojach, czy kamiennej drodze, ale to cecha każdego mini traktorka – im większy rozstaw osi, większe koła, tym jazda staje się wygodniejsza. Także amortyzacja fotela opiera się na dwóch sprężynach, które przy większej wadze kierowcy siedzą w pozycji dolnej.
Z uwagi na 72 cm szerokości roboczej, koszenie wymaga znacznie większej ilości przejazdów niż w moim prywatnym traktorku, czy większym Estate, co przekłada się na dłuższy czas pracy. Z drugiej strony z uwagi na mini rozmiar traktorka Swift, wjeżdżam nim tam gdzie duże traktory nie mają szans – między rośliny, czy przy płocie.
Dobrze działa rozłączanie kosiska gdy kosz jest już pełny trawy – w moim Solo by Alko ten czujnik nie działa od samego początku. Z uwagi na czujnik zamknięcia kosza, nie odpalimy koszenia bez jego dociśnięcia. Pod kanałem odprowadzającym skoszoną trawę mamy listwę do które możemy zamontować hak na przyczepki, czy siewnik.
Baterie naładowane do 100% pozwoliły mi na skoczenie całego bocznego trawnika, całości tylnego z wyjątkiem wydzielonego obszaru sadu (ok. 200 m2), a na froncie bateria zeszła do 2% gdy zostało dosłownie 50 m2 do skoszenia.
Obstawiam, że się nieco bardziej spiąć, te ostatnie metry dałoby radę dokosić, ale już nie starczyłoby baterii na sad, czy skoszenie dzikiej trawy przed wjazdem do domu (ok. 80 m2), a pamiętajmy, że dostałem na testy wersję z 4 bateriami 7,5 Ah – Stiga i sklepy oferują zazwyczaj nieco mniejsze konfiguracje, więc jakbym miał 2×5 Ah + 2×7,5 Ah to pewnie zostałoby kilkaset metrów więcej do skoszenia po ponownym naładowaniu baterii.
Wraz z traktorkiem dostałem zewnętrzną ładowarkę na ładowanie dwóch baterii naraz – w pełni rozładowane baterie 7,5 Ah potrzebowały 2,5-3h na naładowanie do 100%. Jedna bateria zrobiła to szybciej, dlatego podaję przedział.
Mając jedynie jedną ładowarkę, baterie po dwie ładujemy w dwóch turach, więc pełne naładowanie czterech akumulatorów to ok. 5-6 h. Zawsze można dokupić drugą ładowarkę lub po prostu zasilacz do ładowania z sieci – gniazdo jest pod fotelem.
Pod względem czyszczenia jest naprawdę prosto. Poza wspomnianym już czyszczeniem kosisk po pracy poprzez podłączenie węży ogrodowych i rozbryzg ciśnieniowy wody z włączonych noży, z łatwością możemy podnieść traktorek na plecy w pionie i mieć łatwy dostęp do wszystkich elementów, noży, kosiska, napędu czy przekładni.
Kosisko jest plastikowe, więc nie ma obaw o kwestię stanu emalii, rdzewienia. Po latach nie będzie trzeba kosiska regenerować, ale z drugiej strony można mieć wątpliwości co do trwałości plastiku. Moim zdaniem zastosowano wystarczająco gruby materiał i raczej pęknięcia mu nie grożą.
Dla mnie Stiga Swift 372e to traktorek za mały i ze zbyt małą wydajnością – nawet na 4 bateriach 7,5 Ah nie da rady skosić całego terenu, nie jest też jakość specjalnie przeznaczony do ciężkich prac, jak ciągnięcie mocno obciążonych przyczep, nie podłączymy na froncie dodatkowych akcesoriów.
Gdybym miał powiedzmy 1500 m2 trawy, a nie ok. 2400 m2 i nie potrzebowałbym traktorka o sporych zdolnościach transportowych, to Swift 372e byłby ciekawą opcją – każdemu spełniającemu powyższe założenia mogę ten sprzęt polecić, a dodatkowo można rozbudowywać gamę urządzeń ogrodowych o podkaszarki, dmuchawy i inne z systemu Stiga ePower 48 V.
Czy warto kupić traktorek Stiga Swift 372e?
Mały traktorek to świetny wybór, gdy mamy mały lub średni trawnik nie przekraczający ok. 1500 m2 powierzchni. Wybór modelu Swift 372e z napędem elektrycznym to prawie same korzyści względem napędu spalinowego i tak naprawdę tylko dwie wady.
Traktorek elektryczny pracuje ciszej, jest prostszy w obsłudze, nie wymaga kontroli i ewentualnej wymiany filtrów oleju i paliwa, świec, filtra powietrza, oleju w silniku, czy oleju w skrzyni biegów. Żywotność akumulatorów systemowych jest dłuższa niż tych rozruchowych i nie mamy żadnych spalin, mniejsza jest też ilość drgań przenoszonych przez napęd na konstrukcję.
Wady są oczywiste – czas pracy do rozładowania czterech akumulatorów ePower i powrót do pracy po ich naładowaniu po paru godzinach. Traktorek spalinowy może pracować praktycznie wiele godzin – jak skończy się paliwo, wystarczy dolać i jedziemy dalej.
Sam korzystam już od ładnych paru lat z dużego traktora ogrodowego z silnikiem dwucylindrowym i z testowania obu traktorków Stiga wiem jedno – Swift u mnie się nie sprawdzi, nie ma krótki czas pracy, za wąski obszar roboczy i za małą zdolność do innych prac ogrodowych.
Jeśli tylko masz nieco mniejszy ogród niż ja, nie planujesz wozić w przyczepce za traktorem dużych ilości kamieni, czy ziemi, nie potrzebujesz opcji ciągnięcia za traktorem wertykulatora, czy z przodu spychacza lub zamiatarki, to Swift da sobie radę – to w pierwszej kolejności kosiarka, a jedynie dodatkowo może wykonywać lekkie prace dodatkowe – ciągnąć siewnik, zbieracz liści, czy małą przyczepką z niezbyt ciężkimi ładunkami.
Dla siebie wybrałbym raczej większy traktor Stiga Estate 798e, który praktycznie spełnia już wszystkie moje wymagania i w 100% mógłby zastąpić mój własny traktorek Solo by Alko – test większej Stigi już niedługo!
Robota na testy wypożyczyła firma Stiga, ale nie miała żadnego wpływu na treść testu i ocenę końcową.
|
ZALETY
|
WADY
|
A może szukasz robota koszącego?
Na blogu testowaliśmy:
- Parkside PMRDA 20-Li B2 – robot z przewodem ograniczającym na 1000 m2;
- MOVA 1000 – robot z radarem laserowym na 1000 m2;
- Terramow S800 – robot z nawigacją wizyjną (zestaw kamer) na 800 m2;
- Stiga A 3000 – robot z nawigacją satelitarną, ze stacją referencyjną RTK;
- Goat Bot Unicut H1 – robot z kamerą i GPS, dedykowany na obszary do 1500 m2.
Ceny Stiga Swift 372e
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.



















































































