W Monachium Roborock zorganizował prezentację nowej kategorii produktowej – robotów koszących. Nie mogło nas tam zabraknąć.
Pierwsze informacje o nowych seriach robotów koszących marki Roborock pojawiły się na targach IFA w Berlinie, ale to na pokazie prasowym w Monachium można było zobaczyć te urządzenia w akcji – na prawdziwej trawie i z prawdziwymi przeszkodami.
Roboty będą miały polską premierę na wiosnę 2026 roku, więc idealnie w momencie, gdy każdy myślący o takim sprzęcie podejmuje decyzję zakupową.
Rynek robotów koszących rozwija się bardzo szybko. Jeszcze nie tak dawno większość firm oferowała prymitywne maszyny jeżdżące losową ścieżką wewnątrz obwodu ograniczającego, choćby jak mój pierwszy robot Parkside z Lidla.
Kolejne zaczęły jeździć liniowo, a parę lat temu nowością były modele z RTK/GPS, czyli mające pozycjonowanie z dokładnością do kilku centymetrów dzięki łączności z satelitami – dobrym przykładem takich maszyn są roboty firmy Stiga, choćby testowany ostatnio A 3000.
Ubiegły i aktualny rok to czas premier dużo lepszych maszyn – najlepsze marki dodały kamery pomagające w identyfikacji przeszkód, część robotów kompletnie oparła swoją nawigację o sensory wizyjne, jak choćby dobrze oceniane roboty Terramow i Eufy.
Pojawiło się też sporo modeli z radarami laserowymi LiDAR, głównie od Dreame i MOVA, a teraz też NexLawn – ja sam testowałem model MOVA 1000 i spisywał się znakomicie.
Najbardziej zaawansowane modele mają łączyć kilka technologii – pierwszym takim był testowany przez nas GoatBot H1 Unicut mający zarówno pozycjonowanie RTK, jak i przednią kamerę do rozpoznawania, omijania przeszkód, choć nie wszystko w tym sprzęcie działa jak należy.
Roborock poszedł podobną drogą – ich nowe roboty będą bazować na pozycjonowaniu RTK ze stacją na maszcie lub opcją wyniesienia gdzieś wyżej, oraz systemowi dwóch kamer BinoVista do mijania przeszkód. Co ciekawe, Roborock nie naśladuje głównego rywala z rodzime rynku i nie oparł nawigacji o radary laserowe.
Roborock wyróżnia trzy główne serie, ale z tego co udało się dowiedzieć, każda z tych linii będzie oferować przynajmniej dwie wersje pojemności baterii, więc i różne przeznaczenie na większe oraz mniejsze ogrody.
Roboorock RockMow Z1
Flagowy model to sprzęt zdolny do poradzenia sobie z aż 5000 m2. Z uwagi na niezależny napęd na cztery koła może pokonywać wzniesienia o nachyleniu 80 % (38,7 stopnia) i bez większych problemów kosić takie obszary. Osie mają niezależne zawieszenie, które dostosowuje się do nierówności – daje to zdolność do pokonywania przeszkód o wysokości do 6 cm i równomierne koszenie.
Inny niż w większości robotów jest sposób skręcania – przednie koła są nie tylko w pełni skrętne, ale mogą obracać robotem praktycznie w miejscu, co ma niwelować problem uszkodzeń trawnika w miejscach skrętów.
Nawigacja Sentisphere AI to pozycjonowanie RTK wsparte systemem SLAM, czyli dwoma przednimi kamerami. Robot dzięki satelitarnemu pozycjonowaniu dokładnie wie gdzie się znajduje, a z kamerami rozpoznaje przeszkody i je omija.
Na trawniku testowym większość dziennikarzy sprawdzała, jak roboty z tym radzą sobie w praktyce – człowieka widzą, rozpoznają i omijają szerokim łukiem. Tak samo przeszkody typu piłka czy zwierzak. Gorzej robot radził sobie z niskimi przeszkodami czy stopami wysuniętymi pod tor jazdy.
Soft jest na razie w wersji beta, nie jest to finalny algorytm – do wprowadzenia do sprzedaży zostało jeszcze wiele miesięcy, więc obstawiam, że firma dopracuje to i owo, a i tak jest już całkiem nieźle.
Flagowy model ma mieć już w zestawie dodatkowy boczny system przycinania krawędzi – to osobne ostrze, które tnie przy samych krawędziach, zostawiając tylko 3 cm trawy przy budynkach lub przeszkodach, a tam, gdzie da się na rant najechać, kosi do zera.
Roborock RockMow S1
To wariant pozbawiony napędu AWD – na cztery koła. Ma duże dwa koła z tyłu i to one napędzają robota. Druga różnica to przeznaczenie na mniejsze trawniki ok. 1000 m2, choć tak jak wspominałem, każda seria będzie zawierać kilka modeli z różną pojemnością baterii, więc innym przeznaczeniem metrażowym oraz innym czasem ładowania.
Tu moduł cięcia krawędziowego najprawdopodobniej będzie trzeba dokupić osobno, ale się jeszcze wyjaśni.
Roborock RockNeo Q1
Podstawowy model na najmniejsze trawniki, różniący się od S1 głównie metodą zmiany wysokości koszenia – w S1 i Z1 możemy ustalić to w aplikacji lub z panelu sterowania w robocie, a w Q1 mamy od tego proste pokrętło. Moduł cięcia boczne będzie w tej wersji na pewno sprzedawany oddzielnie.
To, co można już teraz pochwalić to jakość wykonania. Plastiki robotów robią pozytywne wrażenia – są grube i masywne, podobne do tych z Terramow, lepsze od GoatBoat H1, Stiga i Dreame. W najlepszym modelu kosisko korzysta z 6 ostrzy, co daje najlepsze efekty pod względem równego cięcia trawy i mulczowania.
Serie robotów różnią się też stacjami dokującymi – S1 i Q1 mają stacje z bocznymi stykami ładowania, a flagowy Z1 ma styki w wypuście, na który robot musi najechać. Obie stację są kompaktowe, mocowane na 6 kołków.
Pytałem ekipę Roborocka, jak ich nowe roboty będą sobie radzić z zakłóceniami sygnału GPS – pierwsze są generowane przez budynki, drzewa, architekturę ogrodową, drugie przez urządzenia elektroniczne, a ostatnie mogą być działaniem niezbyt nam przyjaznego kraju, który od paru lat zakłóca sygnał GPS w północno-wschodniej Polsce.
Najważniejszy będzie prawidłowy montaż, zgodny z instrukcją obsługi, czyli w pewnym oddaleniu od budynków, czy drzew, ale ponoć nawet gdyby sygnał GPS był czasowo zagłuszony, to robot i tak będzie pracować w oparciu o posiadaną mapę i dane z przednich kamer – to dobra wiadomość, gdyż taka Stiga A 3000 przy zgubieniu sygnału przestawała pracować.
Na razie nie było żadnych informacji o sprzedawanych akcesoriach związanych z montażem, ale raczej Roborock musi przewidzieć możliwość dokupienia dodatkowego przedłużacza dla stacji RTK, gdyby ta miała znajdować się w oddaleniu od stacji ładowania, czy choćby uchwytu do montażu gdzieś wyżej – na rynnie czy elewacji.
Na pewno możemy liczyć na mocno rozbudowaną aplikację z pełną funkcjonalnością już od startu sprzedaży na wiosnę 2026 roku. Praca wielostrefowa, osobne parametry przypisanego do każdej z nich, czy parę funkcji znanych z robotów domowych trafi do aplikacji.
Przyznaję, że potencjalnie Roborock może mieć jedne z najlepszych robotów na rynku. Patrząc na konkurencję, kluczem do sukcesu będzie dobrze napisany soft, bez masy błędów i problemów, które mają użytkownicy większości dziś sprzedawanych robotów, obojętnie której marki.
Zapisaliśmy się w kolejkę na przyszłoroczne testy, więc początek sezony ogrodowego 2026 roku będzie piekielnie ciekawy!
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.













































