MOVA S70 Ultra Roller / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Do polskich sklepów wjeżdża nowy robot MOVA S70 Ultra Roller, a ja sprawdzam, czy warto dzisiaj kupić ten sprzęt – zwłaszcza że świetny poprzednik jest nadal sprzedawany w niższej cenie.
Spis treści
Od dawna narzekam na bałagan w nazewnictwie marki MOVA i chyba wreszcie ktoś się za to wziął. Ubiegłoroczne flagowce każdej z serii w marce MOVA to kolejno od najwyższego: Z60 Ultra Roller, V50 Ultra i P50 Pro Ultra. Osobno jest też model Mobius 60 ze stacją, która sama zmienia szmatki między trzema kompletami.
Teraz ich następcy będą mieć ujednolicone nazewnictwo i na rynek trafią modele Z70 Ultra Roller, S70 Ultra Roller, V70 Ultra i P70 Pro Ultra, więc niezależnie od poprzedników, wszystkie nowe roboty dostaną oznaczenie „70” – to mi się podoba.
Pierwsze z nowych modeli to MOVA S70 Pro Roller i MOVA S70 Ultra Roller – na testy dostałem wersję drugą. Różnice między tymi urządzeniami są skromne – 30 vs 32 kPa siły ssania i mniejsza bateria 5200 mAh vs 6400 mAh, więc też nieco dłuższy czas pracy w wersji Ultra.
Wersja Pro nie ma też systemu pokonywania progów, więc ma radzić sobie ze standardowymi do 22 mm wysokości, a Ultra do 40 mm (30+10 mm).
MOVA S70 Ultra Roller wystartował w cenie sugerowanej 3999 zł na początku maja 2026 i szybko potaniał na początku czerwca do 3499 zł.
Wersja MOVA S70 Pro Roller pojawiła się w tym samym czasie w polskich sklepach i ceny pozostają w zakresie 2999-3199 zł.
Dodatkowo do 26 lipca (lub wyczerpania puli 300 000 zł na nagrody), za zakup obu wersji można zgarnąć 300 zł cashbacku na konto – szczegóły na stronie akcji promocje-mova.pl, a zakupu można dokonać w wybranych sieciach handlowych: RTV Euro AGD, Media Expert, Neonet, Komputronik i Max Elektro.
Oba modele korzystają ze szczotki Clean Chop 3.0, czyli starego rozwiązania znanego z Dreame (tam nosi nazwę TriCut 3.0). Oryginalna wersja jest droga – w sklepie MOVA za zestaw 2 sztuk zapłacimy 382,99 zł. Boczna szczotka jest taka sama, jak w większości modeli Dreame i MOVA z mechanizmem wysuwanego ramienia – pojedynczą sztukę kupisz za 59 zł.
Worki do stacji 3 sztuki to koszt 99 zł. W sklepie MOVA często przeceniają akcesoria o 20%, więc warto dobrze sprawdzić. Filtry do tego modelu jeszcze nie są dostępne na stronie MOVA, ale ich koszt nie powinien przekroczyć 89 zł za 2 sztuki.
Jeśli te ceny są dla Ciebie zbyt wysokie, możesz poszukać tańszych zamienników i tak jak filtr, worki, czy szczotkę boczną można bez problemu kupić, to jednak zamienniki szczotki głównej są często niskiej jakości.
Zestaw sprzedażowy jest podstawowy – poza robotem i stacją gotowymi do pracy (po rozpakowaniu), mamy w komplecie próbkę detergentu 200 ml (wystarczy na 1/3 zbiornika) i 1 zapasowy worek na kurz 3,2 l. Nie ma żadnego zapasu filtrów, szczotek, przedniej uszczelki – wszystko trzeba sobie dokupić.
Parametry MOVA S70 Ultra Roller:
Jak przystało na nowy model pozycjonowany w średniej półce cenowej, mamy porządną specyfikację z wysoką deklarowaną siłą ssania, sensownymi pojemnościami zbiorników wody i kurzu w robocie, a także ogromne pojemności zbiorników w stacji.
Realnie ciężko znaleźć jakieś słabe punkty, fajnie, że wysokość konstrukcji udało się jeszcze mocniej obniżyć do 9,15 cm – z 9,6 cm w MOVAZ60 Ultra roller, czy 9,8 cm z Dreame Aqua 10 Ultra Roller.
Jedyne, co nieco odstaje od modeli flagowych to gorsza zdolność pokonywania progów StepPro do 4 cm, gdy są podwójne i do 3 cm dla pojedynczych, zamiast StepMaster 2.0 do nawet 8 cm, a także zastosowanie pojedynczej, starszej szczotki z wbudowanymi nożami – CleanChop 3.0, zamiast najlepszego systemu z dwoma dzielonymi szczotkami.
To dwie główne oszczędności serii S70 względem starszych V50 i Z60.
W tym miejscu muszę zaznaczyć, że testowałem dwie sztuki robota – pierwsza była wadliwa:
Problemów było więcej, ale te akurat okazały się cechami produktu i potwierdziły się też w drugiej sztuce, którą MOVA wymieniło. Okazało się też, że robot nie potrafił pokonać progu o deklarowanej przez producenta wysokości 3 cm, głośno chodziła w trakcie samego mopowania pompa wody (58-60 dB), a rzekome grzanie wody do 100 stopni C do przemywania wałka w stacji dawało finalnie wodę o znacznie niższej temperaturze na wałek, z uwagi na jej bardzo małą objętość.
W drugiej sztuce było już lepiej – klapka na dywanach się wysuwała, choć zauważyłem, że nie zawsze w pełni (czasem tylko do połowy). Robot mopował już prawidłowo, odprowadzał wodę, nie gubił jej za sobą, zbierał rozlane płyny lepiej niż pierwsza sztuka (choć do ideału daleko). Samoczyszczenie w stacji działało już znacznie lepiej, wręcz bardzo dobrze. Niestety parę niedoróbek nadal było, ale o nich w dalszej części.
Robot ma nieco inną konstrukcję niż to, co znamy w wiekszości robotów Dreame i MOVA, bardziej przypomina flagowe modele Dysona i iRobota. Czujnik 3D ToF umieszczono na froncie w szczelinie – nadal jest obrotowy, ale ma przez taki projekt ograniczone pole widzenia do okolicy połowy wycinka koła.
Pod nim jest zespół kamery z diodą doświetlającą – to samo rozwiązanie siedzi w modelach MOVA V50 Ultra, MOVA Z60 Ultra Roller, MOVA Mobius 60, czy całej masie robotów Dreame i z mojego doświadczenia, jest już nieźle dopracowane pod względem oprogramowania rozpoznawania i omijania przeszkód.
Przedni zderzak jest gumowany, podobnie jak część wysuwanego ramienia bocznej szczotki. Od góry mamy klapkę mocowaną na dwa wypusty, pod nią zbiornik na kurz z systemem automatycznego opróżniania.
W nim siedzi filtr EPA E10, niestety bez filtra wstępnego z siateczki, czy gąbki, więc kurz i drobny brud lubi go zapychać – warto często do niego zaglądać i chociaż ostukać o coś twardego.
Na górze mamy też przyciski start/stop pracy będące jednocześnie włącznikiem i wyłącznikiem robota, a także przycisk powrotu do stacji. Wokół nich są 3 otwory mikrofonu.
Tył robota to wyjmowany zbiornik wody brudnej o pojemności 150 ml z funkcją automatycznego opróżniania, przez niego jest też uzupełniana woda czysta w robocie. Wyżej znalazły się styki ładowania, a po bokach mamy otwory nawiewów ciepłego powietrza do suszenia wałka na gorąco.
Patrząc od frontu, prawy bok to tylko kratka wylotowa powietrza, a od lewej mamy czujnik śledzenia ścian i przewodów, kratkę wlotową powietrza do silnika i bok modułu mopowania z przyciskiem do jego zwalniania
Od spodu mamy dwa duże koła napędowe, a obok nich dodane plastikowe, gumowane gwiazdki z czterema ramionami – to one odpowiadają za wspinanie się po progach. Przednie koło jest obrotowe i ma funkcję wysuwania się, tak aby zwiększać prześwit przedni robota do pokonywania progów.
Obok jest czujnik wykrywający dywany, wokół robota czujniki wysokości. Po prawej stronie dodano gumową wypustkę kierunkującą ewentualne zabrudzenia na szczotkę główną, a ta jest tu starym rozwiązaniem. Ma w sobie dwa paski gumy i włosia, a pomiędzy zestaw noży, które aktywnie przecinają to, co zaplącze się wokół niej, pod warunkiem że wystarczająco mocno się zacisną.
Zespół szczotki głównej jest pływający, więc dostosowuje się do wysokości przeszkód, ale nie ma systemu unoszenia do mopowania, więc cały czas sunie po podłodze – to spora wada tego modelu. Zabezpieczona jest dobrze przed rysowaniem podłóg – ma z przodu gumowe wypustki, z tyłu 4 materiałowe elementy dystansujące.
Szczotka boczna ma wysuwane ramię i dodatkowo w swojej niszy dostała gumową wstawkę z trzema wypustkami kierunkującymi brud na szczotkę główną. To rozwiązanie dobrze radzi sobie z narożnikami, choć mogłoby mniej plątać wokół siebie włosy.
Za szczotką główną mamy dwa otwory – większym kurz ze zbiornika w robocie jest odprowadzany, a drugim powietrze wchodzi do jego wnętrza. Dalej jest 26 cm wałek, przed nim znajduje się klapka, która wysuwa się i zasłania go na dywanach, aby robot nie moczył materiałów.
Za wałkiem mamy kratki nawiewu powietrza ciepłego do suszenia. Na końcu jest otwór spustowy wody brudnej z robota i małe koło podporowe.
Na pierwszy rzut oka robot jest nieźle zaprojektowany, ma wszystko, co trzeba, a nawet i więcej – osobiście nie potrzebuję też systemu pokonywania progów.
Co do jakości wykonania, to mamy tu raczej przeciętny sprzęt. Nie jest to poziom najlepszych robotów na naszym rynku – plastiki w robocie i stacji są dobrej jakości, ale słabo spasowana jest klapka górna – nie licuje się równo z resztą powierzchni robota.
Stacja dokująca to nowy projekt. Ma wyjmowane od góry ogromne zbiorniki wody – 5 l czystej i 4,5 l brudnej, nie ma też przystosowania do podłączenia jej pod dopływ i odpływ wody. Od frontu mam dostęp do 3,2 l worka i aż 600 ml zbiornika na detergent.
Stacja potrafi przemywać wałek na gorąco w 100 stopniach C, suszyć też na gorąco w 70 stopniach C, do wody dozuje detergent, uzupełnia wodę w robocie, odbiera brudną, opróżnia zbiornik kurzu i ładuje robota. Realnie jednak nie jest tak kolorowo, jak to podaje producent, ale o tym w dalszej części testu.
MOVA zastosowała w tym robocie stary typ szczotki pojedynczej – nie jest to wałek silikonowy, ale szczotka CleanChop 3.0 (czyli odpowiednik TriCut 3.0 z Dreame).
Zawiera dwa paski włosia i gumy i noże przecinające włosy, zamontowano ją w elemencie pływającym, więc dobrze dostosowuje się do wysokości przeszkód. To, co na pewno zrobiono dobrze, to zabezpieczenie tego modułu przed rysowaniem podłóg, choć szkoda, że nie dodano mechanizmu unoszenia go do trybu mycia podłóg.
Robot faktycznie ma 35 cm średnicy i 9,15 cm wysokości – na jednej z grafik MOVA pokazuje, że ma mieścić się w niszach podmeblowych 90 mm, ale to oczywiście nieprawda (niby jak, skoro sam robot jest wyższy i nie nie ma możliwości obniżenia wysokości na zawieszeniu). Z drugiej strony 9,15 cm to i tak jeden z najlepszych wyników na rynku wśród robotów z wałkiem.
W apce mamy do wyboru pięć poziomów mocy, z czego drugi nadaje się idealnie do codziennego sprzątania podłóg twardych, trzeci gdy jest nieco więcej zabrudzeń. Czwarty poradzi sobie na podłogach twardych praktycznie ze wszystkim, a piąty przyda się do dywanów, wykładzin i ekstremalnie dużych elementów.
Sprawdziłem miernikiem dźwięku, jakie głośności generuje robot, jak i stacja. Praca samego robota nie należy do najcichszych na rynku, mieści się w przedziale 50-72,8 dB, a najlepsze roboty potrafią być nieco cichsze na najwyższych biegach. Za to stacja jest bardzo cicha – pracuje w zakresie 39-66 dB.
To, co bardzo mi się nie podobało w obu sztukach (więc nie jest to problem wadliwego modelu) to głośna praca pompki lub silnika w trybie samego mopowania – 58-60 dB. Już dawno nie spotkałem się z robotem, który tak głośno by mopował – ostatni raz chyba były to roboty Roborocka z wprawianiem centralnej części szmatki w drgania soniczne.
Głośność pracy:
Robot i stacja mają deklarowane moce – 700 W na opróżnianie kurzu, 110 W na ładowanie z suszeniem i 1160 W na podgrzewanie wody. Zmierzyłem jak to jest realnie:
Robot i stacja na 1 cykl odkurzania i mycia 20 m2 kuchni w trybie dogłębnym, z powrotem do stacji co 10 m2, przemywaniem na gorąco, przemyciem wałka przed i po cyklu, na 4 h cykl suszenia i ładowania robota z 88% do 100%, zużył 0,042 kWh prądu, czyli licząc 1 kWh po 1,15 zł, da to koszt 0,05 zł – kwestie zużycia prądu w takich sprzętach są marginalne.
Mechanizm wysuwania bocznej szczotki działa świetnie – prawie w każdej sytuacji narożnikowej wysuwa się, sięga do samego końca i usuwa zgromadzony tam brud. Nie ma przy tym znaczenia, z czego składa się narożnik – ze ścian, listew, mebli. Działa to świetnie, ale trzeba pamiętać o włączeniu funkcji SideReach AI w aplikacji i wysoką częstotliwość sprzątania na krawędziach.
Sprawdziłem, jak zawsze, zdolność robota do pochłaniania większych elementów. Ułożyłem ścieżkę z kawy ziarnistej, herbaty, mąki, cukru, ryżu, płatków owsianych i rozdeptanego makaronu.
Mimo iż robot najpierw wjechał w nią boczną szczotką, nieco przesuwając część do boku, zebrał wszystko z wyjątkiem dwóch ziarenek płatków owsianych (wystrzelił je szczotką boczną za daleko na bok) – obroty szczotki bocznej przy pracy strefowej lub punktowej mogłyby być nieco mniejsze. Finalnie robot zebrał wszystko z wyjątkiem tych dwóch płatków, więc test zaliczony bardzo wysoko.
Szczotka CleanChop 3.0 nie jest najlepszych rozwiązaniem do odkurzania dywanów – tu najlepiej sprawdza się flagowy zestaw dwóch szczotek, ale i tak z efektów można być w miarę zadowolonym.
Mimo iż włosie dywanu shaggy jest mocno zniszczone, nadal ma 3 cm długości, a jednak zestaw noży w szczotce nie powoduje zaciągania czy kolejnych uszkodzeń. Robot nie blokował się na dywanie, ładnie i równo go odkurzył.
Fajnie, że w aplikacji mamy sporo ustawień sprzątania na dywanach i wykładzinach, od wyboru tego jak robot ma się na nich zachować – odkurzać, omijać, przejeżdżać. Może ustawić intensywne odkurzanie w kratkę i maksymalną mocą, zasłanianie wałka specjalną osłoną, aby nie moczył dywanów (choć nie działa to zawsze).
Omijanie czarnego przewodu ładowarki smarfona, MOVA S70 Ultra Roller / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Test omijania przewodów S70 zdał celująco – biały, gruby przewód rozdzielacza wykrył i objechał dokładnie i to z wyłączonym trybem omijania przeszkód.
Cienki, czarny przewód zakończony ładowarką Samsunga, też wykrył i objechał wokół perfekcyjnie. W trakcie testu, gdy robot przejechał ponad 1500 m2, miał styczność z masą kabli leżących pod dwoma telewizorami, przy nagłośnieniu, a do tego miał do ominięcia sporo przedłużaczy, czy listew antyprzepięciowych – ani razu w nic nie wjechał i nie zaplątał się.
Omijanie małych przedmiotów, tryb unikania przeszkód wyłączony, MOVA S70 Ultra Roller / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Omijanie małych przedmiotów, tryb unikania przeszkód włączony, MOVA S70 Ultra Roller / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Tu test wykonałem dwa razy – najpierw z wyłączonym trybem omijania przeszkód i potem z włączonym. Jak widać z wyłączonym kompletnie zignorował paczkę zapałek, ładnie objechał świeczkę, lekko przesunął kaczkę z masy solnej przy objeździe wokół, a czarny pad od PS4 sprawił mu sporo problemów.
Z włączonym tym trybem, omijanie przeszkód było prawie perfekcyjnie – paczkę zapałek ułożoną kontrastowym obrazkiem w górę, ominął bez dotykania i przesuwania, podobnie jak świeczkę, czy pad od PS4, jedynie minimalnie dotknął nogi kaczki z masy solnej, przesuwając ją o kilka milimetrów.
MOVA S70 to prawdziwy ekspres w omijaniu przeszkód, byle pamiętać o włączeniu funkcji „Tryb omijania przeszkód” w menu „Ustawienia czyszczenia podłóg”.
Zasłony zaznaczone na mapie, a robot i tak pod nimi nie sprząta, MOVA S70 Ultra Roller / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Od kilku generacji MOVA i Dreame chwalą się możliwością ustawienia na mapach pozycji zasłon i firan, aby roboty wiedziały, że nie są to przeszkody do omijania, a do ignorowania. W teorii mają sprzątać pod nimi.
Ponownie sprawdziłem to na wiele sposobów – ustawiłem na mapie zasłony nieco szerzej i zrobiłem test na nieco podniesionej zasłonie otwartej, aby tylko frędzelki były na wysokości robota. Zwiniętą zasłonę podniosłem też na tyle wysoko, że tylko frędzle wystawały, a ostatnia schodziła do podłogi całym materiałem.
Realnie nie ma to znaczenia, jak wysoko podniosłem zasłony, czy były otwarte czy zwinięte – robot i tak uznaje je za przeszkody i omija. Naprawdę nie wiem, po co istnieje ta funkcja, skoro kompletnie nie działa, a przecież zasłony mam lekkie, przewiewne, nie są to jakieś wielkie kotary.
Dreame i MOVA od dwóch lat nie potrafią tego naprawić w aktualizacjach, a wystarczy ustawić w sofcie, że wszystko, co jest w obszarze zaznaczonym na mapie jako zasłony, ma być ignorowane…
Ostatni test to pokonywanie progów – z jednej strony, u mnie to totalnie zbędna funkcja, z drugiej i tak okazała się rozczarowaniem. Mamy po bokach kół 4 ramienne, gumowane gwiazdki, a przednie koło unosi front robota – coś jak w robotach Roborock, generacji z 2025 roku, czyli choćby Saros 10R.
Takim sposobem przód ma się unieść na ponad 3 cm, aby pozwolić robotowi na wjazd na próg o wysokości do 3 cm, następnie gwiazdki przy kołach mają pomóc wspiąć się na niego. Pojedynczy próg może mieć maksymalnie 3 cm, podwójny 4 cm, lecz składać się mogą maksymalnie z progu pierwszego 3 cm i drugiego 1 cm.
Sprawdziłem obie sztuki robotów, funkcja pokonywania progów włączona w aplikacji. Przygotowałem dwa progi z desek – pierwszy 3 cm (realnie nawet kilka mm mniej) i drugi 4 cm, tak aby razem imitowały próg 3+1 cm. Próg do łazienki dodałem na mapie jako próg przechodni.
Połowa prób kończyła się komunikatem „brak możliwości dotarcia do strefy, powrót do stacji”, obojętnie czy był to próg podwójny, czy pojedynczy. Jak już łaskawie robot podjął próby przekroczenia, to kazało się, że nie ma żadnych szans na przejazd przez próg 3 cm, bo przednie koło unosi się maksymalnie tak, że prześwit między podłogą a zderzakiem to 2,8 m…
Po wielu cyklach stan robota był w miarę ok – w szczotce znalazłem może jeden luźno zaplątany długi włos, za to w boczną zawsze coś się zaplącze. Przednie koło jest wyjmowane, więc z łatwością można usunąć z mocowania zaplątane włosy i nagromadzony kurz. Boczna gumowa wypustka jest wciskana i wymienna – jak się zużyje możemy ją dokupić. Stację też łatwo utrzymać w czystości.
Ogólnie MOVA S70 Ultra Roller to dobry robot pod względem odkurzania – radzi sobie z podłogami twardymi i dywanami, choć na tych drugich pojedyncza szczotka nieco przegrywa z podwójnymi, z takich modeli, jak MOVA Z60 Ultra Roller, MOVA Mobius 60 czy MOVA V50 Ultra.
Robot dobrze omija wszelkiego typu przeszkody, sprząta w zakamarkach, ma świetne mapy i mnóstwo funkcji w aplikacji wspomagających dokładne czyszczenie.
W teorii system mopowania wałkiem ma przewagę nad wszystkimi pozostałymi. Przyczyna jest jedna – w trakcie pracy jest stale nasączany czystą wodą (lub z detergentem) i wyżymany z brudu, więc pozostaje względnie czysty. Pady obrotowe zbierają brud w szmatki i oczyścić się potrafią tylko w stacji.
Z drugiej strony wałki mają znacznie mniejszy styk materiału z podłożem, więc i zdolność do ścierania plam jest znacząco gorsza niż w przypadku dobrych robotów z padami obrotowymi. Każdy system jak widać ma wady i zalety.
Do dyspozycji mamy aż 32 poziomy dozowania wody na wałek i ten maksymalny daje jej naprawdę sporo – idealnie ma kafelki gresowe: jeszcze nie zostają plamy, ale powierzchnia jest równo mokra.
Już tradycyjnie dla robotów myjących mamy do wyboru zagęszczenie trasy:
Dodatkowo możemy włączyć powtórzenia x2 i x3, wtedy robot czyści pomieszczenie lub strefę 2 lub 3 razy, zmieniając kierunek, więc przy x2 mamy sprzątanie w kratkę – pierwszy raz wzdłuż, drugi raz w poprzek. Łącząc najwyższą gęstość trasy x4 i 3 powtórzenia, każdy kawałek podłogi zostanie przetarty 12 razy.
Kolejne ważne ustawienie to częstotliwość powrót do stacji. Można ustawić je jako automatyczne – robot wraca, gdy zbiornik wody czystej będzie pusty, możemy ustawić to ręcznie w zakresie 10-20 m2, 10-20 minut lub co pomieszczenie.
Z uwagi na posiadanie wysuwanego wałka obrotowego na 4,4 cm do prawej, robot może myć praktycznie przy samych listwach przyściennych, meblach i cokołach. Do tego potrzebne jest dobre oprogramowanie i faktycznie S70 potrafi zbliżyć się wałkiem na milimetry, a następnie liniowo, równo jechać wzdłuż.
Martwa strefa mycia przy meblach i cokołach jest minimalna, pod warunkiem że włączymy funkcję MopExtend AI w aplikacji i wysoką częstotliwość czyszczenia krawędzi. Przy niektórych typach mebli i materiałów robot nie dojeżdża idealnie do nich – wtedy trzeba wyłączyć tryb unikania przeszkód w menu „Ustawienia czyszczenia podłogi”.
Ta sama funkcja wysuwania mopa z AI wspomaga mycie wokół nóg stołów – na powyższym GIFie widzisz jak dokładnie robi to S70: wręcz perfekcyjnie, zostawiając dosłownie po 2-3 cm martwej przestrzeni przy zmianie kierunku.
Dla systemów mycia z padami obrotowymi, narożniki nigdy nie są myte w pełni, z uwagi na okrągły kształt padów i szmatek. Wałek w teorii mógłby być dokładniejszy, ale jednak dystansuje go okrągły kształt samego robota. Niemniej, oprogramowanie robi co może i widać, że po skręcie o 90 stopni w narożniku, myte z wysuniętym wałkiem jest tyle przestrzeni, ile tylko się da.
Usuwanie zaschniętej plamy po 30 ml espresso, MOVA S70 Ultra Roller / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Standardowo przygotowałem plamę 30 ml espresso, pozostawionego na 24 h do wyschnięcia. Efekt może nie jest tak dobry, jak w najlepszych robotach z padami obrotowymi, ale też nie gorszy od innych robotów z wałkiem.
Jak już wspominałem, ten system mycia nie ma najlepszej zdolności do ścierania plam. Przy okazji widzisz na gifie wadę pierwszej sztuki, czyli zapychanie się kanału odprowadzającego płyny i gubienie wody brudnej za sobą – nie ma to wpływu na zdolność ścierania plam.
Jeden z naszych Czytelników prosił, abym wykonał test z zaschniętą plamą ketchupu – zrobiłem go, ale nie ma co go tu nawet wrzucać. Efekt był zerowy po czterech przejazdach w najbardziej intensywnym trybie mycia z zakładką x4 i 32/32 poziomem dozowania wody, plama była w tym samym stanie – z takimi zadaniami lepiej radzą sobie jednak pady obrotowe.
Zbieranie 120 ml rozlanego mleka w trybie usuwania plam wodnych, MOVA S70 Ultra Roller / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
W aplikacji mamy specjalną funkcję odnośnie rozlanych płynów i plam. To czyszczenie plam wodnych – robot ustawia minimalny poziom dozowania wody na wałek i jedzie zebrać rozlane płyny, do swojego 150 ml zbiorniczka – ma on czujnik zapełnienia, więc gdy będzie miał płynu pod korek, wróci do stacji, opróżni się i będzie kontynuować robotę.
Rozlałem więc 120 ml rozcieńczonego mleka i jak widać efekty zbierania są słabe. Odprowadzanie mleka/płynów nie nadąża z ich ilością, więc część wylewa się bokami, tworząc liniowe, mokre plamy.
Zbieranie rozlanych płynów nie jest mocną stroną tego modelu, pod tym względem znacznie lepiej radzą sobie oba eufy S1 Omni i S2, a podobnie jak MOVA Z60 Ultra Roller Complete i Ecovacs Deebot X11 OmniCyclone, tylko trochę lepiej od iRobot Roomba 705 Max Combo.
Demontaż i montaż wałka w MOVA S70 jest super prosty. Mamy boczny przycisk na końcu wałka, naciskamy i cały wałek wysuwa nam się do boku, a silnik jest ruchomy, więc mamy dostęp do całej niszy, w której pracuje wałek – czyszczenie tego elementu to prościzna.
Trzeba jednak wiedzieć, że nad linią 12 dysz natryskowych, gdzie mamy element wyżymający materiał, na środku znajduje się odpływ wody brudnej z metalowym filtrem wstępnym – ten element lubi się zapchać kłaczkami i mokrym kurzem, więc trzeba o niego zadbać.
Przyznam, że pod tym względem bardziej sprawdzał się poprzedni projekt zespołu myjącego z MOVA Z60 Ultra Roller Complete, choć do ideału i tak mu nieco brakowało.
Co do plątania włosów wokół wałka, to kilka razy znalazłem ich małą ilość, ale nie na materiale, ale na mocowaniu silnika. Niby z przodu niszy wałka jest skrobaczka, która ma niwelować plątanie włosów, ale jak widać nie działa w pełni skutecznie.
Podsumowując rozdział mopowania, pierwsza sztuka była totalną porażką, zalewała podłogi i się zapychała, ale według MOVA miałem po prostu pecha i trafiła mi się wadliwa sztuka – ponoć to jednostkowy przypadek. Druga była już poprawna, nie zapychała się, dozowała wodę i ją zbierała z wałka odprowadzając do zbiornika 150 ml.
Efekty mycia podłóg są tu bardzo dobre, zwłaszcza dokładność przy meblach i wokół nóg stołów, trochę gorzej wypada zdolność do ścierania plam, ale to typowe dla robotów z rolkami.
Za to rozczarowująca jest sprawa zbierania rozlanych płynów – do 50-60 ml poradzi sobie, ale jeśli będzie ich więcej, to sporo zgubi na boki, bo system odprowadzania ich do zbiornika po prostu nie nadąży z robotą.
Druga niezbyt fajna sprawa to brak unoszenia zespołu szczotki do mopowania, cały czas sunie po podłodze, więc przednie, gumowe uszczelki potrafią zostawiać ślady w formie pasków – jeśli będą brudne, to i ślad będzie brudny. W robocie za 3500 zł taka funkcja powinna już się znaleźć.
Pod względem kształtu mamy tu zupełnie nową stację – musiała pomieścić większe zbiorniki wody (aż 5 l czystej i 4,5 l brudnej), ale jej wymiary wcale nie są jakieś duże: 34 cm szerokości, 45,4 cm głębokości z najazdem i 49,6 cm wysokości. Realnie do wygodnego wyciągania zbiorników górą trzeba mieć min. 76 cm, najlepiej 80 cm na wysokość, a głębokość samej puszki to 25,4 cm.
Trochę szkoda, że z tyłu nie ma miejsca na nadmiar przewodu, stacja nie jest też przystosowana do przystawek przerabiających ją w stację podłączoną do dopływu i odpływu wody. Od spodu mamy gumowane podkładki, więc nie porysuje delikatnych podłóg.
Po prawej stronie frontu znalazł się ledowy wskaźnik – po kolorze i pracy widać stan stacji. Tacka, na której robot myje wałek jest wyjmowana i to na niej gromadzi się sporo brudu. Czyścimy ją z łatwością, pod kranem w parę sekund. Najazd jest odpinany, więc można go łatwo umyć.
Zbiornik na wodę brudną nie jest wykonany z plastiku, który nie pochłania zapachów, więc po zakończonym cyklu pracy, warto szybko go opróżnić i przepłukać – jeśli zostawisz w nim wodę brudną na kilka dni, plastik przejmie zapach nawet będąc pustym i wypłukanym.
Podoba mi się, że dozownik detergentów ma aż 600 ml pojemności – starczy na bardzo długo, a sama stacja używa go oszczędnie.
Autoczyszczenie wałka w stacji w trybie na gorąco i dogłębnym (czyli maksymalnym) trwa ok. 4 minuty i 15 sekund. Zużycie wody to 150 ml na namoczenie wałka przed mopowaniem, 100 ml na cykle przemycia w trakcie mopowania i ok. 160 ml po zakończeniu mycia podłóg. To skromne wartości, zwłaszcza w porównaniu do innych robotów, więc 5 l czystej starczy na bardzo duże powierzchnie.
Autoopróżnianie trwa tylko 15 sekund i generuje niski hałas do 66 dB – bardzo dobry wynik. Proces jest skuteczny, w zbiorniku nic nie zostaje, jedynie nie przedmuchuje filtra EPA, więc trzeba się nim zaopiekować samemu.
MOVA deklaruje, że temperatura podgrzewania wody w tym robocie to 100 stopni C na jej wylocie. Wlałem do zbiornika wody czystej wodę kranową o temperaturze ok. 18,2 stopni C, sprawdziłem na kilka sposóbów temperatury w trakcie i po zakończeniu mycia i maksymalne pomiary wyglądają tak:
Temperatury sprawdzałem zarówno pirometrem, czyli powierzchniowo, jak i dwoma typami sond – rozbieżności pomiarów między nimi nie przekraczały 0,5°C. Co ciekawe, gdy w połowie cyklu mycia wałka wyjąłem robota ze stacji, to wręcz buchnęło parą wodą, więc wychodzi na to, że producent nie kłamie co do temperatury podgrzewania wody.
Niestety, z uwagi na bardzo małe ilości zużywanej wody na przemycie – 100-160 ml w zależności od etapu, woda ta traci temperaturę w okamgnieniu, dlatego na tacce woda miała nieco ponad 52°C, a w zbiornikach niecałe 28°C. Realna temperatura wody trafiająca na wałek jest lekko ciepła, a nie gorąca.
Suszenie na gorąco działa w miarę sprawnie, powietrze jest ciepłe, plastiki wokół po godzinie nagrzewają się do okolic 45 stopni C, a czas suszenia w apce do wyboru to 4 lub 5 h.
Ogólnie stacja dobrze myje i obsługuje robota, a jedyne co można by poprawić to nieco zwiększyć zużycie wody do samoczyszczenia w trybie dogłębnym, gdyż te 100-160 ml to nie jest specjalnie dużo, a jak widać po stanie wody z kolejnych przemyć, wałek mógłby być nieco czystszy.
Robota testowałem finalnie na sofcie w wersji 4.3.9_1603, a aplikacja to wersja 1.3.0.3. Aplikacja MOVAhome ma w Google Play ponad 100 tysięcy pobrań i 828 ocen, ze średnią 2,9/5, więc widać spora część użytkowników nie ocenia jej zbyt wysoko.
Osobiście nie miałem z nią większych problemów, dwa razy się zamroziła, raz nie chciała wyświetlić mapy, ale uruchomienie jej ponownie naprawiało wszystko. Poza tym działa jak trzeba.
Łączenie robota z apką jest banalnie proste, ale wymaga założenia konta MOVA przez email lub numer telefonu. Robota dodajemy ręcznie szukając na liście lub poprzez zeskanowanie kodu QR pod klapką górną.
Sprzęt podpina się pod domowe Wi-Fi, jeśli pojawi się aktualizacja – koniecznie zainstaluj, nie twórz mamy na starym sofcie. Pierwsze wejście w pulpit robota trochę trwa – pobiera się wtyczka. Cały proces spinania robota z aplikacją trwa ok. 2-3 minuty.
Główny ekran to podgląd pod nasze urządzenia MOVA, z podglądem naładowania, statusem, powiadomieniami, trybem podglądu na żywo, przez kamerę, opcją dodania skrót pracy, a także ekranem edycji profilu/aplikacji i sklepem MOVA.
Gdy wjedziemy w pulpit robota, mamy od góry jego nazwę (edytowalna), procentowy stan baterii, status prac i skrót do ustawień.
Środek to mapa z opcją powiększenia, z boku skróty do edycji mapy, podglądu na żywo przez kamerę i funkcji Pet. Na dole mamy wybór tego, jak chcemy sprzątać – całość, wybrane pomieszczenia czy strefowo. Na końcu jest wybór trybu pracy, start/stop pracy i ustawienia stacji.
Tryby pracy dzielą się na niestandardowe: sami ustalamy, indywidualnie przypisane do każdego pomieszczenia lub automatyczne CleanGenius – robot decyduje jak sprząta.
Sami możemy wybrać 1 z 4 trybów: samo odkurzanie, samo mopowanie, odkurzanie i mopowanie razem, odkurzanie przed mopowaniem. Każdy tryb ma swoje ustawienia jak moc ssania, poziom dozowania wody, zagęszczenie trasy, czy częstotliwość powrotów do stacji – automatycznie, co 10-20 metrów, co 10-20 minut, co pokój.
Menu stacji to włączenie opróżniania zbiornika kurzu, mycia mopa i suszenie. W ustawieniach zmienimy czas suszenia z 4 na 5 h, włączymy autodozowanie detergentu, wybierzemy tryb przemywania wałka inteligentny lub go wyłączymy. To tu ustalimy ilość wody używanej do mycia wałka: oszczędzanie, standard, głęboka, a także temperaturę: normalne, łagodne, ciepłe i gorące.
Edycja mapy pozwala na zmianę nazwy, zapisanie kopii, przywracanie kopii i usuwanie. To tu podzielimy dom na pomieszczenia, ustalimy sekwencję sprzątania, dodamy meble, dywany, zasłony, ustalimy materiał podłogi, miejsca progów, ramp, czy strefy zakazane i wirtualne ściany.
W wyświetlaniu mapy zdecydujemy czy na mapie mają pojawiać się ikony mebli, zwierząk, przeszkód nazwy pomieszczeń, ikony parametrów sprzątania.
Mebli mamy do wyboru 14 – wielu brakuje, akcesoriów dla zwierząt mamy 5, urządzeń AGD 3, a w więcej jest jeszcze lustro podłogowe, zieleń i toaleta. Dywany mogą być okrągłe lub kwadratowe, są też wykładziny. Zasłony można dowolnie ustawić, ma to na celu ich ignorowanie przez robota i sprzątanie pod spodem, ale to nie działa. Materiał podłogowy to deski ułożone pionowo lub poziomo, płytki lub inne.
Ustawienia zaczynają się od wyszukiwarki – działa dobrze. Dalej mamy historię czyszczenia z podglądem ostatniego cyklu – oba roboty razem przejechały ponad 1500 m2 podłogi, w ponad 1800 minut i 60 cykli pracy, więc sprawdziłem je dogłębnie. Tu mamy podgląd pod każdy cykl, dokładne mapy i etapy działania, a także wykresy podsumowania.
Czyszczenie planowe to zaawansowane harmonogramy pracy – ustalimy tu, jak i kiedy robot ma pracować automatycznie.
Ustawienia czyszczenia dywanów pozwala na ustalenie jak robot sprząta wszystkie dywany lub każdy indywidualnie. Dywany może odkurzać, unikać, ignorować i przejeżdżać krzyżowo. Włączymy też ulepszenia: rozpoczęcie cyklu pracy od dywanów, wspomaganie dywanowe (większa moc), zamykanie pokrywy wałka, aby nie moczył materiału (działa średnio), intensywne czyszczenie dywanu – mniejsza prędkość i sprzątanie podwójne na krzyż, a także obracanie się szczotki bocznej (bez sensu).
Ustawienia czyszczenia podłogi to sporo opcji. Od góry mamy tryb unikania zderzeń – jeśli chcesz, żeby robot dobrze omijał drobne przedmioty, włącz go, ale sprawi to, że będzie trzymał się w większej odległości od przeszkód. To tu włączymy czyszczenie wzdłuż kierunku ułożenia podłóg w celu minimalizowania rysowania spoin. Odpalimy też dynamiczne czyszczenie obszarów z przeszkodami – jak wykryje ludzi lub zwierzaki, to wróci na koniec sprawdzić, czy może już ten kawałek podłogi wyczyścić.
Wśród funkcji laboratoryjnych mamy inteligentne usuwanie plam – działa słabo, sęki w deskach to dla niego plamy, często widzi i sprząta coś, czego nie ma. Druga opcja beta to wzmocnienie dla dużych cząstek – gdy wykryje większe zabrudzenia, zwiększa moc. Też działa słabo.
Sekcja pielęgnacji zwierząt to zapisane momenty zwierzaka – robot robi zdjęcia i gify, gdy napotka psa, czy kota. Mamy tu też sekcję monitorowania zwierzęcia z podglądem na żywo z kamery, strefę aktywności zwierzęcia, czy specjalne strategie sprzątania obszaru zwierzaka: mopowanie z minimalną wilgotnością, inteligentne czyszczenie mopa, częstsze opróżnianie zbiornika kurzu, czy wzmocnienie mocy przy akcesoriach zwierzaków (miski, legowiska).
Ustawienia MoExtend to włącznik korzystania z SI przez system wysuwania szczotki bocznej – działa świetnie, a także wykorzystanie AI dla wysuwania rolki mopa przy meblach, ścianach – też to dopracowali. Na koniec ustalimy jak często robot ma czyścić z wysuwaną szczotką i mopem – zawsze ustawiam wysoką.
Dalej włączymy tragicznie działającą funkcję pokonywania progów – nie ma tu nic do personalizacji.
Kolejne menu to ustawienia stacji dokującej, do którego skrót mamy też z ekranu głównego. Częstotliwość opróżniania zbiornika kurzu może być ustawiona na niską, standard, wysoką, wyłączoną lub inteligentną, to tu też mamy funkcję kompresji włosów w pojemniku – wszystko, co lekkie i tak gromadzi się na powierzchni filtra EPA.
W menu inteligentnego unikania przeszkód możemy włączyć taką opcję, wyrazić zgodę na rozpoznawanie przeszkód z dodawaniem zdjęć, włączanie lampki doświetlającej i to tu możemy zgłosić niestandardową przeszkodę – w ten sposób korygujemy błędy rozpoznawania.
Kolejne menu to asystent głosowy MOVA nie gada po polsku, mamy angielski, działa jako tako, zazwyczaj i tak go wyłączam i odpalam zwykłe komunikaty głosowe po polsku, jest też opcja, żeby gadał po angielsku głosem Luki Modrica 😀
Kamera w czasie rzeczywistym to kolejny sposób wejścia w podgląd na żywo – wymaga zatwierdzenia polityki prywatności i kodu pin. Mamy tu opcję patroli po wybranych punktach, robot wykonuje w nich fotki, więc podczas urlopu, można sprawdzić co się dzieje w domu. Mamy też funkcję poszukiwania zwierzaka w celu zrobienia mu zdjęć/gifa. Jakość obrazu z podglądu jest poprawna.
Więcej funkcji to menu z trybem nie przeszkadzań, włącznik wznawiania pracy po doładowaniu, blokada przycisków w robocie przed dziećmi i zgoda na powiadomienia. Dalej jest zdalne sterowanie, zarządzenia Wi-Fi z opcją mapy zasięgu. W konserwacji urządzenia wywołamy 7-minutowy tryb opróżniania zbiornika wody w robocie, a ostatnie ustawienie to lokalizowanie robota.
W menu akumulatora można włączyć ładowanie w godzinach szczytu, przykładowo w czasie gdy fotowoltaika produkuje najwięcej prądu, magazyn jest już pełny, choć szkoda, że przedział godziny to min. 6 h. Tu też możemy limitować ładowanie do 80 lub 90% dla ochrony baterii.
Użycie akcesoriów to statystyki zużyci do wymiany lub czyszczenia, z podpowiedzią jak to zrobić, w pomocy mamy instrukcję obsługi, dalej info o sprzęcie oraz opcję zgłoszenia sugestii do producenta. W udostępnianiu sprzętu możemy sklonować apkę innym domownikom, potem jest menu aktualizacji i na koniec usuwanie robota z apki.
To wszystko – w mojej ocenie aplikacja jest kompletna, działa w miarę dobrze, choć nie jest tak szybka, jak odpowiednik firmy Robock. Jak też widać po ocenie w Google Play, nie każdy ma do niej tyle szczęścia co ja.
Ciężko odpowiedzieć mi na to pytanie jednoznacznie. Z jednej strony mamy robota, który bardzo dobrze odkurza podłogi twarde, mocno ogranicza plątanie włosów, ma sprawną nawigację, świetnie widzi i omija małe przedmioty oraz kable, a przy tym ma konstrukcję najniższą wśród robotów z wałkiem – tylko 9,15 cm.
Z drugiej robot miał pokonywać progi pojedyncze do 3 cm wysokości i podwójne do 4 cm (3+1), ale realnie tego nie robi, bo nie ma takiego przedniego prześwitu – maksymalnie to 2,8 cm, bo tyle jest miejsca między spodem robota, a podłogą, po wysunięciu się koła.
Problemy były też z wysuwaniem osłony wałka na dywanach – w pierwszej sztuce wcale to nie działało, w drugiej połowicznie, bo raz zasłaniał się cały wałek, a innym razem tylko do połowy.
W drugiej sztuce mopowanie działało już sprawnie, robot nie zalewał wody, na maksymalnym 32 poziomie było jej idealnie dużo dla kafelków, ale już zbieranie rozlanych płynów, choćby mleka, pokazało, że odprowadzanie nie nadąża z ilością, więc mleko wylatywało bokami…
Finalnie mamy tu robota o świetniej nawigacji, dobrze odkurzającego, sprawnie omijającego przeszkody, mającego bogatą w funkcje aplikacje. Do tego dobrze myje podłogi, choć typowo dla wałków obrotowych, gorzej od padów ściera plamy.
Obraz całości psują wady wymienione wyżej, więc gdybym dziś szukał robota z wałkiem ze stacji MOVA lub Dreame, z całą pewnością wybrałbym ubiegłorocznego flagowca MOVA Z60 Ultra Roller Complete, który nie dość, że jest tańszy, to w teście sprawdził się lepiej nawet od Dreame Aqua10 Ultra Roller Complete, a jego cena spada ostatnio poniżej 2600 zł, czyli jest tańszy od obu modeli serii MOVA S70 z rolką.
|
ZALETY
|
WADY
|
Jeśli szukasz robota sprzątającego, warto zerknąć na nasz TOP-10 najlepszych robotów sprzątających.
Szukając natomiast dobrego odkurzacza koniecznie sprawdź naszą listę najlepszych pionowych odkurzaczy bezprzewodowych.
Zachęcam również do zerknięcia na maniaKalny TOP-10 najlepszych odkurzaczy na polskim rynku oraz zestawienie najlepszych odkurzaczy piorących.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
Nowa lodówka Haier HFKR5718DNGB licuje się na równo z meblami, ma bogate wyposażenie i wygląda…
Sprawdzony air fryer Silvercrest SHFD 2000 D1 teraz można kupić za grosze w Lidlu. Ten…
Dobra pralka do 1500 zł? Znaleźć taką to niełatwe zadanie, ale w dobrych promocjach można…
Wraca świetna cena na popularny model termorobota z Lidla. Ten ciekawy sprzęt pozwala na gotowanie…
Lidl ma gruby, bo aż 37% rabat na bardzo dobrze ocenianą myjkę Parkside PHDS 110…
Gorąco? Lidl na ochłodę proponuje maszynkę do lodów Freezy o 20% taniej. To sprzęt marki…