Koncern BSH, znany z marek Bosch i Siemens ogłosił z końcem marca kolejne duże zwolnienia – tym razem w fabrykach w Niemczech, więc na razie polscy pracownicy mogą spać spokojnie.
Kolejne duże zwolnienia to element szerokiego planu oszczędnościowego, który może skutkować redukcją zatrudnienia w całym koncernie Robert Bosch GmbH nawet o 20 tysięcy etatów. Likwidacja ok. 1420 miejsc pracy w niemieckich fabrykach produkujących AGD w Nauen i Bretten (obie z Brandenburgii), potrwa maksymalnie 2 lata.
Pierwsza fabryka odpowiada za produkcję pralek, gdzie zwolnionych zostanie 440 pracowników, druga za piekarniki do zabudowy i okapy – tu pracę straci aż 980 osób.
To kolejne decyzje o likwidacji zakładów koncernu, po ogłoszeniu wygaszenia fabryki zmywarek i lodówek w Esquíroz w Hiszpanii i piekarników w La Follette, stanie Tennessee, w USA, czy planie z 2023 roku zwolnienia 3500 pracowników administracyjnych na całym świecie (do 2027 roku, z czego 1000 w Niemczech).
Zagrożony likwidacją był też zakład w Hildesheim produkujący elektronikę samochodową, ale wraz ze związkowcami wypracowano kompromis oddalający groźbę zamknięcia do 2032 roku, lecz nie obejdzie się bez zwolnień – ucięto ok. 680 etatów z 1100 zatrudnionych.
Jest źle, a będzie jeszcze gorzej?
Czasy, w których wzrost w naszej branży był niemal automatyczny, minęły. To, czego doświadczamy, to nie krótkotrwała zmiana
— powiedział prezes BSH, Matthias Metz.
BSH tłumaczy decyzje spadającym popytem, konkurencją firm z Azji oferującą tańsze produkty AGD, rosnącymi kosztami produkcji wynikającymi z wielu przyczyn: od globalnych zawirowań, po lokalne, jak choćby wysokich stóp procentowych, które przekładają się na wysokie koszty kredytów, przez co Niemcy nie kupują nowych mieszkań, do których mogliby potrzebować komplety sprzętów AGD.
Z perspektywy Polaka trochę to zabawne, gdyż te „drogie” niemieckie kredyty hipoteczne nadal są znacząco tańsze od polskich. Niemieckie stopy procentowe na kwiecień 2026 to 2,15%, nasze na marzec 2026 to 3,75%.
WIBOR u nas to okolice 4%, a EURIBOR to maksymalnie 2,5%, co przekłada się na średnie oprocentowanie stałe kredytów w Polce na poziomie 6-7,5%, a w Niemczech na 3,5-3,8%.
Żeby lepiej to zobrazować, różnica w wysokości raty kredytu hipotecznego za nieruchomość o tej samej wartości między Polską, a Niemcami to minimum 25% i przy kredycie na 25 lat. Polak zostawi w banku ok. 2 razy więcej odsetek niż Niemiec.
Wyniki koncernu BSH za 2025 rok to sprzedaż na kwotę 15 miliardów euro, co rok do roku daje spadek o 1,6%, a na rok 2026 nie spodziewają się żadnych pozytywnych zmian, przewidują dalszy spadek popytu.
Pracownicy likwidowanych zakładów mogą liczyć na sowite odprawy, program wcześniejszych emerytur i pomoc w przekwalifikowaniu się na inne profesje.
Co z polskimi zakładami BSH?
Na razie polskie zakłady koncernu BSH są ponoć bezpieczne, a koncern nawet rozszerza ich działalność. Niemiecki gigant ma w Polsce 9 fabryk, 2 ośrodki badawczo-rozwojowe i centrum usług wspólnych, a planuje budowę kolejnych linii produkcyjnych: małego AGD w zakładach pod Rzeszowem, pralek w Łodzi i lodówek we Wrocławiu.
Koncern zatrudnia w Polsce ok. 10 000 pracowników i płaci ok. 500 milionów złotych wszystkich podatków rocznie.
Koncern BSH twierdzi, że sporą pomocą ma być wdrożenie mechanizmy CBAM, który obciąży producentów azjatyckich dodatkowymi opłatami związanymi z emisjami CO2, co ma nieco wyrównać konkurencyjność między producentami z UE i Azji – opisywałem ten mechanizm pod koniec 2025 roku.
Prezes polskiego oddziały BSH – Konrad Pokutycki, zaznacza też coraz większe problemy w znalezieniu pracowników produkcyjnych do krajowych zakładów i apeluje do rządu o uwolnienie/zwiększenie migracji ekonomicznej.
A może problem leży gdzieś indziej, choćby w oferowaniu zarobków na poziomie minimalnej krajowej z godzinówką na poziomie 30,70 zł i stosunkowo niską premią regulaminową do 300-800 zł brutto na stanowiskach produkcji?
Przykładowa oferta pracy „na produkcji” w zakładzie BSH we Wrocławiu, czy druga, jeszcze gorsza oferta pracy w zakładzie w Łodzi. Takie zarobki to standard w zakładach produkcyjnych nie tylko AGD. Gdy przyglądniemy się ofertom pracy z fabryk Samsunga, Beko czy Amica, będą to zbliżone kwoty, a czasem nawet niższe.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.










Podobno lenin powiedział, kapitaliści sprzedadzą sznur na którym zawisną. Niestety tu chyba może mieć rację
A no chciało się kasy zarabiać więcej i wyprowadzało produkcje do Chin gdzie CHinole się uczyli i podpatrywali i was zjedzą. Rok 1986 mści się na świecie zachodu.
Samo sedno…