Tineco Floor One S9 Artist Steam Pro / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Tineco Floor One S9 Artist Steam Pro zapowiadał się na jeden z najlepszych odkurzaczy myjących aktywnie na polskim rynku. Sprawdzam, czy rzeczywiście tak jest.
Spis treści
W kategorii odkurzaczy myjących sprawdzałem sporo modeli MOVA, Dreame, Roborock, Thomas, Jimmy czy EZVIZ, ale marka Tineco przez długi czas była na naszych łamach nieobecna. Na szczęście się to zmienia.
Miałem już okazję sprawdzić model z flagowej serii i to z funkcją parową – Tineco Floor One S9 Artist Steam Pro – a w przyszłości mamy plany na kolejne recenzje innych wariantów.
Rynek bezprzewodowych odkurzaczy myjących aktywnie z aktywnie dozowaną parą jest na razie skromny – mamy Roborock F25 Ultra za 2799 zł w promocjach, z AliExpress można sprowadzić chińską wersję Dreame H40 Steam i praktycznie to byłoby na tyle. Wszystkie pozostałe propozycje to odkurzacze firmy Tineco:
Niestety zaczynamy od najmniej przyjemnego tematu, czyli… ceny. Nowy model o nieco przydługiej nazwie trafił do naszych sklepów w połowie lutego 2026 roku, w cenie sugerowanej 3999 zł. Dotychczas najniższą ceną promocyjną była kwota 3429 zł, ale najczęściej jest przeceniany do okolic 3699-3799 zł.
To kwota wyższa niż za ulubieńca Pań – Hizero F600 (od 3200 zł), czy jego dziwaczną kopię PHILIPIAK Purofare BCS-01 (3489 zł). Jedyny rynkowy konkurent z funkcją pary – Roborock F25 Ultra – to koszt 2799 zł, a Dreame mimo posiadania parowych modeli na rynku chińskim (choćby Dreame H40 Steam za 2100 zł), u nas takowych jeszcze nie wprowadziło. Pozostałe modele z parą to też stajnia Tineco, tylko z niższych serii S7 i S6.
Pomijając takie wynalazki, jak Kobold VK7 za 6800 zł od Vorwerka, producenta Thermomix, Tineco Floor One S9 Artist Steam Pro jest najdroższym odkurzaczem myjącym aktywnie na polskim rynku, ale trzeba uczciwie przyznać, że oferuje prawie wszystkie znane funkcje z tej kategorii.
Ceny materiałów eksploatacyjnych nie są drogie. Dedykowany detergent Tineco Multi-Surface kosztuje u producenta 149 zł za 2 butelki o pojemności 1 l każda. Wałek myjący to koszt 89,90 zł i jest to wersja pasująca do wielu modeli serii S6, S7 i S9, więc nie ma ryzyka, że z czasem może stać się trudno dostępny.
Filtr EPA nie był dostępny u producenta, gdy kończyłem testy, ale na Allegro, Temu i AliExpress znalazłem dziesiątki ofert z tanimi zamiennikami, w cenie od 20 do 30 zł za 4 sztuki. Realnie nic więcej do tego sprzętu nie potrzeba
W zestawie dostajemy (poza gotowym do pracy odkurzaczem – po zdjęciu ogromnej ilości folii zabezpieczającej) zapasowy filtr EPA, stację dokującą, wycior do czyszczenia, zapasowy wałek i instrukcję obsługi.
Zabrakło dedykowanego detergentu – co prawda Tineco zaleca stosowanie samej wody, zapewne przez układ parowy, ale można też użyć dedykowanego środka Tineco Multi-Surface. Niestety, należy zakupić go osobno i raczej przy modelach z parą nie kombinowałbym z zamiennikami.
Parametry Tineco Floor One S9 Artist Steam Pro:
Parametry są naprawdę dobre, wrażenie robi spora pojemność baterii przekładająca się na długi czas pracy odkurzacza. Zbiorniki mają sensowne pojemności, czas ładowania należy do tych krótszych.
Pochwalić producenta trzeba też na wysokość odkurzacza przy pracy na płasko – mieści się w niszach podmeblowych od 13 cm, samemu mając 12,85 cm.
Jedyne, czego Tineco nie dodało do swojego urządzenia, to automatycznego dozownika detergentu, ale jest na to jedno uzasadnienie – obecność systemu generowania pary.
S9 Artist Steam Pro to zdecydowanie sprzęt klasy premium i nie tylko pod względem ceny. Wykonanie jest najlepsze, z jakim się spotkałem w tym typie odkurzaczy. Rączka po wsunięciu w korpus nie ma żadnych luzów, wszystko jest świetnie spasowane, ładnie wykończone, plastiki sprawiają wrażenie wysokiej jakości.
Ogromną pochwałę muszą dostać konstruktorzy za zabezpieczenie spodu, frontu i narożników przed uszkodzeniami mebli i podłogi. Od spodu mamy dwa koła napędowe mocno gumowane i dwa małe też miękkie. Jest ściągaczka nadmiaru wody i nic tam nie ma prawa rysować podłóg.
Z frontu naklejono spory kawałek gumy, z prawej mocowanie wałka jest gumowane, podobnie jak z lewej mocowanie silnika – dojeżdżając do mebli czy ścian nie ma ryzyka ich uszkodzenia, a i odkurzacza nie porysujesz. Naprawdę nie rozumiem, dlaczego większość konkurencji nie zabezpiecza tak swoich modeli.
Pod względem konstrukcyjnym mamy tu typowy model, ale w każdym aspekcie z ulepszeniami.
Zasada działania jest prosta – wałek obracając się szoruje podłogę, jest od tyłu nasączany czystą wodą (lub z detergentem), a niżej jest wyżymany przez wystającą, metalową listwę. Brud i nadmiar wody jest wyżymany, a siła ssania odprowadza go do zbiornika wody brudnej, z separatorem elementów stałych i filtrem zmywalnym.
Z tym że tu znacząco ulepszono element wyżymający – jest metalowy, a nie plastikowy i zamocowano go na dwóch zawiasach sprężynujących, więc sam dociska się do wałka. Pod listwą są też metalowe zęby wyczesujące włosie z sierści i włosów.
Kolejne ulepszenie to mocne oświetlenie LED przechodzące przez plastik zbiornika wody – robi trochę za rozbłyśnik. Nie do końca podoba mi się wybór koloru tego oświetlenia – zielone lub białe byłoby lepsze, ale i tak pomaga w czyszczeniu w ciemniejszych zakamarkach.
Zbiornik wody czystej umieszczono nad wałkiem i połączono z dyszami parowymi oraz górną osłoną wałka – w tym elemencie pojawiła się dodatkowa gumka zbierająca nadmiar wody, a jeszcze większa jest od spodu.
Nie mamy tu za to automatycznego dozowania detergentów – można stosować oryginalny środek Tineco, ale nie znajdziesz go w zestawie. Trzeba też pamiętać, że nie wolno stosować detergentu do trybu parowego, a zbiornik wody porządnie wypłukać z jego pozostałości – inaczej możesz uszkodzić system generowania pary.
Pod względem wymiarów mamy tu wysoki odkurzacz – aż 116 cm w pozycji pionowej. Mam 179 cm wzrostu i bardzo wygodnie mi się go używało – obstawiam, że podobne wrażenia będą miały osoby znacznie wyższe, o wzroście do 190 cm.
W stacji odkurzacz zabiera115,5 cm na wysokość, a pozostałe wymiary stacji to 30 cm szerokości, 9,5 cm wysokości od podłogi do gór rantu oraz 32 cm głębokości. Nie ma miejsca na nadmiar przewodu, za to od spodu nóżki są gumowane.
Odkurzacz na płasko ma 12,9 cm na środku i jakieś 11,5 cm od podłogi do końca przegubu, więc w całości mieści się pod meblami z niszą 13 cm, a samym zespołem myjącym w niszach od 11,6 cm.
Docisk wałka do podłoża na poziomie 3 kg jest praktycznie rekord, większość producentów deklaruje okolice 2 kg. Za to dla wielu sporą wadą będzie waga – 6,34 kg na pusto i ok. 7,28 kg z pełnym zbiornikiem wody czystej to parametry z tych najwyższych na rynku.
Na szczęście odkurzacz ma wspomaganie napędu do przodu, tyłu i na boki, więc realnie masa sprzętu jest znacznie mniej odczuwalna niż świadczą o niej liczby. Jedynie przy przenoszeniu sprzętu między piętrami czy wstawianiu/wystawianiu go z i do stacji czuć w ręce, że to ciężka bestia.
Co do ergonomii to z jednej strony czuć wagę, a z drugiej znacząco ją neutralizuje napęd kół tylnych. Pomagają one nie tylko w ruchach do przodu i do tyłu, mając w apce 3 poziomy wspomagania do wyboru, ale też ułatwiają skręcanie.
Praca tym sprzętem jest wygodna, a na dowód muszę zaznaczyć, że mam odnawiającą się kontuzję stawu łokciowego i przy zbyt ciężkich odkurzaczach, grabieniu, kopaniu, ból powraca – tu napęd ma na tyle dobry algorytm, że te ponad 7 kg wagi z wodą nie jest problemem.
Tu trzeba też jasno zaznaczyć, że z uwagi na masę i wymiary, ten model moim zdaniem nie nadaje się do odkurzania schodów, jak większość odkurzaczy myjących aktywnie.
Sterownik to kolorowy, kwadratowy wyświetlacz z ładnymi grafikami, procentowym wskazaniem naładowania baterii oraz obracaniem się o 180 stopni, gdy odłożymy go do stacji. Do obsługi mamy przyciski – włącznik/wyłącznik, zmianę trybów, przycisk ReverseScrub (szorowanie intensywne do punktowego usuwania plam), samooczyszczenie, przycisk głośności oraz łączności Wi-Fi (mute, cichy, głośny).
Trybów mamy 5 bazowych + 2 indywidualne z apki. Jedyne co nieco denerwuje w działaniu sterownika, to jakieś 2-3 sekundy laga od włączenia do faktycznej pracy – to powinno reagować natychmiast.
Odkurzacz S9 faktycznie mieści 880 ml wody, choć te ostatnie 20 ml trzeba dolewać pod kątem, żeby się zmieściło. Podoba mi się, że na proces samoczyszczenia zużywane jest aż 410 ml wody – to wystarczająco dużo, żeby dać super efekty.
Sprawdziłem wydajność każdego trybu na myciu 20 m2 kuchni, która ma na podłodze kafelki gresowe ze wzorkiem, a pomiędzy głębokie fugi.
Tryb automatyczny – odkurzacz zebrał do zbiornika wody brudnej 60 ml, czystej zostało 800 ml, więc na podłodze zostawił tylko 20 ml. Bateria straciła 6% stanu, co po przeliczeniu da nam możliwość umycia nawet 333 m2 podłogi, ale w tym czasie będzie trzeba raz dolać wody, gdyż pełny zbiornik w trybie auto i przy małej ilości zabrudzeń wystarczy na 220 m2 podłogi.
Tryb maksymalny – odkurzacz zebrał do zbiornika wody brudnej 120 ml, czystej zostało 600 ml, więc na podłodze zostawił 160 ml. Bateria straciła 7% stanu, co po przeliczeniu da nam możliwość umycia nawet 285 m2 podłogi, ale w tym czasie będzie trzeba dolać wody wielokrotnie, gdyż pełny zbiornik w trybie maksymalnym wystarczy na ok. 63 m2 podłogi.
Tryb parowy – odkurzacz zebrał do zbiornika wody brudnej 70 ml, czystej zostało 760 ml, więc na działanie systemu parowego i na podłodze łącznie zostawił tylko 50 ml, z czego obstawiam, że większość to jednak zużył system pary. Bateria straciła 12% stanu, co po przeliczeniu da nam możliwość umycia nawet 166 m2 podłogi, ale w tym czasie będzie trzeba dolać raz wody, gdyż pełny zbiornik w trybie parowym wystarczy na ok. 146 m2 podłogi.
Tryb cichy– odkurzacz zebrał do zbiornika wody brudnej 60 ml, czystej zostało 800 ml, więc na podłodze zostawił tylko 20 ml. Bateria straciła 3% stanu, co po przeliczeniu da nam możliwość umycia nawet 666 m2 podłogi, ale w tym czasie będzie trzeba dolać wody, gdyż pełny zbiornik w trybie auto i przy małej ilości zabrudzeń wystarczy na 220 m2 podłogi.
Tryb ssania – nie zużywa wody, tylko baterię. Jej stan spadł o 7%, więc prądu w ogniwach wystarczy na ok. 285 m2 podłogi.
Mamy też dwa tryby indywidualne, które można dodać do odkurzacza z apki i dowolnie je spersonalizować.
Głośność pracy samego odkurzacza jest dość typowa i nie ma do czego się przyczepić, za to głośny jest tryb samoczyszczenia i suszenia.
Głośność pracy:
Sprawdziłem też wagę – na pusto waga pokazała 6,34 kg, a z pełnym zbiornikiem 880 ml wody czystej 7,28 kg. To zdecydowanie najcięższy odkurzacz myjący aktywnie, z jakim miałem styczność w testach.
Miernikiem zmierzyłem zużycie i pobór prądu. Na 1 cykl ładowania baterii od 0 do 100% S8 zużywa 0,185 kWh prądu, gdzie najwyższy pobór to 57,7 W. W cyklu samoczyszczenia, zużycie prądu to 0,049 kWh, gdy odpala się w stacji nawiew gorącego powietrza, pobór prądu skacze do 601 W. Gdy odkurzacz jest naładowany do 100%, w spoczynku, w stacji, prawie nic nie pobiera, większość czasu miernik pokazuje 0 W.
Zakładając użycie co drugi dzień, pełne rozładowanie, więc i ładowanie od 0 do 100% oraz 1 proces samoczyszczenia, roczny koszt prądu dla S9 to ok. 43 kWh, a dodając do tego zużycie prądu w stacji, można zaokrąglić wynik do 50 kWh. Licząc 1 kWh po 1,15 zł, da nam to koszt 57,5 zł.
Teraz przyszła kolej na kilka testów praktycznych – zbieranie rozlanego mleka z płatkami, wciąganie dużych ilości rozlanych zlewek z ekspresu, usuwanie ketchupu i majonezu, czy szorowanie plamy po kawie, pozostawionej na 24 h do wyschnięcia, a także wciąganie dużych, suchych zabrudzeń.
Wylałem 300 ml zlewek z ekspresu automatycznego do kawy i jak widać, nawet płyn z fug nie był problemem – wszystko wciągnął, jedynie nadmiar lekko przesunął do przodu, więc było trzeba poprawić.
Stałym problemem jest bieżnik kół – jak wjedziemy nimi w płyn, to jakieś ilości na gumie zostają i zostawiają ślad. Na szczęście koła w S9 są tak zaprojekowane, że po 3 przejazdach przód/tył, nic na nich nie zostaje i podłogę można doprowadzić do idealnej czystości.
Usuwanie rozlanego mleka z płatkami, Tineco Floor One S9 Artist Steam Pro / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
To już trudniejsze zadanie, z którym Tineco S9 poradził sobie wzorowo – pochłonął wszystko, nie zostawiając śladów, czy smug. Po zdjęciu wałka widać, że jedynie pojedyncze płatki zostały w niszy, a tak to 99% trafiło do zbiornika. Większość płatków osadziła się na separatorze elementów stałych, co ułatwia opróżnianie do kosza, zamiast do zlewu. Następnie zbiornik i separator należy przepłukać i sprzęt może dalej pracować.
Usuwanie rozlanego majonezu i ketchupu, Tineco Floor One S9 Artist Steam Pro / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Tłusty majonez i barwiący materiał ketchup to spore wyzwanie – niektóre modele mopów elektrycznych po prostu rozcierają je po podłodze, wsuwają spore ilości w fugi i nie nadają się do dalszej pracy.
Tineco S9 nie dość, że wszystko ładnie usunął, nic nie wrzucił w fugi, to jeszcze na tyle na bieżąco oczyścił powierzchnię wałka, że ślad po ketchupie był minimalny, a po majonezie – zerowy, nadawał się do dalszej pracy. Tu pazur pokazuje proces samoczyszczenia, gdyż ślad po ketchupie znika całkowicie, nie ma go nawet na rantach materiału.
Usuwanie zaschniętej plamy po 30 ml espresso, Tineco Floor One S9 Artist Steam Pro / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Standardowo sprawdzam każdy odkurzacz myjący i roboty sprzątające, jak radzą sobie z usunięciem zaschniętej plamy po 30 ml espresso, pozostawionej na 24 h. Włączyłem tryb parowy, poczekałem aż para zacznie się generować jakieś 25-30 sekund i efekty widać na gifie – dwa przejazdy i 98% plamy zniknęło.
Kilku powtórzeń wymagała zaschnięta kawa we wzrokach kafelków, ale tu super spisuje się para – stawiamy odkurzacz dyszami tak, aby gorąca para zmiękczała zbrudzenia i po paru sekundach przejeżdżamy przód/tył zbierając wodę.
W usuwaniu zaschniętych plam w trybie parowym Tineco S9 jest najlepszym odkurzaczem myjącym aktywnie, ze wszystkich, które testowałem.
Tryb pracy z parą działa lepiej niż się spodziewałem. Obawiałem się, że będzie to lekka mgiełka, a realnie para trafia bezpośrednio na podłogę i gdy podstawiłem palec pod dyszę, szybko musiałem go zabrać z uwagi na temperaturę. Tineco twierdzi, że para na wylocie dysz ma 99 stopni C i to może faktycznie być prawdą.
Zaskakującym skutkiem użycia pary jest to, jak mało wody zostaje na podłodze po przejeździe – jest ona praktycznie sucha, pod warunkiem że wykonujemy po jednym torze ruch do przodu i następnie do tyłu. Para jakby odparowywała wodę pozostawioną przez wałek.
Co do ewentualnego zastosowania tego trybu na podłogach mniej odpornych na wodę i temperaturę, to z powodzeniem używałem tego trybu na lakierowanych deskach modrzewiowych i nie zauważyłem żadnych problemów.
W teście zbierania dużych elementów zero zaskoczeń – wałek, skrobak i otwór odprowadzający są dobrze zaprojektowane, a siła ssąca w trybie maks. spora. Ułożyłem w ścieżkę: rozdeptany makaron, mąkę, cukier, bułkę tartą, płatki kukurydziane, kawę ziarnistą, herbatę liściastą i na koniec wylałem parę kropel sosu sojowego.
Odkurzacz zebrał wszystko za jednym przejazdem do przodu, jedynie wystrzelił do boku jeden kawałek makaronu, a tak nie zostawił nic, nawet w głębokich fugach między kafelkami. To kolejny test w którym Tineco S9 okazał się najlepszy ze wszystkiego, co już testowałem.
Sprzątanie na płasko pod łóżkiem, Tineco Floor One S9 Artist Steam Pro / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Praca na płasko jest możliwa z ograniczoną mocą ssania – gdy go kładziemy, odkurzacz wykrywa pozycję i zmniejsza moc, dając też odpowiedni komunikat na ekranie. Rączka jest od spodu gumowana, więc nawet kładąc odkurzacz na podłodze, nie porysujemy niczego plastikami.
Zasięg odkurzacza jest spory. Bez wkładania ręki pod łóżko, wjedzie na 110 cm, a mieści się w niszach od ok. 13 cm, więc całkiem nieźle – większość konkurencji wymaga 14-15 cm.
Praca na deskach – mała ilość wody, Tineco Floor One S9 Artist Steam Pro / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Z dodatków na pewno trzeba pochwalić algorytm wspomagania kół – nie tylko służy do wspomagania ruchu przód/tył, ale ułatwia skręcanie i ma jeden świetny bajer. Gdy odkurzając naciśniemy wyłącznik, odkurzacz wykona ruch do tyłu o jakieś 50 cm – z jednej strony wspomaga to powrót do pozycji pionowej, zablokowanej, a z drugiej zapobiega pozostawianiu paska wody na podłodze. To faktycznie działa.
Odkurzacz łączy się z apką po Wi-Fi i BT, proc ten zajmuje jakąś minutę. Możemy od razu wybrać język aplikacji – jest polski, choć nie wszystko przetłumaczono, część opisów jest po hiszpańsku. Niestety komunikatów głosowych nie ma po polsku, możemy wybrać jedynie 1 z 5 języków: angielski, francuski, niemiecki, włoski i hiszpański.
Główny ekran to podgląd pod nasze urządzenia i ustawienia konta, a także skrót do powiadomień. Gdy wejdziemy w nasz odkurzacz, pojawi się na górze podsumowanie czasu pracy, poziom naładowania baterii, ustawienia dźwięków, wybór trybów pracy z ich personalizacją.
Głośność ustawimy jako wyłączoną, niską lub wysoką. Parametry bazowe każdego z trybów widzisz na zrzucie ekranu, w auto, cichym i parowym nic nie można zmienić, w max możemy zmniejszyć siłę ssania z maksymalnej do połowy, w trybie ssania ustawimy wszystko dowolnie z wyjątkiem pary.
Fajnie, że do odkurzacza można dodać dwa tryby niestandardowe i dowolnie je skonfigurować.
W ustawieniach mamy włącznik oświetlenia, wybór prędkości napędu odkurzacza w pozycji pionowej i leżącej, tryb wspomagania pozycji pionowej (odkurzacz cofa), wybór trybu suszenia. Na końcu jest wykres z czasem pracy, info o czasie od wymiany rolki, czy odliczanie do czyszczenia sprzętu (co 60 minut pracy). W ustawieniach apki możemy zmienić nazwę sprzętu, znaleźć instrukcję obsługi i sprawdzić dostępność aktualizacji softu.
Jedyne, czego mi tu zabrakło, to bajeru znanego z Roborocka i Dreame, czyli możliwości sterowania napędem kół zdalnie, do wjechania w bardzo głębokie przestrzenie, choćby pod dużym łóżkiem o szerokości 200 cm – pamiętam, że w tych markach i tak działało to słabo, bo odkurzacze uciekały na boki, ale pewnie można to ulepszyć.
Podsumowując, Tineco Floor One S9 Artist Steam Pro to zdecydowanie najlepszy odkurzacz myjący, jaki miałem okazję testować.
Co prawda jest kosmicznie ciężki, ale genialnie zaprogramowany napęd niweluje ten problem w pracy S9, a waga będzie odczuwalna tylko w przenoszeniu sprzętu.
Czytając komentarze pod moimi testami i opinie użytkowników różnych modeli, często pojawia się narzekanie na gubienie wody przez te sprzęty. I tak – to normalne, że po wyłączeniu, praktycznie wszystkie odkurzacze myjące aktywnie zostawią nieco kropel wody zawsze coś tam wycieknie z dysz dozujących.
W Tineco S9 ten problem został zminimalizowany prawie do zera – wody po wyłączeniu praktycznie nie zostawia, po podniesieniu czasem pojawiała się jedna mała kropelka, ale to i tak jest rekordowy sprzęt pod tym względem.
Efekty odkurzania i mycia jednocześnie są genialne, sprzątanie przy krawędziach, czy pod meblami bezproblemowe, a nowy tryb parowy ułatwia usuwanie zaschniętych plam i w pewnym stopniu usuwa bakterie, lepiej dezynfekuje podłogę niż samo szorowanie obrotowym wałkiem.
Oczywiście nie można mówić tu o pełnej sterylizacji bo para musiałaby działać na daną powierzchnię przynajmniej 10-12 sekund, a S9 dozuje ją przecież w ruchu. Na pewno po przejechaniu S9 z parą, podłoga ma mniej bakterii niż w trybie auto, a to dla posiadaczy jest tylko na plus.
Najważniejsza kwestia to ocena procesu samoczyszczenia i suszenia w stacji – oba procesy działają perfekcyjnie, jeśli oceniamy same efekty. Wałek nawet po usuwaniu ketchupu czy kawy jest doczyszczany do zera, a proces szybkiego suszenia ma 100% skuteczności.
Zdecydowanie ten model ma jeden z najlepszych trybów samoczyszczenia na rynku, ale żeby nie było tak kolorowo, jest też jeden problem.
Tineco w opisach deklaruje, że do samoczyszczenia używana jest woda podgrzana do 85 stopni C, tak też pokazują grafiki i filmiki, a powtarzają to wszyscy testujący, od naszych polskich, po amerykańskie Vacuum Wars.
Niestety, w przypadku mojej sztuki nie jest to prawdą. W procesie samoczyszczenia górna osłona i stacja nie nagrzewają się, a woda z tego procesu jest po prostu zimna.
Sprawdziłem też pobór prądu w tym procesie – gdy uruchamia się nawiew gorącego powietrza, pobór skacze do okolic 600 W i przez cały czas trwania tego samoczyszczenia wodą (3 minuty i 35 sekund), miernik pokazywał 600 W dosłownie 3-4 razy na parę sekund, a tak wracał do wartości w okolicy zera lub 50-60 W.
Kilka razy wyjąłem odkurzacz w środku procesu samoczyszczenia i zarówno wałek, jak i woda były zimne. Dopiero gdy po 3 minucie i 35 sekundach, gdy proces przechodzi w suszenie, dopiero wtedy odpala się duży pobór prądu i okolice wałka nagrzewają się prawie do 60 stopni C.
Wnioskuję, że w procesie przemywania wałka, kilkukrotnie stacja dozuje uderzenie gorącego powietrza po parę sekund, ale to tyle – nie ma tu realnego podgrzewania wody do tego procesu, ani wykorzystania pary wodnej.
Co ciekawe, nie ma to żadnego negatywnego wpływu na cały proces – S9 czyści się genialnie dobrze, więc może po prostu tak ma być. Raczej nie dostałem jakiejś wadliwej sztuki. Warto też zwrócić uwagę na stan stacji po samooczyszczeniu – pozostaje praktycznie idealnie czysta.
Po mopowaniu 40 m2 kafelków włączyłem trzy cykle samoczyszczenia, a stan wody z każdego widzisz powyżej – z ostatniego woda jest prawie idealnie czysta. Nie używałem detergentów, tylko samej wody.
Rozbieranie zbiornika wody brudnej, Tineco Floor One S9 Artist Steam Pro / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Co do utrzymania sprzętu w czystości, nie ma tu żadnych udziwnień. Wałek czyści się i suszy samodzielnie, ale co kilka cykli warto go wyjąć i sprawdzić stan mocowania i zębów wyczesujących, czy coś się tam nie zaplątało, przetrzeć szmatką lub papierem ręcznikowym.
Zbiornik wody brudnej ma wyjmowany separator elementów stałych i z niego filtr. Wszystko jest zmywalne, więc opłukujemy i wkładamy do odkurzacza.
Odpowiedź na to pytanie jest banalnie prosta. Jeśli nie jest dla Ciebie problemem cena w okolicy 4000 zł oraz waga tego sprzętu, to nic lepszego na czas publikacji testu raczej nie kupisz.
Tineco S9 z parą myje podłogi najlepiej i szoruje najskuteczniej ze wszystkiego, co testowałem. Wspomaganie poruszania się dwoma kołami napędowymi jest piekielnie dopracowane i niweluje większość problemów wagowych tego sprzętu.
Tryby pracy znakomicie zaprojektowano, do tego mamy dwa własne do pełnej konfiguracji w aplikacji. Dobrze też, że problemem nie będzie dostępność wałków i filtrów – te z S9 stosowane są w wielu modelach, a na rynku dostępne są zarówno oryginalne, jak i bardzo tanie zamienniki.
Efekty samoczyszczenia i suszenia w stacji też są jednymi z najlepszych, z jakimi się spotkałem, mimo iż nie do końca prawdą jest to, że S9 podgrzewa sobie wodę do przemywania wałka – sprawdziłem to bardzo dokładnie i jedynie okolice dysz pary nieco się nagrzewają, ale sam wałek i woda z tego procesu pozostają przez cały czas zimne, a wałek nagrzewa się dopiero w procesie suszenia.
Przydałoby się jeszcze poprawić tłumaczenie apki i dodać tryb zdalnego sterowania odkurzaczem w pracy na płasko, aby ułatwić sprzątanie pod głębokimi meblami, jak choćby łóżkami 180-200 cm. W ramach aktualizacji oprogramowania dobrze by było zniwelować lag między naciśnięciem przycisku włączenia, a realnym startem pracy – teraz to ok. 3 sekundy i przyznam, że trochę mnie to irytowało.
Biorąc powyższe pod uwagę, polecić mogę S9 od Tineco każdemu szukającemu sprzętu „naj” pod każdym względem.
|
ZALETY
|
WADY
|
Jeśli szukasz dobrego odkurzacza koniecznie sprawdź naszą listę najlepszych pionowych odkurzaczy bezprzewodowych.
Warto też zerknąć na nasz TOP-10 najlepszych odkurzaczy i mopów myjących aktywnie.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
W sklepie marki SmartAI na AliExpress mają dobrą przecenę na odkurzacz pionowy SmartAI V6. W…
Kupujesz ekspres do kawy WMF? Czeka na Ciebie prezent warty niemal 900 zł - to…
Dreame pochwaliło się europejską ceną swojej innowacyjnej platformy Cyber X do przenoszenia robotów sprzątających po…
Wraz z pierwszym dniem czerwca wystartowała nowa pula promocji w Lidlu i tym razem mamy…
Radzę, jak w 2026 roku zrobić warzywnik wygodny w obsłudze, bez wydawania fortuny. Podpowiem, co…
Za 200 zł można teraz w Lidlu kupić najlepszy z tanich odkurzaczy do pracy na…