fot. K. Kulikowski, AGDManiak.pl
Segway Navimow H215 i H206 to dopracowane roboty koszące, dedykowane na trawniki do 1500 m2. Sprawdzam, czy warto się nimi zainteresować.
Spis treści
Wystartował sezon ogrodowy, więc zaczynamy testy robotów koszących. Pierwsza marka, która podsłała do mnie swoje propozycje na 2026 rok to Segway Navimow.
Do sprawdzenia dostałem nie jednego, nie dwa, a trzy roboty koszące, choć realnie z dwóch serii. Zaczniemy od robotów Navimow serii H, a dokładnie modeli H206 i H215, o przeznaczeniu kolejno na 600 i 1500 m2. W osobnym teście pokażę natomiast, jak sprawdza się flagowa seria Segway Navimow X420.
Sama marka Segway większości powinna kojarzyć się głównie z próby zrewolucjonizowania transportu osobistego, a dokładnie z dwukołowego pojazdu elektronicznego Segway Portal Transporter.
Niestety, tamten eksperyment się nie udał i amerykańska firma trafiła w chińskie ręce. Produkcję PT zakończono w 2020 roku, a od 2015 roku należy do Ninebot, znanego z hulajnóg elektrycznych, a także marki Navimow, czyli właśnie robotów koszących.
Firma z Chin chwali się w ostatnich wiadomościach prasowych, że drugi rok z rzędu są liderem sprzedaży bezprzewodowych robotów koszących na świecie pod względem wolumenu sprzedaży detalicznej – dostarczyli roboty do ponad 400 000 gospodarstw domowych.
Nowe linie robotów koszących i ceny na ten rok opisywałem w lutym, a pierwsze wrażenia dodałem w kwietniu. Roboty zainstalowałem w 2 połowie marca, jeszcze przed przygotowaniem trawników do sezonu. Pracowały ponad miesiąc, wykonały sporo koszeń, a ja sprawdziłem wszystkie funkcje, więc mam sporo wniosków.
Zaczniemy jednak od ceny.
Nowa seria H robotów autonomicznych składa się na 2026 rok z czterech modeli, a ceny sugerowane prezentują się następująco:
To nowości, więc jest szansa, że z czasem ceny nieco spadną, a już mieliśmy pierwsze promocje i gratisy do wybranych modeli (daszki do stacji, zwane przez Segway garażami).
Roboty serii H sprzedawane są przez autoryzowanych dealerów, na razie nie znajdziesz ich w sieciówkach, jak choćby serie i1 oraz i2. Na początek maja oba testowane modele były w ofercie autoryzowanego dystrybutora Segway pod adresem segwaykosiarki.pl i u wielu sprzedawców wyspecjalizowanych w sprzedaży robotów, jak RoboExpert i RoboPunkt. Dokładną mapkę autoryzowanych sprzedawców znajdziesz tutaj.
Podstawowe koszty eksploatacji to wymiana noża – 12 sztuk, czyli 2 komplety to ok. 90 zł. Dodatkowo dokupić można daszek za 800-1000 zł, choć jest spora szansa, że dostaniesz go przy zakupie gratis.
Koszt wymiany baterii w przyszłości na razie nie jest znany, to świeże roboty. Patrząc na starsze modele baterie o mniejszej pojemności 4-8 Ah kosztują ok. 300-400 zł, a te powyżej 10 Ah ok. 600 zł. Bazowo roboty serii H mają wykupioną usługę Connect+, czyli łączności po sieci 4G – przedłużenie na rok to koszt 29,9 euro, czyli ok. 126 zł i od razu można przedłużyć na rok, dwa lub trzy.
Autoryzowanym serwisem robotów Segway Navimow jest RoboPunkt – naprawiają i wykonują przeglądy gwarancyjne, jak i pogwarancyjne. Większość robotów z oficjalnej dystrybucji jest objęta gwarancją 3-letnią (bateria 2 lata), lecz warunkiem do utrzymania gwarancji są coroczne przeglądy techniczne w RoboPunkt – a to koszt 499 zł.
Oba roboty dotarły do mnie znakomicie zabezpieczone i bez zbędnych małych zabezpieczeń – mamy duże wypełniania kartonów od góry i od dołu.
W zestawach znalazły się, poza gotowymi do pracy robotami: stacje dokujące wymagające przymocowanie kołkami dodanymi do zestawu, zasilacze, przedłużacze do zasilacza (przydatne, gdy kontakt jest dalej), 3 opakowania zapasowych noży, komplet instrukcji obsługi i instalacji.
Specyfikacja Segway Navimow H215 i H206:
| Segway Navimow H215 | Segway Navimow H206 | |
| Przeznaczenie | do 1500 m2 | do 600 m2 |
| Instalacja | Bez przewodu ograniczającego i anteny RTK | |
| Bateria | 7,65 Ah | 5,1 Ah |
| Typ baterii | Litowo-jonowe | |
| Żywotność baterii | Min. 70% pojemności po 500 cyklach rozładowania | |
| Czas ładowania | do 90 minut | do 60 minut |
| Czas pracy | do 170 minut | do 110 minut |
| Wydajność pracy | do 1500 m2 w ok. 7,5 h | do 600 m2 w ok. 3,5 h |
| Głośność pracy | 60 dB | |
| Zabezpieczenie obudowy | IP66 | |
| Wysokość koszenia | 2-7 cm | |
| Szerokość koszenia | 22 cm | |
| Kosisko | 1 tarcza z 6 wymiennymi ostrzami | |
| Moc napędu kosiska | 100 W | |
| Maksymalne nachylenie terenu | 24 stopnie – 45% | |
| Liczba stref koszenia | do 30 | |
| Nawigacja | AI Triple Fusion: LIDAR+nRTK+Vision | |
| Omijanie przeszkód | VisionFence: kamera RGB 140° + LiDAR, rozpoznaje 200+ przedmiotów | |
| Pokonywanie przeszkód | do 3 cm wysokości | |
| Czujnik deszczu | TAK | |
| Łączność | Bluetooth, Wi-Fi, 4G | |
| Zabepieczenia | Lokalizacja GPS/4G, alarm podniesienie, kod PIN | |
| Kompatybilność | Google Home, Amazon Alexa | |
| Usługa Connect+ | 1 rok na start | |
| Waga | 17,3 kg | 17 kg |
| Wymiary robota | dł: 60,3 cm, sz: 46,8 cm, wys: 27,4 cm | |
| Wymiary stacji | 80 cm długości, 55,5 cm szerokości i 26 cm wysokości | |
Fajnie, że w danej serii mamy kilka wersji do wyboru, w zależności od wielkości naszego ogrodu. Pod względem cyferek nie ma do czego się przyczepić – mamy radar laserowy, kamerę, pozycjonowanie RTK bez dodatkowych anten, niezłą wydajność, 6 noży w kosisku (a nie 3, jak w standardzie ma większość robotów).
Zakres wysokości koszenia jest wystarczający, wymiarowo to nie są duże roboty.
W sklepach możesz spotkać kilka wariantów serii H od Segway – stare modele posiadające pozycjonowanie RTK i przednią kamerę VisionFence AI (choćby H3000E, H800E), a także nowsze, premierowe na 2026 roku ze wszystkimi technologiami nawigacyjnymi w jednym.
Pierwsze roboty koszące opierały się na ograniczeniu obszaru koszenia przewodem podpiętym pod niskie napięcie – jeździły tylko w jego obrębie, gorsze robiły to losowo (jak Parkside z Lidla), a lepsze próbowały kosić linowo. Jednym z pierwszych kroków do usunięcia przewodów były robot oparte o pozycjonowanie satelitarne RTK, najczęściej z zewnętrznymi antenatami, choćby robot Stiga A 3000.
Następnie wiele firm wypuściło roboty wyposażone w radar laserowy LiDAR, który dokładnie mapował ogród, siejąc wiązką lasera na odległości nawet 70 metrów – przykłady to siostrzane MOVA 1000 i Dreame A1 Pro. Inni postawili na nawigację wizyjną z przednią kamerą RGB lub czujnikami 3D ToF, jak Terramov S800 i nowsze wersje Terramov V1000 (już testuję).
Każda z tych czterech technologii ma swoje wady i zalety. Najgorszą jest oczywiście ograniczenie obszaru koszenia przewodem – czasochłonny montaż, ryzyko uszkodzenia przewodu podczas prac ogrodowych lub przez gryzonie, niezbyt inteligentna praca robota.
Sam LiDAR nie widzi mniejszych przeszkód, a sama kamera RGB lub ToF musi mieć świetne algorytmy przekładające to, co „widzi” robot, na mapowanie. Za to pozycjonowanie RTK z antenami jest podatne na zakłócenia, wymaga ustawienia robota z dala od budynków, architektury ogrodowej i drzew.
W 2025 roku mieliśmy wysp robotów, które próbowały połączyć te technologie, i tak Dreame wypuściło robota A2 z LiDARem i kamerą, Goat Bot Unicut model H1 i Ecovacs modele serii Goat z kamerami i pozycjonowaniem RTK.
Dopiero rok 2026 można uznać za przełomowy, gdyż wreszcie mamy premiery robotów, które łączą dosłownie wszystkie trzy technologie nawigacyjne.
Roboty Segway Navimow serii H mają precyzyjne pozycjonowanie nRTK bez dodatkowych anten (po sieci 4G z opłaconym abonamentem na rok, kolejny to 29,9 euro), dokładne mapowanie dzięki radarowi LiDAR oraz sprawne omijanie przeszkód z przednimi kamerami VisionFence AI.
Efekty tego połączenia opisuję w sekcji praktyki, gdzie sprawdziłem, jak te roboty radzą sobie z poruszaniem się jednakowo po dużych, otwartych przestrzeniach, przy nieregularnych krawędziach, wokół roślin, czy pochylonym terenie.
Mając taki zestaw czujników i pozycjonowanie, dostajemy potencjalnie super precyzyjne pozycjonowanie, dokładne mapowanie i porządne wykrywanie przeszkód. A to jak całość będzie działać, zależy już tylko do oprogramowania i algorytmów.
W tym rozdziale poruszyć trzeba dwa ważne tematy – ochrona wzroku dzieci oraz zwierząt vs wiązka laserowa LiDAR i ochrona bioróżnorodności naszych ogrodów.
W teorii, dzięki LiDARowi robot może skutecznie pracować w nocy, mając jedynie trochę gorsze efekty rozpoznawania przeszkód. Z drugiej strony nie zaleca się koszenia po zmroku, głównie z uwagi na nocną aktywność wielu gatunków płazów (żaby, ropuchy, traszki), gadów (padalce, zaskrońce), bezkręgowców (ślimaki, chrząszcze, dżdżownice) czy ssaków (jeże, ryjówki).
Jeśli robot będzie kosić w nocy, to jest duże ryzyko, że przechadzając się o poranku po ogrodzie, napotkasz w trawie pocięte żyjątka wszelkich gatunków.
Głośno mówi się też o kwestii dużej śmiertelności jeży, gdyż te, zamiast uciekać, zwijają się kulkę, więc łatwo można się domyślić, co ostrza robota z nim robią. W Niemczech tematem i edukacją użytkowników robotów zajmują się organizacje promujące bioróżnorodność, więc jeśli i Ciebie ciekawi ten temat, znajdziesz w sieci sporo danych.
Warto ustawić harmonogram pracy robota tak, aby kosił tylko po wschodzie słońca i nie jeździł po zmierzchu – większość zaawansowanych robotów sterowanych z aplikacji ma to dobrze zautomatyzowane, a starsze ustawiamy po prostu godzinowo.
Drugi temat to ochrona wzroku bywalców naszego trawnika, więc bawiących się na nim małych dzieci czy zwierzaków domowych, jak koty i psy. W przypadku Segway Navimow serii nie ma żadnego ryzyka.
Trzeba od razu zaznaczyć, że LiDAR stosowany w robotach serii H jest klasy 1, a nie 5, jak u niektórych konkurentów. Przekłada się to na wykrywanie przeszkód większego rozmiaru z odległości 3-5 metrów, mniejszych z ok. metra i zasięg wiązki do 9-10 metrów. Klasa pierwsza jest bezpieczna dla zwierząt i dzieci, więc bez obaw o ich wzrok. Klasa pierwsza LiDARów stosowana jest też w domowych robotach sprzątających.
Po raz pierwszy miałem okazję zmapować cały obszar wymagający koszenia, więc wreszcie wiem, ile to dokładnie jest metrów. Dotychczas wszystkie roboty testowałem na przednim, najładniejszym trawniku, który oceniałem na jakieś 1000 m2, z dodatkiem małego skrawka od strony tarasu na ok. 1200 m2.
Według mapy działki tyle te tereny mają, ale po odjęciu rabat, chodników, roślinności i altany, okazuje się, że front z paskiem przed tarasem to dokładnie 838 m2 i tu zainstalowałem H215.
Boczny trawnik – długi i wąski między płotem, a drogą ma 319 m2 i tam pracował H206. To znacznie trudniejszy obszar do ogarnięcia – jest w kiepskim stanie, samej trawy założonej kilkanaście lat temu prawie w nim nie ma, jest sporo wszystkiego innego, a poruszanie się utrudnia sporo roślinności, zwłaszcza posadzonej w jednym rzędzie wzdłuż ogrodzenia.
W praktyce oba obszary ogarnąłby sam H215 – to sprzęt na maksymalnie 1500 m2, więc tu miałby 1157 m2 do koszenia, choć aby przedostać się z jednej strony na drugą, musiałby przejechać przez nierówną drogę z kamienia, co dla wielu robotów było nie lada wyzwaniem. Na koniec testu do H215 dodałem drugą strefę w postaci bocznego trawnika, na którym pracował H206 – efekty znajdziesz w dalszej części testu.
Segway podesłał na tyle wcześnie swoje roboty, że te rozpoczęły pracę na jeszcze nieprzygotowanym do sezonu trawniku, dopiero mniej więcej w połowie testy trawniki zwertykulowałem, nawiozłem nawozem wiosennym i zwalcowałem, dlatego zdjęcia przedstawiają trawnik w różnym stanie – przed i po tych zabiegach.
Praca robota koszącego to mulczowanie trawy, a nie jej zbieranie, co jest ogromną zaletą. Trawnik sam się nawozi krótkimi, ściętymi końcówkami trawy – jeśli robot jeździ często, to wręcz nie widać, że w trawniku leży nieco ściętej trawy, staje się ona naturalnym nawozem. Od kiedy używam robotów koszących na frontowym trawniku, wygląda on znacznie lepiej i z roku na rok jest mniej suchej trawy do usunięcia po zimie za pomocą wertykulatora.
Co do utrudnień terenowych, to frontowy trawnik ma lewą część mocno pochyloną, na granicy 45%, gdzie choćby robot Parkside z Lidla, czasem potrafi zsunąć się poza obszar koszenia. Połowa rantu trawnika to kamienne ścieżki i droga, a druga połowa to oddzielenie trawy od włókniny z korą lub kamykami plastikowym obrzeżem.
Na środku dużego trawnika jest owalna rabata, wzdłuż drogi są 2 lampy na kamiennej podstawie i 3 hortensje odcięte plastikowym obrzeżem z kamyczkami. W jednym miejscu znajdują się też schody do altany – to miejsce, w którym niejeden robot nie ogarnął przestrzeni i zsunął się na schody.
Boczny trawnik, tak jak wspomniałem jest bardzo nierówny, ma sporo rabat, 2 latarnie, 4 hortensje i pełno innych nasadzeń utrudniających manewrowanie, powodujących, że roboty testowane w 2025 roku potrafiły utknąć w ich obszarze.
To bardzo prosty i przyjemny temat z jedną uwagą na minus. Warto montaż przeprowadzić po sparowaniu robota z apką, czyli wszystko sobie przygotowujemy w miejscu docelowym, gdzie chcemy zamontować robota.
Sparowanie z apką zajmuje dosłownie 30 sekund, można, ale nie trzeba łączyć robota z domową siecią Wi-Fi, więc jak nie masz zasięgu robot będzie łączyć się z siecią 4G. Dodatkowo dostajemy od razu komunikat o objęciu naszego obszaru zasięgiem sieciowego nRTK, bez potrzeby montażu anten.
Oba roboty mają duże stacje dokujące, które należy przymocować do podłoża za pomocą dołączonych kołków (klucz też jest w zestawie). Miejsce montażu musi mieć wystarczającą przestrzeń – po pół metra po bokach od przeszkód i 2 metry przed najazdem, lecz z drugiej strony musi znajdować się w zasięgu kontaktu.
W zestawie mamy zasilacz z przewodem ok. 2 metry i przewód przedłużający o długości 10 metrów. W przypadku H215 taka długość wystarczyła idealnie, aby robot postawiony na miejscu mojego Parkside sięgał do gniazdka na tarasie. Za to H206 wymagał już zastosowania przedłużacza i wpięcia w gniazdko w garażu.
Apka prowadzi nas krok po kroku przez montaż stacji i na jednym z etapów pokazuje, że jeśli kabel zasilający prowadzimy w trawniku, to należy użyć dołączonych do zestawu kotw, aby uchronić go przez uszkodzeniem w trakcie koszenia.
Po podłączeniu robota do apki oraz przejściu przez konfigurację i przy naładowanej baterii minimalnej wartości, dostaniesz powiadomienie o aktualizacji oprogramowania – w trakcie testu wszystkie roboty wielokrotnie się aktualizowały, więc widać, że Segway pracuje nad poprawkami i ulepszeniami.
Kolejny krok po zainstalowaniu aktualizacji to generowanie mapy. Mamy dwie opcje – generowanie automatyczne lub ręczne, sterując robotem zdalnie, jak samochodzikiem RC.
Spróbowałem mapowania automatycznego i nie ma ono w moim przypadku większego sensu – mocno szarpie krawędzie, zamiast poprowadzić je liniowo. Co prawda apka informuje, że automatyczne mapowania działa dobrze głównie na bardzo prostych układach trawników, ale spodziewałem się po tej funkcji czegoś więcej.
Ręczne mapowanie jest super proste – sterujemy dwoma drążkami na ekranie, objeżdżamy granicę mapy, a po zamknięciu obwodu, możemy przejść do wyznaczenia stref zakazanych, stref z wyłączonym systemem VisionFence czy ustawieniem wzoru koszenia. Jeśli wyznaczymy więcej stref koszenia, możemy dodać między nimi kanały komunikacyjne, po których roboty będą się przemieszczać.
Każdy etap mapowania jest świetnie opisany po polsku w apce, konfigurator prowadzi nas krok po kroku. Zrobienie map dla obu robotów łącznie zajęło mi jakieś 25 minut, wraz z naniesieniem przeszkód.
Za łatwość instalacji i szybkie generowanie dokładnych map należy się Segway Navimow prawie maksymalna ocena, do poprawienia jest jeszcze tryb automatycznego generowania map, za to ręczny działa perfekcyjnie.
Roboty zaczynają koszenie od objechania obszaru koszenia kilka razy – tak, aby mieć szeroki rant, na którym mogą się obracać bez ryzyka pominięcia jakiejś części trawnika.
Fajnie, że z każdym kolejnym koszeniem roboty zmieniają kierunek koszenia, więc nie powstają na trawie stałe pasy, tylko coś w rodzaju kratki, która po każdym koszeniu zmienia kierunek linii. Mamy też możliwości samodzielnego wyboru kierunku koszenia, choć szkoda, że ustawienie to jest zaszyte bardzo głęboko w apce – w edycji mapy, na samym końcu listy.
Oczywiście wśród zaawansowanych opcji mamy też koszenie w konkretne wzory, jak kształty geometryczne, litery, cyfry, itp., ale to już fanaberia moim zdaniem.
Robot H215 potrafi na jednym cyklu baterii ściąć 64% trawnika frontalnego o powierzchni 842 m2, czyli jakieś 512 m2 – na to składa się objazd kilkukrotny krawędzi, a następnie liniowe koszenie od środka obszaru. Łączny czas koszenia tego obszaru to 5 godzin i 25 minut.
Robot H206 ma do koszenia obszar o powierzchni 323 m2, ale ze sporą ilością nasadzeń, które wydłużają mu pracę. Robot na jednym ładowania kosi ok. 80% tego terenu i po doładowaniu dokańcza. Czas koszenia tego obszaru to 3 godziny i 15 minut.
Czas koszenia i ogólna wydajność zależy od wybranego trybu pracy – to wyniki z koszenia precyzyjnego, a ustawić możemy jeszcze standardowe lub wydajne koszenie, ale to na precyzyjnym efekty są najlepsze.
Wyniki wydajności nie są jakieś super dobre, ale to roboty z niezbyt szerokim kosiskiem (22 cm) i standardowymi bateriami 5 i 7,5 Ah. Dla obszarów, na które są przeznaczone to żaden problem – skoszą tyle ile mogą, doładują się i wrócą do pracy. Najważniejsze, że efekty są świetne.
Faktycznie producent nie kłamie co do realnego czasu pracy na baterii i czasu ładowania modelu robota H215, a wręcz jest lepiej – może pracować dłużej niż deklarowane 170 minut, a ładuje się krócej niż w 90 minut.
Za to w specyfikacji H206 jest błąd. Segway podaje, że pracuje do 60 minut i ładuje się w 110 minut, a w rzeczywistości jest odwrotnie – ładuje się w mniej niż 60 minut i pracuje nieco dłużej niż 110 minut.
Robot ma kosisko nieco przesunięte do lewej, gdy patrzymy od spodu robota, do prawej, patrząc od góry. Kosisko ma 6 noży, dodatkowo zabezpieczonych krążkiem plastikowym od spodu.
Jadąc liniowo oba modele robią zakładkę koszenia na pół swojej szerokości, ale z uwagi na przesunięcie kosiska do prawej, realnie zakładka ma inną szerokość, gdy robot jedzie prawą stroną do skoszonego (jest większa) i inna, gdy jedzie lewą stroną przy skoszonym (jest mniejsza). W ustawieniach nie mamy możliwości regulacji szerokości tej zakładki, jak w niektórych konkurentach, ale bazowe ustawienia są wystarczające moim zdaniem.
Za to na rantach mamy świetną opcję Edge Sense – na razie jest w fazie laboratoryjnej i pozwala na zmniejszenie dystansu robota do rantu w trzech zakresach: standardowo, czyli cięcie blisko krawędzi, ostrożnie, czyli tylko lekko zbliża się do niej i ekstremalnie, czyli bardzo ścisłe cięcie, wręcz najeżdżając kosiskiem na krawędź.
Z tej funkcji najbardziej zadowolone będą osoby mające w miarę równą krawędź między trawą, a chodnikiem czy drogą, na której bez problemów robot może kosić tak, aby nie zostawiać nieściętej trawy. U mnie problemem jest plastikowe obrzeże – robot potrafi się na nim zawiesić, choć na jakieś 20 razy, 18 razy sam się wygrzebał dzięki włączonej funkcji polepszającej kontrolę trakcji.
Roboty serii H nie mają żadnych problemów z pokonaniem drogi z kamienia łupanego, ze sporymi przestrzeniami pomiędzy – widać, że koła nieco buksują, ale kontrola trakcji wszystko ogarnia perfekcyjnie, więc zamiast kosić tylko trawnik frontowy za pomocą H215, mógłby on kosić strefę drugą, czyli obszar, na którym pracuje H206.
Nie każdy robot z napędem tylko na jedną oś radzi sobie z pokonywaniem tej drogi.
Na koniec testu dodałem H215 drugą strefę – obszar roboczy modelu H206 i te 319 m2 H215 ogrania na jednym ładowaniu, bardzo sprawnie jeździ po drodze z kamienia, choć widać jak rzuca jego frontem, więc musi sobie korygować kierunek – to typowe dla robotów z napędem na tylną oś.
Wyjazdy i powroty do stacji są perfekcyjne, w trakcie testu żaden robot nie miał choć raz problemu z powrotem do stacji. Zawsze robią to w jednym podejściu, idealnie najeżdżając na styki ładowania, a specjalnie ustawiłem stacje na dwa sposoby.
H215 ma stację zamontowaną wzdłuż granicy strefy, czyli niezgodnie z zaleceniem montażowym, a H206 już prawidłowo – prostopadle do granicy. Jak widać nie ma to żadnego znaczenia. Jedyne, co przydałoby się dodać w oprogramowaniu, to jakiś specjalny tryb koszenia wokół stacji.
Ze wszystkich testowanych przez nas robotów, Navimow ma najlepiej dopracowane mapowanie terenu, dodawanie stref, poprawianie granicy, ustawianie stref zabronionych dla koszenia czy bez działania kamery. Super, że mapy możemy generować w formie zwykłej, terenowej, a nawet satelitarnej z realnym widokiem trawy oraz roślin.
Między strefami wyznaczamy kanały, czyli ścieżki prowadzące – mają mieć min. 60 cm szerokości. Stref koszenia można mieć dziesiątki, ale oczywiście w ramach limitu generowania, na jaki dany model jest przeznaczony.
Ostatnią funkcją na mapach jest koszenie w określony wzór, czyli możesz mieć na środku trawnika serduszko, ptaszki, kota, psa, królika, jajko, kilka rodzajów piłek, 3 rodzaje kieliszków, 2 rodzaje flaszek i wiele innych.
Dla bardziej kreatywnych są liczby i litery, więc robot kosząc może wytworzyć wzór w postaci napisu, ale muszą to być litery lub cyfry z alfabetu angielskiego, bez naszych znaków. Nie jestem fanem takich dodatków, ale może to być w pewnym sensie zabawą, czy nawet psikusem.
Co do omijania małych przedmiotów, to jest naprawdę dobrze – but, czy narzędzie grillowe robot wykrywa już z dużej odległości ponad metra i sprawnie omija bez marnowania czasu na postoje i myślenie. Jednak czasem, zwłaszcza przy krawędziach, zdarzy mu się omijać przeszkody, które nie istnieją – na szczęście bardzo rzadko.
Segway Navimow serii H są prawie niesłyszalne podczas pracy. Zarówno napęd kosiska, jak i napędy kół są bardzo ciche, praktycznie najcichsze ze wszystkich robotów, które miałem okazję testować. Przy pomiarze z ok. 1 metra, głośność ledwie przekracza 52 dB dla obu modeli, a gdy oddalimy się od robota na 4 metry, spada do ok. 44 dB.
Spokojnie można sobie odpoczywać podczas pracy robota, uciąć drzemkę na hamaku czy czytać książkę.
Sprawdziłem też, jak robot H215 z baterią 7,5 Ah wypada pod względem zużycia prądu. Zasilacz ma moc 128 W, miernik pokazał, że najwyższy pobór w trakcie ładowania to 132,2 W. Na jedno ładowanie baterii 7,5 Ah od 10% do 100% robot pobrał 0,153 kWh prądu, czyli licząc 1 kWh po 1,15 zł, daje nam to koszt niecałych 18 groszy.
W trybie wydajnym robot obie strefy (mające niecałe 1200 m2), kosi na trzech cyklach baterii, koszt skoszenia tego obszaru w prądzie, taryfie G11, to 54 grosze.
Zakładając, że robot pracuje co drugi dzień na całym tym obszarze, od 1 kwietnia do 31 października, czyli mniej więcej 107 koszeń całego terenu, przełoży się to na koszt ok. 60 zł. Do tego trzeba dołożyć prąd pobrany w stanie czuwania w stacji, ale to są już drobne wartości, więc w zaokrągleniu załóżmy, że roczny koszt pracy robota to ok. 70 zł.
Do tego trzeba dodać koszt wymiany ostrzy – 99 zł za dwa komplety oryginalnych, w moim przypadku musiałbym je zmienić w trakcie sezonu mniej więcej co dwa miesiące, czyli potrzebowałbym trzy takie komplety – koszt 147 zł.
Łączny koszt eksploatacji robotów Segway Navimow serii H licząc zużycie prądu i materiały eksploatacyjne w postaci noży, to ok. 210-220 zł, choć realnie zależy od tego, jak często będziemy zmieniać ostrza, kupimy zamienniki czy oryginały, a może sami je będziemy ostrzyć i jechać cały sezon na jednym komplecie. Fajnie, że poza kompletem zamontowanym fabrycznie mamy od razu dwa kolejne na zapas, czyli na pierwszy sezon musiałbym dokupić jeden komplet – na jesień.
H215 wykonał u mnie parę cykli koszenia na różnych ustawieniach, pracował 28 godzin, przejechał w tym czasie 4600 m2. H206 przepracował nieco ponad 14,5 godziny i skosił w tym czasie ok. 1600 m2.
Efekty pracy widać już przy 3-4 koszeniu – trawa nabiera właściwego koloru, zagęszcza się, widać, że mulczowanie działa pozytywnie. Roboty samo nawożą trawę ściętymi końcówkami, a z uwagi na częstą pracę nie widać w trawniku jej resztek.
Posiadanie robota koszącego to nie tylko wygoda, ale też znaczące polepszenie stanu trawnika. Efekty widać gołym okiem – byle kupić dobry model z porządnej marki, aby nie mieć problemów z oprogramowaniem.
Roboty są proste w utrzymaniu w czystości i sprawności. Producent zaleca, aby wymieniać ostrza co 160 h pracy robota – to bazowe ustawienie przypomnienia o wymianie z apki i można je zmienić w zakresie 60-400 h. Realnie należy regularnie sprawdzać ich stan i jeśli widać, że są postrzępione lub tępe, wymienić wcześniej niż co te 160 h.
Sama procedura jest banalnie prosta – śrubokrętem odkręcamy maskownicę, potem 6 ostrzy, wstawiamy nowe, wszystko skręcamy i gotowe.
Co do czyszczenia, aplikacja zaleca, aby robić to co 80 h, ale tu też przypomnienie można edytować 20-500 h. Instrukcja czyszczenia: wyłącz robota, obróć, oczyść co się da szczotką, a następnie pozostałe zanieczyszczenia wężem ogrodowym z niezbyt dużym ciśnieniem i pozostaw do wyschnięcia.
Nie wolno myć robota myjkami wysokociśnieniowymi, a przed ponownym użyciem po czyszczeniu należy dokładnie osuszyć gniazdo ładowania i czujnik deszczu. Osobiście zalecam częściej przetrzeć sensory – naturalnie brudzą się, więc przechodząc obok warto zerknąć. Realnie to tyle, jeśli chodzi o konserwację robota.
Producent aktualizuje oprogramowanie robota bardzo często – w trakcie miesięcznego testu średnio co 3-4 dni przychodziły powiadomienia, że jeden z robotów został zaktualizowany. Ostatecznie test kończyłem z apką Navimow w wersji 4.01.03, a wersje oprogramowania układowego robotów znajdziesz na zrzutach ekranów.
Jak już wcześniej wspomniałem, należy zacząć od połączenia robota z apką, a dopiero po tym zająć się instalacją – aplikacja ma świetny konfigurator, który prowadzi za rączkę przez cały proces.
Po włączeniu kosiarki, przed połączeniem, apka prosi o zatwierdzenie parowania przyciskiem OK na robocie. Ostatnie kroki są opcjonalne – jeśli robot jest w zasięgu domowej sieci Wi-Fi, możemy go podłączyć pod nią – u mnie wszystkie trzy roboty Segway łapy zasięg, więc zostały podłączone. Na koniec wybieramy język i aktywujemy robota.
Jeśli do zainstalowania są jakieś aktualizacje, apka w tym miejscu poprosi nas o ich zainstalowanie. Każdy moduł robota ma osobne aktualizacje – u mnie pojawiły się aktualizacje LiDARu, modułu BT, ECU i układu sterowania kosiarki.
Po wszystkim dostajemy powiadomienie, że parowanie się powiodło, a robot dodaje się do listy naszych urządzeń. Apka prosi o nadanie pinu, sprawdza, że jesteśmy w zasięgu usługi Navimow Connect+, czyli pozycjonowania sieciowego (praktycznie cały teren Polski jest w zasięgu), informuje, jakie to daje korzyści i od razu mamy podane, że to usługa darmowa na rok, a potem kosztuje 29,9 euro za każdy kolejny.
Dalej robot pyta nas, czy chcemy przejść przez przewodnik instalacji, jeśli potwierdzimy to przechodzimy do kolejnych kroków. Następnie jesteśmy proszeni o wyjęcie wszystkich elementów z pudełka i rozłożenie ich na trawniku.
Na ładnej grafice dostajemy info, jak należy zamontować stację, w jakich odległościach od przeszkód. Mamy dokładne instrukcje łączenia kabli zasilacza i przedłużacza, info o potrzebie zakotwiczenia przewodu w trawie, jeśli ten przechodzi przez obszar koszenia.
Po tych krokach przechodzimy już do samej apki. Ta składa się z trzech głównych modułów: start, czyli nasz wybrany robot, sklep, gdzie kupimy wszystko, co potrzeba i profil z ustawieniami ogólnymi, pomocą.
Od góry możemy wyświetlić listę naszych robotów – testowałem jednocześnie trzy, więc lista jest konkretna. Obok mamy skrót do powiadomień z podziałem na modele robotów, rodzaj powiadomień (ważne, status pracy, systemowe lub z urządzenia). Wszystko ładnie opisane po polsku z datą i godziną. Tu też jest skrót do ustawień.
Środek zajmuje mapa, można ją powiększać, pomniejszać i wybrać warstwy, jak na Google Maps – widok standardowej mapy, wygenerowane realne otoczenie jak na zdjęciach satelitarnych i teren.
Mamy też skrót do edycji mapy z pokazanym jej rozmiarem, opcją skasowania lub dodania elementów: granicy, stref zakazanych, kanały między strefami, strefy bez działania kamery i wzory koszenia. W edycji mapy znajdziemy też opcje dzielenia jej, łączenia, naprawy granic i wyboru kierunku koszenia.
Jeśli jesteśmy połączeni z robotem po BT, pojawi się też aktywna ikonka pada jak od konsoli do gier – możemy ręcznie sterować robota jak zabawką. Fajna funkcja do obszarów, w które robot nie chce wjechać. Ostatni przycisk obok mamy to powrót do wycentrowania mamy na środku ekranu.
Pod mapą mamy status robota i całą belkę ze statystykami: stan połączenia Wi-Fi, BT, naładowanie procentowane baterii, podsumowanie ilości metrów kwadratowych przejechanych w tym tygodniu, podsuwanie harmonogramów pracy, duży przycisk startu/pauzy koszenia lub w trakcie pracy – powrotu do stacji. Ikonka z strzałkami pozwala ustawić scenariusze, jak urlop lub uśpienie, a obok jest ikona dziecka, czyli blokady panelu na robocie przed dziećmi.
W ustawieniach mamy naprawdę sporo opcji. Od góry jest sekcja koszenie, a w niej ustawienia zaawansowanych harmonogramów koszenia godzinowo w konkretne dni tygodnia, z wyborem strefy. Dalej wybierzemy tryb koszenia: precyzyjne, standardowe, wydajne i każde jest ładnie opisane. Kolejne ustawienie to globalna wysokość cięcia od 20 do 70 mm co 5 mm.
Możemy włączyć koszenie po zmroku, ponownie mamy skrót do zarządzania mapą i fajne raporty koszenia z podsumowaniem pracy. H215 pracował u mnie 22,5 h, skosił w tym czasie 3800 m2 trawnika w ramach 5 cykli koszenia.
W zaawansowanych funkcjach mamy VisionFance, czyli możliwość włączenia omijania przeszkód w kanale (na ścieżkach łączących strefy) i ochronę zwierząt. Adaptacja do warunków pogodowych pozwala włączyć jakie czynniki atmosferyczne ma robot brać pod uwagę do pracy: deszcz, śnieg, upał, przymrozek, silny wiatr, na podstawie danych z OpenWeather.
Super sprawą jest włączenie systemu kontroli trakcji – robot faktycznie potrafi wykaraskać się z trudnego terenu, mimo napędu na sam tył.
W sekcji inteligentny dom możemy spiąć apkę i robota z asystentami: Google Assistant, Amazon Alexa i Hronbach. Na końcu tej sekcji są funkcje laboratoryjne: adaptacja do terenu, czyli robot wybiera kierunek koszenia zgodny z ułożeniem terenu (spadku).
Druga opcja w fazie testowej to Edge Sense, czyli bliższe koszenie rzeczywistych krawędzi. Bazowo robot jeździ tak jak mu wyznaczymy krawędź, ale w tym ustawieniu możemy wybrać trzy opcje: ostrożnie, standardowo lub ekstremalnie. Ostatnie ustawienie to najazd połowy szerokości robota na krawędź.
Sekcja ustawień bezpieczeństwo i główne funkcje zawiera opcje antykradzieżowe, czyli alarm po podniesieniu kosiarki, alarm wirtualnej granicy bazowo ustawiony na 20 m i funkcję lokalizacji kosiarki na mapie. Tu też możemy edytować ustawienia blokady przed dziećmi i kod pin robota, a także włączyć odblokowanie robota po podejściu do niego z telefonem sparowanym po BT z apką – praktyczne.
W konserwacji i narzędziach mamy odliczanie w godzinach i procentach do wymiany ostrzy i czyszczenia podwozia oraz czujników, wraz ze skrótem do sklepu i sposoby czyszczenia. Tu też mamy funkcję zmiany lokalizacji stacji, gdy przykładowo chcemy ją przenieść, nie trzeba robić mapy od nowa.
Ostatnia sekcja to Moje urządzenia, czyli ustawienia sieci 4G i Wi-Fi wybór tego, po której ma się sprzęt łączyć – automatyczne, lub tylko po jednej z nich. Automat działa super. Sekcja aktualizacji programowania pokazuje nam aktualizacje dla 5 modułów: ACU, ECU, wbudowanego układu sterowania kosiarki, radaru LiDAR i modułu BT, a także skrót do opisu aktualizacji.
W personalizacji możemy przyciemnić jasność ledów robota w nocy w 2 zakresach, wyłączyć dzięki lub ustawić efekty dźwiękowe, lub komunikaty głosowe jednym z dwóch głosów. Tu też zmienimy język kosiarki i włączymy tryb ECO. Ostatnie sekcje to info o urządzeniu, udostępnianie, przełączanie i usuwanie sprzętu z apki oraz ustawienia akumulatora – można ograniczyć jego ładowanie.
To komplet funkcji, apka jest mocno rozbudowana, producent co chwilę ją poprawia, zmienia, dodaje nowe funkcje. Czy czegoś mi tu zabrakło? Fajnie byłoby móc samemu wybrać wzór koszenia i jego kierunek. Apka ma wszystko, czego można chcieć, działa sprawnie, nie zawiesza się, nie gubi sygnału robotów i zawsze działa jak trzeba.
Wśród robotów o przeznaczeniu na trawniki do 1500 m2, Segway Navimow serii H są najlepszymi z testowanych u mnie robotów. Tak dopracowanej aplikacji nie miał nikt.
Do tego bezproblemowa nawigacja, zero wołania o pomoc, bo robot gdzieś utknął, spadł, zakopał się, czy zawiesił się. W większości przypadków, gdy wjechał w jakąś nierówność, sam potrafił się z nich wyciągnąć.
Jakość wykonania jest bardzo dobra, kosisko przesunięte do boku, aby minimalizować martwą strefę koszenia przy krawędziach, do tego świetne ustawienia w apce, pozwalające spersonalizować praktycznie wszystko.
Ustawimy zaawansowane harmonogramy pracy, zmapujemy cały ogród, podzielimy na strefy koszenia połączone ścieżkami, ustalimy obszary zabronione dla koszenia, czy operowania kamery. Mamy też sporo bajerów, jak koszenie we wzorki.
Jedyne, czego mi zabrakło, to możliwości ustawienia w centymetrach odległości koszenia od rantu (lub na nim), brak zmiany zakładki koszenia, czy ręczny wybór kierunku koszenia zaszyty głęboko w menu edycji map – ostatnie robot sam dobiera automatycznie, a chciałoby się mieć nad tym kontrolę, choć z drugiej strony efekty koszenia są genialne, więc może się czepiam.
Gdybym miał dziś, na podstawie własnego doświadczenia z testów, polecić porządnego robota na ogrody o powierzchni od 600 m2 do 1500 m2, z czystym sumieniem rekomenduję serię H od Segway Navimow.
Problem mam jedynie z flagową wersją tej serii H300 o przeznaczeniu na 3000 m2 – cenowo zbliża się mocno do serii X, którą też testuję równolegle, a to już trochę inna liga robotów tego samego producenta. To już roboty AWD z napędem na wszystkie koła, podwójnymi kosiskami i szerokością koszenia 40 cm, co oznacza lepszą wydajność pracy na dużych trawnikach.
Na obszary 600-1500 m2 nie testowałem lepszych i bardziej dopracowanych robotów od Segway Navimow serii H, a jedyne, co je przebija ze znanych mi konstrukcji to właśnie seria X, którą też testuję, a dokładnie model Segway Navimow X420 – recenzja już niebawem.
Zaraz po spakowaniu obu modeli serii H zainstalowałem kolejne dwa roboty: Terramow V1000 i Sunseeker S4 – te recenzje planuję mniej więcej na koniec maja.
Sprzęt na testy wypożyczyła firma Segway, ale nie miała żadnego wpływu na treść testu i ocenę końcową.
|
ZALETY
|
WADY
|
Na blogu testowaliśmy:
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
MPM – polska firma AGD - znowu zaskakuje. Właśnie do sklepów trafia lodówka do zabudowy…
Gdy pierwszy raz zobaczyłem drukarkę UV eufyMake E1, zdziwiłem się. Ciężko nie zgodzić się z…
Do sklepów trafia LG RHX7009TLS, czyli suszarka z flagowej linii koreańskiej firmy. Cena przyjemnie zaskakuje.…
Jaki odkurzacz na lata wybrać? Najlepszy odkurzacz to nie tylko taki, który oferuje dużą moc. Trwały…
Na AliExpress, w sklepie Laresar Europe Store kupisz teraz sprawdzony odkurzacz pionowy Laresar X11 sporo…
W ostatnich dniach Internet zalały okazje na ekspresy automatyczne do kawy marki De'Longhi. Oto kilka…