Jest niedrogi, a ma LIDAR, kamerę i wszystko, co potrzeba, aby skosić trawnik do 1000 m2. Sprawdzam, czy robot Sunseeker S4 ma jakieś wady i czy warto kupić ten sprzęt.
Spis treści
Sezon na koszenie trawników ma się dobrze, więc testuję kolejne roboty koszące. Niedawno skończyłem sprawdzać maszyny z linii Segway Navimow – genialnego flagowca X420 i dwa roboty prostsze, lecz nadal dopracowane H206 i H215.
W kolejnych tygodniach możesz spodziewać się nowych testów – aktualnie sprawdzam Terramow V1000, eufy C15 i Roborock RockMow Z120 LiDAR.
Jak na tle tych wszystkich maszyn wypada niedrogi Sunseeker S4? Czas to sprawdzić!
Ile kosztuje Sunseeker S4?
Na początku czerwca robot kosztował 3999 zł na Allegro, podczas gdy w RTV Euro AGD oraz oleole.pl oferty zaczynały się od sugerowanych 4599 zł. Do robota dokupić można za 219 zł daszek montowany na stacji.
Zestaw 12 noży ze śrubkami kosztuje ok. 69 zł – to dwa komplety, które producent zaleca wymieniać co dwa miesiące, ale realnie zależy to od intensywności pracy, jakości trawnika i samego ich zużycia.
Na stronie producenta znajdziemy wśród akcesoriów do serii S widnieje moduł 4G/GPS nazywany antykradzieżowy, lecz jednocześnie usprawnia łączność, gdy robot pracuje poza zasięgiem sieci Wi-Fi. Dokupimy też przedłużacz zasilacza, koła terenowe czy tarczę kosiska.
Parametry i zestaw sprzedażowy Sunseeker S4
Wraz z robotem dostajemy to, co najpotrzebniejsze, czyli stację ładowania (daszek jest sprzedawany osobno) wyposażoną w szczotkę do czyszczenia kopułki radaru laserowego, ładowarkę do stacji, gwoździe do mocowania stacji (8 sztuk), ściereczkę z mikrofibry do radaru i kamery, osłonę radaru, a także zestaw zapasowych ostrzy i śrub mocujących (12 sztuk – dwa komplety).
Specyfikacja Sunseeker S4:
- Przeznaczenie: do 1000 m2;
- Instalacja: bez przewodu ograniczającego i anteny RTK;
- Bateria: 4 Ah, 20 V, litowo-jonowa;
- Żywotność baterii: min. 70% pojemności po 500 cyklach rozładowania;
- Czas ładowania: od zera ok. 90 minut, doładowanie w trakcie pracy ok. 75 minut;
- Czas pracy: do 126 minut;
- Napęd: na tył;
- Czas potrzebny na skoszenie deklarowanych 1000 m2: ok. 19-20 h;
- Maksymalna prędkość koszenia: 0,45 m/s (poruszania się 0,6 m/s);
- Głośność pracy: do 60 dB;
- Zabezpieczenie obudowy: IPX6;
- Wysokość koszenia: 20-60 mm;
- Szerokość koszenia: 18 cm;
- Kosisko: tarcza tnąca z 6 wymiennymi ostrzami;
- Maksymalne nachylenie terenu: 42% (22 stopnie);
- Liczba stref koszenia: do 100;
- Nawigacja: AllSense 3D Fusion z radarem LiDAR 360° i kamera;
- Omijanie przeszkód: AI Vision – rozpoznawanie obiektów z kamerą RGB;
- Pokonywanie przeszkód: do 3,5 cm wysokości;
- Czujnik deszczu: TAK;
- Łączność: Bluetooth, Wi-Fi, opcja 4G/GPS;
- Zabezpieczenia: alarm podniesienia, kod PIN, opcjonalny moduł antykradzieżowy 4G-GPS
- Kompatybilność: Google Home, Amazon Alexa;
- Maksymalna moc ładowania: (zasilacz 76 W);
- Zużycie prądu na 1 cykl ładowania baterii 4 Ah 20 V: 0,086 kWh;
- Waga: 11 kg
- Długość przewodu zasilającego: 9,3 m (7,8 cm ze stacji i 1,5 m zasilacz);
- Wymiary robota: długość 63,8 cm, szerokość 42,2 cm, wysokość 27,4 cm;
- Wymiary stacji: 50 cm szerokości, 79,8 cm długości i 37 cm wysokości;
- Gwarancja: 5 lat.
Co warto wiedzieć o robocie Sunseeker S4?
Sunseeker S4 to nie jedyny robot o takich parametrach – realnie to platforma, z której może skorzystać każdy producent. Na polskim rynku roboty siostrzane, ale jednak z pewnymi zmianami, mają w swojej ofercie firma Stalco i marka własna sklepów Jula – Meec Tools.
Znajdziesz w nich ten sam panel sterowania, pokrętło wysokości koszenia, średnicę kosiska, główne podzespoły. Różnią się zewnętrznymi obudowami oraz systemami nawigacji i przeznaczeniem na różnej wielkości trawniki, więc też pojemnością baterii.
Wychodzi więc na to, że z produktu jednego chińskiego producenta korzysta mnóstwo marek.
Konstrukcja S4 jest stosunkowo prosta i typowa – mamy napęd na dwa koła z tyłu robota, z przodu dwa koła podporowe, obrotowe 360 stopni. Kosisko jest pojedyncze, z 6 nożami, ale o skromnej średnicy tylko 18 cm. Nie jest przesuwne, więc aby minimalizować martwą strefę koszenia przy rantach, trzeba w apce ustawić właściwy dystans/najazd na rant.
Z przodu mamy zderzak będący czujnikiem zbliżeniowym z przeszkodami, wyżej gniazdo ładowania ze styki, a na górze robota kopułkę radaru laserowego – zupełnie, jak w testowanym rok temu MOVA 1000, lecz tu, nad stykami ładowania jest dodatkowo kamera rozpoznająca przeszkody do sprawnego ich omijania, czyli bliżej tej konstrukcji to Dreame A2 czy MOVA Lidax Ultra.
Za kopułką radu mamy czujnik deszczu i klapkę, pod którą kryje się sterownik i wielki przycisk stop. Gdy otworzymy klapkę zobaczymy, że ustawienie wysokości koszenia jest manualne pokrętłem, niżej mamy wyświetlacz segmentowy, wskaźnik naładowania baterii (3-stopniowy), ikony blokady, sygnału Wi-Fi, BT.
Sterujemy czterema przyciskami: włącz/wyłącz, start/strzałka w górę, home/strzałka w dół, ok/ustawienia. Resztę opcji mamy w apce Sunseeker.
Stacja ma pełny najazd dłuższy od robota, wysunięte styki ładowania i dwa odblaski ułatwiające powrót do stacji. W górnej części stacji znalazło się miejsce na wymienną szczotkę – robot przy każdym wjeździe i wyjeździe ze stacji, czyści sobie o nią kopułkę radaru, a i tam mamy dodatkowo w zestawie szmatkę z mikrofibry. Miejsce na silikonową osłonę radaru znajduje się w górnej części stacji – pod klapką z logo firmy.
Nie mamy tu pozycjonowania satelitarnego RTK ani sieciowego nRTK, ale można dokupić osobny moduł z kartą 4G, który odpowiada nie tylko za komunikację (tam, gdzie Wi-Fi i BT nie daje rady), ale też za pozycjonowanie GPS – pełni rolę antykradzieżową oraz śledzenia pozycji robota.
Wybór nawigacji wizyjnej z kamerą przednią, z mapowaniem terenu za pomocą radaru laserowego w obrotowej kopułce daje pełną autonomię i brak problemów z ewentualnymi zakłóceniami sygnału RTK, nie ma tu też tak rygorystycznych wymogów co do montażu.
LiDAR ma deklarowany zasięg mapowania 50 metrów i jest to w pełni prawdziwy parametr – widać to po mapie 3D pokazującej punkty pomiarowe. Producent chwali się, że LiDAR 3D ma 210 000 punktów pomiarowych na sekundę, więc jego dokładność jest ponoć centymetrowa. Kąt działania LiDARu to 360 stopni w poziomie i 70 stopni w pionie.
Obraz z kamery jest przetwarzany przez algorytm AI, do sprawnego rozpoznawania przeszkód i ich omijania. Za to robot nie ma oświetlenia LED wspomagającego pracę robota po zmierzchu, więc rozpoznawanie przeszkód może być wtedy osłabione – w takiej sytuacji główną rolę nawigacyjną pełni już głównie LiDAR.
Sunseeker deklaruje, że robot radzi sobie w wąskich ścieżkach od 80 cm szerokości i mocno chwali się trybem automatycznego mapowania terenu – w moim przypadku działa to średnio, ale jeśli ktoś ma prostszy układ ogrodu z lepiej zaznaczonymi granicami, to można z tego trybu skorzystać.
Robot ma przeznaczenie na 1000 m2, czyli przeciętną wielkość działki budowalnej w Polsce, od której należy odjąć powierzchnię domu, ścieżek, nasadzeń, czy podjazdu, więc finalnie większość typowych ogrodów ma te 500-800 m2 trawnika. Liczba możliwych stref do ustawienia na mapie robi wrażenie – do 100, ale realnie każdemu wystarczy ich dosłownie kilka. U mnie pracował w ramach dwóch stref.
Sunseeker to robot typowo do płaskich terenów, choć producent podaje, że może radzić sobie ze skarpami o pochyleniu 42% (22 stopnie), z uwagi na zastosowanie tylnych kół z kolcami i silnego napędu. Realnie wszystko zależy od podłoża – jeśli będzie miękkie (piasek) czy błotniste (po deszczu), to tylko roboty z napędem AWD dadzą radę.
Robot jest porządnie zabezpieczony zgodnie ze standardem wodoodporności IPX6, więc można myć go z węża ogrodowego pod lekkim ciśnieniem, ale nie myjkami wysokociśnieniowymi. Głośność pracy ma nie przekraczać 60 dB, sterujemy z aplikacji Sunseeker, a także z asystentów Amazon Alexa oraz Google.
Producent deklaruje, że ochrona naszych danych jest zgodna z RODO – cokolwiek ma na myśli.
Z mniej znaczących kwestii wspomnę, że Sunseeker zgarnia sporo nagród – Best of IFA 2025, Najlepsze produkty na targach CES 2026, czy Innovation Award CES 2026.
Jak widać, w marketingowych opisach Sunseeker S4 ma wszystko, co potrzeba na typowej wielkości ogród – nawigację łączącą kamerę z LiDARem, 6 noży zamiast standardowych 3, rozbudowaną aplikację i automatyczne lub ręczne mapowania. W trakcie kilku tygodni testowania zweryfikowałem, jak to jest w rzeczywistości.
Warunki pracy robota Sunseeker S4
Robot bazowo pracował na bocznym trawniku. Bardzo długim, ale wąskim, ze sporą ilością nasadzeń, granicą z jednej strony w postaci kamiennej drogi, a z drugiej murka od ogrodzenia.
Wiele robotów nie daje sobie tu rady – zawiesza się na przeszkodach lub nie kosi dokładnie. Pierwszym dobrze ogarniającym był Segway Navimow H206 (więc i H215), a także Segway Navimow X420, choć ten z uwagi na swoje wymiary, nie mieścił się między niektórymi nasadzeniami, a płotem.
Aby sprawdzić, jak robot radzi sobie między strefami, dodałem mu jeszcze kawałek przedniego trawnika za drogą z kamienia, tak aby dobić do okolicy tych deklarowanych 1000 m2.
Boczny trawnik jest najstarszy, leży pod sosnami, więc spada na niego pełno szyszek i jego stan jest najgorszy – w wielu miejscach po prostu brakuje trawy, a dosiewki z ziemią nic nie dają. Przedni trawnik jest za to dużo ładniejszy, nie ma z nim większych problemów, co roku wertykuluję go na wiosnę, nawożę i walcuję.
Praca robota koszącego to mulczowanie trawy, a nie jej zbieranie, co jest ogromną zaletą. Trawnik sam się nawozi krótkimi, ściętymi końcówkami trawy – jeśli robot jeździ często, to wręcz nie widać, że w trawniku leży nieco ściętej trawy, staje się ona naturalnym nawozem. Od kiedy używam robotów koszących na frontowym trawniku, wygląda on znacznie lepiej i z roku na rok jest mniej suchej trawy do usunięcia po zimie za pomocą wertykulatora.
Co do utrudnień terenowych, to frontowy trawnik ma lewą część mocno pochyloną, na granicy 45%, gdzie choćby robot Parkside z Lidla czasem potrafi zsunąć się poza obszar koszenia. Połowa rantu trawnika to kamienne ścieżki i droga, a druga połowa to oddzielenie trawy od włókniny z korą lub kamykami plastikowym obrzeżem.
Przed altaną są płytkie schody i te też są dla robotów problemem – przykładowo Terramow S800, jak i nowszy Terramow V1000 potrafią zjechać na górny schodek, mimo iż same oznaczyły na mapie ten obszar jako niebezpieczny dla robota.
Na środku dużego trawnika jest owalna rabata, wzdłuż drogi są 2 lampy na kamiennej podstawie i 3 hortensje odcięte plastikowym obrzeżem z kamyczkami. Nie jest może to jakiś hardcorowy teren dla robota, ale na pewno nie można go nazwać gładkim i prostym.
Montaż robota Sunseeker S4 i generowanie mapy
Jak z większością nowych robotów, tak i z Sunseekerem S4 montaż jest banalnie prosty.
Od razu po otwarciu pudełka mamy duży karton ze wszystkimi informacjami, które są nam potrzebne – bez zaglądania do instrukcji obsługi. Pokazany jest skład zestawu i kroki, które mamy wykonać – od podłączenia robota pod aplikację, przez zachowanie wolnej przestrzeni wokół stacji na ok. 1,5 metra, zwłaszcza od strony najazdu, a jeśli chcemy stację umieścić poza trawnikiem, to nie dalej niż 5 metrów od jego granicy.
Stacja nie ma typowych śrub wkręcanych z plastiku, a wbijane kołki, więc jeśli masz twardszy grunt, warto zapatrzyć się w gumowy młotek. Jest ich 8, wbijamy tak, aby nic nie wystawało.
Ze stacji z tyłu wystaje przewód z gniazdem zakręcanym – podpinamy pod zasilacz i podłączamy do zasalania – u mnie zabrakło dosłownie 1 metra od stacji do gniazdka w garażu, więc i tak musiałem użyć zwykłego przedłużacza. Na górnej części stacji jest dioda. Gdy miga, oznacza, że robot się ładuje, gdy świeci stałym światłem – jest naładowany.
Parowanie Sunseekera S4 z aplikacją
Podpięcie robota pod apkę nie jest trudne – skanujemy pierwszy kod QR z tyłu robota (od lewej), apka znajduje go po BT i rozpoczyna parowanie. Robot na starcie wymaga od nas wpisania bazowego kodu pin „0000”, następnie prosi nas o ustawienie własnego pinu. Kolejny krok to podpięcie robot pod domową sieć Wi-Fi – współpracuje z sieciami 2,4 i 5 GHz.
U mnie od razu po połączeniu z siecią pojawiła się aktualizacja do zainstalowania – zrób, to zanim przejdziesz do mapowania. Pierwsza aktualizacja miała numer 1.1.21.2744, a finalnie robot kończył testy z wersją 1.1.23.2937 – producent często aktualizuje ten model.
Kolejny krok to już mapowanie. Przed rozpoczęciem mapowania, należy sunąć z trawnika wszelkie przeszkody i małe przedmioty, trawa powinna mieć mniej niż 6 cm wysokości. Jeśli wykonujemy mapowanie ręcznie, należy wyznaczyć granicę przynajmniej 5 cm od schodów i innych uskoków.
Robot przed mapowaniem wykona diagnostykę – sprzęt musi być zadokowany w stacji, mieć min. 50% baterii.
Tworzenie mapy z podziałem na strefy
Zaczynamy od wyznaczenia strefy pracy, a potem możemy ustawić na mapie strefy zakazane, kolejne strefy pracy i korytarze między nimi. Wszystko jest jasno opisane w apce. Masz tu wybór mapowania automatycznego i ręcznego. Automatyczne ma na 6 kartach wytłumaczone, jak to działa i jak przygotować na ten proces ogród. W moim przypadku robot wyjeżdżał na kamienną drogę, więc mapa byłaby tragiczna.
Przepiąłem tryb na mapowanie ręczne – na ekranie mamy drążki sterownicze, którym kierujemy robotem jak zdalnie sterowanym samochodzikiem zabawką, należy jedynie pamiętać, żeby poruszać się tuż za robotem – łączność jest wtedy po BT. Gdy najedziemy na miejsce, gdzie chcemy zacząć mapowanie, trzeba to zaznaczyć na mapie.
Następnie objeżdżamy wszystko wokół i domykamy pętlę. W kolejnym kroku możemy na posiadanej strefie wyznaczyć strefy zabronione, przykładowo wokół rabat, czy nasadzeń. Możemy też przejść do wyznaczenia kolejnej strefy, a na koniec połączyć je ścieżką, po której robot ma jeździć.
Stworzoną mapę możemy wyświetlać w 2D i 3D, gdzie ten drugi tryb jest bardziej dla fanu i podglądu jak działa LiDAR.
Jak kosi robot Sunseeker S4?
Zaraz po wyjęciu z pudełka robot robi wrażenie zabaweczki – w porównaniu do takich maszyn, jak Segway Navimow X4, Dreame A3 Pro AWD czy Roborock Z120 LiDAR, Sunseeker S4 jest naprawdę maleńki.
Pierwsze wrażenie i jakość wykonania
Jakość wykonania stacji jest dobra, fajnie, że w górnym elemencie przewidziano schowek na osłonę LiDARu i pudełko zapasowych noży, a sama kopuła radaru ma specjalną szczotkę w stacji, która oczyszcza go przy każdy wjeździe i wyjeździe, a na postoju chroni przez brudem.
Niestety, u mnie ten element był nieco niespasowany, musiałem plastik mocujący nieco odgiąć, żeby chciał się trzymać w stacji, bo przy pierwszych wyjazdach po prostu odpadał.
Sam robot jest nieźle spasowany. Gdy się porusza nic nie trzeszczy i nie lata. Korpus jest wykonany z grubego, czarnego plastiku – sprawia niezłe wrażenie, ale już te elementy zewnętrznej obudowy, jak przedni zderzak, klapka sterowania, to cienki i raczej tandetny plastik, dlatego ogólnie wykonanie i jakość użytych materiałów w S4 oceniam na poziom średni/przeciętny.
Pierwsze koszenie
Pierwsze koszenie wykonałem zaraz po mapowaniu i tu pojawiło się pierwsze rozczarowanie – robot, mimo iż jest maleńki, nie chciał wjeżdżać w każdą przestrzeń między nasadzeniami a płotem, mimo iż przestrzeni jest tyle, że zmieściłyby się ze dwa takie roboty na szerokość w większości przypadków.
Podobnie zachowywały się roboty Segway Navimow serii H, choć z uwagi na większe gabaryty, wjeżdżały w jeszcze mniej miejsc. Sunseeker S4 na 14 takich wąskich miejsc, składających się z roślin i murka ogrodzenia, kosił 8 z nich.
Robot mimo wystarczającej ilości miejsca, nie kosi między rośliną, a płotem, Sunseeker S4 / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Kolejna dziwna sprawa to równomierność koszenia – jak możesz zobaczyć na mapie, to gdzie robot kosił jest zaznaczone linią, z wyjątkiem objazdu całej strefy – tam jest tylko zakolorowane na błękit. Mapy pokazują sporo obszarów, w których robot nie jeździł precyzyjnie raz przy razie – ponoć objął kosiskiem całość, bo jest zakolorowana na błękitno, ale jednak kreska trasy pokazuje, że algorytm poruszania się nie jest idealnie dopracowany.
Na końcu strefy, gdzie jest najwęziej, robot często nie chciał dokosić – wracał do stacji, mimo posiadania wystarczającej ilości prądu w baterii, a przestrzeń pozwalała mu na wjazd – objazd na początku wykonał.
Cała pierwsza wąska strefa ma 340 m2 według robota i na jej skoszenie robot potrzebuje doładowania baterii w trakcie – przeszkód łącznie ma 20 na trawniku, koszenie w poprzek strefy zajmuje mu więcej czasu niż wzdłuż, ale w obu przypadkach zostawia nieskoszone obszary. Na szczęście jeżdżąc co trzeci dzień i tak wszystko przytnie, a z uwagi na to, że boczny trawnik jest w słabej kondycji, nie widać tych niedoskonałości.
Tak działo się w obu strefach, na sofcie w wersji, na której zaczynałem test 1.1.21.2744, kolejnej po aktualizacji 1.1.22, ale po aktualizacji do wersji 1.1.23.2937 nagle robot zaczął lepiej ogarniać przestrzeń. Martwych stref koszenia praktycznie już nie ma – na całe koszenie uznał jedynie wysokie mlecze za coś, co trzeba ominąć, a nie skosić (zgodnie z ustawieniem omijania przeszkód w apce).
Po niedokończonej pracy, gdy wchodziło się w wybór strefy do rozpoczęcia zadania, pojawiła się teraz komunikat proponujący najpierw dokończenie koszenia poprzednio nieskoszonych obszarów.
Robot w teorii jest ograniczony do pracy na 1000 m2 i spodziewałem się, że będzie sztywno ograniczony softowo do takiego obszaru: – przy 1000 m2 pojawia się komunikat: „Całkowita powierzchnia mapy 1027/1000 m2 osiągnęła limit. Kontynuowanie mapowania może spowodować, że mapa stanie się nieużyteczna do zadania. Zdalnie steruj robotem z powrotem do punktu początkowego, aby zakończyć mapowanie.” Jak widać przekroczyłem obszar mapowania o 27 m2, a i tak apka pozwoliła domknąć mapę.
Czas i wydajność pracy
Druga strefa to frontowy trawnik o powierzchni według mapy robota 687 m2. Na skoszenie tego obszaru robot potrzebował samego koszenia przez niecałe 7 h, ale z doładowywaniem się, zajęło mu to od 17:07 do 05:30 nad ranem, czyli ponad 12 h.
Pierwszą strefę o pow. 340 m2, robot kosi ok. 4 h, a z doładowywaniem się zajmowało mu to czas od 18:59 do 01:25 w nocy, czyli prawie 7,5 h.
Końcowo na skoszenie deklarowanych 1000 m2 potrzebuje aż 19,5 h pracy, z czego 11 to koszenie, reszta ładowanie. Tak długi czas pracy wynika głównie z zastosowania kosiska o średnicy koszenia 18 cm – zazwyczaj roboty na powierzchnię w okolicy 1000 m2 mają kosisko 20-22 cm i po prostu robią to znacznie szybciej.
Wymiary robota i stacji
Wymiarowo to naprawdę mały sprzęcior, jednocześnie miałem porównanie z gigantycznym Segway Navimow X420, także dużym Dreame A3 Pro AWD i trzecim modelem o napędzie na wszystkie koła – Roborock Z120 LiDAR.
Wśród średniaków były dwa Navimow H206 i H215, a z małych eufy C15 i TerraMow V1000 – wszystkie te maleństwa wyglądają przy robotach 4×4 jak zabaweczki, a przy Segway Navimow X420 jak jego dzieci – zaraz po narodzinach.
Sunseeker S4 ma 63,8 cm długości całkowitej, z przodu najmocniej wystaje zderzak pełniący też rolę czujnika zderzeniowego, a z tyłu koła z obudową, na której mamy naklejkę znamionową i kody QR.
Szerokość jest tu naprawdę skromna – tylko 42,2 cm, więc potencjalnie powinien mieścić się w wąskich przestrzeniach, a wysoki jest na 27,4 cm. Producent nie podaje wymiarów stacji, ale z moich pomiarów wychodzi, że ma 50 cm szerokości, 79,8 cm długości i ok. 37 cm wysokości. Przewód zasilający ma ok. 9,3 m długości (7,8 m przewód ze stacji i 1,5 m zasilacz).
Głośność pracy
Sprawdziłem miernikiem Voltcraft SL-100 głośność pracy robota z ok. 1 i 5 metrów – jest całkiem nieźle. Stojąc bardzo blisko robota, miernik pokazywał wyniki lekko ponad 52 dB, a z odległości 5 metrów to już 43,7 dB. Co ważne, nic tu nie wydaje nieprzyjemnych dźwięków, kosisko jest prawie niesłyszalne, lekko słychać napęd kół, ale zupełnie to nie przeszkadza.
Koszty zużycia prądu i eksploatacji
Pobór prądu na 1 cykl ładowania baterii 4 Ah o napięciu 20 V to 0,086 kWh. Zasilacz ma 74 W mocy i według miernika maksymalny prąd ładowania to 75,1 W, a minimalny to 16,5 W. Robot na skoszenie u mnie 1000 m2 potrzebuje prawie 20 h pracy i wielu doładowań.
Na mniejszą strefę potrzebował dwa doładowania w stacji, a na większą cztery + ładowanie po zakończeniu pracy, czyli łącznie 7 cykli ładowania, każde po ok. 74-75 minut.
Koszt skoszenia 1000 m2 w takim scenariuszu jak u mnie to 0,602 kWh, co przy założeniu, że 1 kWh kosztuje 1,15 zł, da nam koszt 0,7 zł. Załóżmy, że robot kosi co trzeci dzień od kwietnia od października, czyli 71 razy na sezon trawnikowy, da nam zużycie ok. 43 kWh i koszt 49,5 zł.
Sama stacja na podtrzymanie naładowania robota zużywa minimalne ilości prądu, według moich pomiarów ok. 0,08 kWh na dobę. Gdy jest podłączony od kwietnia do października, czyli 214 dni, to da nam ok. 17 kWh zużycia prądu – 19,5 zł. Łącznie na pracę zgodną z powyższym scenariuszem i spoczynek w stacji, robot zużyje ok. 60 kWh, co przekłada się na ok. 69 zł kosztu prądu na cały sezon.
Do kosztów eksploatacji trzeba dodać koszt wymiany noży – powiedzmy dwa razy w sezonie. Oryginalne dwa komplety to koszt 60-80 zł, a zamienniki można dostać znacznie taniej – 30 sztuk po ok. 50-60 zł.
Jak wypada w koszeniu liniowym?
Robot kosi liniowo, nie kluczy i nie stoi na trawniki i myśli, co ze sobą zrobić – jak już wspominałem, początki były trudne, ale aktualizacje softu mocno poprawiają jakość poruszania się i pracy.
Zakładkę robot robi mniej więcej na pół, więc za jednym przejazdem koszone jest ok. 9-10 cm trawy. W ustawieniach możemy zwiększyć odstępy z zakładki na pół (standard) do praktycznie braku zakładki – robot kosi wtedy z szerokością na raz ok. 16 cm (szeroki).
Mamy też wybór prędkości koszenia – szybki, standard i niski, a u mnie robot praktycznie cały czas pracował w trybie szybkim. Realnie porusza się normalnie, nie jest to jakaś super wysoka prędkość, jak w modelach AWD konkurencji.
Finalnie robot ładnie kosi raz przy razie, jedynie, jeśli nie przepadasz za śladem po koszeniu, to musisz wiedzieć, że kupując robota z tak wąskim obszarem roboczym, musi on przejechać liniowo wiele razy, więc ślad kół jest bardzo zagęszczony. Na szczęście robot może zmieniać automatycznie kierunek koszenia co cykl więc ten niepożądany dla wielu efekt jest minimalizowany.
Jak kosi na krawędziach?
Koszenie na krawędzi mocno zależy od dokładności wyznaczenia mapy. W ustawieniach mamy możliwość wyboru, jak blisko krawędzi robot ma kosić – blisko lub daleko i to blisko, oznacza, że trzyma się te 5 cm od niej.
Ustalimy, jak często robot ma kosić rant (zawsze, co 2 lub co 3 cykle), a także to czy krawędzie ma kosić na początku cyklu, czy na końcu. Niestety zabrakło opcji w apce, która wymusiłaby na robocie wjazd na rant, przykładowo z zakładką na 10-15 cm – takie ustawienie mamy w robotach TerraMow i przydaje się, gdy rant jest możliwy do koszenia.
Kupując S4 masz pewność, że ranty będziesz przycinać podkaszarką lub kosiarką pchaną. Przy ścianach, murkach i nasadzeniach zostawia ok. 15-20 cm nieskoszonej trawy.
Zakamarki to problem
Robot ma 42,2 cm szerokości całkowitej, radar laserowy i przednią kamerę, więc w teorii powinien mieć zdolność do wciskania się w wąskie przestrzenie między roślinami czy murkami. Jednak producent podaje, że przejazd powinien mieć min. 80 cm szerokości, czuli prawie dwa razy tyle ile robot ma szerokości i jest w tym sporo prawdy.
Mimo wystarczającej przestrzeni między rośliną, a murkiem ogrodzenia, robot nie wciska się między nie, a objeżdża roślinę, zostawiając trochę nieściętej trawy nie tylko wokół niej, ale też między rośliną i murkiem – to wymaga poprawy i jak na razie żaden z testowanych robotów na blogu nie radził sobie w tej sprawie dobrze.
Delikatność dla trawy
Co do ewentualnego niszczenia trawnika, zwłaszcza przy zawracaniu i skręcaniu, nie zauważyłem żadnych problemów. Robot zawraca w najprostszy sposób – koła poruszają się w przeciwnych kierunkach i takim sposobem robot robi nawrotkę 180 stopni.
Same koła mają sporej długości kolce jako bieżnik, daje to niezłą przyczepność i przez cały test, robot ani razu nie utknął w piasku, nie zjechał poza strefę koszenia. Sunseeker S4 jest delikatny dla trawy.
Pokonywanie ścieżek w kanałach między strefami
Pokonywanie kamiennej drogi w kanale między strefami, Sunseeker S4 / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Wiele robotów ma problemy z przejazdem przez drogę kamienną między strefami – jest wyboista i roboty tracą na niej trajektorię, a w niektórych nawet odpalały się błędy.
Sunseeker, mimo iż jest maleńki i ma napęd tylko na tył, daje sobie z tą drogą radę, choć jak po niej jedzie, to miota nim mocno, lecz trakcja radzi sobie dobrze, a algorytm poruszania się koryguje trasę. Między strefą A i B ustawiłem tylko jeden kanał przejazdowy, najbliżej jak się dało stacji.
Powroty do stacji
Bezpośredni powrót do kanału łączącego z drugą strefą, Sunseeker S4 / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Robot powraca do stacji perfekcyjnie i ani razu nie prosił o pomoc – stacja ma zaznaczoną pozycję na mapie (automatycznie), do tego jest oznaczona odblaskami.
Jedyny przypadek, gdy robot nie mógł wjechać na stację, to gdy na początku odpadła szczotka, z uwagi na źle wykonane mocowanie – wystarczyło mocno odgiąć plastik i już się trzymała przez resztę testu. W apce możemy wybrać jak robot ma wracać do stacji – inteligentnie, bezpośrednio czy po krawędzi.
Praca nocą i działanie czujnika deszczu
Czujnik deszczu działa dobrze. Nie jest za czuły, lekkie kropienie nie powoduje przerwania pracy, musi faktycznie zacząć padać. Praca nocą jest w S4 jak najbardziej możliwa z uwagi na nawigację z radarem laserowym, choć znacząco spada zdolność do wykrywania małych przeszkód – kamera nie m diody doświetlającej, więc jest ryzyko, że jakieś żyjątka ogrodowe aktywne nocą, mogą dostać się pod nóż.
Obrońcy zwierzaków najczęściej na przykład podają jeże, ale w S4 prześwit przedni jest na tyle mały, że musiałby to być jeż wielkości piłki tenisowej – dorosłego osobnika nie najedzie. Co do samej jakości pracy nocą, robot radzi sobie dobrze, nie zauważyłem różnicy w trasie, czy gorszym koszeniu – jest tak jak za dnia.
Omijanie ludzi i przedmiotów
Sprawdziłem, jak S4 radzi sobie z wykrywaniem przedmiotów i ludzi. Zacząłem od dużej przeszkody (człowiek) – robot na pół metra przed wykrył mnie i sprawnie ominął szerokim łukiem, bez zbędnego zatrzymywania się.
Następnie postawiłem mu na trasie konewkę ustawioną lejkiem do niego – wykrył, objechał blisko, nie dotknął i kosił dalej.
Skoro radzi sobie z większymi i średnimi wielkościowo przeszkodami to czas na piłki. Najpierw miękka o średnicy 20 cm. Bez zaskoczenia – wykrył dosłownie na centymetry i sprawnie objechał. Ostatni test to piłka tenisowa w szarym kolorze – jej już nie wykrył, przejechał przez nią, traktując nożem.
Z pozostałych obserwacji, ogarnia kontrastowe elementy leżące na płasko, choćby czarny wąż ogrodowy – nie najedzie go, tylko będzie próbować ominąć.
Stan robota na koniec testów
Na koniec testu robot nie wyglądał źle – kosisko nie było zapchane trawą, kopułka radu miała już nieco rys, ale pozostawała czysta. Trochę brudu nagromadziło się przy stykach ładowania i na szybce kryjącej kamerę – warto co kilka cykli przetrzeć ją, dla pewności, że brud nie zniekształca tego, co widzi robot.
Muszę przyznać, że pierwszy kontakt z robotem Sunseeker S4 nie należał do udanych – robot różni się jakością użytych plastików od wcześniej testowanych robotów Segway, czy jednocześnie testowanych TerraMow i Roborock, a najbliżej mu do plastików z Dreame A3 Pro AWD, czy testowanego w 2025 roku Goatbot Unicut H1.
Mapę ręcznie robi się bardzo wygodnie, ale pierwsze koszenie pokazało, że robot nie specjalnie chce kosić strefę w całości, miał obszary, które pozostawiał puste, choć dzięki zmiennemu kierunkowi koszenia w następnym cyklu już je ogarniał.
Na szczęście dwie kolejne aktualizacje znacząco poprawiły poruszanie się robota i strategię koszenia, do takie stopnia, że już można uznać S4 za sensowną konstrukcję na małe i średnie trawniki.
Oczywiście trzeba mieć świadomość, że przeznaczenie tego modelu przez producenta na trawniki do 1000 m2 oznacza, że z szerokością roboczą 18 cm na skoszenie tylu metrów będzie potrzebować kilkunastu godzin – u mnie 19,5 h, a przecież nie mam skomplikowanego układu ogrodu.
Finalnie w miesiąc robot dostał 3 aktualizacje – zaraz po wyjęciu z pudełka, w środku testu i na jego koniec. Widać, że producent pracuje nad swoim urządzeniem i je udoskonala.
Z robota, który początkowo rozczarował, Sunseeker S4 stał się całkiem sprawną maszynką do koszenia trawy – małą, wyglądającą zabawkowo, z bardzo małą szerokością koszenia, więc i długim czasem pracy, ale jednak robiącą robotę z końcowym efektem takim, jaki być powinien – równo ściętym trawnikiem w każdej strefie.
Czyszczenie i konserwacja robota Sunseeker S4
Skoro robot ma obudowę zabezpieczoną zgodnie ze standardem IPX6, to czyścić go możemy z węża ogrodowego pod lekkim ciśnieniem. Sprzęt jest mały i kompaktowy, więc nie ma tu wiele do czyszczenia.
Zakamarki to głównie elementy mocujące zderzak i przestrzeń między kosiskiem a obudową. Z węża ogarniemy większość zaschniętej trawy, choć jeśli jest jej sporo, to warto najpierw użyć szczotki na sucho.
Producent zaleca, aby czyścić robota co 60 godzin pracy, noże wymieniać co 120 h pracy, co ma przekładać się na okres mniej więcej co 2 miesiące, ale to mocno zależy od tego, jak często będziemy puszczać robota – ręcznie lub w harmonogramach.
Znacznie więcej uwagi należy poświęcić osłonie radaru LiDAR i szybce kryjącej kamerę. Raz na 2-3 tygodnie warto też sprawdzić stan styków ładowania w robocie, jak i stacji.
Fajnie, że producent oferuje wszystkie potrzebne części – nową tarczę tnącą, koła terenowe, czy dodatkowy moduł 4G. Nie znalazłem jedynie ofert na baterię, ale to pewnie kwestia czasu. Dobrze, że do niej mamy łatwy dostęp – znajduje się z tyłu, wystarczy odkręcić 6 śrubek i można ją wymienić na nową, gdy przyjedzie taka konieczność.
Aplikacja Sunseeker i sterowanie
Aplikacja Sunseeker Robot miała swoją premierę w styczniu 2025 roku, ma w Google Play ponad 50 tysięcy pobrać, 166 ocen ze średnią 3,7/5, więc jak widać część użytkowników miewa z nią lub robotem problemy. Przez większość testu korzystałem z wersji z 30 kwietnia 2026 – 1.4.1.
Główny ekran to widok naszego robota z dużym przyciskiem szybki start i małym szczegóły – ten drugi mógłby być większy dla wygodniejszej obsługi lewą ręką. To tu też mamy rozwijaną z góry listę urządzeń, status robota, połączeń, baterii w %, skrót do pomocy, skanowania kodów QR i ustawień profilu aplikacji.
Po wejściu w robota, gdy już jesteśmy po mapowaniu, zobaczymy na środku dużą, powiększaną mapę, z boku skróty do jej obsługi – edycji, mapy rozkładu sygnału Wi-Fi, mapy 3D, zmiany widoku z terenu na rzeczywisty. Gdy jesteśmy podpięci do robota przez BT mamy też funkcję zdalnego sterowania.
Góra robota to powtórka z pierwszego ekranu: mamy rozwijaną z góry listę urządzeń, status robota, połączeń, baterii w %, skrót do pomocy, a dodatkowo menu powiadomień i ustawienia. W powiadomieniach mamy wszystko – od info o aktualizacji, przez zakończenie koszenia, po problemy i błędy.
Pod mapą mamy tygodniowe podsumowanie skoszonego obszaru, obok czas trwania koszenia, duży przycisk start, który w trakcie pracy zamienia się na pauzę i zakończ. Sam dół do dziennik pracy i harmonogramy.
W ustawieniach znajdziemy dwa menu: praca i urządzenie. W Praca mamy ustawienia harmonogramów. To tu wybierzemy, kiedy robot ma kosić – przedział godzinowy w danym dniu tygodnia, to czy ma kosić wszystko, czy tylko wybraną strefę.
Edycja mapy to wyznaczanie nowej strefy pracy, korytarzy łączących strefy, strefy zakazane, strefy bezpieczeństwa, czy wzór do koszenia – do wyboru są liczby lub kształty. Z boku mamy zmianę widoku mapy, zdalne sterowanie robotem i pozycjonowanie na mapie, a także wybór mapy, jeśli mamy ich wygenerowanych więcej (nie mylić ze strefami).
Niżej mamy sekcję z ustawieniami stref, możemy do każdej z nich przypisać komplet ustawień: prędkość koszenia (niska, standard, szybka), odstęp między koszeniami (standard lub szeroki), kierunek koszenia (domyślnie, losowy, wielokątowy).
W ustawieniach ogólnych mamy możliwość wybory tych samych parametrów, ale już nie dla danej strefy, a dla koszenia ogólnego całego obszaru. Ustawienia zadania to częstotliwość koszenia krawędzi (zawsze, co drugi raz, co trzeci raz).
Ustawimy też preferencję koszenia krawędzi – najpierw krawędź lub najpierw pełne koszenie. Tu też ustalimy odległość koszenia od krawędzi – bliska lub daleka, niestety bez konkretnych danych w cm, czy opcji najazdu na krawędź.
Jest też opcja automatycznego mapowania krawędzi (lepiej to wyłączyć, bo robot wyjeżdża poza obszar roboczy w celu mapowania). Unikanie przeszkód można ustawić jako bez dotyku lub powolny dotyk, czyli w pierwszym przypadku je ominie, a w drugi lekko się do nich dosuwa i próbuje skosić.
Ścieżkę dokowania można ustawić jako inteligentną, wzdłuż krawędzi lub bezpośrednią. Dalej można wyłączyć czujnik deszczu i ustalić jak szybko po zakończeniu opadów, robot ma wrócić do koszenia – bazowo po 50 minutach. Ostatnie ustawienie to włącznik pracy nocnej.
W ustawieniach urządzenia mamy info o sprzęcie, ustawienia kodu pin, menu aktualizacji, dziennik pracy z dokładną listą co i kiedy było robione, a także podsumowaniem cykli pracy, podglądem map. Robot przepracował u mnie 20 h i 14 minut, kosił strefę 7 razy, przejechał 1651 m2.
W sekcji konserwacji urządzenia mamy czas do wymiany ostrzy co 120 h i do czyszczenia robota co 60 h pracy. Dalej są ustawienia sieciowe, strefa czasowa, śledzenie robota, ale tylko, gdy połączymy się z nim po BT lub dokupimy moduł 4G/GPS.
Na końcu mamy opcję dodania opinii o sprzęcie, przywrócenie ustawień fabrycznych i usunięcie sprzętu z apki. Aplikacja Sunseeker nie jest tak rozbudowana jak środowisko Segway Navimow, ale zawiera większość potrzebnych opcji.
Chciałbym, aby w ramach aktualizacji pojawiły się następujące funkcje:
- Skoro mam opcję zdanego sterowania robotem, to czemu nie mogę nim w ten sposób kosić? Taka funkcja pozwoliłaby zdalnie sterując dokosić tam, gdzie sam robot nie chciał;
- Koszenie krawędziowe – brakuje ustawienia najazdu na krawędź, jest tylko opcja blisko lub daleko krawędzi;
- Funkcja wciskania się w wąskie przestrzenie – nie 80 cm jak teraz, ale choćby 50 cm, skoro robot ma tylko 42,2 cm;
- Dalsze dopracowanie algorytmu poruszania się i strategii koszenia.
- Dalszych ulepszeń wymaga tryb automatycznego mapowania, na razie najbliżej ideału pod tym względem (z robotów, które testowałem) jest Terramow ze swoim mapowaniem automatycznym poprzez wypełnienie obszaru trasą bez koszenia, bazując tylko na obrazie z kamery.
- Z głupotek, fajnie byłoby mieć możliwość wyboru własnych kształtów koszenia, a nie tylko tych kilku wzorów z apki i liczb. Nie ma nawet liter, ale to naprawdę mało ważny temat.
Ogólnie apkę trzeba uznać za dopracowaną i w miarę kompletną, prostą w obsłudze, intuicyjną i niemającą problemów z łącznością czy stabilnością pracy. Osobiście dałbym apce Sunseeker Robot nieco wyższą ocenę niż średnia w Google Play – takie mocne 4,2/5.
Czy warto kupić robota Sunseeker S4?
Sunseeker S4 to ciekawy robot na małe trawniki. Proponowanie go na 1000 m2 to lekka przesada – biedak musi zasuwać u mnie 19,5 h, w tym czasie 6 razy się doładowywać.
Większość robotów o szerokości koszenia 18 cm przeznaczona jest raczej na trawniki 500-600 m2 i taki byłby dla S4 optymalny, żeby robot mógł skosić go w miarę sensownym czasie, poza godzinami największego nasłonecznienia, bez ryzykowania uszkodzenia trawnika.
Podoba mi się fakt, że producent ulepsza robota z każdą aktualizacją – po wyjęciu z pudełka i pierwszym cyklu koszenia, miałem wrażenie, że to jakaś beta do testów na użytkownikach, ale na szczęście Sunseeker szybko naprawia niedoróbki poprzez częste aktualizacje.
Finalnie na koniec testu S4 spisywał się naprawdę dobrze, aplikacja ma to co trzeba, za pomocą kolejnych aktualizacji można dodać to, czego mi w niej brakowało. Nawigacja już działa w miarę sensownie, a pewnie nadal będzie ulepszana.
Cenowo nie jest to droga maszyna – 3999 zł za robota na nieco przesadzone 1000 m2, z radarem LiDAR i kamerą, zaawansowanym mapowaniem i dzieleniem jej na strefy koszenia, strefy zakazane, zmiennym kierunkiem pracy czy koszeniem we wzory, to naprawdę dobra oferta.
|
ZALETY
|
WADY
|
Szukasz innego robota koszącego?
Na blogu testowaliśmy:
- Parkside PMRDA 20-Li B2 – robot z przewodem ograniczającym na 1000 m2;
- MOVA 1000 – robot z radarem laserowym na 1000 m2;
- Terramow S800 – robot z nawigacją wizyjną (zestaw kamer) na 800 m2;
- Stiga A 3000 – robot z nawigacją satelitarną, ze stacją referencyjną RTK;
- Goat Bot Unicut H1 – robot z kamerą i GPS, dedykowany na obszary do 1500 m2;
- Segway Navimow H215 i H206 – roboty na 1500 i 600 m2, z kamerami, LiDARem i nRTK;
- Segway Navimow X420 – na 2000 m2, napęd AWD, zero skrętność, z nRTK i 3 kamerami.
Ceny Sunseeker S4
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.







































































































Dodaj komentarz