Gdy pierwszy raz zobaczyłem drukarkę UV eufyMake E1, zdziwiłem się. Ciężko nie zgodzić się z faktem, że jest to wyjątkowy sprzęt – być może nawet jedna z ciekawszych drukarek na rynku.
Spis treści
eufyMake E1 to drukarka UV typu flatbed, która według założeń producenta pozwala na wypukły nadruk na szerokiej gamie płaskich powierzchni.
eufyMake deklaruje kompatybilność z ponad 100 różnymi podłożami, co na pierwszy rzut oka może brzmieć dość abstrakcyjnie, w praktyce jednak oznacza możliwość pracy na wielu typach powierzchni.
Już na pierwszy rzut oka sprzęt wygląda zdecydowanie futurystycznie. Mamy tu do czynienia z zabudowaną konstrukcją, widać solidny system wentylacji. Całość przypomina stylowe i kompaktowe urządzenie warsztatowe.
Umieścisz (niemal) wszystko na (niemal) każdej powierzchni
Czym właściwie jest eufyMake E1? To desktopowa drukarka UV typu flatbed, czyli urządzenie do bezpośredniego nadruku na przedmiotach. Jak już wspominałem, według producenta jest w stanie drukować na ponad 100 powierzchniach, między innymi na drewnie, szkle czy tkaninach.
Drukarka działa przede wszystkim na płaskich powierzchniach, a w ograniczonym zakresie także na delikatnie zakrzywionych obiektach. W przypadku bardziej złożonych geometrii jakość druku spada, ponieważ technologia UV flatbed wymaga względnie równej powierzchni względem głowicy.
Dobrym przykładem zakrzywionej geometrii do druku są na przykład kubki czy termosy. W tym kontekście ograniczeniem jest jedynie wyobraźnia. Cała magia kryje się za sprawą „tuszy”, które w technologii UV nie wsiąkają w materiał, lecz są natryskiwane na jego powierzchnię.
Cały proces opiera się na technologii UV-LED, w której tusz jest natychmiast utwardzany światłem ultrafioletowym, tworząc trwałą warstwę nadruku na powierzchni materiału. W praktyce oznacza to brak klasycznego wchłaniania w podłoże. To właśnie dzięki tej technologii możliwy jest nadruk o dowolnej teksturze 3D.
Co warto podkreślić, nadruk nie wymaga wcześniejszego przygotowania powierzchni! Nie trzeba tracić czasu na gruntowanie podłoża czy kładzenie warstwy podkładowej – po prostu wkładasz obiekt, wrzucasz projekt i drukujesz. Prościej już chyba być nie może.
6 pojemników daje szerokie pole do popisu
System kolorów opiera się na klasycznym modelu CMYK, czyli czterech podstawowych barwach: cyjan, magenta, żółty i czarny. W rzeczywistości drukarka nanosi obraz w postaci kropli tuszu. W rezultacie eufyMake E1 jest w stanie nanieść teksturę oraz kolory, jak w prawdziwych dziełach stworzonych farbą olejną.
Biały tusz pełni w eufyMake E1 rolę warstwy bazowej, która umożliwia uzyskanie pełnych, kontrastowych kolorów na ciemnych i nieprzezroczystych materiałach. W wielu przypadkach jest on drukowany jako pierwsza warstwa, stanowiąc podkład dla systemu CMYK.
Natomiast dzięki dodatkowej warstwie lakieru (varnish) możliwe jest selektywne podkreślanie wybranych elementów grafiki oraz uzyskanie efektu połysku lub subtelnej struktury 3D.
To właśnie połączenie CMYK, białego podkładu oraz lakieru sprawia, że eufyMake E1 nie ogranicza się do klasycznego druku 2D, ale pozwala na tworzenie wizualnie i fizycznie bardziej złożonych powierzchni.
Dla kogo eufyMake E1 będzie idealna?
Według producenta eufyMake E1 nie jest drukarką biurową, z czym w pełni się zgadzam. To raczej sprzęt, który zastosowanie znajdzie w warsztatach, mniejszych pracowniach oraz firmach zajmujących się personalizacją produktów.
Trudno się też temu dziwić, ponieważ sama specyfika urządzenia znacznie bardziej przypomina kompaktowe narzędzie produkcyjne niż klasyczny sprzęt do codziennego druku.
W praktyce eufyMake E1 przyda się między innymi przy tworzeniu spersonalizowanych etui, nadruków na drewnie, metalowych tabliczek, skórzanych akcesoriów czy produktów reklamowych wykonywanych w krótkich seriach.
Z perspektywy małych twórców i sprzedawców internetowych szczególnie interesująco wygląda możliwość szybkiego przejścia od projektu do gotowego produktu.
Wystarczy przygotować grafikę, umieścić przedmiot na stole roboczym i rozpocząć druk – bez konieczności wstępnej obróbki i gruntowania podłoża, a także bez potrzeby dodatkowego, ręcznego wykańczania zadrukowanej powierzchni.
To, co mnie osobiście cieszy to fakt, że mimo przemysłowego charakteru urządzenie pozostaje stosunkowo kompaktowe. Według oficjalnej specyfikacji eufyMake E1 ma raptem około 59 cm szerokości, 25 cm głębokości oraz 40 cm wysokości.
W praktyce realna przestrzeń robocza potrzebna do komfortowej pracy będzie oczywiście większa, ponieważ mechanika urządzenia wymaga miejsca na wysuw stołu roboczego oraz wentylację, ale nadal – to zdecydowanie klasa niedużych narzędzi produkcyjnych, które łatwo „upchnąć” nawet w niedużych pomieszczeniach.
Warto przy tym dodać, że w codziennym użytkowaniu eufyMake E1 wymaga dobrze wentylowanej przestrzeni roboczej.
Z biznesowego punktu widzenia najciekawiej wygląda możliwość tworzenia produktów premium bez konieczności dokonania dużej inwestycji w kilka różnych urządzeń – trzeba przecież pamiętać, że maszyny przemysłowe do druku UV typu flatbed zaczynają się zazwyczaj od poziomu około 8000 euro.
eufyMake E1 plasuje się w zupełnie innym segmencie cenowym, oferując dostęp do tej technologii w przedziale około 2 300–2 900 euro.
Wcześniej wspomniałem, że jedynym ograniczeniem jest wyobraźnia i poniekąd jest to prawda. Trzeba natomiast mieć świadomość, że przestrzeń robocza umożliwia pracę na obszarze odpowiadającym formatowi A3 (ok. 330 × 420 mm), co oznacza, że jest przeznaczona wyłącznie do druku na małych i średnich przedmiotach, a nie do dużych, wielkoformatowych realizacji. Niemniej, jest to zrozumiały kompromis w tym przedziale cenowym.
Wspominałem też, że dzięki eufyMake E1możemy wykonać dowolny druk na etui do telefonu, brelokach, małych tabliczkach (na przykład z drewna) lub kubkach. W tym ostatnim przypadku będzie wymagany jednak kolejny element, jakim jest rotator.
Rotator stanowi opcjonalny moduł rozszerzający możliwości drukarki. W przeciwieństwie do standardowego trybu flatbed, dzięki niemu można wykonać druk na powierzchniach cylindrycznych, między innymi wcześniej wspomnianych kubkach lub termosach.
Jak wygląda eksploatacja i prędkości wydruku?
Kluczowym pytaniem pozostają realne koszty eksploatacji. Producent nie podaje jeszcze szczegółowych danych dotyczących zużycia tuszu w przeliczeniu na jeden wydruk, co w przypadku technologii UV ma bezpośredni wpływ na opłacalność.
Koszt tuszu ma tu szczególne znaczenie, ponieważ czyszczenie głowicy odbywa się regularnie i zużywa część materiału także poza samym drukowaniem. Automatyczne cykle konserwacyjne, choć niezbędne dla utrzymania drożności dysz i jakości wydruku, mogą zwiększać całkowite zużycie tuszu w dłuższym okresie.
W efekcie realne koszty użytkowania zależą nie tylko od wydruków, ale też od częstotliwości czyszczenia i przerw w pracy.
Kolejnym kluczowym aspektem jest prędkość, z jaką ten model pracuje. Według producenta, w eufyMake E1 czas wydruku zależy od wybranego trybu jakości oraz stopnia złożoności projektu, a nie od jednej, stałej wartości.
W materiałach informacyjnych podkreśla się, że urządzenie automatycznie dostosowuje parametry pracy, takie jak liczba przejść głowicy i warstw UV, co bezpośrednio wpływa na długość procesu.
W efekcie szczegółowe wydruki z teksturą 3D wymagają dłuższego czasu niż proste grafiki. Niemniej prędkość wydruku można regulować „ręcznie” jednak może mieć to przełożenie na finalną jakość wydruku.
Podobnie jak w innych technologiach UV, użytkownik musi wybierać pomiędzy czasem realizacji a jakością. Tryby z efektem 3D i wysoką rozdzielczością znacząco wydłużają proces druku.
Co z praktycznymi testami? Te już wkrótce!
Na papierze eufyMake E1 wygląda jak jedno z ciekawszych urządzeń dla małych twórców i firm zajmujących się personalizacją produktów. Desktopowa drukarka UV typu flatbed ma potencjał zaoferować możliwości dotychczas zarezerwowane dla drogich rozwiązań przemysłowych w zdecydowanie przystępniejszym budżecie.
Jednocześnie eufyMake E1 nie wpisuje się w żadną z istniejących kategorii urządzeń kreatywnych. To nie jest klasyczna drukarka biurowa, nie jest laserem i nie zastępuje druku 3D — tworzy zupełnie nową kategorię desktopowych systemów UV flatbed.
I właśnie to najbardziej mnie tutaj ciekawi, ponieważ od dawna śledzę rozwój technologii addytywnych oraz wszelkiego rodzaju narzędzi produkcyjnych.
Nadal pozostaje jednak kilka niewiadomych związanych między innymi z realnymi kosztami eksploatacji, szybkością pracy oraz długoterminową trwałością urządzenia, które będzie można ocenić dopiero podczas pełnych testów.
Tym bardziej czekam na moment, w którym urządzenie trafi w moje ręce. Chcę sprawdzić nie tylko samą jakość wydruków, ale też codzienną wygodę pracy, realne koszty eksploatacji oraz to, czy sprzęt rzeczywiście może stać się sensownym narzędziem dla małych pracowni i internetowych twórców.
Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, pełne testy pojawią się już niedługo. Będzie się działo!
Artykuł sponsorowany
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.

















Dodaj komentarz