Wybraliśmy 10 najlepszych szerokich lodówek do zabudowy. W ten sprzęt warto zainwestować w 2026 roku.
Spis treści
Ostatnie miesiące przyniosły sporo sensownych lodówek do zabudowy. Niedawno radziliśmy, które modele będą najoszczędniejsze, a dzisiaj na maniakalny celownik bierzemy lodówki o większej pojemności i szerokości, mające ok. 69 cm, co daje 30% więcej miejsca do przechowywania.
Takie parametry zbliżają sprzęt z tej kategorii do pojemności typowych lodówek wolnostojących typu combi, o szer. 60 cm.
Mamy już około 20 szerokich lodówek, w cenach od 3 400 do 5 600 zł, a do tego dochodzą modele z segmentu premium, w cenach od 7 000 do nawet 12 000 zł.
Sprawdziliśmy wszystkie dostępne opcje, oceniając je pod względem specyfikacji, wyposażenia, dostępności części i jakości serwisu. Ostatecznie wybraliśmy 10 najlepszych szerokich lodówek do zabudowy – naszym zdaniem to sprzęt godny polecenia.
Zaczynamy na grubo, czyli od (w mojej ocenie) najlepszej lodówki do zabudowy o większej szerokości, z kompletnym wyposażeniem, porządną specyfikacją.
Liebherr to zdecydowanie niekwestionowany lider w dziedzinie chłodnictwa, ale też niestety marka z segmentu premium.
Wskazany model nie ma żadnych braków. To lodówka o wysokości 193,8 cm, szerokości 69,1 cm i głębokości 54,5 cm, mająca klasę energetyczną, zużycie 178 kWh prądu rocznie i głośność pracy tylko 29 dB.
Zamrażarka z 3 szufladami ma 91 l pojemności, chłodziarka to 257 l, z dwoma komorami zero BioFresh, pięcioma półkami, zintegrowaną z dolną półką, karbowaną przestrzenią na butelki. Balkoniki są trzy, wykonano je częściowo ze szkła.
Typowo dla tej marki półki mają wiele opcji zmiany wysokości co kilka cm. Tylna ścianka ma wykończenie stalą, mamy górne oświetlenie LED, prosty sterownik na górnej listwie chłodziarki z dwoma termostatami, szybkim chłodzeniem, zamrażaniem, funkcją wakacje.
Drzwi mają zawiasy nożycowe, więc fronty montuje się na sztywno, a nie na ślizgach. Dodatkowo na zawiasach nożycowych mamy Soft System, czyli miękkie domykanie drzwi.
Obie komory mają pełny No Frost, góra dodatkowy obieg powietrza z wentylatora zapewniającego równomierną temperaturę. Zdolność zamrażania to 8 kg na 24 h, a zdolność utrzymania temperatury w przypadku braku zasilania to 14 h.
Lodówkę można doposażyć w SmartDeviceBox, czyli moduł Wi-Fi do obsługi lodówki z aplikacji na smartfony. Na lodówkę masz 10 lat gwarancji po rejestracji (promocja trwa do 31.10.26, ale jest często ponawiana).
Dostępność części do lodówek Liebherra jest w Polsce dobra, nie ma wielu negatywnych opinii na ich serwis, poza faktem, że ceny części czy usług też są „premium” i czasem sprawiają, że naprawy są po prostu nieopłacalne. Miejsce produkcji to Niemcy.
Cenowo lodówka stoi bardzo wysoko – zazwyczaj kosztuje 9199 zł.
Są dostępne też inne warianty, choćby w gorszej klasie energetycznie i z biedniejszym wyposażeniem, ale też wersje w jeszcze wyższej klasie B – cenowo od 6999 zł do 11999 zł:
Schodzimy na ziemię – lodówka koreańskiego producenta jest dwa razy tańsza od Liebherra z miejsca pierwszego.
Dostajemy sprzęt o wymiarach 193,5 cm wysokości, 69 cm szerokości i 55 cm głębokości, pracujący z głośnością 35 dB (kompresor inwerterowy z 10-letnią gwarancją). Ma klasę energetyczną D, zużywa 206 kWh prądu rocznie. Zamrażarka ma 100 l pojemności z dwoma szufladami i wysuwaną tacką.
Chodziarka to 289 l z dwoma szufladami (jedna na warzywa i owoce z większą wilgotnością, druga o lekko obniżonej temperaturze), czterema półkami szklanymi i czterema poziomami balkoników.
Opcji zmiany wysokości półek jest tu mało – górną i drugą od dołu można przestawić o jeden poziom. Druga półka od góry ma dodatkowy pojemnik podwieszany MultiTray mieszczący dwie butelki, zabrakło za to półki składanej.
Tylna ścianka jest częściowo wykończona stalą, oświetlenie mamy górne, a zawiasy są zwykłe, fronty montujemy na ślizgach.
Sterujemy z górnego panelu mającego dwa osobne termostaty, szybkie chłodzenie i zamrażania, a także funkcję wakacje. Druga opcja to sterowanie z aplikacji Smart Things.
Typowo dla Samsunga apka daje nam opcję dodatkowej oszczędności zużycia prądu z funkcją AI Energy Mode, a zamrażarka ma Cool Select+ – opcję zmiany w komory zero lub chłodziarkę.
Obiegi powietrza między komorami są osobne, w obu częściach jest pełny No Frost. Zdolność zamrażania to przeciętne 8 kg na 24 h, ale już 12 h utrzymania temperatury w przypadku braku zasilania to niezły wynik.
Samsung ma sprawny serwis, dobrą dostępność części, a większość chłodnictwa produkują w Polsce – także model z naszego rankingu.
Lodówka Samsunga kosztuje zazwyczaj 4500 zł i występuje jeszcze w jednym, często nieco tańszym wariancie: to Samsung BRB38G705EWWEF w niższej klasie energetycznej E.
Sprzęt jeszcze tańszy, gdyż za niecałe 4000 zł w promocjach, produkcji własnej firmy Electrolux. Ma nietypową wysokość 188,4 cm, 69,6 cm szerokości i 54,9 cm głębokości. Klasa energetyczna to E, zużywa 247 kWh prądu rocznie, głośność pracy to 35 dB (kompresor inwerterowy).
Zamrażarka z trzema szufladami ma 89 l pojemności, chłodziarka to spore 287 l i ma dwie szuflady (komorę o większej wilgotności i szufladę o obniżonej temperaturze), cztery półki, spore możliwości zmiany wysokość półek i trzy balkoniki z jednym mini powieszanym.
Górny balkonik jest zamykany, oświetlenie Led jest boczne i górne, obie komory mają No Frost i osobne obiegi powietrza.
Zawiasy są zwykłe, więc fronty montujemy na ślizgach. Sterujemy z górne wyświetlacza mającego dwa osobne termostaty, funkcję ECO i szybkie chłodzenie oraz zamrażanie.
Plastiki pięciu szuflad mają mleczne wykończenie frontów – wygląda to całkiem ładnie. Wydajność zamrażania to porządne 10,5 kg na 24 h, a czas utrzymania temperatury w przypadku awarii to aż 15 h.
Pod względem serwisowym nie jest źle – większość tego typu lodówek do zabudowy Electroluxa i AEG produkowanych jest we Włoszech, dostępność części jest dobra, choć usługi serwisowe świadczą serwisy podwykonawcze, więc w zależności od regionu czas realizacji naprawy i jakość obsługi serwisowej może być różny.
Electrolux ma też inne wersje tego modelu, zarówno pod swoją marką, jak i AEG:
Wracamy do marek z segmentu premium, choć tu wcale nie mamy jakoś specjalnie drogiego sprzętu – kosztuje standardowo 5600 zł.
Układ wnętrza jest mocno Liebherrowy – mamy dwie szuflady o równej głębokości w chłodziarce, z czego dolna ma większą wilgotność na warzywa i owoce, a górna to komora zero na mięso, wędliny, czy sery.
Nad nimi jest plastikowa półka z pofalowaną powierzchnią, na której możemy trzymać butelki. Mamy dalej trzy półki szklane z kilkoma opcjami zmiany ich wysokości, boczne oświetlenie LED i trzy balkoniki wykonane w większości ze szkła hartowanego.
Chłodziarka ma 267 l pojemności, zamrażarka z trzema szufladami 104 l, głośność pracy to 35 dB (kompresor inwerterowy), a wymiary to 193,6 cm wysokości, 69 cm szerokości i 54,5 cm głębokości. Klasa energetyczna to D, zużywa 218 kWh prądu rocznie.
Zdolność zamrażania nie zachwyca – 6 kg na 24 h, podobnie jak i zdolność do utrzymania temperatury w przypadku awarii zasilania – 8 h. Fronty montujemy na ślizgach – drzwi mają zwykłe zawiasy.
Trzeba natomiast zaznaczyć, że Asko należy do chińskiego Hisense, tak jak i Gorenje – ten koncern nie zbiera dobrych ocen pod względem obsługi posprzedażowej, na części zazwyczaj trzeba czekać, mimo iż te lodówki produkowane są na terenie UE (Serbia), a ceny części bywają naprawdę spore.
W ofercie Asko jest też model Asko RBC597SND1 z wyposażeniem bardziej premium – drewno, stal i szkło, ale różnica w cenie jest ponad dwukrotna, a w tej cenie można już mieć bardzo wysokie modele Liebherra, wyposażone nawet w kostkarkę automatyczną, więc trochę się nie opłaca.
Jedne z lepszych modeli o większej szerokości do zabudowy ma też Miele – lodówka ma klasę energetyczną D, zużywa 234 kWh i pracuje z głośnością 33 dB (kompresor inwerterowy).
Zamrażarka ma spore 98 l pojemności i trzy szuflady, chłodziarka to 284 l. Jednak trzeba wiedzieć, że szerokość jest tu nieco większa niż typowe 69 cm – ten model ma 70,8 cm szerokości, 193,5 cm wysokości i 54,8 cm głębokości.
Chodziarka ma cztery półki szklane, półkę z metalu na butelki, cztery balkoniki i dwie szuflady – dolną z większą wilgotnością na zielone, górną z obniżoną temperaturą na mięso, wędliny, sery.
Oświetlenie jest górne i boczne, opcji zmiany wysokości półek wielu tu nie ma. Sterujemy programatorem z górnej listwy, ma osobne termostaty od obu komór, szybkie chłodzenie i zamrażanie, a także opcję zdalnego sterowania z apki po Wi-Fi.
Fronty montujemy na sztywno – zawiasy są nożycowe z cichym domykiem. Obie komory mają pełny NoFrost, górna dodatkowo obieg powietrza z wentylatora. Zdolność zamrażania to 10 kg na 24 h, a zdolność utrzymania temperatury w przypadku braku zasilania to 13 h.
Jeśli wnętrze wydaje ci się do czegoś podobne, to masz dobrego nosa – Miele nie produkuje lodówek, większość ich oferty pochodzi od Liebherra, ale akurat ten model i jego drugi wariant w klasie E to produkty koncernu BSH – właściciela marek Bosch i Siemens. Miejsce produkcji to Niemcy.
Jedyne, co odstrasza do produktów Miele, to koszmarnie drogi serwis i koszt części, ale w tym przypadku pasują części prosto z BSH, co może być rozwiązaniem powyższego problemu.
Standardowa cena tego modelu to okolice 8500 zł, ale często spada poniżej 8000 zł lub można ją zbić promocjami zestawowymi nawet o 1000 zł.
Jest też model Miele KFN 7913 E – to wariant w klasie energetycznej E, bez dodatkowego wentylatora w chłodziarce, a cenowo wypadający podobnie, więc nieopłacalny.
Skoro mieliśmy lodówkę Boscha pod marką Miele to i samego Boscha nie może w zestawieniu zabraknąć. Mamy tu model w klasie energetycznej E, zużywając 256 kWh prądu rocznie. Ma 34 dB głośności, 54,8 cm głębokości i 193,5 cm wysokości. Korzysta z zawiasów nożycowych, więc fronty montujemy na sztywno.
Zamrażarka ma 98 l pojemności i trzy szuflady, chłodziarka to 285 l z dwoma szufladami (jedna z większą wilgotnością na warzywa/owoce, druga o lekko obniżonej temperaturze).
Do tego cztery półki szklane, półka metalowa na butelki i cztery balkoniki. Sterujemy z górnego panelu mającego osobne termostaty, szybkie chłodzenie oraz zamrażanie, a także opcję sterowania zdalnego z aplikacji Home Connect.
Obie komory mają NoFrost, osobne obiegu powietrza, porządne oświetlenie LED z góry. Temperaturę utrzyma do 13 h w przypadku braku zasilania, a zdolność zamrażania to 9,5 kg na 24 h.
O dostępność części czy jakość serwisu nie ma obaw – BSH ma w Polsce 8 serwisów fabrycznych i najlepszą obsługę posprzedażową, a miejscem produkcji są Niemcy.
Cena tego modelu to okolice 3900-4000 zł, występuje też w drugiej, nieco biedniejszej wersji Bosch Serie 2 KBN96NSE0 z jedną szufladą, bez półki na butelki, z zawiasami ślizgowymi.
Flagowa lodówka chińskiego koncernu z super wyposażeniem. Ma klasę energetyczną D, zużywa 216 kWh prądu rocznie, głośność to tylko 33 dB (kompresor inwerterowy).
Zamrażarka ma aż 115 l pojemności z dwoma szufladami i wysuwaną tacą, chłodziarka to 285 l. Znajdziemy w niej dwie komory o większej wilgotności, prawdziwą komorę zero ze sterowaniem temperaturą z programatora lub aplikacji hOn.
Cała tylna ścianka to wielki LED, nie zabrakło składanej półki na butelki (mieści 5 sztuk), łącznie mamy cztery półki, ale tylko dwie mają opcję zmiany wysokości o jeden poziom. Balkoniki to głęboki dolny, płytki górny i trzy dzielone połówki na środku z trzema poziomami do wyboru.
Zawiasy są zwykłe, fronty montujemy na ślizgach. Wymiary lodówki to 193,5 cm wysokości, 69 cm szerokości i 55 cm głębokości. Zdolność zamrażania to 9 kg na 24, a temperaturę utrzyma do 12 h w przypadku braku zasilania.
Panel sterowania ładnie wkomponowano w półkę między szufladami – mamy osobne sterowanie temperaturą chłodziarki, zamrażarki, komory zero MyZone, szybkie chłodzenie, szybkie zamrażanie, blokadę panelu, funkcje eco i wakacje, a także łączność po Wi-Fi z apką hOn.
Miejsce produkcji to Chiny, dostępność części jest przeciętna – wypadają lepiej od drugiego chińskiego koncernu z tego zestawienia, czyli Hisense (mimo, iż tamci robią szerokie lodówki do zabudowy w Europie), to jednak ogólna ocena jakości obsługi posprzedażowej jest przeciętna i mocno zależy od regionu – infolinia serwisowa przerzuca od razu do lokalnych serwisów, a ich jakość pracy może być mocno różna.
Plusy? Ceny części nie są wysokie, a ogólna jakość chłodnictwa do zabudowy Haiera jest niezła, więc mimo produkcji chińskiej nie psują się specjalnie szybko.
Cena tego modelu to 4999 zł, czasem spada do okolic 4250 zł. Jak widać po opisie tego modelu, jak i konkurencji od marek „nie premium”, jest to najlepiej wyposażony i wyspecyfikowany sprzęt jeszcze w sensownej cenie.
Inne warianty to:
Kolejna lodówka produkcji serbskiej, gdyż Gorenje kiedyś kupiło Asko, a dziś obie marki należą do Hisense – na szczęście duża część produkcji koncernu to nadal fabryki własne Gorenje w Słowenii i właśnie w Serbii.
Mamy lodówkę w klasie energetycznej D, zużywa 210 kWh prądu rocznie, głośność to 35 dB (kompresor inwerterowy). Chłodziarka ma 273 l pojemności, zamrażarka z trzema szufladami to 104 l.
W chłodziarce mamy trzy balkoniki, cztery szklane półki, półkę na butelki z metalu, kilka opcji zmiany wysokości półek i dwie szuflady – komorę zero na mięso, wędliny, sery i szufladę z większą wilgotnością na zielone.
Sterujemy górnym programatorem z osobnymi termostatami, szybkich chłodzeniem lub zamrażaniem, funkcją wakacje, sterowaniem temperaturą komory zero. Nie zabrakło też opcji sterowania zdalnego po Wi-Fi z aplikacji na smartfony, a oświetlenie jest tu boczne.
Obie komory mają system NoFrost, zawiasy są tu standardowe, więc fronty montuje się na ślizgach. Wymiary lodówki są dość typowe: 193,6 cm wysokości, 69 cm szerokości i 54,5 cm głębokości.
Przeciętnie wypada za to zdolność zamrażania 6 kg na 24 h, podobnie jak i utrzymanie temperatury w przypadku awarii zasilania – 8 h.
Cenowo model spada często do okolic 3500 zł, normalnie kosztuje 3999 zł, więc to jedna z najtańszych lodówek w swojej klasie rozmiarowej.
Jak wspomniałem przy modelu Asko, dostępność części w Polsce jest taka sobie, a jakość obsługi posprzedażowej czy terminy napraw nie zawsze wypadają dobrze w przypadku tego koncernu.
Ten model występuje też pod logo Hisense, ale w nieco wyższej cenie:
Tania lodówka do zabudowy, o dużej pojemności, w niezłej klasie energetycznej D, mająca zużycie na poziomie 207 kWh rocznie i głośność pracy 33 dB. Wymiary ma standardowe 193,5 cm wysokości, 69 cm szerokości i 55 cm głębokości.
Chłodziarka to 281 l pojemności, dwie szuflady z większą wilgotnością (górna) i nieco obniżoną temperaturą (dolna), czterema półkami i 3,5 poziomami balkoników z dzieleniem środkowych.
Tylna ścianka jest ledowa, mamy podstawową opcję zmiany wysokości dwóch górnych półek o jeden poziom. Zamrażarka to 101 l pojemności z dwoma szufladami i wysuwaną tacką.
Obie komory mają NoFrost, sterujemy górnym wyświetlaczem lub z apki hOn, nie zabrakło osobnych termostatów, funkcji wakacje i eco, a także szybkiego chłodzenia, czy zamrażania. Zawiasy są standardowe, więc fronty montujemy na ślizgach.
To biedniejszy warianty chińskiej produkcji – Candy należy do Haiera, więc mamy tu dokładnie te same problemy z przeciętną dostępnością części i różnymi ocenami pracy serwisów podwykonawczych, w zależności od regionu.
Cenowo jest to jedna z najtańszych lodówek do zabudowy o większej szerokości i pojemności – kosztuje 3599 zł standardowo, 3300 zł w promocjach, więc to najtańszy model z polecanych w tym rankingu, a rynko niżej spadają tylko lodówki do zabudowy o szerokości 69 cm firmy Beko – nie bez powodu nie znalazły się w tym rankingu.
Stary i sprawdzony model, który trafia do zestawienia warunkowo – to jeszcze produkt własny Whirlpoola produkowany we Włoszech.
Teraz firma należy do Beko i Turcy wymieniają ofertę własną Whirlpoola na swoje własne produkty, więc możliwe, że sprzęt niedługo wypadnie z oferty, a po latach może być różnie z dostępem do części – trzeba mieć to z tyłu głowy kupując dziś sprzęty Whirlpoola ich własnej produkcji, a nie od Beko.
Sam sprzęt jest bardzo ciekawy. Za ok. 4700 zł dostajemy lodówkę o szerokości 69 cm, 55,1 cm głębokości i 193,5 cm wysokości, z 99 l zamrażarką mającą dwie szuflady i wysuwaną tackę, a także 295 l chłodziarkę z dwoma szufladami (jedna komora zero z regulacją temperatury pokrętłem i drugą komorę z regulacją wilgotności na zielone).
Do tego mamy aż pięć półek, z czego dwie górne mają haki na cztery butelki, do tego trzy poziomy balkoników, z czego oba górne są dzielone z opcją zmiany wysokości, a dolny ma podwieszaną, zamykaną przestrzeń.
Zawiasy są zwykłe, fronty montujemy na ślizgach, ale dodatkowo zamontowano system Push to open – wystarczy nacisnąć na front, a ten powoduje samodzielne otwarcie się drzwi na ok. 8-10 cm, więc lodówka współpracuje z frontami bezuchwytowymi. Sterujemy górnym programatorem z osobnymi termostatami.
Głośność pracy to tylko 32 dB (kompresor inwerterowy), obie komory mają pełny NoFrost, tylną ściankę chłodziarki wykończono imitacją stacji, a półki, balkoniki i fronty szuflad mają sporo metalicznych dekorów.
Zdolność zamrażania to 10 kg na 24 h, a zdolność utrzymania temperatury to aż 26 h – jeden z najlepszych wyników na rynku.
Są też inne wersje tego modelu:
Jeśli chcesz kupić pewną lodówkę o niskiej awaryjności z dobrą dostępnością części, czy porządnym serwisem, celuj w produkcję BSH, czyli z tego zestawienie są to modele Boscha i Miele.
Solidną opcją jest też zakup lodówki Samsunga – najlepiej się sprzedają, mają ogromne udziały w rynku, nie ma problemów z dostępnością części i to jedyne modele o większej pojemności do zabudowy, produkcji polskiej.
Jeśli jednak masz budżet na lodówkę premium, zdecydowanie liderem i najlepszym wyborem będą modele Liebherra z komorami BioFresh, a flagowy model ma nawet wbudowaną kostkarkę automatyczną. Zarówno BSH, jak i Liebherr produkują swoje lodówki do zabudowy w Niemczech.
Wśród koncernów chińskich, (czyli Hisense i Haier) mamy gorszą sytuację serwisową i dostępność części, ale flagowiec Haiera jest zdecydowanie najlepiej wyposażony, więc ma sporo argumentów zakupowych.
Za to Hisense sprzedaje swoje lodówki pod trzema markami: najtaniej pod Gorenje, w średniej półce pod własnym logo i drożej pod marką premium Asko – to też lodówki warte uwagi.
Najbardziej ryzykownym zakupem będzie włoskiej produkcji Whirlpool – nie wiadomo co z tą świetną serią zrobi nowy właściciel Beko, więc za parę lat jak będziesz szukać nowego balkonika, czy szuflady, możesz się nieprzyjemnie zaskoczyć.
Z Włoch są też lodówki do zabudowy Electroluxa – tu nie mam uwag, to proste, ładnie wykończone modele w sensownych cenach.
Celowo pominąłem górną półkę premium – mamy na rynku pełno modeli do zabudowy od 25 tys. do 75 tysięcy złotych, pod markami Gaggenau, Liebherr i Miele, sprzęty o metalowym i szklanym wykonaniu w miejscu plastiku, najwyższa jakość i funkcjonalność, ale to urządzenia w zasięgu finansowym ułamka Polaków.
Mam nadzieję, że pomogłem wybrać dobrą lodówkę. Zachęcam również do lektury innych wpisów na AGDaniak.pl, gdzie doradzamy, jaki sprzęt AGD warto teraz kupić (albo czego unikać).
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
Philips wraca z odkurzaczami bezprzewodowymi! Nowe PowerUp IQ70 i IQ 80 mogą namieszać… (więcej…)
Pięknie wygląda, jest przy tym odporniejsza na uszkodzenia i mniej widać kurz. No i jest…
W dzisiejszych ofertach Lidl wrzucił fajny sprzęt dla osób, które potrzebują dokładności. Na promocji wylądował…
Media Markt wypuścił dwa ekspresy do kawy marki własnej Koenic. Prawdopodobnie już niedługo kolejne warianty…
Dzięki technologiom AI Wash+, AI Ecobubble, inteligentnemu ekranowi i Optimal Dry i AI Dry+ nie…
JD.com, chiński gigant z branży e-commerce uzyskał wszelkie potrzebne zgody od Komisji Europejskiej na zakup…