fot. Husqvarna
Trwa postępowanie antydumpingowe wobec chińskich producentów robotów koszących. Jego konsekwencją może być nałożenie ceł na roboty koszące z Chin.
Spis treści
Komisja Europejska prowadzi postępowanie antydumpingowe wobec chińskich producentów robotów koszących. Wniosek złożyła Husqvarna Manufacturing CZ 6 października 2025 roku, czyli czeski oddział szwedzkiego producenta, słynącego z kosiarek, pił łańcuchowych, kos, traktorów i właśnie robotów koszących.
W dokumentach sprawy pojawia się przedział 21,4–57,4% potencjalnego marginesu dumpingu, czyli sprzedaży produktów poniżej kosztów wytworzenia, co ma być uznane za nieuczciwą praktykę handlową.
Na razie nie oznacza to wprost wprowadzenia ceł na roboty koszące z Chin, ale postępowanie trwa, jego wynik poznamy najprawdopodobniej na koniec 2026 lub na początku 2027 roku, a jedyne co się na razie wydarzyło to obowiązek rejestracji importu chińskich robotów od stycznia 2026.
Co ciekawe, Husqvarna złożyła skargę w imieniu unijnego przemysłu produkującego roboty koszące, a postępowanie otrzymało numer AD745 – wszystkie informacje o nim znajdziesz tutaj. Sprawa dotyczy elektrycznych robotów koszących z Chin, klasyfikowanych pod numerami: CN 8433 11 10 i TARIC 8433 11 10 10.
Polskie media już na przełomie kwietnia i maja pisały o możliwych cłach 20% dla głównych producentów i nawet 57% dla małych firm z Chin. To jednak pomylenie kilku kwestii. Autorzy skargi podają, że takie wartości to dumping cenowy, czyli według Husqvarny chińscy producenci robotów sprzedają je za tanio.
Tu trzeba wyjaśnić czym jest dumping w tym przypadku. 57,4% to skrajny margines dumpingu. Komisja Europejska próbuje w ramach postępowania ustalić, ile powinien kosztować dany produkt w normalnych warunkach, a następnie porówna tę wartość z ceną, po której jest eksportowany do UE.
Przykładowo UE ustali, że normalna wartość robota to 5000 zł, ale cena eksportowa to 3500 zł, różnica 1500 zł, więc 1500/3500 zł to 42,9% – tak otrzymujemy margines dumpingowy. Nie oznacza to jednocześnie, że producent zarabia o 43% mniej, czy cena powinna być o tyle wyższa, a tym bardziej że tyle wyniesie ewentualne cło.
Husqvarna w swojej skardze wskazywała również na około 125% poziomu usunięcia szkody. To jest jeszcze lepszy punkt niż sam dumping.
Według szwedzkiego koncernu ceny chińskich robotów są tak niskie, że powodują szkodę dla producentów z UE. 125% to poziom podniesienia cen chińskich robotów, aby unijny producent mógł sprzedawać swój produkt na poziomie pozwalającym mu unikać szkody.
Czy Husqvarna rzeczywiście udowodniła, że chińskie roboty są dumpingowane, czy też chińscy producenci po prostu mają znacznie niższy koszt wytworzenia i są gotowi zaakceptować niższą marżę?
Husqvarna w swojej skardze wskazuje sporo ogólnych przyczyn powodujących, że chińscy producenci robotów koszących mają znacząco niższe koszty: od chińskich programów przemysłowych, 14-ty Plan Pięcioletni, program Made in China 2025, politykę państwa dot. rozwoju AI, czy choćby udziały państwa w fabrykach komponentów i finalnych produktów, zwłaszcza baterii stosowanych w robotach.
Podane liczby, czyli dumping do 57,4% to wyliczone ogólnie, bez porównania rzeczywistego chińskiego kosztu produkcji konkretnego robota, z jego ceną sprzedaży, Husqvarna nie podaje w skardze żadnych konkretnych danych, wyliczeń czy statystyk, a mimo to, Komisja Europejska uznała, że dowody są wystarczające, aby rozpocząć dochodzenie na podstawie art. 2(6a).
W ramach postępowania Komisja poprosiła producentów chińskich o przekazanie informacji dotyczących materiałów, komponentów przetworzonych i nieprzetworzonych, energii wykorzystanej do produkcji, w celu ustalenia kosztów produkcji i wytworzenia robotów koszących. Dane te nie są oczywiście dostępne publicznie.
Z perspektywy osoby zajmującej się testowaniem robotów od kilku sezonów, znającej rynek, ceny i możliwości tych urządzeń, widać wyraźnie jeden fakt.
Chińskie firmy rozpoczęły ofensywę na rynki europejskie 3 lata temu, mnóstwo nowości pojawiło się w 2024 i 2025 roku, a to, co zaoferowali nam w tym roku, mocno namieszało w rynku.
Stare firmy europejskie, jak właśnie Husqvarna, Gardena, Stiga, Stihl, Ambrogio sprzedawały całymi latami swoje roboty za naprawdę grube pieniądze. Sensowne roboty na proste tereny kosztują w tych firmach od 7 do 10 tysięcy złotych, a gdy masz nieco bardziej skomplikowany układ terenu lub trawnik na skarpie, trzeba wydać 12-15 tysięcy złotych.
Chińskie marki nie dość, że wprowadziły w ostatnich latach bardziej zaawansowane konstrukcje wykorzystujące radary laserowe LiDAR, kamery czy pozycjonowanie nRTK bez dodatkowych anten, to od razu były oferowane w niższych cenach.
Dobrym przykładem są Dreame A1 i MOVA 1000 – roboty z LiDARem na 1000 m2 trawnika, oferowane po wprowadzeniu za 400-5000 zł, nie wymagające wkopywania przewodu ograniczającego, czy specjalisty od instalacji robota i mapowania terenu: każdy mógł zrobić to samemu z poziomu smartfona w 10-20 minut. Markowa konkurencja w tych pieniądzach nie miała nic sensownego do zaoferowania.
Mamy tu klasyczny konflikt producentów z wysokimi kosztami produkcji z UE vs producentami z Chin, gdzie koszty produkcji są o wiele niższe. Na dodatek widać, że producenci z Azji nie mają problemów ze sprzedażą na niższych marżach, a europejskie firmy nadal chciałyby sprzedawać prymitywne roboty koszące, za ogromne pieniądze i mieć na każdej sztuce wysokie marże.
Niestety jest to bardzo prawdopodobne, że od 2027 roku roboty koszące z Chin podrożeją. Nie wiemy, jak wysokie mogą być cła, plotki mówią, że będą odpowiadać poziomowi dumpingu i zostaną zróżnicowane pod kątem skali sprzedaży czy produkcji danej firmy, tak więc najwięksi chińscy producenci mogą obawiać się ceł na poziomie 20-30%, a ci mniejsi do 60%, ale to nie ma na razie żadnego potwierdzenia.
Takie działanie raczej nie spowoduje, że każdy, kto chciał kupić robota chińskiego do 5 000 zł, mając teraz ten sam sprzęt po cenie 8 000-10 000 zł, zmieni swój wybór na robota produkcji europejskiej, skoro nadal oferują one gorszą funkcjonalność, a argument lepszej dostępności części, sieci serwisowej czy bezpieczeństwa danych nie do każdego trafia.
Dobrze pokazują to udziały w polskim rynku – MOVA ma 19%, Dreame 12%, więc roboty z jednego źródła razem stanowią 31% udziału, a przecież dobrze sprzedają się też roboty Worx, Segway, Ecovacs, Mammotion, Terramow, Sunseeker oraz prostsze konstrukcje Parkside.
Husqvarna nadal ma dobrą sprzedaż, ale wśród robotów komercyjnych i segmentu premium na duże obszary powyżej 1500 m2, a przecież ze starych marek mamy jeszcze firmy Stiga, AL-KO, Stihl, Karcher i Gardena.
Robot koszący nie jest już produktem premium, jedynie dla najzamożniejszych konsumentów, chcących sobie zautomatyzować proces koszenia trawników, a sprzętem dostępnym cenowo prawie dla każdego, właśnie dzięki firmom z Chin, a nie z Europy.
W życiu nie wydałbym 10-15 tysięcy złotych na przestarzałego robota od europejskich producentów, gdy na rynku są takie konstrukcje, jak Segway Navimow X420, Roborock RockMow Z120 LiDAR, czy Mammotion LUBA 3 AWD. Mam porównanie wyżej wymienionych konstrukcji do robotów Stiga i Husqvarna – Chińczycy robią to po prostu lepiej i nie tylko pod względem sprzętowym, ale też oprogramowania robotów oraz aplikacji do sterowania zdalnego.
Widać, że podobnie myśli wielu kupujących i także mają wątpliwości co do intencji Husqvarny, która tak naprawdę została mocno w tyle za Chińczykami – polecam poczytać wątek na ten temat na reddit.com.
Świetny artykuł na ten temat ma też South China Morning Post – pokazuje chińskie spojrzenie na sprawę skargi, niestety jest ukryty za paywallem.
Marki z Azji przejmują rynek robotów koszących, oferują więcej za mniej, a jedyne przewagi starych, drogich producentów to aspekty poza produktowe – serwis, dostępność części i postrzeganie marki. Taki stan rzeczy nie podoba się europejskim producentom, stąd skarga Husqvarny w imieniu branży.
Jeśli wszystko pójdzie po ich myśli, jedynym skutkiem dla przeciętnego Kowalskiego będą wyższe ceny robotów spoza UE i nadal bardzo wysokie ceny robotów produkcji starych firm europejskich, które zostały mocno w tyle pod praktycznie każdym względem.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
Philips wraca z odkurzaczami bezprzewodowymi! Nowe PowerUp IQ70 i IQ 80 mogą namieszać… (więcej…)
Pięknie wygląda, jest przy tym odporniejsza na uszkodzenia i mniej widać kurz. No i jest…
W dzisiejszych ofertach Lidl wrzucił fajny sprzęt dla osób, które potrzebują dokładności. Na promocji wylądował…
Media Markt wypuścił dwa ekspresy do kawy marki własnej Koenic. Prawdopodobnie już niedługo kolejne warianty…
Dzięki technologiom AI Wash+, AI Ecobubble, inteligentnemu ekranowi i Optimal Dry i AI Dry+ nie…
JD.com, chiński gigant z branży e-commerce uzyskał wszelkie potrzebne zgody od Komisji Europejskiej na zakup…