Do sklepów właśnie trafiają nowe pralki typu slim – to Candy ProWash 550 korzystające z platformy właściciela – chińskiego koncernu Haier.
W serii Candy ProWash 550 mamy dwa nowe modele w kolorze czarno-grafitowy i jeden biało-czarny, wszystkie z najwyższą klasą energetyczną, głośnością pracy do 72 dB, silnikami inwerterowymi i niezłą tabelą programów oraz opcjami.
Trzy pralki Candy ProWash 550 do wyboru
Candy ProWash 550 Plus Slim BP 48SBL8GUC-S – 1899 zł, wsad 8 kg, 1400 obrotów, klasa energetyczna A-20% z zużyciem 38 kWh prądu na 100 cykli ECO, głębokość po blacie 41,9 cm i całkowita 47,2 cm, bęben 52 l pojemności.
Candy ProWash 550 BP 49BL11GUC-S – 1899 zł, wsad 9 kg, 1400 obrotów, klasa energetyczna A-45% z zużyciem 27 kWh prądu na 100 cykli ECO, głębokość po blacie 51 cm i całkowita 56,3 cm, bęben o pojemności 63 l.
Candy ProWash 550 Plus Slim BP 49SBL10UC-S – 2099 zł, wsad 9 kg, 1400 obrotów, klasa energetyczna A-35% z zużyciem 32 kWh prądu na 100 cykli ECO, głębokość po blacie 45,2 cm i całkowita 50,5 cm, bęben o pojemności 55 l.
Co jeszcze wiemy o nowych pralkach Candy?
Drugi model robi największe wrażenie – klasa energetyczna prawie o połowę niższa niż górny wymóg najwyższej klasy, to jak na sprzęt typu slim naprawdę dobry wynik.
Trzeba też zaznaczyć, że w tak płytkiej pralce udało się zmieścić bęben o aż 63 l pojemności, więc wśród pralek płytkich mamy nowego lidera – dotychczas Haier czy LG oferowały modele slim z bębnami 58 l.
Wszystkie trzy modele mają szybkie cykle prania, od 14-minutowego, przez 30 minut i ok. 1 h. Sterować możemy nie tylko z panelu na pralce, ale też z apki hOn zdalnie, gdzie znajdziemy statystyki pracy, dodatkowe cykle i podpowiedzi użytkowania.
Candy chwali się, że platforma, na której zbudowane są powyższe modele, była testowana przy 4000 cyklach pracy, co według ich założeń, ma przekładać się na 20 lat trwałości – trzeba to oczywiście traktować z przymrużeniem oka.
Dobrze, że pod zarządem Haiera, Candy porzuca słabą jakość wykonania swoich pralek – starsze serie Smart i Rapido miały plastikowe zawiasy i bolce zamków, tak cienkie blachy, że wyginały się od samego patrzenia, a wszystkie konstrukcje były zgrzewane/klejone.
Niestety Candy dla oszczędności nadal nie produkuje dedykowanych wersji językowych paneli sterowania – wokół pokrętła są ikonki, których trzeba się nauczyć, gdyż mniej więcej połowa nie jest specjalnie intuicyjna, ale na szczęście dodano wyświetlacz tekstowy, wielojęzykowy, który pozwala na wyświetlanie po polsku nazwy programu, po wybraniu pokrętłem danej ikonki.
Nowe pralki Candy z serii 550 i 550 Plus wydają się ciekawymi alternatywami dla modeli bardziej popularnych marek, mają kompletną tabelkę programów, dobre opcje i funkcje dodatkowe, a jedyne co może nie być w pełni intuicyjne zwłaszcza dla osób starszych, to projekt programatora.
Pod pozostałymi względami nie mam do czego się przyczepić, więc sam nie mogę uwierzyć, że tak się dzieje, ale Candy wreszcie ma pralki, które można polecić, gdy szuka się czegoś płytkiego. Jak widać, czasem chiński zarząd nad europejską firmą daje pozytywne efekty.
Szukasz dobrej pralki lub suszarki?
Jeśli szukasz sprawdzonego, polecanego modelu, zerknij na naszą listę najlepszych pralek oraz zestawienie najciekawszych suszarek do ubrań dostępnych w polskich sklepach.
Zachęcam do lektury innych wpisów na AGDaniak.pl, gdzie doradzamy, jaki sprzęt AGD warto teraz kupić (albo czego unikać).
Ceny w sklepach
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.














Candy tradycyjnie oferuje najgorsze i jak najmniej intuicyjne sterowanie jak tylko się da
Przesadne oszczędności moim zdaniem, które były jeszcze zrozumiałe w modelach za 1000-1400 zł, ale nie ok. 2000 zł.