Testujemy ekspres do kawy Philips 8000 LatteGo Pro Café Aromis z nowym zaparzaczem o pojemności 15 g. Czy to rzeczywiście najlepszy ekspres tej marki od dawna? Czas to sprawdzić!
Spis treści
Na przełomie października i listopada 2025 roku do sprzedaży trafiła nowość, której nikt nie oczekiwał – Philips 8000 LatteGo Pro Café Aromis, czyli zupełnie nowy flagowiec, przebijający to, co dotychczas firma oferowała pod swoją główną marką, jak i pozostałymi dwoma, specjalizującymi się w sprzęcie do kawy (Saeco i Gaggia).
Z tego koncernu pochodził mój pierwszy automat Saeco Incanto, później sprzedawany jako Philips serii 5000, a dziś Gaggia Anima Class. Wcześniej korzystałem tylko z ekspresów kolbowych Saeco Poemia.
Wraz z wprowadzeniem systemu spieniania LatteGo, bazującego na 3-częściowej karafce łatwej w czyszczeniu i przechowywaniu, Philips przeprowadził tylko jeden lifting ekspresów – wprowadzając do wybranych modeli kawę mrożoną, dodając funkcję sterowania zdalnego z apki Home ID i znacząco wygłuszając młynki ceramiczne, co dziś znamy pod hasłem Silent Brew.
Poważnych nowości nieco brakowało, zwłaszcza w konfrontacji z liderem sprzedaży – firmą DeLonghi, która w ostatnie 2-3 lata zalała rynek wieloma seriami, w tym piekielnie popularnymi ekspresami Eletta Expole, ze sterowaniem dotykowym ekranem, dużym wyborem napoi i cold brew.
To do tej serii pozycjonuje się większość konkurentów w przedziale cenowych 3000-4000 zł. Nie możemy też zapominać o nowościach firmy Nivona, czyli ekspresach 8101 i 8103, a także o serii EQ700 od Siemensa.
Czy nowy Philips 8000 LatteGo Pro Café Aromis EP8757/20 został na tyle ulepszony, że spokojnie poradzi sobie z podobnie wycenianą konkurencją? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć w mojej recenzji!
Ile kosztuje Philips 8000 LatteGo Pro Café Aromis EP8757/20?
Philips 8000 LatteGo Pro Café Aromis EP8757/20 wskoczył do polskich sklepów w cenie sugerowanej 4699 zł, czyli kwocie, za którą spokojnie kupimy wysokie modele Nivona 810x, a także starsze wersje Jura E8, choćby generacji EC.
Minęły dosłownie 3 miesiące i cena spadła do bardziej przyjaznego dla kupujących poziomu 3650 zł, więc teraz to konkurent takich ekspresów, jak Siemens EQ700 Classic, DeLonghi Eletta Expole, Melitta Barita T Smart F83, Jura C9, Saeco GranAroma Deluxe, Krups Intuition Hot & Cold EA879N, Nivona 930 czy Miele Silence CM5500.
Zacne grono oferujące szeroki wybór kaw i podobne funkcjonalności, ale mocno różniące się systemami zaparzania, spieniania i gabarytami.
Na razie model EP8757/20 to jedyny przedstawiciel serii 8000 LatteGo Pro, ale chodzą słuchy, że z czasem pojawią się też inne wersje kolorystyczne. Teraz musimy zadowolić się modelem ze srebrnym frontem i szarymi bokami – w mojej ocenie to jedna z ładniejszych maszyn do kawy z ostatnich premier!
Co do kosztów eksploatacji to nie jest drogo, nawet na oryginalnych produktach. Ekspres wymaga okresowego czyszczenia tabletką, odkamieniania i wymiany filtra AquaClean, o ile go potrzebujesz, bo przy miękkiej wodzie nie jest on aż tak bardzo konieczny.
- Oryginalny filtr Philips AquaClean CA6903/10 to koszt ok. 39 zł za pojedyncze opakowanie lub ok. 80 zł za 2 sztuki, za to zamienniki kupisz już od 12-14 zł. Filtr wystarcza na 5000 kaw espresso 25 ml.
- Płyn odkamieniający Philips CA6700/10 250 ml kupisz już za 13-16 zł i jedna butelka wystarcza na pojedyncze odkamienianie. W zależności od ilości pitych kaw i twardości wody, odkamienianie będzie potrzebne co 2-3 miesiące, przy bardzo miękkiej wodzie i małym przepływie wody nawet co pół roku.
- Tabletki odtłuszczające Philips Saeco CA6704/10 6 sztuk kupisz za ok. 16 zł, a w zależności od ilości pitych kaw, czyli przepływu wody, ekspres będzie prosił o odtłuszczanie co 3-5 tygodni.
Specyfikacja EP8757/20. Co w zestawie?
W zestawie wraz z ekspresem dostajemy dwa rodzaje karafek do spieniania mleka – LatteGo Pro hot spieniającą na ciepło w temperaturze ok. 65 stopni C i LatteGo Cold do spieniania na zimno, dla kaw mrożonych i cold brew.
Nie zabrakło miarki do kawy mielonej – warto stosować aby nie przesypać bloku, pasek do mierzenia twardości wody, filtr AquaClean i komplet czytelnych instrukcji. Co ciekawe, nie ma w zestawie typowej dla tego koncernu tubki ze smarem do konserwacji bloku zaparzającego – to jedyny model Philipsa, którego blok nie wymaga smarowania!
Parametry Philips 8000 LatteGo Pro Café Aromis EP8757/20:
- Ciśnienie pompy: 15 barów;
- Moc znamionowa: 1500 W;
- Liczba dostępnych napojów: 54;
- Liczba profili użytkowników: 9;
- Pojemność zbiornika wody: 1,9 l (z filtrem 1,7 l);
- Pojemność zbiornika kawy: 275 g;
- Wysokość regulacji wylewki: do 14,5 cm;
- Maksymalna pojemność jednostki zaparzającej: 13,5-15 g;
- Rodzaj młynka: ceramiczny, żarna płaskie;
- Ilość poziomów mielenia: 12;
- Wielkość pojemników na mleko LatteGo Pro: 250 ml;
- Wymiary ekspresu: 25,1 cm szerokości, 45,2 cm głębokości i 38,9 cm wysokości;
- Kompatybilny filtr: Philips AquaClean;
- Zdalne sterowanie: tak, z aplikacją HomeID;
- Miejsce produkcji: Rumunia;
- Gwarancja: 2 lata;
- Waga: 9,3 kg;
- Certyfikaty: Quiet Mark.
Cyferki są typowe dla ekspresów Philipsa, Saeco i Gaggia, tak samo obsługa – zbiornik wody 1,9 l wygodnie wysuwamy od frontu do siebie, tackę też wyciągamy do przodu (mieści zlewki z 14 dużych kaw), ma zintegrowany pojemnik na fusy (mieści 14 ciasteczek kawowych).
Ciekawe, że flagowy model nie jest produkowany we Włoszech, a tam, gdzie niższe serie – w Rumunii, choć ostatnio zdarzają się też niższe serie Philips LatteGo 2000 i 3000 z Chin.
Rozmiarowo to kompaktowa maszyna, znacząco węższa od ekspresów Siemensa czy szwajcarskiej Jury, podobne do DeLonghi wyższych serii.
Młynek to jak widać nadal ta sama, sprawdzona konstrukcja ceramiczna z żarnami płaskimi, 12 poziomami mielenia i bez zaawansowanych funkcji jak możliwość zmiany poziomu mielenia w dowolnym momencie, czy aktywnego monitoringu ilości ziaren.
Na pewno cieszyć może znaczące poprawienie jednostki zaparzającej – ma teraz większą pojemność do 15 g zamiast 11 g i większy tamping, co widać po braku „błotka kawowego” w pojemniku na fusy i zwartości ciasteczek kawowych.
Ciśnienie to standardowe 15 barów, które przekłada się na ok. 9 barów ciśnienia roboczego bezpośrednio na sprasowanej, świeżo zmielonej kawie – tyle ile być powinno według włoskiej szkoły zaparzania kawa. Liczba napoi jest ogromna, kolejne będą pojawiać się wraz z aktualizacjami w aplikacji HomeID, a profili mamy 8, więc jeśli kupisz ten model do małego biura, to każdy może mieć własny.
Specjały kawowe na ciepło i na zimno
Każdy ma zwykle kilka ulubionych kaw, więc realnie te kilka do kilkunastu podstawowych wystarczy większości użytkownikom ekspresów automatycznych. Jednak tak, jak w telefonach mieliśmy do niedawna wojnę na wielkości ekranów, czy cyferki wydajności w benchmarkach, to tak średnie i wyższe serie nowych ekspresów prześcigają się w ilości oferowanych kaw i napojów.
Nowy Philips oferuje ich aż 54, choć trzeba wiedzieć, że ta sama kawa, tylko przygotowana na ciepło lub jako mrożona, jest już liczona jako 2 kawy i znajdują się w osobnych menu.
54 dostępne napoje:
- Zimne napoje kawowe: mrożona kawa, mrożona Caffè Crema, mrożona kawa z mlekiem, mrożone Americano, mrożone Café au lait, mrożone Caffe Latte, mrożone Cappuccino, mrożone Cortado, mrożone Espresso, mrożone Espresso Doppio, mrożone Espresso Lungo, mrożone Espresso Macchiato, mrożone Flat White, mrożone Galao, mrożone Latte Macchiato, mrożone long, mrożone Melange;
- Gorące napoje kawowe: Americano, Café au lait, Caffè Crema, Caffe Latte, Cappuccino, Cappuccino Włoskie, Cold Brew, Cold Brew Espresso, Cold Brew Latte, Cold Brew Macchiato, Cortado, czarna, Espresso, Espresso Doppio, Espresso Lungo , Espresso Macchiato, Flat White, Galao, Latte Macchiato, Long, Melange, Ristretto;
- Inne napoje: gorąca woda, spienione mleko, mrożone spienione mleko.
Zmiany konstrukcyjne, czyli nowa jednostka zaparzająca
Seria 8000 od Philipsa to dwa duże usprawnienia. Całkowicie przeprojektowano blok zaparzający i system spieniania LatteGo, więc nie dziwi zmiana nazwy na LatteGo Pro. Zasady działania obu są nadal takie same, a zmian jest na tyle dużo, że blok i spieniacze omówimy sobie w osobnych rozdziałach.
Blok zaparzający to duża, w pełni wyjmowana do mycia jednostka, mająca dwie pozycje pracy – dolną, pionową do napełniania świeżo zmieloną kawą i górną/skośną do zaparzania.
Niestety Philips nie chwali się technicznymi aspektami zmian, jakie zaszły w bloku, ale z moich obserwacji jest ich kilka. Pierwsza to ograniczenie ilości zakamarków – płukanie i czyszczenie bloku jest teraz bezproblemowe.
Na razie blok czyściłem dwa razy – po 60 kawach i po 120. We wszystkich innych Philipsach i Saeco, stary blok ma pełno zakamarków, w których zostaje kawa, na dodatek mają one znacznie większą powierzchnię elementów wymagających smarowania, a tam, gdzie smar, tam i pełno klejących się resztek kawy.
Zmieniono projekt uszczelki na tłoku – ma teraz dwa kołnierze, co przekłada się na lepsze trzymanie ciśnienia w procesie zaparzania.
Zauważalnie zwiększono też tamping, czyli ubijania kawy. Stare modele nie przekraczały wartości 6-10 kg, co przejawiało się niezbyt mocno zbitym ciasteczkiem kawowym w pojemniku na fusy, a po kilku kawach, wręcz takim kawowym błotkiem. Tu krążki kawowe są mocno sprasowane, zwarte, nie rozpadają się i nie mają w sobie dużo wilgoci, bagienka z kawy tu nie zauważyłem.
Ciasteczka kawowe wyglądają równie dobrze, jak z ekspresów Jura z pełnowymiarową jednostką zaparzającą, czy z ekspresów Nivona 810x.
Aż dziwne, że Philips nie chwali się wartością tampingu, podobnie jak pojemnością jednostki zaparzającej. Stare miały 7-11 g, wybrane do 11,5 g, a tu mamy pojemność do 15 g – potwierdziłem ten parametr u źródła, dzwoniąc na infolinię Philipsa i samemu też sprawdziłem.
Ustawiłem maksymalną moc espresso 7/7, a krążek kawowy zostawiłem do całkowitego wysuszenia na kaloryferze na dobę – waga gramowa pokazywała 14 g – i gram mniej niż podaje producent, ale to może być też kwestia zastosowanej wagi.
Może nie jest to 16 g z najlepszych modeli Jury i Nivony, ale to i tak spory postęp, którym należy się chwalić – Philips nie wykorzystuje marketingowo potencjału, który sam stworzył…
Wyjmowanie nowej jednostki zaparzającej w Philips 8000 LatteGo Pro Café Aromis / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Podoba mi się zmiana mechanizmu zwalniania i blokowania bloku – teraz to duża, żółta dźwignia, blok montuje się gładko, wyjmuje tak samo prosto, nie trzeba mocować się z zaczepem, jak w starej wersji zaparzacza. Dodano też specjalny lejek do kanału doprowadzającego świeżo zmieloną kawę – nie ma szans, żeby kawa osypywała się wokół bloku.
Nowy blok nie jest tak wymagający, jak stara konstrukcja – nie wymaga smarowania! Jak już wspominałem to zupełnie nowa jednostka, przeprojektowana, z mniejszą ilością zakamarków, znacząco łatwiejsza w czyszczeniu, a coś o tym wiem – starą wersję bloku czyściłem okresowo przez 2,5 roku, będąc posiadaczem Saeco Incanto.
Nie ma też dodatkowej tacki ociekowej pod blokiem, jest tylko ta duża, wysuwana od frontu, ze zintegrowanym pojemnikiem na fusy. Fajnie pomyślano pływak w tacce – jak w każdym ekspresie w niego wyposażony, pływak idzie w górę, gdy tacka się zapełnia i zazwyczaj jest to element trudny do czyszczenia – tu unosimy go w pełni do boku i mamy dostęp do każdego elementu tacki pod nim – cwane.
Wszystkie te elementy czyści się banalnie łatwo i jedyne, o czym trzeba pamiętać, to, że blok zaparzający nie nadaje się do mycia w zmywarce – po przepłukaniu pod bieżącą wodą powinien wyschnąć, zanim trafi ponownie do ekspresu.
Dla ułatwienia sobie czyszczenia jego zakamarków, po wyjęciu można ponownie dźwignię przesunąć z pozycji zablokowanej (godzina 12), na pozycję odblokowaną (godzina 10) – wtedy blokiem można poruszać z pozycji mielenia na pozycję zaparzania. Philips świetnie pokazał, jak należy dbać o blok, tackę ociekową, czy odkamieniać ekspres na swoim kanale YouTube.
Philips LatteGo Pro, czyli dobra ewolucja systemu spieniania
System spieniania składa się z szarego elementu z uszczelką, dziubkiem dozującym spienione mleko i mocowaniem do wystającej z ekspresu zawieszki. To w niego wpinamy przeźroczysty pojemnik na mleko o pojemności 250 ml i blokujemy dolnym zaczepem, a ostatnim elementem jest pokrywka z drobnym uszczelnieniem.
Philips nie ściemnia pisząc, że LatteGo to najprostszy do czyszczenia system na rynku – rozbierasz całość na trzy części, przepłukujesz lub wsadzasz do zmywarki i tyle. Jeśli kawy mleczne ekspres będzie wykonywać często w trakcie dnia, nie trzeba między nimi nic z karafką robić, byle po zrobieniu kawy trzymać karafkę w lodówce.
Jeśli sprzęt pracuje dla mniejszej liczby osób i kawy robi przykładowo dwie rano i dwie po południu, to te 8-9 h przerwy może spowodować zaschnięcie mleka w kanalikach karafki, więc w takim przypadku warto po zrobieniu kaw mlecznych uruchomić programowe płukanie karafki – woda dozowana pulsacyjnie przepłukuje kanaliki, komorę spieniania i dziubek, którym jest dozowane do naczynia.
Rozbieranie całości i przepłukiwanie warto zrobić na koniec dnia, po ostatniej kawie, a w ostateczności nie rzadziej niż co 2 dni.
To, co jednak mocno mi się nie podoba, to ukrycie funkcji przepłukiwania karafki LatteGo Pro głęboko w menu – to powinna być ikonka widoczna zawsze na wierzchu i wyświetlająca się też jako propozycja po zrobieniu każdej kawy mlecznej – tak jak w DeLonghi.
Aby uruchomić ten proces, musimy kliknąć 3 kreski w górnym, lewym rogu, następnie z dolnego menu wybrać zębatkę i jako 4 pozycja w kolejnym menu pojawi się płukanie LatteGo Pro.
Po wybraniu płukania trzeba każdorazowo przeklikać trzy ekrany z instrukcją, jak dbać o karafkę – łącznie mamy do wykonania sześć kliknięć, zanim włączymy płukanie – ktoś nie popracował nad użytecznością interfejsu użytkownika, ale na szczęście da się to poprawić aktualizacją softu. Na głównym ekranie jest mnóstwo miejsca, aby skrót tej funkcji umieścić i pozwolić na nie wyświetlanie instrukcji czyszczenia przy każdym wywołaniu jej w menu.
W odróżnieniu od starszego systemu LatteGo bez dopisku Pro tu mamy dwie osobne karafki – jedną do spieniania na zimno oznaczoną śnieżynką (LatteGo Pro Cold) i drugą LatteGo Pro Hot, oznaczoną ikonką falującego ciepła. Nowe karafki sprawiają wrażenie lepszych jakościowo, porządniej spiętych, z większych bolcem blokującym dwa główne elementy ze sobą i porządną pokrywkę z uszczelką.
Nadal jest to system wiszący na wypustce z ekspresu, więc istnieje ryzyko potrącenia, co może skutkować upadkiem – karafki z DeLonghi Eletta Explore stoją na tace ociekowej, co jest po prostu bezpieczniejsze.
Ulepszenia ocenić trzeba na duży plus, łatwość czyszczenia to chyba największa zaleta LatteGo Pro. Fajnie, że Philips dogonił DeLonghi i ekspres Eletta Explore, oferując pełny system spieniania na zimno do kaw mrożonych.
Mając wiele doświadczeń zarówno z ekspresami z karafką DeLonghi, Philipsa czy wyższych serii Siemensa EQ700 i EQ900, nadal preferuję systemy spieniania na wężyku, wpinane w wylewkę – jeden z lepszych na rynku ma właśnie ten koncern, w ekspresach Saeco serii GranAroma i Xelsis z automatycznym przepłukiwaniem gorącą parą i bocznym mini pojemniczkiem na zlewki z rurki.
Szkoły są dwie, fanów karafek ze zintegrowaną dyszą spieniającą jest tak samo wielu, co zwolenników spieniaczy zintegrowanych z wylewką kawy i wężykiem – dobrze mieć wybór, a koncerny Philips i Siemens jako jedyne oferują sporo modeli zarówno z jednym jak i drugim systemem.
Młynek ceramiczny czy stalowy?
W ekspresach domowych przygotowujących kilka kaw dziennie nie ma to żadnego znaczenia. Oba typy młynków, gdy są sprawne, mają dobrany właściwy poziom mielenia do dobrej jakości ziaren kawy, dadzą ekspresowi szansę na zaparzenie dobrej kawy, dozując właściwą ilość świeżo zmielonej kawy do bloku lub dozownika.
Młynki ceramiczne w ekspresach domowych, stosowane są tylko przez dwa koncerny – Philipsa (więc i ekspresach Gaggia, Saeco), a także Siemens (więc i modelach Boscha), reszta korzysta z młynków stalowych, także marki z segmentu premium, jak Jura czy Nivona z seriami 810x i 910x.
Dopiero w segmencie profesjonalnym możemy znaleźć zastosowanie obu rodzajów – przykładowo Jura Giga 10 ma dwa młynki ceramiczne z żarnami płaskimi, zwanymi tarczowymi, czyli podobne do tych z Philipsa i Siemensa.
To czy młynek jest ceramiczny lub stalowy nie ma większego znaczenia, podobnie jak i sam rodzaj żaren (stożkowe lub płaskie), gdy mówimy o sprzęcie amatorskim, niebędącym sprzętem dla profesjonalnych baristów i nieprzygotowujących dziesiątek czy setek kaw dziennie.
Na koniec kwestia trwałości – faktem jest, że żarna stalowe są trwalsze od ceramicznych i bardziej odporne na błędne użytkowanie, ale jeśli nie będziemy kupować najtańszej, najgorszej jakości kawy ziarnistej, do młynka nie dostanie się łupina orzecha (są często używane w obrębie linii produkcyjnych) czy drobny kamyczek, oba młynki powinny posłużyć nam tak samo długo, a prędzej od żaren padnie napęd młynka lub inne części w ekspresie.
Nowy panel sterowania, czyli intuicyjna obsługa
Do pracy z ekspresem mamy duży, 4,3-calowy ekran dotykowy TFT. Jakość wyświetlanego obrazu należy do jednych z najlepszych na rynku – na pewno wypada lepiej od ekranu 5-calowego z Siemensów EQ700, które to też mają ładną grafikę, ale jednak mają większą widoczność pikseli i znacznie gorzej działając dotyk. Tu bliżej jest do niskobudżetowych smartfonów. Podobnej jakości ekrany stosuje też DeLonghi, lecz najczęściej mają mniejszą przekątną 3,5 cala.
Fajnie, że mamy szeroką skalę ustawienia jasności ekranu – to główna bolączka odpowiedników DeLonghi i Siemensa, zwłaszcza serii gdzie ekrany nie są pochylone do użytkownika, tylko umieszczone na płasko, więc mocno odbijają światło (choćby DeLonghi Rivelia i Siemens EQ.500). Poza ekranem mamy z lewej strony tylko włącznik, a z prawej skrót do asystenta baristy i wskaźnik działania Wi-Fi.
Gdy odpalimy ekspres, dosłownie po chwili zobaczymy menu z podziałem na cztery kategorie: gorące z mlekiem, czarna kawa, zimna kawa, zimna z mlekiem, a poniżej mamy pasek wyświetlający do pięciu profili użytkowników (pozostałe trzy znajdziemy klikając strzałkę).
Na górze mamy komunikat powitalny, a w górnym, lewym narożników trzy kreski, czyli skrót do wszelkich ustawień. Dodatkowo po prawej stronie jest skrót do asystenta baristy, który jednak wygodniej obsługuje się z poziomu apki.
Gdy klikniemy trzy kreski w górnym, lewym rogu, przejdziemy do ustawień z czterema kategoriami. Od lewej mamy ustawienia ekspresu, konserwację, ustawienia łączności z aktualizacjami softu i wsparcie. Ostatnie dwie zakładki są oczywiste, w sekcji ustawień ekspresu mamy sporo możliwości.
Możemy ustawić 1 z 3 poziomów jasności ekranu i ten najjaśniejszy jest na tyle jasny, że wszystko widać w dużym słońcu. Ustalimy też jak długo ekran ma być włączony, gdy nic z nim nie robimy, możemy ustalić jak świecić ma podświetlenie filiżanek (dwie diody), ustawimy twardość wody (u mnie 0/4), ustawimy głośność dźwięków, co ma wyświetlać ekran główny na środku pulpitu: cztery kategorie kaw czy profile użytkowników.
Dalej są ustawienia trybu eco, trybu gotowości, a także bardzo ważna funkcja, która bazowo jest wyłączona – płukanie ekspresu po włączeniu i wyłączeniu. Kolejna pozycja to statystyki z podziałem na 4 kategorie kaw, wybór języka, jednostek miar.
W sekcji konserwacji mamy usuwanie kamienia detergentem w płynie, wymiana filtra AquaClean, czyszczenie ręczne jednostki zaparzającej, usuwanie tłuszczu z kawy tabletką, płukanie karafki LatteGo Pro. Każde z nich podzielono na kilka ekranów prowadzących nas za rączkę, mamy też wskaźnik kołowy ile zostało do następnego, wymaganego procesu czyszczenia i skrót do zakupu dedykowanego akcesorium Philipsa.
Aplikacja HomeID, czyli jeszcze wygodniejsze sterowanie i asystent baristy
Drugi sposób sterowania ekspresem to apka Philips HomeID. Łączymy się z nią poprzez Wi-Fi, trzeba założyć konto, podpiąć ekspres pod domową sieć i tyle – to dwie minuty roboty. Główny pulpit to zakładka „Odkryj” – porady, jak użytkować ekspres, pełno instruktaży, zachęty do zakupu innych urządzeń Philipsa, zwłaszcza frytkownic Ovi czy odkurzaczy pionowych. Apka ma książkę kucharską, ale mając sam ekspres raczej nas to nie zainteresuje.
W drugiej zakładce „Urządzenia” znajdziemy już nasz ekspres – od góry ustawienia, niżej grafikę ekspresy, status połączenia, duży przycisk włącz/wyłącz, zarządzenia profilami, listę wszystkich napoi i menu konserwacji.
W dolnym, prawym narożniku znalazła się ikona asystenta baristy, czyli coś na wzór tych wszystkich chatów GPT i innych Gemini, tyle że można sobie pogadać o kawie w ramach podanych kategorii:
- „Które ustawienia pasują do moich ziaren?” – pogadanka z chatem AI, zada kilka pytań, co wiemy o naszych ziarnach, jaki to rodzaj lub marka, gdy wskażemy, że to przykładowo 100% arabika to zapyta o stopień palenia, wskazując średni, zaproponuje obniżenie temperatury parzenia (miałem ustawiony 3/3 z poziomów);
- „Jak mogę ulepszyć swój napój?” – pogadanka z chatem AI, możemy ulepszyć napoje przypisane do naszego profilu – wybrałem po prostu kawę, pada pytanie jak lubię swój napój w 3 aspektach: krótszy/dłuższy, słabszy/silniejszy, chłodniejszy/cieplejszy, wybrałem we wszystkich 3 drugą opcję, więc chat zaproponował zwiększenie objętości mielonej kawy, zwiększenie intensywności, i temperatury;
- „Których ziaren mam używać?” – pogadanka z chatem AI, pyta, jaką intensywność wolisz: lekką zbalansowaną, intensywną, mocną, wybrałem zbalansowaną. Potem pyta o smak – owocowy, kwaśny, palony, orzechowy, słodki – wybrałem ostatni. Kolejne pytanie to o aromat: kwiatowy, karmel, opiekany chleb, gorzka czekolada, nie mam pewności – wybrałem kwiatowy. Ostatnie pytanie to jaką kawę lubisz: czarna, z mlekiem, obie – wskazałem, że z mlekiem. Asystent baristy ostatecznie zarekomendował zakup ziaren 100 arabiki, ciemno palonych;
- „Jak wielkość mielenia wpływa na smak” – pokazuje dedykowany artykuł;
- „Masz jakieś wskazówki dotyczące kawy?” – przenosi do bazy z artykułami;
- „Czy możesz zasugerować przepis na kawę?” – od razu losu nam przepis.
Gdy wybierzemy w apce konkretny napój, możemy go spersonalizować. Przykładowo przy Latte macchiato mamy wybór ilości kawy od 20 do 100 ml, co 20 ml. Mleka możemy wybrać od 140 do 380 ml, co 60 ml. Jest też opcja wyboru kawy mielonej, kawy na wynos (zaparzanie do kubka termicznego).
W drugim menu wskażemy moc kawy od 1 do 7 i możemy dodać dodatkowy shot mocy. Ostatni ekran to temperatura kawy: niska, średnia lub mocna. Na koniec możemy zapisać ustawienia lub rozpocząć parzenie. Na górze dodano też ikonkę litery „i” – pod nią wytłumaczono co jest czym.
W przypadku kaw czarnych możemy ustawić przygotowanie kaw podwójnych. Z ekspresu na pewno będą zadowoleni miłośnicy dużych objętościowo kaw czarnych i mlecznych. Większość czarnych ma regulację nawet do 280 ml, a caffe crema nawet do 360 ml, przy pojedynczym zaparzaniu i bez extra shota.
Oczywiście właściwie ograniczone są kawy, które muszą być małe – ristretto, espresso, espresso lungo i podwójne espresso. Kawy mleczne mogą mieć wielkości 440-480 ml, a to naprawdę mi pasuje, zwłaszcza Cappuccino XL wielkości pinty piwa 😀
Dalsze zakładki w apce to lupa, którą możemy szukać przepisów i sklep, który od razu podpowiada nam opcje zakupu filtrów, tabletek, odkamieniaczy i całych zestawów, choć ceny są nieco wyższe niż te najlepsze z Ceneo i Allegro, ale trzeba przyznać, że jeśli nie przejmujemy się kilkoma złotymi różnicy, to zakupy w apce są mega wygodne.
Trzeba tylko uważać na to, że podane ceny są bez podatku VAT – ten nalicza się dopiero w koszyku, więc przykładowo cena pojedynczego filtra to niby 60 zł, ale w dodaje się 15,89 zł podatki VAT, dostawa jest niby darmowa, a suma to… 85 zł zamiast 75,89 zł.
Tak samo jest z odkamieniaczem – niby 19 zł, ale w koszyku dodają VAT 8,23 i suma to nie 27,23 zł z darmową dostawą, a 44 zł. Jedynie zestaw 2 filtrów za 100 zł, w koszyku wychodzi ostatecznie za 100 zł, z wliczonym już VATem 18,70 zł – coś tu nie działa prawidłowo i warto byłoby poprawić, bo trochę wstyd…
Philips 8000 LatteGo Pro Café Aromis EP8757/20 w praktyce
Przygotowanie ekspresu do pracy po wyjęciu z pudełka jest super proste, głównie dzięki czytelnym grafikom na ekranie – uważając, aby nic nie uszkodzić i nie upuścić wyciągamy ekspres z opakowania, stawiamy na blacie.
Mamy do odklejenia kilka tasiemek zabezpieczających, wśród akcesoriów dodano filtr wody, miarkę do kawy, pasek twardości wody i dwie karafki LatteGo Pro.
Zaczynamy od wyboru języka, następnie sprawdzamy paskiem twardość wody – u mnie to 0/4 i tak zaznaczamy na ekranie – będzie miało to wpływ na częstotliwość odkamieniania. Kolejny krok to instalacja filtra AquaClean. Po tym ekspres wykona szybkie napełnianie układu i przepuści przez siebie małą ilość wody. Przed ostatni krok to wsypanie ziaren – ekspres automatycznie przeprowadzi kalibracje młynka, która może trwać do 2 minut.
Na koniec zapyta nas, czy chcemy połączyć ekspres z aplikacją Philips HomeID – warto to zrobić, zajmuje dosłownie 2 minuty. Jeśli dostępne są jakieś aktualizacje dla ekspresu, to po podłączeniu sprzętu do sieci Wi-Fi, system zaproponuje nam instalację – to też warto zrobić od razu.
Ekspres jest gotowy do pracy, młynek jest bazowo ustawiony na środkową wartość z 12 dostępnych poziomów i pamiętaj, że zmieniać poziom mielenia można tylko w trakcie pracy młynka i na raz tylko o jeden stopnieć – nie kręcimy od razu o kilka stopni – robimy to… stopniowo – inaczej młynek możemy uszkodzić.
Tak, jak we wszystkich odświeżonych seriach z końca 2024 i całego 2025 roku, ten model Philipsa może pochwalić się funkcjonalnością SilentBrew (40% cichszy od starych modeli) i certyfikatem Quiet Mark, co oznacza, że pracę młynka znacząco wygłuszono względem poprzednich serii, a trzeba przyznać, że młynki ceramiczne w starszych modelach były jednymi z najgłośniejszych na rynku.
Proces mielenia ziaren kawy jest w tym modelu super cichy, a główną robotę w wygłuszeniu robi gruba, uszczelniona pokrywka – wystarczy podnieść ją podczas mielenia i zrobi się naprawdę głośno. Pomiary głośności wykonałem miernikiem dźwięku Voltcraft SL-100 i faktycznie mielenie odbywa się bardzo cicho.
Głośność pracy:
- Mielenie – 67,2 dB;
- Spienianie – 69,2 dB;
- Zaparzanie – 58,2 dB;
- Praca pompy – 65,5 dB;
- Praca bloku – 48,2 dB;
- Parzenie gorącej wody: 58,7 dB.
Jakby porównać te wartości z konkurencją to jest naprawdę nieźle – moja Jura E8 EB mieli z głośnością 71 dB, więc faktycznie flagowy Philips wypada ciszej. Saeco Incanto podczas mielenia osiągał 86 dB, więc Philips jest aż 18-19 dB cichszy. DeLonghi Rivelia EXAM440.55.G przy mieleniu osiągnęła w moich pomiarach poziom 75,4 dB, czyli więcej od Philipsa oraz Jury, a Krups EA877D miał 67 dB, więc taki sam wynik jak Philips.
Spienianie akurat jest znacznie cichsze w Jurze E8 EB – 59 dB, więc o całe 10 dB, także DeLonghi Rivelia EXAM440.55.G ciszej pieni mleko – 63,2 dB i praktycznie tak samo wypadł Krups EA877D. Zaparzenie wypada tak samo, jak w Jurze E8 EB, DeLonghi Rivelia – 58 dB i minimalnie ciszej od Krupsa EA877D (60 dB).
Wychodzi więc na to, że Philips podobnie głośno mieli kawę jak Krups, ciszej od Jury, Saeco, czy DeLonghi, za to spienia najgłośniej z całej tej paczki. Proces zaparzania we wszystkich czterech ekspresach wypadł bardzo podobnie, choć są momenty gdzie pompa jest naprawdę głośna.
W trakcie testu zrobiłem wraz z rodziną ok. 140 kaw z lekką przewagą mlecznych. Z uwagi na zimową porę, kawy mrożone przygotowałem tylko na poczet testu, aby sprawdzić, jak smakują – minus 10 stopni C za oknem nie sprzyja cold brew 😉.
Ekspres testowałem na dwóch kawach – niebieskiej 100% arabiki z palarni Praskiej oraz na Lavazza Qualita Oro z rynku włoskiego.
Mrożone Caffe Latte – 60 ml kawy, 160 ml mleka, moc 5/7. Ekspres przypomina o zmianie karafki na LatteGo Pro Cold do spieniania na zimno, dodaniu paru kostek lodu i bierze się za przygotowanie napoju. Zaczyna od kawy, potem dodaje mleko. Kawa zaparzana jest na ciepło, mleko spieniane na zimno, a całą robotę i tak wykona lód – dobra kawa, choć nie na zimową porę.
Mrożone Espresso – 30 ml na 5 z 7 poziomów mocy, zalecenie dodania lodu (na taką ilość dosłownie 1 kostka wystarczy). W procesie przygotowania widać jak tworzy się gęsta crema.
Gorące Espresso – 50 ml, moc 4/7, wysoka temperatura. 20 sekund później kawa gotowa z gęstą pianką. Mimo tak małej ilości kawy, jej zapach unosił się w całej kuchni.
Gorące Espresso lungo – 80 ml, moc 3/7, temperatura wysoka, ok. 30 sekund i kawa gotowa, a że test kończyłem w tłusty czwartek 12 lutego, to musiał wlecieć pyszny pączek z naszej lokalnej cukierni. Sprawdziłem też pirometrem, jaką temperaturę ma ta kawa zaraz po zrobieniu, na warstwie cremy – 49,5 stopnia C.
Gorąca kawa czarna – bazowo jest to 120 ml, zwiększyłem na maksa, czyli 280 ml, moc 5/7, temperatura wysoka. Widać jak ładnie tworzy się gruba warstwa cremy, która na koniec nieco się redukuje, to kolejna bardzo mocno pachnąca w pomieszczeniu kawa.
Gorące Latte Macchiatto – 60 ml kawy, 200 ml mleka, moc 5/7, temperatura wysoka. Nieco ponad minutę ekspres potrzebował na zrobienie tej kawy, ładnie ułożyły się warstwy, pianka mleczna bardzo gęsta – to jedna z moich ulubionych kaw w tym ekspresie, zwłaszcza że można przygotować ją też w wersji XXL 480 ml.
Gorące Melange – napój mleczny z równymi proporcjami mleka do kawy, bazowo 100 na 100 ml, zwiększyłem do 130 na 130 ml, moc 6/7 i temperatura średnia – ok. 1 minuty na przygotowanie – kawa może nie wygląda jak ta na obrazku, bliżej jej do latte macchiatto, ale nie zmienia to faktu, że jest pyszna.
Gorące Flat White – 120 ml kawy, 160 ml mleka, moc4/7, temperatura średnia. Zdecydowanie moja ulubiona kawa niezależnie od ekspresu. Jedynie na ekranie widać błąd oprogramowania. Mimo iż wybrałem 120 ml kawy, czyli 2x po 60 ml, to podczas przygotowywania widać, 2×30 ml – na szczęście leci tyle ile się ustawiło. Kawa przygotowywana jest z 2 porcji, najpierw mleko, potem kawa.
Herbata – najwyższa temperatura daje faktycznie gorącą wodę, z której leci nieco pary, pirometr pokazuje po zaparzeniu 250 ml do szklanki temperaturę 76,5 stopnia C.
Nowy model Philipsowi naprawdę się udał i ciężko wskazać jakieś poważne wady – mógłby nieco ciszej spieniać mleko, praca pompy też mogłaby być nieco cichsza, funkcję płukania karafek LatteGo Pro można by wysunąć w menu na wierzch, tak aby wywoływać ją jednym kliknięciem, ale nie są to kluczowe kwestie.
Najważniejsze, że nowy blok zaparzający – serce ekspresu – zostało zaprojektowane na nowo, ma aż 15 g pojemności, wyższy tamping, łatwiej się czyści i już nie wymaga smarowania, w przeciwieństwie do wszystkich starszych modeli Philipsa, Saeco i Gaggia.
Jedynie trzeba pamiętać o jednej kwestii. To nowość, ze sporą ilością zmian w budowie ekspresu, więc na razie nic nie wiemy o jego ewentualnych bolączkach, problemach, czy awaryjności – na te dane przyjdzie poczekać nam przynajmniej cały 2026 rok.
Czy warto kupić Philips 8000 LatteGo Pro Café Aromis EP8757/20?
Bez dwóch zdań to najlepszy ekspres Philipsa od lat.
Producent sporo poprawił, zaprojektował jednostkę zaparzającą od nowa, unowocześnił system spieniania i dodał drugą karafkę do spieniania na zimno. Sterowanie jest bardzo wygodne – ze smartfona lub wbudowanego ekranu dotykowego.
Łatwość czyszczenia spieniaczy LatteGo Pro, bloku zaparzającego, tacki i wnętrzności to kolejna ogromna zaleta. Do tego mamy 54 kawy do wyboru, duży wybór wersji mlecznych, jak i czarnych, szeroki zakres personalizacji z opcją przygotowania nawet 480 ml napojów kawowych.
Pod względem designu ten sprzęt może się podobać – moim zdaniem to najładniejszy obok Saeco Xelsis ekspres koncernu Philips od dekad. Seria Philips 8000 Cafe Aromis ma ogromny potencjał na dalszy rozwój o inne kolory obudowy, różne warianty wykończenia.
Co można było zrobić nieco lepiej? Szkoda, że nie popracowano nad wygłuszeniem pracy pompy wody i spieniania – przy super cichym mieleniu Silent Brew i znacznie cichszej, nowej jednostce zaparzającej, trochę to razi.
Druga kwestia to głębokie ukrycie funkcji płukania LatteGo Pro – trzeba wykonać sześć kliknięć w ekranie, aby po kawie mlecznej przepłukać karafkę. Skrót powinien być gdzieś na wierzchu, a interfejs użytkownika samemu proponować ten proces po każdej kawie mlecznej, oczywiście z opcją pominięcia.
Przyznam, że nigdy nie byłem wielkim fanem ekspresów Philipsa i Saeco, ale Philips 8000 LatteGo Pro Café Aromis to już zupełnie inna liga – podczas kilku tygodni testów i wykonania łącznie 140 kaw, naprawdę polubiłem ten sprzęt i na pewno trafi do naszego TOP-10 ekspresów automatycznych przy najbliższej aktualizacji.
Philips odrobił lekcje i stworzył najlepszy ekspres w swojej historii – Philips 8000 LatteGo Pro Café Aromis, nie notuje żadnych większych wad, nie sprawia problemów użytkowych, jest intuicyjny i co najważniejsze, przygotowuje pyszną kawę.
Nowy model będzie świetną alternatywą dla takich ekspresów, jak Siemens EQ700 Classic, Krups Intuition Hot & Cold EA879N, DeLonghi Eletta Explore, czy nawet Nivona 8107.
A co Ty wybierasz? Masz w tym gronie faworyta? Daj znać co sądzisz o nowości Philipsa w sekcji komentarzy pod testem!
|
ZALETY
|
WADY
|
Ceny Philips 8000 LatteGo Pro Café Aromis EP8757/20
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.


























































































Jak się ma głośność pracy urządzenia w stosunku do serii 5500?
Opisałem to w teście – młynek jest podobnie cichy, za to praca bloku znacząco się polepszyła, głośność spieniania jest też nieco cichsza niż w zwykłych LatteGo, a jedyne co nadal pracuje głośno to pompa.
Czy temperatura kawy cold brew jest niższa, niż tej parzonej w standardowy sposób?
Na pewno nie jest to zaparzanie na zimno, leci ciepła, choć nie gorąca kawa.