Na polskim rynku debiutują frytkownice MOVA FD10s Pro i FD10 Pro Max. Szczególnie interesująca jest ta ostatnia.
Frytkownica beztłuszczowa MOVA AeroChef FD10 Pro z 2025 roku to moim zdaniem najlepszy wybór wśród 6-litrowych air fryerów w niskiej cenie. W dobrych promocjach spada do nawet 169 zł, a to model o mocy 1800 W, 6 l pojemności, okienku z podświetleniem kosza i grzaniu góra/dół.
Teraz do sklepów trafia nowa wersja MOVA FD10 Pro Max w cenie sugerowanej 439 zł. Dopisek „Max” na końcu nie oznacza większej pojemności (jak można by się było spodziewać) – dostajemy bowiem zupełnie inny sprzęt.
Co wiemy o MOVA FD10 Pro Max?
Cały panel sterowania nie jest już na górnej części urządzenia, a od frontu, pojemność to nadal 6 l, nie zabrakło okienka z oświetleniem kosza, grzanie to też góra i dół, ale nieco wzrosła moc z 1800 W do 2000 W.
Zakres temperatur to nadal 40-230 stopni C, więc dolna granica została obniżona o 10 stopni C względem FD10 Pro, a programów jest tyle samo – 12.
Totalną nowością jest wbudowany moduł Wi-Fi, z opcją połączenia z apką MOVAhome, która pozwala na zdalne rozpoczęcie, zatrzymanie lub zaplanowanie gotowania z dowolnego miejsca na ziemi. W apce znajdziemy też sporo dodatkowych, dedykowanych pod ten model przepisów.
Nad stabilną temperaturą czuwa czujnik NTC, co ma zapewnić właściwe grzanie przez cały proces, a równomierność zapewnia górny wentylator. Poprawie uległa też kwestia czyszczenia – w poprzednim modelu do zmywarki nadawała się tylko kratka grilla, a w FD10 Pro Max ponoć myć można w zmywarce zarówno kratkę grillową, jak i cały kosz.
Kosz i kratkę pokryto emalią ceramiczną wolną od PFOA, czyli kwasu perfluorooktanowego.
Jest też tańsza wersja MOVA FD10s Pro
W sprzedaży pojawiła się też wersja MOVA FD10s Pro w cenie 299 zł, która względem zwykłej wersji ma podwyższoną moc z 1800 W do 2000 W i obniżony dolny pułap temperatury z 50 do 40 stopni C, a kosz może już być myty w zmywarce.
Nie ma za to Wi-Fi i konstrukcyjnie jest to bliźniak starego modelu, a nie omawianego wyżej z dopiskiem „Max”.
Wychodzi więc na to, że mamy jedną wersją o identycznej konstrukcji, drugą o kompletnie innej, obie oferują taką samą pojemność, ale zwiększono moc urządzenia, obniżono dolny pułap temperatury do 40 stopni C i teraz można myć nie tylko kratkę, ale i cały kosz w zmywarce.
Dodatkowo model z dopiskiem „Max” otrzymał opcję zdalnego sterowania po Wi-Fi.
Na razie nowe frytkownice pojawiły się tylko w pojedynczych ofertach, nie są dostępne w oficjalnym sklepie MOVA, więc podane wyżej ceny mogą być nieco zawyżone – na bank możemy liczyć na dobre promocje w przyszłych miesiącach.
Ceny w sklepach
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.













Maku, FD20 ma jakies minusy? Zaskakuje mnie to ze mimo niskiej mocy w porównaniu do innych 2 grzlakowych, które majaą od 200-do 2500W przy podobnje pojemności, ten w testach daje sobie bdb rade, tak jakby na zamówienie 🙂
To nie tak – modele dwukomorowe dotychczas były tylko z pojedynczym elementem grzejnym na komorę od góry, więc oczekiwania wobec nich są też inne. Tu ciężko uznać za wadę fakt, że choćby podczas 40 minutowego smażenia frytek belgijskich będzie trzeba 3 razy wyjąć kosz i mocno przemieszać frytki – tak mają dwukomorowe frytkownice. Dobór mocy do pojemności jednej komory jest w FD20 Pro prawidłowy, wydajność wyższa niż w znanych mi modelach Tefala i Philipsa, więc nie ma czego się czepiać. Jedynie warto wiedzieć, że Dreame właśnie wprowadziło model Dreame DZ30 o mocy 3000 W – to pierwsza porządna frytkownica na naszym rynku z 2 komorami i grzaniem góra dół. Jeszcze nie testowałem, ale ma potencjał do miana najlepszej dwukomorowej.
Pisałem dziś w poście o promocjach mova że mam fd10 6l i w promce za 199 zł to genialny sprzęt. Polecam i dziękuję Panie Krzysztofie za polecenie kolejnego świetnego sprzętu i to w jeszcze takiej cenie! Pomyśleć że chciałem wydać 1k… Ta starcza w 100%