Czy ekspres do kawy może być dobry, ładny i niedrogi? Taki podobno jest MOVA Virtuoso 10 Pro. Czas sprawdzić, ile w tym prawdy.
Spis treści
Marka MOVA próbuje sił w kolejnej kategorii sprzętowej. Mają już świetną ofertę frytkownic beztłuszczowych, ostatnio wprowadzili elektryczny grill stołowy, wyciskarkę wolnoobrotową, a teraz automatyczny ekspres do kawy.
Testowałem już chyba wszystko z ostatnich nowości, czas więc zabrać się za ostatni produkt na liście – ekspres MOVA Virtuoso 10 Pro. Sprawdziłem, czy ten ciekawie wyglądający model warto kupić. Ma niewątpliwie długą listę zalet, ale czy też są jakieś wady? Tego dowiesz się z mojej recenzji.
Specyfikacja MOVA Virtuoso 10 Pro. Co w zestawie?
Wraz z ekspresem otrzymujemy oddzielny pojemnik na mleko, przewód mleka, szczotkę do czyszczenia, igłę do czyszczenia, ściereczkę do przecierania panelu sterowania i 3 saszetki z odkamieniaczem w proszku. Do tego komplet czytelnych instrukcji obsługi w języku polskim.
Parametry MOVA Virtuoso 10 Pro:
- Moc znamionowa: 1470 W
- Ciśnienie pompy: 19 bar;
- Dostępne napoje (8): espresso, podwójne espresso, long, americano, cappuccino, caffe latte, gorąca woda, pianka z mleka,
- Pojemność zbiornika kawy ziarnistej: 150 g;
- Pojemność zbiornika wody: 1,2 l;
- Pojemność zbiornika na fusy: 10 porcji;
- Młynek: stalowy, żarnowy, stożkowy;
- Ilość poziomów mielenia: 10;
- Ilość poziomów mocy kawy: 3;
- Ilość poziomów temperatury kawy: 3;
- Programowanie wielkości napoju: tak;
- System spieniania: wężyk wpinany w wylewkę;
- Regulacja wysokości wylewki: 9-12 cm z tacką, do 15,3 cm bez tacki;
- Wyjmowana jednostka zaparzająca do mycia: tak;
- Czyszczenie układu kawy: automatyczne płukanie i odkamienianie;
- Czyszczenie układu mleka: automatyczne płukanie spieniacza, wężyk wymaga wstawienia w szklankę z wodą;
- Technologie: preinfuzja;
- Wymiary: 18 cm szerokości, 31,4 cm wysokości i 41,2 cm głębokości (43,6 cm z przewodem);
- Zajmowana powierzchnia blatu: mniej niż 0,1 m2;
- Waga: 8,05 kg;
- Gwarancja: 3 lata przy zakupie w sklepie MOVA.
Na papierze mamy naprawdę świetny sprzęt – 19 barową pompę, preinfuzję, liniowe zaparzanie, wyjmowany blok zaparzający do czyszczenia, porządny, stalowy młynek z żarnami stożkowymi i 10 poziomami mielenia, a przy tym super wąską konstrukcję i 3 lata gwarancji, czyli tyle samo, ile daje DeLonghi po rejestracji i rok dłużej od Krupsa, Siemensa, Philipsa czy nawet Jury i WMF.
Co warto wiedzieć o MOVA Virtuoso 10 Pro?
Pierwsza kwestia, od której trzeba zacząć to pochodzenie ekspresu. MOVA nie produkuje ekspresów do kawy, bierze je od dużych, znanych dostawców z Chin, którzy dostarczają swoje ekspresy pod dziesiątki marek na polskim rynku.
Najbardziej zbliżone ekspresy do MOVA Virtuoso 10 Pro to wszelkie Smegi z systemem spieniania, przykładowo biało-stalowy Smeg BCC13WHMEU .
Na zdjęciach tego modelu zobaczyć można dokładnie ten sam system spieniania, taką samą rurkę mleka, ale nieco inną karafkę na mleko. Smeg też jest nieco gorszy pod względem wydajności – potrafi przygotować tylko jedną kawę czarną na raz, a MOVA zrobi dwie. Jedyne, co ma fajnego Smeg względem MOVA, to dedykowany pojemnik do czyszczenia układu mleka – nie trzeba podstawiać własnej szklanki z wodą.
Kiedyś taki ekspres miała w ofercie też Amica pod nazwą Barista CT 5013, a także Beko CEG3194B, ale obie marki wycofały je z oferty i zastąpiły innymi konstrukcjami, głównie z uwagi na problematyczny system spieniania. Ten sam blok zaparzający znajdziesz dziś w aktualnej ofercie ekspresów automatycznych firmy Beko – świetnie sprzedającą się linię CaffeEsperto z modelami CEG7348DX , czy CEG7304X , w ekspresach Tchibo Esperto i wielu innych.
Użytkownicy Reddita w jednej z dyskusji o ekspresach Smega twierdzą, że producentem tych wszystkich modeli wymienionych wyżej jest chińska firma Tunbow i faktycznie na ich stronie możemy znaleźć większość takich konstrukcji. Czy MOVA to dokładnie ten sam dostawca? Trudno stwierdzić, ale poszlaki są 😉.
MOVA w nowym ekspresie chwali się kilkoma technologiami i funkcjami mającymi znacząco wpływać na smak kawy:
- Technologia Inline Extraction, czyli liniowa praca zaparzacza z równomiernym tampingiem świeżo zmielonej kawy, co ma przekładać się na „równomierną ekstrakcję, pełniejszy smak i aksamitnie gęstą cremę”;
- Preinfuzja – wstępne zaparzanie, czyli namoczenie świeżo zmielonej kawy w bloku zaparzającym, poprzez dozowanie małej ilości gorącej wody, pod niskim ciśnieniem. Kawa uwalnia dwutlenek węgla i dopiero po paru sekundach rozpoczyna się proces właściwej zaparzania. Ma to niwelować w kawie gorycz, dawać bardziej zbalansowany smak kawy;
- 19-barowa pompa wysokociśnieniowa;
- 3 temperatury do wyboru jednym przyciskiem;
- Idealna ilość wody 30-45 ml, z zaparzaniem 20-30 sekund dla idealnych proporcji wody do kawy 1:2-2.25 przy przygotowywaniu espresso;
- LatteCraft – system automatycznego spieniania mleka, pozwalający po włączeniu i nagrzaniu ekspresu, na przygotowanie kaw mlecznych za dotknięciem jednego przycisku na panelu sterowania.
Ekspres należy do najmniejszych na rynku wśród modeli z automatycznym spieniaczem mleka. Ma tylko 18 cm szerokości, 43,6 cm głębokości z przewodem i 31,4 cm wysokości.
Na wyjęcie zbiornika wody w górę, potrzeba tylko 55 cm przestrzeni, więc konstrukcja powinna zmieścić się nawet między blatem, a szafkami wiszącymi. Wylewka jest regulowana na wysokość i od tacki ociekowej mieści naczynia od 9 do 12 cm, a bez niej nawet do 15,3 cm.
Panel przedni jest pochylony o 4,6 stopnia, aby ułatwić zmieszczenie większych naczyń. Tackę ociekową można z frontu usunąć i zmieścić wyższe naczynia pod regulowaną wylewką.
Młynek to konstrukcja stalowa, żarnowa, stożkowa, z 10 poziomami mielenia i pojemnością zbiornika kawy ziarnistej 150 g. Bazowo jest ustawiony na środek skali – na piątkę, a zmieniać poziomy można tylko, gdy młynek jest pusty lub gdy pracuje – nie próbuj kręcić pokrętłem, gdy w młynku znajdują się ziarna kawy.
W swoim opisie marketingowym marka MOVA twierdzi, że ten model ma przewidywaną żywotność na ok. 10 000 filiżanek kawy, co ma przekładać się na 6 filiżanek dziennie przez okres około 5 lat lub 3 filiżanki dziennie przez 9 lat – dane na podstawie wewnętrznych testów laboratoryjnych. Ciekawe założenie, ale raczej puste, bo realnie dla kupującego nic to nie oznacza – gwarancji masz na 3 lata i tyle.
Wygląd to rzecz indywidualna, ale osobiście przyznam, że ekspres MOVA Virtuoso 10 Pro podoba mi się – biały, matowy plastik z czarnym panelem i wylewką, połysk to jedynie biały plastik frontu wysuwanej tacki ociekowej, a podstawka pod filiżanki to kawałem metalu, a nie plastikowy chrom, jak to robi choćby marka premium Jura.
Ekspres faktycznie zajmuje mało miejsca i przy mojej Jurze E8 EB wygląda, jakby był małym dzieckiem tego pierwszego – wymiarowo będzie to ulubieniec posiadaczy małych kuchni i krótkich blatów, gdzie każdy centymetr ma znaczenie.
Test w codziennym użytkowaniu
Ekspres dotarł do mnie znakomicie spakowany i z fajnym patentem specjalnego uchwytu z folii do bezpiecznego wyjęcia sprzętu z kartonu – cwany pomysł.
Przygotowanie ekspresu po wyjęciu z pudełka to przepłukanie zbiornika wody, odpięcie silikonowej zaślepki od spodu, włożenie wtyczki kabla z tyłu ekspresu i podłączenie go do prądu oraz instalacja ociekacza z pojemnikiem na fusy i przednią tacką. Przepłukać też warto karafkę na mleko oraz wężyk mleka.
Następnie napełniamy zbiornik wody do linii MAX (1,2 l), stawiamy w miarę duży kubek pod wylewką i odpalamy ekspres – przeprowadzi on przepłukiwanie całego układu gorącą wodą po naciśnięciu przez nas ikony gorącej wody. Realnie to tyle, więc rozpoczęcie pracy z ekspresem jest banalnie proste.
Uzupełniamy zbiornik kawy: większość kaw wymaga raczej środkowego poziomu mielenia, który jest już ustawiony fabrycznie, więc na początek, nie trzeba nic zmieniać. Warto zaparzyć ze 2-3 różne kawy na początek i raczej tych pierwszych nie ma co próbować.
Ekspres ma bardzo prosty panel sterowania. Od góry trzy przyciski fizyczne – czyszczenie obiegu kawy, włącznik/wyłącznik, czyszczenie obiegu mleka. Czarny panel sterowania to od lewej 3 poziomy mocy kawy, 3 poziomy temperatury i 8 napoi: espresso, podwójne espresso, kawa lungo, americano, cappuccino, latte macchiato, spienione mleko i gorąca woda.
Realnie mamy komplet potrzebnych kaw, typowy dla konstrukcji do okolic 2000 zł, a biorąc pod uwagę, że ten sprzęt nie kosztuje nawet 1500 zł, można określić go znakomicie wyposażonym i wyspecyfikowanym.
Zaparzacz to opatentowana konstrukcja FABS – żaden producent z tym blokiem nie podaje jej pojemności, więc sprawdziłem to samemu – zapakowany kawą po same brzegi mieści jej 12 g, ale wiadomo, że użytkowa pojemność bloku jest znacznie mniejsza, gdyż z pozycji pionowej przechodzi on do pozycji z pochyleniem 45 stopni, więc przy 12 g kawy ze 2-3 wysypałyby się.
Realna pojemność tego bloku to 8-10 g, z czego prawdziwą wartością jest raczej 8 g – tyle ważył krążek kawowy po osuszeniu przy mocy kawy 3/3.
Głośność pracy jest na sensownym poziomie – zaparzanie i spienianie to okolice 53 dB, a praca młynka to ok. 77 dB – ciszej od tanich modeli firmy Krups z serii Evidance i Sensation, Philipsów LatteGo większości serii i podobnie do tanich DeLonghi Magnifica Evo.
Ekspres moim zdaniem prezentuje się naprawdę ładnie. Świetnie pasuje żółte podświetlenie pod panelem dotykowym, a dodatkowo podświetlenie jasnym światłem mamy u spodu wylewki, więc podświetla nam się nasza filiżanka, szklanka czy kubek.
Panel sterowania jest banalnie prosty w sterowaniu: nie znajdziesz tu żadnych ekranów dotykowych, zaawansowanej personalizacji parametrów zaparzania czy spieniania. Wybierasz poziom mielenia pokrętłem w zbiorniku kawy ziarnistej, na panelu ustawiasz 1 z 3 poziomów mocy kawy i 1 z 3 temperatur zaparzania.
Jedyne, co jeszcze jest do ustawienia to wielkość napojów – przytrzymując dany ikonę napoju 3 sekundy, zacznie ona migać, co oznacza, że przeszliśmy w tryb programowania.
Przykładowo kawę lungo możemy zaparzyć do 250 ml maksymalnie, więc jeśli lubisz naprawdę duże kawy, ten ekspres z pojedynczego zaparzania ich nie przygotuje, co też jest logiczne – z małego zaparzacza nie wyszłoby nic dobrego przy większych ilościach . Już te 250 ml jest nieco słabe i wodniste, więc jedyną opcją dla miłośników wiadra kawy jest przygotowanie jej z dwóch jednostek zaparzających.
Powyższa tabela pokazuje predefiniowane ustawienia wielkości napoi i opcję ich zmiany. Oczywiście podana jednostka w gramach to błąd – powinny być ml. Znajdziesz ją, jak i pełne informacje o ekspresie w 24-stronicowej instrukcji obsługi, dopiero po zeskanowaniu kodu QR z pierwszej strony skróconego podręcznika użytkowania, dodanego do ekspresu.
Sprawdziłem każdą z kaw czarnych, mlecznych, samo spienianie i gorącą wodę. Wszystkie kawy przygotowane na maksymalnej mocy 3 z 3 i maksymalnej temperaturze 3 z 3, z młynkiem ustawionym na 5 z 10 poziomów, kawa 100% Arabika Trip Coffee Brazylia, średnio palona, dobrze sprawdzająca się w moim prywatnym ekspresie.
Bazowa wartość to 30 ml, można ją regulować w zakresie 20-60 ml. Ekspres tworzy ładną piankę, choć nie jest to tak gęsta crema, jaką przygotuje prywatny ekspres Jura E8 EB czy kolejny ekspres MOVA, który dotarł do mnie na testy (kolbowy), ale chyba nikt tego nie oczekuje od sprzętu w jednej z najniższych cen na rynku.
Espresso jest całkiem smacznie, przygotowane z maksymalną mocą i temperaturą (3/3), nie jest specjalnie mocne, raczej to typowy średniak, który zadowoli przeciętnego popijacza kawusi, a nie kogoś z większymi wymaganiami.
Lungo to bazowo 90 ml, można je regulować w zakresie 60-250, ale jak już wspominałem, wartość większe raczej nie są najlepszym pomysłem, gdyż kawa będzie bardzo słaba, wręcz wodnista. Ekspresy z małą jednostką zaparzającą, a także większość ekspresów kapsułkowych, nie służą do przygotowywania naprawdę dużych kaw, więc jeśli najczęściej pijasz duże kawy 250-350 ml, raczej szukaj czegoś innego.
Kawa z dolaną wodą o wielkości 150 ml, z możliwością regulacji od 60 do 250 ml. Tak jak wyżej, nie przekraczałbym wartości 200 ml, jeśli zależy Ci na smaku kawy.
Najpierw kawa, potem mleko – 150 ml z regulacją od 100 do 250 ml. Jeśli tylko system spieniania będzie czysty i drożny, to otrzymasz całkiem smaczną kawę z pianką mleczną. Amatorzy mocniejszych kaw mlecznych mogą dobić shot espresso.
Latte Macchiato ze słabo spienionym mlekiem, MOVA Virtuoso 10 Pro / fot. K. Kulikowski, agdManiaK.pl
Najpierw mleko, potem kawa i powstają ładne warstwy, o ile spieniacz chce spieniać, dlatego wyżej widzisz dwa gify – jeden, gdy spieniacz odmawia posłuszeństwa i wymaga super dokładnego przeczyszczenia igłą i wyciorem z zestawu, oraz drugi, gdy system pięknie spienia, dając grubą warstwę gęstej pianki.
Bazowo mamy 150 ml napoju, możemy go regulować od 100 do 250 ml. Dobijając dla mocy shot espresso, stracić warstwowość.
Jak wyżej – o ile system spieniania jest czysty i drożny, mleko spienia się świetnie. Stosowałem zwykłe mleko 3,2% z normalną ilością białka 2,9 g, a także sprawdziłem mleko baristyczne mające 3,6 g białka i efekty jest podobnie dobry.
Niestety, po każdym spienianiu cały układ trzeba rozebrać i przeczyścić, a jedyną zaletą zapychania się jest fakt, że w takiej sytuacji dostajemy po prostu gorące mleko – a to funkcja, której ten ekspres bazowo nie posiada 😉. Bazowo spieniane jest 120 ml mleka, ale można regulować w zakresie 25-240 ml.
Ekspres nagrzewa się szybko – w ok. 20 sekund i może przygotować dla nas porcję 100 ml gorącej wody o temperaturze ok. 92 stopni C, z opcją regulacji ilości 25-250 m. Może nie jest to wrzątek, ale na tyle gorąca woda, że nada się do zaparzania ziół, herbat zielonych, czy białych, a za niska będzie dla herbat czarnych i czerwonych.
Podsumowując, pierwszy na polskim rynku ekspres marki MOVA to sprzęt prawidłowo parzący kawę, prosty w obsłudze, z podstawowymi funkcjami personalizacji kaw i wystarczającą listą napoi. Na dodatek jest jednym z najwęższych i najniższych ekspresów na rynku, ma ładny design i nie jest jakoś specjalnie głośny.
To, co niestety kuleje to spienianie mleka – gdy układ jest idealnie czysty i drożny mleko jest świetnie spieniane, warstwowe kawy wychodzą jak należy, ale aby utrzymać system spieniania w takim stanie, trzeba po każdej kawie go przepłukiwać i często rozbierać do czyszczenia, podobnie jak we wszystkich ekspresach Krupsa z wężykiem.
Nie ma automatycznego płukania wężyka w przeciwnym kierunku niż spienianie, a jedynie opcja wsadzenia wężyka w szklankę z wodą i przeciągnięcie jej przez wężyk i spieniacz w wylewce, co nie usuwa z tych elementów 100% mleka, przez co kolejna kawa po 2-3 h może już zostać zrobiona z gorącym, a nie spienionym mlekiem.
Gdyby nie ta kwestia, ekspres zasługiwałby na wysoką ocenę, a tak dzieli wady konstrukcyjne spieniacza z siostrzanymi modelami Smega i kilkunastu innych, mniej znaczących marek. Jeśli szukasz taniego ekspresu do kaw czarnych, a system spieniania używasz od święta, to problem praktycznie przestaje mieć większe znaczenie.
Czyszczenie, konserwacja i koszty
Kwestie czyszczenia rozwiązano tu prosto. Na górnej obudowie mamy trzy przyciski fizyczne – włącznik/wyłącznik, czyszczenie obiegu kawy, czyszczenie obiegu mleka. Czyszczenie obiegu kawy działa prosto – przepłukuje blok zaparzający i rurki dostarczające kawę przez wylewkę. Jest w miarę skuteczne.
Za to czyszczenie obiegu mleka przepłukuje jedynie spieniacz, rurka nie płucze się automatycznie, zupełnie jak w ekspresach firmy Krups, ale można podłożyć pod rurkę szklankę z wodą, a wężyk też się przepłucze. Jak już wspominałem wcześniej, system mleka z jednej strony świetnie spienia, gdy chce, a niestety dość często mu się nie chce.
Aby spieniał mleko trzeba bardzo o niego dbać, najlepiej uruchamiać program płukania i podstawiać szklankę z wodą po każdej kawie mlecznej i codziennie, po ostatniej kawie mlecznej, rozbierać cały system, super dokładnie przepłukiwać pod ciepłą wodą i igiełką przetykać metalowy koniec rurki mleka.
Podobnych do mojej opinii dotyczących tego modelu jeszcze w sieci nie ma (połowa grudnia 2025), ale dokładnie ten sam spieniacz znajdziesz w popularnych ekspresach firmy Smeg i dziesiątkach innych bliźniaczych modeli, a tam opinii o niedziałającym spieniaczu są dziesiątki, jak nie setki.
Rozwiązanie tego problemu jest tylko jedno – dbaj o spieniacz, odpalaj płukanie po każdej kawie mlecznej ze szklanką wody i rozbieraj układ na koniec dnia, a będzie dobrze. Sama jakość spieniania jest naprawdę dobra.
Rozbieranie systemu mlecznego polega na zdjęciu klapki magnetycznej z wylewki i wyjęciu elementu spieniającego, który składa się z dwóch części – plastikowej i gumowej. Należy je rozłączyć, dokładnie przepłukać, zostawić do wyschnięcia.
Rurka mleka ma ze strony wsadzanej w wylewkę metalowe złącze z bardzo wąskim otworem – to on lubi się zapchać tym, co mamy w mleku, więc stosowanie mleka prosto od rolnika czy mleka świeżego, w którym coś pływać, nie jest dobrym pomysłem dla tego ekspresu.
Pozostałe czyszczenie ogranicza się do wyjmowanego, małego bloku zaparzającego, a tak naprawdę do jego dolnej części – tu, jak w DeLonghi górna część zostaje w ekspresie. Dostęp do całej niszy jest lepszy niż w DeLonghi – łatwiej wsadzić tam rękę i przetrzeć główny oring tłoka.
Na bieżąco trzeba opróżniać i czyścić tackę ociekową ze zbiornikiem na fusy – ekspres gubi mało wody pod blokiem. Po 10 kawach było w tacce może z 30 ml i faktycznie pojemność zbiornika na fusy to 10 sztuk krążków kawowych.
Z uwagi na białą, w większości matową obudowę, ekspres z łatwością utrzymuje się w czystości, do przecierania czarnego panelu dotykowego mamy ściereczkę. Pod względem kosztów eksploatacji nie ma tu dedykowanych środków (MOVA nic takiego nie oferowała w grudniu 2025 roku), więc całe nasze koszty to zakup uniwersalnego odkamieniacza – 20 zł za 1 l butelkę, która wystarczy przynajmniej na 6-9 miesięcy w zależności od wody, jaką stosujemy.
Sam proces odkamieniania wymaga wsypania proszku lub płynu do zbiornika wody, włączenie procesu odkamieniania naciskając na raz przyciski czyszczenia obiegu kawy i mleka przez 5 sekund. Cały proces trawa ok. 30 minut. Moim zdaniem warto kupić też uniwersalny detergent do systemu mlecznego i przepuszczać go przez układ co kilka dni. Roczny koszt eksploatacji tego ekspresu nie powinien przekroczyć 150 zł.
Podsumowując kwestie czyszczenia czy konserwacji, na ekspresie nie widać zbytnio odcisków, czy kurzu, nie rysuje się, z łatwością czyści się tackę ociekową, zbiornik na fusy, czy blok zaparzający, ale problematycznym elementem jest system spieniania LatteCraft.
Nie dość, że nie płucze automatycznie wężyka, to jeszcze uwielbia się zapychać i zamiast dawać gęste, spienione mleko, leci z niego podgrzane mleko. Dla potwierdzenia instrukcja obsługi zaleca codzienne czyszczenie bloku zaparzającego i rozbieranie układu mleka na stronach 18 i 19.
Aby temu zaradzić, trzeba po każdej kawie włączać płukanie systemu mlecznego z podstawioną szklanką wody pod wężyk, a na koniec dnie rozbierać całość, płukać, przetykać i zostawiać do wyschnięcia. Problem jest dobrze znany z innych bliźniaczych ekspresów, zwłaszcza marki Smeg.
Cena i opłacalność
Ekspres został wyceniony bazowo na 1999 zł, ale na Black Friday 2025 przeceniono go do 1299 zł. W momencie publikacji testu na początku grudnia cena nieco wzrosła do 1449 zł.
MOVA Virtuoso 10 Pro to jest więc jednym z najtańszych na rynku ekspresów z automatycznym systemem spieniania, gdzie za pomocą jednego przycisku przygotujemy kawy mleczne.
Warto pamiętać w sklepie marki MOVA można zbić cenę punktami z programu lojalnościowego. Już na starcie można uzyskać 1500 pkt, a za próg 2000 pkt mamy 5% zniżki, za 4000 pkt 10 zniżki.
Mając więcej punktów, można wymieniać je na darmowe nagrody. Dodatkowo osiągając 1 z 3 poziomów VIP (0,5 mln, 1 mln i 2 mln pkt), otrzymasz darmowy produkt – za maksymalny poziom jest to aktualnie Mova Z50 Ultra. Każda wydana złotówka jest warta 10 punktów.
Jeśli zastanawiasz się, co z materiałami eksploatacyjnymi, to na razie w ofercie marki MOVA nie ma ich łatwo dostępnych, ale dopuszczalne jest stosowanie odkamieniaczy dedykowanych automatom do kawy.
Do systemu mlecznego nie ma konieczności stosowania chemii – jest w pełni rozbieralny do płukania, ale jeśli koniecznie chcesz, można stosować środki uniwersalne do systemów mlecznych, czy z innych marek ekspresów.
Co jakiś czas wymienić warto rurki do systemu mlecznego i nawet jeśli nie pojawi się nic dedykowanego pod ten model, to można znaleźć pasujące z ekspresów siostrzany z logo Tchibo, Amica, Beko, Cecotec, Smeg i wielu innych.
Werdykt: czy warto kupić MOVA Virtuoso 10 Pro?
Z jednej strony mamy ładny, niedrogi, kompaktowy sprzęt z podstawowymi funkcjami, przygotowujący kawy czarne, jak i mleczne, z porządnym młynkiem, wyjmowaną, małą jednostką zaparzającą i trzema programami samoczyszczenia.
Z drugiej, system spieniania wymaga czyszczenia po każdej kawie mlecznej, aby działał prawidłowo – w przeciwnym razie mleka nie spieni, a tylko podgrzeje. Ten sam problem mają siostrzane konstrukcje Amica, Beko, MPM, Tchibo, Smeg i wiele innych bazujących na tej samej platformie jednego, chińskiego producenta.
Jeśli wymóg czyszczenia systemu mlecznego nie jest dla Ciebie problemem, a potrzebujesz sprzętu o jak najmniejszych gabarytach i najlepiej w białym kolorze, to ten model będzie dobrym wyborem.
Podobnie mogę go rekomendować miłośnikom kaw czarnych, którzy mleczne piją tylko okazjonalnie lub gdy przyjdzie sąsiadka. Osoby mające preferencje podobne do moich, czyli piją głównie kawy mleczne, raczej nie będą zadowolone z tego, ile uwagi wymaga układ spieniania.
Na targach IFA 2025 w Berlinie marka MOVA pokazała więcej modeli ekspresów, w tym bardziej zaawansowane automaty z zupełnie innymi spieniaczami czy pojemniejszymi blokami zaparzającymi. Na razie wiemy, że zaraz do sprzedaży wejdzie ciekawy ekspres kolbowy, pretendujący do segmentu półprofesjonalnego – z młynkiem mającym szeroką skalę mielenia, spory zakres opcji personalizacji, a nawet zaparzanie na zimno.
Czy lepsze automaty z targów IFA wjadą na nasz rynek? Czas pokaże, a pierwsze podejście do tej kategorii uznaję za średnio udane dla marki MOVA.
|
ZALETY
|
WADY
|
Jaki ekspres do kawy kupić? 10 najlepszych modeli w 2025 roku
Ceny MOVA Virtuoso 10 Pro
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.

















































Dodaj komentarz