Wraz z 1 lipca urządzenia z kategorii suszarek bębnowych dostały nowe etykiety energetyczne. Są też zmiany w zakresie dostępności części.
Większość segmentu AGD doczekała się zmian w 2021 roku, teraz czas na suszarki. Do 19 lipca muszą mieć wymienione na ekspozycjach sklepowych wszystkie etykiety na nowe, po tym terminie nie wolno eksponować starych danych.
Wyjątkiem są modele wycofane z rynku do końca lutego 2025 roku – te mogą być sprzedawane ze starą etykietą jeszcze do końca marca 2026 roku.
Kategoria suszarek bębnowych przeszła w ostatnich latach dynamiczny wzrost sprzedaży. Jak informuje Applia – związek pracodawców AGD – w ciągu ostatnich 10 lat w Polsce sprzedano ok. 2 miliony suszarek bębnowych.
Organizacja ta prowadzi stronę etykietaenergetyczna.pl, na której najlepiej wytłumaczono, co i jak się zmienia – my też postaramy się przybliżyć ten temat.
Stara etykieta vs nowa etykieta
Stara etykieta pokazywała zużycie prądu w kWh na 160 cykli programu standardowego i opierała się na klasach od D do A+++, gdzie realnie większość suszarek osiągała klasy A++ i A+++.
Nowe etykiety pokazują zużycie na 100 cykli programu standardowego, przenoszą starą klasę A+++ do klas C i B, a klasę A++ do klas D lub E. Klasy A i B są zarezerwowane dla najbardziej oszczędnych modeli, a sama skala to klasy od G do A.
Nowe etykiety mają bardziej rygorystyczne kryteria oceny, więc nie można przekładać bezpośrednio zużycia ze starej etykiety na nową dla danego sprzętu.
Zużycie energii liczone jest jako średnia ważona połowy i pełnego załadunku ze stosunkiem 0,62 – 24 x pełny załadunek i 76 x połowa załadunku, co ma odzwierciedlać typowe użycie suszarki bębnowej w gospodarstwie domowym.
Na etykiecie mamy podany czas trwania programu ECO przy pełnym załadunku, pojemność znamionową suszarki, klasę emisji hałasu akustycznego w cyklu suszenia ECO (pomiar z odległości 1 m), klasę skraplania wraz z procentową wydajnością, czyli ilością wilgoci, jaką urządzenie jest w stanie skroplić i odprowadzić do szuflady/odpływu, a ile odda do pomieszczenia.
U samej góry znajdziesz dokładny model urządzenia i kod QR przenoszący do internetowej bazy danych EPREL, gdzie etykieta jest świetnie opisana.
Zmiany na przykładzie suszarki LG RC90V9AV2N
Na przykładzie jednej z najlepszych suszarek na polskim rynku sprawdzimy co się zmieniło. LG RC90V9AV2N to urządzenie z samooczyszczeniem skraplacza i 10-letnią gwarancję nie tylko na silnik, ale też na pompę ciepła.
Według starej etykiety LG RC90V9AV2N miała najwyższą klasę energetyczną A+++, zużywała na 160 cykli programu standardowego 194 kWh prądu (223 zł przy założeniu 1 kWh = 1,15 zł), klasa kondensacji była najwyższa – A, głośność to 62 dB, wsad to 9 kg, a czas programu standardowego dla pełnego załadunku to 212 minut.
Nowa etykieta ustawia suszarkę LG RC90V9AV2N w klasie energetycznej C, zużycie prądu to 105 kWh na 100 cykli, czyli ok. 121 zł przy założeniu, że 1 kWh kosztuje 1,15 zł. Klasa kondensacji to B ze wskaźnikiem procentowym 91%, klasa głośności to B z 62 dB, wsad to 9 kg, a czas standardowego cyklu suszenia dla pełnego wsadu to 3 h i 32 minuty, czyli 212 minut.
Czekają nas kolejne zmiany
To wszystkie zmiany w etykietach wprowadzonych 1 lipca 2025 roku, ale UE ma dalsze plany. Od 1 stycznia 2027 roku etykiety energetyczne będą musiały wskazywać indeks naprawialności w postaci ikonki klucza i śrubokręta płaskiego wraz z oznaczeniem klasy energetycznej.
Indeks ma ułatwić kupującemu ocenę, jak łatwo można dany sprzęt naprawić. Także od 1 stycznia 2027 wycofane mają zostać wszystkie urządzenia z oznaczeniem nowej klasy F (indeks efektywności energetycznej EEI < 85).
Już teraz zmianie ulega też kwestia zasobooszczędności – UE wymaga od producentów utrzymania dostępności części zamiennych przez 10 lat od wycofania modelu z produkcji, a maksymalny czas dostawy części zamiennych nie może przekroczyć 15 dni roboczych.
Producenci mają zapewnić prosty dostęp do informacji na temat naprawialności sprzętów, czyli udostępniać schematy urządzeń, a nawet instrukcje napraw. W dobie sprzętu smart ważne jest też to, że UE nakłada na producentów obowiązek aktualizacji oprogramowania urządzeń przez min. 10 lat. Wskazane przepisy nie mają nic wspólnego z kwestiami gwarancji lub rękojmi.
Niestety, UE nie reguluje kwestii cen części zamiennych, więc mimo dużo lepszej dostępności części min. 10 lat od wycofania, koszty ich zakupu mogą być tak wysokie, że naprawa nie będzie opłacalna.
Najlepszym przykładem jest choćby kwestia łożysk. Ponad połowa pralek na polskim rynku nie ma skręcanych zbiorników, co ułatwia wymianę samych łożysk z uszczelniaczem, a zbiorniki zgrzewane. Gdy padną łożyska w takim sprzęcie, producenci oferują nowy zespół piorący, a to koszt 800-1200 zł w zależności od modeli i marki, a gdzie jeszcze robocizna…
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.









