Roboty sprzątające naszpikowane są nowoczesnymi podzespołami, które jak każda zaawansowana technika, mogą ulec awarii. Co ciekawe, za większość problemów sprzętowych (a nie programowych) z robotami odpowiadają ich użytkownicy.
Serwisy są zasypane zepsutymi robotami, ale gdyby tylko ich posiadacze przykładali nieco więcej uwagi do obsługi i czyszczenia, spora część z nich nie musiałby czekać na naprawę.
3 błędy, przez które roboty najczęściej trafiają do serwisów
Płyn do naczyń, ocet i środki do podłóg
Większość producentów robotów oferuje własne detergenty do robotów sprzątających, lecz z uwagi na ich ceny i brak dostępności w sklepach stacjonarnych (trzeba zamawiać online, a nie każdy to lubi), użytkownicy szukają zamienników.
Do serwisów trafiają roboty, których układy wody rozszczelniły się przez działanie octu, zatkały przez środki o wysokim spienianiu się lub krystalizacji, gdy pozostaną ich resztki.
Uszkodzenia pompki podającej wodę czy przewodów tego układu to standard. Naprawy są stosunkowo proste – roboty mają konstrukcje modułowe, ale koszty mogą sięgać 600-800 zł.
Pamiętaj: do zbiorników wlewamy wyłącznie czystą wodę lub dedykowane, niskopieniące płyny producenta.
Niewłaściwe czyszczenie robota
Dla robota równie zły może być sposób czyszczenia, jak i brak zadbania o sprzęt. Stosowanie środków silnych czy z alkoholem może uszkadzać soczewki kamer i powierzchnię osłon radarów laserowych LiDAR – powstają zarysowania, powłoki matowieją, a sprzęt w skutkach może mieć problemy z nawigacją.
Niestety to też może być bardzo drogą naprawą.
Woda w silniku
Robot wjechał w wodę podczas odkurzania i wciągnął ją do zbiornika, przeciągnął przez filtr EPA i następnie uszkodził nią swój silnik? Standard i nie zawsze jest to woda, zwłaszcza gdy mamy zwierzaki domowe…
To typowe zdarzenie losowe, przed którym ciężko się ustrzec – najnowsze roboty mają dodatkowe funkcje AI rozpoznawania rozlanych płynów i zmiany strategii sprzątania po ich wykryciu, ale nie znam robota, w którym działa to naprawdę dobrze.
Koszty wymiany silnika ssącego – mini turbiny – często nie są wysokie. Sama część zazwyczaj nie kosztuje dużo, możliwe, że więcej zapłaci się za robociznę.
Nie tylko to, co rozleje się na podłodze może zabić silnik ssący, ale też niedosuszony filtr EPA lub zbiornik kurzu – nawet małe ilości wilgoci mogą wywołać zwarcie i zostaje nam tylko serwis.
Roboty są zazwyczaj łatwe w naprawach
Gdy sprzęt jest na gwarancji i jest szansa na naprawdę darmową – nie ma co kombinować i najlepiej odesłać urządzenie do dedykowanego serwisu, lecz jeśli wiesz, że awaria jest z Twojej winy, to wcale nie musisz zdać się na drogie usługi serwisów.
Na pocieszenie zaznaczę ponownie, że roboty mają konstrukcję modułową i wiele części do popularnych modeli dostaniesz w dobrych pieniądzach na chińskich stronach, wraz z instrukcją, jak daną część wymienić.
Prawie wszystko jest plug and play, więc wykręcasz zepsutą część, podłączasz i wciskasz na miejsce nową – i sprzęt powinien działać. Wystarczy tylko mieć minimalne zdolności manualne i wiedzieć, którą stroną śrubokręta kręci się śrubki… 😉
Szukasz dobrego robota sprzątającego?
Jeśli szukasz robota sprzątającego, warto zerknąć na nasz TOP-10 najlepszych robotów sprzątających.
Zachęcam do lektury innych wpisów na AGDaniak.pl, gdzie doradzamy, jaki sprzęt AGD warto teraz kupić (albo czego unikać).
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.









Mam robota Xiaomi X20 Max. I pomimo braku błędu użytkownika i tak się popsuł. Otóż często wpadał w cykl wielokrotnego napełniania tacki do czyszczenia mopa. I teraz najgorsze: obudowa przy tacce ma szczelinę, nieuszczelnioną, która prowadzi do czujnika poziomu wody, tenże czujnik jest niezabezpieczony (ani lakier ani zalewa), do tego jest w zagłębieniu bez odpływu. Czujnik nie ma szans przetrwać, bo w końcu będzie pływał.
A serwis? Odrzucił reklamację, bo nie stwierdzili awarii, ale nawet nie podłączyli i siebie, bo Wifi nie miało zmienionych ustawień po wizycie w serwisie.
Toteż absolutnie unikać w ogóle Xiaomi, bo maszyna za 2500zl nie ma żadnej ochrony gwarancyjnej. Dobrze, że miałem oddzielną ochronę.
Ktoś jeszcze miał podobne problemy?