Nie wiesz, jakiego robota sprzątającego kupić, aby później tego nie żałować? Zerknij na nasz TOP-10 najlepszych odkurzaczy automatycznych. Znajdziesz tu wyłącznie dobre, solidne i polecane roboty odkurzające – na każdą kieszeń.
Spis treści
Tradycyjne odkurzacze odchodzą w niebyt. Popularność zdobywają odkurzacze bez kabla – zarówno bezprzewodowe odkurzacze pionowe, jak i automatyczne roboty sprzątające.
Popularność tej kategorii urządzeń sprawiła, że rynek zalała prawdziwa fala robotów odkurzających i mopujących. Wiele z tych urządzeń jest na pozór identycznych, co skutecznie utrudnia znalezienie idealnego modelu.
Dlatego w naszym TOP-10 najlepszych odkurzaczy sprzątających znajdziesz wyłącznie dobre, solidne i polecane roboty sprzątające – do każdego domu i na każdą kieszeń.
W TOP-10 robotów sprzątających polecamy 10 dobrych urządzeń – zarówno z oferty cieszących się uznaniem producentów, jak również z katalogu mniej znanych, ale coraz popularniejszych chińskich marek.
Zaczynamy od propozycji z wyższej półki, ale nasz ranking robotów odkurzających zawiera również propozycje dla osób ze skomniejszym budżetem.
Masz wątpliwości, jaki robot sprzątający wybrać? Zapraszam do sekcji komentarzy – postaram się pomóc.
Dreame X50 Ultra
Ranking zaczynamy od chyba najbardziej wypasionego sprzętu na polskim rynku. To najnowszy flagowiec firmy Dreame z kozackimi funkcjami, za które płacisz obecnie około 4050 zł, ale roboty tej firmy szybko tanieją – flagowce już w okolicy października i listopada bywają przeceniane nawet do 3600 zł.
Biorąc pod uwagę wszystkie dostępne w Polsce roboty na 1. połowę 2025 roku, Dreame X50 Ultra jest moim zdaniem najbardziej kompletną propozycją dla osoby poszukującej topowego sprzętu.
Robot jest w pewnym sensie rozwinięciem modelu Dreame X40 Ultra. Zmian kilka jest – od chowanej kopułki z radarem (wysokość 8,9 cm), przez nowy zespół podwójnych szczotek, po nową stację z samooczyszczeniem tacki czyszczącej szmatki.
X50 Ultra ma funkcję zdejmowania padów w stacji, ale nieco przeprojektowano cały system i oczyszczania. Nowy model to też jedna z najwyższych mocy ssania na rynku wśród robotów ze stacjami myjącymi – 20 000 Pa. Bateria 6400 mAh pozwala na odkurzanie do 220 minut, choć realnie czas pracy jest sporo krótszy niż w X40 Ultra.
W robocie mamy zbiornik 395 ml na kurz z autoopróżnianiem do worka 3,2 l w stacji i zbiornik 60 ml wody z autouzupełnianiem. Stacja mieści dwa zbiorniki wody: 4,5 l czystej i 4 l brudnej. Robot ładuje się w 4 h i nie przekracza 63 dB głośności pracy.
Aplikacja to jedno z najbardziej rozbudowanych środowisk tego typu. Mamy 5 poziomów mocy, pełno trybów pracy, w tym genialne odkurzanie przed mopowaniem – robot najpierw odkurzy, a potem wróci po szmatki i umyje podłogę.
System mopowania to dwa pady obracające się 180 razy na minutę. Mają docisk ok. 1 kg do podłoża i unoszą się na dywanach do 10,5 mm. Jeden pad ze szmatką wysuwa się do boku w celu niwelacji martwej strefy mycia, boczna szczotka też jest wysuwana, więc robot dokładnie czyści narożniki.
Wszystkie funkcje z wysuwanym mopem i szczotką boczną wspiera świetne oprogramowanie, więc wysuniętym mopem robot potrafi sięgać na 4 cm pod meble. Główna szczotka to wałek silikonowy o sporej średnicy, a cały zespół jest unoszony do trybu samego mopowania.
Stacja nie tylko przemywa pady w gorącej wodzie 70 stopni C, ale też suszy ciepłym powietrzem, uzupełnia wodę w robocie, opróżnia zbiornik kurzu i potrafi wykrywać poziom zabrudzenia wody z mopowania – gdy jest mocno brudna, wyśle robota do ponowego mopowania danego obszaru.
Więcej informacji o tym modelu znajdziesz w mojej obszernej recenzji Dreame X50 Ultra – robot zgarnął bardzo wysoką notę.
Dreame X50 Ultra kupisz w dwóch wersjach kolorystycznych: białej i czarnej w cenie poniżej 5 tys. zł, a także w wariancie z bogatszym wyposażeniem Dreame X50 Ultra Complete za 4700 zł.
Jeśli szukasz czegoś nieco tańszego, to sprawdź oferty na poprzednika – Dreame X40 Ultra bywa po 3000 zł, a to nadal jeden z najlepszych robotów na rynku.
Dostępna jest też wersja Dreame X40 Master ze stacją podłączaną pod dopływ i odpływ wody, więc nie wymaga częstego opróżniania zbiornika wody brudnej i dodawania ręcznego wody czystej – wariantu X50 Master jeszcze w Polsce nie mamy, ale zawsze można dokupić osobno zestaw Dreame RAW6, który na to pozwala.
Warto też wspomnieć o robocie MOVA V50 Ultra – to niby inna firma, ale roboty prawie takie same, jedynie dodano dozowanie wody ciepłej 50 stopni C do zbiornika robota, a dozowanie detergentów to teraz podwójny zbiornik – ten drugi służy do usuwania plam po zwierzakach i innych trudnych zabrudzeń.
Roborock Saros 10R
Jeden z najlepszych robotów na polskim rynku w pierwszej połowie 2025 roku – ma najbardziej zaawansowany system nawigacji StarSight 2.0 z czujnikiem 3D QVGA ToF w zderzaku zamiast w kopułce, więc wysokość to tylko 7,98 cm. Czujnik tego typu ma 21 więcej punktów pomiarowych od LiDARu w kopułce, do tego mamy kamerę i kompletny zestaw innych czujników.
Robot korzysta z dzielonych szczotek, które nie plączą włosów i świetnie radzą sobie na każdym rodzaju podłogi. Boczna szczotka FlexiArm jest wysuwana i chowana, gdy to potrzebne. Robot pokonuje progi do 4 cm wysokości, unosi sobie szczotkę boczną i główną na nawet 22 mm.
System mopowania to dwa pady obrotowe, jak w serii Qrevo. Jeden z mopów wysuwa się do boku (Mop FlexiArm), więc prawie nie ma martwej strefy mycia.
Siła ssania to 19 kPa, wewnętrzne zbiorniki kurzu i wody mają 270 i 69 ml, a czas pracy to porządne 180 minut z baterią 6400 mAh. Czas ładowania jest jednym z najszybszych na rynku – 2,5 h.
Stacja podgrzewa wodę do mycia szmatek do 80 stopni C, szmatki suszone są w 55 stopniach C. Stacja uzupełnia wodę w robocie, usuwa z niego kurz, a do wody myjącej szmatki dodaje automatycznie detergent. Ido tego wygląda designersko.
W aplikacji znajdziemy praktycznie wszystkie możliwe funkcje, Roborock jedynie przegrywa z Dreame dopracowaniem funkcji AI, czyli dokładnością mycia w szczelinach meblowych i wokół nóg krzeseł, ale za to ma bardziej dopracowany system nawigacji i jest niższy.
Jeśli chcesz wiedzieć coś więcej o tym modelu to koniecznie sprawdź moją recenzję Roborock Saros 10R.
Obecnie trzeba mieć na ten sprzęt ok. 4700 zł.
W serii Saros mamy też model Roborock Saros 10 z mopem sonicznym i wysuwaną kopułką radaru laserowego, a w czerwcu 2025 roku pojawił się nowy flagowiec Roborock Saros Z70 z długo zapowiadanym robotycznym ramieniem, mogącym sprzątać skarpetki, papierki i kapcie z podłóg – to konstrukcja bazująca na modelu Roborock Saros 10R.
MOVA P50 Pro Ultra
Robot mocno zbliżony do ubiegłorocznych flagowców Dreame – X40 Ultra i L40 Ultra. Oferuje jednak większą siłę ssania 19 000 Pa, pracuje do 200 minut, ma baterię 5200 mAh, którą ładuje w 3,5 h.
Wysokość to nadal 10,38 cm bez opuszczanej kopułki, więc nie wjedzie pod meble z 10 cm niszą, ale to praktycznie jedna z niewielu jego wad. Robot ma radar laserowy wsparty zespołem kamer AI SmartSight, dobrze rozpoznaje i omija przeszkody.
Szczotka to klon rozwiązania Dreame – Tricut 3.0 z nożami usuwającymi zaplątane włosy – można wymienić ją na standardową silikonową. Boczna szczotka jest wysuwana w narożnikach, a wszystkie szcztoki mogą unosić się na 10 mm w górę.
Robot dobrze wykrywa dywany, a system mopowania to dwa pady obrotowe z opcją unoszenia na 10,5 mm lub zostawianiem w stacji.
Robot jest stosunkowo cichy, ma bardzo mocno rozbudowaną aplikację i masę funkcji. Poziomów mocy mamy 5, poziomów dozowania wody 32. Przy mopowaniu możemy wybrać zagęszczenie trasy od zakładki na 2, po zakładkę nawet na 4 – 25% robota jedzie po czystym, a 75% po brudnym – takim sposobem każdy kawałek powierzchni jest przemywany 4 razy.
Stacja dokująca to najnowsze rozwiązanie z 20 dyszami natryskowymi i najlepszym na rynku samooczyszczeniem automatycznym. Podgrzewa wodę do mycia padów myjących do 75 stopni C (5 stopni mniej niż odpowiednik w Dreame X50 Ultra).
Suszy pady ciepłym powietrzem 45 stopni C, uzupełnia wodę z detergentem w robocie i usuwanie z niego kurz do dużego worka 3,2 l. Zbiorniki wody w stacji mieszczą 4 l czystej i 3,5 l brudnej.
Testowałem MOVA P50 Pro Ultra – robot zgarnął zasłużoną ocenę 9,2/10, lecz jest jedna kwestia, o której trzeba wspomnieć. W robotach MOVA trafiła się wadliwa partia przednich kół, które po prostu pękają. Serwis MOVA niestety nie ogarnia tematu najlepiej – problem niby został rozwiązany, ale zawsze pozostaje ryzyko trafienia w wadliwą sztukę.
Na koniec kwestia ceny – MOVA P50 Pro Ultra kosztuje obecnie niecałe 2800 zł – to bardzo atrakcyjna oferta.
Narwal Freo Z10 Ultra
Ulepszona wersja robota z 2024 roku. Ma 18000 Pa siły ssania, 10,6 cm wysokości, radar laserowy z przednią, podwójną kamerą wspartą świetnymi algorytmami AI. Robot znakomicie omija nawet małe przeszkody – rozróżnia ich do 200 rodzajów, nie zabrakło też wbudowanego asystenta głosowego AI HeyNawa.
System mycia to pady obrotowe w kształcie bliższym trójkątom, więc przy obracaniu się nachodzą na siebie i nie zostawiają na środku suchej kreski. Jeden z padów wysuwa się do boku w celu minimalizowania martwej strefy mycia. Mamy też dwie szczotki boczne z dwoma wąsami każda – świetnie czyszczą także w narożnikach.
Stacja 9w1 czyści szmatki mopujące gorącą wodą, suszy gorącym powietrzem, opróżnia zbiornik kurzu, kompresuje kurz w worku i dozuje detergent – bazowo mamy zwykły detergent, ale można dokupić moduł do konserwacji podłóg montowany w niszy worka na kurz. Nie zabrakło też opcji samooczyszczenia stacji.
Mieliśmy już okazję testować Narwal Freo Z10 Ultra i zdecydowanie przypadł nam do gustu. To jeszcze dokładniejsze mopowanie, wyższa moc ssania, ulepszona stacja dokująca i jeden z najlepszych systemów wykrywania oraz omijania przeszkód.
W pozostałych aspektach mamy te same opcje i technologie, co w modelu starszym Narwal Freo Z Ultra, czyli genialną elektroszczotkę, która nie plącze wokół siebie włosów i autorskie rozwiązania w aplikacji.
Robot jest dostępny w kolorach szarym i biało-szarym. Tanio nie jest, bo cena to ok. 4100 zł, a to sporo więcej od ubiegłorocznych flagowców Roborocka i Dreame, ale nieco mniej od edycji tegorocznych.
iRobot Roomba Plus 505 Combo
Nowa generacja robotów iRobota nieco zmniejsza dystans między pionierem tej kategorii, a markami chińskimi. Nowy model 505 wreszcie ma sensowne sensory nawigacyjne – radar laserowy w obrotowej kopułce i przednią kamerę do rozpoznawania oraz omijania przeszkód.
Szerzej o tym modelu przeczytasz w naszej prezentacji iRobot Roomba Plus 505 Combo.
Mopowanie to dwa pady obrotowe z wysuwanym jednym do prawej w celu niwelowania martwej strefy. Nie zabrakło stacji myjącej pady – ma zbiornik wody czystej i brudnej, a także funkcję opróżniania zbiornika kurzu + suszenie.
Niestety, nie uzupełnia zbiornika wody w robocie, ale za to suszy szmatki ciepłym powietrzem. Nie podgrzewa też wody do mycia szmatek i nie ma dozowania detergentu.
Wysokość robota to 10,6 cm. Sprzęt ma zbiornik 295 ml na kurz, siła ssania to 7000 Pa, bateria ma pojemność 5000 mAh, a czas pracy to 75 minut (ładowanie w 3 h).
iRobot ma zupełnie nową aplikację – pamięta do 5 map pięter, mamy podział na pomieszczenia i sporo opcji typowych dla starszych iRobotów z dokładnymi opisami oraz niezłym tłumaczeniem.
Pod pewnymi względami robot wygląda moim zdaniem jak kopia starszych modeli Roborocka – ma wręcz taką samą pojedynczą szczotkę silikonowa i prawie identyczny materiał szmatek myjących. To, czego zabrakło to wysuwanej bocznej szczotki, czy wewnętrznego zbiornika wody w robocie, oraz autouzupełniania go w stacji.
iRobot Roomba Plus 505 Combo to po prostu najlepszy iRobot na pierwszą połowę 2025 roku z funkcją mopowania i stacją myjącą.
Funkcjonalnie jest to odpowiednik Xiaomi X20+, czy Mova E30 Ultra w sporo wyższej cenie, ale jeśli ktoś preferuje sprawdzoną markę i pewny serwis to 505 będzie jedynym robotem Amerykanów, który mogę polecić – w każdym innym przypadku lepiej wybrać chińską konkurencję.
Występuje w wersji czarnej i białej i kosztuje około 2300 zł.
Jak wspominałem, to sprzęt raczej dla fanów marki, ale trzeba docenić, że wreszcie iRobot podjął walkę z konkurencją – może za rok lub dwa zobaczymy coś równie zaawansowanego, jak Roborock Saros 10R lub Dreame X50 Ultra?
Ecovacs Deebot X9 Pro Omni
Najnowszy flagowiec od Ecovacs napchany technologiami. Ma system mopowania wałkiem obrotowym, któy dodatkowo wysuwa się do boku w celu minimalizowania martwej strefy mycia.
Mop oczyszcza się przy każdym obrocie, jest nasączany czystą wodą i wyżymany z brudnej – robot ma wewnętrzne zbiorniki na wodę brudną 220 ml i czystą 110 ml. Stacja służy do obierania wody brudnej (4 l) i uzupełniania wody czystej (4 l) oraz usuwania kurzu do 3-litrowego worka.
Wałek mopa obraca się 220 razy na minutę i ma wywierać na podłoże 3700 Pa ciśnienia.
Robot ma 9,8 cm wysokości – radar laserowy ukryto w przedniej części obudowy, tuż pod zespołem kamer do rozpoznawania przeszkód. Nie ma od pełnego pokrycia 360 stopni, ale i tak pozwala robotowi na sprawną nawigację.
Robot mopuje z wałkiem obrotowym, który jest wysuwany do boku w celu niwelowania martwej strefy mopowania, może unosić się na 10 mm, przemywany jest w stacji gorącą wodą o temperaturze 75 stopni C i suszony gorącym powietrzem 63 stopni C.
Ponoć nowa szczotka ZeroTangle 3.0 ma nie mieć problemów z plątaniem włosów, podobnie jak szczotka boczna. Siła ssania to 16 600 Pa – niby nieco mniej niż u najbliższej konkurencji Dreame, MOVA czy Roborock, ale Ecovacs chwali się, że ich robot ma 140% wyższy przepływ powietrza niż ich starsze konstrukcje (16,3 l/s).
Obecnie ceny spadły do 4199 zł, a to już poziom zbliżony do flagowca Dreame X50 Ultra i sporo mniej niż za wysokie modele Roborocka, choćby Saros 10 i Saros 10R.
Dreame L20 Ultra
Miałem już okazję testować Dreame L20 Ultra i to tylko na pozór ewolucja modelu L10s Ultra, bo realnych nowości i ulepszeń jest naprawdę sporo. Podstawowy wyróżnik to umiejętność robota do zdejmowania padów ze szmatkami mopującymi – do cyklu odkurzania może zostawić je w stacji, więc nie moczy dywanów.
Druga zaleta to wysuwanie prawego mopa pod ścianę – takim sposobem robot niweluje problem innych robotów, które zostawiały 3 cm nieumytej podłogi, lub musiały programowo zawijać tyłem przy sprzątaniu obwodowym, marnując na to sporo czasu i baterii.
Robot korzysta z ssawki silikonowej, więc nie ma problemów z plątaniem włosów wokół osi, z przodu ma kamerę rozpoznającą 55 różnych przeszkód i sprawnie je omija, a na dodatek i tak przedni zderzak jest gumowany.
Robot pokonuje też progi do 2 cm, ma dużą moc ssania 7000 Pa, a stacja potrafi prawie wszystko – automatycznie opróżnia zbiornik kurzu w robocie, uzupełnia w nim wodę, sama dozuje detergent, przemywa szmatki i suszy je ciepłym powietrzem. Jedyne, czego jeszcze nie potrafi to przemywać szmatek gorącą wodą – używa zimnej wody.
Jeśli szukasz solidnego sprzętu w rozsądnej cenie, to ten robot będzie właściwym wyborem – kosztuje aktualnie nieco ponad 2 tys. zł.
We wrześniu 2024 roku pojawił się też następca tego modelu – Dreame L40 Ultra, który bardzo mocno przypomina flagowca Dreame X40 Ultra, ale w nieco niższej cenie.
Roborock Q8 Max+
Moim zdaniem Q8 Max+ to najsensowniejszy robot odkurzający ze stacją opróżniającą w okolicy 1400 zł, gdy niespecjalnie zależy nam na mopowaniu, a mamy sporo dywanów, czy zwierzaki gubiące sierść. W czasach robotów z zaawansowanymi stacjami myjącymi i suszącymi mopy, zwykłych robotów godnych polecenia nie ma zbyt wiele.
Roborock Q8 Max+ był u nas testowany w wersji ze stacją opróżniającą, ale jest też dostępny w wersji bez plusa w nazwie, czyli ze stacją, która tylko ładuje robota.
Roborock Q8 Max+ ma moc ssania 5500 Pa i pracuje z maksymalną głośnością 67 dB na czwartym biegu. Robot nie miał problemów ze sprzątnięciem 160 m2 podłogi na skutecznym drugim z czterech poziomów mocy i miał jeszcze zapas akumulatora na kolejne 30-40 m2, więc śmiało można stwierdzić, że niestraszne są mu duże powierzchnie.
Mopowanie jest tu tradycyjne, lecz mamy szerszą skalę poziomów wody – aż 1-30 i faktycznie na ostatnim jest jej sporo: idealnie dla gresu i kafelków. Pojemność zbiornika na kurz to 470 ml – to całkiem dobry wynik, ale biorąc pod uwagę fakt, że w zestawie jest dedykowana stacja opróżniająca, nie ma to większego znaczenia. Na wodę mamy spory zbiornik 350 ml.
Z uwagi na wystający radar, robot mierzy 9,65 cm. Sterować robotem można na dwa sposoby – poprzez aplikację Roborock lub Mi Home, gdyż Roborock należy do ekosystemu Xiaomi.
Robot pamięta wiele map i ma nowy zespół podwójnych szczotek silikonowych rodem z Roborocka S8, nieco przypominające rozwiązanie stosowane od lat w iRobocie. Taki zespół szczotek lepiej wyczesuje i odkurza dywany, nie ma też problemów z plątaniem włosów wokół własnej osi. Przydatnym dodatkiem jest też przedni zespół sensorów ReactiveTech z Roborocka S8, który całkiem nieźle radzi sobie z wykrywanie i omijaniem przedmiotów o wielkości min. 5×3 cm.
Jedyne wady jakie znalazłem w Q8 to biedny zestaw startowy – dostajemy tylko jedną szmatkę z mikrofibry i zero jednorazowych.
Roborock Q8 Max+ kosztuje ok. 1400 zł, a jeśli preferujesz wersję bez stacji opróżniającej, znajdziesz ją pod nazwą Roborock Q8 Max (bez plusa) – kosztuje około 900 zł.
Dreame L10s Ultra Gen2
Propozycja od Dreame będąca bezpośrednim konkurentem takich konstrukcji, jak Roborock QR 798, Qrevo 5AE i Xiaomi X20 Max. Robot oferuje moc 10 000 Pa, może pracować do 240 min w trybie odkurzania.
Ma zespół mopów obrotowych i stację która przemywa je w trakcie sprzątania, dokładnie myje po zakończonym cyklu i na dodatek ma opcję suszenia. Dodaje też do wody detergent.
Zbiornik wody czystej ma 4,5 litra, a brudnej 4 l. Worek w stacji ma 3,2 litra pojemności, zbiornik robota o pojemności 300 ml jest automatycznie opróżniany. Wody robot mieści 80 ml i pojemnik ma funkcję automatycznego uzupełniania w stacji.
Czas ładowania to ok. 3,5 h, a sporą zaletą jest niska głośność ok. 74 dB. Robot ma 9,7 cm wysokości, więc mieści się pod meblami z niszą 10 cm.
Mopy obrotowe pracują z dociskiem ok. 1 kg do podłoża i mają funkcję unoszenia na wysokość 10,5 mm. Główna szczotka, jak w Roborocku jest wykonana z silikonu, więc nie ma problemów z plątaniem włosów wokół swojej osi.
Z przodu znalazł się zespół kamer i czujników – robot świetnie radzi sobie z rozpoznawaniem i omijaniem przeszkód.
Ceny Dreame L10s Ultra Gen2 ostatnio mocno spadły – nawet do 1900 zł! W takiej kasie to genialna opcja, jak na to, co ten sprzęt oferuje.
Warto też wspomnieć o innych wariantach polecanego przez nas modelu:
- Dreame L10s Ultra – równie stara wersja bez kamery i automatycznego dozowania detergentu;
- Xiaomi Mi Robot Vacuum X10+ – prostszy klon pod marką Xiaomi z nieco słabszymi parametrami i bez dozowania detergentu;
- Xiaomi Mi Robot Vacuum X20+ – kolejny klon bez zbiornika wody w robocie, stacja suszy zimnym powietrzem i też nie ma dozowania detergentu;
- Xiaomi Mi Robot Vacuum X20 Max – najnowszy klon, prawie to samo;
- Dreame L10 Prime – wersja bez kamery, a stacja ma tylko funkcję mycia, nie opróżnia zbiornika kurzu;
- Dreame L10s Plus – wersja ze stacją opróżniającą zbiornik kurzu, bez funkcji przemywania szmatek;
- Dreame L10s Pro Gen 2 – wersja bez stacji myjąco-opróżniającej.
Xiaomi Robot Vacuum S20+
Ten robot jest idealny dla osób z ograniczonym budżetem, małym mieszkaniem lub bez miejsca na stację myjącą. Kosztuje mniej niż 1000 zł, a ma już mopy obracające się 180 razy na minutę, z dociskiem do podłoża ok. 1 kg i unoszeniem ich na 7 mm nad dywanami.
Nawiguje z radarem LiDAR, a rozpoznawanie i omijanie przeszkód wspomaga przednia kamera. Robotem sterujemy z aplikacji Mi Home (Xiaomi Home), mamy w niej pamięć wielu map pięter, personalizację parametrów sprzątania i wiele zaawansowanych opcji, w tym świetne harmonogramy pracy.
Robot ma moc 6000 Pa na najwyższym biegu, nie przekracza 68 dB głośności pracy. Mieści 450 ml kurzu i 290 ml wody, bateria to 5200 mAh (6 h ładowania), pozwala na sprzątnięcie nawet 200 m2, a deklarowany czas pracy to 170 minut w trybie standard.
Robot bazowo ma szczotkę z trzema paskami włosia i gumy, więc włosy będą plątały się wokół jej osi, ale można podmienić ją na szczotkę silikonową z Dreame, który to jest producentem tego modelu, jak i większości robotów Xiaomi.
Mopując mamy 3 poziomy dozowania wody na szmatki, moc odkurzacza regulujemy w 4-stopniowej skali, a z uwagi na wysokość 9,7 cm, robot nie ma problemów z wjazdami pod meble z przestrzenią 10,5 cm. Ceny szmatek, szczotek i filtrów są stosunkowo niskie, a na rynku jest pełno śmiesznie tanich zamienników.
Robot występuje w dwóch kolorach: czarnym i białym. Inne wersje tego robota to:
- Xiaomi S10+ – poprzednia wersja z mniejszą mocą i krótszym czasem pracy;
- Xiaomi X10+ – wersja ze stacją myjącą mopy obrotowe;
- Xiaomi X20+ – najnowsza wersja ze stacją myjącą, ale bez suszenia ciepłym powietrzem;
- Dreame L10s Pro – bliźniaczy model z drobnymi różnicami w specyfikacji.
Do dobrego robota przyda się również dobry odkurzacz piorący, dlatego warto zerknąć na nasz TOP-10 polecanych odkurzaczy piorących.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.




































Panie Krzysztofie, proszę mi powiedzieć jak wygląda sytuacja z obsługą posprzedażowa i serwisem w przypadku Roborock i Dreame? Który Pana zdaniem model – Saros 10R czy X50 Ultra jest bardziej wytrzymały i możliwie najmniej wadliwy? Czy pojawiły się jakieś usterki lub uniedogodnienia po dłuższym czasie stosowania?
Oba to dobre roboty z podobnego okresu premier, ale jednak Roborock lepiej moim zdaniem wykorzystał sensory 3D Tof, umieszczając go podwójnie na stałe w zderzaku i z tyłu, a dzięki temu obniżył wysokość robota do rekordowych 7,98 cm, więc mieści się w niszach 8 cm pod meblami. Pod względem ogólnej opinii o awaryjności, czy jakości serwisu, obsługi posprzedażowej, zdecydowanie wygrywa Roborock. Co do typowych usterek to w Saros 10R nie spotkałem się z żadną powtarzalnością – same jednostkowe opinie i jest ich bardzo mało. W X50 Ultra powtarza się awaria kopułki radaru i problemy ze stacją, ale tego też nie ma zbyt wiele. Osobiście i tak brałbym Roborock Saros 10R .
A Roborock Edge t ? Jest sporo tańszy od Soros, czy warto do niego tyle dopłacać czy Edge to też dobry wybór?
Nie testowałem tej wersji, bazuje bardziej na modelu Saros 10 , a nie Saros 10R – to inna nawigacja, stacja z tańszych modeli, nie dozuje detergentu, ma nieco niższe temperatury podgrzewania wody i suszenia, nie zakłada i zdejmuje automatycznie padów myjących, ale sam system odkurzania jest taki sam. Różnica w cenie to 340 zł – dla samych sensorów StarSight 2.0 warto tyle dopłacić.
Dzień dobry Panie Krzysztofie,
mam zapytanie w kwestii proponowanych przez Pana odkurzaczy.
Planujemy z narzeczoną kupić nowego robota – stary Xiaomi już się nie sprawdza.
Mamy mieszkanie 63m2, płytki imitujące drewno na podłodze, poza pokojem roboczym i sypialnia z drewnianymi panelami. Mieszkanie praktycznie płaskie, w jednej linii.
Mamy też psa, który dość mocno się leni i jego sierść jest praktycznie wszędzie.
Planujemy wydać max 3500 PLN
Co mógłby Pan polecić w tym przedziale?
Z góry dziękuję za pomoc!
W promocjach, poniżej 3500 zł można dostać Roborocka Saros 10R , a to najlepszy robot w tym budżecie.
Z innych poniżej limitu budżetowego spada też MOVA V50 Ultra i Dreame X50 Ultra – to prawie klony.
Wszystkich 3 testy mamy na blogu, wyposażone są w szczotki główne ograniczające plątanie włosów, nie rysują podłóg, mają szczotki boczne wysuwane, tak samo jak jednego mopa. Roborock ma tylko 7,98 cm wysokości, pozostałe 8,9 cm po obniżeniu radaru, więc można sprawdzić jakie ma się nisze podmeblowe – Roborock wjedzie pod typową kanapę z IKEA z niszą 8 cm, Dreame i Mova już nie.
Dzień dobry, chciałabym prosić o pomoc w wyborze odkurzacza. Interesuje mnie taki, który zmieści się pod meble o wysokości 9,5 cm, ma wysuwaną szczotkę i mop oraz kamerę, za pomocą której można obserwować zwierzaki. Roborock Qrevo Curv ma idealne parametry dla mnie poza wysokością. Dlatego zastanawiam się teraz nad Dreame L50 Ultra , ale obawiam się, czy ten chowający się czujnik nie będzie awaryjny? Spotkałam się z takimi opiniami, do tego słyszałam wiele złego o ich serwisie. Czy jest Pan w stanie zaproponować mi inny model odkurzacza?
Na razie nie widziałem opinii dot. awaryjności systemu podnoszenia radaru, może pojedyncze, a co do ich serwisu, to nie jest już tak źle jak kiedyś, ale do nazwania ich serwisu ,,dobrym” jeszcze sporo brakuje. Pod tym względem lepiej radzi sobie Roborock i tu najlepiej celować w Roborocka Saros 10R .
Dziękuje za wyjaśnienie.
Obserwuję też P10 Pro Ultra – tak szeroko polecany model jednak z niewiadomego dla mnie powodu cena wzrosła dwukrotnie względem tej z recenzji i testów. Jest sens jeszcze czekać aż wróci do standardowego poziomu? Wiadomo co jest powodem takich zmian w wycenie?
Cena poszła w górę, bo zaraz zrobią rabaty do okolic 1800 zł 🙂
Dzień dobry Panie Krzysztofie.
Czytam recenzje i byłem już wręcz zdecyzowany na Dreame L10s Ultra Gen2 pojawił się jednak na horyzoncie model Mova P50 Ultra i Xiaomi X20 Max – wszystkie w podobnym zakresie cenowym i z wysuwanymi do boku mopami. Nie udało mi się jednak znaleźć tak dokłądnych testów jak w przypadku Dreame. Nie wiem co będzie lepsze do mieszkania 110 m2 (2 poziomy). Gdyby miał Pan wskazać lidera z wymienionej trójki co by Pan powiedział?
Mova ma przewagę nad wymienionymi w postaci wysuwanej bocznej szczotki, a nie stałej, od razu w zestawie ma szczotkę przecinającą zaplątane włosy (może też pracować ze zwykłą i silikonową).
Dzień Dobry Panie Krzysztofie, proszę o poradę w doborze robota sprzątającego, mieszkanie ok 80mkw, bez progów, bez dywanów, mały pies z krotką sierścią, zależy mi na dobrej nawigacji, niezawodności , generalnie sprawdzonej konstrukcji…Odkurzanie i mopowanie…Myślałem o Roborock S8 MaxV Ultra, albo Qrevo MaxV którego Pan posiada…
Dziękuję i pozdrawiam
S8 to stara seria z mopem sonicznym, Roborock Qrevo MaxV to już lepsze mopy obrotowe i ten model mogę z czystym sumieniem polecić – sam mam i działa świetnie.
Jest też kilka nowszych modeli, z jeszcze lepszym zespołem szczotek od Roborocka.