Shark CryoGlow
Shark CryoGlow to certyfikowana maska, która łączy zaawansowaną terapię światłem LED z chłodzącą krioterapią okolic pod oczami. Sprawdzam, czy warto ją kupić.
Spis treści
Masek do terapii światłem jest na rynku sporo. Niektóre kosztują grosze, inne są droższe i wyglądają profesjonalnie, ale większość z nich ma wspólny mianownik – to produkty bez certyfikacji medycznej, bez udokumentowanych testów klinicznych i bez cienia dowodu, że faktycznie wpływają na wygląd skóry użytkownika czy użytkowniczki.
Na tym tle maska Shark CryoGlow prezentuje się zdecydowanie ponadprzeciętnie, bo:
Ponadprzeciętna jest także cena, bo Shark CryoGlow zdecydowanie nie zalicza się do grona tanich masek LED. Aktualnie za sprzęt trzeba zapłacić 1499,99 zł. Dostępne są dwa kolory: liliowy i niebieski.
Producent podkreśla, że głównym wyróżnikiem Shark CryoGlow jest technologia iQLED, która wykorzystuje światło o specyficznej długości fal, aby poprawić wygląd skóry. W wypadku Shark CryoGlow jest to światło czerwone, niebieskie i głębokie światło podczerwone.
Dlaczego taka kombinacja? Niebieskie światło jest zazwyczaj absorbowane blisko powierzchni skóry (naskórek), podczas gdy czerwone i podczerwone zwykle dociera głębiej do skóry właściwej, gdzie wytwarzany jest kolagen.
Światło niebieskie ma skutecznie przyczyniać się do uzyskania czystej cery, zwalczając niedoskonałości i trądzik. Światło czerwone i podczerwień z kolei mają pomagać w redukowaniu zaczerwienienia i poprawiać teksturę skóry, nadając jej promienny wygląd.
Do tego dochodzi InstaChill Technology, czyli zintegrowany system chłodzący z efektem Peltiera. Opiera się na specjalnych padach, które napinają i odświeżają skórę pod oczami, co ma owocować szybką redukcją opuchlizny w tym obszarze.
Wszystkie te rozwiązania zamknięto w czterech trybach pielęgnacyjnych:
W praktyce najważniejszy wybór sprowadza się do decyzji, czy chcesz postawić na terapię światłem mieszanym (niebieskie plus czerwone / podczerwone), czy tylko czerwonym / podczerwonym. Pierwsza opcja jest dla osób z trądzikiem, druga lepiej sprawdzi się w pozostałych wypadkach.
I tu ważna uwaga. Dwóch wspomnianych wyżej trybów nie powinno się łączyć. Jeśli więc decydujesz się na terapię mieszanym światłem niebieskim, stosuj tylko ją, a po zakończeniu terapii (np. po 8 tygodniach) producent zaleca przejście na tryb prewencji i pielęgnacji.
Wyjątkiem jest rewitalizacja okolic oczu – chłodzenie można stosować samodzielnie lub w połączeniu z wybranym zabiegiem LED.
Warto też wspomnieć krótko o technikaliach. W specyfikacji maski podano parametry mocy (mW/cm2) w każdym z trybów. To odpowiednio:
Z uwagi na fakt, że maska wykorzystuje efekt terapii światłem, nie dla każdego będzie bezpiecznym rozwiązaniem. Opublikowana przez producenta lista przeciwwskazań jest długa:
Powyższe przeciwskazania trudno uznać za zaskoczenie, przy czym warto mieć w pamięci mniej oczywisty punkt dotyczący zabiegów twarzy – np. przy popularnym derma roller warto na kilka dni się wstrzymać z użyciem maski.
Wspominałem, że za Shark CryoGlow stoją testy kliniczne, co jest wyraźnym wyróżnikiem tej maski na tle taniej konkurencji. Warto w tym miejscu jednak podkreślić, że producent opublikował wyniki tylko jednego badania, przeprowadzonego na relatywnie niedużej grupie osób.
Ocena kliniczna została opracowana w celu udokumentowania, jak zmieniał się wygląd skóry w 4., 8. i 12. tygodniu oraz czy widoczną poprawę udało się utrzymać do 16. tygodnia, korzystając z trybu podtrzymania efektów.
W ocenie wzięło udział 119 dorosłych osób. Uczestnicy mieli korzystać z trybu terapii światłem podczerwonym i czerwonym (59 osób) lub terapii mieszanym światłem niebieskim (60 osób), w zależności od głównych problemów skórnych. Wszyscy uczestnicy zostali przebadani pod kątem kwalifikacji do codziennego stosowania urządzenia w domu zgodnie z założeniami badania oraz z uwzględnieniem przeciwwskazań do stosowania urządzenia.
W wypadku każdej osoby urządzenie było stosowane raz dziennie, a na końcowe wnioski składały się ekspercka ocena kliniczna + samoocena uczestników na 5-punktowej skali + dokumentacja fotograficzna (zdjęcia przed i po, w kontrolowanym oświetleniu).
Powyższe badanie wykazało, że po 8 tygodniach codziennego stosowania trybu „Terapia światłem podczerwonym i czerwonym” (n=59), widoczna poprawa jest w zakresie:
W wypadku trybu „Terapia mieszanym światłem niebieskim” (n=60), po 4 tygodniach codziennego stosowania stwierdzono poprawę w zakresie:
Po etapie terapii ukierunkowanej na poprawę wyglądu skóry uczestnicy przeszli do trybu podtrzymania efektów, ocenianego w 16. tygodniu. Jak podkreśla producent, widoczne rezultaty uzyskane do 12. tygodnia utrzymywały się do 16. tygodnia, przy regularnym korzystaniu z trybu podtrzymania efektów.
W masywnym pudełku znalazło się miejsce nie tylko dla maski, ale też kilku dodatków: kabla USB-C, ładowarki, nakładek chłodzących oraz materiałowego woreczka, w którym wszystkie te rzeczy pomieścimy.
Do wykonania maski trudno mieć zastrzeżenia. Shark rzadko na tym polu zawodzi, a CryoGlow tylko tę tezę potwierdza. Materiały są z górnej półki, dzięki czemu maska jest sztywna i jednocześnie dobrze wyprofilowana. Warto natomiast podkreślić, że nie jest to sprzęt odporny na działanie wody, a co za tym idzie używanie maski w kąpieli czy pod prysznicem jest zdecydowanie niewskazane. 😉
Umieszczone wewnątrz maski diody są przykryte przezroczystą osłoną, więc na żadnym etapie nie dotykają bezpośrednio skóry. Elastyczne paski pozwalają precyzyjnie wyregulować położenie maski na twarzy, co zresztą ma kluczowe znaczenie, bo skuteczność terapii światłem maleje wraz ze wzrostem odległości między skórą a źródłem światła.
W masce znajdują się otwory na nos i oczy, co zmniejsza ryzyko „zagotowania się” twarzy w ciepłe dni. Oczy są dodatkowo chronione wewnętrznymi, silikonowymi osłonami, zmniejszającymi ekspozycję wzroku na światło.
Wbudowany akumulator ma 2200 mAh (według producenta – polskie sklepy podają wartość 2500 mAh) i co ważne mieści się w pilocie, a nie samej masce. Będzie wymagał ładowania 1-2 razy na tydzień, zależnie od tego, na jaką rutynę się zdecydujesz.
Wspominałem o pilocie, wiec od razu dodam, że jest połączony z maską kablem, mieści akumulator, wyświetlacz, port USB-C oraz wygodny panel sterowania, złożony z dwóch przycisków (cofnij + tryb chłodzenia) i pokrętła, które jednocześnie jest włącznikiem oraz przyciskiem potwierdzenia wyboru. W obudowie pilota umieszczono też mały uchwyt, więc można go przypiąć do paska.
Sterowanie jest intuicyjne. Wybieramy pokrętłem jeden z trybów (w polskiej wersji językowej są to „rytyny”, ale spuśćmy zasłonę milczenia na tę literówkę, bo i tak została poprawiona w kolejnych wersjach produkcyjnych), zatwierdzamy, dodajemy ewentualne chłodzenie dedykowanym przyciskiem i gotowe.
Dobrze wyregulowana maska nie uwiera, a sam zabieg jest w zasadzie odczuwalny tylko w niewielkim stopniu:
Shark CryoGlow ma europejski certyfikat medyczny, a testy kliniczne, choć wąskie to jednak wykazały, że urządzenie ma pozytywny wpływ na skórę. Tego nie można zaś powiedzieć o tanich maskach z AliExpress czy Temu, które zwykle ładnie świecą, ale ich wartość medyczna jest żadna.
Dla równowagi warto jednak też przytoczyć obserwacje z niezależnego audytu Bena Rawlingsa, który maskę Sharka ocenił pozytywnie (m.in. za precyzyjnie dobraną długość emitowanych fal światła), jednoznacznie jednak wskazując, że podawane przez producenta teoretyczne wartości mocy podawanej na skórę energii (128 mW/cm²) nie mają przełożenia na rzeczywistą dawkę, która do skóry dociera.
Z testów Rawlingsa wynika bowiem, że rzeczywista dawka energii docierającej do skóry to 1,44 J/cm², co w dużym uproszczeniu odpowiadałoby mocy w okolicy 4 mW/cm². Warto natomiast podkreślić, że nawet 1,44 J/cm² mieści się już w zakresie uznawanym za potencjalnie terapeutyczny w tkance docelowej.
Czy w moim wypadku Shark CryoGlow coś dał? W wypadku głównych trybów terapii światłem dużych różnic w wyglądzie skóry (w kontekście chropowatości czy zaczerwienienia) osobiście nie zaobserwowałem, mogę natomiast potwierdzić, że stosowanie maski sprawia, że skóra wydaje się bardziej promienna i wypoczęta.
Zdecydowanie zauważalny efekt daje natomiast tryb chłodzenia, który krótkotrwale redukuje worki pod oczami (co jest dla mnie mniej istotne), ale też poprawia samopoczucie i pozwala lepiej zacząć dzień.
Jeśli celujesz w terapię światłem w domowym zaciszu, zdecydowanie lepiej będzie kupić ten model niż tańsze, pozbawione certyfikatów medycznych maski z chińskich sklepów.
Warto jednak mieć również na uwadze, że Shark CryoGlow nie jest produktem z najwyższej półki i nie może konkurować z profesjonalnymi urządzeniami pokroju Dermalux Tri-Wave MD.
Shark CryoGlow to maska niejako stojąca na pograniczu dwóch światów – już oferuje niektóre rozwiązania do niedawna zarezerwowane dla urządzeń klasy profesjonalnej (redukcja trądziku, efekt chłodzenia, certyfikacja medyczna), a jednocześnie jej cena, choć nie jest niska, jeszcze mieści się w zasięgu domowego budżetu.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
MPM – polska firma AGD - znowu zaskakuje. Właśnie do sklepów trafia lodówka do zabudowy…
Gdy pierwszy raz zobaczyłem drukarkę UV eufyMake E1, zdziwiłem się. Ciężko nie zgodzić się z…
Do sklepów trafia LG RHX7009TLS, czyli suszarka z flagowej linii koreańskiej firmy. Cena przyjemnie zaskakuje.…
Jaki odkurzacz na lata wybrać? Najlepszy odkurzacz to nie tylko taki, który oferuje dużą moc. Trwały…
Na AliExpress, w sklepie Laresar Europe Store kupisz teraz sprawdzony odkurzacz pionowy Laresar X11 sporo…
W ostatnich dniach Internet zalały okazje na ekspresy automatyczne do kawy marki De'Longhi. Oto kilka…