Marka Parkside łączy Arnolda Schwarzeneggera i Ralfa Moellera w nowej kampanii DIY. Z tej okazji ukazał się wywiad z drugim najsłynniejszym Austriakiem w dziejach.
Z początkiem września wystartowała nowa kampania marketingowa w Lidlu i Kauflandzie po dobrze już znanym hasłem „Zrób to sam”. Tym razem do Arnolda Schwarzeneggera dołączyła kolejna ikona kina akcji – Ralf Moeller.
Na start akcji mamy cały wysp świetnych ofert cenowych na elektronarzędzia Parkside.
Wraz ze startem promocji dział prasowy Lidla opublikował wywiad z drugim najsłynniejszym Austriakiem w dziejach i symbolem kina akcji lat 80 i 90 ubiegłego wieku.
DPL: W swoich wczesnych latach w Austrii pracowałeś jako murarz – jak ten czas ukształtował Twoje podejście do pracy fizycznej?
Arnold Schwarzenegger: Tak, to prawda – kiedy byłem młody, pracowałem na budowie, żeby zarobić trochę dodatkowych pieniędzy. Wtedy poczułem, co znaczy ciężka praca: codziennie wcześnie rano na budowie, w każdą pogodę, skóra popękana od cementu i zimna. Od tamtej pory wiem, czego wymaga prawdziwe rzemiosło: siły woli i wytrwałości.
Jakie widzisz podobieństwa między kulturystyką a majsterkowaniem? Obie wymagają dużej siły i precyzyjnej pracy.
AS: Zdecydowanie, nic nie zrobi się samo. W kulturystyce liczy się każdy mięsień, w murarstwie – siła i precyzja, między innymi. Po treningu na siłowni mogłem przynajmniej wziąć prysznic – na budowie pył cementowy przyklejał się do mojej skóry przez cały dzień. Ale zasada podstawowa jest taka sama w obu dziedzinach: jeśli dzień po dniu pchasz swój projekt do przodu, w końcu zobaczysz, co osiągnąłeś i będziesz mógł być z tego dumny.
Czy to prawda, że swoje pierwsze mieszkanie w Los Angeles wyremontowałeś własnymi rękami? Jakie narzędzie było wtedy niezastąpione? (kontekst: podobno Arnold Schwarzenegger kupił wtedy zrujnowany dom i sam go odnowił).
AS: Tak – kompletnie zrujnowany dom w Los Angeles. Nie miałem pieniędzy na fachowców, więc zrobiłem to sam: wylewanie betonu, wyburzanie ścian, instalacja elektryczna. Moje najważniejsze narzędzie? Toporna wiertarka udarowa – miałem ją wtedy w rękach częściej niż dziś smartfon. Człowieku, jakbym wtedy miał młotowiertarkę PARKSIDE – jedna trzecia wagi, a dwa razy większa moc. Ale niestety nie miałem wyboru. Na szczęście dziś narzędzia są dużo bardziej poręczne.
Jaki jest najczęstszy błąd początkujących majsterkowiczów i jak można go uniknąć?
AS: Jeśli zlekceważysz przygotowanie, będziesz miał dwa razy więcej problemów później. Dobre narzędzia są niezbędne – oczywiście, ale najlepszym pomocnikiem jest miarka. Moja rada: lepiej zmierzyć trzy razy, a ciąć tylko raz.
Jakimi kryteriami kierujesz się przy ocenie dobrych narzędzi?
AS: Ważne są dla mnie trzy kryteria. Po pierwsze – solidność: urządzenie musi działać także przy pełnym obciążeniu, nawet gdy stosuje się dużą siłę. Po drugie – ergonomia. Narzędzia muszą dobrze leżeć w dłoni, zarówno przy precyzyjnej, jak i przy silnej pracy. Po trzecie – łatwość obsługi. Każde narzędzie powinno być intuicyjne w użyciu, bez zbędnych udziwnień.
W nowej kampanii PARKSIDE motywujesz ludzi do podejmowania projektów DIY. Co osobiście przyciągnęło Cię do tego projektu i jak ważne jest dla Ciebie inspirowanie innych?
AS: PARKSIDE oferuje profesjonalne narzędzia dla każdego – to właśnie szczególnie mi się podoba w tej marce. Kiedy uczyłem się murarstwa w Grazu w wieku 18 lat, pracowaliśmy na sprzęcie, na który wtedy nie było mnie stać. PARKSIDE pokazuje, że jakość nie musi być nieosiągalna. Każdy powinien mieć szansę stworzyć coś własnymi rękami – czy to półkę, czy cały dom. Jeśli marka wspiera tak dużym asortymentem, chętnie pomagam ludziom w motywacji do podejmowania wyzwań.
Jesteś znany ze swojej wszechstronności – od kulturystyki, przez aktorstwo, po politykę. A jak wygląda Twój talent jako hobbystycznego majsterkowicza?
AS: Rzemiosło nigdy nie było dla mnie tylko hobby. Było moją pracą, dzięki której zarabiałem pieniądze. Kiedy miałem 15 lat, harowałem na budowach w Austrii, mieszając cement i nosząc kamienie. W tym czasie nauczyłem się, co naprawdę oznacza ciężka praca. Ale nawet dziś wciąż chętnie podejmuję się drobnych projektów DIY. Rzemiosło nauczyło mnie dyscypliny i precyzji – umiejętności, które pomogły mi w każdej dziedzinie życia. Więc tak, jeśli chcesz, żebym postawił ścianę – jestem Twoim człowiekiem [śmiech].
W kampanii PARKSIDE pokazujesz, że każde wyzwanie można opanować z odpowiednim nastawieniem i właściwymi narzędziami. Czy jest jakaś szczególna historia z Twojego życia, kiedy musiałeś coś zrobić własnymi rękami?
AS: Na planie zawsze trzeba było coś naprawić lub dostosować. Rekwizyty albo scenografie filmowe musiały być stale wzmacniane, przebudowywane albo przywracane do użytku w krótkim czasie. Często pod presją czasu i z małą ilością materiałów. W takich momentach mogłem dobrze wykorzystać swoje umiejętności manualne – czy to przy montażu, dopasowywaniu czy improwizacji. Nie musiało być perfekcyjnie, ale musiało wytrzymać do następnego ujęcia.
W swoim życiu zrealizowałeś wiele projektów – czy zdarzył się kiedyś projekt DIY, który się nie udał i z którego wyciągnąłeś ważną lekcję?
AS: Podczas remontu mojego pierwszego domu nauczyłem się, że projekt nie upada przez brak talentu, tylko przez brak planu. Wtedy musiałem zburzyć całe ściany, bo nie poświęciłem czasu na zrobienie oznaczeń. Od tamtej pory obowiązuje dla mnie zasada: miarka, ołówek i cierpliwość w ich używaniu to klucz do dobrego początku. A potem – dobre narzędzia do realizacji, oczywiście od PARKSIDE.
Gdybyś miał dziś dać młodym ludziom jedną radę dotyczącą majsterkowania – jaka by to była?
AS: Dobre majsterkowanie wymaga trzech rzeczy: właściwych narzędzi, dobrego planowania i umiejętności uczenia się na błędach.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.






