Dreame T16 Pro Steam / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Dreame T16 Pro Steam, czyli przedstawiciel świeżej serii T to pierwszy odkurzacz typu wet and dry tej firmy z generatorem pary (na polskim rynku). Jak się sprawdza? Czy warto go kupić?
Spis treści
Po sprawdzeniu flagowych modeli parowych odkurzaczy od Tineco i Roborocka przyszła pora na nowy Dreame T16 Pro Steam, co praktycznie zamyka trio najlepszych producentów odkurzaczy z kategorii Wet&Dry.
Testowałem już Tineco Floor One S9 Artist Steam Pro i zdobył ocenę 9,5/10 – jednym słowem zachwycił mnie pod prawie każdym względem.
We wrześniu miałem okazję sprawdzić Roborock F25 Ultra Steam Gen 2 i okazał się jeszcze lepszym sprzętem do mycia podłóg parowo niż Tineco, lecz z uwagi na fakt, że była to prezentacja sponsorowana, nie dostał oceny.
Mimo materiału powstałego we współpracy z producentem podpisuję się pod każdym zdaniem artykułu i gdybym miał dać mu ocenę to byłoby to 9,7/10 – do ideału brakuje bardzo niewiele.
Przyznam, że po świetnej zabawie odkurzaczami Tineco i Roborock byłem ciekaw odpowiedzi Dreame. Warto pamiętać, że Tineco było pierwsze, a Roborock i Dreame miały nieco czasu, żeby sprawdzić, co oferuje konkurencja i zrobić to jeszcze lepiej.
Odkurzacz Dreame T16 Pro Steam udostępnił nam polski dystrybutor tej marki, ale nie miał on żadnego wpływu na treść i przebieg testu – to w pełni moja opinia.
Pierwszy na polskim rynku model Dreame generujący gorącą parę na podłogę został wyceniony bazowo na kwotę 2799 zł i już był delikatnie przeceniany do 2699 zł.
Na starcie kosztuje więc podobnie co Tineco Floor One S9 Artist Steam Pro (2799 zł w promocji) i jest tańszy niż Roborock F25 Ultra Steam Gen 2 (3400 zł, obecnie nie jest dostępny w sklepach).
Mimo iż seria T16 to nowość na naszym rynku, wiele podzespołów eksploatacyjnych ma wspólnych z innymi modelami Dreame. Choćby filtr EPA kosztujący 32,90 zł pasuje prawie do wszystkich modeli.
1 l detergentu do podłóg to koszt 69 zł. Wałki myjące są jeszcze niedostępne, ale ich koszt nie powinien przekroczyć 149 zł (tyle kosztuje model do H15 Pro Heat). W sieci nie brakuje też zamienników, choć trzeba pamiętać, że mogą nieco różnić się jakością – na gorsze.
Wraz z urządzeniem i stacją dostajemy butelkę 500 ml detergentu uniwersalnego do podłóg, na zapas rolkę myjącą i filtr EPA, a także wycior ułatwiający czyszczenie kanałów w odkurzaczu czy zbiorniku wody brudnej.
Parametry Dreame T16 Pro Steam:
Parametry T16 Pro Steam są naprawdę dobre. Mamy dużą siłę ssania, długi czas pracy, bardzo wysokie temperatury podgrzewania wody, jak i suszenia.
Szkoda, że producent nie podaje siły docisku głowicy (wałka) do podłoża, słabo też wypada mała pojemność zbiornika wody brudnej – tylko 500 ml, choć na usprawiedliwienie Dreame, kosztem jego pojemności osiągnięto wysokość konstrukcji po położeniu na płasko tylko 9,85 cm – to rekordowo mało wśród modeli parowych, które zazwyczaj mają 12-13 cm.
Odkurzacz dostajemy w dwóch częściach – korpus z głowicą zmontowane są na stałe, a od góry musimy wsunąć metalową rurę zakończoną rączką ze sterownikiem, aż usłyszymy klik blokady. Jakość spasowania i wykonania jest na dobrym poziomie. Nic tu nie trzeszczy, plastiki sprawiają niezłe wrażenie.
Fajnie, że korpus jest mocno spłaszczony, tak samo głowica, całość wygląda naprawdę estetycznie i ciężko mieć tu jakieś uwagi. Przez cały test nie zauważyłem ani nie słyszałem niepożądanych dźwięków, trzeszczenia czy piszczenia.
T16 prowadzi się gładko mimo sporej wagi – to zasługa wspomagania napędu. Wychylenia na boki mają spory kąt, więc skręcanie to też żaden problem, choć tu trzeba zaznaczyć, że Roborock F25 Ultra Steam Gen 2 ma działające wspomaganie w skręcie, Dreame tylko przód/tył.
Głowica ma tylko 9,8 cm wysokości i to w niej mieści się cały układ podgrzewania wody i generowania pary. Front ma otwory, którymi generuje parę wprost na podłogę.
Boki głowicy nie są gumowane, za to najbardziej wystający element frontu już jest – czerwoną gumą, która nieco zachodzi na narożniki, więc dojazd frontem do mebli jest bezpieczny. Gumowane są też koła tylne napędowe, jak i przednie podporowe.
Co ważne, dodatkowe koła podporowe nie dystansują wałka od podłoża – front opiera się na wałku, a nie na kołach.
Aby zdjąć zbiornik wody trzeba niestety użyć obu rąk – mamy po bokach dwa przyciski do wciśnięcia. Zbiornik mieści ok. 830-840 ml wody (pomiar własny) i 100 ml detergentu – mamy dwie osobne komory. Zbiornik jest połączony z osłoną wałka i dyszami pary.
Zbiornik wody brudnej ma 500 ml pojemności, gdy pracujemy w pionie, a na płasko zmniejsza się do 350 ml – odkurzacz wyłączy się, gdy zbiornik będzie pełen.
W zbiorniku mamy separator elementów stałych i filtr EPA ze wstępnym z siateczki – każdy z tych elementów jest zmywalny i fajnie, że mamy dwa filtry w zestawie – jeden może sobie schnąć po umyciu, a pracuje się na drugim.
Typowo dla większości flagowych odkurzaczy typu wet&dry Dreame wstawiło oświetlenie LED – w kolorze niebieskim. Jest słabsze od tego, co znamy z dobrych odkurzaczy pionowych do pracy na sucho, ale jak na odkurzacz myjący jest nieźle.
Światło sięga nieco dalej niż to w Roborockach, ale na blisko ma nieco mniejszą intensywność. Nieźle wspomaga widoczność w ciemnych zakamarkach czy pod meblami.
Martwa strefa mycia jest tu ograniczona do minimum – producent podaje, że to wręcz 0 mm, ale realnie mocowanie wałka z plastikowym zakończeniem materiału powodują, że mamy od rantu do włosia jakieś 5-7 mm. To praktycznie tyle samo, co w konkurencyjnych Roborockach i Tineco, czyli świetnie.
Zasada działania jest bardzo prosta. Wałek obraca się z prędkością do 430 obrotów na minutę, przy każdym obrocie włosie jest wyczesywane plastikowymi zębami na całej długości, metalowy wypust wyżyma materiał z nadmiaru wody i brudu, aby odessać go do zbiornika wody brudnej.
Wyżej są dysze natryskujące wałek, aby pozostał porządnie wilgotny, poziomy natrysku są dwa, w zależności od trybu pracy. Ten model nie ma żadnych problemów z plątaniem włosów.
Napęd tylnych kół ma w aplikacji trzy stopnie wspomagania do wyboru i moim ulubionym jest maksymalny. Do przodu ciągnie mocniej niż wspomaganie z Roborocka i Tineco, ale do tyłu już znacznie słabiej, do tego nie ma wspomagania w skręcie, tylko do przodu lub do tyłu.
Ogólnie lepiej oceniam wspomaganie napędu w Roborocku – sprawia wrażenie bardziej dopracowanego i dającego w największym stopniu lekkość prowadzenia.
Odkurzacz w pionie ma aż 117 cm wysokości – nada się nawet dla osób bardzo wysokich. Szerokość głowicy to 27,5 cm, a samego wałka ok. 26 cm. Głębokość głowicy to 26,5 cm.
Jak już wcześniej wspomniałem, wysokość całości to rekordowo małe 9,8 cm, więc mieści się w niskich niszach podmeblowych. Na środku odkurzacz ma dodatkowe koło podporowe do pracy na płasko, a przy rękojeści gumowanie, więc nie ma żadnego ryzyka porysowania podłóg.
Odkurzaczem możemy sterować na dwa sposoby – z fizycznego sterownika w rękojeści lub z aplikacji. Panel sterowania zawiera przycisk startu i pauzy pracy, zmianę trybów i włącznik samoczyszczenia, który przytrzymany 3 sekundy, odpali suszenie.
Niestety, panel w T16 to regres względem poprzedników – nie ma procentowego wskaźnika stanu baterii, ani minut do rozładowania, tylko ikonkę baterii, która prawie nic nie pokazuje.
Za to w apce mamy pokazany stan baterii w %, trzeba tylko brać pod uwagę, że apka nie zawsze dobrze odświeża jej stan – może pokazywać 37%, a gdy ponownie się ze sprzętem połączy, już 20%.
Tryby pracy mają swoje ikonki, A to automatyczny, podłoga to WoodCare, serduszko to tryb indywidualny, kropla wody to gorąca woda, a para to po prostu tryb parowy. Przyciski są fizyczne i dobrze rozmieszczone, nie miałem problemów z ich przypadkowym naciśnięciem.
Sprawdziłem każdy z trybów – ile zużywa wody na mycie 20 m2 kuchni, każdorazowo w 3 minuty i 30 sekund:
Testy wszystkich trybów wykazały, że ogólnie ten model zużywa małe ilości wody, nawet z maksymalnym dozowaniem. Każdy tryb pozwoli na umycie przynajmniej 100 m2 podłogi, a ograniczeniem nie będzie koniec wody czystej, a drenaż baterii.
Mopowanie lakierowanych desek w trybie pary, Dreame T16 Pro Steam / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Kluczową funkcjonalnością, za którą tu płacimy, jest oczywiście generowanie pary bezpośrednio na podłogę. Mamy mieć jej 3600 mg/min, czyli sporo mniej niż w konkurencie od Roborocka i to widać gołym okiem.
Czas nagrzewu jest nieco szybszy, pełna ilość pary jest już dostępna po ok. 40 sekundach od włączenia trybu pary (na zimno).
Para wylatuje z przedniej osłony przez 6 otworów bezpośrednio na podłogę, faktycznie ułatwia usuwanie zaschniętego brudu, zmiękcza go, co ułatwia robotę obrotowemu wałkowi.
W mojej ocenie funkcja pary to nie tylko marketing, a faktyczna zaleta, przekładająca się na jeszcze lepsze efekty mopowania i czyszczenia mocniej zabrudzonych podłóg.
Co ważne, para jest bezpieczna także dla podłóg drewnianych, lakierowanych, czy niezbyt wodoodpornych paneli laminowanych – gdy pozostawimy sprzęt w miejscu, to temperatury powierzchni po nagrzaniu parą osiągają okolice 40 stopni C.
Usuwanie zaschniętej plamy po 35 ml espresso, Dreame T16 Pro Steam / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Pierwszy test to usunięcie zaschniętej plamy z 35 ml espresso – pozostawiona na 24 h do wyschnięcia, włączony tryb parowy. Widać, że już pierwszy przejazd do przodu i do tyłu usunął jakieś 95% plamy, kilka dodatkowych przejazdów i zniknęły ślady nawet ze wzorków kafelków gresowych.
Stan wałka pozwalał na dalszą pracę, dla pewności, że się oczyścił i nie będziemy rozprowadzać kawy, można poczekać na włączonym sprzęcie 15-20 sekund – niech obracając się wyżyma brud z materiału.
Zbieranie suchych elementów nie zawsze wychodzi dobrze w tym typie odkurzaczy – tu wysypałem ścieżkę z kawy ziarnistej, mąki, ryżu, cukru, płatków śniadaniowych, herbaty liściastej i makaronu.
Jak widać w samym przejeździe do przodu, zebrał prawie wszystko – wystrzelił jedynie jedno ziarenko kawy do boku, a drugie przesunął przed siebie, dodatkowy ruch i je też wciągnął.
Stan odkurzacza po takim zadaniu pozwala na dalszą pracę, choć trzeba mieć świadomość, że za wałkiem, w kanale odprowadzającym, mąka z cukrem i wodą tworzą małą ilość lepiącej się substancji. Jedno przemycie w stacji i odkurzacz jest czysty – zarówno kanał, jak i wałek.
Ketchup i majonez uwielbiają zalepiać układy mycia odkurzaczy, do tego zazwyczaj wałki są po takim zadaniu na tyle brudne, że trzeba przeprowadzać czyszczenie w stacji. Pojedynczy przejazd przód/tył i 100% brudu znika.
Wałek ma nieco zabarwienia na czerwono, ale nie jest tłusty od majonezu. Po 1 samoczyszczeniu parą w stacji wałek wygląda jak nowy, a za nim nie ma śladu, nawet tłusty osad z majonezu zniknął.
Zbieranie rozlanych płynów to zazwyczaj prościzna – rozlałem 300 ml zlewek z ekspresu wraz z fusami, tak aby część weszła w kąt między podłogą a kafelkami wokół wanny – mimo iż z boku wałka jest kilka mm plastiku robiącego minimalną martwą strefę, odkurzacz wciągnął 100% płynu. Na silikonie czy w fugach nic nie zostało.
Naraz możemy wciągnąć do 500 ml płynów w pozycji pionowej lub do 350 ml na płasko.
200 ml mleka do usunięcia z podłóg drewnianych – tu zawsze liczy się czas, trzeba usunąć rozlany płyn jak najszybciej, gdyż podłoga ma już jakieś 18-20 lat, ma czasem drobne szczeliny, więc żeby płyn nie dostał się dalej idealnie sprawdzi się odkurzacz z funkcją mycia.
Zawsze jest pod ręką: wyciągamy go ze stacji, odpalamy tryb automatyczny i wciągamy wszystko. Nawet gdy pobrudzi nam się nieco koło i będzie zostawiać ślad, wystarczy przejechać kilka razy w tym samym miejscu, a oczyści się z resztek. Efekt jest 100% i gdyby w mleku były płatki śniadaniowe, też by je zjadł.
Oświetlenie LED jest umieszczone dość wysoko, nie jest to tak dobre podświetlenie kurzu, jak ten zielony laserek w Dysonach, czy choćby niebieskie światło z elektroszczotki Dreame OmniBrush, ale i tak robi robotę.
Widzisz na gifie, jak odkurzacz wjeżdża w zakurzoną podłogę i zostawia pas czystej powierzchni, oświetlenie ukazuje granicę między wyczyszczonym obszarem, a jeszcze zakurzonym – niczego nie przeoczysz.
Praca na płasko jest możliwa na dwa sposoby – możemy samodzielnie schylić się i wjechać odkurzaczem pod mebel – z wysokością sprzętu 117 cm w pionie i jakiś 143 cm na płasko, sięgamy naprawdę daleko. Jednak gdy masz coś jeszcze głębszego, przykładowo łóżko podwójne, to możesz odpalić w apce zdalne sterowanie napędem.
Kładziemy odkurzacz na płasko w kierunku, w którym chcemy jechać, strzałkami na ekranie możemy poruszać się do przodu lub do tyłu. Odkurzacz trzyma prostą, ale nie ma opcji skręcania (Roborock ma), więc po jednym torze trzeba lekko go przesunąć ręcznie. Fajna funkcja, ale bardziej z obszaru rzadko używanych bajerów.
Sprawdziłem też realne pojemności zbiorników – ten na wodę czystą mieści jakieś 830-840 ml wody, detergentu to faktycznie 100 ml, a z pojemnościami zbiornika brudnej jest dokładnie tak, jak podaje Dreame: 500 ml w pionie i 350 ml na płasko.
Pochwalić należy skuteczność samoczyszczenia w stacji. Odkurzacz zużywa ok. 140 ml wody na cykl samoczyszczenia parą i jakieś 155 ml na automatyczne, oba trwają prawie 10 minut, co jest chyba rekordem ze wszystkich odkurzaczy wet and dry, które testowałem.
Wody zużywa bardzo mało, choć sam proces trwa bardzo długa – efekt to w miarę czysty wałek, bez nieprzyjemnych zapachów po kilku dniach bezczynności.
Szkoda, że wody na samooczyszczenie nie zużywa więcej – te 250-300 ml to standard u konkurencji i jak daje to jeszcze lepsze efekty. Robotę robi też szybkie suszenie do zera.
Sprawdziłem, ile Dreame T16 Pro Steam zużywa prądu:
Zakładając, że będziemy codziennie rozładowywać ten sprzęt do zera, przeprowadzać codziennie dwa procesy samoczyszczenia parą i suszenia 30 min, a na bezczynność sprzęt będzie potrzebować w stacji ok. 20 h (0,092 kWh), codziennie zużyjemy 0,539 kWh prądu, a w skali roku ok. 196,63 kWh. Przy cenie 1,15 zł za 1 kWh da to koszt 226,12 zł rocznie.
Jeśli korzystasz z taryf G13 lub G12 i chciałbyś odpalać procesy przemywania, suszenia i ładowania, gdy masz tani prąd lub dobrze pracuje fotowoltaika, to nie ma tu zaawansowanych ustawień planowania.
Mamy jedynie w menu ustawień prania i suszenia opcję „Zaplanowane mycie i suszenie szczotki wałkowej”, gdzie podajemy godzinę i możemy zaznaczyć powtórzenie w konkretne dni tygodnia.
Do finalnego kosztu eksploatacji dodałbym zakup dwóch filtrów rocznie (59 zł – oryginalne), dwóch wałków myjących (138 zł – oryginalne). Jeśli zdecydujesz się na zamienniki to taki zestaw kupisz za ok. 85 zł.
Ostatni koszt to detergent – oryginalny występuje w kilku wersjach i pojemnościach, biała butelka to koszt 79 zł za 480 ml, niebieski o pojemności 1 l to 85 zł, Można też kupować tańsze zamienniki, ale koniecznie muszą to być środki dedykowane do odkurzaczy myjących lub robotów, zawsze nisko pieniące.
Pod względem głośności pracy to dość równy sprzęt, bez dużych różnic między trybami pracy, czy parametrami wybranymi z trybu indywidualnego.
Zalałem zbiornik wody czystej do pełna (ok. 830-840 ml) i zbiornik detergentu (100 ml), zbiornik brudnej wody pusty i zmierzyłem, że w takim układzie Dreame T16 Pro Steam waży 7,22 kg.
To podobny wynik do konkurencji z parą od Roborocka i Tineco, a sama waga jest odczuwalna tylko, gdy przenosimy odkurzacz na piętro po schodach – normalnie robotę robi wspomaganie napędu.
Sterować możemy z poziomu aplikacji Dreamehome, która to ma w Google Play średnią 3,7/5 z ok. 30 tysięcy ocen, lecz większość dotyczy raczej robotów sprzątających.
Testowałem odkurzacz na sofcie 2.8.1_1009 i jedyne do czego mogę się przyczepić to do 3-4 sekundowego ładowania się ekranu głównego pulpitu i następnie konkretnych opcji. Poza tym działało wszystko jak należy.
Urządzenie podpinamy pod apkę skanując kod QR lub wyszukując właściwy model z listy. Po podłączeniu pojawiła się prośba o aktualizację oprogramowania, trwało to jakieś 4 minuty.
Główny pulpit to karty z naszymi urządzeniami, podgląd wyglądu odkurzacza z jego statusem, stanem naładowania, skrótem do samoczyszczenia i suszenia, powiadomieniami, ustawieniami apki, sekcją sklepu, automatyzacji smart home i forum z pomocą.
Gdy wjedziemy w nasze urządzenie, mamy od góry edytowalną nazwę, stan sprzętu, procent naładowania, czas ostatniego cyklu i skrót do ustawień. Z boku jest ikonka od zdalnego sterowania odkurzaczem pod meblami z wykorzystaniem napędu, pod mamy skróty do samoczyszczenia i suszenia.
Dół to wybór trybów pracy gdzie tryb personalny dostosujemy do własnych wymagań, a reszta działa zgodnie z predefiniowanymi ustawieniami (ECO, Turbo, Ssanie). W trybach ustawimy moc ssania: delikatne, standardowa, duża, a także przepływ wody: standardowa, mokry – pisownia oryginalna.
Mamy też ustawienia prania i suszenia, gdzie wskażemy czy zaraz po odłożeniu na stację, odkurzacz ma automatycznie odpalić samooczyszczenie, tak samo można włączyć auto suszenie po czyszczeniu.
Wskażemy też formę samoczyszczenia: gorącą wodą lub parą, a także sposób suszenia: super prędkość (5 minut) lub wysoka prędkość (30 minut). Proces czyszczenia i suszenia możemy zaplanować, dla oszczędności zużycia prądu (taryfy G13 i G12) lub gdy mamy fotowoltaikę.
Na końcu mamy ustawienia urządzenia z włącznikiem automatycznego dozowania detergentu i wyborem jego ilości: inteligentnie, wysokie stężenie, standardowe i łagodne.
Włączymy też Balance Boost, czyli cofanie odkurzacza po wyłączeniu, aby usunąć to, co mogłoby z niego wylecieć po wyłączeniu ssania i włączymy podświetlenie LED.
Sekcja ustawień to powtórzenie opcji z głównego pulpitu, ale dodatkowo wybór języka komunikatów głosowych – jest polski, szkoda, że głośność ustawić się da tylko w 2 stopniach (bardzo głośno lub głośno), ewentualnie możemy je wyłączyć.
Mamy też historię czyszczenia z wykresami, statystyki zużycia rolki i filtra. Oba mają zalecaną żywotność 60 h pracy.
Dalej mamy sekcje pomocy, zmianę nazwy urządzenia, kontakt z obsługą klienta, udostępnianie sprzętu innym domownikom, sekcję aktualizacji i usuwanie sprzętu. To tyle, apka jest w miarę kompletna, choć przyznam, że chciałby się mieć szerszą skalę wyboru ilości wody dozowanej na wałek, a tak to mamy to, co trzeba.
Przygotowałem tabelkę z porównaniem parametrów trzech konkurencyjnych odkurzaczy: Dreame T16 Pro Steam, Tineco Floor One S9 Artist Steam Pro i Roborocka F25 Ultra Steam Gen 2.
Wszystkie testowałem i mam wyrobione opinie na ich temat. Na czerwono zaznaczam najsłabiej wypadający sprzęt w danym parametrze, na zielono najlepszy, a na żółto wypadającego średnio.
| Model | Dreame T16 Pro Steam | Tineco Floor One S9 Artist Steam Pro | Roborocka F25 Ultra Steam Gen 2 |
| Siła ssania | 30 kPa | 22,56 kPa | 25 kPa |
| Moc silnika ssącego | 400 W | 285 W | 380 W |
| Obroty wałka | 430 obr./min | 450 obr./min | 450 obr./min |
| Docisk wałka do podłoża | Brak danych | 30 N = 3 kg | 33 N = 3,3 kg |
| Pojemność baterii | 5000 mAh | 6250 mAh | 6300 mAh |
| Czas pracy z parą | Do 20 min | Do 20 min | Do 30 min |
| Wydajność generatora pary | 3600 mg/min | Brak danych | 5000 mg/min |
| Temp. wody do mopowania | 90°C | 85°C | 90°C |
| Temperatura pary | 200°C | 160°C | 180°C |
| Czas na przygotowania pary | 50 sekund | 40 sekund | 50-70 sekund |
| Poj. zbiornika wody czystej | 830 ml | 880 ml | 1000 ml |
| Poj. zbiornika wody brudnej | 500 ml | 800 ml | 720 ml |
| Poj. zbiornika detergentu | 100 ml | Brak zbiornika | 100 ml |
| Czas ładowania baterii | 4 h | 3,5 h | 3,5 h |
| Praca na płasko pod meblami | Tak, od 10 cm | Tak, od 13 cm | Tak, od 12,5 cm |
| Waga na z pełnymi zbiornikami | 7,3 kg | 7,3 kg | 7 kg |
| Wspomaganie napędu | TAK | ||
| Przednie ramię ze ściągaczką | NIE | TAK | TAK |
| Oświetlenie LED podłogi | Tak, niebieskie, najsłabsze | Tak, białe, przeciętne | Tak, niebieskie, najmocniejsze |
| Sterownik w urządzeniu | Prosty, bez stanu % baterii | Kolorowy ekran z % stanu baterii | Wyświetlacz segmentowy z % baterii |
| Łączność z aplikacjami po Wi-Fi | Tak, Dreamehome | Tak, Tineco | Tak, Roborock |
| Cena w dniu publikacji | 2799 zł | 2799 zł | 3399 zł |
| Najniższa cena historycznie | 2699 zł | 2799 zł | 2699 zł |
| Finalne miejsce | 3 | 2 | 1 |
Jak widać najwięcej zielonych zebrał Roborock, tylko dwa razy był najgorszy, z czego tylko jedna uwaga dotyczy funkcjonalności – czasu nagrzewu pary.
Sporo czerwonych zebrał Tineco, ale Dreame wypada jeszcze gorzej – największe wady to brak przedniego ramienia ze ściągaczką i bardzo słaby wyświetlacz, który pokazuje stan baterii kreskami, a nie procentowo.
Odkurzacz korzysta z małej stacji dokującej. Jest tylko nieco większa od samego urządzenia, za sobą ma miejsce na zapasowy wałek i wycior czyszczący, filtr zapasowy trzeba trzymać/suszyć w innym miejscu.
Konstrukcyjnie jest standardowa – ma wysoko umieszczone styki ładowania, z frontu kratki nawiewu gorącego powietrza do suszenia wałka. Ranty są wysokie, więc nie ma ryzyka wycieków wody, jak w Dysonach czy starszych modelach Philipsa.
Stacja ma 31 cm szerokości, 36 cm głębokości i jakieś 10,5 cm wysokości – jest kompaktowa. Od dołu ma gumowane cztery nóżki, ale zabrakło miejsca na nadmiar przewodu. Moc stacji to 340 W według naklejki znamionowej.
Nawet po wielu cyklach jej powierzchnia nie brudzi się zbytnio, wystarczy miejsce, gdzie stoi wałek przetrzeć ręcznikiem papierowym czy wilgotną szmatką.
Zdejmowanie zbiornika wody czystej wymaga użycia 2 rąk, Dreame T16 Pro Steam / fot. K. Kulikowski, AGDmaniak.pl
Sam odkurzacz też jest prosty w czyszczeniu. Zbiornik na wodę brudną ma wyjmowany separator i filtr – wszystkie części można myć pod kranem, nie mają wielu zakamarków, jeśli więc będziemy dbać na bieżąco, nie powinno być problemów.
Wałek wysuwamy do boku, mocowanie boczne można zdjąć naciskają przycisk, a jedyne utrudnienie czyszczenia głowicy to stała pozycja silnika – zasłania połowę zębów wyczesujących i kanału odprowadzającego, więc tu świetnie sprawdzi się dołączony do zestawu wycior.
Stan po umyciu kilkudziesięciu metrów masz na zdjęciu – widać, że drobne ilości brudu potrafią osadzić się za zębami wyczesującymi, czy przy uszczelce dolnej, ale wystarczy już jedno przemycie w stacji, obojętnie parą czy inteligentne, a całość jest perfekcyjnie czysta.
Na powyższym zdjęciu widzisz wodę z trzech kolejnych czyszczeń automatycznych w stacji w trybie parowym. Z jednej strony cykl trwa prawie 10 minut, a z drugiej zużywane jest bardzo mało wody w porównaniu do konkurencji.
Sam wałek wydaje się po czyszczeniu i suszeniu faktycznie suchy, ale test z trzema kolejnymi przemyciami po długim mopowaniu podłóg pokazuje, że nawet w trzecim cyklu z wałka usuwany jest brud.
W konkurencyjnych odkurzaczach woda z trzeciego przemycia była prawie idealnie czysta, a tu jest niewiele mniej mętna od drugiego przemycia. Ewidentnie przydałoby się zwiększyć ilość dozowanej wody.
Dreame chwali się oszczędnością wody w T16 względem poprzedników, mniejsze zużycie kompensować ma ponad dwa razy dłuższy proces samoczyszczenia, ale chyba nie tędy droga.
Wałek po procesie samoczyszczenia jest względnie czysty i czuć nawet zapach detergentu z materiału, ale jednak Roborock F25 Ultra Steam Gen i Tineco Floor One S9 Artist Steam Pro robią to lepiej.
Trzeba też zaznaczyć, że nie działał u mnie tryb suszenia w 5 minut. Obojętnie, które z 2 ustawień w apce wybrałem (5 lub 30-minutowe suszenie), zawsze suszenie trwało 30 minut.
Z przycisku w odkurzaczu też nie dało się go ustawić – 1 przyciśnięcie tryb 30 minut, 2-krotne nic nie robiło, a przytrzymanie 3 sekundy przechodziło do samego suszenia.
Tryb 5-minutowy zadziałał tylko raz, po wyjęciu z pudełka, a gdy apką przełączyłem go na 30 minut, to już nie chciał wrócić do 5-minutowego, jakby coś się softowo zawiesiło.
Ostatni temat to temperatury. Zarówno po samooczyszczeniu inteligentnym gorącą wodą, jak i po mopowaniu gorącą wodą, woda ze zbiornika brudnej jest zimna – pomiar będzie zgodny z temperaturą wody w zbiorniku wody czystej, czyli z mojego pomiaru 21,2 stopni C. Lekko ciepły z tego procesu jest wałek, ale to dosłownie kilka stopni więcej.
Za to w procesie mopownia parą faktycznie generowana jest gorąca para, lecz jest bezpieczna dla podłóg – powierzchniowa temperatura desek drewnianych czy kafelków gresowych po kilkunastu sekundach działania w jednym miejscu, nie przekraczała 40 stopni C.
W procesie suszenia temperatura powierzchniowa kratki, z której leci gorące powietrze, to 56,3 stopni C.
Przedstawiciel nowej serii T i zarazem pierwszy odkurzacz typu wet and dry z generatorem pary od Dreame (na polskim rynku) spisał się w teście nieźle.
Większość zadań wykonuje bardzo dobrze – jego konik to zbieranie rozlanych płynów, nawet z kawałkami elementów stałych. Suche elementy też potrafi wyczyścić do zera, radzi sobie nawet z kawą ziarnistą czy makaronem.
Po usunięciu ketchupu czy majonezu nadal nadaje się do dalszej pracy, dobrze pracuje przy meblach i ścianach – głowica jest znacznie niższa niż u konkurencji (9,8 cm vs 12,5-13), więc mieści się pod cokołami 10 cm, jak i meblami o takiej niszy, w tym na płasko.
Tryb zdalnego sterowania pozwala sięgać daleko w wielkie przestrzenie podmeblowe bez kładzenia się pod na podłodze.
Oświetlenie LED ładnie ukazuje zabrudzenia, a nawet kurz, widać granicę gdzie już sprzątaliśmy. Ergonomia jest w porządku, wysoką wagę niweluje wspomaganie napędu kół. Wybór trybów sprzątania jest wystarczający, dodatkową personalizację mamy z aplikacji.
Jednak kilka niedociągnięć jest… Brak procentowego wskaźnika stanu baterii na odkurzaczu to dla mnie nieakceptowalna oszczędność w sprzęcie za 2700 zł. W mojej sztuce nie dało się aktywować suszenia 5 minut z wyjątkiem pierwszego razu, potem obojętnie co się nie ustawiło w apce, zawsze suszył 30 minut.
Odkurzacz pracuje nieco krócej na 1 cyklu baterii od konkurentów, nie czyści wałka w stacji aż tak dokładnie, mimo iż robi to prawie 10 minut (konkurencja 3-5 minut), a winę ponosi tu zbyt duża oszczędność wody w granicach 140-155 ml.
Jest też kilka drobnych wad wymienionych niżej, ale już o znacznie mniejszym znaczeniu.
Podsumowując, Dreame T16 Pro Steam to świetny odkurzacz pod względem efektu odkurzania podłóg na mokro – radzi sobie z każdym zadaniem dobrze lub bardzo dobrze, ale warto mieć na uwadze, że nie wszystko wypada tu idealnie.
Z trójki flagowych odkurzaczy wet and dry z parą, moim numerem jest dziś Roborock F25 Ultra Steam Gen 2, którego oceniam na 9,6/10 – blisko ideału. Niewiele gorzej wypada Tineco Floor One S9 Artist Steam Pro z oceną 9,5/10. Dreame zgarnia ocenę 8/10.
|
ZALETY
|
WADY
|
Jeśli szukasz dobrego odkurzacza koniecznie sprawdź naszą listę najlepszych pionowych odkurzaczy bezprzewodowych.
Warto też zerknąć na nasz TOP-10 najlepszych odkurzaczy i mopów myjących aktywnie.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
Dreame obniżyło ceny dwóch świetnych urządzeń w swoim sklepie. To urządzenia do mopowania, ale kompletnie…
Roborock rozpoczyna miesiąc promocji. Z okazji Black Friday rabaty na roboty sprzątające i odkurzacze myjące…
Philips wraca z odkurzaczami bezprzewodowymi! Nowe PowerUp IQ70 i IQ 80 mogą namieszać… (więcej…)
Pięknie wygląda, jest przy tym odporniejsza na uszkodzenia i mniej widać kurz. No i jest…
W dzisiejszych ofertach Lidl wrzucił fajny sprzęt dla osób, które potrzebują dokładności. Na promocji wylądował…
Media Markt wypuścił dwa ekspresy do kawy marki własnej Koenic. Prawdopodobnie już niedługo kolejne warianty…