MOVA S20 Pro to zaawansowany ekspres kolbowy z precyzyjnym młynkiem stalowym, oferujący funkcje cold brew i preinfuzji, a do tego wyposażony w dyszę spieniającą z czujnikiem temperatury. Sprawdzam, czy warto kupić ten sprzęt.
Spis treści
Nieczęsto testujemy ekspresy kolbowe. Jakiś czas temu miałem okazję sprawdzić popularny model Sage Barista Express Impress z wbudowanym tamperem i super łatwym doborem ilości mielonej kawy. Recenzowaliśmy też prosty ekspres kolbowy BlitzWolf BW-CMM2 z niższej półki.
W tym czasie rynek ekspresów kolbowych mocno się rozwinął. Poziom sprzedaży i ilość premier nie dorównuje może półce ekspresów automatycznych, ale debiutują tu naprawdę ciekawe urządzenia, jak choćby DeLonghi La Specialista Maestro EC9885M (prawdziwy kombajn ze wszystkim, czego może zapragnąć domowy barista) czy Krups Precision+ XP804T (to powrót Krupsa do świata porządnych kolbówek).
Dlatego nie dziwi, że pod koniec 2025 roku do oferty marki MOVA dołączył zaawansowany ekspres kolbowy MOVA S20 Pro, wyposażony w precyzyjny młynek stalowy, oferujący 4 kawy do wyboru, w tym cold brew. Nie zabrakło preinfuzji i wręcz profesjonalnie wyglądającej dyszy spieniającej z czujnikiem temperatury i opcją spieniania automatycznego, jak i ręcznego.
Już z samego wyglądu ten model przypomina dużo droższe ekspresy kolbowe. Cieszę się, że miałem okazję przetestować to urządzenie, bo to kawał porządnego sprzętu.
Ile kosztuje ekspres MOVA S20 Pro?
Ekspres ma cenę sugerowaną 2549 zł, natomiast w większości sklepów można go kupić za 2099 zł. Jeszcze taniej jest w sklepie MOVA, bo cenę można zbić kodem rabatowym MOVAPL6.
Warto też pamiętać o programie lojalnościowym MOVA, w którym zbieramy punkty i wymieniamy je na rabaty lub wartościowe nagrody.
Sprzęt dostępny jest w dwóch wersjach kolorystycznych: srebrnej i czarnej.
Parametry MOVA S20 Pro. Co w zestawie?
Wraz z urządzeniem dostajemy to, co potrzeba, czyli kolbę 58 mm, 2 sitka (pojedyncze i podwójne), tamper do kawy 58 mm, lejek do dozowania kawy, dzbanek do spieniania mleka ze stali nierdzewnej 450 ml, igłę do czyszczenia dyszy parowej i podstawkę pod kubek do automatycznego spieniania.
Nie zabrakło skróconej instrukcji i szybkiego przewodnika po funkcjach. Jedyne, czego nie dostajemy to filtra wody, a widać, że zbiornik ma możliwość jego montażu.
- Moc znamionowa: 2650-3200 W;
- Ciśnienie pompy: 20 bar;
- Podwójny system grzewczy;
- Rozmiar grupy zaparzającej: standard 58 mm;
- Pojemność zbiornika kawy: 250 g;
- Pojemność zbiornika wody: 2,8 l;
- Poziomy temperatury parzenia: 12;
- Młynek: stalowy, żarnowy, stożkowy;
- Poziomy mielenia: 34;
- Dostępne kawy: Espresso, podwójne Espresso, Lungo, Cold Brew;
- Zakres temperatury kawy: 85-96℃;
- Zakres temperatury pary: 40-70℃;
- Tryby spieniania: ręczne, automatyczne, z ustawieniem temperatury;
- Kontrola temperatury: NTC + PID;
- Regulacja czasu preinfuzji: 0-10 sekund;
- Miejsce produkcji Chiny;
- Gwarancja: 3 lata przy zakupie w sklepie MOVA;
- Dwa kolory do wyboru: srebrny lub czarny;
- Wymiary: szerokość 32,5 cm z pokrętłem (30 cm bez), wysokość 42,7 cm (z zbiornikiem kawy, a bez 33,5 cm), głębokość 34 cm (z wychodzącym z tyłu przewodem, bez wystającej kolby, sam korpus ma 32,5 cm).
Do parametrów nie ma jak się przyczepić – specyfikacja nie odbiega od sporo droższych modeli kolbowych DeLonghi czy Sage, a w zestawie mamy to, co trzeba (może poza filtrem wody i razorem).
Tak, jak narzędzie do wyrównywania (razor) można dokupić sobie dowolne z uwagi na standard 58 mm kolby, tak już MOVA nie informuje, jakie filtry będą do tego ekspresu pasowały.
Przyczepić się można też do instrukcji obsługi – kartonik z podpowiedziami jest w języku angielskim, zawiera podstawowe informacje, a skrócona instrukcja obsługi nie ma żadnych podpowiedzi baristycznych. Tego brakuje.
Co warto wiedzieć o MOVA S20 Pro?
Jak już wspomniałem, do wyboru mamy dwie wersje kolorystyczne, więc łatwo dopasujesz wariant do swojej kuchni – mi przypadł na testy model jasnoszary, ale drugi, w matowej czerni wydaje się prezentować jeszcze lepiej.
To, co od razu doceniłem po wyjęciu z pudełka, to jakość wykonania – ekspres jest ciężki i zrobiony został z bardzo dobrych materiałów.
Obudowa to gruby plastik ze wszystkich stron. Kratka tacki ociekowej to solidny metal w chromowanym wykończeniu, a w chromie mamy też tylną ściankę niszy roboczej, wyprowadzone do dołu elementy montażowe dla kolby, zarówno młynek, jak i zaparzacz, a także dekory – przycisków i wskaźnika prawidłowego ciśnienia zaparzania.
Porządnie wykonano też duży zbiornik wody montowany z tyłu – ma aż 2,8 l pojemności i wygodny uchwyt do przenoszenia, skalę na boku z zaznaczonym min. i maks. ilości wody. W teorii zbiornik ma mocowanie filtrów wody. Widać, że musi to być coś płaskiego i wysokiego, ale nie wiem, jakie filtry tu pasują.
Młynek to bardzo ciekawa konstrukcja – ma aż 34 poziomy mielenia z praktycznie oznaczoną skalą:
- 1 to very fine;
- 10 to medium roast;
- 18 to dark roast;
- 19-34 to very coarse.
Młynek jest stalowy, żarnowy, stożkowy, z wyjmowanym pierścieniem zewnętrznych żaren, co ułatwia czyszczenie młynka lub wymianę ziaren. Wystarczy podnieść uchwyt, przekręcić i całość wysuwa się w górę.
Montaż 250 g zbiornika też jest prosty – wpina się go w mocowania i delikatnie przekręca. Zmiana poziomu mielenia to też jedynie przekręcenie pierścienia pod zbiornikiem. Cały ten element sprawia wrażenie wręcz profesjonalnie pomyślanego.
Dysza spieniania to już element wyższej klasy niż standard w tej półce cenowej – ma 3 otwory dozujące gorącą parę, a na środku znalazł się czujnik temperatury, który pilnuje osiągnięcia wybranej na ekranie temperatury pianki. Czyści się ją łatwo. Dobrze, że w zestawie jest też igła do przetykania otwór, a do manipulowania gorącą duszą mamy wygodny uchwyt gumowy na palec.
Porady z użytkowania ekspresu
- Dla pojedynczej kawy użyj od 13 do 15 g kawy, a dla podwójnej od 19 do 21 g.
- Przed zdjęciem lejka po mieleniu, wyrównaj stożek kawy.
- Siła tampingu, czyli ubijania kawy tamperem w kolbie powinna wynosić od 10 do 15 kg, a rant tampera po ubiciu powinien wyrównać się z rantem kolby – jeśli kawy będzie za dużo, możesz mieć problem zamontowaniem kolby.
- Przed podłączeniem kolby do zaparzacza, oczyść jej rant.
- Po zdjęciu kolby, włącz na parę sekund ekstrakcję dla oczyszczenia sita wewnętrznego.
- Sito wewnętrzne jest demontowalne poprzez odkręcenie jednej śrubki.
- Miłośnikom espresso producent zaleca przygotowanie pojedynczego espresso 26 g, czyli ok. 30 ml kawy, a dla podwójnego 46 g, co przekłada się na ok. 50-60 ml.
- Na pierwszą kawę, ustaw młynek w pozycji 10, a następnie zmieniaj ustawienia pod swoje preferencje.
MOVA S20 Pro w praktyce
Sterujemy za pomocą czterech przycisków, panelu dotykowego i bocznego pokrętła spieniania lub dozowania gorącej wody. Od lewej mamy włącznik/wyłącznik, start mielenia, start zaparzania i aktywację dyszy parowej. Panel dotykowy to od lewej mielenie kawy na pojedynczą porcję, następnie podwójną.
Strzałkami góra / dół zmienimy ustawienie: czasu mielenia, zaparzania, preinfuzji, a także temperatury zaparzania, spieniania, czy gorącej wody. Ostatnie cztery sensory to wybór kawy: espresso, podwójne espresso, lungo i cold brew.
Ilość mielonej kawy może regulować wygodnie w sekundach – gdy jest jej za mało, można dodać kolejną dawkę poprzez wskazanie ilości sekund lub po prostu ręcznie. Z uwagi na sposób mocowania kolby w pozycji mielenia, warto stosować akcesoryjny lejek, który zabezpiecza przed rozsypywaniem kawy.
Kolba ma prosty sposób mocowania jednego z dwóch sitek – na wcisk. Ciężko wkładało się je tylko za pierwszym razem, potem drucik, który trzyma sitko na miejscu nieco się poluzował – na tyle, by nadal spełniać swoje zadanie, ale nie aż tak mocno, żeby osobna starsza, czy ze słabszymi dłońmi sobie z nim nie poradziła.
To, co mi się podoba, to opcja ustawienia preinfuzji dla niwelowania goryczki czy kwasowości kawy – ustawimy ją od 2 do 10 sekund, czyli tak, jak na maszynę aspirującą do segmentu półprofesjonalnego przystało.
Wybór dostępnych kaw jest wystarczający, czas ekstrakcji można dowolnie regulować, kolba w zacisk wchodzi gładko – nie trzeba się siłować ze sprzętem, zwłaszcza po zaparzaniu (jak nieraz doświadczałem w ekspresach kolbowych DeLonghi, gdzie trzeba było się wręcz zapierać, żeby zdjąć kolbę). Fajnym bajerem jest wskaźnik ciśnienia – nie ma skali w barach, ale jasno pokazuje strzałką obszar właściwego ciśnienia.
Procedura przygotowania kawy jest tu banalnie prosta. Odpalamy ekspres, bierzemy kolbę, wstawiamy właściwe sitko na 1 lub 2 porcje, ustawiamy lejek na kolbie, podstawiamy kolbę pod dozownik kawy, wybieramy na ekranie porcję (1 lub 2). Jeśli już znamy dobrze ekspres, możemy korygować ilość mielonej kawy w sekundach – przykładowo, jeśli pojedyncze sito chcesz mieć pełne kawy po ubiciu tamperem, najlepiej ustawić 16 sekund mielenia – będzie pod sam rant.
Po zmieleniu właściwej ilości kawy ubijamy kawę tamperem. Wykonałem kilkadziesiąt kaw w tym modeli i zauważyłem, że dla gęstej cremy, należy porządnie ubijać kawę w kolbie – używając sporej ilości siły, pamiętając, aby tamping był równy.
Następie podpinamy kolbę pod zaparzacz, wyrównujemy ją do pozycji lock (obrazek kłódki). Jeśli zaraz po odpaleniu ekspresu rozpoczynamy proces zmielenia i ubijania kawy w kolbie, te 30 sekund, które na to poświęcimy, powinno wystarczyć na osiągnięcie właściwiej temperatury do zaparzania, więc nie trzeba długo czekać.
Na panelu sterowania możemy wybrać temperaturę zaparzania – bazowa to 92 stopnie C, osobiście zmieniłem ją na stałe na 96 stopni C, ale to moje indywidualne preferencje. Wybieramy rodzaj kawy z czterech dostępnych i naciskamy przycisk zaparzania – po chwili z kolby zaczyna lecieć gęsta kawa i tworzyć się na wierzchniej warstwie gęsta crema.
Osobnym tematem jest spienianie mleka – nigdy nie byłem mistrzem spieniania w taki sposób, a wręcz nie wychodzi mi to najlepiej, więc fajne, że mamy tu opcję spieniania automatycznego.
Producent zaleca, aby przed rozpoczęciem spieniania odpuścić z dyszy wodę przez kilka sekund. Dysza została wyposażona w czujnik temperatury, więc będzie tak długo spieniać, aż mleko nie osiągnie właściwej temperatury. Spieniaczem sterujemy za pomocą bocznego pokrętła – przechylenie do siebie to para, do tyłu to gorąca woda z osobnej dyszy, choćby na herbatę czy dolanie wody do kawy (americano).
Dzbanek spieniania ma zaznaczoną linię, do której nalewamy zimne mleko o temperaturze 5-10 stopni C, na metalową tackę ociekową wstawiamy podstawkę dzbanka, na nią dzbanek z właściwą ilością zimnego mleka. Dysza powinna być tak ustawiona, aby prawie dotykała boku dzbanka, otwory dyszy znajdowały się zaraz pod powierzchnią mleka.
Takie ustawienie spowoduje, że mleko zacznie wirować i się spieniać. Wlewając ok. 180 ml objętość mleka po spienieniu podwaja się do 340-360 ml. Spieniając ręczne, jesteśmy w stanie osiągnąć jeszcze lepszy wynik, ale to trzeba porządnie przećwiczyć – udało mi się uzyskać ze 180 ml ok. 400 ml spienionego mleka, co daje pełen dzbanek.
W zależności, jaką kawę mleczną chcemy przygotować, możemy wlać spienione mleko do szklanki przed ekstrakcją – otrzymamy warstwowe latte macchiato, a gdy dodamy małą ilość mleka z pianką po ekstrakcji, przygotujemy cappuccino.
Jeśli mamy chęci i umiejętności, możemy pobawić się inne kawy jak flat white z podwójnego espresso z mlekiem spienionym na aksamitną warstwę, bez grubej pianki, a dalej jest już tylko latte art.
Jeśli zastanawiasz się jakie mleko najlepiej wykorzystać, mamy na blogu osobny poradnik poświęcony tej kwestii.
Z kwestii praktycznych – mimo iż zbiornik kawy znajduje się z tyłu, nie wymaga dużej ilości miejsca nad ekspresem do wyjmowania. Wystarczy zwolnić go z blokady na jakieś 8-10 cm wysokości i można wysunąć go do boku, więc ten model może stać też pod szafkami wiszącymi – aby mieć wygodny dostęp do zbiornika wody i kawy, dobrze mieć te 48 cm wolnej przestrzeni na wysokość.
Sprawdziłem głośność pracy ekspresu:
- Zaparzanie goracej wody – 56,4 dB;
- Mielenie – 77,2 dB;
- Spienianie – 76 dB;
- Zaparzanie kawy – 58,8 dB.
Jak widać młynek nie należy do cichych, spienianie mleka gorącą parą ma dość standardową głośność dla tego typu systemów, za to zaparzanie gorącej wody czy ekstrakcja kawy to już niski poziom głośności.
Na potrzeby zdjęć i gifów przygotowałem cztery kawy: espresso, lungo, latte macchiato, cappuccino i cold brew, wszystkie na bazowych ustawieniach.
Instrukcja obsługi nie podaje, jakie wielkości kaw zostały zaprogramowane bazowo, widać na ekranie tylko sekundy zaparzania. Na szczęście można je sobie zmienić poprzez przytrzymanie danej kawy przez 3 sekundy na ekranie, przygotowanie właściwej ilości i ponowne naciśnięcie tej kawy – ustawienia zostaną zapisane.
Espresso możemy ustawić od 20 do 60 g (40-120 g dla podwójnego espresso) – ciekawe, że instrukcja podaje gramy, a nie mililitry. W procesie zaparzania widać, jak tworzy się gęsta crema. Powyższa kawa została przygotowana w pojedynczym sitku, z 12-sekundowego mielenia, w szklance z podwójnymi ściankami o pojemności 80 ml, ze świetnych ziaren Kawy Klubowej Popularnej 100 Arabika.
Tu mamy już naczynie o pojemności 350 ml, a ekspres bazowo przygotowuje coś koło 100 ml. Zakres regulacji to 60-250 g. Im więcej kawy chcemy przygotować, tym ważniejszy jest właściwy tamping – jeśli ubijemy kawę zbyt mocno, ciśnienie zwiększy się ponad zalecaną wartość, a kawa będzie ledwie kapać z kolby. Za mały tamping to wręcz lura, a nie kawa – tego trzeba się po prostu nauczyć.
Ekspres ma funkcje zaparzania na zimno czegoś na wzór cold brew. Oczywiście główną robotę i tak robią tu kostki lodu, ale efekt moim zdaniem jest całkiem niezły – kawa aromatyczna, mocno schłodzona, w naczyniu o pojemności 300 ml, z regulacją wielkości napoju od 60 do 250 g. Na koniec dodałem kleks spienionego mleka owsianego o smaku karmelowym – niezłe połączenie.
Jestem amatorem kaw mlecznych więc właśnie to latte macchiato i cappuccino to moje ulubione napoje kawowe. Najpierw spieniamy właściwą ilość mleka, a następnie przechodzimy do ekstrakcji lungo lub podwójnego espresso. Na gifie widać jak ładnie pojawiają się warstwy. Kawa przygotowana w naczyniu 300 ml, z możliwością regulacji wielkości do 60 do 250 g dla lungo.
Sprawdziłem też, jak ekspres radzi sobie ze spienianiem mleka owsianego o smaku karmelowym – praktycznie tak samo dobrze, jak z mlekiem krowim, realnie wszystko zależy od spieniającego.
Cappuccino przygotowane w szklance 350 ml, gdzie bazą jest lungo 100 ml, a następnie dodajemy spory kleksik pianki mlecznej – smakuje lepiej niż wygląda, choć sam nie jestem fanem mleka innego niż krowie, to jednak jeden z domowników nie może pić mleka pochodzenia zwierzęcego.
Czy warto kupić MOVA S20 Pro?
Nowy ekspres kolbowy MOVA to sprzęt godny polecenia. Nie znalazłem w nim żadnej większej wady.
Może młynek mógłby być nieco cichszy, kolba mogłaby być w pełni stalowa i nie mieć wypełnienia z plastiku, ale to już czepianie się – dużo droższe ekspresy Sage i DeLonghi generują przy mieleniu podobny poziom hałasu i też mają kolby z plastikowym wnętrzem.
MOVA S20 Pro może za to pochwalić się bardzo szeroką skalą mielenia aż 34 poziomów, cichym zaparzaniem i łatwym doborem właściwej dawki świeżo zmielonej kawy. Do zabawy finalnym smakiem kawy mamy nie tylko szeroki zakres mielenia, ale też funkcję preinfuzji. Nie zabrakło też popularnego cold brew, opcji przygotowania dużych kaw.
Miłośnicy mocnego i gęstego jak smoła espresso będą tym modelem zachwyceni – potrafi zrobić tak mocną kawę, że raczej żaden automat tu nie dorówna. Osobiście, gdybym miał używać tego sprzętu na stałe, dokupiłbym porządny razor do wyrównywania kawy, a także pojemnik z odbijakiem do usuwania zużytej kawy z kolby po ekstrakcji.
|
ZALETY
|
WADY
|
MOVA Virtuoso 10 Pro to ładny i niedrogi ekspres do kawy. Ale czy dobry? (TEST)
Ceny w sklepach
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
















































































Dodaj komentarz