MOVA E40 Ultra ma porządny system mopowania, nieźle odkurza podłogi twarde, dywany i wykładziny z niskim włosiem i jest w miarę delikatny dla mebli i przeszkód. Sprawdzam, czy to wystarczy, aby móc go polecić.
Spis treści
Kolejny miesiąc to i kolejne premiery marki MOVA – na przełomie lipca i sierpnia do sprzedaży trafiła nowa, dwukomorowa frytkownica beztłuszczowa MOVA FD20 Pro, odkurzacz pionowy z funkcją mycia MOVA S2 Detect i nowy robot sprzątający MOVA E40 Ultra.
Odkurzacz pionowy już prezentowaliśmy na blogu, na frytkownicę przyjdzie czas niebawem, a dzisiaj pora na test robota MOVA E40 Ultra.
Nazwa E40 sugeruje, że mamy następcę prostego modelu z 2024 roku (E30) i faktycznie kilka znaczących ulepszeń jest. Robot ma wysuwany mop, dużo większą siłę ssania i wewnętrzny zbiornik wody z dozowaniem jej na szmatki w trakcie mycia.
Cenowo będzie to sprzęt z najniższej półki urządzeń wyposażonych w pady obrotowe do mycia podłóg i stacje je przemywające.
Ile kosztuje MOVA E40 Ultra i co dostajemy w zestawie?
Nowy robot ze stacji marki MOVA ma cenę sugerowaną 2599 zł i od razu cenę promocyjną 1899 zł. Powiedzmy sobie to od razu – cena sugerowana jest totalnie z czapy i jeśli ten model ma się sprzedawać, nie powinien kosztować więcej niż te 1899 zł, a realnie cena powinna jeszcze nieco zejść.
Jeśli zapiszesz się do newslettera MOVA, otrzymasz 10% rabatu na pierwszy zakup, więc cena spadnie do 1709,1 zł.
Robot objęty jest dłuższą gwarancją niż standardowe 2 lata – dostajemy 3 lata. Poza formularzem kontaktowym i adresem e-mail ostatnio pojawił się też numer infolinii 800 003 628 czynnej codziennie od 9 do 18, więc kontakt z dystrybutorem będzie nieco łatwiejszy niż dotychczas.
W zestawie, poza gotowym sprzętem do pracy dostajemy jeden zapasowy worek i komplet instrukcji obsługi. W tanich modelach zazwyczaj nie dostajemy niczego więcej, choć nie ukrywam, że mała próbka detergentu byłaby miłym dodatkiem.
Program lojalnościowy marki MOVA
MOVA wprowadziła niedawno program lojalnościowy ze zbieraniem punktów. Każda złotówka wydana w sklepie to 10 punktów, za założenie konta zgarniamy 1000 pkt, za zapis do newslettera 100 punktów, na urodziny dostajemy kolejne 100 pkt, za napisanie opinii 500 pkt.
Wszelkie czynności z profilami MOVA w mediach społecznościowych liczone są po 100 pkt (obserwowanie na Insta, udostępnianie na FB, sub na YT). Praktycznie już na starcie możemy uzyskać 1500 pkt.
Punkty możemy wymieniać na rabaty:
- 1 500 pkt – 5%
- 3 000 pkt – 10%
- 10 000 pkt – 100 zł;
- 15 000 pkt – gratis: suszarka Turbo lub szczoteczka Fresh Pro, lub poidełko WF10;
- 50 000 pkt – 500 zł.
Dostępność części oryginalnych i zamienników
Do robota można z łatwością dokupić większość części. Na stronie marki mamy dostępną szczotkę silikonową za 74 zł, komplet 4 szmatek mopujących za 68 zł, 2 filtry EPA po 64 zł, czy butelkę 1 l detergentu AWH6 za 84 zł.
Oczywiście w sieci znajdziesz pełno zamienników, gdzie roczny zapas wszystkiego, co potrzeba będzie kosztować mniej niż sama szczotka główna u polskiego dystrybutora. Zamienników detergentów też jest pełno, choćby mogę polecić te od Blue Star, gdzie 1 l kupimy za 25-30 zł.
Stacja nie ma dozownika detergentów, ale jest z nim kompatybilna, więc można go dokupić za 109-159 zł w komplecie z butelką 200 ml detergentu, choć w dniu publikacji testu ten produkt był chwilowo niedostępny.
Specyfikacja i jakość wykonania MOVA E40 Ultra
Parametry nowego modelu są bardzo podobne do MOVA E30 Ultra, z tą różnicą, że podniesiono siłę ssania z 7000 Pa do 19000 Pa, dodano wewnętrzny zbiornik wody w robocie z funkcją uzupełniania go w stacji, minimalnie spadła deklarowana głośność z 74 do 72 dB – i to byłoby na tyle.
Specyfikacja MOVA E40 Ultra:
- Siła ssania: 19 000 Pa;
- Obroty silnika: 90 000 obr./min;
- Pojemność baterii: 5200 mAh;
- Czas pracy: do 180 minut w trybie odkurzania na 1 biegu;
- Maksymalny obszar pracy na 1 ładowaniu: 220 m2;
- Czas ładowania: ok. 3,5 h;
- Głośność pracy: 72 dB;
- 5 poziomów mocy ssania;
- Stacja ma 2 zbiorniki: na wodę czystą 4,5 l i brudną 4 l;
- Pojemność worka na kurz w stacji: 3,2 l;
- Zbiornik na kurz o pojemności 300 ml (automatycznie opróżniany);
- Zbiornik wody w robocie o pojemności 80 ml (automatycznie uzupełniany);
- Unoszenie padów mopujących: 10,5 mm;
- Pokonywanie progów: do 22 mm;
- Filtracja: EPA E11 (MRHF14);
- Wysokość robota: 9,7 cm;
- Średnica robota: 35 cm;
- Wymiary stacji: 46 cm głębokości z najazdem, 34 cm szerokości, 59 cm wysokości.
- Szerokość szczotki silikonowej: 16,5 cm.
Co do jakości wykonania to mamy typowego robota tej marki i niezłej jakości plastiki, porządnie spasowane. Spód wykonano z czarnego, matowego tworzywa.
Mamy komplet czujników wysokości, czujnik ultrasoniczny wykrywający dywany, boczną szczotkę bez wysuwania, szczotkę główną silikonową o mniejszym plątaniu włosów i dwa pady obrotowe.
Boki to matowy plastik w białym kolorze, jedynie blendy sensorów są czarne – z frontu mamy czujniki wykrywania przeszkód, z prawego boku czujnik śledzenia ścian, a z tyłu styki ładowania, otwór uzupełniania wody i otwór odprowadzania kurzu.
Góra to biały plastik w połysku z klapką pod którą znajdziemy zbiornik kurzu i kod QR ułatwiający połączenie robota ze smartfonem. W kopułce obrotowej ukryto radar laserowy, a do sterowania bezpośredniego mamy trzy przyciski: start/stop pracy, powrót do stacji, sprzątanie punktowe.
Od spodu robot jest dobrze zabezpieczony przed rysowaniem podłóg – koła są gumowane, pływający zespół szczotki też ma odpowiednie zabezpieczenie.
Gumowania brakuje za to na zderzaku – mamy tu goły plastik bez kawałka gumowego zabezpieczenia. Niby można kupić taśmę gumową do robotów na AliExpress i nakleić samemu, ale wolałbym żeby robot miał takie zabezpieczenie fabrycznie.
Jak odkurzacza MOVA E40 Ultra?
Robot ma 5 poziomów mocy do wyboru, pozwala włączyć tryb szybki bez objeżdżania wokół pomieszczenia, jak i standardowy. Odkurza miarowo, z zakładką 50%.
Wydajność odkurzania mieści się w czasie od 0,8 do 1 minuty na m2, a to jak mu szybko pójdzie zależy nie tylko ilości przeszkód i skomplikowania układu pomieszczeń, ale też od tego jakie „ulepszenia” sprzątania włączymy.
Jeśli odpalimy w nastawach dywanowych wykrywanie takich materiałów i włączymy funkcję „wspomagania dywanowego”, „intensywne czyszczenie dywanów” oraz „najpierw czyść dywany” to robot na początku cyklu spróbuje odkurzyć wszystkie dywany i wykładziny w kratkę, czyli podwójnie i z maksymalną mocą, ale zwiększa to zużycie baterii i skraca czas na jednym ładowaniu.
Kolejny polepszacz o „tryb unikania zderzeń” – robot ma unikać mebli i przeszkód, przewidywać je. Realnie po prostu utrzymuje dystans kilkunastu cm, więc nie dojeżdża pod same meble i cokoły. „Czyszczenie wzdłuż kierunku podłogi” też może wydłużyć sprzątanie, gdyż robot nie jeździ optymalnie, a wzdłuż ułożenia podłóg.
Z uwagi na dużą ilość metrów do sprzątania, sporo kurzu i mały 300 ml zbiornik, powroty do stacji na opróżnianie miałem ustawione na inteligentne – robot sam decydował kiedy chce się opróżnić i zazwyczaj było to co kilka pomieszczeń.
To, co jest problematyczne w E40 Ultra to odkurzanie jedynego dywanu – shaggy z 3 cm włosiem, a realnie już nieco mniejszym. Jest stary, zniszczony i trzymam go już tylko z uwagi na testy robotów. E40 to pierwszy robot od lat, który na żaden sposób nie chciał go odkurzać – ranty uznawał za przeszkody, nawet jak go ustawiłem na samym dywanie i włączyłem spot clean, to kluczył, robił kółeczka zamiast odkurzać.
Nie miało znaczenia, czy dywan był naniesiony na mapę (robot sam rozpoznał dywan podczas pierwszego mapowania), nie miało znaczenia ustawienie – odkurzanie dywanów, czy ignorowanie, lub totalnie wyłączona ta funkcja.
Kolejny problem w zarówno w odkurzaniu, jak i mopowaniu to dziwne zachowanie na kafelkach gresowych z szerokimi, głębokimi fugami – robot wykrywał przeszkody, których nie ma i robił kółeczka aby je ominąć. W samej 20 metrowej kuchni robot wykonał 20 takich piruetów…
Zacząłem więc wyłączać wszystkie „ulepszacze”, aby sprawdzić gdzie leży problem – podobnie zachowywały się pierwsze chińskie roboty Viomi czy Xiaomi lata temu. Dopiero wyłączenie czujnika wykrywającego dywany sprawiło, że robot zaczął jeździć liniowo.
Wychodzi więc na to, że MOVA E40 Ultra ma coś nie tak z czujnikiem ultrasonicznym wykrywania dywanów. Nie dość, że nie pozwala on na odkurzanie dywanu shaggy, to jeszcze uznaje fugi miedzy kafelkami za jakieś przeszkody i próbuje je omijać. Po wyłączeniu funkcji wykrywania dywanów problem z pracą na kafelkach gresowych zniknął, ale dywanu shaggy nadal nie chciał sprzątać.
Ogólnie tryb najniższej mocy (spokojny) nada się do zbierania lekkich zabrudzeń, małej ilości kurzu, przykładowo gdy mamy śpiące małe dziecko lub nie chcemy przeszkadzać domownikom w poobiedniej drzemce/odpoczynku.
Do typowych zabrudzeń, gdy odkurzacz włączamy regularnie, najlepiej ustawić tryb standardowy – pozwala on na odkurzenie ok. 160 m2 podłogi w takim układzie pomieszczeń jak u mnie – przykładowo widać, że 148 m2 odkurzył w 174 minut i miał jeszcze 30% baterii, więc pewnie ostatnie pomieszczenie 14 m2 też dałby radę ogarnąć – oczywiście z wyłączonymi wszystkimi „ulepszaczami”.
Głośność pracy jest na świetnym poziomie:
- Spokojny – 54,4 dB;
- Standardowy – 57,6 dB;
- Turbo – 62,3 dB;
- Max – 65,9 dB;
- Max+ – 70,7 dB;
- Opróżnianie – 69,7 dB
- Mycie szmatek w stacji – 57,6 dB;
- Suszenie szmatek – 42,2 dB;
Jak widać E40 jest nieco cichszy od E30 i nieco głośniejszy od P10 Pro Ultra – stację wszystkie trzy roboty mają na podobnym poziomie generowanych hałasów. Co ważne robot ani stacja nie piszczą, nie wydają z siebie jakiś mocno nieprzyjemnych dźwięków.
Robot bardzo dobrze zbiera duże zanieczyszczenia – wysoka siła ssania 19 000 Pa w połączeniu z szerokim wałkiem silikonowym i pływającym zespołem wałka sprawiła, że pochłoną 99% tego co przygotował w ścieżce: kawy, cukru, herbaty, płatków jaglanych, ryżu, mąki i makaronu, jedynie zostawił ze 4 okruszki po makaronie, które zebrał w drugim przejeździe na krzyż.
Stan robota po takim procesie odkurzania był naprawdę dobry – nawet mąka nie została na elementach, z które miały z nią kontakt.
To, co jest na pewno słabym punktem w większości współczesnych robotów, jest też w MOVA E40 Ultra – filtr EPA w zbiorniku kurzu nie ma filtra wstępnego z gąbki lub siateczki, więc właśnie mąka czy drobny kurz wbijają się w lamele filtra i go zapychają.
Na zdjęciach widać, jakie ilości mąki zmieszanej z kurzem wystukałem z filtra. Proces automatycznego opróżniania w stacji nie przeczyszcza filtra. Naprawdę nie rozumiem dlaczego firmy produkujące roboty mniej więcej z początkiem 2024 roku przestały wstawiać przed filtry EPA, filtry wstępne. Z tego powodu zalecam wyjmowanie filtra co 2-3 cykle i ręczne czyszczenie, inaczej robot traci na mocy ssącej.
Kwestia omijania przeszkód jest tu oczywista – mamy radar laserowy, który „widzi” duże przedmioty + przedni zespół sensorów bez typowej kamery dającej podgląd obrazu w apce. To najprostszy system stosowany w Dreame i Xiaomi od lat, więc i też w robotach MOVA.
Nieźle radzi sobie z wykrywaniem małych przedmiotów – w teście postawiłem na podłodze świeczkę w ciemnym szkle, kaczkę z masy solnej i pad od PS4. Robot wszystkie te trzy przeszkody zidentyfikował i ominął, choć kaczkę lekko przesunął z uwagi na wystające stopy.
Gorzej poszedł test omijania przewodów. Biały, gruby przedłużacz został wykryty i robot podjął próbę ominięcia go, ale tylko po to żeby przez niego przejechać parę centymetrów dalej. Czarny, cienki przewód ładowarki smartfonowej nie był dla systemu omijania przeszkód widoczny – robot przesuwał go przed sobą.
Szkoda, że MOVA poskąpiła zabezpieczenia gumą przedniego zderzaka – to żaden koszt, a jednak w robocie, któremu daleko do ideału w omijaniu przeszkód, takie zabezpieczenie powinno być standardem. Od spodu na szczęście robot jest świetnie zabezpieczony, nie ma opcji żeby porysował podłogi.
W całym teście robot nie miał żadnych problemów z powrotem do stacji. Jeśli zmienimy jej położenie przed rozpoczęciem cyklu, robot zaraz po starcie rozpocznie lokalizowanie i przestawi ją na mapie we właściwe miejsce. Z uwagi na wysokość 9,7-9,8 cm, robot mieści się pod meblami z niszą 10 cm, nie ma problemów ze sprzątaniem w takich miejscach.
Poza wymienionymi powyżej wadami robot dobrze odkurzacza, ma skuteczny (choć stary) zespół szczotek, dużą moc ssania, 5 poziomów mocy do wyboru, świetnie mapuje i pozwala na personalizacje większości ustawień.
Jak mopuje MOVA E40 Ultra?
Względem poprzednika E30 mamy tu dodatkowo opcję wysuwania mopa do boku w celu minimalizowania martwej strefy mycia przy krawędziach i meblach, a także wewnętrzny zbiornik wody 80 ml, dozujący ją na szmatki w trakcie mycia podłóg – do wyboru są 32 poziomy dozowania.
Zbiornik ten jest automatycznie uzupełniany w stacji. Jedyne, czego ta ostatnia nie potrafi, to nie podgrzewa wody i nie dozuje detergentu, choć ma pod to przygotowanie i osobny zbiornik można dokupić za 109-159 zł – apka przewiduje jego użycie.
W aplikacji ustawimy, co jaki obszar robot ma wracać do stacji na przemycie szmatek:
- Co 10-20 metrów ze skalą co 1 m2;
- Co 10-25 minut ze skalą co 5 minut;
- Co pomieszczenie.
Od razu polecam ustawić powroty co 10 m2, aby szmatki były jak najczystsze. 32/32 poziom dozowania sprawdza się na kafelkach i innych materiałach wodoodpornych, a na deskach modrzewiowych czy starych panelach ustawiałem 16-18 poziom z 32.
Obszar roboczy mopowania to ok. 26 cm i dodatkowo możemy wybrać zagęszczenie trasy. Bazowo robot robi zakładkę na pół, czyli jednym mopem jedzie po czystym, a drugim po brudnym, dając efekt przemywania każdego skrawka podłogi dwa razy.
Zagęścić tor możemy do 1/3 na 2/3, czyli każdy kawałek podłogi jest myty trzy razy lub 1/4 do 3/4, czyli każdy kawałek jest myty cztery razy. Im bardziej zagęszczamy tor jazdy, tym wolniej robot się porusza, więc lepiej ściera plamy.
Sam system mycia to dwa pady ze szmatkami obracającymi się 180 razy na minutę, z opcją unoszenia w górę na 10,5 mm, a także 1 kg dociskiem do podłoża. Zaschniętą plamę po 30 ml espresso usuwa w myciu strefowym w 99% – efekty są tak samo dobre, jak w MOVA P10 Pro Ultra i lepsze niż w E30 Ultra, a jedyne ślady po kawie zostały we wzorkach kafelków gresowych.
Po takim cyklu wystarczyło pojedyncze przemycie szmatek w trybie głębokim, aby uznać je za doczyszczone – stacja zużyła na ten proces 315 ml wody. Wykrywanie dywanów, czy wycieraczek działa wręcz za dobrze – jak już wspomniałem w sekcji odkurzania, robot widzi przeszkody, których nie ma, więc funkcję należy po prostu wyłączyć.
Robot podnosi szmatki mopujące na 10,5 mm, więc jeśli mamy wykładziny lub dywany z włosiem 1-2,2 cm, najlepiej je po prostu zdjąć do cyklu samego odkurzania.
To, co jest wyróżnikiem robotów MOVA na tle Roborocków to tryb odkurzania przed mopowaniem – robot najpierw odkurzy dany obszar z podniesionymi szmatkami, a następnie wróci do stacji, uzupełni się w wodę, namoczy szmatki i wymopuje obszar chwilę wcześniej odkurzony.
Jeśli tylko wyłączymy wykrywanie dywanów (pozycja ignoruj), robot znakomicie mopuje każdy rodzaj podłóg.
Dobrze działają tu też funkcje wspomagające: wysuwanie mopa przy ścianach, wciskanie mopa na 4 cm w szczeliny podmeblowe, czy intensywne czyszczenie nóg mebli.
Narzekałem w testach Dreame X50 Ultra czy MOVA V50 Ultra, że te funkcje AI nie zawsze działają, a przecież w starszych modelach, jak Dreame X40 Ultra i MOVA P10 Pro Ultra były już praktycznie perfekcyjne. Na szczęście E40 Ultra zalicza się do grona, gdzie wszystkie trzy funkcje działają jak należy.
Stacja dokująca i czyszczenie robota
Mamy tu stary typ stacji, praktycznie, jak w pierwszym Dreame L10s Ultra, więc od góry znajdują się dwa zbiorniki na wodę – 4,5 l czystej i 4 l brudnej, niżej jest uszczelniona nisza na worek 3,2 l i miejsce na dozownik detergentu, którego tu zabrakło.
Za stacją jest miejsce na nadmiar przewodu. Tarki są wyjmowane do mycia, ale niestety bez podstawy, więc do wyczyszczenia jej trzeba się mocno schylić. Najazd jest w dużej części demontowany, więc wraz z tarkami możemy umyć go pod bieżącą wodą.
Stacja w miejscu montażu zbiorników ma przygotowanie pod podłączenie do obiegu i odpływu wody za pomocą specjalnego zestawu przyłączeniowego – niestety MOVA na razie takiego nie oferuje, dostępny jest dla bliźniaczych modeli z logo Dreame pod nazwą RAW6, ale w kosmicznej cenie 849 zł – nie mam żadnych informacji czy byłby kompatybilny, najprawdopodobniej nie.
Stacja nieźle czyści szmatki mopujące, do wody czystej możemy dodać ręcznie detergent dedykowany robotom, czyli taki, który nie pieni się i nie krystalizuje, aby nie zapchać dozownika i pompki w robocie. Układy tego typu nie przepadają też za twardą wodą, więc jeśli masz taką możliwość, uzupełniaj zbiornik robota wodą przefiltrowaną – wydłuży to żywotność sprzętu.
Stacja na jedno przemycie szmatek w trybie dogłębnym zużywa 315 ml wody, a cykl trwa 2 minuty i 40 sekund – to o 10 sekund dłużej niż w E30 Ultra i o 65 ml wody więcej.
Opróżnianie zbiornika kurzu 300 ml do worka 3,2 l w stacji jest bardzo skuteczne (ma wystarczyć na 75 dni), choć szkoda, że filtr EPA nie ma żadnego filtra wstępnego – siateczka, czy pianka zabezpieczyłyby go przed zapychaniem lameli kurzem i innymi drobnymi zanieczyszczeniami, które robot wciąga – warto co kilka cykli wyjąć go ze zbiornika, porządnie ostukać lub wręcz umyć, pozostawić na 24 h do wysuszenia.
W aplikacji, w sekcji nastawy stacji dokującej mamy tryb czyszczenia podstawy myjącej z tarkami. Po uruchomieniu, robot wyjedzie ze stacji, do nas należeć będzie usunięcie tacki z tarkami do ręcznego czyszczenia, następnie stacja napełni w 20 sekund podstawę wodą, 10 kolejnych sekund brud będzie się nasączać wodą, a w trzecim kroku stacja da nam 20 sekund na przeczyszczenie szczotką podstawy, po czym rozpocznie odprowadzanie wody (trwa 30 sekund).
Co dziwne, szczotki czyszczącej nie dostajemy w zestawie, więc trzeba użyć własnego narzędzia.
Co do mapowania to robot ma osobny cykl tworzenia map – u mnie 168 m2 zajęło mu jakiejś 18 minut. Ręcznie możemy dzielić/łączyć pomieszczenia, nadawać im nazwy, nanosić meble, ustawiać rodzaj i kierunek ułożenia podłóg, edytować wykryte dywany. Widok praktyczny map to 2D, choć jest też 3D bez większych zastosowań. W edycji mapy możemy ustawić sekwencję sprzątania i przypisać parametry do każdego pomieszczenia osobno.
Stacja i robot mają generować maksymalnie 72 dB, ale z moich pomiarów wynika, że stacja nie przekracza 70 dB przy opróżnianiu, 43 dB przy suszeniu i 58 dB przy myciu szmatek – to dobre wyniki.
Trochę dziwi brak dozownika detergentów w robocie za 1899 zł, ale producent daje możliwość zakupu osobno za 109-159 zł, co od razu podwyższa cenę urządzenia.
W zestawie nie ma też detergentu. Warto dokupić osobno oryginał lub taniej zamiennik – podłogi będą ładnie pachnieć po mopowaniu, a środki tego typu mają właściwości dezynfekujące i polepszają efekty przemywania szmatek w stacji.
Poza tymi kwestiami nie mam żadnych uwag do stacji – to stare i sprawdzone rozwiązanie stosowane w robotach Dreame od lat.
Aplikacja i sterowanie
Marka MOVA ma własną aplikację MOVAhome – w Google Play ma ponad 50 tysięcy pobrać i średnią 3/5 z 219 ocen. To lepszy wynik od bliźniaczej Dreamehome ze średnią 2,8/5 z 4 tysięcy ocen. Korzystałem z aplikacji w wersji 1.1.0.10, a soft robota po aktualizacji to wersja 4.3.9_1558.
Pulpit jest typowy dla chińskich robotów – duża mapa na środku, nad nią edytowalna nazwa robota i statystyki ostatniego cyklu wraz z poziomem naładowania robota w procentach, a pod nią przyciski startu pracy, powrotu do stacji, wybór tego co ma być sprzątanie (wszystko, pomieszczenie, strefa), a także skróty do: parametrów i trybów sprzątania oraz mapy.
Do wyboru mamy: samo odkurzanie, samo mopowanie, odkurzanie i mopowanie, mopowanie po odkurzaniu i dostosuj. Ostatnia opcja to przypisanie trybów i parametrów do każdego pomieszczenia osobno. Ustalić możemy też kolejność sprzątania, tak aby najbardziej brudne pomieszczenia zostawić na koniec.
Większość cykli można ustawić jako podwójne sprzątanie w kratkę, ale zagęszczenie trasy dostępne jest tylko w trybie samego mopowania i mopowania po odkurzaniu. Sprzątanie strefowe może mieć nawet do trzech powtórzeń i tyle samo ustawimy też w trybie dostosuj, gdy przypisujemy parametry do każdego pokoju osobno.
W lewym górnym narożniku mapy mamy też ikonkę komunikatów i podpowiedzi, a z prawej strony dwa skróty związane z mapami. Robot ma pamięć do czterech map pięter, musimy wtedy zaznaczyć typ domu „wielopiętrowy”.
Na mapach możemy ręcznie dzielić i rozdzielać pomieszczenia, ustawić materiał podłogi i kierunek ułożenia desek, wskazać dywany, a także dodawać wirtualne progi, które wspomagającą pokonywanie rzeczywistych programów z większą prędkością (do 2,2 cm).
Na mapie można ustawić meble i urządzenia, choć nie ma ich zbyt wielu w opcjach – łącznie 25, a w tym akcesoria dla zwierząt, pralkę, klimatyzator, zieleń, czy lustro podłogowe. Mapy można wyświetlać w 2D i 3D, z czego ten drugi tryb to taki bardziej bajer dla efektu – praktyczniej korzysta się z płaskiej mapy.
W ustawieniach mamy historię sprzątania ze statystykami, dalej zaplanowane czyszczenia, czyli zaawansowane harmonogramy pracy. W nastawach dywanowych ustalimy, jak robot ma się zachowywać na dywanach – może je odkurzać z podniesionymi mopami, unikać dywanów lub je ignorować. To tu ustawimy opcję czyszczenia dywanów na początku cyklu, a także tryb zwiększania mocy po wykryciu dywanu i tryb intensywnego odkurzania.
Nastawy czyszczenia podłogi kryją opcję czyszczenia wzdłuż kierunku ułożenia podłóg (minimalizuje rysowanie spoin), włączymy system unikania zderzeń. Kolejna sekcja to ustawienia trybu MopExtend, gdzie włączymy wysuwanie mopa z wykorzystanie SI i ustalimy częstotliwość – za każdym razem, raz na 7 dni, inteligentnie – robot sam decyduje.
To tu włączamy wciskanie mopa w szczeliny podmeblowe na 4 cm głębokości i dokładne czyszczenie nóg mebli jak choćby nóg stołów.
W nastawach stacji mamy włącznik autodozowania detergnetu (nie ma zbiornika w zestawie, można go dokupić) automatycznego prania szmatek, wybór trybu przemywania zimną wodą (lekki, standard i głęboki), ustawienia czasu suszenia zimnym powietrzem (od 1 do 12 h).
Ostatnia opcja to częstotliwość opróżniania kurzu z robota:
- wysoka częstotliwość – kilka razy na zadanie;
- standard – co zadanie;
- niska częstotliwość – co trzy zadania;
- wyłączone.
Dalsze ustawienia pozwalają na wybór języka komunikatów głosowych, jest oczywiście polski, nie zabrakło trybu „nie przeszkadzać”, ładowania poza szczytem, wznowienia trybu czyszczenia po doładowaniu, z miejsca w którym robot skończył, czy blokady rodzicielskiej. Apka pokazuje też stan zużycia akcesoriów i podpowiada jak o nie dbać.
Mamy też specjalny tryb ułatwiający ręczne czyszczenie tacki w stacji – stacja zalewa ją wodą, daje nam czas na jej wyczyszczenie i po chwili usuwana wodę. Na końcu mamy mniej ważne ustawienia jak aktualizacje, udostępnianie robota innym domownikom, pomoc czy informacje o urządzeniu.
Ciężko wskazać jakieś braki w oprogramowaniu – robot ma wszystko, co potrzeba, współmiernie do jego możliwości technicznych i ceny.
Co na to konkurencja?
W półce cenowej do 2000 zł mamy naprawdę sporo robotów odkurzająco-myjących z padami obrotowymi i stacjami wielofunkcyjnymi. Tego typu modele oferują dobrze znane marki, jak Roborock, iRobot, Eufy czy Ecovacs, a także Dreame z bliźniaczymi robotami.
Co ciekawe, największą konkurencją dla MOVA E40 Ultra wcale nie są roboty z tych firm, a inne konstrukcje marki MOVA.
MOVA P10 Pro Ultra to ubiegłoroczny robot, często przeceniany do poziomu 1899-1949 zł, czyli kosztujący tyle samo, co E40, a oferuje znacznie więcej. Przegrywa jedynie mocą ssania na papierze, ale wszystkie pozostałe funkcjonalności ma bardziej zaawansowane, zbliżone do MOVA P50 Pro Ultra, Dreame L40 Ultra i Dreame X40 Ultra.
P10 Pro Ultra ma dodatkowo wysuwaną boczną szczotkę, dużo lepszy system rozpoznawania i omijania przeszkód z kamerą i diodą doświetlającą, a stacja bazowa ma dozownik detergentu, ulepszone samooczyszczenie i asystenta głosowego.
Marka MOVA ma też w ofercie model E30 Ultra, który prezentowaliśmy pod koniec września ubiegłego roku – kosztuje zazwyczaj ok. 1500 zł, ma mniejszą siłę ssania i nie wysuwa sobie mopa do boku, ale reszta funkcjonalności jest zbliżona.
Dreame za te same pieniądze oferuje model L10S Ultra Gen 2 – praktycznie to samo, jedynie mniejsza moc ssania, ale już z dozowaniem detergentów. Nie możemy zapomnieć też o robotach Xiaomi, które są produkowane przez Dreame: X10+, X20+, X20 Pro, X20 Max kosztują od 1300 do 2100 zł też są zbliżone funkcjonalnie, zwłaszcza dwa ostatnie.
Firma iRobot za ok. 1800 zł ma w ofercie model Roomba Plus 505 Autowash – co prawda w każdym parametrze przegrywa z większością podobnie wycenianych robotów, ale fanów marki nadal nie brakuje.
Ecovacs za niecałe 1600 zł sprzedaje model Deebot N30 Pro Omni – z kompaktową stacją, niższą siła ssania ale także wysuwanym mopem do boku i sporą ilością funkcji w aplikacji. Nie można też zapomnieć o Narwalu Freo X Ultra z paroma świetnymi innowacjami za 1799 zł czy Roborocku Qrevo 798…
Patrząc na ceny tych wszystkich konstrukcji z początku sierpnia, niekwestionowanym liderem jest MOVAP10 Pro Ultra i gdy ta konstrukcja kosztuje mniej niż 2000 zł, zakup czegokolwiek innego nie ma po prostu sensu. Jedyny powód jaki mogę wskazać dla którego ktoś mógłby chcieć zakupić E40 zamiast P10 Pro Ultra, to niższa wysokość 9,7 cm zamiast 10,38 cm…
Czy warto kupić MOVA E40 Ultra?
Jeśli szukasz robota w cenie do 2000 zł, o wysokości poniżej 10 cm, to wybór modelu MOVA E40 Ultra może być dobrym pomysłem.
Ma porządny system mopowania, nieźle odkurza podłogi twarde, dywany i wykładziny z niskim włosiem, nie plącze zbytnio włosów wokół głównego wałka i jest w miarę delikatny dla mebli i przeszkód.
Względem droższych robotów nie ma wysuwanej bocznej szczotki, podgrzewania wody w stacji, dozowania detergentów (można dokupić), rozpoznawania przeszkód przednią kamerą z diodą doświetlającą, czy paru funkcji AI, ale za to kosztuje już w dniu premiery tylko 1899 zł.
Jedyny poważny problem jaki mam z tym modelem, to świadomość, że za tyle samo w częstych promocjach dostaniemy inny, znacznie bardziej zaawansowany sprzęt od MOVA – P10 Pro Ultra. Takie skonstruowanie oferty nieco utrudnia mi polecenie E40 Ultra, skoro w tych samych pieniądzach możemy kupić jeszcze lepszego robota.
|
ZALETY
|
WADY
|
To również warto przeczytać!
Jeśli szukasz robota sprzątającego, warto zerknąć na nasz TOP-10 najlepszych robotów sprzątających.
Szukając natomiast dobrego odkurzacza koniecznie sprawdź naszą listę najlepszych pionowych odkurzaczy bezprzewodowych.
Zachęcam również do zerknięcia na maniaKalny TOP-10 najlepszych odkurzaczy na polskim rynku oraz zestawienie najlepszych odkurzaczy piorących.
Ceny MOVA E40 Ultra
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
















































































